Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

16 minut temu, wiaterwiater napisał:

W USA jeden miliarder wysyłał jeden samochód w kosmos, a w Polsce jeden bezdomny wysłał dwa samochody do Torunia. Prawie remis.:icon_lol:

 

Szkoda ze transmisji z tego nie bylo, a moze byla na tv trwam. Wie ktoś?

  • Lubię 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Fotosnajper 12 napisał:

Patrząc na to z innej strony, to nawet miliardy na koncie nie wiele dają jak w głowie sieczka. Następny śmieć kosmiczny. I czym tu się chwalić? 

Można chwalić się wieloma aspektami tego wydarzenia, np. tym :) 

 

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyczuwam polski ból dupy. Za niedługo się przekonamy bo kolega się rozkręca.

  • Lubię 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Fotosnajper 12 napisał:

I to i tylko to jest godne uwagi.

Być może umknął Ci fakt, że za ok. 90 milionów dolarów FH potrafi wynieść ok. 64 tony ładunku i wrócić na Ziemię podczas gdy konkurencja za 350 milionów wynosi 22 tony i nie wraca. Elon Musk zrobił im game over IMHO.

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Chyba moderator powinien coś podziałać w tym wątku, bo kilka ostatnich postów odstaje od poziomu tego forum.

 

EDIT: Pozwolę sobie skomentować jeszcze krytykę co poniektórych na temat wystrzelenia Tesli jako kolejnego kosmicznego śmiecia. Ten lot był pierwszym testem nowej rakiety a powszechną praktyką w takich przypadkach jest stosowanie symulatora masy zamiast jakiegokolwiek ładunku użytecznego którego utrata jest wysoce prawdopodobna. Jeśli nie chcemy sięgać zbyt daleko pamięcią to przykładami są choćby pierwsze dwa loty Angary w 2014 r. czy lot Antaresa z symulatorem Cygnusa w 2013 r. W przypadku SpaceX w grę wchodziły też oczywiście sprawy czysto wizerunkowe, więc po prostu dodano do ładunku samochód a co warto podkreślić i tak jego masa stanowiła niewielką część całości.

Edytowane przez kuba_mar
  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Fotosnajper 12 napisał:

Następny śmieć kosmiczny. I czym tu się chwalić? 

Widzę, że zupełnie nie rozumiesz tej sytuacji. Po pierwsze, samochód był po to, żeby jakoś "dociążyć" rakietę. To miał być test i coś tam musieli wsadzić - mogli wysłać worek kamieni, ale zdecydowali się na coś bardziej medialnego, co przyniesie zapewne Muskowi trochę kasy reklamowej, a kasa istotnie wpływa na tempo rozwoju przemysłu kosmicznego. Dzięki temu samochodowi zapewne przybliżył docelowe lądowanie na Marsie o kilka miesięcy, a choćby to był jeden dzień, to też jest zysk.

Czyli śmieć być musiał, a że był ładny i przyniósł dochody to już tylko pogratulować Muskowi głowy na karku. Bo że sam lot rakiety był potrzebny, to mam nadzieję że rozumiesz?

Po drugie, ładunek wszedł na orbitę okołosłoneczną, a nie Ziemską. Śmieci kosmiczne kiszą się wokół Ziemi, są ich tysiące. A wokół Słońca jest jakby nie patrzeć "trochę" więcej miejsca i "trochę" mniej śmieci - obecność samochodu jest niezauważalna i nieistotna z perspektywy "gospodarki odpadami kosmicznymi" :)

Godzinę temu, Fotosnajper 12 napisał:

Niezaprzeczalnym faktem jest to, że potrafi wrócić. I to i tylko to jest godne uwagi.

To jest też wielki sukces samej firmy Muska, to krok milowy w ich rozwoju. Zrobili to za prywatne pieniądze, bez miliardów państwowej kasy i wyścigu zbrojeń podczas zimnej wojny - czyli bez potężnego czynnika motywującego. Dowiedli, że przemysł kosmiczny może się rozwijać również ze słusznych celów, a nie tylko po to, żeby dokopać innym.

