Jump to content
Krawat

Są dowody na istnienie dużej planety w zewnętrznym Układzie Słonecznym

Recommended Posts

Dobre! Co najgorsze nie możemy wnioskować o szansach na jej istnienie z tego co obserwujemy przy innych gwiazdach z tej prostej przyczyny, że złapanie jednego a co dopiero powtórzonego tranzytu tak oddalonych planet jest nierealne. I tam im dalej planeta orbituje tym dłużej robi jeden obrót.

Skoro jednak wiele wskazuje na nią, to (na zdrowy rozum) tym bardziej trudno przypuszczać, żeby za Neptunem były już tylko same drobiazgi (wielkości Plutona).

 

Ciekawe czy gdzieś na świecie bookmacherzy przyjmują zakłady na odkrycie jej? Ja bym obstawiał na TAK.

 

Oczywiście im więcej planetoidek/komet wyłapiemy podobnych do tych kilku co świadczą za nią tym bardziej będziemy PRAWIE PEWNI.

Tu czas (obserwacji) gra na upewnienie się.

 

Powstanie US zawdzięczamy incydentowi, który sprowokował obłok pyłowo-gazowy do zgęszczania się. Może na peryferiach doszło do drugiej prowokacji.

 

 

Pozdrawiam

 

Edited by ekolog

Share this post


Link to post
Share on other sites

Troje naukowców przeanalizowało kilka obiektów z Pasa Kuipera i dopatrzyło się rezonansu z nieznaną planetą.
Co wiecej ogranicza to (jeśli faktycznie jest spowodowane planetą) obszar jaki trzeba przeszukiwać i zakres spodziewanej masy (może być ok 10 krotnie większa od Ziemi).

Wspiera to zatem opisane tu wcześniej obserwacje (i obliczenia) wskazujace na dość prawdopodobne istnienie 9-tej planety US.

http://www.europlanet-eu.org/evidence-planet-nine-outer-fringes/

 

i po polsku z portalu jak widać ;)

 

http://nt.interia.pl/raporty/raport-kosmos/informacje/news-kolejny-dowod-na-obecnosc-dziewiatej-planety-w-ukladzie-slon,nId,2298453

 

 

Pozdrawiam

9pl.jpg

Edited by ekolog
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zanim pokusicie się o coś trudniejszego (amatorskie poszukiwania planety X) dla lepszego zrozumienia czekających problemów polecam poćwiczyć na czymś znanym, Sedna do tego celu nadaje się doskonale :)

 

http://astrofotografia.republika.pl/planets/Sedna.htm

Edited by HAMAL
  • Like 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli akurat komuś się nudzi, to może poszukać tej 9 planety :) Ewentualnie może napatoczyć się inny nieznany jeszcze obiekt ;)

NASA w tym celu udostępnia materiały z przeglądu nieba WISE (średnia podczerwień).

 

 

 

 

Pod poniższym linkiem znajdziecie krótki tutorial i 4-klatkowe filmiki, na których trzeba wyłapywać poruszające się obiekty:

 

https://www.zooniverse.org/projects/marckuchner/backyard-worlds-planet-9

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiś czas temu było to otwarte, ale szybko zrezygnowałem. Głowa boli od takiego szumu :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Wiele wskazuje na to, że jednak mamy jeszcze jedną planetę pod Słońcem.


Nowe argumenty na rzecz dziewiątej planety w naszym układzie słonecznym.

 

Bazując na nowych modelach, Batygin i Brown - razem z Fredem Adamsem i Juliette Becker (BS '14) z Uniwersytetu Michigan - doszli do wniosku,

że "Planet Nine" ma masę około pięciokrotnie większą niż masa Ziemii ma półoś wielką orbity około 400 jednostek astronomicznych (AU),

co czyni ją mniejszą i bliższą słońcu niż wcześniej przypuszczano - i potencjalnie jaśniejszą.

