Jump to content

Do poduszki ;-)


Watteau
 Share

Recommended Posts

Ciekawe epizody z historii lornetek w niemieckiej armii

 

Współczesne lornetki z pryzmatami odwracającymi obraz zostały stworzone w zakładach Zeissa w Jenie w 1893. Tamże zostały stworzone pierwsze modele wojskowe:

 

O.D.F. 95 (Offiziers DoppelFernrohr, o powiększeniu 6x, obiektywach 15mm i polu widzenia 6 stopni) i D.F. 95 (DoppelFernrohr, o powiększeniu 8x, obiektywach 20mm i polu widzenia 4.5 stopni), którymi zakłady Zeissa próbowały zainteresować armię.

 

Prototypy pochodziły z 1895 roku, jednak ich oficjalna sprzedaż dla wojska datuje się na rok 1896. Dla odróżnienia od modeli cywilnych:

4 x 11 Feldstecher (pole 9,3 stopni)

6 x 15 Feldstecher (pole 6 stopni)

8 x 20 Feldstecher (pole 4.5 stopni)

8 x 20 Feldstecher (pole 5 stopni)

lornetki produkowane dla wojska miały wypukłe pokrywy pryzmatów, a mechanizm cierny pozwalał zablokować ustawienie odległości międzyocznej. Lornetki były bowiem przypisane do właściciela, a ów, ustawiwszy sobie raz odległość międzyoczną i ostrość na nieskończoność, nie potrzebował zmieniać tych ustawień - wyjąwszy rzadkie sytuacje. Ów mechanizm okazał się być niewystarczającydo zablokowania odległości międzyocznej w lornetkach używanych w warunkach polowych i wkrótce wprowadzono w miejsce mechanizmu ciernego - zębatkę.

Jak wiadomo, dla lornetek o powiększeniach rzędu 6-8 razy i w warunkach obserwacji przedmiotów oddalonych o kilkanaście metrów i dalej, nie trzeba nastawiać lornetki na ostro - wystarczy nastawić ostrośc dla nieskończoności, oko potrafi patrzeć wtedy na przedmietu bliższe bez większego wysiłku *). Sugerowałoby to konstrukcję lornetki o stalym ustawieniu ostrości - lecz, ponieważ znaczny odsetek ludzi ma wady wzroku, okulary powinny pozwalać na korekcję rzeczonej wady. W ten sposób narodziły się, stosowane po dziś dzień w lornetkach, skale dioptryczne na okularach.

 

Dostarczane do floty lornetki miały - co ciekawe - bardzo duże średnice źrenic wyjściowych. Większa źrenica ułatwia utrzymanie obiektu w polu widzenia, co jest istotne na chyboczącym się pokładzie i istotniejsze niż niewielka strata światła spowodowana zbyt dużą źrenicą wyjściową. I tak, w marynarce używano np. modeli 8 x 60 (śr. źr. 7.5 mm.), 7 x 56 (śr. źr. 8 mm.) czy 10 x 80 (śr. źr. 8 mm.). Obserwatorom frontowym podawano zresztą nierzadko atropinę w celu powiększenia źrenic do jak największych rozmiarów.

 

Jedną z modyfikacji których zażądało wojsko, było usunięcie zewnętrznych śrubek i uszczelnienie korpusu lornetki. Zakłady Zeissa próbowały pierwotnie stosować wodoszczelne, brezentowe pokrowce, potem pokrywać skórzane okładziny lornetek lakierem. Okazało się jednak, że, zwłaszcza w warunkach tropikalnych, skóra kurczyła się i odsłaniała materiał lornetki (A-Metall), który bardzo szybko korodował.

W efekcie konieczna okazało się kompletne przekonstruowanie lornetki, która, w procesie zmian straciła wszystkie zewnętrzne śrubki, pokrywy z obu stron zyskały zachodzące na korpus obrzeża, a miejsca styku okularów, obiektywów i pokryw z korpusem zostały uszczelnione substancją na bazie wosku. Tak przygotowane lornetki mogły wytrzymać długie zanurzenie w wodzie nie tracąc szczelności.