Rakiety wracają i są wielokrotnego użytku - do tej pory tylko wahadłowce robił coś podobnego, ale jak wiadomo, w ich wypadku było to praktycznie nieopłacalne, a i masa wynoszonego ładunku znacznie mniejsza. Czy poza Saturnem V jest jeszcze jakaś inna, większa od Falcona Havey rakieta (użyta w praktyce)?

36 minut temu, miron_z napisał:

Być może umknął Ci fakt, że za ok. 90 milionów dolarów FH potrafi wynieść ok. 64 tony ładunku i wrócić na Ziemię podczas gdy konkurencja za 350 milionów wynosi 22 tony i nie wraca. Elon Musk zrobił im game over IMHO.

No, a Miron podsumował co najważniejsze - Musk dokonał po prostu przełomu. Czegoś, o czym państwowe agencje nawet nie śniły.

  • Lubię 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdecydowanie lądowanie bocznych boosterów można uznać za przepiękne widowisko i nie przyćmi go fakt nieudanego lądowania środkowego z nich. 

Olbrzymie gratulacje dla SpaceX za niebywały wręcz popis możliwości współczesnej inżynierii.

 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, MateuszW napisał:

Czy poza Saturnem V jest jeszcze jakaś inna, większa od Falcona Havey rakieta (użyta w praktyce)?

Oprócz Saturna V jedyne rakiety o większych możliwościach jeśli chodzi o ładunek użyteczny to Energia (dwa starty 1987-1988 r.) oraz N1 (cztery nieudane starty 1969-1972 r.).

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

12 minut temu, Fotosnajper 12 napisał:

No no, 64t powiadasz?  A ile Saturn V wyniesie? I wiesz, że ludzie nawet wrócili. Ten jego manekin chyba dostał bilet w jedną stronę, nieprawdaż? 

Ale niejednemu umknęło, że:

- to nie pierwsze auto w kosmosie

- to nie jest największa rakieta 

- żaden manekin w pudełku nie przybliża nas do wycieczek na Marsa. 

A to było głównie pierdzielone przez samego "guru". Wylansował się na pociskaniu kitu, choć dla mnie to jego lot może kosztować nawet jednego baksa. Kasa ma powiązanie z polityką. Musisz zarobić na pensje dla pracowników, utrzymanie obiektów i mieć jeszcze zysk na prace badawczo-rozwojowe. Musk, jakby miał na koncie tyle co ja to jedyne co by wysłał to samolot z kartki papieru przez balkon. Przenosi zyski jedej działalności w inną. Równie dobrze można powiedzieć, że 90mln baksów to i tak drogo bo mogło to kosztować 1000 bitcoinów. 

Tobie dalej umyka sedno tego co wczoraj się wydarzyło.

Uparłeś się na Saturna V..no dobrze. Była największa? No jasne, że była! Wynosiła najwięcej? No jasne! Całe 118 ton. Ale była to wielostopniowa rakieta kosmiczna jednokrotnego użytku. Jak myślisz dlaczego zatem nie jest aktualnie wykorzystywana?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem sceptyków. Osiągnięcia Muska są fantastyczne, powrót rakiet na Ziemię to coś niesamowitego a właściwie ... normalnego. Wg mnie wahadłowce to był ślepy zaułek, najbardziej logiczne rozwiązanie to powrót rakiety, którą się wysłało ładunek i w tym kierunku powinny iść prace inżynierów już od dawna. Chwała Muskowi za to, że woli trwonić pieniądze na tego typu projekty niż angażować się w dziwne akcje typu ograniczanie urodzin w Afryce jak Gates. 

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cele lotu testowego się udały:

- test technologii

- PR firmy SpaceX

- PR firmy Tesla

- spełnienie prywatnego widzimisię właściciela firmy.

Telemetria lotu dostarczy kolejnych cennych danych do analizy lotów i ulepszania Falconów. Trzeba pamiętać, że to nawet nie jest początek tej historii. Wg mnie to całkiem fajne, że to jest takie medialne. Lepiej to niż "wspaniałe stulecie", czy inny szmelc skręcający ludziom zwoje mózgowe. Czym tu się podniecać? Ja nie rozumiem, czym podniecają się miliony facetów na całym świecie oglądający 22 chłopa biegających za piłką. O gustach się nie dyskutuje podobno.

