Jump to content

Sztuczna Inteligencja i permanentna inwigilacja - Smutna alternatywa przyszłości a może już nie przyszłości ?


Recommended Posts

Teraz, pki1234 napisał:

(...) kolegialne wartości są ważne a indywidualizm jest aberracją (...)

Historycznie rzecz ujmując, kolektyw zawsze miał większą siłę od pojedynczego indywiduum. Tyle tylko, że historia świata, to historia indywiduów, albo kolektywów kierowanych przez indywidua. Coś się zmieniło? Jak uważasz się za indywidualność, to znaczy, że jesteś jedyny i  niepowtarzalny i albo skazujesz się na samotność, bo przecież jesteś jedyny i niepowtarzalny i nikt cię nie rozumie, bo jesteś jedyny i niepowtarzalny :icon_lol: , albo stajesz na czele jakiegoś kolektywu, bo jesteś jedyny i niepowtarzalny i wyznaczasz trendy. Dla gościa wyznaczającego trendy indywidualizm jest aberracją.  Przypadkiem zgadzam się z twierdzeniem, że indywidualizm, to złudzenie. Co sprawia, że jestem indywidualnością? Kolor szalika? Kolor włosów? Marka butów? Marynarka? Zawartość portfela? Praca? Hobby? Myśli? Myśli o czym? O kolorze szalika, kolorze włosów, marce butów................ Na świecie jest 7 miliardów ludzi. Każdemu indywidualiście można podetkać pod nos setkę identycznie myślących indywidualistów.   Tak się tworzy 101- elementowe kolektywy. Nie uciekniemy od kolektywu. Próbujemy uciec, nawet świadomie go odrzucamy, bo przecież  żyjemy w przeświadczeniu naszej wyjątkowości i indywidualności, ale to złudzenie które dodatkowo sprawia, że jesteśmy samotni.

Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, wiaterwiater napisał:

Historycznie rzecz ujmując, kolektyw zawsze miał większą siłę od pojedynczego indywiduum. Tyle tylko, że historia świata, to historia indywiduów, albo kolektywów kierowanych przez indywidua.

Tak? A mógłbym prosić o jakiś przykład osobnika, który indywidualnie czegoś dokonał?

Cytuj

Próbujemy uciec, nawet świadomie go odrzucamy, bo przecież  żyjemy w przeświadczeniu naszej wyjątkowości i indywidualności, ale to złudzenie które dodatkowo sprawia, że jesteśmy samotni.

No właśnie. Pełna zgoda. Żyjemy w subiektywnym przeświadczeniu, a nie obiektywnym fakcie.

Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Adam_Jesion napisał:

Tak? A mógłbym prosić o jakiś przykład osobnika, który indywidualnie czegoś dokonał?

 

Kaligula?:icon_lol: Nie, zbyt oczywiste. Leonardo. Nuda. To może Lenin. :icon_lol:  Historia pamięta królów, nie bezimiennych żołnierzy. Ok. Może źle się wyraziłem. Może nie o dokonania chodzi. O cel też nie. O wyznaczanie drogi do celu?  Nie.  Chodzi o wybór konkretnej drogi do osiągnięcia celu. Do tego potrzebne jest indywiduum.   

Link to post
Share on other sites

Nie ma czegoś takiego jak kolektyw, jest tylko "JA", jednostka. A jednostka która przerażona jest własną indywidualnością, własnym "JA" i konsekwencjami jakie niesie za sobą akceptacja dla tego "JA" tworzy złudne idee kolektywu, dobra wspólnego .... Działa tu ten sam mechanizm jaki skłania większość do poszukiwania Boga, umieszczenie siebie w ciepłym przyjemnym miejscu pełnym akceptacji...... 

 

Choć to nie nauka, mam nadzieję że analogia zostanie zrozumiana. Jednostka napisała "Gułag" ( Aleksandr Sołżenicyn ) ale to kolektyw go stworzył. 

