Jump to content

Recommended Posts

Obiekt 2010 GZ60 - bardzo mało na jego temat można znaleźć w sieci. Wszystko dlatego, że wykonano jedynie 14 obserwacji tego obiektu w 2010 roku w ciągu zaledwie 2 nocy i więcej go nie odnaleziono. Z tych 14 obserwacji kilka tak bardzo nie pasowało do reszty, że trzeba było je odrzucić. Planetoida dostała swoje oznaczenie, jednak obliczone na podstawie pozostałych obserwacji parametry orbity muszą być traktowane z dużą nieufnością. I to jest właśnie niepokojące. 2010 GZ60 bowiem ma największy spośród wszystkich znanych planetoid współczynnik, zwany Palermo Scale - dwa razy taki, jak kolejna na liście planetoida. Określa on ryzyko impaktu powiązane z energią potencjalnego zderzenia. Słynna planetoida Bennu jest dopiero na trzecim miejscu.

 

Jaki obraz wyłania się ze wspomnianych wyżej niepewnych obserwacji z 2010 roku?

 

Obiekt o średnicy ok. 2km (Czelabińsk - 14m, Tunguski - 60-190m) może zderzyć się z Ziemią z prędkością 12km/s wydzielając energię 456 000 Mt (Tunguska 10 Mt). To 28.5 miliona bomb atomowych zrzuconych na Hiroszimę...

 

Acha, byłbym zapomniał - możliwy impakt wypada 22 maja br. I tylko trochę pociesza fakt, że prawdopodobieństwo szacowane jest na 1:1.2 mld. Spędźcie ten czas z rodziną ;-).

 

Pzdr,

Gajowy

 

PS. Jeśli nic się nie wydarzy - bądź z nami 30 czerwca w Międzynarodowy Dzień Planetoid: https://www.facebook.com/Asteroid-Day-Polska-1365430890208794/ . Szczegóły wkrótce!

  • Like 9
Link to comment
Share on other sites

Ciekawa sprawa, trochę offtopowa, że zawsze duży wybuch czy takie zderzenie porównuje się do wybuchu bomby jądrowej nad Hiroszimą - to "raptem" moc 15 kt ( kiloton trotylu). Nawet bomba atomowa zrzucona na Nagasaki była "silniejsza" - 21 kt. Jednak wypadają one blado w porównaniu do Car bomby (bomba wodorowa) o mocy 50-58 Mt (zależnie od źródła - Rosja i USA) ! Ponad 2700 razy mocniejsza od Nagasaki !

 

Czyli ewentualna energia planetoidy przy uderzeniu będzie większa o nieco ponad 7800 razy od Car bomby.

 

Sorry za offtop.

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Ciekawa sprawa, trochę offtopowa, że zawsze duży wybuch czy takie zderzenie porównuje się do wybuchu bomby jądrowej nad Hiroszimą - to "raptem" moc 15 kt ( kiloton trotylu).

 

Pewnie dlatego, że to "najsłabsza" atomówka, a i tak wiadomo jakie spustoszenie spowodowała. Działa to na wyobraźnię.

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment
Share on other sites

 

Pewnie dlatego, że to "najsłabsza" atomówka, a i tak wiadomo jakie spustoszenie spowodowała. Działa to na wyobraźnię.

 

 

raczej dlatego że to był pierwszy publiczny występ broni atomowej!

a po nagasaki już nie koncertowali :P

więc mimo że "fizycznie" w hiroszimie i nagasaki nie stało się nic wielkiego, symbolicznie miało to olbrzymie znaczenie - i tak to się ciągnie do dzisiaj.

 

a tak w ogóle to "impakt" podobno oznacza po polsku uderzenie meteorytu lub asteroidy. sformułowanie "impakt z asteroidą" nie brzmi najlepiej...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

 

raczej dlatego że to był pierwszy publiczny występ broni atomowej!

a po nagasaki już nie koncertowali :P

więc mimo że "fizycznie" w hiroszimie i nagasaki nie stało się nic wielkiego, symbolicznie miało to olbrzymie znaczenie - i tak to się ciągnie do dzisiaj.

