Jump to content

lkosz

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    234
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

213 Good

About lkosz

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. lkosz

    Grawitacja

    Ciągłość... No to zaś matematycznie muszę... Zbiór ciągły to dwie rzeczy: po pierwsze jest gęsty, po drugie wszystkie podzbiory ograniczone z dołu lub góry, mają automatycznie tzw. kres z tej strony. Intuicyjnie można to rozumieć tak, że jak by nie wybrać dwóch punktów, to zawsze będzie coś pomiędzy, zazwyczaj również coś "obok". Przy czym to obok jest pozorne, bo zawsze jest coś pomiędzy. Wtedy jest gęsto, choć dzisiaj młodzież powiedziałaby: jest grubo A kres np. górny podzbioru B zbioru A to element z A ograniczający B z góry, przy czym musi być minimalny. W zbiorach gęstych jest to często granica, ale nie musi, podzbiór nie musi być gęsty, a granica nie musi należeć do zbioru - czasem kres nie istnieje, a czasem należy nawet do tego podzbioru. Brniemy dalej... celowo nie piszę o liczbach, tylko o elementach, bo to mogą być dowolne obiekty, nawet inne zbiory, trzeba tylko ustalić porządek. Można się też zastanawiać nad ciągłościami funkcjonału, czy funkcji, co się w szkołach robi, i nawet są do tego metody. Płaszczyzna zespolona czy prosta rzeczywista są ciągłe. Analogicznie przestrzenie n-wymiarowe zbudowane na nich również. To mamy mniej-więcej ciągłość zbioru. Co rozumiem przez nieciągłość? W zasadzie zaprzeczenie logiczne powyższego I teraz najważniejsze - jak matematyk wyobraża sobie czasoprzestrzeń? Bierze sobie przestrzeń n-wymiarową i za n przyjmuje 4. I już. Noo jest tam ta strzałka czasu, ale nie komplikujmy. Metryka rzekomo jest euklidesowa, lub lokalnie euklidesowa (w obserwowalnym wszechświecie), więc też spoko. Iloczyn skalarny jest, więc można robić imprezę Co do funkcji falowej... czy nie opisuje ona najbardziej prawdopodobnego położenia elementu w przestrzeni? Wiem że w bardzo zawoalowany sposób, ale no to jest coś... istniejącego. Napisałbym rzeczywistego, ale to matematycznie ma swoje skutki, i zdaje się powinienem powiedzieć że zespolonego Chociaż nie są to czyste skalary tylko struktury. Tak czy inaczej mam nadzieję, że chociaż do funkcji dzeta Riemanna masz trochę więcej szacunku, i że nie jest to tylko funkcja a czy mamy w ogóle dowód że taka teoria może istnieć? Jeśli nie, to chyba nie ma co się w tej chwili przejmować usuń szybko póki nikt nie przeczyta ja się już powstrzymam
  2. lkosz

    Grawitacja

    nigdy nie robiłeś dowodu przez machanie rękoma? Przecież to proste. Staje się pod tablicą, rysuje coś, co wygląda jakby było mądre, a potem macha rękoma uzasadniając kształt tego, co narysowane, kwitując następnie że z tego w zasadzie wynika prawdziwość tezy Bardzo skuteczna metoda Pytam chociaż o poszlaki. No na czymś się pewnie oparliście krytykując ciągłość czasoprzestrzeni i funkcję falową. Ja mam tylko brzytwę Ockhama w arsenale. No chyba że chodzi tylko to tę nieskończoność, która się tam czai, wtedy nie ma się co bać. Ja mam taki atlas wszystkich nieskończoności, mogę pożyczyć. Ma nieskończenie wiele kartek, każda kolejna ma grubość zgodnie z ciągiem 1/n^2, co prawda trochę ciężka, ale jednocześnie zgrabna i cieniutka, ma około 1,645cm bez okładki, (pi^2)/6 dokładnie. Z pewnością coś tam sobie wybierzecie
  3. lkosz

