Skocz do zawartości

lkosz

Społeczność Astropolis
  • Zawartość

    109
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

73 Neutral

O lkosz

  • Tytuł
    Regulus

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. lkosz

    kupię Kupię Maka 127mm OTA

    Mogę zaoferować odsprzedaż szukacza red dot i szyny
  2. lkosz

    Zasilacz awaryjny UPS jako stacja zasilająca

    To jeszcze raz... akumulatory ołowiowe dzieli się na pojemnościowe i te dostarczające duży prąd. Drugi typ to tzw. samochodowe, które są przystosowane do oddania bardzo dużego ładunku w krótkim czasie, ale wymagają natychmiastowego doładowania, co ma miejsce w samochodzie. Przy pracy cyklicznej elektrody ulegają fizycznemu rozpadowi, dlatego nie należy ich używać w ten sposób. Drugi typ to szerokie spektrum akumulatorów do różnych zastosowań. Produkowane są w dwóch technologiach AGM i GEL. AGM to mata szklana nasączona roztworem kwasu siarkowego umieszczona między elektrodami. GEL ma ten elektrolit zżelowany krzemionką, i chyba elektrody są trochę inaczej wykonywane. GEL używa się tam, gdzie mamy do czynienia ze specyficznymi warunkami. Są też wyraźnie droższe. W ani jednym, ani drugim przypadku nie ma mowy o przypadkowym rozlaniu i niebezpieczeństwie. Obydwa typy są bezobsługowe, mają szczelne obudowy z zaworem do odprowadzania gazów. Obydwa mogą pracować w dowolnej pozycji. Część z obu tych typów jest przystosowana do głębokiego rozładowania, tj. poniżej 11.8V dla akumulatorów 12V. Jest to wówczas wyraźnie odnotowane, i są też o wiele droższe. Obydwa typy należy ładować odpowiednią ładowarką. Użycie trywialnego prostownika skutkuje znacznym gazowaniem akumulatora i obniżeniem pojemności. W twoim przypadku wystarczy najtańszy AGM + układ zabezpieczający przed głębokim rozładowaniem, do tego ładowarka elektroniczna z wydajnością prądową dostosowaną do akumulatora (nie za dużą). Możesz też użyć innych typów akumulatorów - pakiet NiMH lub Li-Ion. Mają wyższą gęstość energii od akumulatorów kwasowych, ale są też droższe. Wymagają specjalizowanych ładowarek, zabezpieczeń przed głębokim rozładowaniem, a Li-Ion dodatkowo wielu innych zabezpieczeń (termiczne, nadprądowe, nadnapięciowe, ochrony przed przeładowaniem itd), bo niewłaściwie używane i ładowane mogą eksplodować. NiMH po prostu się rozszczelniają i wylewają, ale mają mniejszą gęstość energii.
  3. lkosz

    Czy Facebook to przeżytek?