 

 

Nie wiem, czy "fizycznie" nic się nie stało i chodziło o symbol:

 

 

 

Szacuje się, że zginęło około 30% populacji miasta (70–90 tysięcy mieszkańców). Z 76 tys. budynków w Hiroszimie, 70 tys. zostało zburzonych lub uszkodzonych, w tym 48 tys. całkowicie.

(za Wikipedią)

 

Piorunujące znaczenie miało to, ze zrobił to jeden samolot z jedną bombą w ciągu kilku sekund.

 

 

 

a tak w ogóle to "impakt" podobno oznacza po polsku uderzenie meteorytu lub asteroidy. sformułowanie "impakt z asteroidą" nie brzmi najlepiej...

 

"Impact" to dosłownie "uderzenie". W pewnych kontekstach można usunąć dopełnienie bez utraty sensu, ale "asteroid impact" nie jest wyrażeniem niepoprawnym (zob. np. https://en.wikipedia.org/wiki/Asteroid_impact_avoidance).

 

EDIT: "impakt z asteroidą" rzeczywiście nie brzmi najpiękniej po polsku :).

 

Pzdr,

Gajowy

Edited by Gajowy
Link to comment
Share on other sites

"impact" i "impakt" to bardzo różne słowa...

 

ale wracając do merytoryki, obiekt 2010 GZ60 nie był obserwowany od bardzo dawna, jeżeli miałby w nas rzeczywiście przywalić (lub przelecieć blisko) to pewnie go zobaczymy z jakimś wyprzedzeniem.

wtedy oczywiście od razu obliczy się poprawioną orbitę i już będzie wszystko wiadomo.

pytanie - z jak dużym wyprzedzeniem będziemy to wiedzieć? :g:

Link to comment
Share on other sites

"impact" i "impakt" to bardzo różne słowa...

 

ale wracając do merytoryki, obiekt 2010 GZ60 nie był obserwowany od bardzo dawna, jeżeli miałby w nas rzeczywiście przywalić (lub przelecieć blisko) to pewnie go zobaczymy z jakimś wyprzedzeniem.

wtedy oczywiście od razu obliczy się poprawioną orbitę i już będzie wszystko wiadomo.

pytanie - z jak dużym wyprzedzeniem będziemy to wiedzieć? :g:

 

Niestety asteroidy czasami wykorzystują taktykę opracowaną jeszcze w czasie I WŚ trudnych do wykrycia ataków lotniczych od strony Słońca. Jeśli tak zrobi, to możemy dowiedzieć się o niej po fakcie :(.

 

2 km to jednak spory rozmiar jak na NEO. Spróbuję policzyć jaką miałby jasność taki obiekt gdyby jednak nadleciał z przeciwnej strony.

 

Pzdr,

Gajowy

Edited by Gajowy
Link to comment
Share on other sites

a tak w ogóle to "impakt" podobno oznacza po polsku uderzenie meteorytu lub asteroidy. sformułowanie "impakt z asteroidą" nie brzmi najlepiej...

 

Dzięki Szuu. Ja w ogóle mam alergię na język "polskawy". Gdy przeczytałem tytuł tematu, aż się wzdrygnąłem :| Wolę też termin "planetoida", bardziej odpowiadający fizycznym właściwościom tych drobnych ciał, ale wiem, że to walka z wiatrakami, skoro nawet niektórzy polscy zawodowi astronomowie nagminnie używają "asteroidy".

Link to comment
Share on other sites

 

Niestety asteroidy czasami wykorzystują taktykę opracowaną jeszcze w czasie I WŚ trudnych do wykrycia ataków lotniczych od strony Słońca. Jeśli tak zrobi, to możemy dowiedzieć się o niej po fakcie :(.

 

2 km to jednak spory rozmiar jak na NEO. Spróbuję policzyć jaką miałby jasność taki obiekt gdyby jednak nadleciał z przeciwnej strony.

 

Pzdr,

Gajowy

Czyli my nawet nie wiemy skąd on nadleci? No świetnie...

Link to comment
Share on other sites

 

Dzięki Szuu. Ja w ogóle mam alergię na język "polskawy". Gdy przeczytałem tytuł tematu, aż się wzdrygnąłem :| Wolę też termin "planetoida", bardziej odpowiadający fizycznym właściwościom tych drobnych ciał, ale wiem, że to walka z wiatrakami, skoro nawet niektórzy polscy zawodowi astronomowie nagminnie używają "asteroidy".

