Skocz do zawartości
McGoris

10 typów astronomów

Rekomendowane odpowiedzi

Teraz, HAMAL napisał:

Ale tak analizując, czy po to się jedzie taki kawał drogi do ludzi zarażonych tą pasją co ty, aby siedzieć w skupieniu przy teleskopie obserwując lub focąc? Jaki ma to sens kiedy jest to jedyna okazja poobcować z ludźmi zafiksowanymi na ten sam gatunek hobby a w samotności to można sobie po powrocie w domu czas spędzać.

Uważam, że sens zlotów wszelakich, to przede wszystkim obcowanie z ludźmi, podglądanie sprzętu, nauka w pewnym sensie, wymiana poglądów i inne takie pierdoły przy piwie i to niekoniecznie astronomiczne. Kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy najpierw pchają się na zlot, a później pytającego albo zaglądającego przez ramię traktują jak natręta i jeszcze joby potrafią sprawić.  Gdybym mógł zajrzeć przez okular siedząc na forum, nie jechałbym na zlot. A na zlocie to chodzę, zaczepiam  i pytam i chcę zajrzeć. Bo taki ze mnie natręt. A gwiazdy, to lubię w samotności oglądać, bo nie boję się ciemności.:icon_lol:

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, HAMAL napisał:

Ale tak analizując, czy po to się jedzie taki kawał drogi do ludzi zarażonych tą pasją co ty, aby siedzieć w skupieniu przy teleskopie obserwując lub focąc? Jaki ma to sens kiedy jest to jedyna okazja poobcować z ludźmi zafiksowanymi na ten sam gatunek hobby a w samotności to można sobie po powrocie w domu czas spędzać.

 

Zdziwiłbyś się, ale są takie przypadki, że człowiek przyjeżdża na zlot i "zamyka się w swoim teleskopie". Jak podejdziesz porozmawiać, to odpowiedź wypowiedziana po 30 sekundach jest wystarczającym sygnałem: "przeszkadzasz mi".

Raz nawet mnie i kolegę jeden pogonił bezpardonowo mówiąc: "Idźcie stąd. Przeszkadzacie".

 

8 godzin temu, panasmaras napisał:

Przynajmniej taki, że dalej uprawiasz swoje niszowe hobby, ale masz namacalny dowód, że takich dziwaków jest więcej i nie jesteś sam ;) 

 

Jeśli zamykasz się na ludzi wokół, to jesteś sam. I tak długo, jak będziesz się zamykał, tak długo będziesz sam.

Samotność wśród ludzi - znane pojęcie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DSS - czyli deep sky stalker - szuka ofiary żeby godzinami opowiadać jej o pięknie nocnego nieba. Nakręca się przy tym coraz bardziej. Nie zważa na próby zmiany tematu.  Gdy rozmówca opada z sił, zaczyna chrapać lub udaje martwego stalker szuka kolejnej ofiary. 

  • Lubię 4
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Szymoff napisał:

DSS - czyli deep sky stalker - szuka ofiary żeby godzinami opowiadać jej o pięknie nocnego nieba. Nakręca się przy tym coraz bardziej. Nie zważa na próby zmiany tematu.  Gdy rozmówca opada z sił, zaczyna chrapać lub udaje martwego stalker szuka kolejnej ofiary. 

 

Nasz Stalker poszedł o krok dalej i robi to w ramach wykładów w planetarium ;)

  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 hours ago, wimmer said:

Raz nawet mnie i kolegę jeden pogonił bezpardonowo mówiąc: "Idźcie stąd. Przeszkadzacie".

 

Tutaj niewiele mówisz o kontekście. Równie dobrze mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy część ludzi na zlocie chce poobserwować, a część przychodzi do teleskopów z piwkiem, już wyraźnie rozbawiona. W takiej sytuacji sam bym pogonił (taki wredny jestem).

 

14 hours ago, wimmer said:

Jeśli zamykasz się na ludzi wokół, to jesteś sam. I tak długo, jak będziesz się zamykał, tak długo będziesz sam.