    @Adam_Jesion z tym, że dzieci będą trwale "upośledzone" przez korzystanie z mediów społecznościowych, to się nie spotkałem. Ale też nie spotkałem się z przeciwnymi obserwacjami. Raczej wskazuje się na to, że mają problemy z czynnościami manualnymi, bo ekrany raczej nie sprzyjają jej poprawie. Ale jak przebadano tzw. polskie pokolenie Z, to wyszło, że chyba dużo groźniejsze jest to dla nas starych, ale młodzież raczej wykorzystuje to jako narzędzie do czegoś innego, nie cel sam w sobie. Przy wszystkich zastrzeżeniach i niebezpieczeństwach o których wcześniej pisałem. Z drugiej strony psychologowie rozwojowi są stanowczo przeciwni kontaktom z telewizją i komputerem przez dzieci do lat 3 albo 4. Na pocieszenie jest terapia, którą część z nich będzie musiała przejść, a mózg ludzki wytwarza połączenia nerwowe przez całe życie. Tylko trzeba się nad tym napracować niestety... Zgoda - nie ma co jęczeć na postęp techniczny. Jest to naturalny kierunek rozwoju, bo tego ludzie potrzebowali. Pamiętacie czasy sprzed popularności budek telefonicznych? Kiedy trzeba było lecieć na pocztę i przy wszystkich w kolejce rozmawiać przez telefon? A potem budki tepsy, które zjadały karty... Gdzie tam człowiek pomyślał, że nagle przez komputer w kieszeni sobie zadzwoni do Ameryki... Sam WEB 2.0, jak to było kiedyś nazywane, jest w porządku. Tylko konstrukcja facebooka jest taka, że jest szkodliwy i uzależniający. Po latach zachwytów trzeba zacząć mówić o jego koszcie zdrowotnym, który jest bardzo duży. I też o kosztownym leczeniu. Facebook jak facebook, zwykła firma, która dba o to, żeby zarabiać. To użytkownicy dorabiają jej gębę jednorożca wolności, dziwiąc się potem, że jest wprost przeciwnie. Umowa jest restrykcyjna, i użytkownik publikując tam treści pozwala zrobić z nimi niemal wszystko i poddawać dowolnym analizom. Wasze zdjęcia mogą być wykorzystane bez waszej zgody (na podstawie zgody którą udzieliliście przy zakładaniu konta). GDPR trochę ukróciło te zakusy, ale nie do końca. Najgorsze jest profilowanie zachowania i wyciągania z tego wniosków co do przekonań, preferencji seksualnych, chorób itd. Kilka lat temu algorytmy określały to z 70% skutecznością, obecnie jest zapewne dużo lepiej. Nie trzeba tego pisać wprost, ani klikać w jednoznaczne treści. Analizowane jest wszystko, nawet czas przeglądania poszczególnych zdarzeń na osi czasu, ruchy myszką. Na tej podstawie profilowane jest społeczeństwo na różne strony. Facebook jest też wykorzystywany w wojnie hybrydowej, która trwa. Kwestią czasu jest zanim komisja europejska weźmie się za takie portale.
  4. lkosz

    Czy Facebook to przeżytek?

    @astrokarol To tylko wyrzuty dopaminy po spadku człowiekowi jeszcze gorzej, dlatego wraca, albo żre słodycze. Jeszcze o lajkach zapomniałem - są one substytutem akceptacji społecznej. Duża liczba = nagroda od mózgu w postaci dopaminy, na chwilkę oczywiście. A brak lajków to problem. Coraz poważniejszy. I do terapeutów coraz częściej przychodzą ludzie, dla których to prawdziwe źródło problemów, bo czują się nieakceptowani i opuszczeni. Co ciekawe bardzo dużo celebrytów ma ten problem. I słowo komentarza w kwestii depresji i dysmorfofobii - pod tymi pojęciami należy rozumieć choroby, które bywają śmiertelne nawet pomimo leczenia silnymi lekami, przy czym dysmorfofobia zbiera większe żniwo niż depresja. To nie fanaberie celebrytek. I tu również ciekawa rzecz - sporo celebrytów "beauty fit" cierpi na dysmorfofobię o różnym stopniu natężenia, ewentualnie zaburzenia lękowe (kazeina, gluten, cukier, sól, tłuszcz itd). Dlatego niektórzy się oszpecają operacjami, wycieńczają treningami, walczą wszędzie z kazeiną, tak energicznie nauczają (nie mając do tego kwalifikacji ani wiedzy) itd.
  5. lkosz

    Czy Facebook to przeżytek?