 

https://www.sciencedaily.com/releases/2019/02/190227124832.htm


Siema
Link do zdjęcia na https://pl.wikipedia.org/wiki/Planeta_X

 

 1920px-Planet_Nine_Orbit.svg.png

 

Edited by ekolog

Share this post


Link to post
Share on other sites

jak to w prasie brukowej:

"są dowody na ... !!!"

podsumowując - nie ma dowodów na ... :P

 

choć fajnie jakby coś takiego odkryli!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, szuu napisał:

jak to w prasie brukowej:"są dowody na ... !!!"

 

Ale to nie ja nadałem ten tytuł ;) To trochę późno reagujesz na opis kolegi.

 

Szkoda Szuu, że nie wszedłeś tam głębiej w abstrakt. Tam napisano z grubsza to:

 

Najbardziej odległe obiekty Pasa Kuipera (KBO) wydają się być w szczególny sposób rozmieszczone.
Do tej pory mamy dwie sugestie co do tego przyczyny

1. Istnienie odległej planety olbrzymiej na ekscentrycznie pochyłej orbicie
2. Błędy wynikające z oczekiwań obserwatora (badacza)

 

Opracowano metodę weryfikacji błędów obserwacyjnych. Wnioski są takie:

 

Rozmieszczenie obiektów może być takie jakie jest przez przypadek z prawdopodobieństwem 0,2%.

 

Zatem z prawdopodobieństwem 99,8 % jest nieprzypadkowe, a jedyną możliwą przyczyną jaką naukowcy potrafią obecnie łatwo wymyślić i obronić jest dziewiąta planeta US.

 

Gdybyś Szuu był zmuszony do postawienia kasy (oczywiście zakładając sensowne podnoszenie kwoty wypłaty o inflację i dalsze sprawne funkcjonowanie astronomii światowej)
na odkrycie tej planety lub nie - to jestem pewien, że obstawiłbyś jej wykrycie - bo szansa przegranej w takim zakładzie jest mała.


Siema

Share this post


Link to post
Share on other sites

a czy ja mówię że ty nadałeś? :P

"dowody" na istnienie o jednej więcej planety były zawsze, lepsze lub gorsze.

tu masz tylko 99,8% a niektórzy poprzedni odkrywcy byli pewni stuprocentowo, więc sam widzisz jak to jest z takimi obliczankami, papier wszystko zniesie :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tak w kwestii formalnej - dowodem w astronomii są jedynie obserwacje, a w zasadzie: zgodność z nimi (tak, jak w fizyce - zgodność z eksperymentem). Symulacje numeryczne dowodami nie są - bo można znaleźć całkiem sporą liczbę warunków początkowych układu, które po przecałkowaniu równań ruchu dadzą bardzo podobny (teoretycznie - nawet identyczny) stan końcowy. A jak jeszcze weźmiemy pod uwagę, że:

 

a/ całkowanie numeryczne z definicji nie daje rozwiązań dokładnych (chodzi o stratę precyzji na każdym kroku całkowania), 

b/ liczba kroków całkowania przez 4 MLD lat wynosi - w zależności od użytej metody - od kilku milionów do miliardów, 

 

to w tym przypadku słowo DOWÓD żadnemu matematykowi przez usta by nie przeszło, a astronomowi, nawet amatorowi, też nie powinno. Każda symulacja numeryczna to jedynie wskazanie pewnej, prawdopodobnej możliwości ewolucji układu, i wnioski z niej płynące tylko tak powinny być rozumiane. Oznacza to, że jak pojawią się nowe warunki początkowe, to piękna teoria będąca efektem symulacji numerycznej pójdzie się ..., tzn. może się istotnie zmienić :) 

 