    Grawitacja

    No dobrze, zaczynacie @dobrychemik @ryszardo machać rączkami zamiast przedstawić dowód, a w ogóle to popatrz jaki ładny ptaszek leci Ja też lubię dowody przez ogląd albo machanie rękoma, a jak ktoś dociska, to się daje słabą nierówność dla świętego spokoju, więc nie ze mną te numery Jeśli przestrzeń jest skwantowana, a ciągła funkcja falowa to tylko tak w żartach, ale inni się nabrali więc została, to powinniśmy mieć na to jakieś dowody. Albo przynajmniej widzieć efekty, albo mieć pomysł jak udowodnić, bez oglądania się na ograniczenia mechaniki kwantowej i OTW. ja tak próbowałem z algebrą... nie da sie w pewnym momencie człowiek zdaje sobie sprawę, że jest w bagnie po uszy i trzeba otworzyć usta, i coś powiedzieć
  4. lkosz

    Grawitacja

    @dobrychemik Widzę że nie tylko chemik więc nauczaj mnie Rozumiem, że za podstawę bierzesz czas Plancka i odległość Plancka (które są związane ze stałą Plancka, która z kolei dyskretyzuje moment pędu) i stąd implikacja, że czasoprzestrzeń jest podzielona tymi wielkościami. Na mój skromny rozumek wydają się sztucznymi tworami zrobionymi dla wygody, żeby mieć ładne jednostki, ale jednocześnie bez dowodu, że niżej się nie da. Jest jakiś dowód tego, chociaż pośredni lub istnieją chociaż poszlaki obserwacyjne? Zakładając to co napisałeś, to jak w ogóle wyjaśnić dualizm korpuskularno-falowy? Czy interferencja fali elektromagnetycznej nie powinna produkować czegoś na kształt mory lub aliasingu? Wygoda wygodą, ale liczenie całki czy pochodnej funkcji nieciągłej lub schodkowej w taki sam sposób, jak porządnej funkcji, może się różnie skończyć, zazwyczaj kończy się źle. Zastanawia mnie czemu takich cyrków nie widać w znanych rozwiązaniach równań Einsteina. Liczy się to na porządnej ciągłej przestrzeni, czasoprzestrzeń przyjmuje się również porządną, i się to jeszcze zgadza z obserwacjami. A podzbiór liczb wymiernych, na których operowałaby dyskretna czasoprzestrzeń, nie jest domknięty. Rozwiązania równań niekoniecznie muszą należeć do tej przestrzeni, a i tak się wszystko zgadza. Nie za dużo tych przypadków?
  5. lkosz