    Miałem konto na tym portalu jakoś w latach 2011-2012. Wywaliłem z kilku powodów: marnowanie czasu i spłycenie relacji ze znajomymi. Niektóre też zniszczył, bo tworzył złudzenie, że mają ze mną stały kontakt. Denerwowały mnie też obce osoby, które wysyłały mi zaproszenia do znajomych myśląc, że skoro raz zamieniliśmy zdanie w kolejce do dziekanatu, to coś z tego wynika. A potem wielki foch, gdy odrzucałem. Część osób, o których miałem dobre zdanie, zachowywały się tak, że siedziałem momentami osłupiały. Miarka się przebrała po tym, jak kumpeli z liceum odbiło po porodzie i wrzucała milion zdjęć. A inna koleżanka z klasy, o której miałem baardzo dobre zdanie, wrzuciła zdjęcie z USG. W obawie przed relacją z porodu i ewentualnej plastyki waginy, usunąłem konto. Wolę tego nie widzieć, żyć złudzeniami i przynajmniej mieć dobre wspomnienia. Część znajomości, która miała się rozlecieć, to się rozleciała. I tak by się to stało. Pozostali wiedzą, że mogą zadzwonić i się po prostu spotkamy. Na sugestię, że nie mam życia prywatnego proponuję, że możemy porównać to co ja robię po pracy, i co oni robią. Mam konto-krzak na tym portalu tylko dlatego, że większość informacji jest tam publikowana. Prawie wszyscy odeszli od swoich stron i RSSów. Dlatego machnąłem sobie skrypt, który w przeglądarce symuluje przeglądanie facebooka, strona po stronie, parsuje i wystawia to w formie kanału RSS. I mam elegancko posortowane, tak jak ja chcę. I co najważniejsze - wszystkie informacje, a nie tylko te, które ktoś uznał że mi się należą Raz dziennie przeglądam, zajmuje to 5-10 minut. Co do szczęścia o których tutaj ktoś pisał - jest dokładnie odwrotnie. Przy wielu zaletach mediów elektronicznych, psychologowie publikują wyniki badań dość niepokojące, pisząc z pamięci: - konkluzją większości publikacji jest, że przeglądanie mediów społecznościowych zwiększa prawdopodobieństwo depresji - obniża poczucie własnej wartości - wszyscy publikują piękniejszą wersję rzeczywistości, piękne jedzenie, w towarzystwie szyszek, a moje wygląda jak wymiociny lwa - publikujący piękniejszą wersję siebie doskonale wiedzą, że ich życie wygląda dużo gorzej, co również obniża nastrój - nieświadome niczego dzieci biorą zawartość 1:1, co potęguje efekt depresyjny, zwiększa kompleksy - dziecko pozostawione samo z telewizorem lub komputerem czuje się tak naprawdę samotne, bynajmniej szczęśliwe - diagnozuje się zaburzenie FOMO u coraz większej liczby osób, zwiększa się odsetek depresji i zaburzeń lękowych - postulowany jest związek ze wzrostem odsetka diagnoz dysmorfofobii - jest jeszcze inne zaburzenie, tylko nie pamiętam nazwy - polega na tym, że człowiekowi się wydaje, że powiadomienie przyszło, i co chwilę zerka na telefon, co chyba też zostało już uznane za zaburzenie - awaria telefonu, zapomnienie, "szlaban na fejsa" wywołuje psychosomatyczne objawy odstawienne i zaburzenia lękowe - uzależnienie od mediów społecznościowych polega na uzależnieniu od "atrakcji", które wywołują wyrzuty dopaminy i adrenaliny, po głowie mi się kołacze, że spada jednocześnie poziom serotoniny i oksytocyny, ale mogę się mylić. Jeśli tak, jest to dodatkowy czynnik powodujący depresję - nienaturalne ruchy kciukiem po ekranie powodują choroby zwyrodnieniowe stawu, nadwyrężenia i przeciążenia; przez dłuższy czas pochylona głowa nad ekranem skutkuje problemami z szyją - niebieskie światło emitowane przez ekrany skutkuje zaburzeniami wydzielania melatoniny w porze wieczornej i problemami ze snem - uzależnienie od mediów i gier na nich z kolei skutkuje deprywacją snu - obniżenie jakości snu, to spadek odporności, nastroju, więcej wypadków, mniejsza wydajność w pracy itd. - ciągłe powiadomienia obniżają poziom koncentracji, co ciekawe człowiek uzależniony, który schowa telefon, żeby się skupić, również ma obniżoną koncentrację, dodatkowo pojawia się lęk - ludziom coraz trudniej skupić się na jednej rzeczy - oglądają youtuba, przeglądają fejsa, odpisują na whatsappie i jeszcze z kimś obok rozmawiają - dość powszechne przebodźcowanie skutkuje pojawieniem się depresji - media społecznościowe bywają używane przez dzieci do znęcania się nad znajomymi, co dokłada się do wzrostu odsetka samobójstw - do tego dokłada się problem z konsumpcją dłuższych tekstów i przekazów - człowiek jest przyzwyczajony do obrazków i hashtagów; czyta w gazetach tylko leady Wszystko powyższe bierze się od przedawkowania mediów i smartfona. Kłopot w tym, że łatwo w to wpaść i łatwo przedawkować, a dawka bezpieczna nie jest znana
  6. lkosz

