Jump to content

Czerwona świecąca kula pod Sztumem.


lemarc
 Share

Recommended Posts

Relacja lekarki pogotowia ze Sztumu pani Barbary Anaczkowskiej-Piazza. "Działo się to 5 września 1979r. między godz. 3.30 a 4.10. Miałam wtedy dyżur w pogotowiu. Załatwiliśmy jedno zgłoszenie i mieliśmy odebrać po drodze położnicę z Żuławki. W drodze powrotnej kilka kilometrów za Żuławką po stronie kierowcy na lini horyzontu pojawiła się czerwona chmura. Była dziwna, trochę jak zachodzące słońce. Zażartowalam do kierowcy:"Niech mi pan powie co to może być, słońce cy ksieżyc? Bo to chyba nie UFO". Kierowca odpowiedział że to księżyc. Po kilku minutach znowu odezwałam sie do kierowcy:"No niech pan popatrzy".Po lewej stronie karetki widać było czerwoną kulę. W pewnym momęcie znikła nam z oczu. Gdzieś na wysokości Trop Sztumskich zobaczyłam ją znowu."Jakie to duże"- zauważyłam. Teraz już wszyscy dostrzegliśmy kulę. Była pomarańczowoczerwona o ostrych granicach. Mówię że była to kula, choć mogło to być koło, bo trudno to przestrzennie określić. Kula zaczęła się do nas zbliżać. Pojawiła się nad drogą, miała średnicę szosy. Jechaliśmy z dużą szybkością. Szosa była prawie pusta. Mineliśmy przejazd kolejowy. Kula była 10-150 m za przejazdem. Zaczeła się do nas zbliżać, a może to my się do niej zbliżaliśmy. Kula opadła na szosę. Myśleliśmy że nas wchłonie. Kierowca zachamował. Krzyknęłam żeby kierowca zgasił światło. Wydawało mi się że to właśnie zapalone swiaiatła przyciągają kulę. Poczuliśmy się nieswojo. Ktoś-chyba ja-powiedział"UFO". I do pacjentki:"Niech pani nie patrzy na to i nie rodzi". Cofneliśmy samochód do przejazdu. Trudno określić czas tych wydarzeń: nikt nie patrzy w takich chwilach na zegarek. Pred szlabanem stały dwie kobiety, te z budki dróżnika. Włączyłam radiotelefon. Połączyłam się z dyspozytorką. Nie było żadnych zakłuceń. Za pośrednictwem dyspozytorki zawiadomiłam MO, że to coś nie daje nam przejechać. To coś stało 100, może 300 m przed nami i balansowało. Dzwoniąc po milicję chcieliśmy żeby ktoś jeszcze to zobaczył i jeśli oni przejadą przez tę kulę, to i my przejedziemy. Kierowca Skoczyński dziwnie sie czuł. Był to chyba lęk przed czymś nieznanym. Nie czułam żadnych parestezji (mrowienia, drętwienia, uczucia zimna czy gorąca) ani innych tego typu sensacji. Wysiadłam jeszcze i spytałam dróżniczki czy też to widzą. Potwierdziły. Wsiadłam do karetki. Kula nadal balansowała. Trwało to 10-15 minut. Potem kula przesuneła się nad drzewo i nadal balansowała. Nie było słychać żadnych dźwieków. Nie czułam promieniowania. Powoli kula traciła swą intensywność czerwonej barwy.Zmieniała kolor na czarny. Po zapaleniu świateł samochodu dwie trzecie kuli zmieniło sie na bordo. Czy kula zgasła czy schowała sie, trudno powiedzieć". O wiele istotnych szczegółów uzupełnia to nagranie relacja kierowcy Grzegorza Skoczyńskiego.

