Skocz do zawartości
ekolog

Historie i historyjki związane z astronomią choć trochę

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Odkryto najgorętsza planetę. 4500 stopni na dziennej stronie. Krąży tak blisko gwizdy, że ultrafiolet wywiewa z niej materię.

 

http://www.bbc.com/news/science-environment-40171936

 

 

Pozdrawiam

 

plan.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przez przypadek trafiłem wczoraj na stronę z "10-cioma największymi teleskopami". Zacząłem opracowywać materiał dla Was gdy nagle w połowie pracy zobaczyłem, że strona jest datowana na 2011 rok. To wielkiego artykułu z tego nie zrobię ale produkt graficzny szkoda wyrzucić do kosza.

Daje Wam. Ciekawe czy coś z tych planów "wypadło"?

 

W materiale wspomniano, że planowanego kosmicznego teleskopu Webba żaden z naziemnych w pewnych funkcjach nie zastąpi.

 

Pozdrawiam

bigteleskop.jpg

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najmniejsza gwiazda jaką kiedykolwiek znaleziono.

 

"Gdyby obiekt uformował się z minimalnie mniejszą masą, nie rozpoczęłyby się w jego jądrze reakcje termojądrowej fuzji wodoru w hel i zamiast gwiazdy mielibyśmy do czynienia z brązowym karłem"

 

https://www.wprost.pl/nauka/10065351/Sensacyjne-odkrycie-naukowcow-Znalezli-najmniejsza-gwiazde.html

 

Zastanawia (mnie) z czego jest zbudowana skoro ma tak małą średnicę jak Saturn a zarazem masę 85 razy większa od Jowisza :o:g:

 

Pozdrawiam

wppppp.jpg

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Natknąłem się dziś w necie na dwie odpowiedzi na dwa pytania i obie nieco mnie zaskoczyły

 

A. Czym się różni astronom od astronauty?

 

W tym przypadku odp nr 2 najpierw wydała mi się genialna ale po przemyśleniu (patrząc na wyraz "powietrze") popadłem w zakłopotanie i z trudem znalazłem względnie sensowną interpretację (patrz obrazek)

 

B. Co to są perseidy?

 

Tu się zdumiałem jak dalece dzieci od tej mamy zostają w tyle na tej jej wycieczce :o

 

Perseidy są związane z konkretną kometą krążącą wokół Słońca. Kometa, przelatując blisko naszej gwiazdy, zawsze rozsiewa wokół siebie część swojej materii w postaci gazu i pyłu. Ów pył potem niezależnie krąży wokół Słońca po orbicie zbliżonej do orbity komety. Jeśli Ziemia przechodzi przez obszar w którym porusza się pył, na niebie pojawia nam się rój meteorów.
Matką Perseid jest kometa 109P/Swift-Tuttle (na zdjęciu) o kresie orbitalnym 133 lata. Należy ona do kategorii komet typu Halleya, czyli średniookresowych. Ostatni raz przechodziła blisko Słońca w 1992 roku i zobaczymy ją ponownie w 2126 roku. Kometa ta oczywiście zbliża się do okolic orbity ziemskiej, inaczej nie dawałaby nam zjawiska roju meteorów.  Potencjalnie oznacza to, że może kiedyś się zderzyć z naszą planetą lub Księżycem. Jak na razie symulacje dynamiczne pokazują że w przeciągu najbliższych kilku tysięcy lat nie ma szans na takie przykre wydarzenie. Kometa przeleci blisko Ziemi w 2126 roku mijając nas w odległości 23 milionów km. Na skalę Układu Słonecznego to bardzo mało, ale wciąż to odległość ponad 60 razy większa od odległości do Księżyca. Mniej więcej trzy razy bliższy przelot powinien nastąpić w 4479 roku. Ze względu na ograniczoną dokładność wyznaczenia ruchu dla tego przelotu już podaje się prawdopodobieństwo zderzenia z naszą planetą na poziomie jeden do miliona. Gdyby miało do niego dojść, a nie bylibyśmy w stanie zatrudnić odpowiedniej klasy Bruce'a Willisa, jądro komety uderzyłoby w Ziemię z prędkością około 60 km/s, a energia zderzenia mogłaby być nawet i 30-krotnie większa od tej, która zakończyła żywot dinozaurów.