    Zasilacz awaryjny UPS jako stacja zasilająca

    Jeśli chcesz kwasowe, to AGM. Żelowe to zbędny wydatek. Reszta parametrów poza pojemnością nie ma większego znaczenia w Twoim przypadku.
  7. lkosz

    Zasilacz awaryjny UPS jako stacja zasilająca

    @sullifan nie mogę znaleźć noty katalogowej do tego akumulatora, ale mi to wygląda na 95% na akumulator rozruchowy z samochodu. Jeśli tak, to nie nadaje się do pracy cyklicznej. Jeśli chcesz akumulatory kwasowe, to AGM. Kup też odpowiednią ładowarkę mikroprocesorową do niego.
  8. lkosz

    Zasilacz awaryjny UPS jako stacja zasilająca

    W UPSie wymień akumulator i zostaw na trudniejsze czasy, kiedy prądu nie będzie. Szkoda go rozwalać na części, a to nie jest tanie urządzenie. Do montażu weź coś innego. Kradex produkuje duże plastikowe obudowy hermetyczne mieszczące akumulatory nawet 18Ah, gdzie upchniesz też resztę układów. Można też sobie sklecić pakiet z akumulatorów NiMH. Zmierz sobie zużycie, oblicz jakiej pojemności akumulatorów potrzebujesz, a potem dobieraj obudowy i resztę.
  9. lkosz