 

Stalker, napisz mi proszę, co Cię konkretnie razi w tytule "Impakt z asteroidą"? Należę do ludzi, którzy dbają o poprawność językową i chetnie przyjmują krytykę, widząc w niej możliwość poprawienia swojej polszczyzny.

 

Mogę przyznać, że "impakt z asteroidą" nie brzmi najpiękniej po polsku - z tej prostej przyczyny, że impakt nie jest słowem często i gesto w języku polskim używanym. Rozważałem przez chwilę, czy nie napisać "impakt asteroidy" - bo przyimek "z" sugeruje jakąś symetrię w relacji dwóch zderzających się ciał, natomiast "impakt" to uderzenie jednego ciała (małego) w duże. Niemniej brak odpowiednio licznego korpusu powoduje, że obie konstrukcje składniowe uznałem za poprawne.

 

Zarzut szuu, że "impakt z astroidą" jest niepoprawny, bo impakt sam w sobie oznacza zderzenie z asteroidą jest zupełnie nietrafiony. Impakt może dotyczyć też komety, a nawet upadku meteroidów. Tu chodzi natomiast o planetoidę i to zostało podkreślone w tytule.

 

Dalej, piszesz, że wolisz termin "planetoida". Jak większość z nas pewnie wie, "planetoida" to tradycyjne polskie określenie - można powiedzieć, formalne i ugruntowane w literaturze naukowej. I jako takiego zawsze go bronię i używam, o czym przekonać się można choćby na mojej stronie. Nie zmienia to faktu, że w mowie potocznej i literaturze popularnej od bardzo dawna funkcjonują jeszcze 2 synonimy: "asteroida" i "planetka". Nie widzę niczego niestosownego w ich używaniu, zwłaszcza w lekkich tekstach, pisanych z przymróżeniem oka, zwłaszcza gdy autor (czyli w tym wypadku ja :-D ) próbuje nawiązać do stylu tabloidowego ;-).

 

To teraz czekam na Twoją rzeczową polemikę. Przekonaj mnie, proszę, dlaczego tytuł jest błędny i dlaczego astronomowie, także zawodowi, powinni wystrzegać się słowa "asteroida".

 

Pozdrawiam serdecznie,

Gajowy

Edited by Gajowy
Link to comment
Share on other sites

Czyli my nawet nie wiemy skąd on nadleci? No świetnie...

 

No... to obrazuje jak wiele jeszcze jest do zrobienia w kwestii poprawy wykrywalności (i późniejszego śledzenia) planetoid.

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie też od początku ten tytuł wydawał się niefortunny. No sam popatrz, to jest składnia podobna do "Taniec z Gwiazdami".

"Impakt asteroidy" proponuję.

 

A teraz merytorycznie.

 

Chyba powinno być przynajmniej wiadome czy 22 Maja nadleci od strony Słońca czy jednak sporo (kątowo) od niego?!!

 

Katastrofa zniszczyłaby lokalny kraj oraz poważnie obniżyła plonowanie upraw przez blisko 10 lat => brak żywności w sklepach => wojna wszystkich ze wszystkimi w wysoko zurbanizowanych państwach.

 

Pozdrawiam

 

 

Edited by ekolog
Link to comment
Share on other sites

Dla mnie też od początku ten tytuł wydawał się niefortunny. No sam popatrz, to jest składnia podobna do "Taniec z Gwiazdami".

"Impakt asteroidy" proponuję.

 

A teraz merytorycznie.

 

Chyba powinno być przynajmniej wiadome czy 22 Maja nadleci od strony Słońca czy jednak sporo (kątowo) od niego?!!

 

Katastrofa zniszczyłaby lokalny kraj oraz poważnie obniżyła plonowanie upraw przez blisko 10 lat => brak żywności w sklepach => wojna wszystkich ze wszystkimi w wysoko zurbanizowanych państwach.

 

Pozdrawiam

 

 

 

2km kamień to już chyba katastrofa globalna. Przyjrzę się jej orbicie jutro, dziś czyste niebo :).

 

No dobra, "Impakt asteroidy" lepszy :P.

