Jump to content
MateuszW

Chile - stolica astronomii (film)

Recommended Posts

Czad.

No i gratulki za dobry montaż (filmu nie EQ) i dobraną muzykę.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mógł Yepun laserami trzasnąć, ale jak na złość nie tym razem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Grzędziel napisał:

Czad.

Chile :P Marsz do atlasu geograficznego bo nawet kontynent się nie zgadza :laugh:

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, Grzędziel napisał:

Czad.

No i gratulki za dobry montaż (filmu nie EQ) i dobraną muzykę.

Dzięki :) A drugi montaż też się spisywał :)

45 minut temu, Alice napisał:

Mógł Yepun laserami trzasnąć, ale jak na złość nie tym razem?

No strasznie tego żałowałem, ale oni chyba nie tak często walą laserem. Żałowałem również, że nie było mi dane zostać tam do końca nocy, gdy Droga Mleczna byłaby w tle teleskopów.

Ujęcia z VLT są nagrane z odległości ponad 2,5 km, z okolic parkingu przed bramą. Okazało się, że nawet na tym parkingu nie wolno tak sobie stać, ale miły pan ochroniarz pozwolił zostać 4h :) To największe zbliżenie jest 50% cropem z samyanga 135, przy którym mnóstwo się nagimnastykowałem, żeby opanować szum i pokazać jak najlepiej szczegóły teleskopu. Mam nadzieję, że bez problemu dostrzegliście subtelną sylwetkę tej monstrualnej tuby wewnątrz kopuły.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem razem z 11 letnim synem i jego reakcja - wow, WOW, WOOOOW :new_shocked:

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super :) Wykorzystany czas by tam być i filmować 

Gratuluję !

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rewelacja!

Po prostu - niebo na wyciągnięcie ręki.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetny film :) Ale tam musi być niebo że DM tak świeci, no i super krajobrazy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładny film :) - zazdroszczę wycieczki.

Tak z ciekawostek bardzo blisko stoi kilka naszych kopuł: http://www.chilescope.com/

 

 

Chile.jpg

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, gryf188 napisał:

Świetny film :) Ale tam musi być niebo że DM tak świeci, no i super krajobrazy.

To nawet nie chodzi o jakość (ciemność) nieba, bo od Bieszczadom pod tym względem niewiele brakuje. Główną różnicę robi wysokie położenie centrum Drogi mlecznej, która jest bardzo jasna, ale u nas zjadana przez ekstynkcję atmosferyczną. No i nisko nad horyzontem zawsze się jakaś chmurka albo dym trafi. Kolejna sprawa to wysokość nad poziomem morza (choć ta ręka akurat nie jest wysoko) i cieńsza warstwa atmosfery, oraz bardzo niska wilgotność. W praktyce miałem odczucie, że DM jest tak ze 3x jaśniejsza, niż u nas :)

20 minut temu, ScopeDome napisał:

Tak z ciekawostek bardzo blisko stoi kilka naszych kopuł: http://www.chilescope.com/

To widzę, że chyba bardziej południowy rejon, na południe od Vicuny. Fajnie by było mieć tam swój sprzęt :)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetny materiał ! Gratulacje :)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, ScopeDome napisał:

Ładny film :) - zazdroszczę wycieczki.

Tak z ciekawostek bardzo blisko stoi kilka naszych kopuł: http://www.chilescope.com/

Po cichu myślałem, że może uda się nam zobaczyć Chilescope Observatory, ale w la Serena byliśmy krótko (a tam byłaby jeszcze szansa podjechać) i plan napięty. Dopiero w San Pedro była pełna swoboda dysponowania czasem, ale to już za daleko. Pozostaje więc podziwiać Wasze kopuły na filmie sprzed lat, do którego lubię od czasu do czasu wracać (też z powodu fajnego kawałka od Moby'ego :) ): 

 


 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piękny film, a jak dodatkowo słyszę w podkładzie Two Step From Hell lub Audiomachine, to kolana miękną :notworthy:

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, M.K. napisał:

Piękny film, a jak dodatkowo słyszę w podkładzie Two Step From Hell lub Audiomachine, to kolana miękną :notworthy:

No, Audiomachine jest boskie. Zarówno sama muzyka, jak i świetna wyszukiwarka oraz możliwość bezpośredniego zakupu utworu pod film za bardzo niską kwotę (ok 20 zł mnie kosztował ten utwór). To już czwarty ich utwór w moich filmach i będą na pewno kolejne :)

A czy Two Step From Hell ma możliwość zakupu licencji do filmu? Szukam na ich stronie, ale wchodzi mi na itunes i chyba nic poza osobistym użytkiem nie można zrobić. Jak coś wiesz daj znać.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No fajne, fajne Mateusz, tylko...te plastikowe reklamówki tworzą pewien dysonans... ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetny film i muzyka.  Prawie udało Ci się trafić w SCP ( bo chyba tak nazywa się NCP na południu), na czubku palca :-) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Adm2 napisał:

Świetny film i muzyka.  Prawie udało Ci się trafić w SCP ( bo chyba tak nazywa się NCP na południu), na czubku palca :-) 

Faktycznie jest blisko :) Kadrowałem żeby zmieścić Magellany i DM no a przy okazji tak się udało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Malina Panie :)

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 3.12.2019 o 01:12, Agent Smith napisał:

No fajne, fajne Mateusz, tylko...te plastikowe reklamówki tworzą pewien dysonans... ;)

 

A właśnie, miałem napisać i zapomniałem. Otóż z tymi reklamówkami wiąże się historia, a właściwie z całym tym ujęciem. Otóż miejsce to było naszą miejscówką zaćmieniową, a ja spędziłem tam samotnie większość poprzedniej nocy :)

Dzień przed zaćmieniem pojechaliśmy na rekonesans miejscówkowy i wytypowaliśmy to miejsce jako najlepsze (miało być kilka km dalej, ale okazało się, że znalezione na mapach miejsce jest za prywatną bramą). Było tam fajne wzniesienie, które umożliwiło nagranie sceny ze Słońcem w tle, która jest w filmie zaćmieniowym. Ale do rzeczy. Otóż wieczorem na miejscówkę przyjechało pewne starsze państwo, którego samochód widać na początku ujęcia. Coś tam zaczęli robić i chodzić sobie, a my nie wiedzieliśmy za bardzo o co biega (ani słowa po angielsku). Potem nasi odjechali, pozostawiając mi większość dobytku, zapasy jedzenia i picia. Te siatki to był klucz do mojego przetrwania :) Potem starsi państwo spróbowali się porozumieć i udało się wywnioskować, że to w sumie ich teren :) Byli jednak bardzo mili, poczęstowali owocami i nie robili żadnych problemów. Teren to był generalnie jakiś totalny nieużytek, sam piach i skały, oraz szczątki jakiejś dawnej kamiennej budowli. A pośrodku było drzewo, które też dobrze widać. Drzewo to, całkowicie uschnięte, zostało obficie podlane przez tą parę :) Następnie wzięli oni grabki i zaczęli grabić... kamienie? Potem poprzymierzali leżaki, jakby sprawdzając ustawienie na zaćmienie (o zaćmieniu rzecz jasna wiedzieli). No i pojechali.

 

