Skocz do zawartości

Blogi

 

Ciekawostki o Danii

Znajduje się od Polski dość niedaleko, można się do niej wybrać na wiele sposobów - statkiem, maszyną lotniczą, a także dwuśladowcem. Jednak nie jest tak częstą destynacją turystyczną, jak pozostałe państwa Europy - dla porównania Rumunia, czy Włochy. Przede wszystkim z powodu na koszta - Dania jest dosyć drogim państwem do odpoczynku jeśli chodzi o wypoczynek. Nie zmienia to faktu, że wypada zrozumieć nowinki z nim związane.
Mało osób ma świadomość, że Dania ma gigantyczną ilość wysepek. Razem nieco ponad 400, które stanowią niemalże 30% obszaru całego państwa. Pewne z nich nieprzerwanie są bezludne - zazwyczaj te mniejsze.
Następnej informacji nie muszę pisać fanom klocków Lego. Odkryte zostały one właśnie w Danii. Spreparował je Duńczyk Kirk Christiansen dosyć dawno, bo już w 1947 roku. W żargonie duńskim słowo Lego znaczy "baw się dobrze" i chyba na całym świecie setki stworzeń ludzkich wzięło sobie tą tezę do serca. Główna siedziba znajduje się w znikomym miasteczku Billund. Lokuje się tam tematyczny park rozrywki, do którego bilet kosztuje szacunkowo 200 złotych.
O każdej porze odpalając Bluetootha w swoim tablecie mamy coś do czynienia z Królestwem Danii. To dokładnie w tym Królestwie dowodził pan Bluetooth w 10 wieku. To dla jego poszanowani nazwano tę procedurę łączności.
W Danii istnieje zwyczaj, iż jeśli w dniu swoich 25 urodzin chłopak albo panna w tym kraju ciągle pozostaje bez partnera, można na niego wytrząsnąć wór z cynamonem. Współcześnie może się to wydarzać coraz liczniej.
Dania ciekawe fakty mogą zadziwić. A teraz słowo o finansach - główkowałeś ile kasy dostaje Duńczyk? Przeciętna minimalna godzinne pensja wynosi 62 zł. Co miesiąc przeciętny Duńczyk otrzymuje mniej więcej 14 tysięcy zł. Trzeba jednak mieć na uwadze, że koszty życia w Danii są sporo większe niż w Polsce. Nie zmienia to wcale sprawy, iż tygodniowo oszczędzają oni zdecydowanie więcej niż człowiek zatrudniona w Polsce. Źródło: http://rzucijedz.pl/ciekawostki-ze-swiata

drapak212

drapak212

 

Krótko w mroźną noc

Po raz pierwszy od długiego czasu pojawiła się wczoraj pogodna noc i to jeszcze zupełnie bez mgły. Postanowiłem wykorzystać okazję choćby na krótko. Najpierw porobiłem trochę zdjęć gwiazdozbiorów, ćwicząc przy okazji łapanie ostrości. Potem wyciągnąłem teleskop. Widoczność była dobra mimo księżyca który w trakcie obserwacji wychynął znad horyzontu, zasięg około 5,5 mag, atmosfera była dość spokojna, migotanie Syriusza i Kapelli dość spokojne, bardziej przypominało pulsowanie bez ostrych barw. Najpierw zerknąłem na gromadę M41 tuż poniżej Syriusza. Ładna, około 20 niezbyt skupionych gwiazd. Zachęcony widocznością sięgnąłem niżej do NGC 2362, z którą w gorszych warunkach miałem wcześniej problemy. Teraz jednak dobrze było widać ładną gromadkę kilkunastu słabych gwiazd wokół jasnej Tau CMa. Stamtąd przesunąłem obiektyw bardziej na wschód aby poszukać gromad w Rufie. Najpierw słaba M92, potem w górę, górę do pięknych M46 i M47. Rozglądając się po coraz bardziej rozświetlonym przez księżyc niebie, dojrzałem jeszcze Raka, więc odnalazłem Żłóbek i uznałem, że na razie to koniec.