 

http://www.astro.uni.wroc.pl/index.php/49-sierpniowe-perseidy


Pozdrawiam

 

EDIT:

 

Hurra dziura w chmurach nadciąga nad Wrocław ... perseidujmy ! :)

 

Polecam te strony (widok z satelity)


http://pl.sat24.com/pl/pl

 

(tabelarycznie)


https://m.meteo.pl/wroclaw/60

 

 

 

 

aczya.jpg

Edytowane przez ekolog
  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przypadkiem natknąłem się w necie na pewną informację, która skłoniła mnie do zadania pytania: Jaki teleskop trzeba mieć by skutecznie podglądać MegRyan?

Piękna aktorka amerykańska Meg Ryan znana jest z wielu filmów, a światowe uznanie zyskała rolą w "Bezsenność w Seattle", choć już wcześniej zabłysnęła w "Interkosmos".


Planetoida (8353 1989 GC4) z pasa głównego asteroid została nazwana Megryan dla uczczenia wspomnianej aktorki.

Megryan (13.3 Mag) będzie jeszcze długo okrążać Słońce, co około pięć lat i być uchwytna teleskopowo dla astro-amatorów, choćby tych cierpiących na bezsenność w Seattle.

Zasięg gwiazdowy / graniczne magnitudo (jasność obiektu) osiądalna dla teleskopu (według znanego przybliżenia) wynosi:  

 

7  +  5 * log(D)

 

gdzie D to średnica w centymetrach głównego elementu zbierającego światło .

 

Zatem  tutaj     13.3 =  7 + 5*log(D)   =>    log(D) = (13.3-7)/5 = 1.26

 

=> zgodnie z definicją logarytmu dziesietnego, że 10 do potęgi 1.26 daje D zatem daje nam to 18.2 centymetrową aperturę.

 

To prawdopodobnie amatorski podglądacz gwiazd refraktora takiego nie użyje lecz będzie ją podglądać lustrem - do góry nogami. :)

 

I assume that Meg will not feel embarrassed because this post will not read but just in case, I greet  ;)

 

Pozdrawiam
p.s.
Wyobrażam sobie opad szczęki jak ktoś (kto nie przeczyta tego postu) kiedyś w dziale komnt zobaczy nowy wątek pod tytułem: "Piękna ale daleka Meg Ryan"
- o ile któryś z naszych forumowiczów skusi się na wypatrzenie i/lub fotografowanie jej.

Link do zdjęcia osoby, która zainspirowała astronomów:


meg-ryan-youve-got-mail-inline.jpg

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Uzmysłowiłem sobie że pies podczas obserwacji na miejscówce może uchronić nas w jakiś sposób przed niespodziewanym ugryzieniem w nogę lub zajściem od tyłu itp.
A propo.
- Traktujesz mnie jak psa!
Już niedługo (w planetarnej skali czasu) taka wypowiedź będzie niejednoznaczna.
Coraz wiecej ludzi mieszka w miastach, gdzie psa bierze się do domu dla przyjemności obcowania z nim.
Często stanowi potem najmilszego, nie kłótliwego członka rodziny, o którego potrzeby dba się bardzo starannie.
Gatunek, który wyewoluuje z psa może być jeszcze bardziej dostosowany do zabawiania i pocieszania gatunku, który wyewoluuje z ludzi, o ile globalne ocieplenie nie unicestwi co najmniej jednego z nich.
Pies będzie prawdopodobnie pierwszym gatunkiem, pod którego potrzeby projektowało będzie się przestrzeń w miastach aby miał się gdzie wybiegać, a przynajmniej załatwić.
Jedyne co może się zmienić, i ja byłbym za tym, to prawo odnośnie wielkości psa dopuszczalnego w miastach.
Moim zdaniem zawsze może dojść do nieszcześcliwego zbiegu okoliczności i zagryzienia dziecka przez dużego psa.
Dlatego w mieście, nawet na smyczy lub na ogrodzonym terenie przy jakiejś willi, taki pies mieszkać nie powinien.
Psy co prawda nie maja świadomości ale mają (co wybadano) niezłe rozumienie znaczenia wypowiadanych zdań.
Nie można, nawet miłym głosem, powiedzieć: "Jesteś zły i oddam cię do schroniska lub zabiję" bo wtedy wcale nie zamerda ogonem wyczuwając negatywne słowa w zdaniu. Natomiast na zdanie: "No gdzie ta moja sukienka, przecież nie pójdę tak na dwór" może z zadowoleniem zbliżyć się do drzwi wyjściowych.