Samotność wśród ludzi - znane pojęcie :)

 

Ale to nie jest zerojedynkowe. Można sobie czasem miło pomilczeć razem na obserwach i tylko raz na jakiś czas odezwać się do kolegi. Można nie odezwać się wcale, ale czerpać przyjemność z samej obecności drugiej osoby.

  • Lubię 2
  • Zmieszany 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, panasmaras napisał:

Tutaj niewiele mówisz o kontekście. Równie dobrze mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy część ludzi na zlocie chce poobserwować, a część przychodzi do teleskopów z piwkiem, już wyraźnie rozbawiona. W takiej sytuacji sam bym pogonił (taki wredny jestem).

 

Ale o jakim kontekście mam mówić? O kontekście bycia gburem? :) Rozjaśnię sytuację: nie, nie byłem ani natrętny, ani podchmielony. Rozbawiony może trochę. Zazwyczaj podchodzę do ludzi z uśmiechem i często mam przygotowany jakiś żart. Natrętny nie bywam w ogóle. A podchmielony bywam, zależy od sytuacji.
Ale to, że integracja Ci przeszkadza, to już wiem z relacji zlotowej na innym forum. Zostawmy to jednak. Nie chcę się z Tobą sprzeczać, bo Cię szanuję.

 

W związku z tym wymyśliłem nowy typ astronoma:
Astrozlotowicz Widmo - przyjeżdża na zlot i zamyka się w swoim małym, prywatnym świecie wokół swego teleskopu. Wszyscy zlotowicze wokół zdają mu się przeszkadzać w wykonywaniu piekielnie ważnej misji obserwacyjnej. Często wygląda jakby miał podbite oko, gdyż przyklejona do jego oczodołu muszla okularu zostawia tam siny ślad. Goni natrętnych zlotowiczów zainteresowanych jego działalnością, jakby byli komarami roznoszącymi malarię. Nie rozmawia, nie pyta i nie udziela odpowiedzi. W związku z tym niektórzy mogą pomyśleć, że jest głuchoniemy, co dla niego jest akurat na plus.
Często również, równo z zapadnięciem zmroku, pakuje swój sprzęt do auta i wyjeżdża ze zlotu na odosobnione pole lub górkę 10 km dalej. Po kiego grzyba w ogóle przyjeżdżał na zlot? Przecież mógł sobie wynająć kwaterę 10 km dalej i tym samym pozbyć się natrętnych zlotowiczów!

P.S: Żeby ktoś nie pomyślał, że to jest picie do Panasamarasa. On jest fajną, pozytywną, obdarzoną poczuciem humoru istotą. Nazwałbym go (i innych kolegów o podobnym uosobieniu):
Astrozlotowiczem Wyważonym - zna umiar i balans pomiędzy integracją i obserwacją nieba. Ma swój plan obserwacyjny, a Astrozlot jest dla niego (słusznie!) idealną okazją do wykorzystania ciemnego nieba. Za dnia nie stroni od ludzi i można go zobaczyć w towarzystwie innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do kontekstu, podałem tylko przykład, w którym tekst "przeszkadzacie, idźcie stąd" miałby uzasadnienie. Nie twierdzę, że tak było i sam nie mam na myśli żadnej konkretnej sytuacji. Po prostu wyobraziłem sobie taką.
Co do integracji - nie, Wimmerku, integracja mi nie przeszkadza, a czasem wręcz bardzo ją lubię. Niemniej, jestem raczej zwierzęciem kameralnym, dzięki czemu mało mnie widywaliście na pierwszych stężnickich zlotach, gdyż gdzieś-tam-na-końcu zabunkrowaliśmy się z Jankiem (który też woli spotkania w kameralnym gronie). Zresztą, i w roztockiej trollowni raczej rzadko bywałem. Tak już mam.

Co do samych zlotów, mają one na szczęście na tyle luźną formułę, żeby każdy znalazł tam coś, czego szuka. Ktoś poszuka integracji, ktoś inny będzie gonił za sprzętem, a jeszcze ktoś całe dnie będzie łaził po górach. Przerabiałem wszystkie te klimaty, w zależności od tego, czego brakowało mi najbardziej.

