Skocz do zawartości

Promowane odpowiedzi

ekolog    2741

Astrobilogiczne, kosmologiczne i gwiezdne odniesienia w poezji znanego poety.
Od razu pozdrawiam.


Bolesław Leśmian

MARSJANIE

Zagrzmi w niebie okrętów napowietrznych tęt,
Niepokojąc międzygwiezdnych mgieł rozwiewisko.
Zniknie złuda przestrzeni, wyzwolonej z pęt -
Dość pomyśleć, że daleko, a już jest - blisko.

Na oścież się zasrebrzy księżycowy wstęp
Do bożymy - daleczyzny, w szmer i otchłanie -
A dołem - szumy leśne, zgielk drozdów i zięb -
I na ziemię wylądują zwiewni Marsjanie.

Stopą obcą dotknięta - westchnie ziemi twardź,
I na chwilę to, co ziemskie, chętnie się zaćmi.
Po wiekach wyczekiwań i tych z niebem starć
Spokrewnimy się obłocznie z nowymi braćmi.

W ich oczach - wiary w Oddal nie gasnący płom,
A w ich piersi - bezmiar żywy, swoisty , rdzenny.
Poczną nam się przyglądać w bezczasie jak snom -
I na zawsze się ustali ten pogląd senny.

A przywiozą nam z nieba - rozmodlone ćmy,
I zwierzęta zadumane - i zgubne baśnie.
I nagle zrozumiemy, że to jeszcze - my -
Że nie mogło być inaczej - tylko tak właśnie!...



Bolesław Leśmian

DUSZA W NIEBIOSACH

Przybyła dusza na klęczkach do nieba w bożą obczyznę,
Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę.

Nie chciała ulec weselu, ni nowym jaśnieć obliczem,
Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.

I rozpuściła warkocze i pomyślała w błękicie,
Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie,

Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę,
Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane.

I trwała dla nich bezwolna, i kwitła dla nich bezduszna
I przezywała je - losem i była losom posłuszna.

A że nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule,
Że nikt w jej jasnym uśmiechu nie trafił myślą na bóle.

Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba
Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba.

Śmierć w niej obnaża pośpiesznie prawdę tak długo tajoną,
Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono!

I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie
Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie.

Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy,
I zajrzy w oczy i dawne jej niekochanie zobaczy.



Bolesław Leśmin

GWIAZDY

Tej nocy niebo w dreszczach od gwiazd mrugawicy
Kołysało swój bezmiar w sąsiednie bezmiary,
To w próżnię swe radosne unosząc pożary,
To zbliżając je znowu ku mojej źrenicy.

Patrzę, niby przez nagły w mej ślepocie wyłom,
A światy roziskrzone — zaledwo na mgnienie
Odsłaniają mym oczom, jak nieba mogiłom,
Dalekie, zatajone w srebrze ukwiecenie.

Odsłaniają swe jary, wzgórza i parowy,
Już z jednego szum borów płonących dolata,
Z drugiego — cisza grobów, a z trzeciego świata —
Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy.

Zasłuchany, wpatrzony stoję tak do świtu,
Aż niebo wron zbudzonych przesłoni gromada,
Gwiazdy giną w jaśnistych roztopach błękitu,
I gąszcz rosy na rzęsach zbłyskanych osiada.

Skroń znużoną pochylam do stogu na łące,
Garścią rozćwierkanego rojem świerszczów siana
Rzeźwię oczy, smugami gwiazd jeszcze gorące,
I do snu odniałego padam na kolana.

I śni mi się i trwogą uderza do głowy
Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy.


  • Lubię 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ekolog    2741

Pozdrawiam
http://mroczne-wiersze.ownlog.com/

Gabriel Celaya (tłum. Krzysztof Zabłocki)


JĘZYK KOSMICZNY

Wszyscy ze wszystkimi: sosny szepczą z morzem,
świerszcze z galaktykami, klacze z wiatrem południowo-wschodnim,
morska bryza z tym, co w niej milknie, chmury — ze wszystkim co lata.
A człowiek, niebaczny, wciąż tylko mówi do samego siebie.
Co mówi złoto do kryształku jodu? Co chce ważka przekazać bykowi?
O czym liczby rozprawiają z niebem? O czym muzyka z nocą?
Wszyscy jesteśmy cząstkami jednej tajemnicy.
A człowiek, niebaczny, wciąż tylko mówi do samego siebie.


poem.jpg

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289
Napisano · Ukryte przez dziki, 3 Maj - błędne cytowanie
Ukryte przez dziki, 3 Maj - błędne cytowanie

Astrobilogiczne, kosmologiczne i gwiezdne odniesienia w poezji znanego poety.

