Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

7 minut temu, lkosz napisał:

Miałem konto na tym portalu jakoś w latach 2011-2012. Wywaliłem z kilku powodów: marnowanie czasu i spłycenie relacji ze znajomymi. Niektóre też zniszczył, bo tworzył złudzenie, że mają ze mną stały kontakt. Denerwowały mnie też obce osoby, które wysyłały mi zaproszenia do znajomych myśląc, że skoro raz zamieniliśmy zdanie w kolejce do dziekanatu, to coś z tego wynika. A potem wielki foch, gdy odrzucałem. Część osób, o których miałem dobre zdanie, zachowywały się tak, że siedziałem momentami osłupiały. Miarka się przebrała po tym, jak kumpeli z liceum odbiło po porodzie i wrzucała milion zdjęć. A inna koleżanka z klasy, o której miałem baardzo dobre zdanie, wrzuciła zdjęcie z USG. W obawie przed relacją z porodu i ewentualnej plastyki waginy, usunąłem konto. Wolę tego nie widzieć, żyć złudzeniami i przynajmniej mieć dobre wspomnienia.

Część znajomości, która miała się rozlecieć, to się rozleciała. I tak by się to stało. Pozostali wiedzą, że mogą zadzwonić i się po prostu spotkamy. Na sugestię, że nie mam życia prywatnego proponuję, że możemy porównać to co ja robię po pracy, i co oni robią.

Mam konto-krzak na tym portalu tylko dlatego, że większość informacji jest tam publikowana. Prawie wszyscy odeszli od swoich stron i RSSów. Dlatego machnąłem sobie skrypt, który w przeglądarce symuluje przeglądanie facebooka, strona po stronie, parsuje i wystawia to w formie kanału RSS. I mam elegancko posortowane, tak jak ja chcę. I co najważniejsze - wszystkie informacje, a nie tylko te, które ktoś uznał że mi się należą :) Raz dziennie przeglądam, zajmuje to 5-10 minut.

 

Co do szczęścia o których tutaj ktoś pisał - jest dokładnie odwrotnie. Przy wielu zaletach mediów elektronicznych, psychologowie publikują wyniki badań dość niepokojące, pisząc z pamięci:

- konkluzją większości publikacji jest, że przeglądanie mediów społecznościowych zwiększa prawdopodobieństwo depresji

- obniża poczucie własnej wartości - wszyscy publikują piękniejszą wersję rzeczywistości, piękne jedzenie, w towarzystwie szyszek, a moje wygląda jak wymiociny lwa

- publikujący piękniejszą wersję siebie doskonale wiedzą, że ich życie wygląda dużo gorzej, co również obniża nastrój

- nieświadome niczego dzieci biorą zawartość 1:1, co potęguje efekt depresyjny, zwiększa kompleksy

- dziecko pozostawione samo z telewizorem lub komputerem czuje się tak naprawdę samotne, bynajmniej szczęśliwe

- diagnozuje się zaburzenie FOMO u coraz większej liczby osób, zwiększa się odsetek depresji i zaburzeń lękowych

- postulowany jest związek ze wzrostem odsetka diagnoz dysmorfofobii

- jest jeszcze inne zaburzenie, tylko nie pamiętam nazwy - polega na tym, że człowiekowi się wydaje, że powiadomienie przyszło, i co chwilę zerka na telefon, co chyba też zostało już uznane za zaburzenie

- awaria telefonu, zapomnienie, "szlaban na fejsa" wywołuje psychosomatyczne objawy odstawienne i zaburzenia lękowe

- uzależnienie od mediów społecznościowych polega na uzależnieniu od "atrakcji", które wywołują wyrzuty dopaminy i adrenaliny, po głowie mi się kołacze, że spada jednocześnie poziom serotoniny i oksytocyny, ale mogę się mylić. Jeśli tak, jest to dodatkowy czynnik powodujący depresję

- nienaturalne ruchy kciukiem po ekranie powodują choroby zwyrodnieniowe stawu, nadwyrężenia i przeciążenia; przez dłuższy czas pochylona głowa nad ekranem skutkuje problemami z szyją

- niebieskie światło emitowane przez ekrany skutkuje zaburzeniami wydzielania melatoniny w porze wieczornej i problemami ze snem

- uzależnienie od mediów i gier na nich z kolei skutkuje deprywacją snu

- obniżenie jakości snu, to spadek odporności, nastroju, więcej wypadków, mniejsza wydajność w pracy itd.

