[...] i wtedy właśnie on, Stanisław Nowotarski podszedł do muru. Między spoinami brudnymi jak zęby bezdomnego dojrzał mały otwór, który w mgnieniu oka przywiódł do jego jaźni wyobrażenie długiego i cienkiego kawałka stali. Stanisław zamyślił się nad chwilę nad szpilką - chciał wydedukować dlaczego właśnie ten użyteczny kawałek metalu przyszedł mu do głowy. Stanisław nie był bystry. Odrzucając myśli w dalekie zakątki własnego umysłu zbliżył wpierw ucho a następnie oko do otworu. Ucho nie wyłapało