Skocz do zawartości
McGoris

10 typów astronomów

Rekomendowane odpowiedzi

 

B-Z-D-U-R-A-!

Przecież Ty nie umiesz robić zdjęć :-)

 

Ja jestem typem mało przyjaznym więc chyba Astrofotograf do mnie pasuje

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ja lubie astronomię w samotności, nie lubię się dekoncentrować, albo gadam o astronomii albo ją uprawiam :) Zwłaszcza że pracując na klatkach 7-20 sek nie da się inaczej, to nie guidowanie po 30 min gdzie w międzyczasie można spać.

Edytowane przez HAMAL

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zmienny - kolekcjonuje pełny zestaw do obserwacji/fotografowania nieba, po czym sprzedaje go po trzech miesiącach, aby mieć pieniądze na jakiś inny :D

  • Lubię 3
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Może nie zdjąłeś dekla?

Nieeee, no......, z deklem wszystko w porządku. :D :D :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Astrofociarz Ekstremista - za nic ma rady bardziej doświadczonych w robieniu zdjęć. Jak nie dotknie to nie uwierzy - nasuwa się tu przydomek Niewierny Tomasz. Światło F4 + budżetowe teleskopy nie są mu straszne. Nie boi się również eksperymentować z 60 letnią optyką.

 

Ekstremizm (łac. extremus – krańcowy) – hołdowanie skrajnym poglądom, stosowanie krańcowych, ostatecznych środków dla osiągnięcia celu politycznego, ekonomicznego lub ideologicznego. W krańcowej formie niewykluczające użycia ekstremalnych form nacisku – przemocy, terroru, puczu.

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

5. Słonecznik

 

Za cel sobie stawia naszą rodzimą gwiazdę - Słońce. Robi zdjęcia w każdym paśmie promieniowania elektromagnetycznego, robiąc zdjęcia plam, granulacji czy protuberancji na Słońcu.

 

Hα kojarzy mu się tylko z filtrami słonecznymi. Wyczekuje nadejścia późnej wiosny i lata; w miarę jak DSiarzom rzedną miny i nosy opadają na kwintę, Słonecznik cieszy się z coraz wyższej i wcześniej wschodzącej „żarówy”. W przeciwieństwie do niektórych innych podtypów, nocą smacznie śpi, by w bezchmurny wolny dzień (gdy zapowiedziano dobry seeing) zerwać się o 6, przełknąć śniadanie i zacząć jak najwcześniej rozstawiać sprzęt.

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To chyba jeszcze określę to, co robię :D

 

Egzoplaneciarz - potrafi siedzieć kilka godzin pod nocnym niebem, aby tylko wyłapać mignięcie gwiazdki, które nawet ludzkie oko by nie uchwyciło. Interesują go tylko spadki jasności i wykresiki z obserwacji. Dla takiego jednego jest gotowy poświęcić 50GB materiału na dysku. Wkurza się na każdą chmurę, gdyż nawet godzinne okienko mu nie wystarcza. W nocy siedzi ciągle na zewnątrz, a cały dzień ogląda wykres. Jego największym wrogiem jest seeing, gdyż najbardziej interesuje go "dokładność pomiarowa w magnitudo". Ludzie nie rozumieją dlaczego osobnik poszedł na stomatologię zamiast na astronomię i pytają się kilka razy w tygodniu.

  • Lubię 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dnia 29.05.2016 o 14:50, Piotr K. napisał:

Hehe, to i ja dodam dwa swoje typy - oparte na obserwacjach własnych :)

Wizualowiec - ekstremista

 

Ma dużego Newtona i wiaderko Naglerów/Ethosów. Zna na pamięć cały katalog NGC, i lubi się tym popisywać, żeby pokazać maluczkim, gdzie ich miejsce. Twierdzi, że jest w stanie bez problemu wychwycić nawet 1% różnicę w transmisji, w związku z czym każde szkło, które nie ma logotypu "TV", oraz apertura mniejsza niż 12", nie nadają się do obserwacji :) Na jednonocną sesję będzie jeździć po 2-3h w jedną stronę, obowiązkowo po dziurawych, krętych wąskich drogach, bo obserwowanie w miejscówkach o nieco jaśniejszym niebie jest poniżej jego godności. Potrafi spędzić pół godziny siedząc przy teleskopie z czarną szmatą na głowie, żeby dostrzec chociaż cień pasa pyłowego w jakiejś i tak ledwo widocznej galaktyce. Do swojego hobby podchodzi śmiertelnie poważnie - jakiekolwiek przejawy radości czy entuzjazmu wykazywane przez innych na miejscówce są dla niego dziecinadą i oznaką braku profesjonalizmu. Zaleta - siedzi cicho, nie zaczepia innych i nie zawraca im głowy, zamknięty w swoim świecie "poważnych obserwatorów" :)

