Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Nie mnie jest rozstrzygać, dlaczego do takich publikacji dotarłeś.

Tutaj masz pierwsze z brzegu przykłady znalezione w sieci:

http://creationism.org.pl/ksiazki/polskie

http://creationism.org.pl/ksiazki/angielskie

 

:)

 

Słabo Benedykcie, słabo!

Jeśli Twa wiedza opiera się na tych bajeczkach to... bardzo mi przykro, ale jest zerowa!

Przytoczyłeś same książki popularnonaukowe o tendencyjnej zawartości!

Nie podałeś żadnych papierów!

W większości nie są one napisane przez naukowców, tylko przez dewotów, którzy koniecznie chcą wytknąć wszelkie 'nieznane' w nauce jako 'wielkie wtopy', które podważają sens istnienia całej teorii, gdy tymczasem wcale tak nie jest. :P

 

Niezorientowanego odbiorcę w wielu przypadkach bardzo łatwo w ten sposób 'zakręcić' (coś na styl Stowarzyszenia Płaskiej Ziemi :szczerbaty: - między innymi dlatego strona FEA nadal przyciąga taką oglądalność :P ). Znacznie gorzej już, gdy jakiś naukowiec napisze kontrpublikację/odpowiedź na postawione tezy.

 

Wśród tego, co podałeś zdecydowanie najlepsza i najbardziej naukowo napisana jest Darwin's Black Box: The Biochemical Challenge to Evolution, autorstwa Michael J. Behe, która opisywała (w sposób skrajnie tendencyjny, w co chyba nikt nie wierzy) 'znane i nieznane' biochemii lat 90. (dziś sporo z tego 'nieznanego' zamieniło się w 'znane', a to między innymi dzięki rewolucji w astrobiologii od czasów ALH84001, którego badano już PO publikacji tej książki).

Niestety, w tej książce Behe robi wiele błędów logicznych, które dziś, 10 lat później, są szczególnie wyraźne. Świetnie zauważył to profesor Jerry Coyne, jedna z większych postaci dzisiejszej biologii.

Jego odpowiedź na książkę Behe'go można przeczytać o tutaj:

http://www.simonyi.ox.ac.uk/dawkins/WorldO...ox/nature.shtml

szczególne świetne jest odwołanie do trombiny!

 

Dobra kontrrecenzja - znów napisana przez biochemika - jest o tutaj:

http://www.cbs.dtu.dk/staff/dave/Behe.html

 

Ponadto - książka Behe'go dokonała swoistego rozłamu w 'świecie' kreacjonistów. Behe przyznaje, że ewolucja jest możliwa na poziomie molekularnym (sic! brzmi to jak zaprzeczenie całej idei książki i samemu sobie!), co spowodowało, że wielu 'twardogłowych' kreacjonistów wyklęło Behe'go z raju w wersji 'intelligent design'. Ponoć uważany jest za kreta...

 

Mnie z mojej strony zastanawia jedno - czemu kreacjoniści nie publikują się profesjonalnych żurnalach? Czemu tylko piszą książeczki dla szarego odbiorcy, a unikają jak ognia naukowej krytyki? Behe w swojej książce wydaje się sugerować, że istnieje wśród naukowców pewna konspiracja - że chcą ukryć pewne fakty i wciskać kit opinii publicznej. A ja powiem tak - w przypadku nauk podstawowych - naukowiec jest bardzo sprzedajny! :szczerbaty: Za doniosłe odkrycie sprzedałby teorię/prawo/itp 'stworzone' przez jego supervisora/nauczyciela/najlepszego kolegę z labu! Taka jest prawda! Bardzo często się to zdarza! (Ja też tak bym zrobił :P ).

 

Podsumowując: Benedykcie - rozpocznij od Biochemii Stryera. Jest całkiem dobrze i przystępnie napisana. Bez tego naprawdę daje się Tobie wciskać kity, takie jak w linkach, które mi podałeś.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście że istnieje życie w kosmosie, i to nawet w postaci bardzo rozwiniętych form. Przez parę godzin było na księżycu, teraz krąży wokół Ziemi w postaci załogi ISS.