- ciągłe powiadomienia obniżają poziom koncentracji, co ciekawe człowiek uzależniony, który schowa telefon, żeby się skupić, również ma obniżoną koncentrację, dodatkowo pojawia się lęk

- ludziom coraz trudniej skupić się na jednej rzeczy - oglądają youtuba, przeglądają fejsa, odpisują na whatsappie i jeszcze z kimś obok rozmawiają

- dość powszechne przebodźcowanie skutkuje pojawieniem się depresji

- media społecznościowe bywają używane przez dzieci do znęcania się nad znajomymi, co dokłada się do wzrostu odsetka samobójstw

- do tego dokłada się problem z konsumpcją dłuższych tekstów i przekazów - człowiek jest przyzwyczajony do obrazków i hashtagów; czyta w gazetach tylko leady

Wszystko powyższe bierze się od przedawkowania mediów i smartfona. Kłopot w tym, że łatwo w to wpaść i łatwo przedawkować, a dawka bezpieczna nie jest znana :)

Dziękuję za wyręczenie mnie - jakbyś czytał w moich myślach hehe. w 100% zgadzam się z Twoim wpisem.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@astrokarol To tylko wyrzuty dopaminy :) po spadku człowiekowi jeszcze gorzej, dlatego wraca, albo żre słodycze. Jeszcze o lajkach zapomniałem - są one substytutem akceptacji społecznej. Duża liczba = nagroda od mózgu w postaci dopaminy, na chwilkę oczywiście. A brak lajków to problem. Coraz poważniejszy. I do terapeutów coraz częściej przychodzą ludzie, dla których to prawdziwe źródło problemów, bo czują się nieakceptowani i opuszczeni. Co ciekawe bardzo dużo celebrytów ma ten problem.

 

I słowo komentarza w kwestii depresji i dysmorfofobii - pod tymi pojęciami należy rozumieć choroby, które bywają śmiertelne nawet pomimo leczenia silnymi lekami, przy czym dysmorfofobia zbiera większe żniwo niż depresja. To nie fanaberie celebrytek. I tu również ciekawa rzecz - sporo celebrytów "beauty fit" cierpi na dysmorfofobię o różnym stopniu natężenia, ewentualnie zaburzenia lękowe (kazeina, gluten, cukier, sól, tłuszcz itd). Dlatego niektórzy się oszpecają operacjami, wycieńczają treningami, walczą wszędzie z kazeiną, tak energicznie nauczają (nie mając do tego kwalifikacji ani wiedzy) itd.

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Czytałem (lub słyszałem) chyba o tym samym materiale naukowym o wpływie internetu na ludzi. Było o depresjach.

Tam wspominano o poczuciu odrzucenia ze społeczności i o tym, że w necie ludzi są bardziej bezlitośni.

Tylko, że lajki oraz wyrzucanie ludzi z grup (ostrą krytyką lub banowaniem) to domena także for więc nie tylko Facebooka ;) ale ... internetu.

 

! Podano tam normę: Maksimum 2 godziny dzienne w internecie.

 

Pozdrawiam

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, szuu napisał:

...i taki właśnie system dzisiaj zbudowaliśmy

Bardzo trafna analogia do Fb. Ja niestety/stety dosyć dobrze wykorzystuję to narzędzie (dzięki niemu paradoksalnie jestem wolnym człowiekiem), więc nie bardzo mogę pożegnać, ale przynajmniej korzystam w bardzo konkretny i ograniczony sposób (zupełnie nie prywatnie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, MateuszW napisał:

Mi brakuje na FB funkcji blokowania wybranych tematów postów, tzn na podstawie ich treści. Chciałbym zablokować polityczne biadolenie, żeby sobie nerwów nie psuć, ale nie chce blokować autora. Na pewno FB ma taką technologie, wystarczy ją udostępnić użytkownikom. 

Ależ to akurat możesz zrobić - trenując AI Fb. Musiałbym ci pokazać, jak wygląda moja tablica (w 90% to informacje, które uwielbiam - AI, new tech, książki, etc.). Inaczej mówiąc - pokaż mi swoją tablicę, a powiem ci kim jesteś ;) A tak na serio - niestety trzeba dużo lajkować i wchodzić w interakcję z treściami, które chcesz widzieć. Wtedy algorytmy będą w stanie przewidzieć, co chcesz, a czego nie. Tak samo trzeba oznaczać posty, których nie chcesz widzieć (oraz blokować użytkowników, których nie potrzebujesz widzieć).