 

Podobnie, wojsko rozważyło wszystkie sposoby kolimacji lornetek, zdecydowano się na użycie ekscentrycznych gniazd obiektywów w miejsce przesuwanych/ przechylanych śrubkami pryzmatów, ponieważ, jak okazało się w testach, pochylanie pryzmatów wprowadzało silne błędy optyczne, było mało trwałe (wystarczyło że lornetka zakładów Hensoldta, które stosowały ten sposób kolimacji spadła na stół z niedużej wysokości żeby doprowadzić w wielu przypadkach do rozkolimowania optyki), w miejscach gdzie końcówki śrub kolimacyjnych opierały się o szkło powstawały naprężenia i z czasem pęknięcia. A armijne normy dotyczące kolimacji były dośc ostre - maksimum 4' kątowe na zbieżność wiązek, 2 minuty na rozbieżność i różnicę wiązek w osi pionowej.

Dla porównania standardy optyki rosyjskiej to:

"Soviet optomechanical standards are 15 arc minutes of vertical divergence, 20 arc minutes of convergence by the axes, and 60 arc minutes of divergence. One degree of convergence by the eyes (=60 arc min. of divergence by the axes of the instrument) would be easy to tolerate, but the other specs are difficult to understand. Some Russian binoculars are quite good, far exceeding these standards. A series of tests are described, subjecting various victims to misaligned binoculars for 15 to 60 minutes (of time). They find that people can tolerate binoculars with 30 minutes vertical misalignment, 40 minutes convergence, and 100 minutes divergence. I believe an experienced or critical viewer would not keep a binocular with these errors" **) Szkoda że obecnie stosuje się dla zmniejszenia kosztów śrubki lub wprost klejenie pryzmatów ;-( ***)

 

W roku 1908, w rezultacie wielu ulepszeń, pochodzących w dużej mierze od Jakoba Heckela, armia była wyposażana w następujące lornetki:

 

M 7 Z. (6 x 21)

M 8 Z. (12 x 40)

M 8 Z (15 x 60)

M 9 Z (6 x 30)

 

Oghromny wzrost liczebności niemieckiej armii w latach bezpośrednio poprzedzających Pierwszą Wojnę Światową spowodował, że jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać nowe typy lornetek, jak również nowe firmy optyczne. Mimo to, lwią część kontraktów podpisywano w dalszym ciągu z zakładami Zeissa. W tych czasach powstał też standardowy wojskowy model lornetki; 6x30. Rozporządzenia Armii niemieckiej H.Dv. 448/1 z lat 1927 i 1940 brzmią identycznie:

 

'Wprowadza się lunetę podwójną [Doppelfernrohr, lornetkę] 6 x 30 ze zwykłą siatką jako standardową lunetę podwójną dla wszystkich oddziałów Armii Rzeszy. Jest to luneta podwójna z sześciokrotnym powiększeniem, ze źrenicą wejściową 30mm i polem widzenia 150 metrów w odległości 1000 metrów'

 

Następną szeroko wykorzystywaną w armii lornetką była D.F. 10 x 50. W Rozporządzeniu Armii z 29 listopada 1919 roku zarządzono inwentaryzację ekwipunku oddziałów kawalerii.

Z lornetek jako podlegające inwentaryzacji wymienia się Fernglaser 03 i 08, czyli lornetki 6x30 i 10x50. Podobnie w ulotce z marca 1939 roku, dotyczącej siatek okularowych

w lornetkach, wspomina się jedynie o modelach 6x30 i 10x50.

 

Lornetka 6x30 była zbudowana bardzo podobnie do rozpowszechnionego cywilnego modelu 6x30 Silvamar, kopiowanego, zwłaszcza po wojnie przez przemysł optyczny większości krajów, włączając to Związek Radziecki i Polskę.