 

Być może tak samo zareaguje na zdanie ze słowem "teleskop" jeśli będzie wożony na nocne obserwacje. :)

 

Myśmy długo mieli psa i teraz jest pokusa znowu ale są problemy (powiedzmy, że organizacyjne) z potencjalnym wyprowadzaniem.

Był tak mały (jamniczka karłowata) że chyba tylko raz czy dwa wziąłem ją na miejscówkę w trosce żeby jej kleszcze nie obsiadły.

Dla małego psa pokąsanie przez kleszcze jest może ciut groźniejsze?

Teraz są jednak tak skuteczne preparaty napsowe, zniechęcające kleszcze, np. specjalna obroża, że to chyba nie była dobra strategia.

 

Swego czasu Adam pisał, że w naszym środowisku obserwuje zaskakujaco dużą ilość rozwodów.
To oznacza, że my, astro-hobbyści, statystycznie bywamy samotni i wtedy pies łagodzi taki okres w naszym życiu (sic!)

 

Pozdrawiam

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

www.gazeta.pl zadał quiz na rozumienie pewnych słów.
Uzyskałem wynik 14/14 czyli 100% ale przyznaję, że w niektórych przypadkach zgadywałem na czuja.

Pretensjonalne zachowanie jest sztuczne i w złym guście.
Jeżeli nicujemy czyjąś pracę to znaczy, że skrupulatnie ją analizujemy.
Kordialna osoba jest bardzo miła.
Jeśli twój hamburger jest gargantuiczny to jest naprawdę wielki.
Frenetyczne oklaski na spektaklu wskazują, że widzom przedstawienie się podobało.
Pajdokracja oznacza, że w danym państwie rządzą młodzi i niedoświadczeni politycy.
Kazuistyczna argumentacja jest skomplikowana i często niezrozumiała.

 

I teraz pomyślałem sobie: czy te zjawiska występują w naszym hobby, albo na forach związanych z astronomią?

 

Pretensjonalnych astrofotografii chyba nie widujemy ale jak ktoś zna i da linka to proszę.

 

Czasami nicujemy fotografie forumowczów - nie jestem tu bez grzechu ale wszystko ma swoje plusy i minusy ;)

 

Kordialnych osób wśród forumowiczów mamy sporo.
Przed wszystkim wszystkie aktywne Kobiety są miłe i ciepło się odnoszą do innych, a i wśród panów jest sporo "do rany przyłóż".
Losowo wybierzmy jakąś literę - niechby L.

I mamy:  Libmar, Limax7, Loxley, ...
 
Gargantuiczne fotografie się zdarzają - te co zlepiane są z wielu paneli :)

 

Frenetyczne oklaski - a jakże - co jakiś czas jakaś fotografia zbiera ocean lajków i pochwał.

 

Pajdokracja - cóż, nasz zespół moderacyjny to ludzie dość młodzi - i co w tym złego? Dla mnie OK.