    Grawitacja

    w tym zakresie akurat nie było cytatów, wyszło moje zboczenie matematyczne, tylko już nie chciałem rzucać niezrozumiałymi terminami typu grupa, macierze ortogonalne itd. bo ten wątek zrobiłby się jeszcze bardziej nieczytelny dla normalnego człowieka W sumie i tak nimi rzucałem poniżej, ale intuicji teorii grup nie da się streścić w paru słowach. Algebra do jej zrozumienia wymaga jednak kilkukrotnych ataków histerii i walenia głową w mur. Ale co fakt, to fakt, prof. Meissner zacny człowiek, wart cytowania, zresztą nie tylko on. Piszę wyłącznie o przestrzeni w sensie matematycznym, i o ciągłości w sensie topologicznym. I tego uproszczenia używają fizycy w obliczeniach, bo wbrew pozorom ciągłość to jedna z porządnych własności grzecznej przestrzeni. O ciągłości czasoprzestrzeni mogę powtarzać tylko za prof. Hellerem i dr Bajtlikiem (i pewnie wieloma innymi, ale mi do głowy teraz nie przychodzą). Zauważyłem, że mimo wszystko z pewnym niepokojem wypowiadają się o ciągłości czasoprzestrzeni w sensie matematycznym, ale też i dużą ostrożnością, licząc po cichu że jednak ma te porządne własności matematyczne. Sam się natomiast nie podejmuję polemiki w tym temacie. Co do reszty... mi też się wiele rzeczy nie podoba, np. cała algebra, dylatacja czasu czy czekolada dietetyczna, ale przyparty do muru przez zęby muszę powiedzieć, że jednak się do czegoś ta algebra przydaje w matematyce Co do fizyki kwantowej, nie zapominaj o funkcji falowej, która jest definiowana jako ciągła (czyli już masz nieskończoność) i z faktu istnienia np. wiązań kowalencyjnych można by się pokusić o stwierdzenie, że materia, konkretnie elektrony, korzystają z własności ciągłości czasoprzestrzeni, a takie cząsteczki są ciągłe? Czyli atomy jako całość są ciągłe? Inne nieskończoności to np. stała kosmologiczna (a w zasadzie jej rezultat), ciągłość promieniowania elektromagnetycznego, osobliwość początkowa itd A to że masz panie linijkę tylko z dziesięcioma kreseczkami na centymetr, to nie moja wina ----- Ps. dla postronnych: wiązanie kowalencyjne to takie szkolne wiązanie atomów, gdzie pożyczane są elektrony, czyli atomy zbijają się w kupę, bo w kupie siła i kupy nikt nie ruszy; funkcja falowa to kolejne niezrozumiałe dla normalnego człowieka pieroństwo, tym razem statystyczne, z którego wynika, że elektrony co prawda poruszają się na pewnych poziomach energetycznych i jeśli już je zmieniają, to skokowo (kwantowo), ale ruch w ramach tego poziomu powinien być płynny - same z siebie nie wiedzą z której strony się aktualnie znajdują i można je traktować jako obłoczek, gdzie w każdym punkcie tego obłoczka można ustalić jedynie prawdopodobieństwo trafienia na elektron. To jest ta funkcja falowa. Wykrycie elektronu (czyli sam akt pomiaru) powoduje tzw. załamanie funkcji falowej, czyli redukcję obłoczka do elektronu. Czyli że materia zachowuje się jak fala - znany dualizm korpuskularno-falowy (polecam modyfikację doświadczenia Younga dla pojedynczych elektronów). Z tego faktu wrednie zasiałem ziarno niepokoju, że ruch w przestrzeni i czasie zdaje się odbywać płynnie (czasoprzestrzeń zdaje się być ciągła), czyli mamy nieskończenie wiele drobnych płynnych ruchów (matematyk powiedziałby zbiorów otwartych - można wyobrazić sobie jako szkolne przedziały otwarte), które sklejają się na cios w zęby, który zaraz dostanę od jakiegoś fizyka za robienie mu problemów Fizycy boją się jak cholera nieskończoności, bo nie wiedzą co z nią zrobić. Co gorsza czasem dostaną w równaniach wyrażenia nieoznaczone typu niesk/0, 0^niesk i dostają piany. Dają matematyce wredne równania, czasem dodatkowo na wrednych przestrzeniach i wielkie zdziwko, że ta matematyka się na nich potem mści wykładniczo. No i się potem pultają, że jak to tak można dawać takie wyniki. Wredne małpy zamiast podziękować za przestrzenie Hilberta, całki Riemanna itd. bez których dalej dłubaliby kijkiem w piachu, to jeszcze jęczą że wynik dostali taki, który im nie pasuje. Także jak chcecie zatłuc fizyka, to lepiej rzucić w niego nieskończonością. Na matematyka niestety nadal trzeba 3. zasady dynamiki Newtona i siekiery. I uprzedzając ewentualne zakusy przypominam, że jest to karalne Rzucać nieskończonością mogę bezkarnie.
  6. lkosz