Istotą pracy Batygina i Browna było znalezienie takich warunków początkowych dla planet zewnętrznych, dla których po przecałkowaniu przez ok. 4 MLD lat uzyskamy obserwowany obecnie rozkład ciał typu Sedna. Stąd m.in. wniosek o wyrzuceniu jednej z planet w obszary mocno zewnętrzne. Po pierwsze takich warunków początkowych mogą być setki jeśli nie tysiące. Po drugie o ile dobrze pamiętam bazowali oni na założeniu, że w naszym US utworzyło się 5 wielkich planet, a aktualne teorie mówią już, że nie ma powodu ograniczać się z tą liczbą mogłoby ich być znacznie więcej, a to dość istotnie może wpłynąć na efekty symulacji. Po trzecie - na początku okresu LHB (a w zasadzie niestabilności planet prowadzącej do LHB), nie znamy prędkości wyrzuconej planety - mogła być tak duża aby opuścić nasz US. Ergo - nie przywiązywałbym się do idei kolejnej, wielkiej planety w większych odlgłościach w Układzie co oczywiście nie znaczy, że jej tam nie ma (tu mały hint - planetę o wielkości i albedo Neptuna jesteśmy w stanie zaobserwować do odległości ok. 250 AU). Batygin i Brown wskazali jednie, że planeta wielkości i masy Urana może się znajdować w obszarach wewnętrznych Obłoku Oorta lub nieco dalej. To wszystko. Nie oznacza to jednak, że się tam znajduje, ani że w ogóle powstała. 

 

I na koniec mały off-topic - mam nadzieję, że nikogo tym nie urażę. Czytając posty w tym wątku miałem pewne skojarzenie z antyszczepionkowcami. Oni też powołują się badania naukowe, tymczasem, aby zrozumieć prace naukowe, to - z całym szacunkiem - nie wystarczą do tego studia w danej dziedzinie. Trzeba mieć nieco więcej wiedzy, a najlepiej też i doświadczenie. A z tego co antyszczepionkowcy sami o sobie piszą, to są to ludzie bez jakiegokolwiek wykształcenia medycznego: pani Socha to chyba księgowa, wiceprezes stowarzyszenia jest lub był logistykiem ... Zachęcam do wyciągnięcia wniosków we własnym zakresie. 

 

Pozdrawiam, 

V

 

PS: z tego samego powodu, nie przejmowałbym się specjalnie wnioskami nt katastrof lotniczych wyciąganymi przez wysokiej klasy profesorów i specjalistów z innych dziedzin. Ale to już taki absolutny off-off-topic :) 

 

Edited by vmisiu
  • Like 5
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, vmisiu napisał:

Po trzecie - na początku okresu LHB (a w zasadzie niestabilności planet prowadzącej do LHB), nie znamy prędkości wyrzuconej planety - mogła być tak duża aby opuścić nasz US. 

Tylko że jeśli wtedy opuściłaby ona układ słoneczny, to rozkład obiektów z dysku rozproszonego nie wyglądałby tak jak wygląda. 

 

 

Cytat

Batygin i Brown wskazali jednie, że planeta wielkości i masy Urana może się znajdować w obszarach wewnętrznych Obłoku Oorta lub nieco dalej. To wszystko. Nie oznacza to jednak, że się tam znajduje, ani że w ogóle powstała. 

Pokazali jednak trochę więcej. Pokazali, że mamy w układzie słonecznym struktury, które są spójne z istnieniem takiej planety i które trudno wytłumaczyć w inny sposób.

Zgoda natomiast, że może tej planety wcale tam nie być. O alternatywnym rozwiązaniu zagadki rozkładu orbit obiektów dysku rozproszonego można przeczytać np. tu: https://arxiv.org/pdf/1804.06859.pdf

 

 

Cytat

(tu mały hint - planetę o wielkości i albedo Neptuna jesteśmy w stanie zaobserwować do odległości ok. 250 AU)