 

Astrozlotowicz piwny [Po zaliczeniu kilku zlotów dochodzę do wniosku, że jest to najczęściej występujący typ miłośnika astronomii]

 

Wyjazd na astrozlot to dla niego okazja, żeby wreszcie móc pobyć na bani przez kilka dni i nocy bez przerwy :) Od obserwacji ważniejsza jest konsumpcja. Jego aktywność na zlocie polega na tym, że przez cały czas siedzi przed domkiem albo w najbliższej okolicy, spożywając zawartość kolejnych butelek piwa, i gadając o przysłowiowej "d…pie Maryni" z innymi, podobnymi sobie astromiłośnikami. Posiada doświadczenie obserwacyjne i sprzętowe, ale nie korzysta z niego w praktyce - jesli ma teleskop, zwłaszcza duży, to rozstawia go na polu obserwacyjnym na początku zlotu, zakłada na niego pokrowiec (albo i nie), i więcej się do niego nie zbliża (dopiero przy pakowaniu). Na wszystkich zdjęciach ze zlotu zawsze występuje z otwartym piwem w ręce, a zmienny poziom płynu w butelce (oraz zmieniające się nalepki) jednoznacznie sugeruje, że nie jest to jedno i to samo piwo :) Zaleta - w nocy siedzi przy domku i nie zawraca głowy osobom, które przyjechały obserwować. Widać to zwłaszcza w drugiej połowie nocy, gdy większość astrozlotowiczów piwnych albo jest w krańcowych stadiach konsumpcji, albo już śpi, a na polu obserwacyjnym zostają tylko osoby zainteresowane astronomią ;)

 

Najcześciej jest astrozlotowicz hybrydowy - trochę na bani, trochę obserwacji zlotowych, problemem astrozlotowicza jest zbalansowanie astronomii i piwa ;), aby nie uronić ani kropli zlotu :D.

 

Mogą być inne podziały na zlocie:

 

astrozlotowicz miejscowy (homo astrosapiens stacyonarus) - wizualowiec lub fotograF, siedzi głównie pzry 1 sprzęcie, wyszukuje obiekty przez swój teleskop dla gwiedzi, lub ślęczy przy laptopie strawdzając czy idzie dobra klatka)

 

astrozlotowicz koczowniczy (homo astrosapiens povsinogus) - typ różny, zajmuje się krążeniem wokół różnych sprzętów i rozpraszajac ich właścicieli gadką o pierdołach, po zdekoncentrowanieu 1 astromiłośnika idą dalej niszczyć kolejnego ;_).

 

  • Lubię 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ale tak analizując, czy po to się jedzie taki kawał drogi do ludzi zarażonych tą pasją co ty, aby siedzieć w skupieniu przy teleskopie obserwując lub focąc? Jaki ma to sens kiedy jest to jedyna okazja poobcować z ludźmi zafiksowanymi na ten sam gatunek hobby a w samotności to można sobie po powrocie w domu czas spędzać.

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przynajmniej taki, że dalej uprawiasz swoje niszowe hobby, ale masz namacalny dowód, że takich dziwaków jest więcej i nie jesteś sam ;) 

  • Lubię 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Teraz, HAMAL napisał:

Ale tak analizując, czy po to się jedzie taki kawał drogi do ludzi zarażonych tą pasją co ty, aby siedzieć w skupieniu przy teleskopie obserwując lub focąc? Jaki ma to sens kiedy jest to jedyna okazja poobcować z ludźmi zafiksowanymi na ten sam gatunek hobby a w samotności to można sobie po powrocie w domu czas spędzać.

Uważam, że sens zlotów wszelakich, to przede wszystkim obcowanie z ludźmi, podglądanie sprzętu, nauka w pewnym sensie, wymiana poglądów i inne takie pierdoły przy piwie i to niekoniecznie astronomiczne. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy najpierw pchają się na zlot, a później pytającego albo zaglądającego przez ramię traktują jak natręta i jeszcze joby potrafią sprawić.  Gdybym mógł zajrzeć przez okular siedząc na forum, nie jechałbym na zlot. A na zlocie to chodzę, zaczepiam  i pytam i chcę zajrzeć. Bo taki ze mnie natręt. A gwiazdy, to lubię w samotności oglądać, bo nie boję się ciemności.:icon_lol:

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, HAMAL napisał:

Ale tak analizując, czy po to się jedzie taki kawał drogi do ludzi zarażonych tą pasją co ty, aby siedzieć w skupieniu przy teleskopie obserwując lub focąc? Jaki ma to sens kiedy jest to jedyna okazja poobcować z ludźmi zafiksowanymi na ten sam gatunek hobby a w samotności to można sobie po powrocie w domu czas spędzać.