Edytowane przez Alice
  • Lubię 4
  • Kocham 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Fotosnajper 12 napisał:

No to dzień po, już można powiedzieć, że jednak śmieć kosmiczny. Tak czy nie? 

spotkałem się też ze stanowiskiem że ze względu na swoja wyjątkowość jest czymś w rodzaju dzieła sztuki czy pomnika ^_^

 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

- to nie jest największa rakieta 

- żaden manekin w pudełku nie przybliża nas do wycieczek na Marsa. 

Nie jest największa, ale jest najbardziej opłacalna. Saturn V miała ok 2x większą nośność i 2x większą masę własną, czyli wystarczy wysłać dwa Falcony, żeby jej dorównać. A koszt misji 180 mln za dwa Falcony vs 566 mln za Saturna to ponad 3x różnica. Porównanie z Deltą IV już było.

Co do manekina - mylisz się. Przybliża nas do wycieczek na Marsa, bo był to test przed taką wyprawą. Teraz Musk wie, że tam doleci.

Cytat

Mateusz, zastanów się na spokojnie i napisz jeszcze raz. Bo w pierszym zdaniu niby (i tak dokładnie jest) twierdzisz, że nie rozumiem, po czym w drugim pytasz czy rozumiem? 

Myślałem, że piszesz o fakcie wysłania samochodu przez Muska, a nie samym fakcie startu rakiety. Jeśli nie zgadzasz się z całą operacją, to cóż, na prawdę dużo nie rozumiesz. Testy są potrzebne i nie da się ich uniknąć. Ile to setek rakiet testowych wysłała NASA, czy Rosjanie? Jedyną różnicą jest, że Musk zrobił to z rozgłosem. Ale test się odbyć musiał. Chyba, że wolałbyś oglądać śmierć załogi pierwszej misji załogowej wysłanej na Marsa za kilka lat? Ja tam wolę jednego "śmiecia" w US.

57 minut temu, Fotosnajper 12 napisał:

Jak wg Ciebie śmieci wyrzucone trochę dalej "mniej śmierdzą" to gratuluję. Niedługo te "trochę dalej" szybko się stanie "bardzo blisko". I nie masz racji. NIE MA ŻADNEJ GOSPODARKI ODPADAMI I ŚMIECIAMI KOSMICZNYMI!

Tak, śmieci wyrzucone dalej "mniej śmierdzą". Bo na razie jedyny problem ze śmieciami jest na orbicie okołoziemskiej. Wyrzucenie jednego papierka na pustyni jest owszem czymś złym, ale niezliczona ilość wielbłądów musi przemierzyć tą pustynię, żeby choć jeden się na niego natknął. Czy ja pisałem coś i istnieniu gospodarki odpadami kosmicznymi?

Popatrzmy na to z drugiej strony. Wiesz, ile śmieci pozostało w kosmosie po starcie Saturna V? A ile po innych rakietach jednokrotnego użytku? Co jak co, ale Falcon Havey pod tym względem jest bardzo "ekologiczny".

Godzinę temu, Fotosnajper 12 napisał:

Musk, jakby miał na koncie tyle co ja to jedyne co by wysłał to samolot z kartki papieru przez balkon.

Ale co chcesz tym zdaniem powiedzieć? Ja się cieszę, że choć jeden miliarder postanowił przeznaczyć kasę na rozwój nauki, a nie kupowanie sobie jachtów, willi, prywatnych samolotów, czy innych pierdół. Człowiek z wizją, który nie zna granic i nie boi się zaryzykować, do tego ma kasę na te "zabawy" - to połączenie idealne. Popchnął astronautykę lata do przodu.

  • Lubię 3
  • Kocham 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Alice napisał:

Ja nie rozumiem, czym podniecają się miliony facetów na całym świecie oglądający 22 chłopa biegających za piłką.