 

Nasz mózg działa w specyficzny sposób, jego podstawowym zadaniem jest ochrona przed zagrożeniem. Dlatego rzeczywistość jaką widzimy, widzimy przez pryzmat tego co już doświadczyliśmy a nasz mózg uznał za, w ogóle nie zagrażające lub zagrażające w takim czy innym stopniu ale przepracowane i z wypracowanymi strategiami obrony ( lub nie ale najczęściej uznaje że skoro istnieje mimo zagrożenia to taka a nie inna strategia jest słuszna i pozwala mu przeżyć, chociażby była to strategia - udawaj martwego ;) ) i do takiej struktury dostosowuje swoją wizję ( chociażby były to jedynie elementy wizji którym nadaje większe znaczenie ). Na poziomie psychologicznym koncept "samotność" ma jakieś konkretne znaczenie ale na poziomie neuronalnym to po prostu szlaki pobudzeń angażujące rózne ośrodki mózgu w tym te odpowiadające za emocje. Dlatego jeśli obserwujemy coś w czym odnajdujemy samotność to nie dlatego że ona tam występuje ale dlatego że patrzymy poprzez pryzmat samotności i wcale nie musi  być akurat to pojęcie, równie dobrze brak naszego "dopasowania" do miejsca, czasu, działania w naszym życiu ( chodzi o emocje, uczucia związane z brakiem, pustką ..... ). Nie chcę tu psychologizować. To zapewne miał Adam na myśli.

 

Sztuczna inteligencja? Wolne żarty, wpadliśmy do dziury która wydaje nam się króliczą ale pewności nie mamy bo nigdy w takiej nie byliśmy, więc nie wiemy NIC. Do tej pory stworzono program do ogrania człowieka w szachy które to zwycięstwo było jak sie okazało po latach, fałszerstwem. Teraz podobno udało się ograć człowieka w GO. Nadal nie ma to nic wspólnego ze sztuczna inteligencją to zadania takie same jak "2+2=". Problem z człowiekiem rozwiązującym takie zadania jest taki że przy odpowiedniej komplikacji nie jest w stanie przeznaczyć wszystkich zasobów mózgu na ich wykonanie, używa więc "SI" której jedynym celem jest wykonać to zadanie. To po prostu samouczące się algorytmy i tyle. Kiedy masz problem "nie do rozwiązania"  idziesz się z nim przespać aby umysł miał szansę odpocząć .... Jednym zdaniem nasza inteligencja wykorzystuje świat zewnętrzny aby działać optymalnie, SI którą się zachwycamy nawet nie wie, nie potrafi i nie może sformatować dysku bo być może struktura plików nie jest zbyt optymalna dla jego działania. itd. itd.

Nieprawda niezależnie co piszą, mówią nie udało się jeszcze pokonać człowieka w pokerze.

"To test DeepStack, the researchers pitted it last year against a pool of 33 professional poker players selected by the International Federation of Poker. Over the course of 4 weeks, the players challenged the program to 44,852 games of heads-up no-limit Texas Hold ‘em, a two-player version of the game in which participants can bet as much money as they have. After using a formula to eliminate instances where luck, not strategy, caused a win, researchers found that DeepStack’s final win rate was 486 milli-big-blinds per game . A milli- big-blind is one-thousandth of the bet required to win a game. That’s nearly 10 times that of what professional poker players consider a sizable margin, the team reports this week in Science."

Bez sensu poker jest grą małych przewag z powodu niepełnej informacji dostępnej dla graczy dlatego 45K gier to zdecydowanie za mało to ilość rozdań profesjonalnego gracza online w okresie krótszym niż miesiąc. Eliminacja szczęścia? Poker to gra w której szczęście odgrywa znaczącą rolę, istotą pokera jest zbudowanie strategii i zrealizowanie jej w obliczu tego szczęścia, czy też jego braku ( i w obliczu ciągłej niepewności ). Czyli ten "eksperyment" polegał mniej więcej na tym: "Oczywiście wiemy że komputery mają znaczącą przewagę w liczeniu, analizie statystycznej, wyjmiemy więc z pokera wszystko to co jest poza samym liczeniem, analizą statystyczną i sprawdzimy się" Pomijam już to, że jedną z ważniejszych umiejętności w pokerze jest umiejętność czytania zachowań innych graczy, to też jest część tej gry.