Jest to bardzo zgrabny, nieduży instrument, wodoszczelny, z indywidualnym nastawianiem ostrości dla każdego oka (centralne nastawianie ostrości jest co prawda wygodne, ale bardzo niepraktyczne - bardzo trudno jest zapewnić szczelność lornetki, uginanie się i odkształcenia mostka powodują nierównoległość prowadzenia okularów, luzy w centralnym mostku utrudniają dokładne ustawienie lornetki), o polu 8.5 stopnia, z okularem typu Kellnera i dwusoczewkowym, klejonym achromatycznym obiektywem o ogniskowej około 125mm. Z czasem model ten był coraz bardziej modyfikowany - mosiężne pokrywy korpusu od strony obiektywów i okularów zostały zastąpione w latach dwudziestych przez cynkowe, póżniej większość elementów zaczęła być wykonywana z aluminium. Zamiast skóry, zaczęto początkowo wykonywać pokrycie korpusów z twardej gumy, podczas pierwszej wojny światowej zwrócono się, z powodu niedostatków materiałowych, ku tańszym alternatywom - często stosowano lakierowany karton lub wręcz pokrywano wprost metalowe korpusy lakierem. W latach trzydziestych lornetki wojskowe były praktycznie w całości wykonywane z aluminium - pozwoliło to znacząco zmniejszyć ich masę i uczynić produkcję tańszą - choć nawet tuż przed wybuchem II wojny, oficerowie mogli również zamówić lornetki z elementami mosiężnymi.

 

Tuż po wybuchu Drugiej Wojny, niemiecki przemysł optyczny zaczął stosować elektron - mocny i lekki stop magnezu, cynku, glinu i manganu. Od 1941 roku lornetki nie były już oznaczane nazwą producenta, lecz literowym kodem, dla ukrycia nazwy fabryki i uniknięcia jej zbombardowania. Praktyka ta tyczyła się głównie zaawansowanych instrumentów optycznych stosowanych w lotnictwie i marynarce, ale z czasem rozciągnięto ją również na pozostały sprzęt optyczny. Pod koniec wojny zrezygnowano ze stosowania jakichkolwiek, prócz niezbędznych napisów; moja 6x30 ma jedynie napis: "D.F. 6x30"

i numer seryjny.

Jak już wspomniałem, z czasem zaczęto oszczędzać również na okryciu korpusu. W miarę trwania II wojny zaczęto stosować jako okładziny masę z mielonego korka, barwioną w masie na czarno. Pod koniec wojny trudno było nawet o czarny pigment, i zaczęto malować korpusy lornetek na kolor piaskowy. Wykładzina z korka sprawdziła się dobrze - po wojnie Zeiss Oberkochen kontynuował produkcję okładzin z korka w modelu 8x60.

 

Znane są przykłady nietypowych lornetek 6x30 w niemieckiej armii. Jednym z najciekawszych przykładów jest "Bakeliteglas" zakładów Emila Buscha z korpusem wykonanym z bakelitu. Wbrew pozorom, stoi on na bardzo wysokim poziomie zarówno pod względem optyki, jak i jakości wykonania. Ma ekscentryczne gniazda ze stalowymi wkładkami do dokładnego pozycjonowania połówek lornetki względem siebie, pryzmaty o różnej wielkości, dopasowane do szerokości wiązki, mocowanie pryzmatów zmniejszające prawdopodobieństwo zmiany ich położenia wskutek wibracji.

 

Lornetki 6x30 z reguły nie miały powłok przeciwodblaskowych, wyjątkiem są tu egzemplarze przeznaczone dla floty. Podczas II wojny armia niemiecka wykorzystywała następujące lornetki:

 

6x30 (Zeiss)

10 x 50 (Zeiss)

10 x 50 (Leitz)

10 x 50 (Voigtlander)

7 x 52.5 (Goerz - Marine Trieder)

7 x 50 (Zeiss - Binoctar)

15 x 60 (Zeiss)

 

i inne zdobyczne ;)

 

------------------

*) Hanna, G. Dallas. The Overhaul and Adjustment of Binoculars. pp218-276, pisze wprost:

'This design (centralne ustawianie ostrości) is unsound, both optically and mechanically...'

a w warunkach bojowych:

'if an object were so close that focusing be necessary, the observer would not need a binocular'

 

**) Ostrovskaya, M.A. et. al. Allowable Deviations From Parallelism for the Optical Axes of Binoculars. Soviet Journal of Optical Technology, 45 (10), Oct. 1978, pp613-616.