    Zasilacz awaryjny UPS jako stacja zasilająca

    Niepotrzebnie kombinujesz. UPS przekształca napięcie stałe 12V w przemienne 230V, które chciałbyś potem wyprostować i zamienić znowu w 5-12V. Jak wyżej napisano - nie ma to żadnego sensu. Chcąc użyć tego co masz, musiałbyś usunąć ze środka najdroższe rzeczy: transformator i całą elektronikę, czyli zostałaby sama metalowa obudowa i akumulator (który pewnie jest już zasiarczony i nadaje się do utylizacji). Skorzystaj z gotowych urządzeń lub projektów na tym forum (lub innym elektronicznym), kitów AVT itd. opartych o akumulator, układ zabezpieczający i przetwornice DC-DC.
  10. @Alfa Bundis teraz Twoja propozycja - czas trwania nieprzerwanego dużego zachmurzenia - przyjąłem 7, 8 i 9 oktant. Zanim zaczniemy, ważna uwaga do tych szacunków - pomiary są robione raz na godzinę, czasem i rzadziej. Ograniczyłem maksymalny odstęp między pomiarami do 6h ze względu na liczne nieciągłości, ale i tak poniższe dane mają raczej charakter informacyjny i rozrywkowy Sposób prezentacji jest jeszcze gorszy, bo klaster elasticsearch nie potrafi już wykonać takich obliczeń, trzeba było przejść na pythona i basha. Na koniec wybierzemy sobie Wąchock Pogodowy Obliczenia wykonane dla wszystkich 66 stacji. W archiwum analiza_4.zip są surowe dane zawierające nazwę stacji, timestamp początku, timestamp końca, czas trwania zachmurzenia w 7, 8 lub 9 oktancie, nieprzerwany obserwacją o innej wartości, z maksymalnym odstępem między sąsiednimi obserwacjami równym 6h (w przypadku wykrycia takiej przerwy, za koniec przyjmowana jest ostatnia obserwacja, i liczenie czasu zaczyna się od początku). Na początek histogram dla wszystkich stacji, pierwsza kolumna to długość trwania bardzo dużego zachmurzenia. Posortowany po kluczach i po częstości: Widać silny wpływ 3h odstępów w pomiarach. Zróbmy rzutowanie wartości do najbliższej podzielnej przez 3, posortowane po kluczach i po częstości: Dane wyglądają normalnie. Popatrzmy na percentyle 25 50 75 90 95 99 długości trwania bardzo dużego zachmurzenia, z pomocą prostego jednolinijkowego skrypcika: posortujmy sobie tabelkę po ostatniej kolumnie i pośmiejmy się z ostatnich 10: Taka ciekawostka: wedle tej statystyki ludzie z okolic stacji SNIEZKA, SZCZECINEK i OSTROLEKA mają niezłe jazdy z pogodą Mieszkańcy! Nie ma sensu włazić na Śnieżkę, to samo macie w domu nad głowami, a nawet gorzej Teraz pierwsza dziesiątka: Zaskakująca jest obecność w zestawieniu Raciborza, Katowic i Wrocławia. Ale trzeba pamiętać, że wystarczyła jedna obserwacja poniżej 7. oktanta. Czyli jedno przejaśnienie. Czyli excusez le mot dupa, ale z przejaśnieniami A jak ktoś się chce opalać, nawet zimą, to tylko w okolicach Gdańska - częściej słońce zajrzy. To teraz ekstrema - liczba przypadków zachmurzenia powyżej 5, 7, 10, 14, 18, 22 i 28 dni + jaki to jest procent obserwacji obok. Używając jeszcze prostszego skryptu: Mamy dwa przypadki z ponad 28-dniowym zachmurzeniem ciągłym: LEBORK 2010-01-12T13:00:00+01:00 2010-03-30T08:00:00+02:00 1842 LEBORK 2010-03-30T17:00:00+02:00 2011-02-01T00:00:00+01:00 7376 spójrzmy wprost na dane: wygląda na błąd w danych, przyjmujemy, że nie było przypadku z ponad 28-dniowym ciągłym co najmniej 7-o. zachmurzeniem. To samo z 22-dniowym okresem, ponownie Lębork. Ponad 18 dni ciągłego zachmurzenia, 6 pomiarów: KLODZKO 2013-02-10T12:00:00+01:00 2013-03-01T04:00:00+01:00 448 SNIEZKA 1993-12-07T19:00:00+01:00 1993-12-27T13:00:00+01:00 474 JELENIA_GORA 2013-02-10T04:00:00+01:00 