Pozdrawiam

Edited by Tomek_P
  • Like 2
Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Tomek_P napisał:

Nie ma czegoś takiego jak kolektyw.
[...]
Jednostka napisała "Gułag" ( Aleksandr Sołżenicyn ) ale to kolektyw go stworzył. 

a więc nie ma czegoś takiego jak gułagi i nigdy nie było! :King:

ale poza tym zgadzam się z nakreśloną przez ciebie relacją jednostki z kolektywem :)

 

5 godzin temu, Tomek_P napisał:

Nadal nie ma to nic wspólnego ze sztuczna inteligencją to zadania takie same jak "2+2=".
[...]
To po prostu samouczące się algorytmy i tyle.

wikipedia:

Cytuj

Sztuczna inteligencja ma dwa podstawowe znaczenia:

  • jest to hipotetyczna inteligencja realizowana w procesie inżynieryjnym, a nie naturalnym;
  • jest to nazwa technologii i dziedzina badań naukowych informatyki na styku z neurologią, psychologią i ostatnio kognitywistyką oraz także systematyką, a nawet z współczesną filozofią.

(to żeby uniknąć bezcelowych pozornych dyskusji wywołanych używaniem słów, które każdy rozumie inaczej)

 

z perspektywy czasu jakie znaczenie ma fakt, że pierwsze historyczne zwycięstwo komputera w szachy było naciągane? (komputerowi cały czas pomagali specjaliści) to tylko przesunięcie w czasie czegoś, co i tak sie dokonało. co ciekawe, w go jak gdyby nie było tego wieloletniego mozolnego zwiększania mocy żeby wreszcie pokonać arcymistrza. w go komputer najpierw był beznadziejny, a potem po zastosowaniu innej metody, od razu był bardzo dobry :P

ale nikt nie mówi że powstała w ten sposób inteligencja odpowiadająca ludzkiej. to tylko przykłady że coś, co dawniej było niemożliwe, teraz już da się zrobić.

Link to post
Share on other sites
W dniu 6.11.2017 o 22:49, Robert41 napisał:

Tak czy owak skończy się na zaczipowaniu stada- dla tegoż stada bezpieczeństwa oczywiście.

to stado już się samo oczipowało ... całkiem dobrowolnie. Mało tego, jest od tego czipa uzależnione jak nałogowiec

jeśli dojdzie do zmiany czipa to właściwie nic się nie zmieni. Pewnie niektórzy zaczną panikować bo wydaje im się, że teraz wszystko jest OK, a jawny czip będzie dla nich oznaką podległości

9 godzin temu, Tomek_P napisał:

Sztuczna inteligencja? Wolne żarty, wpadliśmy do dziury która wydaje nam się króliczą ale pewności nie mamy bo nigdy w takiej nie byliśmy, więc nie wiemy NIC

sztuczna inteligencja w niczym nie będzie przypominać człowieka. Nasza świadomość jest obudowana instynktami powstałymi w trakcie milionów lat ewolucji. Sztuczna nigdy taka nie będzie. Bez wątpienia będzie odmienna i z naszego punktu widzenia obca. Nawet jeśli będzie podlegać "wychowaniu" (indoktrynacji?) to nadal będzie stosować inny sposób kojarzenia i oceny faktów

 

pozdrawiam

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 minut temu, ZbyT napisał:

to stado już się samo oczipowało ... całkiem dobrowolnie. Mało tego, jest od tego czipa uzależnione jak nałogowiec

jeśli dojdzie do zmiany czipa to właściwie nic się nie zmieni. Pewnie niektórzy zaczną panikować bo wydaje im się, że teraz wszystko jest OK, a jawny czip będzie dla nich oznaką podległości

sztuczna inteligencja w niczym nie będzie przypominać człowieka. Nasza świadomość jest obudowana instynktami powstałymi w trakcie milionów lat ewolucji. Sztuczna nigdy taka nie będzie. Bez wątpienia będzie odmienna i z naszego punktu widzenia obca. Nawet jeśli będzie podlegać "wychowaniu" (indoktrynacji?) to nadal będzie stosować inny sposób kojarzenia i oceny faktów

ad. zaczipowane stado.

Zbyszku, nie jest tak źle. Są ludzie co dbają o swoją prywatność i na przykład nie zapisali się na Facebooka, nawet na tym forum - choćby kolega na literę S. :P

ad. ocena faktów przez sztuczną inteligencję.