    Grawitacja

    @ryszardo kilka polemicznych uwag: fizyka klasyczna = fizyka niekwantowa. To wcale nie oznacza, że teorie klasyczne powstały na podstawie obserwacji, bo OTW taka nie była. Teorię, w której ktoś siedział i śrubokrętem dopasowywał do rzeczywistości bardzo łatwo można poznać po jej skomplikowanym zapisie. OTW powstała na kartce na podstawie myśli i okazała się pasować. generalnie teorie fizyczne, z których potem można wywodzić odkrycia nowych zjawisk powstawały na kartce. Najpierw zapisuje się matematycznie jakąś myśl, a następnie testuje się ją z rzeczywistością, po czym okazuje się ona bzdurą i wyrzuca ją do kosza (w >99% przypadków) złożoności równań różniczkowych w modelach meteo i równań Einsteina są nieporównywalne i nie ma podstaw twierdzić że równania Einsteina są łatwiejsze (analitycznie patrząc). Chcąc udowodnić takie stwierdzenie należy wskazać metrykę. Złożoność obliczeniowa algorytmu numerycznego to co innego domyślanie się co autor teorii miał na myśli to prosta droga do popełnienia błędu. Każdą teorię należy zapisać matematycznie i wręczyć komuś obcemu do sprawdzenia. A następnie inne obce osoby powinny same zrozumieć na swój sposób matematyczny zapis i z niego wywieść nowe odkrycia lub próbować obalić. Właśnie dlatego, że nie posłuchano Einsteina, tylko jego równań, zaobserwowano soczewki grawitacyjne, czarne dziury, fale grawitacyjne i przede wszystkim ekspansję wszechświata, a stała kosmologiczna paradoksalnie służy do opisu ekspansji, a nie wprowadzania stacjonarności. Dlatego szkolne analogie do "co autor miał na myśli" na szczęście nie mają miejsca w nauce cytowany fragment dotyczył stwierdzenia, że MS "tłumaczy istnienie czegoś takiego jak MASA jako efekt oddziaływań na poziomie cząstek elementarnych". Dlatego napisałem polemicznie, że MS nie tłumaczy jednoznacznie masy protonu, a to że proton nie jest cząstką elementarną, to inna sprawa. po to przywołałem tw. Godla, z którego to właśnie wynika, natomiast końcem prac nad rozwiązaniem równań jest znalezienie analitycznej metody w którejkolwiek matematyce (spełniających aksjomaty Peano jest nieskończenie wiele, co też Godel udowodnił), a nie wpisywanie 3, bo wiemy z góry, że x = 3 Mylisz matematykę z interpretacjami fizycznymi. Matematycznie odcinek [0,1] z prostej rzeczywistej R jest ciągły, miary (Lebesgue'a) 1 (dla postronnych - to takie matematyczne uogólnienie długości - teoria miary). Ten sam odcinek nad liczbami wymiernymi Q też jest miary 1 choć nie zawiera ani jednego zbioru otwartego! (tutaj należy się oburzyć, bo wymierne to punkty, a mimo to Q jest miary 1). Zbiór Cantora na tym samym odcinku jest mocy continuum, ale ma miarę 0. Co więcej - odcinek [0,1] nad R jest równoliczny z całym R (równoliczny czyli liczb rzeczywistych z odcinka [0,1] jest dokładnie tyle samo co wszystkich rzeczywistych), a odcinek [0,1] nad Q jest równoliczny z całym Q, ale R i Q nie są równoliczne (czyli liczb wymiernych i rzeczywistych jest nieskończenie wiele, ale te nieskończoności nie są równe), Q jest mocy alef-zero (N0) (czyli liczb wymiernych jest tyle samo co naturalnych), a R alef-jeden lub continuum. Tyle mówi matematyka. Co z tego wynika fizycznie? W sumie nic lub wszystko No zależy jaką interpretację teraz przyjmiesz - wybierz sobie: zbiór Cantora, liczb wymiernych, rzeczywistych lub inny ulubiony i dostaniesz inne własności przestrzeni (z dokładnością do izomorfizmu). Równania się wtedy też inaczej zachowają, bo przestrzeń może być niezupełna lub mieć inne wredne własności (znowu dla postronnych - przez przykład - wielomian o współczynnikach rzeczywistych nie ma czasem rozwiązań rzeczywistych [choćby x2+1=0], czyli zbiór liczb rzeczywistych jest niezupełny; zbiór liczb zespolonych jest zupełny, bo każdy wielomian zespolony ma rozwiązanie w tym zbiorze). Z tego co mi wiadomo, to przestrzeń nie wydaje się być kwantowa, jest raczej ciągła. To znaczy fizykom się wydaje, nie mi. Ale mówią to ostrożnie. Gdyby przyjąć że jest ciągła, to rozmowa o punktach na odcinku traci rację bytu z jednej strony lub konkluzje są oczywiste z drugiej strony (że odcinek ma skończenie wiele niepodzielnych już punktów - cząstek elementarnych). Z trzeciej strony nadziejesz się na funkcję falową, która w skali o której mowa rozmywa punkty i w sumie sam nie wiem jak bym wtedy potraktował odcinek... rozmyte punkty są ciągłe czy nie? Ps. dla nieobeznanych - te "herezje" z ilościami liczb które opisałem są udowodnione wiem, że to brzmi absurdalnie, ale po prostu tak jest. Takie też są równania Einsteina, i one również pokrywają się z obserwacjami. Różnych nieskończoności też jest nieskończenie wiele, także fizycy mają w czym przebierać
  7. lkosz