"Była godzina 3.45. Skręciłem właśnie z Żułwki Sztumskiej na trasę Malbork-Dzierzgoń. Wedy to zauwazyliśmy daleko przed sobą ciemno czerona kulę wielkości księżyca unoszącą sie na niebie dość nisko nad horyzontem. W miejscowości Tropy dojechałem do skrzyżowania by skręcić w prawo do Sztumu. Kula była już znacznie bliżej nas, jakieś 400- 500 metrów i znacznie większa. Była czerwona, ale nie jaskrawa, matowa. Jechaliśmy dość szybko, a ona cały czas nam towarzyszyła z lewej strony, omijając łukiem przeszkody; drzewa, zabudowania. Zacząłem zmieniać prędkość samochodu, przyspieszać, zwalniać- ona robiła to samo. Mineliśmy miejscowośc Kalwa, przejechaliśmy przez przejazd kolejowy i wtedy kula nagle jakby błyskawicznie przyspieszyła, wyprzedziła nas i i zawisła nad szosą-najpierw na wysokości kilkunastu metrów, potem zaczęła sie powli zniżać do wysokości metra, najwyżej półtora. Dojechałem do niej na odległośc około 150 m. (w dzień jeszcze sprawdzałem to dokładnie). Zatrzymałem samochód, zgasiłem światła. Miałem ochotę podjechać jeszcze bliżej, ale pani doktor powiedziała żebym sie cofnął do przejazdu, po czym połączyła sie z naszą dyspozytorką , panią Teresą Cyran, powiedziała że kula ognista nie pozwala nam przejechać i poprosiła o zawiadomienie milicji. Staliśmy przy przejeździe około 20 minut i patrzyliśmy. Kula miała średnicę trochę większą od średnicy drogi, bo wystawała poza drzewa rosnące na poboczach.. Była czerwona, teraz trochę jaśniejsza niż na początku, gdy była daleko. Widziałem wyraźnie na niej dwie poziome półki-na dole i na kórze, a na całej powierzchni jakby siatkę, czarne nieregularne linie, grubości chyba palca. To wyglądało troche jak prześwietlone naczyna krwionośne. Kula oświetlała pod sobą powierzchnię ziemi białym światłem. Baliśmy się wszyscy, ale nie czuliśmy nic, ani nie słyszeliśmy żadnego hałasu. W pewnym momęcie wydało nam sie że kula zaczyna sie zmniejszać. Błysnąłem dwa razy światłem i ruszyłem szybko. Gdy dojechaliśmy na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stała- nie było tam nic. W ciągu dwóch trzech sekund zmniejszyła swą średnicę i znikła bez śladu. Patrzyłem czy liście na drzewach są osmalone, nic, żadnego śladu. Pojechaliśmy dalej do Sztumu. O 4.20 byliśmy w szpitalu".

Pięcioro świadków to wystarczająca ilość żeby uznać to co widzięli za prawdziwe. Potwierdza ono stara prawdę że istnieją rzeczy lub zjawiska o których nie śniło się ani filozofom, ani fizykom. Cytowany fragment relacji poch odzi z książki L.Znicza " Nieznane obiekty Latające", tom III, str. 46-48.

Link to comment
Share on other sites

W dzienniku przbiegu dyżurów na wieży kontroli lotniska Wrocław-Strachowice jest taki mniej więcej lakoniczny wpis: "Zadzwonił człowiek z Trzebnicy i powiedział, że obserwował dziwne świcące obiekty poruszające się koło samolotów nad Trzebnicą". Kolega, który wtedy był na dyzurze opowiedział mi trochę więcej. Wieczorem zadzwonił z komórki jakiś mężczyzna. Powiedział, że wyszedł z psem na spacer. Gdy popatrzył w niebo zauważył, że samolotom towarzyszą jasne światła poruszające się w dziwny sposób, szybko zbliżające się i oddalające od samolotów (muszę tu zaznaczyć, że koło Trzebnicy znajduje się radiolatarnia VOR/DME, stąd jest to jeden z największych "węzłów" dróg lotniczych w Polsce). Tych świateł było ok. pięciu. Po kilku minutach nagle odleciały od samolotów i utworzyły formację w kształcie koła na tle Wielkiego Wozu, po czym wkrótce znikły. Człowiek ten opisał dokładnie kiedy i w jakich kierunkach przelatywały samoloty. Koleżanka sprawdziła na radarze i faktycznie wszystko się zgadzało. Oczywiście nie da się zweryfikować, czy ten człowiek mówił prawdę, ale kolega, który z nim rozmawiał powiedzał, że mimo, że jest sceptykiem to mu wierzy. Facet był wyraźnie poruszony, mówił "Panie, ja nigdy nie wierzyłem w takie rzeczy, ale przecie wiem, co widziałem". Zadzwonili do Warszawy, do kontrolera obszaru, który utrzymuje łączność z samolotami na wysokościach przelotowych. Poprosili, żeby zapytał pilotów, czy czegoś nie widzieli. A on się zaśmiał i powiedział coś w tym rodzaju "Nawet jeżeli widzieli, żaden nie powie tego przez radio". Kropka.