Masz rację tym bardziej że mózg to nie tylko pseudo-dyskretne neurony i dendryty lecz wiele innych niedyskretnych rzeczy!

Pełnowymiarowa AI, a la człowiek będzie (jak już powstanie tak wydajna struktura technologiczna i ktoś zainwestuje biliony euro) będzie jednak INNA, PODEJRZANA!

Pozdrawiam

 

 

Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, ekolog napisał:

ad. zaczipowane stado.

Zbyszku, nie jest tak źle. Są ludzie co dbają o swoją prywatność i na przykład nie zapisali się na Facebooka, nawet na tym forum - choćby kolega na literę S. :P

ale telefon ma prawie każdy, karty płatnicze też

kolega, który niedawno wrócił z Chin płacił wszędzie odciskiem palca ... oczywiście tam gdzie jeszcze nie działało rozpoznawanie twarzy ;)

w Holandii od kilku lat kamery rejestrują i rozpoznają każdego w newralgicznych punktach miast i na autostradach. Jesteśmy rozpoznawani nawet bez RFID-ów pod skórą

Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, szuu napisał:

a więc nie ma czegoś takiego jak gułagi i nigdy nie było! :King:

Pisałem tego posta cały dzień ( wiem multitasking to lipa ), na koniec miałem go sprawdzić ale pomyślałem "szuu na pewno go przeczyta" i proszę. ;)

 

Wiem że będzie czymś całkowicie innym i oto właśnie chodzi tworzymy coś na własne podobieństwo porównujemy to coś do naszych osiągnięć ale cały czas mamy z tyłu głowy świadomość że to czym będzie prawdziwa SI z racji różnicy w powstawaniu, ewolucji, rzeczywistości w której ma zaistnieć, będzie czymś całkowicie innym, dopiero raczkujemy jesteśmy w "króliczej dziurze".

 

Co do czipowania to właśnie jest specyfika ludzkiego mózgu akceptuje "gotowanie żaby". Jeśli warunki zmieniają się z dnia na dzień gotów jest walczyć ze zmianami za pomocą wszystkich zasobów jakie posiada ale jeśli wprowadza się je wolno, np. poprawność polityczna, neo-marksizm, ekologizm, coraz większy interwencjonizm, ingerencja organizacji globalnych czy chociażby samego państwa, ulega nim, akceptując pożytki a odkładając zagrożenia albo na czas przyszły albo w zakurzony kąt piwnicy.

 

Pozdrawiam

Edited by Tomek_P
Link to post
Share on other sites
W dniu 7.11.2017 o 13:20, wiaterwiater napisał:

Kaligula?:icon_lol: Nie, zbyt oczywiste. Leonardo. Nuda. To może Lenin. :icon_lol:  Historia pamięta królów, nie bezimiennych żołnierzy. Ok. Może źle się wyraziłem. Może nie o dokonania chodzi. O cel też nie. O wyznaczanie drogi do celu?  Nie.  Chodzi o wybór konkretnej drogi do osiągnięcia celu. Do tego potrzebne jest indywiduum.   

Rozumiem, że jakby panowie urodzili się na pustyni, to też by "dokonali" tego, co osiągnęli dzięki milionom innych? Indywidualizm jest przereklamowany i w gruncie rzeczy egoistyczny, wręcz narcystyczny. Przypisujemy sobie rzeczy, które są wynikiem pracy wielu innych osób, co więcej, nie tylko tych, dzięki którym czegoś się w życiu nauczyliśmy, ale także poprzednich pokoleń, którym wiele zawdzięczamy. To jest takie konserwatywno-liberalne myślenie (korwinistyczne, jak to się teraz mówi w PL), z którym kiedyś jako młody gówniarz się zgadzałem, a dzisiaj jestem jego wrogiem. Po prostu uświadomiłem sobie, że wszystko co pozwala mi dzisiaj funkcjonować, żyć, rozwijać się, inwestować, nie jest tylko moją zasługą. Tak samo jest w nauce, polityce, biznesie, i wszędzie indziej.

Z perspektywy neuroscience też wiele wskazuje na to, że wpływ otoczenia jest ważniejszy, niż nam się pierwotnie wydawało. Ale to inny temat.