Ja tymczasem rozkładałem sprzęt - była to moja pierwsza noc "pracująca" i sprzęt miałem tylko wstępnie skręcony po podróży, więc było z tym masę roboty. Nastawiłem sesję i timelapsy, a następnie rozkoszowałem się pięknem nieba - to było moje pierwsze spotkanie z niebem południowym i od razu tak totalnie "z kopyta". Na początku myślałem tylko o odpaleniu sesji, ale później po chwili refleksji zaczęło do mnie docierać, jakie to niebo jest nierzeczywiście fenomenalne. Długo wpatrywałem się w zenitalne centrum DM z uczuciem totalnej euforii. Grubo po północy wrócił Tomek, gdy pozałatwiał już wszystko w mieście i dołączył do focenia. Gdy zaczęło świtać zaparkowałem montaż, pozbierałem puste akumulatory i rozpoczął się proces wielkiego, przedzaćmieniowego ładowania. Odpaliliśmy auto, podłączyliśmy kilkadziesiąt akumulatorów, laptopa, drona itp, łącznie ponad 25 amperów. I tak ładowało się do południa. W tym czasie próbowaliśmy się przespać, ale zasnąć mi się nie udało. Wstałem wcześnie i zacząłem szykować się do zaćmienia. Szykowałem się tak grubo ponad 12h, a koledzy przypominali mi tylko żebym czasem coś zjadł, wypił (był skwar nieziemski) i sobie usiadł w cieniu (czego nie zrobiłem), bo chodziłem dosłownie jak robot i nie dochodziło do mnie nic poza tym, że muszę zdążyć z przygotowaniami:) Po całych tych przygotowaniach tak nieziemsko bolały mnie nogi i plecy, że już ledwo stałem.

 

Ale dobra - zdążyłem. Wszystko gotowe i zaczyna się faza częściowa. Wspomnę jeszcze, że w ciągu nocy i dnia na nasze miejsce zjechało się jeszcze ze 100 innych osób, także było prawie tłoczno. Aż tu nagle wpada wielki pickup, wypada z niego jeszcze większy gość, staje na środku i zdecydowanym głosem mów "kto jest tu szefem?" No to myślę że już koniec, przyjechał właściciel i nas wywali, a do fazy całkowitej nie zdążymy się przenieść. Na szczęście okazało się, że gość zrobił tylko takie nieciekawe pierwsze wrażenie i tak na prawdę nie ma nic przeciwko naszej obecności :) Dowiedzieliśmy się też, że to starsze małżeństwo z poprzedniego dnia to jego rodzice. Powiedział tylko żeby nie zostawić po sobie śmieci i pojechał. Potem wiadomo - faza całkowita, emocje i koniec zaćmienia. Robiła się noc, a na jedynej drodze jaka istniała i łączyła naszą pozycję z miastem, gdzie był nocleg utworzył się (zgodnie z oczekiwaniami) gigantyczny korek. Byliśmy na wzniesieniu, więc było go doskonale widać w oddali - sznur czerwonych kropek. Zapadła rozsądna decyzja, żeby pofocić kilka godzin, a powrót odłożyć aż korek się rozładuje. No to kolejne przezbrajanie sprzętu z zaćmieniowego na nocny (właściwie to zacząłem od razu po końcu zaćmienia i nie zdążyłem przed nocą astronomiczną). Zebrało się trochę klatek, nie pamiętam do której godziny zostaliśmy, ale w końcu korek wydawał się słabnąć, więc się zebraliśmy. Tu kolejne zaskoczenie - w czasie od mojego przyjazdu do wyjazdu dwie doby później (bez snu przypomnę :) ) została wyrównana droga. Droga to była zwykłą gruntowa (kamienisto - piaskowa), która podczas przyjazdu nie była przyjemna do pokonania (żółwie tempo i problemy z prześwitem). Założę się, że droga ta w czasie swojego istnienia nie była nigdy "remontowana". Ale w dzień zaćmienia ktoś ją ogarnął jakimś spychaczem, bo kilka km od nas było jakieś obozowisko namiotowe, gdzie ludzie powykupowali sobie miejsca na zaćmienie, dzięki czemu standard dojazdu dla miejscowych poprawił się niebotycznie. Także powrót do asfaltu był szybki i przyjemny. Niestety potem okazało się, że korek zaczyna się niewiele dalej niż początkowo, także powrót był bardzo długi. Szczegółów jednak nie pamiętam, bo urwał mi się film i wreszcie się przespałem :)

 

Tak więc przedstawia się kawałek relacji, jaki spisałem pod inspiracją siatek :) Te dwie doby spędzone w tamtym miejscu były bez wątpienia najwspanialszymi chwilami mojego życia. A że w każdej chwili mogli mnie tam okraść, zabić, mogłem paść z przegrzania, udaru słonecznego albo zamarznąć to jeszcze lepiej :)

Edited by MateuszW
  • Like 7

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.