Trochę słaby ten "hint". Neptun ma jasność około +8mag będąc 30 AU od nas i o Słońca. W odległości 250 AU byłby z grubsza (250/30)4 ~ 4800 ~ 9.2mag słabszy niż jest teraz. Innymi słowy miałby jasność około 17mag. Działające obecnie przeglądy nieba wyłapują obiekty o jasności 22mag. Taką jasność miałby Neptun, gdyby umieścić go około 800 AU od nas. Dużymi teleskopami (VLT, Gemini, Keck) oraz Teleskopem Hubble'a bada się obiekty o jasności 25mag. Taką jasność miałby Neptun w odległości około 1500 AU. Najsłabsze obiekty, których detekcji można dokonać przy użyciu dużych teleskopów lub teleskopu Hubble'a mają jasność rzędu 29mag. Neptun taką jasność miałby będąc około 4000 AU od nas i od Słońca.

 

 

 

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Tylko że jeśli wtedy opuściłaby ona układ słoneczny, to rozkład obiektów z dysku rozproszonego nie wyglądałby tak jak wygląda. 

Nie zrozumiałeś, przeczytaj na spokojnie CAŁY mój post jeszcze raz. Rozkład może być efektem zupełnie innego oddziaływania, z innym lub innymi obiektami, w zupełnie innym modelu, którego akurat Batygin i Brown na opisywali. 

 

Cytat

Pokazali jednak trochę więcej. Pokazali, że mamy w układzie słonecznym struktury, które są spójne z istnieniem takiej planety i które trudno wytłumaczyć w inny sposób.

Zgoda natomiast, że może tej planety wcale tam nie być. O alternatywnym rozwiązaniu zagadki rozkładu orbit obiektów dysku rozproszonego można przeczytać np. tu: https://arxiv.org/pdf/1804.06859.pdf

Znów mam wrażenie, że nie przeczytałeś uważnie - nigdzie nie napisałem, że pokazali tylko tyle. Wspominałem o ISTOCIE ich badań, czyli najważniejszym wniosku, w odniesieniu do prowadzonej w tym wątku dyskusji. Pracę czytałem jak tylko ukazała się. 

 

Cytat

Trochę słaby ten "hint". Neptun ma jasność około +8mag będąc 30 AU od nas i o Słońca. W odległości 250 AU byłby z grubsza (250/30)4 ~ 4800 ~ 9.2mag słabszy niż jest teraz. Innymi słowy miałby jasność około 17mag. Działające obecnie przeglądy nieba wyłapują obiekty o jasności 22mag. Taką jasność miałby Neptun, gdyby umieścić go około 800 AU od nas. Dużymi teleskopami (VLT, Gemini, Keck) oraz Teleskopem Hubble'a bada się obiekty o jasności 25mag. Taką jasność miałby Neptun w odległości około 1500 AU. Najsłabsze obiekty, których detekcji można dokonać przy użyciu dużych teleskopów lub teleskopu Hubble'a mają jasność rzędu 29mag. Neptun taką jasność miałby będąc około 4000 AU od nas i od Słońca.

Ja powiedziałbym, że przedstawiłeś rozumowanie nieadekwatne do problemu :) Być może miałbyś rację gdyby Neptun był gwiazdą. Pech jednak chce, że to planeta, która świeci światłem odbitym, stąd konieczność uwzględniania albedo w obliczeniach oraz kąta fazowego. A to z kolei może istotnie zmienić postać rzeczy jeśli chodzi o odległości, z których jesteśmy w stanie dany obiekt zauważyć :) Polecam sekcję APPARENT MAGNITUDE (FOR PLANETS), np. tutaj: https://space.fandom.com/wiki/Absolute_magnitude

 

Nie wymyśliłem sobie tych 250 AU. Nie pamiętam w tej chwili źródła, ale jak poszukasz trochę w sieci na pewno uda Ci się znaleźć. 

 

Kochani, może jeszcze raz - mam naprawdę duże, ponad 25-letnie doświadczenie dotyczące symulacji numerycznych. Mój pierwszy post w tym wątku nie miał za zadanie nikogo obrażać, chciałem zwrócić jedynie uwagę, jak należy rozumieć wnioski płynące z tego typu symulacji. Plus dwa off-topiki. Tylko tyle. 