 

A tak na poważnie:

 

Gdy odkryjemy życie w kosmosie - powiemy że jest

Gdy nasze sondy przebadają wszechświat od końca do końca i zajrzą nawet za najdalszego kwazara, a okaże się że nie ma - powiemy że nie ma

 

A teraz po prostu skromnie powinniśmy powiedzieć "nie wiemy czy jest czy nie ma". Po prostu zbyt mało faktów znamy aby o tym dyskutować na poważnie. Chyba że siedzimy przy :Beer:

 

a teraz o ewolucji:

Dlaczego kreacjonizm jest taki ekspansywny: polecam książeczkę "Na bezdrożach ewolucji" J.W.G. Johnson, wyd. MICHALINEUM 1989 z przedmową nieocenionego :D pana M. Giertycha (tak, tak, tego Europosła , zresztą z wyksztalcenia dendrologa). Aby wytropić pseudonaukę, nadinterpretację, przeinaczanie faktów czy w końcu zwykłe oszustwa którymi często - gęsto podpierają się głosiciele kreacjinizmu trzeba na prawdę dobrze orientować się w kilku dziedzinach: geologii, paleontologii, biologii molekularnej, genetyce i jeszcze paru innych. Łatwiej jest przyjąć zgrabnie napisany stek bzdur niż go krytycznie przeczytać.

 

Dlaczego ewolucjonizm jest tak atakowany: ponieaż zapis kopalny jest pełen dziur a poza tym jak powyżej - żeby dobrze zrozumieć teorię ewolucji (ale również być świadomym że nie jest doskonała a raczej pelna dziur) musimy dobrze orientować się w kilku dziedzinach i. t. d., i. t. d.

 

Summa sumarum: oddajmy cesarzowi co cesarskie a bogu co boskie. Niech każdy wierzy w co chce byle nie zmuszał innych do przejścia na jego wiarę. Prawdy pewnie do końca nie poznamy więc po co sobie niszczyć na tym nerwy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Sam widzisz jaki jesteś wierzacy kreacjonista, wierzący w życie pozaziemskie. Co będzie z Twoja wiarą kiedy nadzieje się nie spełnią? Lepiej nie zakladaj że cos powinno być tam gdzie ci się wydaje, tylko czekaj cierpliwie na wyniki nie uprzedzając faktów.

 

Hmm, ależ tego wcale nie napisałem!

 

Poza tym, jest taka jedna rzecz - naukowcy (albo i takie owcy jak ja) niczego nie biorą na 'wiarę'.

Chcieliby, by coś takiego było - ale jeśli tak nie będzie - no to cóż!

Przynajmniej jest wynik negatywny, który też jest wynikiem! To jest właśnie ta różnica pomiędzy kreacjonistą, który powie ci, że 2+2=5 choćby nie-wiem-co, a naukowcem, który przyzna się do błędu, że jego teoria 2+2=5 jest nieprawdłowa (co się bardzo często zdarza przecie!). (No chyba, że się nazywa Fred Hoyle).

Dlatego też czekam na wyniki z Phoenix'a, które mogą być naprawdę ciekawe - szczególnie podejrzewana obecność związków organicznych.

 

:szczerbaty:

Edytowane przez kanarkusmaximus

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dobra dobra, kanarkusie, jak zwał, tak zwał. Ja tez mam teorie na temat Marsa i "chciałbym", czyli wierzę że się potwierdzi.

Edytowane przez lemarc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dobra dobra, kanarkusie, jak zwał, tak zwał. Ja tez mam teorie na temat Marsa i "chciałbym", czyli wierzę że się potwierdzi.

 

A cóż to za teoria?? Każda teoria, która czeka na potwierdzenie, jest bardzo ważna! :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jest bardzo prosta. Obecnosc wody na Marsie (tudzież na innych cialach U.S) nie gwarantuje tam życia w najprostszej nawet postaci, poniewaz materia nie ma właściwości samoożywiajacych i podtrzymujacych ten stan. Pogląd przeciwstawny opiera się na analogiach ziemskich, ktore są wyjatkiem w promieniu wielu lat świetlnych i mam nadzieję że się nie potwierdzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Sam widzisz jaki jesteś wierzacy kreacjonista, wierzący w życie pozaziemskie. Co będzie z Twoja wiarą kiedy nadzieje się nie spełnią? Lepiej nie zakladaj że cos powinno być tam gdzie ci się wydaje, tylko czekaj cierpliwie na wyniki nie uprzedzając faktów.