Ja również :) A ile te chłopy kasy marnują, którą można by wydać na rozwój nauki?

25 minut temu, anatol napisał:

powrót rakiet na Ziemię to coś niesamowitego a właściwie ... normalnego. Wg mnie wahadłowce to był ślepy zaułek, najbardziej logiczne rozwiązanie to powrót rakiety, którą się wysłało ładunek i w tym kierunku powinny iść prace inżynierów już od dawna

No ale... Rakiety boczne wahadłowców również wracały na Ziemię i były odzyskiwane, choć nie w takim pięknym stylu :) W wahadłowcu jedynie główny zbiornik szedł na straty. Tak się właśnie zastanawiam, dlaczego lądowanie rakiet Muska jest lepsze od takiego zwykłego spadania na spadochronie do oceanu. Na pewno koszt wysłania specjalistycznego statku do wyłowienia jest znaczny, ale czy większy od opracowania technologii lądowania Falconów i dodatkowego paliwa? Na pewno to się opłaca, tylko nie widzę dokładnie dlaczego :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

No to trochę z rodzimych informacji

Z ciekawym komentarzem Wojtka Brzezińskiego

 

Edytowane przez zdzichu
  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, MateuszW napisał:

Ja również :) A ile te chłopy kasy marnują, którą można by wydać na rozwój nauki?

No ale... Rakiety boczne wahadłowców również wracały na Ziemię i były odzyskiwane, choć nie w takim pięknym stylu :) W wahadłowcu jedynie główny zbiornik szedł na straty. Tak się właśnie zastanawiam, dlaczego lądowanie rakiet Muska jest lepsze od takiego zwykłego spadania na spadochronie do oceanu. Na pewno koszt wysłania specjalistycznego statku do wyłowienia jest znaczny, ale czy większy od opracowania technologii lądowania Falconów i dodatkowego paliwa? Na pewno to się opłaca, tylko nie widzę dokładnie dlaczego :)

Jest zapewne wiele powodów. Odpowiednią liczba spadochronów też trochę waży. Szczególnie, że pewnie potrzebne jest też paliwo, by wyhamować człon, by za bardzo się nie przypalił.

No i woda morska nie zbyt dobrze działa na silniki.

Lądowanie ze spadochronem jest też dość twarde i to jeszcze dodaje potrzebnych napraw.

Dopalacze na paliwo stałe (szczególnie silniki) są też bardziej proste w budowie niż na paliwo ciekłe, co daje łatwiejszy serwis przed kolejnym lotem, ale jak pokazały wahadłowce - ich podejście do ponownego użytku mimo wszystko nie zdało się.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, MateuszW napisał:

Tak się właśnie zastanawiam, dlaczego lądowanie rakiet Muska jest lepsze od takiego zwykłego spadania na spadochronie do oceanu.

właściwie to dlaczago nam się wydaje że spadanie na spadochronie do oceanu jest "zwykłe"?

rakieta to taki helikopter (pionowy start).

dlaczego helikoptery lądują tam gdzie chcą zamiast normalnie spadać na spadochronie do oceanu?

(skąd potem byłyby wyławiane, rozkładane na części i z odzyskanych dobrych części budowano by nowe helikoptery... tak wyglądało odzyskiwanie silników wahadłowca :D)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, szuu napisał:

dlaczego helikoptery lądują tam gdzie chcą zamiast normalnie spadać na spadochronie do oceanu?

Ty to zawsze znajdziesz genialną analogię :)

Godzinę temu, MateuszO napisał:

Jest zapewne wiele powodów.

To chyba idealne podsumowanie tej kwestii.

Z jednej strony jest kwestia uszkodzeń przy spadku, uszkodzeń od wody, wyławianie i szukanie rakiety, system spadochronów. A z drugiej dodatkowe paliwo, system lądowania, wysłanie barki itd. Ktoś to wziął i przeliczył i wyszło, że druga opcja jest tańsza :) Nie ma tu chyba łatwej odpowiedzi.

Godzinę temu, MateuszO napisał:

Szczególnie, że pewnie potrzebne jest też paliwo, by wyhamować człon, by za bardzo się nie przypalił.