Zaciekawiony

Zaciekawiony

 

Czym jest Kosmologia? - luźne rozważania na video

Tym razem spróbowałem poeksperymentować i nagrać swoje przemyślenia w postaci video. Wybaczcie za trochę być może nieogarnięte zachowanie przed kamerą ale nie ukrywam, że był to mój pierwszy raz przed kamerą. Tak samo jeśli chodzi o długość, jeżeli pojawią się inne nagrania popracuję nad jakością.    https://www.youtube.com/channel/UCEVuH3zB5k7CktVbMgRislg?view_as=subscriber

oleks24f

oleks24f

 

Wieloświatowa Zasada Względności/ Wieloświatowa Równoważności Uniwersów

Dzisiaj przedstawiam wam hmm jak by to powiedzieć większego i poważniejszego artykułu, rozprawy, projektu mojego autorstwa które, jak mam nadzieje wkrótce się ukaże. Na razie jestem w trakcie jego tworzenia. Wieloświatowa Zasada Względności/ Wieloświatowa Równoważności Uniwersów – Wieloświatowy analog klasycznej zasady względności, Zasady Równoważności. Można ją przedstawić w następującej postaci: „ Jeśli przyjmiemy istnienie Multiwersum dajmy na to III poziomu ( Obraz Schrodingera ), to w żaden sposób nie da się w nim wyróżnić uniwersum uprzywilejowanego, które mogli byśmy nazwać głównym. W stosunku do którego reszta była by alternatywna. Nie istniały by też żadne specjalne procesy oraz zjawiska fizyczne, które mogły by nam pomóc określić na której z linii czasu- superpozycji przestrzeni Wszechświata akurat żyjemy. Wynika to z stąd, że we wszystkich tych superpozycjach prawa fizyki będą identyczne. Dla tego też pojęcia główna wersja/alternatywna wersja są pojęciami względnymi, zależnymi od obserwatora przebywającego w różnych miejscach Przestrzeni Hilberta. Każdy z naszych odpowiedników w tychże wersjach historii będzie przekonany o tym, że jest nami. Przez to w ich pojęciu to my będziemy alternatywną wersją, wypełniającą inny aspekt ich życia. Tak samo w naszym rozumieniu, to tamte wersje będą w stosunku do nas alternatywne. Pozdrawiam i zachęcam do własnych przemyśleń Aleksander 

oleks24f

oleks24f

 