Ja mam odwrotny problem - mam tak dobre treści na Fb, że mnie ich jakość uzależnia. Ale żeby oddać wam sprawiedliwość - jest faktycznie ostatnio z tym trochę gorzej. Zaczyna się dużo przebijać tego, czego nie chcę czytać. 

PS. Fora też mają wiele swoich patologii i też tworzą bańki informacyjne. To na AP poznałem fakenewsy, hejt, i inne patologie - na długo przed tym, jak powstał Fb, czy inne social media. Różnica polega na tym, że względnie nam się udało te problemy zaleczyć, ale były momenty, gdzie moja wiara w "mądrość narodu" mocno podupadła. W porównaniu do Fb to była prosta sprawa, bo my mamy ogromny filtr (przeciętny troll niewiele się tu nakarmi). Tam skala jest ogromna i wg mnie, biorąc to pod uwagę, to i tak nieźle sobie radzą.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Adam_Jesion napisał:

Bardzo trafna analogia do Fb. Ja niestety/stety dosyć dobrze wykorzystuję to narzędzie (dzięki niemu paradoksalnie jestem wolnym człowiekiem), więc nie bardzo mogę pożegnać, ale przynajmniej korzystam w bardzo konkretny i ograniczony sposób (zupełnie nie prywatnie).

To tak samo jak ja - zupelnie nie prywatnie ;)

Ale i tak powinni tego zabronic.

Widze to po mlodziezy jak na mlodych wplywa (i pochodne fb).

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, RomekAstrobaza napisał:

Widze to po mlodziezy jak na mlodych wplywa (i pochodne fb).

Tu pełna zgoda. Problem jest faktycznie poważny - i znacznie szerszy, niż się wydaje. Ostatnio przeczytałem kilka książek w tym temacie, głównie ze względu na moją 8 letnią córkę, i z lekka się przeraziłem. 

 

Btw - polecam: https://www.amazon.com/Screen-Schooled-Veteran-Teachers-Technology/dp/1613739516

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Adam_Jesion napisał:

Tu pełna zgoda. Problem jest faktycznie poważny - i znacznie szerszy, niż się wydaje. Ostatnio przeczytałem kilka książek w tym temacie, głównie ze względu na moją 8 letnią córkę, i z lekka się przeraziłem. 

 

Btw - polecam: https://www.amazon.com/Screen-Schooled-Veteran-Teachers-Technology/dp/1613739516

No a ja z racji pracy z mlodzieza w SP  jestem przerazony jak te social media i pochodne piora glowy mlodych ludzi.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, lkosz napisał:

Co do szczęścia o których tutaj ktoś pisał - jest dokładnie odwrotnie. Przy wielu zaletach mediów elektronicznych, psychologowie publikują wyniki badań dość niepokojące, pisząc z pamięci:

- konkluzją większości publikacji jest, że przeglądanie mediów społecznościowych zwiększa prawdopodobieństwo depresji

- obniża poczucie własnej wartości - wszyscy publikują piękniejszą wersję rzeczywistości, piękne jedzenie, w towarzystwie szyszek, a moje wygląda jak wymiociny lwa

- publikujący piękniejszą wersję siebie doskonale wiedzą, że ich życie wygląda dużo gorzej, co również obniża nastrój

- nieświadome niczego dzieci biorą zawartość 1:1, co potęguje efekt depresyjny, zwiększa kompleksy

- dziecko pozostawione samo z telewizorem lub komputerem czuje się tak naprawdę samotne, bynajmniej szczęśliwe

- diagnozuje się zaburzenie FOMO u coraz większej liczby osób, zwiększa się odsetek depresji i zaburzeń lękowych

- postulowany jest związek ze wzrostem odsetka diagnoz dysmorfofobii

- jest jeszcze inne zaburzenie, tylko nie pamiętam nazwy - polega na tym, że człowiekowi się wydaje, że powiadomienie przyszło, i co chwilę zerka na telefon, co chyba też zostało już uznane za zaburzenie

- awaria telefonu, zapomnienie, "szlaban na fejsa" wywołuje psychosomatyczne objawy odstawienne i zaburzenia lękowe

- uzależnienie od mediów społecznościowych polega na uzależnieniu od "atrakcji", które wywołują wyrzuty dopaminy i adrenaliny, po głowie mi się kołacze, że spada jednocześnie poziom serotoniny i oksytocyny, ale mogę się mylić. Jeśli tak, jest to dodatkowy czynnik powodujący depresję