 

***) "Eccentric rings are not being used much now, not because of bulky objectives as much as it is much too expensive to produce them. They are the best (not the easiest ) way of aligning binoculars as it does not introduce lean or tilt which causes swing." --Paul Cerra

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Bardzo ciekawy artykulik. Gdyby dziś producenci stosowali stare rygorystyczne niemieckie normy kolimacyjne (maksimum 4' kątowe na zbieżność wiązek, 2 minuty na rozbieżność i różnicę wiązek w osi pionowej) to byłoby świetnie...

Link to comment
Share on other sites

Gdyby dziś producenci stosowali stare rygorystyczne niemieckie normy kolimacyjne (maksimum 4' kątowe na zbieżność wiązek, 2 minuty na rozbieżność i różnicę wiązek w osi pionowej) to byłoby świetnie...

 

Marcinie, podam Ci przykład:

Gdyby dziś produkowano Leicę M3, kosztującą w latach pięćdziesiątych 1000$, kosztowałaby teraz 6000-8000$. M6, robiona tańszymi metodami(nie składana i kontrolowana ręcznie na każdym etapie, lecz na taśmie, niektóre elementy z aluminium czy nawet plastiku zamiast mosiądzu) koszuje 2000$. Niestety, paradoksalnie ceny precyzyjnych urządzeń robionych z dobrego metalu rosną, praca dobrego mechanika precyzyjnego też. Tanieje zaś sieczka z plastiku, rzadko przetkanego tanim aluminium.

 

Podobnie - za precyzyjne, doskonale zaprojektowane i wykonane lornetki trzeba płacić coraz więcej, zaś produkowane po najmniejszych kosztach - stale tanieją - choć niektórzy producenci starają się za możliwie niską cenę dać akceptowalną jakość wykonania. Ale cudów nie zrobią - nawet mając tanią siłę roboczą - bo dobre rodzaje plastiku też kosztują, i to sporo. Przyczynia się do powstania takiej sytuacji postawa kupujących - którzy, nauczeni zakupami w Tesco i innych supermarketach, zwracają uwagę na cenę, nie zaś na jakość wykonania. Niestety nic tu się raczej na lepsze nie zmieni.. :-(

 

A tanie instrumenty mogą albo nie mieć żadnych regulacji i pryzmaty na glucie (kleju z pistoletu), albo śrubki, jako mniejsze zło. Niestety przed ekonomią się nie ucieknie :(

Link to comment
Share on other sites

Ciekawy wątek mam w domu kilka starych lornetek (jeszcze typu galileusza) o których nic nie wiem. Ani daty ani producenta.  

Jeśli ktoś się na tym zna to może rozpozna coś ciekawego?

 

Jak masz zdjęcia, możesz spisać wszystkie dane, to chętnie popatrzę w moich źródłach ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 16 years later...

wszystko pięknie ale technika idzie do przodu a klej a raczej "specjalistyczne spoiwo" wypiera wszystko :)

Stare lornetki maja nutkę nostalgii ale niestety sprawność ich jest nieadekwatna do dzisiejszych w wyższych polek ... warstwy, okulary szerokokątne, systemy wypłaszczania pola, asferyki,  systemy pryzmaty Abbe Koeinga, ED, fluoryty, itd. itp. powodują ,ze nie ma co porównywać najlepszej z dzisiejszych do najlepszych z przed np. 50 lat.

Sam mam 60 letniego Zeissa 6x30 - uratowałem go  :) ale to tylko relikt przeszłości który cieszy moje oko.

Pamiętajcie ,ze lornetki >50 lat będą się rozklejać gdyż twórca balsamu kanadyjskiego nie przywidywał takiego czasu żywotności w układach optycznych i nie tylko...