Tunele Czasoprzestrzenne

Tunele Czasoprzestrzenne- hipotetyczna właściwość czasoprzestrzeni opisanej daną metryką (Schwarchilda. Kerra), będącą w istocie rodzajem toplogicznego skrótu pomiędzy dwoma punktami jednego wszechświata (wewnętrzne) lub dwa wszechświaty (zewnętrzne). Historia pojęcia: Według Colemana i Korte pomysł tunelu czasoprzestrzennego został wprowadzony w 1921 roku przez Hermanna Weyla podczas jego badań nad masą w polu elektromagnetycznym. Jedna z pierwszych prac wskazująca na możliwość istnienia tuneli pod kątem teorii względności to opublikowany w 1935 roku most Einsteina-Rosena. Albert Einstein i Nathan Rosen wspólnie odkryli, że połączenie modelu czarnej dziury z modelem tzw. białej dziury, prowadzi do powstania rodzaju tunelu w czasoprzestrzeni. Jako że był to jedyny znany tunel, jego nazwa przez długi czas określała wszystkie tunele. Wiele wkładu nad badaniami tuneli włożyli amerykańscy fizycy John Wheeler i Robert Fuller w latach 60., którzy udowodnili m.in., że mosty Einsteina-Rosena są niestabilne i zapadłyby się same w sobie, zanim cokolwiek mogłoby je przemierzyć. Angielska nazwa tuneli Wormhole (dziurka robaka) została wprowadzona w 1957 roku przez Johna Wheelera, jako analogia do robaczka na powierzchni jabłka, który drąży sobie dziurkę, by przedostać się na drugą stronę. Bardziej praktyczny termin spacetime shortcut (skrót czasoprzestrzenny) został zaproponowany przez Sergieja Krasnikova dla tuneli umożliwiających przesyłanie materii i energii. Rodzaje tuneli czasoprzestrzennych 1. Rodzaj połączenia: 1.1. wewnętrzne- tak jak wyżej już wspomniałem łączą one ze sobą dwa odległe miejsca tego samego kosmosu. Będąc rodzajem skrótu umożliwiały by podróż pomiędzy gwiazdami szybciej od światła. Ich budowa (z wykorzystaniem egoztycznej materii o ujemnej masy do ich ustabilizowania) przyśpieszyła by kolonizacje innych układów. W niektórych spekulatywnych teoriach umożliwiały by też podróż w czasie, z punktu widzenia Teorii Względności i Kosmologii podróż taka też była by i tak podróżowaniem w czasie. Którego upływ zależny jest jak wiemy od masy i jej rozkładu w takim układzie opisanego tensorem energii- pędu (t. napięć - naprężeń). 1.2. zewnętrzne- stanowiące rodzaj mostu (most einsteina-rosena), pomiędzy co najmniej dwoma wszechświatami. Jest jak to wskazuje powyższy tekst najstarsza koncepcja czegoś takiego jak tunel czasoprzestrzenny będący matematycznym połączeniem dwóch modeli fizycznych- czyli renormalizacją. Łączony jest tu jeden wszechświat zawierający czarną dziurę z własnym horyzontem zdarzeń z drugim zawierającym tak zwaną białą dziurę wyrzucającą materię wraz z informacją w tym drugim kosmosie. Renormalizacje taką wykorzystuje się w wielu teoriach, najczęściej łączonym ze sobą modelami są: schwarchilda w naszym wszechświecie z logarytmicznie ekspandującym wszechświatem de Sittera- jedna z alternatywnych teorii, w taki właśnie sposób opisuje wielki wybuch, i powstanie naszego kosmosu z materii jakiegoś innego wcześniejszego. Inny rodzaj połączenia to model Kerra, opisujący rotującą czarną dziurę łączącą się poprzez superprzestrzeń (=hiperprzestrzeń) w rozumieniu Wheelera z białymi dziurami w innych wszechświatach w hipotetycznym multiwersum. Tak dla wyjaśnienia renormalizacja to matematyczne łączenie dwóch modeli w jeden nowy za pośrednictwem działania tak zwanej półgrupy P (grupoid) na teorię fizyczną opisaną zbiorem parametrów M: {m1,m2,m3,m4....mi}, w wyniku czego dostajemy nową teorię opisaną parametrami M':{m'1,m'2,m'3,m'4.....m'i}. Operacja taka spełnia następujące heurystycznie przedstawione przez ze mnie równanie: MP=M'. 2. Model obliczeniowy i właściwości: 2.1. Lorenzowskie- postulowane przez teorię grawitacji czyli OTW. Ich podklasą są tunele przenikalne dla energii i informacji lub jednej z nich. Ich przykładem jest tunel Morrisa-Thorne'a, który jest zmodyfikowaną odmianą mostu ustabilizowaną egzotyczną materią o ujemnej masie, 2.2. Euklidesowe- rozważane w fizyce cząsteczek, ich przykładem może być tak zwany mikroskopijny tunel czasoprzestrzenny, 2.3. Nieprzenikalne- nie można przesłać przez nie informacji czy materii. Z definicji należy do nich Most Einsteina-Rosena. Jako ciekawostkę dodam , że Susskind i Maldacena założyli, że splątanie kwantowe pomiędzy dwoma cząstkami czy układami kwantowymi może być spowodowane istnieniem pomiędzy nimi właśnie takiego mostu (Susskind & Maldacena 2013). Właściwości tuneli: Postuluje się, że wejście do takiego tunelu będzie otoczone horyzontem zdarzeń, stąd często jak wyżej już to opisałem za wejścia do nich brane są czarne dziury. Z punktu widzenia mechaniki kwantowej, a zwłaszcza jej najstarszej Kopenhaskiej interpretacji opartej o statystkę i rachunek prawdopodobieństwa rozkład takich tworów w przestrzeni będzie podlegał kwantowemu rozmyciu. Zamiast mówić o pewnym istnieniu tunelu w takim a nie innym miejscu należało raczej mówić o prawdopodobieństwie istotycznym statystycznie (p<0,01) znalezienia się takiego tunelu w spodziewanym przez nas miejscu. Tunele takie więc podlegają funkcji gęstości rozkładu prawdopodobieństwa. Niektórzy kosmologowie (Barrow 1999) spekulują nad sposobem rozkładu tuneli i ich dozwolonych połączeń pomiędzy nimi, wyróźnia się tu dwa podejścia do tematu: 1. Spełnienie modelu rozrzedzonych tuneli, połaczenia pomiędzy nimi są rzadkie i nieliczne. Tunele łączą tylko po jak najkrótszej drodze dwie gładkie obszary przestrzeni. Wyraźnie zaznaczona jest korospondencja z modelem gazu doskonałego, 2. Nie spełnianie modelu rozrzedzonych tuneli, połączenia są liczniejsze i o wiele bardziej rozbudowane, mogą łączyć się wielokrotnie ze sobą i rozdzielać na kilka odnóg zanim połączą dwa dowolne obszary. Bibliografia:
1. J. D. Barrow: (1999), Początek Wszechświata, Świat Książki, Warszawa, 
2. Maldacena J., Susskind L. Cool horizons for entangled black holes arxiv:1306.0533, 
3. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tunel_czasoprzestrzenny
4. http://www.infra.org.pl/nauka/wszechwia ... zechwiatem oraz wiedza własna + własne przemyślenia

oleks24f

oleks24f

 