- nienaturalne ruchy kciukiem po ekranie powodują choroby zwyrodnieniowe stawu, nadwyrężenia i przeciążenia; przez dłuższy czas pochylona głowa nad ekranem skutkuje problemami z szyją

- niebieskie światło emitowane przez ekrany skutkuje zaburzeniami wydzielania melatoniny w porze wieczornej i problemami ze snem

- uzależnienie od mediów i gier na nich z kolei skutkuje deprywacją snu

- obniżenie jakości snu, to spadek odporności, nastroju, więcej wypadków, mniejsza wydajność w pracy itd.

- ciągłe powiadomienia obniżają poziom koncentracji, co ciekawe człowiek uzależniony, który schowa telefon, żeby się skupić, również ma obniżoną koncentrację, dodatkowo pojawia się lęk

- ludziom coraz trudniej skupić się na jednej rzeczy - oglądają youtuba, przeglądają fejsa, odpisują na whatsappie i jeszcze z kimś obok rozmawiają

- dość powszechne przebodźcowanie skutkuje pojawieniem się depresji

- media społecznościowe bywają używane przez dzieci do znęcania się nad znajomymi, co dokłada się do wzrostu odsetka samobójstw

- do tego dokłada się problem z konsumpcją dłuższych tekstów i przekazów - człowiek jest przyzwyczajony do obrazków i hashtagów; czyta w gazetach tylko leady

Wszystko powyższe bierze się od przedawkowania mediów i smartfona. Kłopot w tym, że łatwo w to wpaść i łatwo przedawkować, a dawka bezpieczna nie jest znana

Bardzo ładnie to wypunktowałeś. Warto jeszcze dodać, że o ile u dorosłych ten stan jest w miarę możliwy do cofnięcia, to u dzieci, które w czasie kształtowania się podstawowych połączeń neuronowych otaczać będą się tylko ekranową rzeczywistością, nie da się już nic w przyszłości zrobić. Okienka rozwojowe się pozamykają a mózgu utrwalą dostosowanie do wirtualnej rzeczywistości.

U dorosłych fundamenty w mózgach zostały zbudowane w inny sposób. Z drugiej strony, żeby być całkowicie obiektywnym, nie wolno nie zauważyć, że może tak ma być - tzn. to kolejny etap ewolucyjny. Z naszej perspektywy takie cyfrowe życie jest zupełnie bez sensu i bez celu. Dla "nich" natomiast jest dokładnie odwrotnie (konsumenci gier komputerowych i e-sportu nie potrafią pojąć, jak można się emocjonować czymś tak nudnym i niemądrym, jak bieganie za skórzanym pęcherzem bo boisku). Nasi dziadkowie też nie akceptowali naszego życia i twierdzili, że nic z nas nie wyrośnie. Sam nie wiem... boję się trochę, że wpadamy trochę w tą samą pułapkę. Ale z drugiej strony jest nauka i ona potwierdza, że źle się dzieje. Tracimy (jako gatunek), wszystkie te umiejętności, dzięki którym zaszliśmy tak daleko (umiejętność rozwiązywania problemów, krytyczne myślenie, kreatywność, motoryka, etc.). 

Pozostaje "wziąć popcorn" i obserwować (ile dożyjemy). Obawiam się, że już nikt nie ma na to realnego wpływu (skala).

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale spójrzcie na to z inne strony (lekko ironicznej). Kiedyś w przypadku podróży kosmiczny uważano, że największą barierą będzie ludzka psychika - że nie da sobie rady w takiej izolacji społecznej. Nowe pokolenie bez problemu da się zapakować w statek i wysłać ich nawet na 20 lat w podróż. Wystarczy komputer/smartfon i sieć (ew. symulacja sieci przez AI) :D Więc mówię wam - ewoluujemy w stronę transhumanizmu i międzygwiezdnych podróży :P 

  • Lubię 2
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Adam_Jesion napisał:

Ale spójrzcie na to z inne strony (lekko ironicznej). Kiedyś w przypadku podróży kosmiczny uważano, że największą barierą będzie ludzka psychika - że nie da sobie rady w takiej izolacji społecznej. Nowe pokolenie bez problemu da się zapakować w statek i wysłać ich nawet na 20 lat w podróż. Wystarczy komputer/smartfon i sieć (ew. symulacja sieci przez AI) :D Więc mówię wam - ewoluujemy w stronę transhumanizmu i międzygwiezdnych podróży :P 