2013-03-02T02:00:00+01:00 478 TERESPOL 1997-11-14T00:00:00+01:00 1997-12-05T19:00:00+01:00 523 LEBORK 2010-01-12T13:00:00+01:00 2010-03-30T08:00:00+02:00 1842 LEBORK 2010-03-30T17:00:00+02:00 2011-02-01T00:00:00+01:00 7376 Pomijamy Lębork. Kłodzko wygląda wiarygodnie (uwaga, na lewej osi Y jest minimum zachmurzenia, na prawej liczba pomiarów zachmurzenia): Śnieżka też ok: Jelenia Góra też ok: Terespol też ok: Czyli można przyjąć, że najdłuższe ciągłe duże zachmurzenie trwało na terenie Polski prawie 22 dni. Poszukajmy teraz polskiego Wąchocka pogodowego Policzymy wartość oczekiwaną z powyższej tabeli dla 5, 7, 10, 14, 18, 22, 28 dni i procenta obserwacji Z najwyższymi wartościami oczekiwanymi: Zachmurzenie w górach to normalne, czyli Bydgoszcz została wąchockiem? i z najniższą wartością oczekiwaną, pierwsza 10: Zgorzelec dyskwalifikujemy ze względu na baaardzo małą liczbę pomiarów. To już ostatni post z analizą. W razie problemów, niejasności - pytajcie.
  11. @JSC To teraz tak na szybko zachmurzenie 22 grudnia, godziny 10-14. Na początek weźmiemy dane ze stacji które mają sporo pomiarów: Wrocław, Warszawa i Poznań. Katowice wykluczyłem ze względu na mniejszą liczbę pomiarów w 1975-1995. Liczba pomiarów prezentuje się tak: Średnia i mediana: 25 i 75 percentyl I jeszcze rozkład wartości na kole, i słupkowy: Rozkład dla Katowic jest podobny, a na Śnieżce 45% to brak pomiaru przez ograniczoną widoczność. I kraj ogółem analogicznie: Niby wygląda nieciekawie... I na koniec, kraj ogółem, % pomiarów, gdzie zanotowano co najwyżej 3 oktant: i to samo, gdzie zanotowano co najwyżej 1 oktant Czyli dla każdego coś miłego. Optymista może liczyć na przejaśnienia, a pesymista może się spokojnie dołować, bo i tak się zachmurzy Jedyne co mi się kołacze po głowie, to zmiana skali na oktantową przy pomiarach synoptycznych (analizowanych przeze mnie) na początku lat 60, i w pomiarach klimatycznych na przełomie lat 80 i 90. I na to trzeba uważać. Ale jak w nocy dochodzą do wniosku, że zachmurzenie jest niewielkie (oktant 1.), w miejscach gdzie nie ma zanieczyszczenia światłem (bo w pobliżu miast to łatwiej), Księżyc jest w nowiu, w okolicach przesilenia zimowego, to nie mam pojęcia Może korzystają z łun świetlnych znad miast, może patrzą po gwiazdach... Zawsze można zadać pytanie, ktoś odpowie. Ja niestety nie mam czasu na szczegółowe opisywanie wszystkiego od podstaw W kwestii reszty wypowiedzi polecam przeczytać mój poprzedni post.
  12. No to lecimy z koksem, Tym razem zrzuty ekranu, bo Grafana nie obsługuje scripted fields (potrzebnego do określenia która godzina to noc), a Kibana nie ma takiego ładnego publikowania wykresów. Na początek przyjrzyjmy się danym. Wykres przestawia liczbę obserwacji z danej godziny, zestackowany, najmniejsza liczba obserwacji u góry: s1.png Na początek ogół kraju. Widać tutaj, że godziny w których normalnie prowadzi się obserwacje (0,3,6,9,12 itd.) mają bardzo duże minima. Coś z danymi jest nie tak Trzeba powybierać stacje, które mają równomierne obserwacje: s2.png są to Wrocław, Poznań, Katowice, Warszawa i Śnieżka, którą wyłączymy chwilowo z zestawienia z oczywistych powodów. Na lata 1985-1995 proszę patrzeć trochę podejrzliwiej. Nie wycinałem ich, bo szkoda. Wzięte są pomiary tylko z godzin 20 - 5 rano. s3.png liczba oberwacji miesięcznie s4-s6 procentowy udział zachmurzenia Szczegóły do pobrania w csv s7.csv s7.csv Nic nie widać, prawda? Nie ma pogorszenia? To przyjrzyjmy się bliżej. Wybrałem tylko