 

Pozdrawiam, 

V

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, vmisiu napisał:

przedstawiłeś rozumowanie nieadekwatne do problemu 

Fajne (eleganckie, dyplomatyczne). Wydaje mi się jednak, że Piotrek dobrze zaczął te obliczenia skoro podnosił do 4-tej potęgi co wskazuje na uwzględnianie również strat na oświetleniu planety 9.

Ba, dobrze też zlogarytmował i pomnożył przez 2.5 => 9.2 m różnicy.

Różnica magnitudo = -2.5 * logarytm_przy_podstawie_10(iloraz natężeń światła)

 

Jak rozumiem czytałeś z detalami to doniesienie z tego roku (2019). To może zinterpretuj to 0,2% na inne wyjaśnienia niż Planeta 9.

Czyżby Batygin był tak zadufany w sobie, że nie dostrzegł, że bazuje na jednym z wielu realnych modeli rozwoju US i tę liczbę "rzucił" ewidentnie bez sensu? Dziwne !

 

Siema

p.s.

W przypadku tak daleko orbitującej planety analiza wpływu faz na jasność raczej nie jest potrzebna - dla nas jest praktycznie zawsze w pełni bo Słońce jest "tuż obok nas" ;)

Edited by ekolog

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie o to chodzi, czy dobrze przemnożył, tylko czy użył właściwego wzoru :) Zajrzyj do linku, który jest w poprzednim poście. 

 

Odnośnie interpretacji - zacznijmy może od tego, w jaki sposób nauka opisuje zjawiska czy też mówiąc bardziej prosto: poznaje (Wszech)świat. Robi to konstruując modele. Ergo - wynik pracy naukowej to nic innego jak opis modelu matematycznego + wnioski. Wyniki badań są zazwyczaj jednoznaczne i ścisłe (przynajmniej w naukach fizycznych i pochodnych), problemem jest to, na ile przyjęty/opracowany model oddaje rzeczywiste zjawisko. Zazwyczaj raczej średnio biorąc pod uwagę, że nauka ciągle się rozwija :) Czasami jest to też problem warunków początkowych albo niedokładności w obliczeniach (przykładowo: dokładne rozwiązanie zagadnienia n-ciał nie jest znane, całkowanie równań ruchu z definicji daje więc rozwiązanie przybliżone). 

 

Wróćmy do panów B&B. W modelu matematycznym US uwzględnia się ciała, które znamy i uważamy za istotne oraz oddziaływania pomiędzy nimi - też takie które znamy i które uważamy za istotne. I tu właśnie leży der Hund begraben, jak to mawiają nasi zachodni sąsiedzi :)  Model Batygina i Browna został bardzo profesjonalnie opisany, nie ma żadnych powodów aby wątpić w uzyskane wyniki, jakby pomylili się w cyferkach na pewno ktoś by im to już wytknął. Największym problemem są założenia modelu, czyli wspominane przeze mnie w pierwszym poście warunki początkowe. O nich nasza aktualna wiedza jest dokładnie zerowa (jak ktoś chce ten temat drążyć polecam pojęcia Grand Tack i LHB, czyli Late Heavy Bombardment). Jest też inny problem, choć IMHO mniejszy. Jak ktoś ma znajomych, którzy mają doświadczenie w całkowaniu numerycznym równań ruchu, zapytajcie ich, co sądzą o całkowaniu dowolnego modelu US przez okres 4 MLD lat. 