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment
Share on other sites

 

Stalker, napisz mi proszę, co Cię konkretnie razi w tytule "Impakt z asteroidą"? Należę do ludzi, którzy dbają o poprawność językową i chetnie przyjmują krytykę, widząc w niej możliwość poprawienia swojej polszczyzny.

 

(...)

 

Dalej, piszesz, że wolisz termin "planetoida". Jak większość z nas pewnie wie, "planetoida" to tradycyjne polskie określenie - można powiedzieć, formalne i ugruntowane w literaturze naukowej. I jako takiego zawsze go bronię i używam, o czym przekonać się można choćby na mojej stronie. Nie zmienia to faktu, że w mowie potocznej i literaturze popularnej od bardzo dawna funkcjonują jeszcze 2 synonimy: "asteroida" i "planetka". Nie widzę niczego niestosownego w ich używaniu, zwłaszcza w lekkich tekstach, pisanych z przymróżeniem oka, zwłaszcza gdy autor (czyli w tym wypadku ja :-D ) próbuje nawiązać do stylu tabloidowego ;-).

 

To teraz czekam na Twoją rzeczową polemikę. Przekonaj mnie, proszę, dlaczego tytuł jest błędny i dlaczego astronomowie, także zawodowi, powinni wystrzegać się słowa "asteroida".

 

Jeśli mówimy o fizycznych właściwościach tych ciał, to planetoida jest oczywista - "podobna do planety". Zakładam, że odkrywcy pierwszych planetoid nadali im tę nazwę mając na myśli planety skaliste, tzn. typu ziemskiego. Planetka też jest odpowiednim określeniem, zgrabnym synonimem, choć może w tekstach naukowych pisanych po polsku zdrobnienie wydaje się infantylne i stąd zapewne ten termin obecnie jest rzadko używany.

 

Asteroida to - jak wiadomo - "podobna do gwiazdy" - i jeśli chodzi o odczucie wizualne, to nazwa jest odpowiednia. Sugeruje jednak, że skoro gwiazda jest wielką gazową kulą o wysokiej temperaturze, to asteroida też ma co najmniej jedną z tych cech, a tak przecież nie jest.

 

I jeszcze impakt - nie można powiedzieć po prostu uderzenie albo zderzenie? Skoro mamy odpowiednio bogatą listę polskich odpowiedników, dlaczego ich nie używać, tylko kalkować z angielskiego? Poza tym prawidłowo będzie "impakt asteroidy" zamiast "impakt z asteroidą". Można też napisać "zderzenie z planetoidą/asteroidą" lub "uderzenie planetoidy/asteroidy".

 

Co do stylu tabloidowego, to nie przekonuje mnie on ani trochę. Wręcz przeciwnie - powoduje on u mnie odruch zamknięcia przeglądanej strony. Uważam, że tabloidyzacja języka mówionego i pisanego jest jedną z większych porażek naszych czasów. Można mówić do tzw. przypadkowego społeczeństwa prostym językiem, ale bez nadmiernych uproszczeń, bez infantylizacji, bez ziomalskiego klepania po ramieniu. Nie jestem sztywniakiem, lubię humor sytuacyjny i słowny, sam się nim posługuję, gdy trzeba, ale nie nadużywam go. W swojej pracy popularyzatorskiej mam do czynienia z różną publicznością i wiem, że do każdej grupy trzeba dobrać nieco inny język. Zakładam, że jeśli mam do czynienia z młodzieżą w wieku licealnym, ma ona bogaty zasób słownictwa, ale niekoniecznie fachowego. Po co mam używać niezrozumiałych terminów, jeśli mogę zastąpić je odpowiednikami z życia codziennego? To podejście tym bardziej odnosi się do dorosłych. Nie widzę powodu, dla jakiego miałbym udawać mądrzejszego niż jestem tylko dlatego, że mam większy zasób słów z astronomii czy fizyki stworzony i zrozumiały dla fachowców z danej dziedziny. Można przekazać tekst o pewnej długości używając mądrego, naukowo brzmiącego języka albo napisać go używając potocznych sformułowań i sięgając do żargonu tylko tam, gdzie jest to niezbędne. Gwarantuję, że większa interakcja z widzem/słuchaczem/czytelnikiem będzie wtedy, gdy tekst będzie zrozumiały. Jeśli posługuję się żargonem, to odzew będzie bliski zeru z co najmniej dwóch powodów: a) publiczność niewiele zrozumie, B) nawet jeśli ktoś złapie ogólny sens wypowiedzi, będzie bał się odezwać czy dopytać, żeby nie wyjść na niedouczonego.

