Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Cos tu jest naciagane. Z jednej strony chemia jest stwórcą, a z drugiej strony na lekcjach chemii to Ty dobierałeś parametry, a nie ona. Jak się tak zastanowic to chemia metodą prob i błędów dzialała jak technik laborant i miala jeszcze pamiec do selekcji błędów by je wykluczac w dalszej zabawie. Najdziwniejsze jest w tym rozumowaniu to, że chemii przypisuje się wszystkie cechy typowe dla intelektu, czyli wiedzę, pamięć i moc twórczą, oraz co najważniejsze-wolę dzialania. To absurd.

 

Lemarcu, a kto powiedział, że chemia wyklucza błędy z dalszej zabawy? Powtarza je non stop!

 

Do powstania związku organicznego X potrzebne jest A, B, C i D. Na milionie planet (upraszczam) tylko powiedzmy na 10000 są wszystkie składniki. Proces trwa NON-STOP. Na całym milionie planet. Na Dziesięciu tysiącach NON-STOP otrzymujemy X na pozostałych 990000 NON-STOP mamy powtórzenia nie dające X i tyle. Nikt nic nie wykluczył.

 

Ten X, CIĄGLE otrzymany na 10000 planet będzie kolejnym składnikiem niezbędnym do otrzymania Y. I znowu. Proces trwa CIĄGLE na wszystkich tych światach ale tylko na 100 zachodzi też NON-STOP inny proces dający jakieś Z które w połączeniu z X da ten nasz Y. Na pozostałych 9900 nie zachodzi i mamy tam ciągle tylko X.

 

CHEMIA NIE SELEKCJONUJE.

 

Jak do tego dodamy zmieniające się warunki na tym naszym miionie planet, na jednych może się pojawić nasze A, B C, D niezbędne do powstawania X w tym samym czasie, na innych wypadnie np. B i X nie będzie się już tworzył. Ale może naprzykład zajść sytuacja gdzie zamiast B zacznie być tworzone E które da nam jakieś Q które znowu CIĄGLE powtarzane da zamiast kombinacji X+Z=Y jakieś Q+Z=Y1 itd. itd.

 

Nie trzeba motać w to świadomej selekcji. To procesy ciągłe. brak powstania jakiegoś składnika przy jakiś parametrach nie jest świadomie odrzuconym blędem! Jest sytuacją gdzie nie powstaje ten składnik i tyle.

 

Pozrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Hans, jeśli to proces ciągły, to gdzie na Ziemi masz bulion pierwotny i jego kolejne stopnie doskonalenia? Mówisz o procesie ciaglym na jakichs planetach X ktore istnieją tylko w wyobraźni, więc mozna je mnozyc w nieskończoność i tak dalej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
To absurd.

 

Nie nie - absurdem jest zapominanie o czasie, który w przypadku powstawania pierwszych aminokwasów/peptydów/białek grał naprawdę dużą rolę. Przeciwstawia się temu powszechna wśród niestety nie wyuczonych antyewolucjonistów, że wszystko się stało na 'pstryk' (jak to jest w 'kreacjonizm ver 0.000001'). O tym się zapomina.

 

Ale - ! - skoro zostałem złapany za słówka, a nie za wypowiedzi z odwołaniami do prac - to ciągnijmy dalej to łapanie za słówka!

Jak można, panie Leszku, zrozumieć w takim razie coś ze świata nieożywionej chemii - kryształy? Tak ładnie i inteligentnie są ułożone w swoich regularnych, trójskośnych, jednoskośnych, tetragonalnych itd itd strukturach o tak wspaniale zachowanych wektorach translacji i o tak wspaniale zachowanej stechiometryczności (pomijając oczywiście problemy dyfuzji, zarodkowania itp).

 

Toż to absurd, że gópia chemia wytwarza takie wspaniałe struktury!

 

Idźmy dalej - szkło! Jak to się dzieje, że w naturze powstają dość często szkła, mimo, że materiał/substancja/substraty/jak zwał, tak zwał, powinny skrystalizować? Znów inteligentna cecha!

 

Albo jak to jest z katalizą? Kolejny absurd chemii - jak bardzo inteligentna kataliza, gdzie często 'diabeł tkwi w szczegółach' udaje się chemii? Absurd!