Link to comment
Share on other sites

Guest Janusz_P.

Ci z karetki zapewne mieli nieszczelną instalacje do narkozy z podtlenkiem azotu a w połączeniu z alkoholem we krwi lub innymi używkami daje on typowe wizje czerwonych kul i krwistych fal wokoło :roll:

Link to comment
Share on other sites

Problem w tym na ile można wierzyć Panu Zniczowi, który niestety nie ma elementarnej wiedzy o zjawiskach dziejących się na niebie. W jednej z jego książek jest opis UFO, które w rzeczywistości było najbrawdopodobniej bolidem z roju Perseidów. Znicz to wytłumaczenie odrzuca, a argumenty jakich używa wołają o pomstę do

nieba i ujawniają jego całkowitą ignorancję w tej tematyce.

 

Pozdrawiam,

Arek

Link to comment
Share on other sites

Guest Aquarius

,,Zniesmaczony'' wątkiem o kręgach zborzowych, nie zamierzam brać czynnego udziału w tej dyskusji. Powiem tylko tyle, że nie wyobrażacie sobie nawet, jakie psikusy moga spowodować zjawiska astronomiczne i atmosferyczne, a zwłaszcza ich połączone efekty. Nie raz obserwowałem rzeczy, na których widok ,,zwolennicy teorii UFO'' pialiby z zachwytu. A wystarczy popatrzeć i chwilę pomyśleć. :)

Link to comment
Share on other sites

Problem w tym na ile można wierzyć Panu Zniczowi, który niestety nie ma elementarnej wiedzy o zjawiskach dziejących się na niebie. W jednej z jego książek jest opis UFO, które w rzeczywistości było najbrawdopodobniej bolidem z roju Perseidów. Znicz to wytłumaczenie odrzuca, a argumenty jakich używa wołają o pomstę do

nieba i ujawniają jego całkowitą ignorancję w tej tematyce.

Pozdrawiam,

Arek

Jeśli to co opisuje było NAJPRAWDOPODOBNIEJ bolidem, więc nie ma co do tego całkowitej pewności i nie dyskwalifikuje go jako interpretatora. Na temat zjawiska pod Sztumem nie wypowiada on sądu, podaje tylko fakty. W przeciwieństwie do zawodowych astronomów którzy oczywiście uznają tylko zjawiska im znane, autor dopuszcza jeszcze takie, które nauce znane nie są, ma więc bardziej poznawcze podejscie do sprawy niż ludzie reprezentujący naukę. Rad bym usłyszeć opinie astronomów na temat obserwacji w 1951 r. UFO przez Clyda Tombaugha-odkrywcy Plutona, którego opis cytowałem w nieistniejącym już wątku. Przypomnę tylko ze obserwował on wraz z żoną i teściową na swojej farmie w N.Meksyku obiekt w kształcie cygara z osmioma prostokątnym i światłami niebieskiej barwy.
Link to comment
Share on other sites

Dyskwalifikuje go argumentacja, której używa próbując krytykować hipotezę że te był bolid. Argumentacja ta wskazuje, że pan Znicz nie ma pojęcia o zjawiskach astronomiczno-atmosferycznych a jest to chyba podstawową rzeczą jakiej powinniśmy wymagać od badacza UFO.