Ostatnio jednak wracam powoli do tego, co mnie urzekło w pierwszym Jodłowie (2009) - miks wszystkiego, ale jednak z nastawieniem na astro. Dlatego integrację zwykle zostawiam sobie na dzień lub niepogodę, a w nocy, jeśli jest niebo - żal mi tego nie wykorzystać. Bo jak by nie było, to właśnie gapienie się w gwiazdy było powodem, dla którego stałem się częścią tej społeczności. 
Poza tym, zloty są najczęściej 5° na południe od moich miejscówek, do tego niebo ciemniejsze niż zwykle... i jak tu balować? ;) 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi też żal nie wykorzystywać nieba, ale powiem jeszcze offtopowo (ostatni raz ;) ), że najbardziej żal mi jest ostatniego zlotu w Stężnicy. Cholera, przez cały rok się nastawiałem. Przyszykowałem szkicownik, wygodne krzesło,  i zaplanowałem jakiś taki "come back" szkiców. I co? I pupa. Powiem Ci, że to niebo w tym roku było moim zdaniem słabe. Niby bezchmurne (nie licząc ostatniej nocki), ale słabe. Powiedziałbym, że takie, jakby wyjechać sobie za miasto. W niczym nie kojarzyło mi się z Bieszczadami. Dodatkowo osoby spoza zlotu zapaliły halogenową lampę. HALOGEN! na placyku zabaw tuż pod naszym przydomowym poletku obserwacyjnym. Upomniani przez nas, nie chcieli go wyłączyć.
Ja to się chyba przerzucę na astrofoto, bo wizual to ostatnio ciągłe niepowodzenia.

  • Smutny 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też to miałem. Prawdę mówiąc, wciąż mam, odkąd zrobiłem "najgłupszą" rzecz w swoim życiu - wybrałem się na La Palmę. I żadna przejrzystość w Bieszczadach tego nie zmieni (chyba, że wywieje atmosferę ;)).

Z czasem, nauczyłem się wykorzystywać takie warunki, jakie dają - i cieszyć się tym, co jest. A jeśli niebo jest lepsze, niż na twojej miejscówce (a w pierwszą stężnicką noc było), to już warto przesiedzieć do rana :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Genialna systematyka :)

Dorzuciłbym od siebie kolejny gatunek...

 

Planista - tworzy w swojej nieograniczonej niczym wszechświat wyobraźni rozliczne plany co do swoich poczynań w astronomii. W głowie  niczym galaktyki mnożą mu się myśli, na co przeznaczyć swój potencjał twórczy, jak pokierować chęci ekspresji i potrzebę poznania niewiadomego. Niczym grawitacja przyciąga kolejne pomysły dotyczące zakupów sprzętu astro, w nieskończoność odkładając je w czasie. Planów obserwacji jest tyle ile gwiazd na niebie, jednak i je cały czas przekłada, tłumacząc się przed sobą zmęczeniem, bądź brakiem czasu. Daje mu to ukojenie i zaraz po wylogowaniu się z forum, pozwala bez wyrzutów sumienia zasnąć w piękną gwiaździstą noc. Zazwyczaj właśnie na forum spędza większość nocy.

Edytowane przez serwa
  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Odszedł od nas Janusz Płeszka
      Wydaje się nierealne, ale z kilku źródeł informacja ta zdaje się być potwierdzona. Odszedł od nas człowiek, któremu polskiej astronomii amatorskiej możemy zawdzięczyć tak wiele... W naszym hobby każdy przynajmniej raz miał z nim styczność. Janusz Płeszka zmarł w wieku 52 lat.
        • Smutny
      • 156 odpowiedzi
    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
    • Mamy polską zmienną z zaćmieniowym dyskiem protoplanetarnym
      W ten weekend, korzystając z danych ASAS-SN (All Sky Automated Survey for Supernovae), wykryłem nieznaną do tej pory zmienną typu R Coronae Borealis. To jedna z najrzadszych typów gwiazd zmiennych - do tej pory odnaleziono zaledwie ~150. Ich poszukiwanie nie należy do najprostszych, gdyż swoimi wskaźnikami barwy (B-V, J-K etc.) nie wyróżniają się zbytnio, dlatego szybciej jest przeszukać krzywe blasku.
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.