Od razu pozdrawiam.

 

 

Bolesław Leśmian

 

MARSJANIE

 

Zagrzmi w niebie okrętów napowietrznych tęt,

Niepokojąc międzygwiezdnych mgieł rozwiewisko.

Zniknie złuda przestrzeni, wyzwolonej z pęt -

Dość pomyśleć, że daleko, a już jest - blisko.

 

Na oścież się zasrebrzy księżycowy wstęp

Do bożymy - daleczyzny, w szmer i otchłanie -

A dołem - szumy leśne, zgielk drozdów i zięb -

I na ziemię wylądują zwiewni Marsjanie.

 

Stopą obcą dotknięta - westchnie ziemi twardź,

I na chwilę to, co ziemskie, chętnie się zaćmi.

Po wiekach wyczekiwań i tych z niebem starć

Spokrewnimy się obłocznie z nowymi braćmi.

 

W ich oczach - wiary w Oddal nie gasnący płom,

A w ich piersi - bezmiar żywy, swoisty , rdzenny.

Poczną nam się przyglądać w bezczasie jak snom -

I na zawsze się ustali ten pogląd senny.

 

A przywiozą nam z nieba - rozmodlone ćmy,

I zwierzęta zadumane - i zgubne baśnie.

I nagle zrozumiemy, że to jeszcze - my -

Że nie mogło być inaczej - tylko tak właśnie!...

 

 

 

Bolesław Leśmian

 

DUSZA W NIEBIOSACH

 

Przybyła dusza na klęczkach do nieba w bożą obczyznę,

Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę.

 

Nie chciała ulec weselu, ni nowym jaśnieć obliczem,

Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem.

 

I rozpuściła warkocze i pomyślała w błękicie,

Że w niekochanych objęciach przemarnowała swe życie,

 

Bez zdrady i bez oporu, starannie kryjąc swą ranę,

Pieściła usta nielube i oczy niemiłowane.

 

I trwała dla nich bezwolna, i kwitła dla nich bezduszna

I przezywała je - losem i była losom posłuszna.

 

A że nie kochała tak tkliwie, a nie kochała tak czule,

Że nikt w jej jasnym uśmiechu nie trafił myślą na bóle.

 

Lecz teraz nagle pojęła, że wobec Boga i nieba

Już nic nie wolno ukrywać i nic ukrywać nie trzeba.

 

Śmierć w niej obnaża pośpiesznie prawdę tak długo tajoną,

Tą prawdą skrzą się źrenice, tą prawdą błyska się łono!

 

I dusza lękiem spłonęła, że wkrótce po jej pogrzebie

Przyjdzie w ślad za nią kochanek, aby odnaleźć ją w niebie.

 

Wyciągnie ku niej ramiona, ziemskiej wyzbyte rozpaczy,

I zajrzy w oczy i dawne jej niekochanie zobaczy.

 

 

 

Bolesław Leśmin

 

GWIAZDY

 

Tej nocy niebo w dreszczach od gwiazd mrugawicy

Kołysało swój bezmiar w sąsiednie bezmiary,

To w próżnię swe radosne unosząc pożary,

To zbliżając je znowu ku mojej źrenicy.

 

Patrzę, niby przez nagły w mej ślepocie wyłom,

A światy roziskrzone — zaledwo na mgnienie

Odsłaniają mym oczom, jak nieba mogiłom,

Dalekie, zatajone w srebrze ukwiecenie.

 

Odsłaniają swe jary, wzgórza i parowy,

Już z jednego szum borów płonących dolata,

Z drugiego — cisza grobów, a z trzeciego świata —

Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy.

 

Zasłuchany, wpatrzony stoję tak do świtu,

Aż niebo wron zbudzonych przesłoni gromada,

Gwiazdy giną w jaśnistych roztopach błękitu,

I gąszcz rosy na rzęsach zbłyskanych osiada.

 

Skroń znużoną pochylam do stogu na łące,

Garścią rozćwierkanego rojem świerszczów siana

Rzeźwię oczy, smugami gwiazd jeszcze gorące,

I do snu odniałego padam na kolana.