Link to post
Share on other sites
14 minut temu, Tomek_P napisał:

Co do czipowania to właśnie jest specyfika ludzkiego mózgu akceptuje gotowanie żaby. Jeśli warunki zmieniają się z dnia na dzień gotów jest walczyć ze zmianami za pomocą wszystkich zasobów jakie posiada ale jeśli zmiany wprowadza się wolno, np. poprawność polityczna, neo-marksizm, ekologia, coraz większy interwencjonizm, ingerencja organizacji globalnych czy chociażby samego państwa, ulega nim, akceptując pożytki a odkładając zagrożenia albo na czas przyszły albo w zakurzony kąt piwnicy.

Na żabie to nie działa (mit), ale na człowieku pewnie tak :D Z drugiej strony jeżeli żałożymy, że jesteśmy gotowani od tysięcy lat (może więcej), to nie wiem, czy tak przyjemnie i w ciepełku by nam się dzisiaj dyskutowało na takie tematy, gdybu nie ten garnek, w którym nas ugotowali. Bądźmy obiektywni.

Link to post
Share on other sites

Skoro gotowanie działa to skąd mamy wiedzieć że byliśmy gotowani? :) Jestem obiektywny dlatego pytam o koszty utraconych możliwości być może gdyby nie ten garnek tak jak wspomniany przez Ciebie J.K-M. kolonizowalibyśmy Marsa ;) 

 

Edited by Tomek_P
Link to post
Share on other sites
W dniu 11/6/2017 o 14:03, szuu napisał:

w przeciwieństwie do dawnego boga, nie ma gwarancji że wszechobecny i "wszechmocny" system monitoringu będzie sprawiedliwy i miłosierny...

Ciekawa teoria. Jak to zawsze można się czegoś nauczyć.
Nie wiedziałem, że "dawny bóg" był sprzedawany z gwarancją sprawiedliwości i miłosierności!
Bo jakoś napraw gwarancyjnych nikt nie robił, mimo oczywistej awaryjności tego produktu w tych zastosowaniach.

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Tomek_P napisał:

być może gdyby nie ten garnek tak jak wspomniany przez Ciebie J.K-M. kolonizowalibyśmy Marsa ;) 

Na ten plan jest już za późno, J.K-M został już dawno wcielony w skład załogi pierwszej, solowej i indywidualistycznej wyprawy na Plutona. Nie wiem dlaczego ale czuję ulgę z tego powodu.
Mars jest dla niego z resztą przecież zbyt "plebejski". :smokin:

Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Tomek_P napisał:

Skoro gotowanie działa to skąd mamy wiedzieć że byliśmy gotowani? :) Jestem obiektywny dlatego pytam o koszty utraconych możliwości być może gdyby nie ten garnek tak jak wspomniany przez Ciebie J.K-M. kolonizowalibyśmy Marsa ;) 

 

No więc właśnie - przecież każdy indywidualista może się spakować i polecieć na Marsa. Jaki problem? :D A tak poważnie, to oczywiście trudno dyskutować na takim poziomie abstrakcji. Mnie osobiście interesuje wpływ technologii na rozwój cywilizacyjny i z tej perspektywy wypowiadam się w tym wątku. Zupełnie naturalne jest to, że wpływ technologii oceniamy negatywnie - zapytani na "ulicy", ale jednak, kiedy patrzy się na dane i fakty historyczne, to sprawy mają się zgoła inaczej. Apeluję tylko, żeby mieć ten paraodks na względzie, no chyba, że po prostu rozmawiamy o odczuciach i wierze, a nie nauce.

Nie mam powodu podejrzewać, że ten trend rozwoju miałby się nagle po 10 tys. lat odmienić. Sam fakt, że dzisiaj martwimy się prywatnością jest dowodem, że cywilizacja mocno posunęła się do przodu w ostatnich kilkudziesięciu latach. Oby ta ciepła woda dalej z kranu nam leciała ;)

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Adam_Jesion napisał:

Przypisujemy sobie rzeczy, które są wynikiem pracy wielu innych osób, co więcej, nie tylko tych, dzięki którym czegoś się w życiu nauczyliśmy, ale także poprzednich pokoleń, którym wiele zawdzięczamy.

no właśnie, nie można przesadzać z tym podziwem dla wybitnych jednostek, bo przecież mogły osiągnąć swoje sukcesy tylko dzięki społeczeństwu ukształtowanemu przez poprzednie wybitne jednostki :szczerbaty:

 

34 minuty temu, Agent Smith napisał:

Nie wiedziałem, że "dawny bóg" był sprzedawany z gwarancją sprawiedliwości i miłosierności!

on był ich definicją :D tak jak nie ma sensu sprawdzać jakiej długości jest wzorzec metra w sevres!