 

Kazuistyczna argumentacja ... trochę niewygodny dla mnie temat ale niech rzuci we mnie kamieniem kto nigdy nie użył pokręconego argumentu.

 

A teraz można by zapytać o słowa z naszego żargonu ciężkie do zrozumienia dla przypadkowego gościa?

 

- palenie :)

 

- stackowanie

 

- gain :o:o:D

 

- ... ?


a jeszcze, a propo wspomnianego nicowana i (nie)pretensjonalności ... na stronie:

 

http://www.profotograf.pl/Typy-fotografii

 

znalazłem fajny fragment i pomyślałem sobie, że te porady dotyczą raczej popularnej fotografii ale sporo z nich nadaje się i do astro - może poza punktem 5.
Cytuję:


Aby wykonać dobre zdjęcie, stosuj się do poniższych zasad:

 

1. Rób jak najwięcej zdjęć – ćwiczenie czyni mistrza i nawet wyposażona w szeroką teoretyczną wiedzę osoba, nie będzie w stanie tej wiedzy przełożyć na rzeczywistość w postaci dobrego zdjęcia. Im więcej zdjęć, tym więcej materiału porównawczego i możliwości zauważenia własnych postępów.

 

2. Analizuj zdjęcia – robienie dużej ilości zdjęć nie oznacza zatrzymywania wszystkich, bo niemożliwością jest, aby wszystkie okazały się dobre. Musisz przeglądać wykonywane przez siebie fotografie i odrzucać te, które okazały się złe. W ten sposób zauważysz swoje postępy i zmotywujesz się do działania i poprawiania swoich rezultatów fotograficznych.

 

3. Zachowaj prostotę – nie udziwniaj zdjęć na siłę, nie próbuj pokazać więcej, niż jest to koniczne – skup się na tym co naprawdę chcesz pokazać, na tym, co powinna zobaczyć osoba oglądająca twoje zdjęcia.

 

4. Zadbaj o ostrość zdjęcia – to bardzo istotne, aby element na którym najbardziej Ci zależy był odpowiednio wyostrzony, wyróżniający się z tła.

 

5. Zadbaj o światło – aby zrobić dobre zdjęcie, niezwykle istotne jest światło. Pamiętaj zatem, aby światło padało na fotografowany obiekt.

 

6. Nie przestawaj poznawać swojego aparatu – cały czas ćwicz, poznawaj nowe funkcje, odkrywaj tajniki swojego aparatu – im bliżej go poznasz tym lepiej będziecie współpracować.

 

7. Ucz się nieustannie – nie tylko ćwiczenia są ważne, choć w tym wypadku najważniejsze, ucz się, czytaj, zdobywaj wiedzę teoretyczną, bowiem może nie jest ona najważniejsza, ale również nie bez znaczenia.

 

8. To ty rządzisz aparatem – pamiętaj, że aparat nie zrobi wszystkiego za Ciebie, ważne jest, abyś miał świadomość, że wszystko zależy od Ciebie – zdjęcie ma być takie, jakie Ty chcesz aby było.


Punkt 5 to chyba tylko do małej asteroidy jakaś misja kiedyś zrealizuje?
 
Reszta wydaje mi się cenna ale mogę się mylić jako (na razie) bierny obserwator i żarłoczny konsument pracy astrofotograficznej?

 

Pozdrawiam

 

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Na szczęście nic się nie stało. JWST mógł zginąć śmiercią topielca.
To byłaby dla nas, astro-teoretyków i kosmo-podglądaczy katastrofa.
Przy okazji widzimy koszt i termin - jakże już bliski :)

http://wyborcza.pl/7,75400,22297073,kosmiczny-teleskop-uwieziony-przez-powodz-w-houston.html

Nurtuje mnie też pytanie jaką skalę zdjęć uzyskamy z JWST (gdybyśmy jednak popatrzyli nim na coś w US  to pytanie staje się "praktyczne").