Lemarc na wyniki w 100% potwierdzające obecność życia na innej planecie nikt nie doczeka ani my, ani nasi potomkowie

zanim jakakolwiek sonda dotrze do najbliższej planety poza słonecznej, ziemia najprawdopodobniej przestanie istnieć. Jedynym faktem potwierdzającym istnienie życia Poza ziemskiego, będzie wylądowanie UFO w centrum jakiejś stolicy w godzinach szczytu

 

co do marsa to masz racje obecność wody nie przesądza o istnieniu życia, lecz w jakiś sposób materia uległa ożywieniu na naszej planecie więc czemuż nie miałoby to nastąpić na innej

Edytowane przez krystian_koza

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czekamy na badania w naszym ukladzie (Fenix) O dalszych obiektach to se mozemy tylko pomarzyć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Może gdzieś w kosmosie istnieje prymitywne życie ( bakterie :szczerbaty: ), ale jeżeli ma istnieć jakiś twór cywilizowany który dysponuje technologią podróżowania z prędkością światła to dawno by nas znaleźli.

Choć to w teorii możliwe, ale w praktyce już nie. Przecież obce inteligętne życie chyba nie rzuci 100% kosztów w badanie kosmosu, bo tak jak u nas chyba i u nich też powinny być jakieś klęski.

Jedynym faktem potwierdzającym istnienie życia Poza ziemskiego, będzie wylądowanie UFO w centrum jakiejś stolicy w godzinach szczytu

 

Co do tego to latające spodki są w.g. mnie pochodzenia ziemskiego.

Chociaż ostatnio też myślę na teorią ziemskiego ZOO. :Boink:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
poniewaz materia nie ma właściwości samoożywiajacych

 

Czy aby nie chodziło Tobie o koncepcję zwaną kiedyś bodajże 'vis vitalis' ? Tak to zrozumiałem.

Jeśli tak, to proponowałby rzucić okiem na 'antyczne' wręcz doświadczenie Wohlera z 1828 roku...

 

A co z pojęciem 'syntetycznego życia'?? Słyszeliście o tym? Z wirusami ponoć już się udało...

http://www.cnn.com/2007/TECH/science/08/20...e.ap/index.html

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To co się udaje ludziom w labolatorium na Ziemi, może się udac na Marsie bez udziału ludzi? Nie sądzę. Poczekajmy na konkrety z sond.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość cygnus
To co się udaje ludziom w labolatorium na Ziemi, może się udac na Marsie bez udziału ludzi? Nie sądzę. Poczekajmy na konkrety z sond.

Hm. Masz prawo nie sadzic! Tylko ze jesli w laboratorium odtworzono jakies hipotetyczne warunki: temp., cisnienie, jakis sklad atmosfery gazowej, wyladowania elektryczne (wszak burze wystepuja na innych planetach Ukladu Slonecznego) i stwierdzono, ze powstaja jakies zwiazki organiczne - to ma takie doswiadczenie jakas wage! Zaden Trurl nie skladal pod digestorium atomow brylancikowa pincetka w kwas dezoksyrybonukleinowy, czyli to co tam powstalo dowodzi mozliwosci wykreowania przypadkowego roznych zlozonych zwiazkow!

Z drugiej strony - rozwazanie: niech istnieje ilestam galaktyk, w kazdej ilestam gwiazd, ilestam ukladow planetarnych, ilestam planet o odpowiednich warunkach termicznych... Mnozymy ilestamy, i juz widac CHA, CHA, CHA!!! ile istnieje zyc i ile cywilizacji. Niby to z rachunku prawdopodobienstwa ma wynikac! Nieprawda! Wszak wcale nie wiadomo, czy zdarzenia porownywane sa jednakowo prawdopodobne, czy w tych samych warunkach fizykochemicznych powstana takie same zwiazki, w ogole w ten sposob nie da sie obalic przekonania o unikatowosci zycia na Ziemi. Bo jesli do powstania zycia czy rozumu potrzebne jest "tchnienie Boga", to z punktu widzenia rachunku prawdopodobienstwa zaistnienie zycia jest w ogole niemozliwe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak mnie naszło. Sorry jak kogoś zirytuje, ale chyba mnie dopadła ciekawa myśl. Skoro nie możliwe jest zasadą prawdopodobieństawa stwierdzić czegoś tak prymitywnego jak istnienie życia w innych miejscach niż Ziemia. To prawdopodobieństwo istnienia czegoś tak złożonego jak Bóg, jest równe zero.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Czy aby nie chodziło Tobie o koncepcję zwaną kiedyś bodajże 'vis vitalis' ? Tak to zrozumiałem.