 

A propos obserwacji różnego rodzaju ksomicznych cygar, to opowiem prawdziwą historię, która przydarzyła mi się w trakcie obozu astronomicznego we Fromborku. Były to jeszcze czasy poprzedniego systemu (rok 1988), a obóz był astronomiczno-harcerski, a więc nie tylko z nocnymi obserwacjami ale także z nocnymi wartami. O świcie, kiedy wszyscy już smacznie spali czuwał

tylko nieszczęsny wartownik. W pewnym momencie wpadł on podekscytowany do naszego namiotu

wrzeszcząc, że nad Zalewem Wiślanym widać UFO. Pobieglismy czym prędzej na pagórek, na którym stoi 32-cm Newton Kordylewskiego, z którego na Zalew jest dobry widok. Spojrzeliśmy we wskazanym kierunku i zaniemówiliśmy ze zdumienia. Nad Zalewem, daleko przy horyzoncie, tuż nad granicą polsko-rosyjską unosiło się piękne połyskujące czerwonawo cygaro.

 

Gdybyśmy nie mieli przy sobie dużego teleskopu, do końca życia żylibyśmy w przekonaniu, ze widzielismy wtedy UFO. Teleskop jednak mieliśmy i przy dużym powiększeniu UFO okazało się

zbiorowiskiem kilkudziesięciu rac wystrzelonych przez Rosjan przy okazji jakiś manewrów wojskowych.

 

Dla mnie 99% doniesień o UFO to bajania fantastów i nieumiejętne wytłumaczenie zwykłych zjawisk astronomicznych lub atmosferycznych. Pozostały 1%, który brzmi w miarę wierygodnie to właśnie

takie przypadki jak nasz z Fromborka tylko w wersji bez teleskopu. Gdyby teleskopu wtedy nie było może dziś nie byłbym astronomem lecz napalonym ufologiem, który do końca swego życia opowiadałby historię o tajemniczym cygarze nad Zalewem. Historia ta byłaby tak samo "mocna"

i trudna do wyjaśnienia jak kula nad Sztumem czy cygaro Tombaugha. Koniec, kropka.

 

Arek

Link to comment
Share on other sites

Jak do tej pory nie padło tu ani jedno zdanie które by wyjaśniało naukowo naturę widzianego przes pasażerów karetki obiektu. Odwoływanie się do podobnych acz nie identycznych i wyjaśnionych obserwacji niczego jednak w tym przypadku nie wyjaśnia, tylko marginalizuje problem.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem to co wczesniej napisalem ma duży związek z kula obserwowaną w Sztumie. Teraz nie umiem wyjsnić rzetelnie tego co widziala zaloga karetki, bo byc moze do jego wyjasnienia nie potrzeba astronoma lecz bardziej psychologa lub lekarza. Uwazam jedak ze stawianie sprawy tak jak stawia to Pan lemarc jest nie zupełnie fair. Przytacza Pan relacje sprzed kilkudzesięciu lat za autorem wątpliwej

reputacji, co do którego nie można mieć za grosz zaufania, że nie wybrał z kontekstu tych wypowiedzi, które pasowały do jego teorii o UFO. Potem każe Pan to wyjaśniać astronomom zawodowym, którzy mają zamkniete umysły na wszystko co nowe i umieja odkrywać rzeczy już odkryte i wyjaśniać już wyjasnione. Napisałem więc wyraźnie, że gdybym urwał moją relację z Fromborka w momencie przed

obejrzeniem "cygara" teleskopem, każdy astronom czy jakikolwiek inny naukowiec byłby bezradny w wyjasnieniu tego zjawiska, a wszelkie jego próby byłyby kwitowane przez ufologów złosliwymi usmieszkami i kometarzami na temat ograniczenia astronomów.