 

Żeby nie było, że to teoretyczne rozważania zza klawiatury - powyższą filozofię stosuję w planetarium i sprawdza się ona doskonale.

Link to comment
Share on other sites

A jeszcze cały czas chodziło mi po głowie, że samo słowo "impakt" jest często wystarczające.

 

Pisze się chyba że .... 66 mln lat temu impakt zakończył dzieje dużych dinozaurów.

 

Przy takich założeniach tytuł tego wątku mógł być imponująco krótki: Impakt.

 

 

Sądzę, że skutki byłyby globalne przez zapylenie, chwilowe upały ale katastrofa nie byłaby globalna (fala uderzeniowa czy trzęsienie ziemi nie pozabijałoby wielu ludzi na innych kontynentach)

 

Pozdrawiam

UUUUUUUUUUUU.jpg

Link to comment
Share on other sites

 

Jeśli mówimy o fizycznych właściwościach tych ciał, to planetoida jest oczywista - "podobna do planety". Zakładam, że odkrywcy pierwszych planetoid nadali im tę nazwę mając na myśli planety skaliste, tzn. typu ziemskiego. Planetka też jest odpowiednim określeniem, zgrabnym synonimem, choć może w tekstach naukowych pisanych po polsku zdrobnienie wydaje się infantylne i stąd zapewne ten termin obecnie jest rzadko używany.

 

Asteroida to - jak wiadomo - "podobna do gwiazdy" - i jeśli chodzi o odczucie wizualne, to nazwa jest odpowiednia. Sugeruje jednak, że skoro gwiazda jest wielką gazową kulą o wysokiej temperaturze, to asteroida też ma co najmniej jedną z tych cech, a tak przecież nie jest.

 

"Asteroida" sugeruje, że obiekt w teleskopie wygląda jak gwiazda, a nie jak planeta. I to jest źródłosłów. Ta cecha stała się ważna dla użytkowników języka i z tą cechą skojarzyli nowoodkrywane obiekty. Uzus językowy przesądza o tym, że obie formy "planetoida" i "asteroida" są poprawne. Sam też wolę "planetoidę" i używam tej formy wszędzie tam, gdzie to możliwe, to jednak zżymanie się na "asteroidę" w mowie potocznej uważam za przejaw szkodliwej nadwrażliwości. Szkodliwej, bo próbującej ograniczać naturalne bogactwo języka. Czy z określeniem "astronauta" też należy, Twoim zdaniem, walczyć?

 

W tym miejscu przytoczę ciekawostkę: w języku angielskim, na określenie interesujących nas obiektów, używa się także słów "planetoid" oraz "minor planet". Jak wiemy "asteroid" jest tam używany powszechnie, "planetoid" natomiast bywa używany do określenia obiektów z pasa Kuipera, a także czasami dużych planetoid pasa głównego, bo mają kształt kulisty, zbliżony do kształtu planet.

 

Co do "impaktu asteroidy / z asteroidą" - przyznaję rację po raz kolejny :-). Co do samego "impaktu" - gdzie się da, tłumaczymy na zderzenie, uderzenie lub upadek. Ale nie zawsze się da - np. czy można powiedzieć o "zderzeniu" komety Shoemaker-Levy 9 z gazowym Jowiszem? Mam wątpliwości.

 

Wątku tabloidalnego języka nie będę komentował, bo oczywiście masz rację - pod warunkiem, że nie dostrzegłeś subtelnej autoironii. Najwidoczniej nieumiejętnie się nią posłużyłem.

 

Dziękuję, że zechciałeś podjąć dyskusję :-).

 

Pozdrawiam,

Gajowy

Link to comment
Share on other sites

A jeszcze cały czas chodziło mi po głowie, że samo słowo "impakt" jest często wystarczające.

 

Pisze się chyba że .... 66 mln lat temu impakt zakończył dzieje dużych dinozaurów.