    Grawitacja

    @dobrychemik o pierwsze, dyskusji filozoficzno-metafizycznych się nie podejmuję Bozon Higgsa nie tłumaczy mechanizmu powstawania masy protonu czy neutronu i fizycy, jak ich zapytać, to nie potrafią póki co wskazać go jednoznacznie. Tzn są hipotezy, przewidywania, ale trzeba czekać na ich weryfikację w CERNie. Możliwe, że hipoteza prof. Meissnera się sprawdzi Masę elektronu Bozon Higgsa już tłumaczy, ale tu mamy inny cyrk na kółkach: elektron w teoriach ma rozmiary punktowe, także też nie wygląda to dobrze Ale już przynajmniej wiemy czemu nie rozpędza się do prędkości światła jako cząstka bezmasowa. Chociaż tyle Drugie to część tego, dlaczego prawa fizyczne i masy elementarne są tak dopasowane, zdaje się ściśle pod istnienie życia w formie jaką znamy, i w ogóle "dlaczego istnieje raczej coś niż nic" (cytat z Leibniza). Konkluzja naukowców jest taka, jak napisałeś: do odpowiedzi potrzeba meta-fizyki albo metafizyki.
  8. lkosz

    Grawitacja

    Newton mówi: istnieje siła która przyciąga dwa ciała o niezerowej masie, z samego faktu istnienia masy, a nieważkość to stan równowagi między siłą odśrodkową, a grawitacją. Einstein mówi: nie istnieje taka siła, każdy obiekt porusza się po najkrótszej trajektorii w danym punkcie przestrzeni celem minimalizacji energii, czyli po "prostej". Tylko kształt tej prostej jest zależny od obserwatora, bo w pewnym oddaleniu widać zakrzywienie toru ruchu. Tak jak na Ziemii - jadąc do Radomia albo Sosnowca poruszasz się po pro... chociaż to zły przykład, te akurat omija się szerokim łukiem. Inaczej... z Katowic do Krakowa lecisz samolotem w zasadzie po prostej (bo są blisko i zakrzywienie jest znikome), ale z Katowic do Chile to już zależy - sam będąc w samolocie jesteś święcie przekonany że lecisz na wprost, ale patrząc na rzut 3-wymiarowej geoidy na 2-wymiarową mapę widać wyraźny łuk i vice versa - lecąc dokładnie po śladzie prostej z mapy, w zakrzywionej rzeczywistości polecisz "naokoło" spalając więcej paliwa (to jest głównie to, czego tzw. płaskoziemcy nie rozumieją lub nie chcą sprawdzić). Dlatego wszystko jest względne i na większość pytań o tory ruchu, upływ czasu itd. odpowiedź brzmi: "to zależy". Bo zależy kto obserwuje. Teoria Newtona okazała się koncepcyjnie błędna, ale do codziennych zastosowań jest dostatecznie dobra. Natomiast ma więcej ograniczeń niż OTW - np. nie tłumaczy dylatacji czasu w GPSie albo przy przenoszeniu zegara atomowego, lub ruchu Merkurego. Jako że nieczęsto bywamy Merkurym, zegar atomowy ma mało kto, to można przyjąć że na co dzień Newtonowska mechanika jest wystarczająco dokładna. Oczywiście OTW ma zastosowanie tylko od pewnych wielkości (jest klasyczna, nie porusza kwestii kwantowości), tylko do pewnych mas (w zasadzie krzywizn czasoprzestrzeni) i tylko od pewnego momentu istnienia wszechświata (do bodaj 10^-43 sek. po tzw. wielkim wybuchu). Matematycznie ma kilka kłopotliwych nieskończoności (z którymi wiążą się powyższe ograniczenia) które są nieusuwalne analitycznie (stosuje się tu sztuczki, które działają, ale nie są ściśle matematyczne). Same równania Einsteina są kłopotliwe obliczeniowo - numerycznie znamy dobre przybliżenia bo komputery pracują na ograniczonej ilości liczb, ale analitycznie są trudne do rozwiązania. Fizyka wali tutaj w obecne krańce wiedzy matematycznej (analiza funkcjonalna rozwija się obecnie wolniej od fizyki) i musi czekać na rozwój w tej dziedzinie. I dlatego też część rozwiązań w fizyce osiąga się metodami pozaanalitycznymi - np. rozwiązując grafy i usuwając w ten sposób kłopotliwe nieskończoności. Bo nie ma do tego opisu matematycznego. Zresztą sama jednospójność wszechświata stoi pod znakiem zapytania. Same próby