 

Wynik symulacji B&B należy rozumieć następująco: mogło być tak jak piszą, ale równie dobrze mogło być inaczej. I nie chodzi tu o cyferki, tylko o ideę. Bez problemu można stworzyć model US z innymi warunkami początkowymi, z inną historią US, bez dodatkowej planety poza Pasem Kuipera albo też z kilkoma, a po 4 MLD lat całkowania uzyskamy identyczne warunki końcowe - czyli podobny rozkład obserwowanej grupy ciał. Rozumiem, że osobie bez doświadczenia numerycznego trudno to zrozumieć, bo to nie jest intuicyjne ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby problem sobie przynajmniej próbować zgłębić. Można też oczywiście umrzeć w przekonaniu, że autor postu jest głupi i nie wie o czym pisze, wybór należy do czytelnika.

 

Każda symulacja numeryczna (a już w szczególności ta, w której wykorzystujemy całkowanie numeryczne równań ruchu), pokazuje nam tylko możliwą ścieżkę ewolucji, ale nie oznacza to, że ta ewolucja tak właśnie przebiegała.  

 

Chciałem wnieść nieco zrozumienia do problemu czytając wcześniej o "dowodach", widzę, że średnio mi się udało. Dla mnie problem jest zamknięty, jakoś będę musiał z tym żyć :) Dla tych bardziej dociekliwych - kojarzę dobrą książkę popularnonaukową po polsku, w której są odniesienia do LHB i Grand Tack, jak znajdę podam referencje.  

 

Pozdrawiam, 

V

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Nie zrozumiałeś, przeczytaj na spokojnie CAŁY mój post jeszcze raz. Rozkład może być efektem zupełnie innego oddziaływania, z innym lub innymi obiektami, w zupełnie innym modelu, którego akurat Batygin i Brown na opisywali. 

Ale przecież w tym się akurat zgadzamy. Powyżej podałem nawet link do ciekawej publikacji, w której rozważany jest inny alternatywny model, który według autorów może wyjaśnić obserwowane anomalie.

 

 

Cytat

Znów mam wrażenie, że nie przeczytałeś uważnie - nigdzie nie napisałem, że pokazali tylko tyle.

Napisałeś dokładnie tak:

 

Cytat

Batygin i Brown wskazali jednie, że planeta wielkości i masy Urana może się znajdować w obszarach wewnętrznych Obłoku Oorta lub nieco dalej. To wszystko. Nie oznacza to jednak, że się tam znajduje, ani że w ogóle powstała. 

Chyba jednak przeczytałem uważnie.

 

Cytat

Ja powiedziałbym, że przedstawiłeś rozumowanie nieadekwatne do problemu :) Być może miałbyś rację gdyby Neptun był gwiazdą. Pech jednak chce, że to planeta, która świeci światłem odbitym, stąd konieczność uwzględniania albedo w obliczeniach oraz kąta fazowego. A to z kolei może istotnie zmienić postać rzeczy jeśli chodzi o odległości, z których jesteśmy w stanie dany obiekt zauważyć :) Polecam sekcję APPARENT MAGNITUDE (FOR PLANETS), np. tutaj: https://space.fandom.com/wiki/Absolute_magnitude

O nie, nie. Jeśli chodzi o to rozumowanie, które przedstawiłem wcześniej, to czego jak czego, ale tego jestem pewien w 100%. Jeśli chodzi o albedo, to nie ma to w tym miejscu żadnego znaczenia, bo jest ono przecież już "uwzględnione" w obecnej jasności Neptuna. Jeśli będziemy go oddalać od Słońca, to albedo zostanie to samo. Co do kąta fazowego, to też tak się składa, że jego znaczenie jest tu niewielkie, bo Neptun znajduje się daleko od nas i zawsze jego kąt fazowy jest bardzo mały (mniejszy od 2 stopni). W większej odległości od Słońca ten kąt będzie jeszcze mniejszy. A mniejszy kąt fazowy oznacza jaśniejszy obiekt, więc kwestie kąta fazowego mogą co najwyżej sprawić, że nasza planeta będzie jeszcze nieco jaśniejsza od tego co przedstawiłem powyżej. Inna sprawa, że w przypadku planet gazowych zmiana ta będzie bardzo mała (rzędu 0.1 mag).