I tym powiedzmy "optymistycznym" akcentem wyczerpalismy temat heheh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, RomekAstrobaza napisał:

I tym powiedzmy "optymistycznym" akcentem wyczerpalismy temat heheh

Haha, przepraszam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korzystając z okazji do czegoś wam się przyznam. Był taki moment, że w zasadzie byłem przekonany, że Astropolis nie przetrwa wobec ataku Fb z grupami. Teraz moja pewność spadła do c.a 50% - inaczej mówiąc, nadal boję się, że to możliwe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja póki co mam w miarę prosty i wystarczająco skuteczny sposób:

 

- FB prawie wyłącznie jako 'messenger'

- Twitter jako źródło informacji.

 

Na tym drugim obserwuję tylko wybrane konta (instytucje, dziennikarze, naukowcy, itp), które dobieram pod moje zainteresowania. Żadnych znajomych, reklamy też nie zasypują 'tablicy'...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Adam_Jesion z tym, że dzieci będą trwale "upośledzone" przez korzystanie z mediów społecznościowych, to się nie spotkałem. Ale też nie spotkałem się z przeciwnymi obserwacjami. Raczej wskazuje się na to, że mają problemy z czynnościami manualnymi, bo ekrany raczej nie sprzyjają jej poprawie. Ale jak przebadano tzw. polskie pokolenie Z, to wyszło, że chyba dużo groźniejsze jest to dla nas starych, ale młodzież raczej wykorzystuje to jako narzędzie do czegoś innego, nie cel sam w sobie. Przy wszystkich zastrzeżeniach i niebezpieczeństwach o których wcześniej pisałem. Z drugiej strony psychologowie rozwojowi są stanowczo przeciwni kontaktom z telewizją i komputerem przez dzieci do lat 3 albo 4. Na pocieszenie jest terapia, którą część z nich będzie musiała przejść, a mózg ludzki wytwarza połączenia nerwowe przez całe życie. Tylko trzeba się nad tym napracować niestety... :D

 

Zgoda - nie ma co jęczeć na postęp techniczny. Jest to naturalny kierunek rozwoju, bo tego ludzie potrzebowali. Pamiętacie czasy sprzed popularności budek telefonicznych? Kiedy trzeba było lecieć na pocztę i przy wszystkich w kolejce rozmawiać przez telefon? :D A potem budki tepsy, które zjadały karty... Gdzie tam człowiek pomyślał, że nagle przez komputer w kieszeni sobie zadzwoni do Ameryki...

 

Sam WEB 2.0, jak to było kiedyś nazywane, jest w porządku. Tylko konstrukcja facebooka jest taka, że jest szkodliwy i uzależniający. Po latach zachwytów trzeba zacząć mówić o jego koszcie zdrowotnym, który jest bardzo duży. I też o kosztownym leczeniu. Facebook jak facebook, zwykła firma, która dba o to, żeby zarabiać. To użytkownicy dorabiają jej gębę jednorożca wolności, dziwiąc się potem, że jest wprost przeciwnie. Umowa jest restrykcyjna, i użytkownik publikując tam treści pozwala zrobić z nimi niemal wszystko i poddawać dowolnym analizom. Wasze zdjęcia mogą być wykorzystane bez waszej zgody (na podstawie zgody którą udzieliliście przy zakładaniu konta). GDPR trochę ukróciło te zakusy, ale nie do końca. Najgorsze jest profilowanie zachowania i wyciągania z tego wniosków co do przekonań, preferencji seksualnych, chorób itd. Kilka lat temu algorytmy określały to z 70% skutecznością, obecnie jest zapewne dużo lepiej. Nie trzeba tego pisać wprost, ani klikać w jednoznaczne treści. Analizowane jest wszystko, nawet czas przeglądania poszczególnych zdarzeń na osi czasu, ruchy myszką. Na tej podstawie profilowane jest społeczeństwo na różne strony. Facebook jest też wykorzystywany w wojnie hybrydowej, która trwa. Kwestią czasu jest zanim komisja europejska weźmie się za takie portale.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo wszystko uważam, że zakaz to gruba przesada. Wszystko ma swoje wady i zalety, a piszecie tutaj głównie o wadach. Jeśli korzysta się z FB z głową, to wcale tak źle to nie wygląda. To, że większość użytkowników korzysta "bez głowy" to inna sprawa.
Alkoholik powinien zwalać winę na alkohol sam w sobie czy swój brak umiaru? Moim zdaniem na to drugie :) Uważam, że lepiej jest edukować niż po prostu zakazywać, bo jak się rozpędzimy z tymi zakazami, to może dojść do niezłych absurdów i gorzko tego pożałujemy. 
zakażmy internetu bo uzależnia :-) 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuje się jak jakiś australopitek :) nieświadomy problemów, zacofany w swoim maleńkim świecie... bez FB, Twittera i co tam jeszcze jest w tych mediach.