 

Przy takich założeniach tytuł tego wątku mógł być imponująco krótki: Impakt.

 

Ależ sam "Impakt" nie wzbudziłby takich emocji jak "Impakt z asteroidą" ;-). Próbowałem nawiązać do nagłówków z tabloidów (tfu! tfu! - powinno być: "brukowców"), które uwielbiają takie tematy i nadają im dramatyczniejsze tytuły! Tymczasem dramat polega na tym, że się z tego tłumaczę :-D.

 

Pzdr,

Gajowy

Edited by Gajowy
Link to comment
Share on other sites

 

"Asteroida" sugeruje, że obiekt w teleskopie wygląda jak gwiazda, a nie jak planeta. I to jest źródłosłów. Ta cecha stała się ważna dla użytkowników języka i z tą cechą skojarzyli nowoodkrywane obiekty. Uzus językowy przesądza o tym, że obie formy "planetoida" i "asteroida" są poprawne. Sam też wolę "planetoidę" i używam tej formy wszędzie tam, gdzie to możliwe, to jednak zżymanie się na "asteroidę" w mowie potocznej uważam za przejaw szkodliwej nadwrażliwości. Szkodliwej, bo próbującej ograniczać naturalne bogactwo języka. Czy z określeniem "astronauta" też należy, Twoim zdaniem, walczyć?

 

W tym miejscu przytoczę ciekawostkę: w języku angielskim, na określenie interesujących nas obiektów, używa się także słów "planetoid" oraz "minor planet". Jak wiemy "asteroid" jest tam używany powszechnie, "planetoid" natomiast bywa używany do określenia obiektów z pasa Kuipera, a także czasami dużych planetoid pasa głównego, bo mają kształt kulisty, zbliżony do kształtu planet.

 

(...)

 

Wątku tabloidalnego języka nie będę komentował, bo oczywiście masz rację - pod warunkiem, że nie dostrzegłeś subtelnej autoironii. Najwidoczniej nieumiejętnie się nią posłużyłem.

 

Nie popadajmy w skrajności... Ja się nie zżymam na asteroidę - po prostu uważam to słowo za kalkę z angielskiego, niepoprawną biorąc pod uwagę naturę tych ciał, rozpowszechnioną dzięki amerykańskim filmom i dosłownym tłumaczeniom zagranicznych artykułów w polskich mediach i dlatego jej nie używam.

 

Z astronautą pojechałeś po bandzie. Zaraz pojawi się sugestia, że jestem wrogiem słowa "astronomia", bo przecież to dosłownie nauka o gwiazdach, a przecież współczesna astronomia zajmuje się gwiazdami jako jednymi z wielu obiektów występujących w Kosmosie. Więc może "kosmonomia"...? Ale spokojnie, bez urazy. Żeby wyraźnie pokazać intencje przy pisaniu tego akapitu, dodam na końcu taki znaczek: ;)

 

Co do tabloidów natomiast, to nie miałem zamiaru kpić z Ciebie personalnie. Po prostu dałem wyraz swojej niechęci do pewnego ogólnego zjawiska. Kończę temat, bo robi się off-topic.

Link to comment
Share on other sites

 

Nie popadajmy w skrajności... Ja się nie zżymam na asteroidę - po prostu uważam to słowo za kalkę z angielskiego, niepoprawną biorąc pod uwagę naturę tych ciał, rozpowszechnioną dzięki amerykańskim filmom i dosłownym tłumaczeniom zagranicznych artykułów w polskich mediach i dlatego jej nie używam.

 

Nie, to nie jest kalka z angielskiego. To ugruntowane od dziesięcioleci (a może i stuleci?) w języku polskim słowo, bardzo podobne do określenia używanego w 126 innych językach świata i pochodzące z języka greckiego (w którym, nota bene, "aster" oznaczało zarówno gwiazdę jak i planetę).

 

Nie, nie jest niepoprawne - po prostu podkreśla inną cechę, taką jaka nasuwa się przy pierwszym zetknięciu się z obiektem w teleskopie - "wygląda jak gwiazda".

 

Tak, jest rzadziej używane i w publikacjach naukowych, w celu zapewnienia jednoznaczności wypowiedzi warto posługiwać się słowem "planetoida".