Wieloświat, Metawszechświat, Superwszechświat, Ultrawszechświat, Multiwersum, Muliświat, Muliwszechświat

Wieloświat, Metawszechświat, Superwszechświat, Ultrawszechświat, Multiwersum, Muliświat, Muliwszechświat - hipotetyczny zbiór wszystkich możliwych wszechświat, oprócz " naszego" własnego. Obecnie w Kosmologii istnieje kilka koncepcji wieloświata, wynikających jako przewidywania i konsekwencja obecnych teorii fizycznych. Należy sobie zapamiętać, że nie istnieje coś takiego jak Teoria Wieloświata, gdyż wiele ludzi błędnie używa tu tego słowa na opisywanie tego typu koncepcji !!!! Być może wiele z nich będzie można ze sobą zunifikować lub też w matematycznej postaci koncepcje te w niejawny i na pozór nieintuicyjny sposób łączą się ze sobą w jedną bardziej złożoną i skomplikowaną strukturę. Było by to analogiczne do współcześnie istniejących wersji Teorii Strun, które poprzez tak zwane S, T Dualności łączą się w szerszą, głębszą i bardziej ogólną 11 wymiarową M- Teorię. 
Najczęściej spotykanym w literaturze podziałem wieloświata jest ten zaproponowany przez Maxa Tegmarka, który wyróżnia IV jego poziomy. 
1. Poziom I - wynikający wprost z Teorii Inflacji, a stricte z jej pewnego modelu nazywanego Wieczną Inflacją. W modelu tym zakładamy że przestrzeń podlega wiecznej ekspansji, Wielki Wybuch, nasz lokalny nie był, nie jest i nie będzie niczym wyjątkowym. Przed nim, jak i po nim nastąpiły oraz nastąpią i inne które dadzą początek innym uniwersom podobnym do naszego. Prawdziwe też będzie następujące twierdzenie Rachunku Prawdopodobieństwa: Gdy poczekasz odpowiednio długo, a przy tym będziesz miał nieograniczoną przestrzeń metryczną do dyspozycji, zaobserwujesz każde nawet mało prawdopodobne lub wręcz niemożliwe zdarzenie. Poziom ten scharakteryzować można następującym zdaniem: " Jeśli popatrzysz odpowiednio daleko, ujrzysz samego siebie". 
2.Poziom II - wynikający wprost z pewnego postulatu Teorii Strun, wprowadzonego przez Leonarda Susskinda. Postulat ów nazywamy Krajobrazem Teorii Strun. Wiąże się to z charakterystyczną właściwością ów teorii a mianowicie dodatkowymi wymiarami oprócz trzech znanych nam z życia codziennego. Trzy które znamy i które mamy do dyspozycji na co dzień nazywamy otwartymi, reszta której liczba waha się od 26 w starszych wersjach teorii strun, np Bozonowej do 11 w nowszych między innymi Superstrun- Supersymetrii, Supergrawitacji oraz Zasady Holograficznej zwinięta jest do tak zwanego wymiaru Plancka. Owo zwinięcie nazywane skompaktyfikowaniem lub tak zwanym uzwarceniem zbioru może być dokonane na 10 500 sposobów. Różna liczba wymiarów może podlegać ekspansji tworząc przy tym przestrzenie o różnych empirycznych prawach fizyki. Powstawanie takich przestrzeni będzie przykładem zjawiska Spontanicznego Łamania Symetrii, gdzie stan końcowy - Bańka Poinflacyjna będzie miał niższą symetrię a często i energię od stanu początkowego. W tym przypadku stanem końcowym będzie dane uniwersum, a stanem początkowym ów Krajobraz Teorii Strun pierwotnie 11 - wymiarowy. N - tą liczbę otwartych wymiarów w danej Bańce Poinflacyjnej w stosunku do Krajobrazu Teorii Strun, z którego się ona wynurzyła, matematycznie opisać można by za pomocą znanego z Teorii Mnogości Rachunku ( Algebry Zbiorów ). A dokładniej mówiąc tak zwanego dopełnienia zbioru. Zamknięte do wymiaru Plancka dodatkowe wymiary dopełniały by właśnie daną przestrzeń do pierwotnie 11 wymiarów. Zbiór takich Baniek Poinflacyjnych, każda z trochę innym zestawem empirycznych praw fizyki, nazywamy właśnie Multiwersum II Poziomu. 