Hmmm... ale w sumie to dla mnie lepiej jest być jaskiniowcem i nie widzieć tych zdjęć "zobacz mojego bobasa, zobacz gdzie byłem na wakacjach, co jadłem na śniadanie, ile przebiegłem, ile przejechałem rowerem, jak pięknie wyglądam w tym lustrze w łazience, jaki mam słodki dziubek".

 

I te "donejty"... :laughbounce2: to mnie rozbraja na maksa.

Astrofora nie zginą, może powstaną nowe i przeciągną ludzi na swoją stronę ale bez szans, żeby to wymarło póki można uprawiać to hobby ;) 

  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, lkosz napisał:

@Adam_Jesion z tym, że dzieci będą trwale "upośledzone" przez korzystanie z mediów społecznościowych, to się nie spotkałem.

Nie przez same media społecznościowe, ale przez ekrany, a bardziej przez sposób w jaki z nich korzystają (średnia dobowa nawet ponad 10h). Polecam książkę, do której linkowałem w poprzednim poście, bo tam jest sporo odesłań i podsumować prac naukowych dotyczących tematu. Połączenia neuronowe oczywiście tworzą się całe życie, ale są "okienka rozwojowe", w których mózg tworzy podstawowe skille, które przystosowują organizm do funkcjonowania w danej rzeczywistości. Potem już się tym nie zajmuje. Przykładem jest np. aparat mowy - jeżeli dziecko nie będzie miało kontaktu z mową (słyszaną, mówioną), to w dorosłości już nigdy nie nauczy się sprawnie mówić. W tym sensie będzie upośledzone i to nawet bardzo poważnie.

Myślę, że ciekawą wskazówką może być analiza dosyć dobrze przebadanych tzw. "odizolowanych dzieci". Upośledzone są na bardzo wielu poziomach, nie wytworzyły podstawowych umiejętności społecznych, kognitywnych, a co najgorsze, nigdy nie udało się przywrócić ich umiejętności do choćby podstawowego poziomu.

https://medium.com/@_mufarrohah/first-language-acquisition-wild-and-isolated-children-3c2404ab1356

Dzieci uzależnione od smartfona wykazują wiele podobnych cech do tych "odizolowanych", bo w rzeczywistości w dużej mierze są odizolowane. Widziałem w badaniach przypadki, gdzie średni czas użycia ekranu dla 5 letniego dziecka wynosił nawet 12h.

 

"It is important to note that all these children found it hard to integrate into society, and it’s easy to understand why. There is a critical age in which human language and interactions are developed and after that it becomes much harder to develop these skills. Passed that age, which is puberty, if one has not learned to talk in a certain language passed puberty then it will be way more difficult for that individual to acquire language and almost impossible to truly master it."

Osobiście znam przypadki, gdzie małe dzieci używają smartfona w roli "smoczka" i opiekunki. Próbowałem uświadamiać delikatnie rodziców, że robią coś bardzo niebezpiecznego, ale niestety bez skutku. Już w tej chwili widać u tych dzieci znaczne upośledzenia podobne do tych "odizolowanych". Oczywiście praktycznie nie mówią (jedno z nich ma już 9 lat, nie radzi sobie w szkole, w tej chwili lekarze go diagnozują).

https://www.psychologytoday.com/us/blog/mental-wealth/201402/gray-matters-too-much-screen-time-damages-the-brain

Puentując - jeżeli w życiu dzieci jest jakiś balans, a ich mózgi mają sposobność nauczyć się podstawowych skilli społecznych i kognitywnych, to pewnie negatywne skutki ekranów będą pomijalne, a być może nawet pozytywne (w sensie adaptacji cyfrowej, kreatywność, umiejętności korzystania z narzędzi). 