 

O, astronautę zapytałem nie bez kozery - mamy przecież piękne polskie słowo "kosmonauta". Używając tych samych argumentów można przeciwstawić kosmonautów astronautom. Tylko po co?

 

Pzdr,

Gajowy

Link to comment
Share on other sites

 

Nie, to nie jest kalka z angielskiego. To ugruntowane od dziesięcioleci (a może i stuleci?) w języku polskim słowo, bardzo podobne do określenia używanego w 126 innych językach świata i pochodzące z języka greckiego (w którym, nota bene, "aster" oznaczało zarówno gwiazdę jak i planetę).

 

Nie, nie jest niepoprawne - po prostu podkreśla inną cechę, taką jaka nasuwa się przy pierwszym zetknięciu się z obiektem w teleskopie - "wygląda jak gwiazda".

 

Tak, jest rzadziej używane i w publikacjach naukowych, w celu zapewnienia jednoznaczności wypowiedzi warto posługiwać się słowem "planetoida".

 

O, astronautę zapytałem nie bez kozery - mamy przecież piękne polskie słowo "kosmonauta". Używając tych samych argumentów można przeciwstawić kosmonautów astronautom. Tylko po co?

 

 

Dobrze, zostańmy przy swoich spojrzeniach na każdą z tych kwestii. Przekonywanie siebie nawzajem na siłę to strata czasu. Nie widzę sensu rozbierania słów na części i analizowania każdej z nich z osobna. Jeśli chodzi o planetoidę/asteroidę, dla mnie EOT.

 

A co do kosmo- i astronautów. Naprawdę nie wiesz, skąd to rozróżnienie? I jesteś pewien, że kosmonauta to polskie słowo?

Link to comment
Share on other sites

A co do kosmo- i astronautów. Naprawdę nie wiesz, skąd to rozróżnienie? I jesteś pewien, że kosmonauta to polskie słowo?

 

W naszym języku mieliśmy swojego czasu "kosmonautów radzieckich" i "kosmonautów amerykańskich". Później nastąpiło zjawisko, które można także uznać "za kalkę z angielskiego, niepoprawną biorąc pod uwagę naturę (...), rozpowszechnioną dzięki amerykańskim filmom i dosłownym tłumaczeniom zagranicznych artykułów w polskich mediach". 100% racji :-). Astronauci przecież nie podróżują do gwiazd ;-).

 

Nie wiem, co masz na myśli pytając o polskość słowa. Czy polskie słowa to te, które wywodzą się z języków prasłowiańskich? Język to żywa rzeczywistość, rozwijająca się wraz z wymianą myśli z otaczającym światem. Tak się składa, że językiem nauki jest obecnie język angielski. Cóż w tym dziwnego, że polszczyzna przyswaja sobie pojęcia z tego języka?

 

Pzdr,

Gajowy

Edited by Gajowy
Link to comment
Share on other sites

 

Nie wiem, co masz na myśli pytając o polskość słowa. Czy polskie słowa to te, które wywodzą się ze języków prasłowiańskich?

 

Cytuję Twoje słowa: mamy przecież piękne polskie słowo "kosmonauta". Polskie? Na tej zasadzie polskim słowem jest smartfon albo szlafmyca, bo przecież funkcjonują w polskim języku i znajdziemy je we współczesnych słownikach.

 

Dla mnie EOT i OT przy okazji. To nie forum językoznawcze. Brniemy w niepotrzebną dyskusję, za którą mimo wszystko dziękuję.

Link to comment
Share on other sites

 

Cytuję Twoje słowa: mamy przecież piękne polskie słowo "kosmonauta". Polskie? Na tej zasadzie polskim słowem jest smartfon albo szlafmyca, bo przecież funkcjonują w polskim języku i znajdziemy je we współczesnych słownikach.

 

Dla mnie EOT i OT przy okazji. To nie forum językoznawcze. Brniemy w niepotrzebną dyskusję, za którą mimo wszystko dziękuję.