Jeśli tak, to proponowałby rzucić okiem na 'antyczne' wręcz doświadczenie Wohlera z 1828 roku...

No dobrze, ale czy istnieje doświadczenie np. na powstanie komórki? Komórka jest niewyobrażalnie dla mnie skomplikowana i jakoś nie chce mi sie wierzyć, że powstała w wyniku ślepego doboru naturalnego. Bardziej wygląda mi to na wspaniały projekt.

 

A co z pojęciem 'syntetycznego życia'?? Słyszeliście o tym? Z wirusami ponoć już się udało...

http://www.cnn.com/2007/TECH/science/08/20...e.ap/index.html

Nie sądzę czy jest to trafiony przykład możliwości zajścia ewolucji na innych planetach. Bardziej przypomina mi to próby naśladowania Stwórcy, w których czynnik inteligencji ma ogromne znaczenie.

 

Tak mnie naszło. Sorry jak kogoś zirytuje, ale chyba mnie dopadła ciekawa myśl. Skoro nie możliwe jest zasadą prawdopodobieństawa stwierdzić czegoś tak prymitywnego jak istnienie życia w innych miejscach niż Ziemia. To prawdopodobieństwo istnienia czegoś tak złożonego jak Bóg, jest równe zero.

 

Pozdrawiam

Myśl ciekawa :D Ja podam inną: prawdopodobieństwo przypadkowego powstania czegoś tak złożonego jak nasze życie na Ziemi jest równe zero :D A jednak istniejemy. Dlaczego? ...

Ja opieram się na zasadzie "bez przyczyny nie ma skutku". Wydaje mi się, że powstanie Ziemi i naszego życia musi mieć przyczynę. Tak samo jest z życiem na innych planetach.

 

Odnośnie teorii ewolucji powiem jeszcze krótkie przemyślenie związane z zawodem, w którym się kształcę. Otóż niedługo przystępuję do obrony pracy dyplomowej z informatyki. Polega ona między innymi na napisaniu programu. W aplikacji tej wykorzystuje algorytm ewolucyjny. Napisanie tego algorytmu nie było rzeczą prostą, ale udało się. Niestety dobranie parametrów wejściowych takich jak liczba krzyżowań, mutacji, elitaryzmu, czy sposobu selekcji również stanowiło duży problem. Myślałem, że losowy dobór tych parametrów rozwiąże sprawę, ale tak się nie stało. Za każdym razem przy złych parametrach wejściowych, jakieś istotne cechy populacji szybko ginęły. W związku z tym rozwiązanie zatrzymywało się gdzieś w słabo rozwiniętych minimach lokalnych. Dopiero po dokładnym przeanalizowaniu algorytmu i wielu przemyślanych próbach udało mi się dobrać te parametry.

Moje pytanie jest takie. Jeśli faktycznie istnieje ewolucja, to kto dobrał jej skomplikowane parametry? Sądząc po porządku jaki panuje we wszechświecie, a także na ziemi, parametry te muszą być dobrane na prawdę mistrzowsko. Oczywiście zakładając, że ewolucja w ogóle ma miejsce.

Edytowane przez skrzypas

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
No dobrze, ale czy istnieje doświadczenie np. na powstanie komórki? Komórka jest niewyobrażalnie dla mnie skomplikowana i jakoś nie chce mi sie wierzyć, że powstała w wyniku ślepego doboru naturalnego. Bardziej wygląda mi to na wspaniały projekt.

 

Bo wcale nikt tego nie napisał i tak nie uważa! To kolejny skrót myślowy kreacjonistów!