Ja u siebie podpiąłem decyzję, że moje dziecko ma znaczne ograniczenia w biernym korzystaniu z ekranów (konsumpcja YT, gry, filmy, etc.) - do paru h i tylko w weekendy. W tygodniu ma się bawić analogowo. Za to jeżeli chce używać ekranu kreatywnie, twórczo, to może to robić także w tygodniu (np. sporo tworzy grafik na ipadzie). Inaczej mówiąc, device komputerowy ma być tylko narzędziem, a nie oknem i środowiskiem do życia.

Swoją drogą, kiedyś obawialiśmy się wykluczenia cyfrowego w biednych warstwach społecznych. Wygląda na to, że role się odwróciły, bo w tej chwili nadużywanie czasu przed ekranem jest cechą dominującą u najbiedniejszych grup w USA. W "białych" i bogatych środowiskach (także szkołach) bardzo mocno ogranicza się używanie ekranów. W biednych szkołach książki papierowe zastąpiono tabletami. W bogatych jest zakaz używania tabletów - książki są papierowe, a klocki z drewna :D

https://www.nytimes.com/2018/10/26/style/digital-divide-screens-schools.html

Paradoksalnie wygląda na to, że uchronienie dziecka od całkowitego uzależnienia od ekranu, może dać mu niezwykle sporą przewagę konkurencyjną w przyszłości, w której (wszystko na to wskazuje), najcenniejsze umiejętności jakie trzeba będzie posiadać, to: kreatywność, critical thinking, problem solving (a te dokładnie upośledza uzależnienie od mediów cyfrowych).

Do tego teraz możemy dodać kwestie wynikające z social media (dodatkowy katalizator problemów) i jesteśmy cywilizacyjnie w d... :P

  • Lubię 3
  • Kocham 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
21 godzin temu, Adam_Jesion napisał:

Korzystając z okazji do czegoś wam się przyznam. Był taki moment, że w zasadzie byłem przekonany, że Astropolis nie przetrwa wobec ataku Fb z grupami. Teraz moja pewność spadła do c.a 50% - inaczej mówiąc, nadal boję się, że to możliwe.

Znam sprawę z autopsji.

Nie stanie się tak aż z kilku powodów.

 

Pierwszym jest płaska struktura treści na grupach/stronach FB. Jedna lista spychających starsze w dół. W grupach innych niż astro ja osobiście, a i w grupach astro widzę, że dramatycznie walczono z tym próbując zakazywać coraz to nowych wrzutek poprzez stworzenie kilkunastu wątków imitujących BEZCENNE na Astropolis działy i "pod-działy". Przychodzą nowi ludzie i swego rodzaju tresura negatywna okazuje się ciężką, nietwórczą przecież, walką dla moderatorów.

 

Drugim są machlojki FB związane z kompresją grafik/zdjęć co utrudnia prezentowanie takich gdzie rozmiar jest spory, a szczegóły też cenne (nawet podpis pod zdjęciem drobnym druczkiem).

 

Trzecim jest słuszna ambicja ludzka. Grup na FB jest od groma. Twoja publikacja pożyje dzień-dwa i pies z kulawą nogą potem na nią nie zerknie.

Na forum możesz wierzyć, że kiedyś ktoś trafi na nią. Mało to wątków odkopano u nas po latach?

Pamiętam słynny wątek gdzie Hamal (przy okazji pozdrawiam) "odpowiedział" komuś po dwóch latach, kto też odpowiadał po dwóch :)

 

I taki detal. Są ludzie, którzy nie chcą podejmować decyzji o zakładaniu nowego wątku bo to i temat trzeba dobrze nazwać i zastanowić się czy jest wart utrwalenia na miliardy być może lat (tyle może potrwać przecież to forum) w strukturze (spisie) wątków danego działu. Na forum mogą względnie łatwo wyszukać podobny temat i tylko "dokomentować".

 

Pozdrawiam

Edytowane przez ekolog
  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, ekolog napisał:

Na forum możesz wierzyć, że kiedyś ktoś trafi na nią. Mało to wątków odkopano u nas po latach?

Plus warto odnotować, że fora są indeksowane przez google, więc wchodzą w ogólny społeczny zbiór wiedzy - łatwo wyszukiwalnej.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech takie czasy. Wszystko ewoluuje. W 92 mieliśmy amatorska sieć i z prędkością 1,2k toczyły sie dyskusje tekstowe z całym globem. W 96 ? Na infosystem pierwsza obrazkowa przeglądarka Mosaic potem Netscape. Grupy pl.sci . Było jak dzisiaj , adoracje wzajemne i zażarte wojny. Tekstowo wszystko...