Z tego linka wnioskuję że 0.032 sekundy na piksel matrycy.  Sporo (pikseli na sekundę => super power)!

Ktoś ma inną informację?

https://jwst.stsci.edu/instrumentation/nircam

Oczywiście nie będzie to raczej światło widzialne więc jakoś przetworzone dla nas?

LINK do zdjęcia miejsca zdarzenia

z22298054V,Johnson-Space-Center.jpg

 

Pozdrawiam

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Naukowcy analizujący radarowe obrazy Ziemi uzyskiwane na satelitach zobaczyli w rejonie Denver wydłużoną na 110 kilometrów ewoluującą chmurę, która trochę przypominała widywane sporadycznie zmasowane przeloty ptaków. Obraz był bardziej kolorowy (cokolwiek to znaczy w tym przypadku).
Ewolucja (ruchy) chmury przebiegała jednak nietypowo. Zmuszeni byli zwrócić się z pytaniami do okolicznej ludności.
Okazało się, że była to wielka migracja 3-calowych motyli z gatunku o nazwie "Painted Lady"

Więcej
http://www.bbc.com/news/world-us-canada-41528521

Link do zdjęcia z nieciekawie kolorową chmura ptaków i ciekawie kolorową z motylami:
_98173616_capasture.jpg

 

I nawet kolory przypadkiem się zgadzają - link do zdjęcia malowanej lali, ups, damy :)
_98173618_45fe42d3-cf05-40fb-b990-e4496c

 

Przy okazji mam pytanie naukowe - ktoś wie dlaczego te motyle wyszły tak kolorowo w przeciwieństwie do ptaków ?

Pozdrawia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu 25.08.2017 o 14:23, ekolog napisał:

(...) Gatunek, który wyewoluuje z psa może być jeszcze bardziej dostosowany do zabawiania i pocieszania gatunku, który wyewoluuje z ludzi, (...)

Zabawne, jak jedno zdanie wyrwane z kontekstu potrafi wywrócić człowiekowi światopogląd. Chodzi o mojego psa. To taki zwykły pundel zwany owczarkiem poniemieckim. Mój  trzeci z kolei owczarek. Dwa poprzednie były psami z krwi i kości. Żarły psie żarcie, szczekały, gryzły buty i meble, aportowały piłeczkę. Ten obecny ( właśnie skończył rok) z psa ma tylko szczekanie. Ludzi nie zauważa, inne psy owszem, ale do żaby też podejdzie. Koty. Koty to jego najlepsi przyjaciele. Ugania się za kotami, bawi się z nimi, żre ich żarcie. Puszka z kurczakiem. Psia i kocia, wyglądają tak samo, skład ten sam. Jak smakują nie wiem, nie próbowałem, ale mój pies zawsze wybiera tę kocią puszkę. Zaznaczam, że to nie są moje koty, tylko okolicznych sąsiadów. Ja nie cierpię kotów.  Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że mój pies w poprzednim życiu był kotem. Po przeczytaniu zdania z cytatu uderzyła mnie myśl, że mogłem się mylić. Może mój pies nie wyewoluował z kota, może on ewoluuje w kota? :icon_lol:

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To o tyle tez trafne, że naukowcy uważają, że miauczenie kota domowego jest właśnie efektem ewolucji kota domowego dostosowującej go do przychylności ludzi.

Ma ono przypominać głos dziecka nieco smutnego i przez to zmiękczać serce ludzi co dawało i daje więcej troski i podtykania jedzenia.

Ludzkość na Marsa (gdzie migracja będzie konieczna za 2 mld lat) będzie musiała zabrać jakieś zwierzęta i one tam dalej będą ewoluowały.

Zastanawiam się czy zdecydujemy się na zabranie tam tak dużych zwierząt jak krowy?

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, ekolog napisał:

(...) Zastanawiam się czy zdecydujemy się na zabranie tam tak dużych zwierząt jak krowy?(...)