oberwacje, gdzie zachmurzenie to 2 oktanty i mniej: - 20 percentyl, rozdzielczość miesięczna, czysto (0 oktantów) s8.png - 50 percentyl rocznie - czysto (0 oktantów), ale jak się zmieni interwał na miesięczny to zaczynają dziać się ciekawe rzeczy: s9.png Jakoś gęstawo się robi. - 35 percentyl, rozdzielczość miesięczna: s10.png Podejdźmy do tego inaczej - dla którego percentyla pokaże się w miarę równomiernie skok do 1 oktanta. Weźmy lata 2000-2018 oraz 1960-1980. - dla lat 2000-2018 pierwszy pik do 1. oktanta przypada na lipiec 2009, ale to o niczym jeszcze nie świadczy. Od 30 percentyla mamy ładnie, równomiernie od roku 2005: s11.png - dla lat 1960-1980? analogiczną sytuację mamy dopiero koło 52-55 percentyla: s13.png Co ciekawe, jak spojrzeć na oktanty 0-5, 0-6 i nawet 0-7 to nadal widać takie prawidłowości. Dopiero przy uwzględnieniu ósmego oktanta różnice między obydwoma okresami się zacierają. Na koniec średnia, z 9 oktantem: s14.png i bez 9 oktantu: s15.png To były duże ośrodki miejskie, wzrost zapylenia, zanieczyszczenia światłem i takie tam. To teraz Śnieżka. I tu nie widać tego efektu. Inne ośrodki miejskie. Szczecin, Gdańsk, Białystok - również bez tego efektu. Teraz inaczej, szukamy podobnego zwiększenia zachmurzenia od 0 do 1 oktanta w XXI wieku dla przedziału 0-8 oktantów: - Wrocław, Poznań, Katowice, Warszawa - gęściej jest od 5. percentyla, pik widoczny na wykresie to luty 2013 s16.png - Śnieżka, brak efektu, zwiększenie było w latach 90 (co koreluje chyba z katastrofą ekologiczną w Sudetach) - Szczecin, Gdańsk, Białystok - brak efektu (niewielki przy ograniczeniu do pierwszych siedmiu oktantów) Teraz wschód i południowy wschód. Terespol: - przedział 0-2 oktanty, od 55. percentyla: s17.png - przedział 0-7 oktantów, od 25. percentyla, słaby efekt: s18.png oraz Tarnów (uwaga, koniec danych w 2015 roku): - przedział 0-2 oktanty, od 45. percentyla: s19.png - przedział 0-7 oktantów, od 20. percentyla: s20.png Weźmy Raciborz z gorszym powietrzem: - przy 22 percentylu, zakres 0-7 oktantów s21.png Podsumowanie: - widać w danych niewielkie zwiększenie częstości zachmurzenia w XXI wieku w niektórych rejonach kraju - W pobliżu ośrodków miejskich mających tendencje do powstawania smogu (Wrocław, Katowice, Warszawa) efekt jest bardziej widoczny. Usunięcie z tej grupy Poznania, zwiększa statystykę zachmurzenia. - W miastach na północy i wschodzie efekt jest słabszy. W miastach lub w rejonach o znacznym zanieczyszczeniu widać większą tendencję do zachmurzenia. I na koniec... ktoś tu pisał o Bielsku-Białej: - przedział 0-7 oktantów, brak anomalii - przedział 0-2 oktanty: percentyle 30, 35, 40, 45, 50; s22-s26 widoczny efekt od lat 90, uwaga - w 1995 przybyło pomiarów, efekt wzrostu koło 1995 jest pozorny Mam nadzieję, że się nigdzie nie pomyliłem, spać mi się już trochę chce
  13. Nie chce mi się dyskutować na temat tego jak kogoś przekonać. Nie mam w ogóle potrzeby kogokolwiek przekonywać. Nic mi do tego, że ktoś się czuje poszkodowany, bo ma chmury nad głową. Czepiasz się kilku wykresów wrzuconych na szybko. Napisałem, że coś więcej pojawi się jak znajdę czas. Do tego momentu trzeba sobie samemu przeanalizować, albo uzbroić się w cierpliwość. W temacie padło kilka stwierdzeń, bardzo konkretnych, bez poparcia w dowodach póki co, to je przy okazji analizowania danych na inne potrzeby sprawdzę. Ot cała historia. A to, że ktoś ma mgliste pojęcie o temacie, w którym się wypowiada z dużą stanowczością? No cóż... na to też nic nie poradzę