 

Zatem - najdziwniejsze w tym rozumowaniu jest przypisywanie przypisywaniu intelektu. A tu chodzi o zwyczajne prawa naszego Wszechświata - dzięki temu jest właśnie taki, a nie inny.

 

PS. niestety wątek zaczął mi się podobać... Zaczyna to przypominać walkę z wiatrakami.

 

Hans, jeśli to proces ciągły, to gdzie na Ziemi masz bulion pierwotny i jego kolejne stopnie doskonalenia? Mówisz o procesie ciaglym na jakichs planetach X ktore istnieją tylko w wyobraźni, więc mozna je mnozyc w nieskończoność i tak dalej.

 

Niestety, przykład niewiedzy. Ten 'bulion pierwotny' jest wszędzie - dlatego niektórzy lubią blondynki, inni brunetki a jeszcze inni zakochują się w potężnych Helgach rodem z koszmarów! Tam są te stopnie doskonalenia, które dość często się kończą porażką.

(hehe, może to i śmiesznie zabrzmiało, ale jest jak najbardziej prawdziwe!)

Edytowane przez kanarkusmaximus

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Benedykt

Nie bardzo rozumiem, gdzie jest miejsce na inteligencję w tworzeniu się kryształów.

To tak samo, gdyby ktoś twierdził, że grawitacja jest zjawiskiem polegajacym na inteligentnym przyciąganiu ciał posiadających masę. A ruch - to inteligentne przemieszczanie się ciał względem siebie.

Zachowajmy proszę inteligencję dla istot żywych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Hans, jeśli to proces ciągły, to gdzie na Ziemi masz bulion pierwotny i jego kolejne stopnie doskonalenia? Mówisz o procesie ciaglym na jakichs planetach X ktore istnieją tylko w wyobraźni, więc mozna je mnozyc w nieskończoność i tak dalej.

 

Lemarcu, odpowiedź dałem w ostatnim akapcie mojej wypowiedzi. WARUNKI SIĘ ZMIENAJĄ. Gdzieś wypada B, (bo się zrobiło za zimno, bo wyczerpał się jakiś zasób, bo zaszło coś innego), a zaczyna się tworzyć E (bo już jest wystarczająco zimno, bo niezbędny do tworzenia B zasób uniemożliwiający tworzenie E został wyczerpany itd.) Dlatego po pierwotniakach przyszły (znowu upraszczam, baaardzo) trylobity. Oba żyły obok siebie bo warunki zmieniły się na tyle aby trylobity powstawały, ale nie na tyle aby pierwotniaki powstawać przestały. Warunki zmieniały się dalej. W taki sposób, ze pierwotniakom to nie szkodziło, ale trylobity szlag trafił, zastąpiło je coś innego. itd. itd.

 

Uwaga dla czytających. Zrobiłem potworny przeskok myślowy ze świata mikro do świata makro aby zobrazować co chcę powiedzieć. Nie traktujcie tego dosłownie. To opis zasad procesu, nie konkretnego przypadku. Tu już jest zamotana chemia i ewolucja, bo obie dziadygi jadą dokładnie po tym samym schemacie.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moze jestem niedouczonym antyewolucjonistą, ale rozróżniam strukturę kryształu powstałą na prawach chemicznych, od kodu DNA w żywej komórce, ktore podlegaja innym prawom organizacji niz czysta chemia.

Edytowane przez lemarc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Nie bardzo rozumiem, gdzie jest miejsce na inteligencję w tworzeniu się kryształów.

 

Ja również nie rozumiem - bo nie ma na to miejsca! :szczerbaty: - podobnie jak w przypadku chemii organicznej (ha! supernowe produkują również związki organiczne!).

A powiadam - krystalochemia może być miejscami bardziej zakręcona od biochemii!

Dlatego absurdem odpowiedziałem na absurdalne zarzuty pana Leszka odnośnie 'inteligentnej chemii'.

 

Moze jestem niedouczonym antyewolucjonistą, ale jeszcze rozróżniam strukturę kryształu powstałą na prawach chemicznych, od kodu DNA w żywej komórce, ktore podlegaja innym prawom organizacji niz czysta chemia.