Świat pierwszych aminokwasów, pierwszych (poli)peptydów, białek, świat RNA, potem DNA, po drodze jeszcze całe zabawy w tłuszcze, podwójne warstwy itp to były kolejne kroki, zanim powstało życie. Potem dopiero 'gdzieś tam' można mówić o pierwszych komórkach, o ewentualnym wpływie wirusów na życie (czyli np jak powstało jądro komórkowe?) i dalszej ewolucji w kierunku organizmów wielokomórkowych.

 

PS.A w dalszej skali czasowej - dobór naturalny nie jest ślepy! (no chyba, że się było pijanym :P ).

 

Nie sądzę czy jest to trafiony przykład możliwości zajścia ewolucji na innych planetach. Bardziej przypomina mi to próby naśladowania Stwórcy, w których czynnik inteligencji ma ogromne znaczenie.

 

Bo w zamierzeniu w ogóle nie miał nic wspólnego z ewolucją - przepraszam za nie precyzyjne wyrażenie. Podałem przykład możliwego 'ciężkiego orzechu do zgryzienia' dla kreacjonistów. I zdecydowanie tak - czynnik inteligencji ma ogromne znaczenie w tych próbach!

 

Myśl ciekawa :D Ja podam inną: prawdopodobieństwo przypadkowego powstania czegoś tak złożonego jak nasze życie na Ziemi jest równe zero :D A jednak istniejemy. Dlaczego? ...

 

Jeden z najbardziej poważnych błędów kreacjonistów - nie czytają prac i obstają przy swoim, pomimo naprawdę sporego rozwoju biochemii na przestrzeni ostatnich 10-15 lat.

 

Zakładają, że stworzenie życia (i wcześniej - bardziej skomplikowanych molekuł) musiało się zacząć od sporych cząsteczek wielkości co najmniej 100 reszt aminokwasowych. I rzeczywiście - przy takich wielkościach prawdopodobieństwo dalszej syntezy jest bliskie zeru.

Tymczasem (Bauman i Oro, 1993, Trifonov et al 2001, Trifonov 2006 i inni) wykazano, że zmniejszenie rozmiarów cząstek do 20-30 reszt zbliża to 'prawdopodobieństwo' do 1.

 

Innym argumentem jest czas - kreacjoniści argumentują, że w wielu przypadkach istnieje możliwość zajścia danej syntezy/skręcania/składania, ale czas potrzebny na to jest dłuższy od wieku Wszechświata. Znów błąd. Idąc ta samą drogą, co powyżej, czas redukuje się do ułamków sekund (Berezovski i Trifonov 2002).

 

Co więcej - istnieje ponoć wystarczająco dużo dowodów w strukturach białkowych na istnienie pewnej powtarzalności (cykle 25-30 reszt), która wskazuje na prawidłowość wyżej przedstawionych zdań (Berezovski et at 2000, Sobolevski i Trifonov 2006).

 

Zatem coś nie ten teges, nieprawdaż?

 

Ja opieram się na zasadzie "bez przyczyny nie ma skutku". Wydaje mi się, że powstanie Ziemi i naszego życia musi mieć przyczynę. Tak samo jest z życiem na innych planetach.

 

I w ten sposób dochodzimy mniej lub bardziej do zasady antropocentrycznej. :)

 

Odnośnie teorii ewolucji powiem jeszcze krótkie przemyślenie związane z zawodem, w którym się kształcę. Otóż niedługo przystępuję do obrony pracy dyplomowej z informatyki. Polega ona między innymi na napisaniu programu. W aplikacji tej wykorzystuje algorytm ewolucyjny. Napisanie tego algorytmu nie było rzeczą prostą, ale udało się. Niestety dobranie parametrów wejściowych takich jak liczba krzyżowań, mutacji, elitaryzmu, czy sposobu selekcji również stanowiło duży problem. Myślałem, że losowy dobór tych parametrów rozwiąże sprawę, ale tak się nie stało. Za każdym razem przy złych parametrach wejściowych, jakieś istotne cechy populacji szybko ginęły. W związku z tym rozwiązanie zatrzymywało się gdzieś w słabo rozwiniętych minimach lokalnych. Dopiero po dokładnym przeanalizowaniu algorytmu i wielu przemyślanych próbach udało mi się dobrać te parametry.