 

Problem jednak w tym, że astronomowie zawodowi jak i wielu miłośników astronomii ma zarówno na tyle dużo wiedzy astronomicznej, matematycznej i statystycznej, że po prostu nie wierzy w UFO, bo nie ma ku temu żadnych podstaw. Najwięcej czasu pod nocnym niebem spędzają niewątpliwie obserwatorzy meteorów, bo kilku a nawet kilkunastogodzinne ciągi obserwacyjne nie są dla nich rzadkością. Mam kontakt z nimi i z danymi przez nich przesyłanymi od kilkunastu lat i jakoś nigdy nie zdarzyło mi się dostać od nich

relacji o UFO. Natomiast kilka-kilkanaście razy w roku odbieram w CAMKu telefony ludzi, którzy widzieli "niesamowite" zjawiska niebieskie i na próby wytłumaczenia im, że widzeli bolida, koniunkcję Wenus z Jowiszem czy też stado spłoszonych i podwietlonych od dołu ptaków, prychają pogardliwie i zaraz po telefonie do CAMKu wykonują drugi telefon do ludzi pokroju Pana Znicza.

 

Tak więc hipotezę UFO zabija po prostu czysta statystyka, nie mówiąc już o argumentach typowo fizycznych. Gdyby UFO było faktem, taką samą liczbę rzetelnych opisów pojazdów kosmicznych, świecacyh kul czy cygar otrzymywalibyśmy od miłośników astronomii co od innych ludzi.

 

Arek

Edited by Arek
Link to comment
Share on other sites

Ponieważ wnioskuję za likwidacją tego działu, na koniec powiem, że czepianie się L.Znicza jako nie znajacego sie na rzeczy amatora, oraz przypisywanie zbiorowej psychozy pięciu przypadkowym osobom, świadczy tylko o prawomyślności osoby wykonującej zawód astronoma i o niczym więcej.

Link to comment
Share on other sites

Ponieważ mój egzemplarz książki Pana Znicza leży 350 km ode mnie w domu moich rodziców, a w bibliotece CAMKu tej ksiązki nie ma, nie moge zacytować wypowiedzi Pana Znicza na temat tego domniemanego Perseida. Pan wydaje się jednak świetnie zaznajomiony z jego książkami (dodam że ja także czytałem wszystkie tomy NOL) i wydaje mi się, że zna Pan sprawę tego bolidu która była poruszana w tomie II lub III. Dodatkowo ma Pan chyba te książki pod ręką. Czy byłby Pan tak miły i zacytował nam wypowiedź eksperta Znicza na temat tego meteoru czyli zjawiska jak tu nie patrzeć astronomiczno-atmosferycznego. Wszyscy byśmy mielu wtedy okazję popodziwiania znajomości tematu jaką popisuje się Pan Znicz.

 

Pozdrawiam i z góry dziękuję.

 

Arek

Link to comment
Share on other sites

Żeby było jaśniej powiem, że L.Znicza uważam za znawcę UFO, lecz nie wiem na ile jest biegły w astronomi. Nie zmienia to jednak faktu, że może snuć własne teorie, nie koniecznie zgodne z oficjalną nauką i chwała mu za to, bo jest człowiekiem otwartym i podchodzi do spraw trudnych bez gorsetu uprzedzeń, lub gotowych, jedynie słusznych wyjaśnień. Niestety nie mam czasu na przepisywanie obszernych fragmentów jego książki, do której zajrzałem po wielu latach od ostatniego razu, żeby przypomnieć sobie kilka ciekawszych opisanych tam przypadków i przedstawić je na forum. Nie należę do fanatyków UFO. Uważam tylko że oficjalna nauka knebluje samą siebie w takich przypadkach, usiłując za wszelką cenę tłumaczyć je znanymi jej zjawiskami. Najcenniejsze w książkach L.Znicza są oczywiscie opisane fakty, niekiedy dość dziwaczne, a nie jego sugestie, z którymi w wielu przypadkach też sie nie zgadzam. Jednak pamiętajmy że nieomylność w każdej dziedzinie jest zgubna dla tych, którzy ją forsują. Swiadom jestem tego jak wiele straciłem w oczach zawodowców i nie tylko, dając wiarę świadkom takich wyjątkowych i rzadkich zjawisk, ale jestem człowiekiem wierzącym i akceptuję też istnienie świata odmiennego niż tylko fizyczny. Kończę definitywnie ten wątek, jak i pozostałe tematy tego działu.