 

Ależ skąd! Wiele z tych praw jest dokładnie takich samych! Tu protonik - tam protonik. Tu tlenik załapał się w kompleks - tam siareczka. Tu dyfunduje jonik - tam wakancja. Tu przepływ ładunku elektrycznego - tam tyż.

 

Poza tym pamiętajmy, że organizmy żywe też produkują kryształy - jak na przykład hydroksyapatyt. :szczerbaty:

Dlatego celowo wybrałem przykład kryształów.

Edytowane przez kanarkusmaximus

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zgrabnie to wszystko wygląda w oczach zwolenników ewolucjonizmu, choc mnie nie przekonuje, bo nie mam zaufania do ludzkich teorii w tej dziedzinie, ale co byś powiedział na temat sensu życia, bom ciekaw Twego zdania. Jeden taki na pytanie: skad i po co to wszystko, odpalił krotko: " z nikąd i po nic".

Edytowane przez lemarc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Lemarcu, pytasz prawdopodobnie Kanarkusa kanapkusa ewoluusa, ale chciałbym wtrącić coś od siebie.

 

Jako dzieciak byłem osobą wierzącą. Tak infantynie po dzieciakowemu, w boga z wielką białą brodą, anioły i belzebuby. Potem w szkołach zacząłem dostrzegać paranoję systemu wychowawczego i edukacyjnego oraz to czego się nie uczy wprost, a raczej przemyca w całości. Żyjemy w społeczeństwie które z jednej strony jest kagańcem, ale z drugiej nie ma dla niego alternatywy. W ramach buntu uznałem, że nie ma żadnego durnego boga, a klechy to katolicka sekta taka sama jak inne tylko, że wyrąbiście wielka. Jednak robie się coraz starszy i zmienia się moje rozumienie świata. W tej chwili jestem na etapie w którym uważam, ze to nie żaden bóg tworzy ludzi, życie i inteligencję ale, że to właśnie inteligencja tworzy bogów bo jest to potrzebne społeczeństwu. Chemia robi życie, ewolucja inteligencję, inteligacja struktury społecze i bogów jako ich element. Jeszcze nie wiem czy narzędzie w postaci boga (czy to własnego czy najbardziej popularnego w okolicy) jest mi do czegoś potrzebne. Potrafię dostrzegać mistycyzm, piękno, dobro i cel bez protezy boga. Ale to się może zmienić tak samo jak zmieniają się waruki wokół mnie. Być moze jakiś czynnik zewnętrzy zmusi mnie do ewolucji w wierzącego ;) Moze na wet w katolika? Bóg wie. ;)

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Od młodości nie cierpialem mszy i koscielnych uroczystosci, swiąt, oraz wszystkiego co z religijnoscia masową było związane i dosyc szybko wybilem się na niezależność gdzieś w wieku 14 lat. Potem do ok. 20 roku zycia rozczytywałem się w literaturze popularnonaukowej, z zakresu astronomii, biologii, geologii, paleontologii i nawet zbieralem skamieniałosci. Z czasem zdalem sobie sprawe z koniecznosci przestudiowania Pisma Św. ze zwykłego snobizmu. Nie wiedziałem jak bardzo jego lektura okaże się pomocna w zrozumieniu katolicyzmu w ktorym się wychowałem, do ktorego czułem instynktowna niecheć, oraz tego, że stanie się ona moja fascynacja, dzieki ktorej idee ktore były mi bliskie, uznam za bezwartosciowe. Tak jest do dzisiaj i wiem że nie istnieja zadne dowody ewolucyjne. Istnieja one tylko dla tych ktorym pasują do wyznawanego swiatopogladu.

 

P.s. Jestem niezależny od kosciołów i sekt wszelkiej maści.

Edytowane przez lemarc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość cygnus

Skoro juz do wyznan wiary doszlo, to i ja wyznam, w co wierze:

Przeciez to Demon Maxwella II rodzaju, stworzony przez Trurla i Klapaucjusza aby Zbojce Gebona pokonac, siedzi sobie okrakiem na zardzewialej beczce i z drgnien atomow zatechlego powietrza brylantowym pisaczkiem spisuje wszystkie mozliwe i niemozliwe koacerwaty az mu ...genotyp Trzeskich ni stad, ni z owad, wyskoczyl!

I oto jestesmy!