Hmm, rakiety boczne wahadłowca chyba nie robiły niczego innego, poza otwarciem spadochronu. O jakim hamowaniu piszesz? Wydawało mi się, że taki silnik się wypalał do końca i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Fotosnajper 12 napisał:

Patrząc na to z innej strony, to nawet miliardy na koncie nie wiele dają jak w głowie sieczka. Następny śmieć kosmiczny. I czym tu się chwalić? 

Rakieta musiała być czymś obciążona do testu. To przynajmniej luksusowy śmieć i pamiątka firmowa. Na Księżycu też stoją śmieci, ale nikomu nie zagrażają. To co lata blisko Ziemi jest śmieciem, bo realnym zagrożeniem.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, MateuszW napisał:

Co do manekina - mylisz się. Przybliża nas do wycieczek na Marsa, bo był to test przed taką wyprawą. Teraz Musk wie, że tam doleci.

Ja tylko swoje 3 grosze, testy to są prowadzone na ISS. To tam ludzie są zamykani na małej przestrzeni i badani jak brak grawitacji i zamknięcie wpływa na motoryke i psychike człowieka. Spacex czerpie garściami z dokonań NASA i ESA korzystając przy okazji z zapewne rosyjskich silników. Robią to po prostu taniej, nic nowego w sektorze prywatnym. A cała reszta to 95% marketingu i ludzi entuzjastycznie krzyczących w studio gdy ktoś podniesie tabliczkę "aplauz".

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musk nie korzysta z rosyjskich silników, dla tego jest tańszy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Krzychoo226 napisał:

Ja tylko swoje 3 grosze, testy to są prowadzone na ISS. To tam ludzie są zamykani na małej przestrzeni i badani jak brak grawitacji i zamknięcie wpływa na motoryke i psychike człowieka. Spacex czerpie garściami z dokonań NASA i ESA korzystając przy okazji z zapewne rosyjskich silników. Robią to po prostu taniej, nic nowego w sektorze prywatnym. A cała reszta to 95% marketingu i ludzi entuzjastycznie krzyczących w studio gdy ktoś podniesie tabliczkę "aplauz".

Oj, nie zgodzę się. Testy rakiety to testy, jak każde inne, testuje się wszystko od Twojego setupu astro po ludzi :)

Testy działania nieważności na człowieka to owszem robota przede wszystkim NASA, ESA (i Roskosmos), ale czemu tu się dziwić, jak mamy tylko jedną stację kosmiczną i nie jest ona Muska? To chyba dobrze, że agencje kosmiczne dzielą się wynikami badań i każda inna firma nie musi ich bezsensowne powtarzać, tylko może zająć się czymś nowym.

Jak już zauważył lemarc, Musk nie używa rosyjskich silników, tylko swoich! 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Merlin_1

Cała ta rakieta to jego pomysł, projekt i technologia. A technologia automatycznego ładowania to absolutnie przełomowa rzecz, do której NASA mogłaby dojść pewnie najwcześniej za kilka lat.

Musk wprowadza wiele przełomowych rozwiązań, a przy tym dobrze gospodaruje budżetem, przez co zostawia z tyłu wszystkie agencje kosmiczne i ich "ślamazarne i toporne" działanie. 

Edytowane przez MateuszW

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Skoro celem podboju kosmosu w XXI w jest podróż człowieka na Marsa, to musimy zrealizować kilka etapów..

1.Start z Ziemi.

2.Dotarcie na orbitę  Marsa.

3.Lądowanie na powierzchni Marsa.

4. Start z Marsa

5. Powrót na orbitę Ziemi.

6. Powrót na Ziemię.

Etap 1. Cóż, z grubsza damy radę.

Etap 2. Patrząc na ISS? Odpowiedni ludzie,  przy odpowiednim zaopatrzeniu i rozrywce :icon_lol:, dadzą radę.

Etap 3. Wylądujemy bez problemu, nawet gdyby to miał być lądownik z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, podczepiony do spadochronu.

Etap 5 = etap 2. Poniekąd.