Link to comment
Share on other sites

No ale, żeby zabierać się za pisanie książek o UFO, trzeba znać przynajmniej podstawy astronomii.

Tego jednak Panu Zniczowi brakuje i bez tego nie będzie dla mnie wiarygodny.

 

Niechęć astronomów zawodowych do tego tematu nie wynika z jakiegość ograniczenia umysłowego.

Najwięcej nowych i ciekwych odkryć dokonuje się własnie w astronomii. Astronom bazuje na tak niewielkich przesłankach obserwacyjnych, że bardzo często musi postulować istnienie nowych, nieznanych wcześniej rzeczy. Astronom nie ma tego komfortu co fizyk, który może obejrzeć przedmiot swoich badań z bliska i jakby co to powtórzyć eksperyment. Dobry astronom powinien mieć więc bardzo otwarty umysł i większość osób pracujących w tym zawodzie taki ma.

 

Niechęć do UFO ma inne przyczyny. Po pierwsze 99% przypadków z marszu nadaje się do śmieci.

Po drugie, wiele zjawisk da się wyjaśnić nie tylko na bazie astronomii, ale tak jak napisałem wczesniej, częściej na bazie psychologii, medycyny czy też fizyki. Nie czuje się ekspertem w żadnej z tych dziedzin dlatego też nie podejmuje się wyjaśnienia przypadku sztumskiego.

 

Arek

 

P.S. Wcale nie uważam za sensowne zamykanie takich wątków. Ciekawa dyskusja pojawia się wtedy, gdy jest różnica argumentów. Gdy jej nie ma, jest nudno. Jedyne czego trzeba, to kultura wypowiedzi.

Tej niestety często brakuje, ale tego probelmu zamknięcie wątku lub działu nie załatwi.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

UFO, hmm

 

Z calym szacunkiem Koledzy, ale nie wieze w to.

 

Czy nam ludziom chcialo by sie zasówac nie wiem do Andromedy tylko po to aby porywać zielone ludziki do eksperymentow, albo jak niektorzy twierdza wrecz wykozystywać ich seksualnie, nie wiem jak komu, ale tym osoba ktore znam napewno nie :) Nawet jesli istnieja rozwieniete formy zycia gdzies to raczej nie sa to zielone czy tam szare ludzki, zasówajace w latajacych spodkach, cygarach czy innych bajerach i porywajacy ludzi aby za wszelka cene wkomponować im implant w glowe :)

Link to comment
Share on other sites

Wiesz co Angelus, generalnie sie z toba zgadzam, ale nie do konca masz racje.

Ja tez nie wierze w jakies "przyloty" obcych, ale akurat twoj argument moze bardziej sluzyc zwolennikom, niz sceptykom.

 

Czemu, wystarczy przeanalizowac nasze zachowanie, jako ludzi na ziemi, w stosunku do prostszych form zycia. Co robimy? Ano lecimy np. do amazonii, wyrywamy jakiegos zwierzaka z jego naturalnego srodowiska, przewozimy go w naszych "ufo" (samolotach), zamykamy w klatkach, a nastepnie pastwimy sie nad nim, az zdechnie. Co do seksualnych aspektow, zaloze sie, ze i niejednego szympansa "nasi" wybzykali ;)

 

Przeciez inna forma zycia (z innego ukladu) moze wyprzedzac nas w ewolucji miliony lat. To tak jakbys chcial o matematyce gadac z krowa. Czy jakis czlowiek probowal komunikowac sie z mrowkami? Nie..., ale za to nie jedna mrowke "uprowadzilismy", lub zwyczajnie zaj... Przynajmnie w tym wypadku nie bylo aspektow seksualnych, chociaz... kto wie, kto wie ;)

 

Generalnie nie wierze w mozliwosc komunikacji roznych gatunkow, ktore roznia sie zbyt duzym okresem "rozwoju". Dlatego prawdopodobnie, jezeil bedziemy sie komunikowac w przyszlosci z kosmitami, to tylko z takimi, ktorzy sa na podobnym poziomie ewolucji. A to oznacza, ze szanse na taka komuniakacje sa nikle, chocby nawet kosmos mial tetnic zyciem.