 

Co do korpusów ,pryzmatów, etc. - obecne lornetki dobrej marki wykonywane są ze stopów m. o nieporównywalnej wytrzymałości i termice do tych z przed 50 lat a systemy klejenia pryzmatów powodują ze owe mocniej się trzymają mostka i są dodatkowo zabezpieczane przed upadkiem z dużej wysokości jak i zniszczeniem- tak twierdził przedstawiciel Steinera.

poniżej 2 zdjęcia:

 

Nikon WX 10x50 IF ze str.optyczne.pl i pryzmat Steiner- klejony :) .

 

Test lornetki Nikon WX 10x50 IF - Test lornetki - Optyczne.pl

 

 

 

 

 

nikon.png

steiner2.png

Edited by YOKER
  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
  • Our picks

    • Migracja Astropolis na nowy serwer - opinie
      Kilka dni temu mogliście przeczytać komunikat o wyłączeniu forum na dobę, co miało związek z migracją na nowy serwer. Tym razem nie przenosiłem Astropolis na większy i szybszy serwer - celem była redukcja dosyć wysokich kosztów (ok 17 tys rocznie za dedykowany serwer z administracją). Biorąc pod uwagę fakt, że płacę z własnej kieszeni, a forum jest organizacją w 100% non profit (nie przynosi żadnego dochodu), nie znalazłem w sobie uzasadnienia na dalsze akceptowanie tych kosztów.
        • Thanks
        • Like
      • 58 replies
    • Droga Mleczna w dwóch gigapikselach
      Zdjęcie jest mozaiką 110 kadrów, każdy po 4 minuty ekspozycji na ISO 400. Wykorzystałem dwa teleskopy Takahashi Epsilon 130D i dwa aparaty Nikon D810A zamocowane na montażu Losmandy G11 wynajętym na miejscu. Teleskopy były ustawione względem siebie pod lekkim kątem, aby umożliwić fotografowanie dwóch fragmentów mozaiki za jednym razem.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 48 replies
    • Przelot ISS z ogniskowej 2350 mm
      Cześć, po kilku podejściach w końcu udało mi się odpowiednio przygotować cały sprzęt i nadążyć za ISS bez stracenia jej ani razu z pola widzenia. Wykorzystałem do tego montaż Rainbow RST-135, który posiada sprzętową możliwość śledzenia satelitów.
      Celestron Edge 9,25" + ZWO ASI183MM. Czas ekspozycji 6 ms na klatkę, końcowy film składa się z grup 40 klatek stackowanych, wyostrzanych i powiększonych 250%.
      W przyszłości chciałbym wrócić do tematu z kamerką ASI174MM, która z barlowem 2x da mi podobną skalę, ale 5-6 razy większą liczbę klatek na sekundę.
      Poniżej film z przelotu, na dole najlepsza klatka.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 72 replies
    • Big Bang remnant - Ursa Major Arc or UMa Arc
      Tytuł nieco przekorny bo nie chodzi tu oczywiście o Wielki Wybuch ale ... zacznijmy od początku.
       
      W roku 1997 Peter McCullough używając eksperymentalnej kamery nagrał w paśmie Ha długą na 2 stopnie prostą linie przecinajacą niebo.
       
      Peter McCullough na konferencji pokazał fotografię Robertowi Benjamin i obaj byli pod wrażeniem - padło nawet stwierdzenie: “In astronomy, you never see perfectly straight lines in the sky,”
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 17 replies
    • Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - o nietypowych rozwiązaniach sprzętowych
      Sformułowanie, które można znaleźć w internetach jako jedno z "praw Murphy'ego" przyszło mi na myśl, gdy kolejny raz przeglądałem zdjęcia na telefonie z ostatniego zlotu, mając z tyłu głowy najgłośniejszy marsjański temat na forum. Do rzeczy - jakie macie (bardzo) nietypowe patenty na usprawnienie sprzętu astronomicznego bądź jakieś kreatywne improwizacje w razie awarii czy niezabrania jakiegoś elementu sprzętu  Obstawiam, że @HAMAL mógłby samodzielnie wypełnić treścią taki wątek.
        • Haha
        • Like
      • 43 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.