wyobrażenia przez analogię są niedokładne i należy o tym pamiętać. Cytowane prezentacje są jedynie przybliżeniem. Newton jest lokalnie dokładny, globalnie bardzo niedokładny, OTW wymaga głębszej wiedzy matematycznej i jest kontrintuicyjna. Bo jeśli się nie ma dostatecznej wiedzy matematycznej, to stosuje się wyobrażenia liczbowe zgodne z intuicją, czyli liczbami naturalnymi, prostą, płaszczyzną i przestrzenią 3-wymiarową. Do poziomu studiów włącznie ludzie w przeważającej większości stosują aksjomaty Peano do celów rozumienia liczb (czyli tak jak lubimy i to dobrze znamy). Matematyka oparta o takie postrzeganie zgodnie z tw. Godla jest niezupełna, czyli ma swoje nieprzekraczalne ograniczenia i nie opisuje wszystkiego. Na szczęście jest nieskończenie wiele matematyk Niestety równania Einsteina wymagają znacznie większej abstrakcji i już sama 4-wymiarowa czasoprzestrzeń jest wyzwaniem, bo 3 wymiary to intuicyjny max dla człowieka. Model Standardowy nie wyjaśnia masy protonu. Konkretnie bozon Higgsa tego nie robi. Nie znamy powodu masy większości rzeczy które widzimy Trwają prace nad uzupełnieniem modelu o takie wyjaśnienie, być może zostanie rozszerzony o nowe cząstki. Dotąd nie opublikowano informacji że je znaleziono w CERNie. Do tego dochodzi kwestia tzw. ciemnej materii, której jest sporo więcej niż barionów, o której wiadomo prawie nic.
  9. Mikrofalowy ma trochę węższe pole widzenia w osi wysokości, ultradźwiękowy i PIR już trochę gorzej Mniejsze zwierzęta mają tę zaletę, że są małe = postawić czujnik na podwyższeniu, i do pewnej wysokości nie wywołają alarmu, a jak wywołają, to znaczy że dobierają się do teleskopu. Duże zwierzęta... no lepiej z łosiem czy niedźwiedziem się nie bić, ale mimo wszystko dobrze wiedzieć że wpadli w odwiedziny Ptaki wywołają tylko jednokrotne zakłócenie sygnału więc to łatwe do odfiltrowania. Czujnik GPS wykryje kradzież sporo później, ale da informację gdzie jest sprzęt przynajmniej. Kamery wykrywające ruch bywa że nie działają, ale przynajmniej jest nagranie Jak się nie odwrócić, tak d... z tyłu. Pozostaje ją posadzić na leżaczku obok teleskopu albo przykryć krzakiem jak ZbyT trza sobie dokupić teleskop do wizuala, albo lornetkę i ogień
  10. W razie potrzeby (i braku systemu alarmowego w domu) można użyć tzw. mikrofalowe czujniki ruchu, promieniowanie ma kształt "ósemkowy" więc potrzebne byłyby dwa. Używam do czego innego, ale bardzo fajnie działają w różnych temperaturach, można szczelnie zamknąć w plastikowej obudowie bez obawy o wilgoć. Poza tym sprawdzą się też ultradźwiękowe lub laserowe czujniki odległości ustawione w trójkąt. Obok w obudowie jakieś arduino lub raspberry podłączone do wifi, i w domu też raspberry, które zaalarmuje w dwóch przypadkach - wykrycia ruchu lub braku heartbita, który to z czujnikami powinno wysyłać np. co sekundę. Koszt całości jest niewielki. Ostatecznie można samego złodzieja wykorzystać jednocześnie jako detektor kradzieży i syrenę alarmową - podłączając metalowe nieuziemione części pod wysokie napięcie, a drugi odczep transformatora uziemić, ewentualnie ustawić trzy cewki Tesli w trójkąt. Tylko trzeba pamiętać, żeby wyłączyć przed podejściem do teleskopu
  11. Z klastrami typu Elasticsearch, zarządzaniem i planowaniem mogę wspomóc, programistycznie może być już gorzej... o ile zapytania do ES w pythonie czy RESTem po API to bez problemu, o tyle PHP czy jakieś javascript już nie Co do quizu - może być to również drzewko decyzyjne lub cokolwiek innego. Chodziło mi o to, że sporo wątków zaczyna się od kwoty i dużego zdezorientowania. Nie wiadomo co można chcieć, na co liczyć i jak zapytać. Może to być też na przykład zgrabny tekst w punktach opisujący czym najlepiej oglądać typy obiektów (i tu kilka grup, np. księżyc, jasne planety, mgławice, gromady kuliste), lub na odwrót: do czego dany typ teleskopu, oraz jaki budżet + koszt akcesoriów + ewentualnie ze dwa zdjęcia poglądowe co widać przez daną aperturę. Coś jak to: https://astropolis.pl/topic/1561-typy-teleskopów-dla-początkujących-i-nie-tylko/ tylko krócej, żeby było samo mięso. Nawiasem mówiąc mamy chyba tutaj plagiat z astrokraka: http://zs1dg.pl/index.php/dorosli/194-typy-teleskopow