 

I śni mi się i trwogą uderza do głowy

Krzyk o pomoc i zawiew południa lipcowy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Ewa55    289

Witam serdecznie po dłuższej przerwie. Nie zamieszczałam wierszy, bo te które napisałam,nie były tematycznie związane z Astropolis. Ten jest z pobliża astronomii- mówi o czasie. Życzę miłej lektury i pozdrawiam wiosennie.

 

"Krótka historia czasu"

 

„Krótka historia czasu”

 

Na czarnym pianinie, obok świecznika

wiekowy zegarek resztką sił tykał.

Użalał się do mnie- mam już sklerozę;

idź do zegarmistrza, niech mi pomoże.

 

Za młodu gubiłem zaledwie chwile,

a dzisiaj niestety godziny już mylę.

Nie mogąc staruszka w smutku zostawić

zaniosłam do speca, by go naprawił .

 

Zegarmistrz popatrzył przez lupkę w oku:

-Na znaczną poprawę nie ma widoku,

a potem mu wszystkie śrubki i tryby

dokładnie odkurzył i naoliwił.

 

Dostałam gwarancję na sześć miesięcy,

że nie powinien opóźniać się więcej.

W domu szczęśliwy do lustra się chwalił,

jaki to spotkał go profesjonalizm.

 

Nim jeden dzień minął, znów poczuł tchu brak,

więc teraz- rzekł- będę czas mierzył, lecz wspak.

Dokładną rachubą nie mogę służyć,

lecz gdybym nie chodził umarłbym z nudy.

 

Nikomu i w niczym, więc nie zaszkodzę,

jeżeli na opak nieraz pochodzę

i jak zapowiedział, tak też uczynił;

wskazówki cofały chwile, godziny,

 

a potem tygodnie, miesiące, lata …

zwariował kalendarz, jaka jest data.

W tym galimatiasie, tak odmłodniałam,

że wkrótce z pieluchą w becie leżałam.

 

Zdziwiła mnie bardzo wieku odmiana,

bo nawet w teorii nieprzewidziana,

gdyż w skutek fiksacji mego zegara

mogłam jedynie stać się mniej stara.

 

Jeżeli do tyłu wciąż liczyłby czas,

zabrakłoby jego i mnie, oraz was.

Fatalny bieg zdarzeń przerwać zdążyłam,

bo nim przerażona się obudziłam.

  • Lubię 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ekolog    2741

Zastanawiałem się jak to się łączy z astronomią coby dać lajka z czystym sumieniem. I skumałem. Dobre :)

Via Titel.

Pozdrawiam

haw.jpg

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Loxley    2224

To był sen tylko? Przeczuwam jakąś sercową historię w tle, bo nic tak jak wzruszenia miłosne nie odmładza. A lektura wiersza sprawiła, że drgnęły i też wstecz popłynęły wskazówki mojego zegara biologicznego. Bo drugim silnym panaceum "na odmłodzenie" jest poezja.

 

[...]"Za młodu gubiłem zaledwie chwile, a dzisiaj niestety godziny już mylę."[...]

 

...jakbym opisywał siebie i mam nadzieję, że dostanę się kiedyś do takiego lekarza-specjalisty, że choć...

 

[...]"Na znaczną poprawę nie ma widoku,

a potem mu wszystkie śrubki i tryby

dokładnie odkurzył i naoliwił."[...]

 

... i jeszcze dostanę...

 

[...]"gwarancję na sześć miesięcy"[...]

 

Ewa, masz fajne pomysły na tematy swoich wierszy i talent narracyjny. Dzięki za odświeżenie wątku i wiosenną porcję swobodnych myśli. Pozdrawiam.

 

 

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289

Bardzo Wam dziękuję za odwiedziny i za liki,a Loxley'owi za miły komentarz.Po jego przeczytaniu uświadomiłam sobie dlaczego względnie łatwo mi się pisało, bo pisałam o sobie. Do napisania tego wiersza zainspirował mnie film pt. "Godzina pąsowej róży",który oglądałam w dzieciństwie. Bardzo się cieszę, że Loxleyowi poprawił się nastrój. Dziękuję za słowa uznania. Pozdrawiam Was wiosennie, :))))) j

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
robi    112

Ciemne zwierciadło

 

Noc 12. Księżyc zbliża się do pełni i cienie na całej jego tarczy znikają.

Skryły się wszystkie wewnątrz mnie...

 

Ciemna maszynerio ukryta w tak pysznym, zwodniczym, świetlistym blasku...

Ciemna podszewko moich myśli...

Ciemny zegarmistrzu, który niechybnie zmącisz błękit mojego umysłu...