 

  • Love 1
Link to post
Share on other sites
6 minut temu, szuu napisał:

no właśnie, nie można przesadzać z tym podziwem dla wybitnych jednostek, bo przecież mogły osiągnąć swoje sukcesy tylko dzięki społeczeństwu ukształtowanemu przez poprzednie wybitne jednostki

A niech Ci będzie, że jednostki są najważniejsze. Od teraz będzie mi się milej patrzyło w lustro :P

  • Like 2
Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, Adam_Jesion napisał:

Rozumiem, że jakby panowie urodzili się na pustyni, to też by "dokonali" tego, co osiągnęli dzięki milionom innych? Indywidualizm jest przereklamowany i w gruncie rzeczy egoistyczny.(...)

Indywidualizm nie jest przereklamowany, bo sam w sobie jest czystą reklamą, za to  jest egoistyczny i tutaj nie ma żadnej dyskusji i gdybyśmy każdego z 7 miliardów egoistów zamknęli w oddzielnej szafie, to mielibyśmy 7 miliardów ZONKÓW, jednak w skali globalnej indywidualizm  jest wręcz niezbędny. Bo musi znaleźć się ktoś, kto okaże się na tyle egoistyczny, że na dokonaniach przodków dokona przełomu w jakiejś dziedzinie, i albo sam przypisze sobie całe zasługi, albo przypiszą mu to inni.  Ja wiem, że taki Newton skorzystał z dobrodziejstwa pokoleń sadowników :icon_lol:, ale chodzi właśnie o to drzewo i o to jabłko, którym dostał po łbie. :icon_lol: I nie jest ważne czy jabłkiem dostał, czy też nie, ważne, że nastąpił przełom. Swoją drogą zastanawiam się, czy Kopernik nie korzystał czasami z doświadczeń pszczelarzy? :icon_lol:  Z drugiej strony patrząc, to tak naprawdę my niczego nie wymyślamy. Wszystko jest wymyślone, czasami sterczy obok nas, ale jesteśmy zbyt ślepi, żeby to zauważyć. No bo czy Kopernik zatrzymał Słońce i ruszył Ziemię? Buja się to od wieków i trzeba było miodu pitnego, żeby w końcu powiedzieć to głośno.:icon_lol:

Link to post
Share on other sites

skoro już doprowadzamy ten ciekawy skądinąd temat do absurdu, to tak jak gdyby zarzucać rzeźbiarzowi że nie stworzył z niczego kamienia w którym rzeźbi. albo że nie stworzył samego siebie z niczego. można pytać czy elon musk wysłałby satelitę w kosmos gdyby został wychowany w lesie przez wilki bez kontaktu z cywilizacją. ale więcej sensu ma pytanie jak to się stało że potrafił przewrócić do góry nogami przemysł kosmiczny, a kilka milionów wykształconych osób z podobnym startem życiowym tego nie dokonało i teraz pocieszają się myślą że przecież spacex to zasługa społeczeństwa (nie liczę miliardów ludzi w warstwach społecznych dla których to zupełna abstrakcja. choć może powinienen, tak jak ten słynny hindus, który odtworzył sam w głowie większość fundamentów matematyki, budowanych przez cywilizację przez setki lat)

 

natomiast co jest naprawdę ciekawe - oczywiście że umiejętność wspólnego działania zawsze była podstawą największych osiągnięć ludzkości. jest to wyryte w naszych genach. współpraca i relacje wymagały mózgu bardziej złożonego niż tylko mózg egoistyczny. odruchowo tworzymy grupy "swoich". państwa, wojny, podboje - to byłoby niemożliwe w świecie, powiedzmy, kotów, które są indywidualistami i nie żyją w stadach. nie byłoby kociej milionowej armii i kociego holokaustu. ale też prawdopodobnie nie byłoby kociego programu kosmicznego.