Arka Marsjańska? Za 2 mld lat, to sobie na Marsa weźmiemy wiedzę o tym, jak stworzyć kota z niczego. :icon_lol: Jeśli oczywiście będzie komu migrować.

Edytowane przez wiaterwiater
  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

http://pickuplinesworld.com/astronomy-pick-up-lines/

Astronomiczny podryw lub komplementy.

Między innymi:

- Dziewczyno, ja ci pokażę nie tylko cały świat, ja ci pokażę wszechświat!

 

________________________________

Chyba też inne propozycje tam

dadzą się na coś sympatycznego przetłumaczyć - dla mnie ciut za trudne (idiomatyczne?) - może ktoś dorzuci.

Pozdrawiam

p.s.

Link do grafiki
Astronomy-Pick-Up-Lines.jpg

 

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Znalazłem na fejsie, wciągnęło więc przeczytałem do końca.Brawo dla autora!.

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości 
- Ach tak, Biblia!
A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej 
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?
Student nadal milczy, więc profesor dodaje 
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? 
Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada 
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.
Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada 
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie 
- Kto je stworzył?
Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby 
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze..
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student 
- twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy? 
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali 
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi 
- Oczywiście że istnieje.Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, wampum napisał:

Znalazłem na fejsie, wciągnęło więc przeczytałem do końca.Brawo dla autora!.

...

Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.

 

No ale (jeśli nawet on to był) to bardzo młody Einstein.

Potem nauka (nie tylko astronomia i fizyka, też biologia, "Australopitekologia") podszeptywała mu argumenty i finalnie był innym - przeczytaj to od początku do końca (niewiele tego)

https://pl.wikiquote.org/wiki/Albert_Einstein

A tymczasem tam

http://www.bbc.com/news/uk-41956191

napisano, że

Jutro rano Anglicy będą mogli zobaczyć Wenus stykającą się z Jowiszem

Zdumiało mnie, że materiał zilustrowano zdjęciem Wenus ale na tle Słońca - link:

_98712591_hi000443758.jpg

 

 

:o

:o

To nie ma zdjęć koniunkcji planet, że trzeba było mieszać Słońce do ilustracji tego tematu? :D

Pozdrawam

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, wampum napisał:

(...) Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się wmomencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.

 

Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę zatytułowaną "Bóg a nauka" w roku 1921.

:icon_lol: Podobny temat wałkowaliśmy z kolegami mając po 15 lat. Zaznaczam, że wówczas za zioło robiło zwykłe piwo.:icon_lol: Energia to energia, nie ma mała energia, średnia energia, czy duża energia. Światło to światło, nie ma małe, średnie czy duże. Dobro do dobro. Nie ma małe dobro, średnie dobro, duże dobro. Dobro to Bóg. Bez stopniowania. Zło to brak Boga, brak Boga to Szatan, a  Szatan, to zło. Bóg stworzył Szatana, więc stworzył zło. Skoro Bóg stworzył dobro i zło, materię i antymaterię, to musiał też stworzyć energię i antyenergię. Brak energii, to antyenergia. Jeśli stopniujemy energię na małą, średnią i dużą, to brak energii też możemy stopniować, ale jeszcze nie potrafimy,  tak to jakoś leciało.   Dalej nie pamiętam, zioło się skończyło.:icon_lol::icon_lol::icon_lol: Nie ma żadnych dowodów na nasze istnienie. Nie widziałem swojego mózgu, nie widziałem świadomości, nie smakowałem, nie dotykałem myśli, więc mogę jedynie wierzyć, że istnieję i wszystko wokół istnieje, bo dowodów żadnych nie mam.Przepraszam. Zapomniałem.  Ból jest dowodem. Ból,  brak bólu. Jak się walnę młotkiem w palec, to wiem, że żyję. :icon_lol:, jak trafię w gwóźdź, to gwóźdź wie, że żyje. Przynajmniej ja w to wierzę.:icon_lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×