  12. pilnowałem tego... jak się zna odpowiedź to łatwiej zadać dobre pytanie Poza tym uzyskałem 80% efektu, to nie znaczy że 80% odpowiedzi miało wartość
  13. A może zrobić quiz pomagający w doborze teleskopu. Użytkownik wybrałby sobie co go interesuje i w rezultacie dostał zakres apertury i typ teleskopu. A wtedy już przynajmniej wiadomo czego szukać i w jakiej kwocie Taki "dobierz swój idealny makaron do kształtu pośladków", bez zbędnego relatywizowania i dzielenia włosa na czworo. Co do offtopów - jestem za. Pamiętam jak sam zakładałem tego typu temat. Mniej więcej znalazłem typ teleskopu, poczytałem w wielu miejscach i potrzebowałem porady czy to ma ręce i nogi. Oczywiście interesujące mnie informacje uzyskałem, czyli te 80% z zasady pareto, ale utopione to było w kałuży szczegółów i zbędnego z mojego punktu widzenia oftopu, czyli tych 20% Prosiłem, żeby opanować te dyskusje o szczegółach, bo mnie nie interesują, ale rozmówcy nie dali się przekonać, bo było to ich zdaniem kluczowe dla mnie. Rozumiem, że źrenica wyjściowa, pole itp. są istotne, ale nie dla każdego i nie w każdym przypadku Miał być przenośny, a i tak ktoś wrzucił syntę 8" na dobsonie. Montażu paralaktycznego nie, bo jest skomplikowany jak ogólna teoria względności. O okulary już wolałem nie pytać, po prostu wziąłem pierwsze lepsze o szerokim polu i na pohybel kupiłem zooma. I tak jak reszta jest wystarczająco dobry do celów, do jakich go używam
  14. @Andrzej78 rozmowa o znaczeniu snów bez wyciągania kontekstu życiowego, lęków i relacji z bliskimi nie ma żadnego sensu. A na terapię grupową ugruntowaną naukowo (a nie czytanie internetowych senników) nie ma w szkole warunków. Tego typu problemy, o ile da się to robić grupowo, to nie powinny być omawiane w środowisku, w którym dziecko przebywa na co dzień, bo to się obróci przeciwko niemu. Także zejdź na ziemię. Dzieci w naszym społeczeństwie mierzą się z depresją, nadużyciami seksualnymi, alkoholizmem bliskich, nierealnymi oczekiwaniami i oziębłością emocjonalną w domu. Nie mają zabezpieczonych podstawowych potrzeb emocjonalnych i tym należy się zająć w pierwszej kolejności metodami wprost, a nie przez długotrwałą psychoanalizę snów.
  15. Już nie przesadzaj z tą szkołą... Co chwilę ktoś ma świetny pomysł czego to nie powinno się w szkołach uczyć, a potem zdziwienie, że się dzieciom na rzyganie zbiera, gdy mają do tej szkoły iść. Ogólnorozwojowe zajęcia z psychologiem tak, powinny być zamiast godziny wychowawczej lub nawet kosztem innych przedmiotów, z których i tak niewiele wynika, ale teoria psychoanalizy to poziom studiów. Podświadomość i konflikty wewnętrzne to ludzie miesiącami lub latami na terapiach rozpracowują. Szkoła absolutnie nie jest miejscem na tego typu spotkania. Cała reszta to poszlaki i nieudowadnialne hipotezy. Póki co snami zajmuje się gałąź psychologii, a medycyna jest w lesie i ma trochę luźnych obserwacji. Nie wiadomo czym jest sen i po co ma taką postać. Wiadomo bardzo ogólnikowo do czego służy i że jest bardzo ważny. A to że coś chyba może potencjalnie być interesujące dla niektórych osób, jeszcze nie oznacza, że należy tym dręczyć dzieci w szkołach.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.