 

Może trochę i nadużywamy cierpliwości moderatorów, ale kwestia języka jakim posługujemy się propagując nasze hobby jest, moim zdaniem, ważna. Dyskusja, choć polemiczna, była dla mnie cenna. Cieszę się, że w każdym środowisku spotykam ludzi, dla których dbałość o język jest istotną wartością. Mając to na względzie, dziękuję, że zechciałeś podjąć tę dyskusję.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Gajowy

Link to comment
Share on other sites

 

Stalker, napisz mi proszę, co Cię konkretnie razi w tytule "Impakt z asteroidą"? Należę do ludzi, którzy dbają o poprawność językową i chetnie przyjmują krytykę, widząc w niej możliwość poprawienia swojej polszczyzny.

 

 

 

Po polsku byłoby "Zderzenie z planetoidą". Ładnie i klasycznie. Bardzo nie lubię jak używamy obcych słów albo koszmarnych tłumaczeń, skoro mamy swoje własne i na dodatek ładne (jak widzę "mapa drogowa" zamiast słowa harmonogram, to już mi się średnio robi :))

 

A jak już się czepiamy polskiego to "obliczę" a nie "policzę". Policzyć można do pięciu ;)

Edited by Arek
  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Our picks

    • Droga Mleczna w dwóch gigapikselach
      Zdjęcie jest mozaiką 110 kadrów, każdy po 4 minuty ekspozycji na ISO 400. Wykorzystałem dwa teleskopy Takahashi Epsilon 130D i dwa aparaty Nikon D810A zamocowane na montażu Losmandy G11 wynajętym na miejscu. Teleskopy były ustawione względem siebie pod lekkim kątem, aby umożliwić fotografowanie dwóch fragmentów mozaiki za jednym razem.
      • 37 replies
    • Przelot ISS z ogniskowej 2350 mm
      Cześć, po kilku podejściach w końcu udało mi się odpowiednio przygotować cały sprzęt i nadążyć za ISS bez stracenia jej ani razu z pola widzenia. Wykorzystałem do tego montaż Rainbow RST-135, który posiada sprzętową możliwość śledzenia satelitów.
      Celestron Edge 9,25" + ZWO ASI183MM. Czas ekspozycji 6 ms na klatkę, końcowy film składa się z grup 40 klatek stackowanych, wyostrzanych i powiększonych 250%.
      W przyszłości chciałbym wrócić do tematu z kamerką ASI174MM, która z barlowem 2x da mi podobną skalę, ale 5-6 razy większą liczbę klatek na sekundę.
      Poniżej film z przelotu, na dole najlepsza klatka.
      • 69 replies
    • Big Bang remnant - Ursa Major Arc or UMa Arc
      Tytuł nieco przekorny bo nie chodzi tu oczywiście o Wielki Wybuch ale ... zacznijmy od początku.
       
      W roku 1997 Peter McCullough używając eksperymentalnej kamery nagrał w paśmie Ha długą na 2 stopnie prostą linie przecinajacą niebo.
       
      Peter McCullough na konferencji pokazał fotografię Robertowi Benjamin i obaj byli pod wrażeniem - padło nawet stwierdzenie: “In astronomy, you never see perfectly straight lines in the sky,”
        • Like
      • 16 replies
    • Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - o nietypowych rozwiązaniach sprzętowych
      Sformułowanie, które można znaleźć w internetach jako jedno z "praw Murphy'ego" przyszło mi na myśl, gdy kolejny raz przeglądałem zdjęcia na telefonie z ostatniego zlotu, mając z tyłu głowy najgłośniejszy marsjański temat na forum. Do rzeczy - jakie macie (bardzo) nietypowe patenty na usprawnienie sprzętu astronomicznego bądź jakieś kreatywne improwizacje w razie awarii czy niezabrania jakiegoś elementu sprzętu  Obstawiam, że @HAMAL mógłby samodzielnie wypełnić treścią taki wątek.
        • Haha
        • Like
      • 21 replies
    • MARS 2020 - mapa albedo powierzchni + pełny obrót 3D  (tutorial gratis)
      Dzisiejszej nocy mamy opozycję Marsa więc to chyba dobry moment żeby zaprezentować wyniki mojego wrześniowego projektu. Pogody ostatnio jak na lekarstwo – od początku października praktycznie nie udało mi się fotografować. Na szczęście wrzesień dopisał jeśli chodzi o warunki seeingowe i udało mi się skończyć długo planowany projekt pełnej mapy powierzchni (struktur albedo) Marsa.
        • Like
      • 131 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.