 

Zdziwiłbyś się, ale są takie przypadki, że człowiek przyjeżdża na zlot i "zamyka się w swoim teleskopie". Jak podejdziesz porozmawiać, to odpowiedź wypowiedziana po 30 sekundach jest wystarczającym sygnałem: "przeszkadzasz mi".

Raz nawet mnie i kolegę jeden pogonił bezpardonowo mówiąc: "Idźcie stąd. Przeszkadzacie".

 

8 godzin temu, panasmaras napisał:

Przynajmniej taki, że dalej uprawiasz swoje niszowe hobby, ale masz namacalny dowód, że takich dziwaków jest więcej i nie jesteś sam ;) 

 

Jeśli zamykasz się na ludzi wokół, to jesteś sam. I tak długo, jak będziesz się zamykał, tak długo będziesz sam.

Samotność wśród ludzi - znane pojęcie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

DSS - czyli deep sky stalker - szuka ofiary żeby godzinami opowiadać jej o pięknie nocnego nieba. Nakręca się przy tym coraz bardziej. Nie zważa na próby zmiany tematu.  Gdy rozmówca opada z sił, zaczyna chrapać lub udaje martwego stalker szuka kolejnej ofiary. 

  • Lubię 4
  • Haha 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Szymoff napisał:

DSS - czyli deep sky stalker - szuka ofiary żeby godzinami opowiadać jej o pięknie nocnego nieba. Nakręca się przy tym coraz bardziej. Nie zważa na próby zmiany tematu.  Gdy rozmówca opada z sił, zaczyna chrapać lub udaje martwego stalker szuka kolejnej ofiary. 

 

Nasz Stalker poszedł o krok dalej i robi to w ramach wykładów w planetarium ;)

  • Dziękuję 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
14 hours ago, wimmer said:

Raz nawet mnie i kolegę jeden pogonił bezpardonowo mówiąc: "Idźcie stąd. Przeszkadzacie".

 

Tutaj niewiele mówisz o kontekście. Równie dobrze mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy część ludzi na zlocie chce poobserwować, a część przychodzi do teleskopów z piwkiem, już wyraźnie rozbawiona. W takiej sytuacji sam bym pogonił (taki wredny jestem).

 

14 hours ago, wimmer said:

Jeśli zamykasz się na ludzi wokół, to jesteś sam. I tak długo, jak będziesz się zamykał, tak długo będziesz sam.

Samotność wśród ludzi - znane pojęcie :)

 

Ale to nie jest zerojedynkowe. Można sobie czasem miło pomilczeć razem na obserwach i tylko raz na jakiś czas odezwać się do kolegi. Można nie odezwać się wcale, ale czerpać przyjemność z samej obecności drugiej osoby.

  • Lubię 2
  • Zmieszany 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, panasmaras napisał:

Tutaj niewiele mówisz o kontekście. Równie dobrze mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy część ludzi na zlocie chce poobserwować, a część przychodzi do teleskopów z piwkiem, już wyraźnie rozbawiona. W takiej sytuacji sam bym pogonił (taki wredny jestem).

 

Ale o jakim kontekście mam mówić? O kontekście bycia gburem? :) Rozjaśnię sytuację: nie, nie byłem ani natrętny, ani podchmielony. Rozbawiony może trochę. Zazwyczaj podchodzę do ludzi z uśmiechem i często mam przygotowany jakiś żart. Natrętny nie bywam w ogóle. A podchmielony bywam, zależy od sytuacji.
Ale to, że integracja Ci przeszkadza, to już wiem z relacji zlotowej na innym forum. Zostawmy to jednak. Nie chcę się z Tobą sprzeczać, bo Cię szanuję.

 

W związku z tym wymyśliłem nowy typ astronoma:
Astrozlotowicz Widmo - przyjeżdża na zlot i zamyka się w swoim małym, prywatnym świecie wokół swego teleskopu. Wszyscy zlotowicze wokół zdają mu się przeszkadzać w wykonywaniu piekielnie ważnej misji obserwacyjnej. Często wygląda jakby miał podbite oko, gdyż przyklejona do jego oczodołu muszla okularu zostawia tam siny ślad. Goni natrętnych zlotowiczów zainteresowanych jego działalnością, jakby byli komarami roznoszącymi malarię. Nie rozmawia, nie pyta i nie udziela odpowiedzi. W związku z tym niektórzy mogą pomyśleć, że jest głuchoniemy, co dla niego jest akurat na plus.
Często również, równo z zapadnięciem zmroku, pakuje swój sprzęt do auta i wyjeżdża ze zlotu na odosobnione pole lub górkę 10 km dalej. Po kiego grzyba w ogóle przyjeżdżał na zlot? Przecież mógł sobie wynająć kwaterę 10 km dalej i tym samym pozbyć się natrętnych zlotowiczów!