Mysle ze technologia dostarczyła ludziom nie wychowanym na Młodym Techniku  narzędzi których nie ogarniają ale które ich bawią. Nie obrażam , stwierdzam fakt samozadowolenia z dołączenia do globalnej społeczności w tak prosty sposób jak kupienie smartfona w jakiejś sieci. Bez znaczenia jak to działa i co za tym idzie. 

Nie wiem czy to dobrze czy złe. Nasi dziadkowie tez narzekali na nowe pokolenia a jakoś żyjemy. Do Adama - ale AI nie wpuszczę . Jak Will Smith.

 

Andrzej 

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fenomen Facebooka był już analizowany wielokrotnie i właściwie wiadomo na czym się opiera.

Za "darmo" dostajemy możliwość prezentowania własnych dokonań i poglądów na skalę globalną. Sama nazwa produktu o tym świadczy. Jest zupełnie niezawoalowana, dosłowna. Oferta trafia w naturalną potrzebę każdego człowieka. Każdy chce zaistnieć.

 

Jednocześnie produkt ma cechę komunikatora, za pomocą którego niemal "on line" możemy prowadzić "grupowe" konwersacje. On line oczywiście nie jest, ponieważ wszystkie treści przelatują przez serwery usługodawcy. Tam są przecież zapisywane i stamtąd pobierane. Cała nasza facebook'owa konwersacja siedzi na serwerach u Amerykanów.

Wracając do meritum fenomenu - Facebook stara się więc zaspakajać potrzebę łatwej komunikacji między ludźmi. Buduje wrażenie "społeczności".

 

Facebook oferuje nam usługę niematerialną, pozwalającą zaspakajać zarówno naszą próżność jak i realne potrzeby. Czy ona jest za darmo? Ktoś mądry (nie pamiętam) powiedział, że jeżeli bierzesz coś za darmo, stajesz się towarem. Ja ten pogląd w pełni podzielam. Na własne życzenie na facebook'u najczęściej bez żenady i zahamowań wywlekamy nasze potrzeby i preferencje. Ktoś to "czyta". Więc dostaniesz potem stosowną ofertę w postaci wyskakujących reklam. Ci, którzy za nią facebookowi płacą, mają nadzieję że coś od nich kupisz.

 

Na podobnie elementarnych potrzebach człowieka (w części tych samych, w części innych), swoją ofertę w zakresie usług niematerialnych opierają np. wszystkie bez wyjątku organizacje kościelne. To są oczywiście zupełnie innego rodzaju usługi, ale grunt jest ten sam. Ludzkie potrzeby emocjonalne.

 

Ale nie musisz tego brać...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ikosz, zgadzam się z Twoimi spostrzeżeniami. Również z tego samego powodu porzuciłem Facebooka. Teraz mam więcej czasu dla siebie i jestem szczęśliwszy.

 

A kontakt ze znajomymi jest w innej formie ( telefon, spotkania, fora ).

Fakt że część osób nagle zamilkła po moim zniknięciu z FB i może z tego powodu się obraziła hihi, ale mój numer telefonu ciągle ten sam, także adres zamieszkania :)

 

Grunt by czuć się dobrze z tym co się postanowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Odszedł od nas Janusz Płeszka
      Wydaje się nierealne, ale z kilku źródeł informacja ta zdaje się być potwierdzona. Odszedł od nas człowiek, któremu polskiej astronomii amatorskiej możemy zawdzięczyć tak wiele... W naszym hobby każdy przynajmniej raz miał z nim styczność. Janusz Płeszka zmarł w wieku 52 lat.
        • Smutny
      • 156 odpowiedzi
    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
    • Mamy polską zmienną z zaćmieniowym dyskiem protoplanetarnym
      W ten weekend, korzystając z danych ASAS-SN (All Sky Automated Survey for Supernovae), wykryłem nieznaną do tej pory zmienną typu R Coronae Borealis. To jedna z najrzadszych typów gwiazd zmiennych - do tej pory odnaleziono zaledwie ~150. Ich poszukiwanie nie należy do najprostszych, gdyż swoimi wskaźnikami barwy (B-V, J-K etc.) nie wyróżniają się zbytnio, dlatego szybciej jest przeszukać krzywe blasku.
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.