 

Jeśli masz jakieś konkretne zastrzeżenia do moich powyższych szacunków, to pisz śmiało. Jeśli jednak tylko wydaje Ci się, że coś tam jest nie tak, to najpierw to sprawdź.

 

 

 

3 godziny temu, vmisiu napisał:

Kochani, może jeszcze raz - mam naprawdę duże, ponad 25-letnie doświadczenie dotyczące symulacji numerycznych. Mój pierwszy post w tym wątku nie miał za zadanie nikogo obrażać, chciałem zwrócić jedynie uwagę, jak należy rozumieć wnioski płynące z tego typu symulacji. Plus dwa off-topiki. Tylko tyle. 

Co prawda z symulacjami numerycznymi nie mam 25-letniego doświadczenia, ale 10 już minęło. Zresztą prawdopodobnie zgadzamy się z tym, jak należy rozumieć te wnioski i chyba trzeba jednak Ekologowi to jeszcze raz wyjaśnić:

 

W dniu 12.06.2019 o 20:15, ekolog napisał:

Rozmieszczenie obiektów może być takie jakie jest przez przypadek z prawdopodobieństwem 0,2%.

Zatem z prawdopodobieństwem 99,8 % jest nieprzypadkowe, a jedyną możliwą przyczyną jaką naukowcy potrafią obecnie łatwo wymyślić i obronić jest dziewiąta planeta US.

 

3 godziny temu, ekolog napisał:

Jak rozumiem czytałeś z detalami to doniesienie z tego roku (2019). To może zinterpretuj to 0,2% na inne wyjaśnienia niż Planeta 9.

Czyżby Batygin był tak zadufany w sobie, że nie dostrzegł, że bazuje na jednym z wielu realnych modeli rozwoju US i tę liczbę "rzucił" ewidentnie bez sensu? Dziwne !

Sprawa wygląda tak: odległe obiekty pasa Kuipera czy też dysku rozproszonego były wyszukiwane w pewnych projektach, które nie były w stanie równomiernie spróbkować całej populacji, albo prościej, ze względu, że poszukiwania tych obiektów były prowadzone tylko w pewnych rejonach nieba i w niespecjalnie długim czasie, to istnieje ryzyko, że obserwowany dziwny rozkład jest wynikiem tego w jaki sposób szukaliśmy tych obiektów. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia (tego, że takie ułożenie orbit jest wynikiem sposobu, w jaki były prowadzone poszukiwania) da się oszacować i to właśnie zrobili Brown i Batygin. Z tego oszacowania wyszło im, że z prawdopodobieństwem 0.2% nietypowe zgrupowanie orbit tych obiektów wynika ze sposobu w jaki były one poszukiwane. Innymi słowy, z prawdopodobieństwiem 99.8% to zgrupowanie orbit jest rzeczywiste (a nie jest artefaktem obserwacyjnym). Tyle, że w tych 99.8% może kryć się znacznie więcej niż Dziewiąta Planeta. O prawdopodobieństwie istnienia tej planety zupełnie nic to nie mówi. Zresztą sam Brown mówi, tak:

 

"Though this analysis does not say anything directly about whether Planet Nine is there, it does indicate that the hypothesis rests upon a solid foundation."

 

Co w wolnym tłumaczeniu znaczy mniej więcej: "Choć ta analiza nie mówi nic bezpośrednio o tym, czy Dziewiąta Planeta istnieje, wskazuje ona jednak, że nasza hipoteza oparta jest na solidnych podstawach". Albo w jeszcze luźniejszej wersji: "Obawialiśmy się, że to zgrupowanie orbit może być czysto obserwacyjnym artefaktem. Nasza analiza co prawda nic nie mówi o tym, czy Dziewiąta Planeta istnieje, jednak na szczęście okazało się, że to na pewno nie jest artefakt obserwacyjny. Gdyby to był artefakt obserwacyjny, to o Dziewiątej Planecie moglibyśmy zapomnieć..."

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.