Ciemne zwierciadło okryte żałobnym kirem...

Ciemna królicza noro do świata na opak, w którym jestem co najwyżej zwariowanym kapelusznikiem...

Ciemna tęczo, na krańcu której jest próżny dzban po wykradzionym skarbie...

 

To wszystko widzę wewnątrz siebie.

Gdy patrzę na niego fizycznymi oczyma, to pozostaje tylko proste, dziecięce odczucie zadziwienia i zachwytu...

Jak znaleźć równowagę?

 

(02.03.2015 r., w pobliżu domu)

 

Maria Pomianowska plays sarangi - Raga Darbari from LP "Muzyka z ksiegi" 1990

https://www.youtube.com/watch?v=1_ZgAtwt9JY

  • Lubię 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ekolog    2741

Puenta mi się spodobała.

Powiem Ci, że ja też gdy patrzę na Księżyc oczami - przez lornetkę, a też przez lunetę 90/900 to zawsze odczuwam jakiś zachwyt, nad jego ogromem i niby skromnym ale jednak bardzo ciekawym terenem .

Pozdrawiam

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Loxley    2224

Głęboki, może nawet egzaltowany, opis stosunku do świata widzianego... oczyma dyszy. Wrażenia docierające za pośrednictwem "fizycznych oczu" są tylko pretekstem, do odkrywania całego bogactwa świata uczuć, refleksji i wyobrażeń. Rzeczywistość czasem okazuje się dużo mniej zrozumiała, niż jej odpowiednik w umyśle, gdzie wszystko można obłaskawić odczuciami, skojarzeniami, przeczuciami - nazwać najbardziej wyszukanymi oksymoronami.

 

Podoba mi się Twój "brajlowski" sposób doświadczania zjawisk. Nie szukaj równowagi na siłę. Ukłucie cierniem nie musi być bolesne, kiedy jest tylko metaforą.

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
robi    112

Dziękuje za tak trafną i... poetycką recenzję (szczególnie: ""brajlowski" sposób doświadczania zjawisk", bezbolesne ukłucie cierniem metafory).

"Egzaltacja" (ew. "księżycowa gorączka") to jeden z moich ulubionych stanów. ;-)

 

P.S. Załączę jeszcze taki drobiazg, może już nie poetycki, ale będący ekspoloracją własnej i zbiorowej wyobraźni:

 

"To na tą noc czekałem. Wczoraj byłem na Księżycu Marzeń z Dzieciństwa. (tu następuje opis dostrzeżonych "obiektów"...) Zakończyłem obserwacje o 01.20. Rozmarzyłem się wspominając bohaterów książek z dzieciństwa: Barbicane z "Wokół Księżyca" (J. Verne), Jan Kordecki i Marta z "Na Srebrnym globie. Rękopis z Księżyca" (J. Żuławski) i.. komandor Koenig i dr Helen z serialu "Kosmos 1999"... Zobaczyłem nawet bohaterów "komiksu", który narysowałem w szkole podstawowej (Astronauci odnajdują tajemnicze drzwi w księżycowej skale, wchodzą do środka, we wnętrzu porośniętym przez dziwne rośliny atakuje ich nieznana siła,wszyscy giną... W finale okazuje się, że grota jest w studio filmowym. Gość zza kamery woła do "umarłych": "chłopaki, ok, możecie już wstać powtarzamy ujęcie").

Obraz Księżyca podczas tej niezwykłej nocy był tak wyraźny, że mogłem ich wszystkich TAM dojrzeć". (Osolin, 31 sierpnia 2015 r.)

 

The Smashing Pumpkins - Tonight, Tonight

https://www.youtube.com/watch?v=NOG3eus4ZSo

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289

Bardzo mi sie podoba wiersz, a szczególna fraza z opróżnionym dzbanem, :))))

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289

Echo stworzenia

 

Na galaktyki ramieniu,

w pradawnej gwiazdy promieniu

mieszkało mgnienie stworzenia,

- gdy Świat uwalniał się z cienia.

 

Pośród przestrzeni bezmiaru

tchnie echem dawnego żaru,

okryte mroku pierścieniem

żyje świetności wspomnieniem.

 

Pamięta losy Kosmosu,

gdy światło wyszło z chaosu,

jak struna dawno trącona

na mikrofali dziś kona.

  • Lubię 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289

Dziękuję za odwiedziny i za laki, pozdrawiam miło :)))

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289
Napisano (edytowane)

Zorze

Na tacę ciszy nocami

mgły księżycowe z gwiazdami

zbierają sen pąków róży,

w którym się wieczór zadurzył.