Link to comment
Share on other sites

Przelecieć to też forma komunikacji . :rolleyes:

Trudno powiedzieć czy ufoludki są z innej planety . Wzrost ich obserwacji następuje w okresach wojen czy innych konfliktów . Akurat wtedy nie szuka się UFO tylko jak przeżyć . Wydaje mi się , że wszystko jest możliwe , choć nie wierzę abym poszedł na kawę z kimś z UFO .

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
  • Our picks

    • Migracja Astropolis na nowy serwer - opinie
      Kilka dni temu mogliście przeczytać komunikat o wyłączeniu forum na dobę, co miało związek z migracją na nowy serwer. Tym razem nie przenosiłem Astropolis na większy i szybszy serwer - celem była redukcja dosyć wysokich kosztów (ok 17 tys rocznie za dedykowany serwer z administracją). Biorąc pod uwagę fakt, że płacę z własnej kieszeni, a forum jest organizacją w 100% non profit (nie przynosi żadnego dochodu), nie znalazłem w sobie uzasadnienia na dalsze akceptowanie tych kosztów.
        • Thanks
        • Like
      • 58 replies
    • Droga Mleczna w dwóch gigapikselach
      Zdjęcie jest mozaiką 110 kadrów, każdy po 4 minuty ekspozycji na ISO 400. Wykorzystałem dwa teleskopy Takahashi Epsilon 130D i dwa aparaty Nikon D810A zamocowane na montażu Losmandy G11 wynajętym na miejscu. Teleskopy były ustawione względem siebie pod lekkim kątem, aby umożliwić fotografowanie dwóch fragmentów mozaiki za jednym razem.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 48 replies
    • Przelot ISS z ogniskowej 2350 mm
      Cześć, po kilku podejściach w końcu udało mi się odpowiednio przygotować cały sprzęt i nadążyć za ISS bez stracenia jej ani razu z pola widzenia. Wykorzystałem do tego montaż Rainbow RST-135, który posiada sprzętową możliwość śledzenia satelitów.
      Celestron Edge 9,25" + ZWO ASI183MM. Czas ekspozycji 6 ms na klatkę, końcowy film składa się z grup 40 klatek stackowanych, wyostrzanych i powiększonych 250%.
      W przyszłości chciałbym wrócić do tematu z kamerką ASI174MM, która z barlowem 2x da mi podobną skalę, ale 5-6 razy większą liczbę klatek na sekundę.
      Poniżej film z przelotu, na dole najlepsza klatka.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 72 replies
    • Big Bang remnant - Ursa Major Arc or UMa Arc
      Tytuł nieco przekorny bo nie chodzi tu oczywiście o Wielki Wybuch ale ... zacznijmy od początku.
       
      W roku 1997 Peter McCullough używając eksperymentalnej kamery nagrał w paśmie Ha długą na 2 stopnie prostą linie przecinajacą niebo.
       
      Peter McCullough na konferencji pokazał fotografię Robertowi Benjamin i obaj byli pod wrażeniem - padło nawet stwierdzenie: “In astronomy, you never see perfectly straight lines in the sky,”
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 17 replies
    • Jeśli coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie - o nietypowych rozwiązaniach sprzętowych
      Sformułowanie, które można znaleźć w internetach jako jedno z "praw Murphy'ego" przyszło mi na myśl, gdy kolejny raz przeglądałem zdjęcia na telefonie z ostatniego zlotu, mając z tyłu głowy najgłośniejszy marsjański temat na forum. Do rzeczy - jakie macie (bardzo) nietypowe patenty na usprawnienie sprzętu astronomicznego bądź jakieś kreatywne improwizacje w razie awarii czy niezabrania jakiegoś elementu sprzętu  Obstawiam, że @HAMAL mógłby samodzielnie wypełnić treścią taki wątek.
        • Haha
        • Like
      • 43 replies
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.