  14. no i widzisz... i już wszystko wiesz następna garść wykresów będzie zatem z normalnym opisem. Przyznam się, że nie jestem fanem amerykańskiego stylu popularnonaukowego. Tych porównań do stadionów, samochodów, i ogólnie traktowania odbiorcy jak idioty. Lepiej, żeby odbiorca nauczył się kilku nieskomplikowanych pojęć, a z biegiem czasu myślenia abstrakcyjnego, i potrafił samodzielnie zrozumieć tekst quasi naukowy, lub nawet naukowy (i potrafił na podstawowym poziomie zweryfikować jego jakość), niż żeby potrzebował za każdym razem prowadzenia za rączkę, bo rozumie tylko spójniki w zdaniach. Jeśli ktoś potrzebuje dowiedzieć się jak jest, i mieć jasno sprawę postawioną, to Hitler i jemu podobni wydali swoje przemyślenia. Tam jest prosto, dwubiegunowo napisane jak jest, jak żyć, jak ma być, i jakimi metodami to osiągnąć. W naukach przyrodniczych 100% pewności nie ma, wszystko jest obarczone ryzykiem błędu. Odpowiedzi bywają zazwyczaj skomplikowane, bo skomplikowaną rzeczywistość analizujemy prostymi metodami. Jeśli ktoś nie chce tego przyjąć do wiadomości, nie oferując nic lepszego w zamian, to już jego problem. 4 lata to za krótki okres na wykazanie prawidłowości, klimat i pogoda podlegają dłuższym cyklom, niż coroczne @JSC dlatego zapytałem z trwogą o ten termin, bo dokładny moment trzeba niestety wyliczyć wedle mojej wiedzy zjawisko na które się nadziałeś to precesja osi planety. Z tego powodu trzeba przyjmować poprawki w ustawianiu montażu paralaktycznego.
  15. @Piotr K. a jak byś zdefiniował np. 15. percentyl? W kwestii zachmurzenia i skali - nie wydaje mi się, żeby to była skala liniowa, raczej logarytmiczna, i jest przede wszystkim dyskretna. 2,5 oktanta należy sobie zinterpretować jako 2 lub 3 w zależności od stopnia optymizmu Zachmurzenie 4 o. to nie jest 4 razy więcej niż przy 1 o. Nie ma przelicznika, że jedna chmura typu cumulus to 15 chmur cirrus. Jest to skala uznaniowa, oparta na percepcji człowieka, dlatego podejście logarytmiczne do tego ma większy sens. Lub po prostu posługiwanie się definicją każdego oktantu. Podział zrobiłem arbitralnie, na zachmurzenie 0-2 o. kiedy się bierze teleskop niewiele narzekając, i 3-8 o. kiedy się narzeka. 3 oktanty przy zanieczyszczeniu światłem miejskim potrafi uprzykrzyć obserwacje. Wykres pokazuje jedynie brak wyraźnego trendu wzrostowego zachmurzenia w skali kraju. Tylko tyle. Do napisania, że około 30% dni w roku nadaje się do obserwacji, trzeba zweryfikować równomierność pomiarów w ciągu doby oraz przede wszystkim określić jakość nieba dla przedziału kilku godzin. Pomiary meteo były kiedyś robione co 6h lub rzadziej, teraz są częściej. Trzeba w związku z tym policzyć jakąś metrykę wrażliwą na obserwacje odstające, np. średnią arytmetyczną, oraz jakąś która jest na to odporna, np. 40-50 percentyl, obydwie dla godzin 20 - 5 rano, interwał dzienny, i zliczyć liczbę dni w interwale miesięcznym, kwartalnym, rocznym, kilkuletnim. Liczby, które widzisz w tabelce i po najechaniu myszką, to liczba obserwacji pasujących do warunku w danym interwale. Suma z wszystkich interwałów powinna dać liczbę próbek, czyli 16 535 294. "K" to są tysiące. dopiszę sobie do listy, policzę po drobnej modyfikacji pytania (percentyle czasu trwania zachmurzenia >= 5 oktantów). Przy czym nie mamy obecnie do czynienia z całkowitym, nieustępującym zachmurzeniem na przykład we Wrocławiu było trochę przejaśnień. Niewiele, ale były.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.