 

Ciekawe! Bardzo ciekawe! Sądzę, że właśnie tak doszło do powstania życia. Mogło być kilka prób, np z innym zestawem niż znany nam zestaw 20 aminokwasów. (Oczywiście glicyna czy alanina musiała istnieć wszędzie, ale np brak cysteiny albo metioniny uniemożliwiał powstanie ważnych mostków disulfidowych - i osobiście sądzę, że tutaj leży 'pies pogrzebany' :) ). Jest to jedno z miejsc na największe fantazje co do możliwości istnienia życia poza Ziemią i jej odmienności względem naszego.

 

Moje pytanie jest takie. Jeśli faktycznie istnieje ewolucja, to kto dobrał jej skomplikowane parametry? Sądząc po porządku jaki panuje we wszechświecie, a także na ziemi, parametry te muszą być dobrane na prawdę mistrzowsko. Oczywiście zakładając, że ewolucja w ogóle ma miejsce.

 

Zbyt ogólne twierdzenie. Ale odpowiedź jest prosta - chemia. :) Ona dobrała parametry - tak samo, jak każdy z nas w szkole średniej próbował z eksperymentami na lekcjach - i najczęściej się nie udawało! Trzeba było dobrać parametry! :)

 

Pozdrawiam - rozmowa zaczyna być coraz ciekawsza!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Benedykt

Kanarkusie,

 

teraz dopiero przejrzałem na oczy!

Dzięki Twojej wypowiedzi dopiero zrozumiałem o co tutaj chodzi.

Przecież to jasne, że to Chemia dobrała parametry ewolucji.

 

Oczywiście to Botanika odpowiada za powstanie cieszących oczu kwiatów. Fizyka za to, że światło rozchodzi się z prędkością prawie 300.000 km/s, Matematyka za to, że mamy całkę Cauchyego. A Astronomia za powstanie planet, gwiazd i komet.

:szczerbaty:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Coraz mniej mi sie podoba ten topic.

Doszlismy do miejsca w ktorym naukowe argumenty spotykaja sie z ideologia.

I tak juz pewnie zostanie bo jakos mi sie nie wydaje, zeby kreacjonisci nagle znalezli jakies porzadne argumenty, mam nadzieje, ze dyskusja ta nie zmieni sie w pyskowke co czesto sie przy takich okazjach zdarza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Taka dyskusja jest bez sensu - bo jaki jest sens zbijac fakt istnienia ewolucji religijnymi dogmatami?

Rownie dobrze mozna sie klocic czy czlowiek powstal jak mowi biblia 5 czy 6 tysiecy lat temu...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Kanarkusie,

 

teraz dopiero przejrzałem na oczy!

Dzięki Twojej wypowiedzi dopiero zrozumiałem o co tutaj chodzi.

Przecież to jasne, że to Chemia dobrała parametry ewolucji.

 

Oczywiście to Botanika odpowiada za powstanie cieszących oczu kwiatów. Fizyka za to, że światło rozchodzi się z prędkością prawie 300.000 km/s, Matematyka za to, że mamy całkę Cauchyego. A Astronomia za powstanie planet, gwiazd i komet.

:szczerbaty:

 

Wyczułem niepotrzebną nutkę ironii w tym poście. Pozwolę sobie tego nie komentować, żeby wątek nie przerodził się w kolejną wojenkę.

 

Przez pojęcie chemia miałem na myśli na przykład entropię, entalpię, kinetykę reakcji, katalizę, utlenianie i redukcję i podstawowe prawa chemii ( choćby takie jak prawo zachowania masy, energii albo szalenie ważne dla życia prawa Fick'a ) czy też błahą i zupełnie niepotrzebną syntezę. :P

 

:szczerbaty:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cos tu jest naciagane. Z jednej strony chemia jest stwórcą, a z drugiej strony na lekcjach chemii to Ty dobierałeś parametry, a nie ona. Jak się tak zastanowic to chemia metodą prob i błędów dzialała jak technik laborant i miala jeszcze pamiec do selekcji błędów by je wykluczac w dalszej zabawie. Najdziwniejsze jest w tym rozumowaniu to, że chemii przypisuje się wszystkie cechy typowe dla intelektu, czyli wiedzę, pamięć i moc twórczą, oraz co najważniejsze-wolę dzialania. To absurd.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×