P.S: Żeby ktoś nie pomyślał, że to jest picie do Panasamarasa. On jest fajną, pozytywną, obdarzoną poczuciem humoru istotą. Nazwałbym go (i innych kolegów o podobnym uosobieniu):
Astrozlotowiczem Wyważonym - zna umiar i balans pomiędzy integracją i obserwacją nieba. Ma swój plan obserwacyjny, a Astrozlot jest dla niego (słusznie!) idealną okazją do wykorzystania ciemnego nieba. Za dnia nie stroni od ludzi i można go zobaczyć w towarzystwie innych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Co do kontekstu, podałem tylko przykład, w którym tekst "przeszkadzacie, idźcie stąd" miałby uzasadnienie. Nie twierdzę, że tak było i sam nie mam na myśli żadnej konkretnej sytuacji. Po prostu wyobraziłem sobie taką.
Co do integracji - nie, Wimmerku, integracja mi nie przeszkadza, a czasem wręcz bardzo ją lubię. Niemniej, jestem raczej zwierzęciem kameralnym, dzięki czemu mało mnie widywaliście na pierwszych stężnickich zlotach, gdyż gdzieś-tam-na-końcu zabunkrowaliśmy się z Jankiem (który też woli spotkania w kameralnym gronie). Zresztą, i w roztockiej trollowni raczej rzadko bywałem. Tak już mam.

Co do samych zlotów, mają one na szczęście na tyle luźną formułę, żeby każdy znalazł tam coś, czego szuka. Ktoś poszuka integracji, ktoś inny będzie gonił za sprzętem, a jeszcze ktoś całe dnie będzie łaził po górach. Przerabiałem wszystkie te klimaty, w zależności od tego, czego brakowało mi najbardziej.

Ostatnio jednak wracam powoli do tego, co mnie urzekło w pierwszym Jodłowie (2009) - miks wszystkiego, ale jednak z nastawieniem na astro. Dlatego integrację zwykle zostawiam sobie na dzień lub niepogodę, a w nocy, jeśli jest niebo - żal mi tego nie wykorzystać. Bo jak by nie było, to właśnie gapienie się w gwiazdy było powodem, dla którego stałem się częścią tej społeczności. 
Poza tym, zloty są najczęściej 5° na południe od moich miejscówek, do tego niebo ciemniejsze niż zwykle... i jak tu balować? ;) 

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mi też żal nie wykorzystywać nieba, ale powiem jeszcze offtopowo (ostatni raz ;) ), że najbardziej żal mi jest ostatniego zlotu w Stężnicy. Cholera, przez cały rok się nastawiałem. Przyszykowałem szkicownik, wygodne krzesło,  i zaplanowałem jakiś taki "come back" szkiców. I co? I pupa. Powiem Ci, że to niebo w tym roku było moim zdaniem słabe. Niby bezchmurne (nie licząc ostatniej nocki), ale słabe. Powiedziałbym, że takie, jakby wyjechać sobie za miasto. W niczym nie kojarzyło mi się z Bieszczadami. Dodatkowo osoby spoza zlotu zapaliły halogenową lampę. HALOGEN! na placyku zabaw tuż pod naszym przydomowym poletku obserwacyjnym. Upomniani przez nas, nie chcieli go wyłączyć.
Ja to się chyba przerzucę na astrofoto, bo wizual to ostatnio ciągłe niepowodzenia.

  • Smutny 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Też to miałem. Prawdę mówiąc, wciąż mam, odkąd zrobiłem "najgłupszą" rzecz w swoim życiu - wybrałem się na La Palmę. I żadna przejrzystość w Bieszczadach tego nie zmieni (chyba, że wywieje atmosferę ;)).

Z czasem, nauczyłem się wykorzystywać takie warunki, jakie dają - i cieszyć się tym, co jest. A jeśli niebo jest lepsze, niż na twojej miejscówce (a w pierwszą stężnicką noc było), to już warto przesiedzieć do rana :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Genialna systematyka :)

Dorzuciłbym od siebie kolejny gatunek...

 

Planista - tworzy w swojej nieograniczonej niczym wszechświat wyobraźni rozliczne plany co do swoich poczynań w astronomii. W głowie  niczym galaktyki mnożą mu się myśli, na co przeznaczyć swój potencjał twórczy, jak pokierować chęci ekspresji i potrzebę poznania niewiadomego. Niczym grawitacja przyciąga kolejne pomysły dotyczące zakupów sprzętu astro, w nieskończoność odkładając je w czasie. Planów obserwacji jest tyle ile gwiazd na niebie, jednak i je cały czas przekłada, tłumacząc się przed sobą zmęczeniem, bądź brakiem czasu. Daje mu to ukojenie i zaraz po wylogowaniu się z forum, pozwala bez wyrzutów sumienia zasnąć w piękną gwiaździstą noc. Zazwyczaj właśnie na forum spędza większość nocy.

Edytowane przez serwa
  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×