i teraz zgodnie z tytułem wątku, przechodzimy do sciencie fiction. czy w świecie, gdzie całą żmudną pracę utrzymania cywilizacji w ruchu wykonują maszyny, jest jeszcze uzasadnione utrzymywanie milionowych "stad" i marnowanie zasobów na zaspokajanie przyziemnych potrzeb ludzi? państwo jako organizacja ukierunkowująca wysiłek milionów dla osiągnięcia wielkich celów przestaje mieć rację bytu. chcemy rakietę na marsa to każemy maszynom zbudować rakietę na marsa i nie musimy w tym celu zbierać po 100 zł podatku od każdego obywatela (który nawet nie interesuje sie marsem bo jest normalny i ma w życiu ważniejsze sprawy). wyobraźmy sobie, że dzielimy świat na kawałki i każdy z nas na tym forum dostaje jeden kraj ze wszystkimi zasobami, sztucznointeligentnym przemysłem, działający bez ludzkiej obsługi. masz konsolę sterowania krajem i możesz robić co chcesz. czy taka "cywilizacja bez kolektywu" mogłaby się rozwijać? przypomina mi się że w jakiejś książce Asimova była planeta na której doprowadzono do podobnego stanu.

 

Edited by szuu
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, szuu napisał:

państwo jako organizacja ukierunkowująca wysiłek milionów dla osiągnięcia wielkich celów przestaje mieć rację bytu.

Problem ma znacznie poważniejesz implikacje. Dzisiaj jako obywatel reprezentujesz dla Państwa tylko 2 wartości: militarną i podatkową. W świecie turbo-robotów wartość militarna będzie zerowa. Podatkowo też nie będziemy nikomu do szczęścia potrzebni, bo praca wykona się sama (roboty, ai, etc.). To prowadzi do dosyć oczywistej konkluzji, że jeżeli nie będziemy przejawiać powyższych wartości, to demokracja traci rację bytu, bo i o głos wyborczy nie będzie sensu zabiegać (od kogoś, kto jest "bez wartości").

Link to post
Share on other sites

Taaaa, fajnie sie czyta te rozmyslania bez golenia, ale....ja chcialbym wiedziec, kiedy zakwitna fiolki, jak bedzie pachnial las...

Przekladajac to na realia tu i teraz :   jeszcze niedawno  aktualizacja statusu, oferta na gieldzie astro czy napisanie postu i wstawienie fotki - to bylo dla mnie

male piwko... A teraz ??? W imie czego, w imie kogo, po co, na co ???  Tak buduje sie labirynty bez wyjscia, pulapki...

:) 

Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, szuu napisał:

(...)  umiejętność wspólnego działania zawsze była podstawą największych osiągnięć ludzkości. jest to wyryte w naszych genach. współpraca i relacje wymagały mózgu bardziej złożonego niż tylko mózg egoistyczny. odruchowo tworzymy grupy "swoich". państwa, wojny, podboje (...)

Niezupełnie się z tym zgodzę. Jeśli przyjąć, że w stadzie rządzi najsilniejsza małpa, to trzeba założyć, że u ludzi było dokładnie tak samo. Rządził najdzikszy z dzikusów z największą maczugą :icon_lol:  i już, nawet jeśli był najgłupszy. I do dzisiaj nic kompletnie się nie zmieniło, dzisiaj też rządzi ten z największą maczugą, przepraszam rakietą, a ta umiejętność wspólnego działania nie wynika ze złożoności mózgu, ale ze strachu przed maczugą, jakakolwiek by ona dzisiaj nie była. Dzikus wyszuszał posłuszeństwo maczugą, a cała reszta robiła dokładnie to co dzikus kazał. Coś się zmieniło?