 

Niech Mu, Lemowi, lekko bedzie, gdziekolwiek teraz jest!

 

Milek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Zgrabnie to wszystko wygląda w oczach zwolenników ewolucjonizmu, choc mnie nie przekonuje, bo nie mam zaufania do ludzkich teorii w tej dziedzinie, ale co byś powiedział na temat sensu życia, bom ciekaw Twego zdania. Jeden taki na pytanie: skad i po co to wszystko, odpalił krotko: " z nikąd i po nic".

Witam,

mysle ze należałoby odróżnić w tej dyskusji dwie sprawy. Czym innym jest tłumaczenie przy pomocy teorii ewolucji (tak jak to robi kanarkusmaximus) powstanie i rozwój życia od najprostszych związków chemicznych do gadów ptaków czy ssaków, a czym innym powstanie życia samoświadomego. Twoje pytanie o sens życia zadać moze taka istota jak ty czy ja, znaczy się człowiek. Teoria ewolucji nie odpowiada i raczej nie odpowie (tak mi sie przynajmniej wydaje) na pytanie o to czym jest samoświadomość, to już całkiem inna bajka.

 

Pozdrawiam

Edytowane przez olorin6969

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Benedykt

Hansie,

 

ludzie w życiu powinni kierować się jakimiś wartościami. Różnymi. Dla jednych są to wartości duchowe, dla innych mogą być materialne. Są oczywiście też tacy, dla których żadne wartości nie istnieją.

Ludzie postrzegają świat poprzez ich pryzmat.

Stąd wynikają konflikty, których nikt ani nic nie rozwiąże. Dla jednych embrion ludzki to kulka pozlepianych ze sobą komórek, a dla innych życie. Dla jednych staruszek jest istotą wymagającą troski i szacunku, a dla innych bezproduktywnym, kosztownym i niepotrzebnym obciążeniem społeczeństwa. Co najciekawsze - wszystkie wyrażane opinie są zgodne z wartościami, którymi dane osoby się kierują. Wtedy dochodzi do tzw. konfliktu wartości, w którym argumenty jednej strony są bezsensowne z punktu widzenia wartości wyznawanych przez stronę drugą. Dlatego też atmosfera w dyskusji ewolucja vs. kreacjonizm jest tak gorąca i napięta. Dla jednych w zgodzie z wyznawanymi wartościami będzie ewolucjonizm, a dla innych - kreacjonizm. Zwróćcie proszę uwagę - obalenie w tym przypadku jednej z teorii spowodowało by śmiertelny cios w wyznawane wartości.

 

Z mojego punktu widzenia obecnie następuje ostry kryzys wartości. Przyczyny są różne. Od braku autorytetów, poprzez promowanie "luzackiego", bezstresowego stylu życia bez konieczności ponoszenia odpowiedzialności za cokolwiek, brak stawiania dzieciom i młodzieży wymagań (uczniowie mają przecież tylko prawa i żadnych obowiązków), styl uprawiania polityki i wiele, wiele innych. Prowadzi to z jednej strony do pogłębiania się kryzysu wartości poprzez przyjmowanie jako normę braku wartości, a z drugiej - do postrzegania osób kierujących się wartościami jako "dziwolągów" i "odmieńców".

 

Co do wartości chrześcijańskich - niestety dla wielu osób w Polsce kojarzą się tylko z tymi wyznawanym przez Ojca Dyrektora. I to jest duży problem Kościoła, bo fałszuje jego obraz. Wynikiem tego jest powstanie niechęci do całego Kościoła. Dlatego bardzo ważne jest posiadanie umiejętności przysłowiowego "oddzielenia ziarna od plew". A nie wrzucanie wszystkich duchownych do jednego wora z napisem "klechy" lub "czarni".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A ja o tych klechach bardziej ogólnie. Tak samo nazwę pajaców Szyizmu, Katolicyzmu czy innego wyznania. I tak samo wsród duchownych jakiegoś wyznania jestem w stanie odszukać człowieka z którym z przyjemnością poszwędam się po górach albo pójde na obserwy, ba! Będę w stanie zajmować się z nim analizą skamielin z innej planety.