 

To posag dla zórz perłowych,

by świt je mógł zaróżowić,

gdy z nieba ciemność się stoczy

za sprawą słońca warkoczy.

 

Nie muszą wcale się martwić,

czy im pachnideł wystarczy,

bo nawet gdyby ciut spadło

odda je rosy zwierciadło.

 

W najcichszej pąsu półnucie

wachlarzem chmury zasnute

pójdą od blasku błękitu

do innych światów i świtów …

Edytowane przez Ewa55
  • Lubię 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ekolog    2741
Napisano (edytowane)

Podjąłem się analizy. Trudna!

 

Wieczór zauroczył się w jednym śnie śnionym zbiorowo przez sąsiednie pąki róży i go zbiera
no i zebrał - mamy [posag]
tym posagiem [zebranym snem] pan Świt pomaluje zorze.

Gdy słonce zasłoni się swoimi warkoczami (ja bym polecał jakoś inaczej opisane zajście słońca) - i będzie ciemniej i one się pojawią.

 

Zorze oprócz barwy chcą też być pachnące i jakby co ukradnie się dla nich zapach z kropel rosy co się jakoś rozpostarła w lustro.

 

i teraz ostatnia zwrotka

 

jak będzie akurat bardzo cicho

zorze zasłonięte akurat pechowo (znamy to) wachlarzem chmur,

zobaczą jakiś jasny błękit z jednej strony

i zaczną uciekać w drugą, a nawet do innego świata [ciekawe po co]

 

==========================================

 

Wydaje mi się za trudny (fantastyczny) jak na takich zjadaczy chleba jak ja.

Dlatego mimo, że było ociupinkę astronomicznych detali to tym razem nie lajkuję - wybacz.

 

Może dawaj łatwiejsze ;)

 

Pozdrawiam

p.s.

 

Przyznaję że ostatnie dwa wiersze, same w sobie, brzmią super

 

pójdą od blasku błękitu
do innych światów i świtów

 

no ale całość trudna niestety skomplikowanie

Edytowane przez ekolog
  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Loxley    2224

Kulisty glob - Ziemia i niekończący się, permanentny świt dryfujący na terminatorze po światach - kontynentach, gaszący gwiazdy i zorze w rytmie dobowym. Zorze dla mnie to nie tylko te wieczorne i poranne, ale i polarne. Metaforyczne zakończenie, adresowane zapewne do tych, co mniemają, że są pępkiem świata, gdy tymczasem spektakle nocy adresowane są tak samo dla innych - bezimiennych - zamieszkujących inne światy i co ważniejsze, a całkiem możliwe, inne globy.

 

Właśnie, inne globy! Pewnie jestem mniej praktyczny niż mój przedmówca, za to bardziej egzaltowany, ale trudno nie dostrzec w ostatnich wersach wielkiej filozofii. Majestat przyrody, a jednocześnie jej pospolita egalitarność. I to mnie urzekło.

 

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ewa55    289

Witam. Bardzo dziękuję za uważne czytanie i za komentarze. Mają myśl odczytał Loxley. W swoim wierszu chciałam przekazać mój podziw dla potęgi Natury, która nas otacza. Tym razem pisałam o pięknie zórz. Widzę w nich, to co jest ziemskie-róże, rosę, sen ... i to co zaczyna należeć do Kosmosu-niebo. Dla wszystko wszystko łączy się w jedność, która nie ma końca, jak Multiświaty i to właśnie w swoim komentarzu arcytrafnie i pięknie ujął Loxley. Pozdrawiam Was najmilej i życzę dobrej pogody i udanych obserwacji oraz ciekawych zdjęć, :))))

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
rojas    67

Ewa Twoje wiersze czyta się lekko i z dużą przyjemnością natomiast recenzje Loxleya stanowią jakby osobny rozdział tego tomiku.Myślę że gdy zdecydujesz się na wydanie swojej poezji w formie książkowej, Loxley mógłby napisać świetną przedmowę. Brawo Ewa (czy raczej Ela)Brawo Loxley. Podziw i przyjemność.

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gracjan K.    9

Na początku września zapytałem o zgodę oraz zorganizowałem recytacje wiersza. Dzisiaj odnalazłem pliki na komputerze i proszę bardzo. :D Oto pierwszy wiersz, "Gwiezdna Rodzina"

 

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.

×