Link to post
Share on other sites
7 minut temu, wiaterwiater napisał:

Jeśli przyjąć, że w stadzie rządzi najsilniejsza małpa, to trzeba założyć, że u ludzi było dokładnie tak samo. Rządził najdzikszy z dzikusów z największą maczugą :icon_lol:  i już, nawet jeśli był najgłupszy.

małpy żyją z dnia na dzień i pewnie u nich głupi przywódca ma mniejsze znaczenie - u nas kraj lub plemię głupio rządzone będzie coraz słabsze i będzie ulegać wpływom tych, którzy potrafili zorganizować się lepiej. najgłupszy nie będzie miał największej maczugi bo może mieć ją tylko dzięki współpracy milionów. ostatnio widzieliśmy to na przykładzie zimnej wojny. maczugi rosły, rosły i... nagle już nie mogły dalej rosnąć. ale takie rzeczy działy się cały czas na mniejszą skalę. my jesteśmy potomkami tych, którym poszło raczej nieźle. ci którzy nie potrafili się połączyć w grupy, obronić i zbudować coś trwałego zginęli dawno temu. zobacz jak elastyczny jest człowiek, jak pięknie wpasowuje sie w dowolny system społeczny. niewolnictwo, demokracja, dyktatura, komunizm, korea północna - to wszystko działało i dziala do dzisiaj. psy lub małpy tak nie potrafią. selekcja zadziałała, my potrafimy! jak widzisz przywołuję też mniej lubiane systemy społeczne, bo taka elastyczność pozwala na skręcenie zarówno w dobrą jak i w złą strone.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Our picks

    • Big Bang remnant - Ursa Major Arc or UMa Arc
      Tytuł nieco przekorny bo nie chodzi tu oczywiście o Wielki Wybuch ale ... zacznijmy od początku.
       
      W roku 1997 Peter McCullough używając eksperymentalnej kamery nagrał w paśmie Ha długą na 2 stopnie prostą linie przecinajacą niebo.
       
      Peter McCullough na konferencji pokazał fotografię Robertowi Benjamin i obaj byli pod wrażeniem - padło nawet stwierdzenie: “In astronomy, you never see perfectly straight lines in the sky,”
      • 16 replies
    • Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - o nietypowych rozwiązaniach sprzętowych
      Sformułowanie, które można znaleźć w internetach jako jedno z "praw Murphy'ego" przyszło mi na myśl, gdy kolejny raz przeglądałem zdjęcia na telefonie z ostatniego zlotu, mając z tyłu głowy najgłośniejszy marsjański temat na forum. Do rzeczy - jakie macie (bardzo) nietypowe patenty na usprawnienie sprzętu astronomicznego bądź jakieś kreatywne improwizacje w razie awarii czy niezabrania jakiegoś elementu sprzętu  Obstawiam, że @HAMAL mógłby samodzielnie wypełnić treścią taki wątek.
      • 21 replies
    • MARS 2020 - mapa albedo powierzchni + pełny obrót 3D  (tutorial gratis)
      Dzisiejszej nocy mamy opozycję Marsa więc to chyba dobry moment żeby zaprezentować wyniki mojego wrześniowego projektu. Pogody ostatnio jak na lekarstwo – od początku października praktycznie nie udało mi się fotografować. Na szczęście wrzesień dopisał jeśli chodzi o warunki seeingowe i udało mi się skończyć długo planowany projekt pełnej mapy powierzchni (struktur albedo) Marsa.
        • Haha
      • 131 replies
    • Aktualizacja silnika Astropolis - zgłaszanie uwag
      Dzisiaj zaktualizowaliśmy silnik Astropolis do najnowszej wersji (głównie z powodów bezpieczeństwa). Najpoważniejsze błędy zostały już naprawione, ale ponieważ aktualizacja jest dosyć rozbudowana (dotyczy także wyglądu), drobnych problemów na pewno jest więcej. Bez was ich nie namierzymy. Dlatego bardzo proszę o pomoc i wrzucanie tu informacji o napotkanych problemach/błędach.
      • 247 replies
    • Insight Investment Astrophotographer of the Year 2020 – mój mały-wielki sukces :)
      Jestem raczej osobą która nie lubi się chwalić i przechwalać… ale tym razem jest to wydarzenie dla mnie tak ważne, że postanowiłem podzielić się z Wami tą niezwykle radosną dla mnie wiadomością.
       
      Moja praca zajęła pierwsze miejsce w kategorii „Planety, komety i asteroidy” podczas tegorocznego konkursu Insight Investment Astronomy Photographer of the Year 2020.
        • Like
      • 85 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.