 

Wracając do tematu ;)

 

Naszła mnie kolejna ciekawa myśl. Zakładamy, że świat powstał zgodnie z teorią kreacjonizmu (galaktyki, planety, fizyka, chemia itd.) Czy w tym momencie życie poza naszym grajdołem jest niemożliwe? No wiecie, jak Bóg stworzył "tu", a przy okazji stworzył miliardy "tam", to chyba i na tych "tam" zasiał życie?

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Hansie,

 

ludzie w życiu powinni kierować się jakimiś wartościami. Różnymi. Dla jednych są to wartości duchowe, dla innych mogą być materialne. Są oczywiście też tacy, dla których żadne wartości nie istnieją.

Ludzie postrzegają świat poprzez ich pryzmat.

Stąd wynikają konflikty, których nikt ani nic nie rozwiąże. Dla jednych embrion ludzki to kulka pozlepianych ze sobą komórek, a dla innych życie. Dla jednych staruszek jest istotą wymagającą troski i szacunku, a dla innych bezproduktywnym, kosztownym i niepotrzebnym obciążeniem społeczeństwa. Co najciekawsze - wszystkie wyrażane opinie są zgodne z wartościami, którymi dane osoby się kierują. Wtedy dochodzi do tzw. konfliktu wartości, w którym argumenty jednej strony są bezsensowne z punktu widzenia wartości wyznawanych przez stronę drugą. Dlatego też atmosfera w dyskusji ewolucja vs. kreacjonizm jest tak gorąca i napięta. Dla jednych w zgodzie z wyznawanymi wartościami będzie ewolucjonizm, a dla innych - kreacjonizm. Zwróćcie proszę uwagę - obalenie w tym przypadku jednej z teorii spowodowało by śmiertelny cios w wyznawane wartości.

 

Dla mnie wartości duchowe jak i materialne mają znaczenie, ale wybór ich nijak się ma (dla mnie) do wyrokowania, która z teorii jest bardziej wartościowa. Z całym szacunkiem dla ciebie, ale chyba pomieszałeś troszke te dwa tematy. Czy naprawde sądzisz, że osoby "obstające" za teorią ewolucji to "zimnokrwiści" nie czuli, wypłukani z uczuć osobnicy?? Czy naprawde uważasz ze spór pomiędzy zwolennikami tych dwóch teorii zakończy się "ciosem w wyznawane wartości"??

Problem momentu poczęcia życia czy też zaniku "ludzkich wartości" naprawdę niewiele ma wspólnego z tymi teoriami.

 

 

Z mojego punktu widzenia obecnie następuje ostry kryzys wartości. Przyczyny są różne. Od braku autorytetów, poprzez promowanie "luzackiego", bezstresowego stylu życia bez konieczności ponoszenia odpowiedzialności za cokolwiek, brak stawiania dzieciom i młodzieży wymagań (uczniowie mają przecież tylko prawa i żadnych obowiązków), styl uprawiania polityki i wiele, wiele innych. Prowadzi to z jednej strony do pogłębiania się kryzysu wartości poprzez przyjmowanie jako normę braku wartości, a z drugiej - do postrzegania osób kierujących się wartościami jako "dziwolągów" i "odmieńców".

 

zgoda

 

Co do wartości chrześcijańskich - niestety dla wielu osób w Polsce kojarzą się tylko z tymi wyznawanym przez Ojca Dyrektora. I to jest duży problem Kościoła, bo fałszuje jego obraz. Wynikiem tego jest powstanie niechęci do całego Kościoła. Dlatego bardzo ważne jest posiadanie umiejętności przysłowiowego "oddzielenia ziarna od plew". A nie wrzucanie wszystkich duchownych do jednego wora z napisem "klechy" lub "czarni".

problem religii chrześcijańskiej to problem podejscia kościoła (kościoła jako instytucji) do ludzi. Nie ma on pomysłu na przyciągnięcie do siebie młodych ludzi, a poprzez wiele problemów jakie kościół ma sam ze sobą i którch rozwiązać nie potrafi (albo też rozwiązać nie chce) wręcz często ich od siebie odpycha.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mysle Benedykcie, ze sie mylisz. Osoby w moim mniemaniu kierujace sie zdrowym rozsadkiem wiezacy w ewolucje, gdyby nagle dowiedzialy sie, ze teoria ta jest nieprawdziwa potrafily by pogodzic sie z faktami, bo byly by to fakty.