Etap 6. W miarę opanowany.

Pozostał etap 4. Bez niego nie będzie wywiadów, autografów, wizytacji w szkołach i zakładach pracy.:icon_lol: Nie będzie ogólnoświatowego hurraoptymizmu i euforii. Żeby zrealizować etap 4, musimy w odpowiedni sposób zrealizować etap 3. Najpierw trzeba wyłożyć kupę miliardów, a kto ma to zrobić? NASA? Czyli kto?  I tutaj na arenę wchodzi Musk. Mamy ogólnoświatową firmę, akcjonariuszy, sprzedaż, zysk, badania, dostęp do najnowszych technologii. Podróż na Marsa nie potrzebuje największych rakiet na świecie. Potrzebuje takiej, która wyląduje i wystartuje na skale. Jak coś pójdzie nie tak, to paru ludzi zostanie w skarpetkach, jak wszystko pójdzie dobrze, będą milionerami, albo przynajmniej właścicielami kawałka skały na Marsie. Dobre i to. Zawsze można dać ogłoszenie. Sprzedam działkę 500m2 w okolicach czapy lodowej Marsa. Cena 5 miliardów dolców. Biznes jak każdy. I jeszcze kolejka będzie. Póki co kupujemy Teslę.:icon_lol: Może Polonez to, to nie jest, ale też jeździ.:icon_lol: Mniej więcej tak to widzę.

Edytowane przez wiaterwiater

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, MateuszW napisał:

Oj, nie zgodzę się. Testy rakiety to testy, jak każde inne, testuje się wszystko od Twojego setupu astro po ludzi :)

Testy działania nieważności na człowieka to owszem robota przede wszystkim NASA, ESA (i Roskosmos), ale czemu tu się dziwić, jak mamy tylko jedną stację kosmiczną i nie jest ona Muska? To chyba dobrze, że agencje kosmiczne dzielą się wynikami badań i każda inna firma nie musi ich bezsensowne powtarzać, tylko może zająć się czymś nowym.

Jak już zauważył lemarc, Musk nie używa rosyjskich silników, tylko swoich! 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Merlin_1

Cała ta rakieta to jego pomysł, projekt i technologia. A technologia automatycznego ładowania to absolutnie przełomowa rzecz, do której NASA mogłaby dojść pewnie najwcześniej za kilka lat.

Musk wprowadza wiele przełomowych rozwiązań, a przy tym dobrze gospodaruje budżetem, przez co zostawia z tyłu wszystkie agencje kosmiczne i ich "ślamazarne i toporne" działanie. 

Lądujemy na kometach i fotografujemy powierzchnie Plutona. Dlaczego lądowanie silnikiem rakietowym miałoby stanowić problem? Żadna agencja się tym nie zajmuje, bo najwyraźniej nie jest to konieczne (równie dobrze można odpalić spadochrony). Serio nie róbcie z gościa drugiego Leonardo, są ludzie i cale instytucje które prawie codziennie tworzą prawdziwą magię, ale robią to po cichu bez parcia na szkło.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Odszedł od nas Janusz Płeszka
      Wydaje się nierealne, ale z kilku źródeł informacja ta zdaje się być potwierdzona. Odszedł od nas człowiek, któremu polskiej astronomii amatorskiej możemy zawdzięczyć tak wiele... W naszym hobby każdy przynajmniej raz miał z nim styczność. Janusz Płeszka zmarł w wieku 52 lat.
        • Smutny
      • 156 odpowiedzi
    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
    • Mamy polską zmienną z zaćmieniowym dyskiem protoplanetarnym
      W ten weekend, korzystając z danych ASAS-SN (All Sky Automated Survey for Supernovae), wykryłem nieznaną do tej pory zmienną typu R Coronae Borealis. To jedna z najrzadszych typów gwiazd zmiennych - do tej pory odnaleziono zaledwie ~150. Ich poszukiwanie nie należy do najprostszych, gdyż swoimi wskaźnikami barwy (B-V, J-K etc.) nie wyróżniają się zbytnio, dlatego szybciej jest przeszukać krzywe blasku.
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.