Inaczej jest w przypadku kreacjonistow, gdyz w tym przypadko nie moze byc mowy o jakichkolwiek podstawach naukowych. Dlatego nie nauka jest potrzebna do jej obalenia a zdrowy rozsadek. Powtarzam, idea kreacjonizmu istnieje tylko dla tego, ze komus sie wydaje, ze tak jest a nie dla tego, ze jakis naukowiec odkryl zebro Adama.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość Benedykt
Czy naprawde sądzisz, że osoby "obstające" za teorią ewolucji to "zimnokrwiści" nie czuli, wypłukani z uczuć osobnicy??

A gdzie ja coś takiego napisałem ???

 

Czy naprawde uważasz ze spór pomiędzy zwolennikami tych dwóch teorii zakończy się "ciosem w wyznawane wartości"??

Pozdrawiam

Sądzę, że raczej się nie zakończy wogóle. Dlatego napisałem "spowodowało by", a nie "spowoduje".

 

Mysle Benedykcie, ze sie mylisz. Osoby w moim mniemaniu kierujace sie zdrowym rozsadkiem wiezacy w ewolucje, gdyby nagle dowiedzialy sie, ze teoria ta jest nieprawdziwa potrafily by pogodzic sie z faktami, bo byly by to fakty.

Na jakiej podstawie wyciągasz taki wniosek?

 

Inaczej jest w przypadku kreacjonistow, gdyz w tym przypadko nie moze byc mowy o jakichkolwiek podstawach naukowych. Dlatego nie nauka jest potrzebna do jej obalenia a zdrowy rozsadek. Powtarzam, idea kreacjonizmu istnieje tylko dla tego, ze komus sie wydaje, ze tak jest a nie dla tego, ze jakis naukowiec odkryl zebro Adama.

Sugerujesz mi, że zwolennicy kreacjonizmu są pozbawieni zdrowego rozsądku? Tak wynika z tego, co napisałeś.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Na jakiej podstawie wyciągasz taki wniosek?

 

Jak napisalem wczesniej, na podstawie mojego wlasnego osadu.

 

Sugerujesz mi, że zwolennicy kreacjonizmu są pozbawieni zdrowego rozsądku? Tak wynika z tego, co napisałeś.

 

Nie chcialem byc zbyt doslowny bo nie chce kolejnej pyskowki na forum i to jeszcze nie zwiazanej z astronomia.

Tak, dokladnie to chcialem powiedziec.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
A gdzie ja coś takiego napisałem ???

Oczywiście słowa w "" nie są twoje, przepraszam jesli cie uraziłem, ale nie zrobiłem tego celowo, tak po prostu zrozumiałem twoją wypowiedź. Cudzysłowu użyłem w innym celu (ale mi nie wyszło:( )

Sądzę, że raczej się nie zakończy w ogóle. Dlatego napisałem "spowodowało by", a nie "spowoduje".

Nie skończy sie do póty dopóki kreacjoniści będą ślepi na fakty naukowe. Przepraszam za brutalnośc tego stwierdzenia, ale uważam że właśnie tak jest. Brak wiedzy z zakresu tematyki w jakieś się zainteresowany porusza ma własnie takie skutki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
A ja o tych klechach bardziej ogólnie. Tak samo nazwę pajaców Szyizmu, Katolicyzmu czy innego wyznania. I tak samo wsród duchownych jakiegoś wyznania jestem w stanie odszukać człowieka z którym z przyjemnością poszwędam się po górach albo pójde na obserwy, ba! Będę w stanie zajmować się z nim analizą skamielin z innej planety.

 

Wracając do tematu ;)

 

Naszła mnie kolejna ciekawa myśl. Zakładamy, że świat powstał zgodnie z teorią kreacjonizmu (galaktyki, planety, fizyka, chemia itd.) Czy w tym momencie życie poza naszym grajdołem jest niemożliwe? No wiecie, jak Bóg stworzył "tu", a przy okazji stworzył miliardy "tam", to chyba i na tych "tam" zasiał życie?

 

Pozdrawiam.

To jest dziwne ze wśród ateistów tyle jest wiary w życie poza........ziemskie. Zapewne dlatego, że łatwo spekulować, a i tak nie idzie tego sprawdzić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×