3. Poziom III (MWIQM) - By zrozumieć o co chodzi trzeba się na tym poziomie odwołać do tak zwanego Problemu Pomiaru w Mechanice Kwantowej i roli obserwatora. Otóż Mechanika Kwantowa przewiduje, że sama obecność świadomości nie zależnie od tego czy będzie to człowiek, hipotetyczna egzoplanetarna forma życia czy też np mysz spowoduje istotne zmiany w zachowaniu cząstek elementarnych, takich jak fotony, elektrony itd. Jak wiemy cząstki takie opisane są w Teorii Kwantów tak zwaną funkcją falową Schrodingera, którą reprezentuje tak zwany wektor stanu : Ket Schrodingera. Ów wektor stanu przedstawiamy w tak zwanej Przestrzeni Hilberta. Dla tych co nie wiedzą czym owa przestrzeń jest, mówiąc najkrócej jest to specjalna wypukła liniowo- topologiczna wektorowa przestrzeń stanów, o wartościach rzeczywistych lub zespolonych. Cały problem pomiaru polega na tym co dzieje się z funkcją falową danego bytu, gdy na nią patrzymy, ulega redukcji , kolapsowi czy też nie. Pierwsza możliwość wyrażona jest w najstarszej interpretacji Kwanto-Mechaniki, związanej ze szkołą Kopenhasko- Getyńską. Tą interpretację znajdziecie też w każdym podręczniku Mechaniki Kwantowej. Należy jednak pamiętać, że problem z tą interpretacją jest taki że wprowadza ad hoc , a priori kolaps funkcji który nie wynika nawet z równania funkcji falowej. Ten sztuczny twór jest też niezwykle trudny do matematycznego zapisania, nie mówiąc już o udowodnieniu czemu akurat taka redukcja miała by zachodzić, skoro równanie Schrodingera prowadzi do zupełnie innych wniosków. To powoduje że Mechanika Kwantowa w tej postaci jest niepełna i musi istnieć jakaś głębsza Metateoria na której ona " żyje". Nie będę tu teraz opisywał wszystkich innych interpretacji tego problemu, skupię się natomiast na jednej której jestem zwolennikiem. Tą interpretacją jest ta zaproponowana przez Hugh Everetta III, nosząca nazwę Interpretacji Wielu Światów. W interpretacji tej funkcja falowa nie ulega nigdy kolapsowi, a każdy akt pomiaru rodzi tyle „Wszechświatów” ile w danym momencie jest możliwych rozwiązań. Dobrze obrazuje to słynny eksperyment myślowy Schrodingera , tak zwany: Jednocześnie żywy i martwy Kot Schrodingera.
Jak już wspomniałem istnieją i inne interpretacje próbujące rozwiązać problem pomiaru z których wymienić można tu np.: „ Świadomość Powoduje Kolaps, której zwolennikiem jest brytyjski fizyk Penrose, Spójnych Historii, za którą opowiada się Gell – Man. Twórca pojęcia kwarków. Fali pilotującej Boma, Kwantowego Darwinizmu polskiego fizyka Żurka czy wreszcie Interpretację wielu umysłów, bardzo podobnej do wielu światów Everetta. 
3.1. Korespondencja I/III, Izomorfizm I/III ( Kosmologiczna Interpretacja Mechaniki Kwantowej Tegmarka – Aquirre'a). Interpretacja to przedstawiona w artykule : Urodzenie w Nieskończonym Wszechświecie: Kosmologiczna Interpretacja Mechaniki Kwantowej, opiera się na założeniu, że podlegająca wiecznej inflacji przestrzeń jest w istocie tak naprawdę Przestrzenią Hilberta opisaną funkcją falową. A każde uniwersum, które powstanie w niej w wielkim wybuchu realizować będzie jedną z wartości własnych hermitowskiego ( zespolonego) operatora stanu możliwych do uzyskania przy pomiarze dowolnej wielkości fizycznej – Obserwabli. Daje nam to w istocie trudny do przyjęcia na początek wniosek, że my sami będąc zbudowani z cząstek opisanych funkcją falową istniejemy w tak zwanej wiecznej superpozycji stanów. Czyli gdzieś tam daleko stąd dajmy na to jesteśmy starcami, prowadzimy inną wersje naszego życia. Dalej jeśli tu jesteśmy facetami tam możemy być dziewczynami i odwrotnie. Wynika to z stąd że według słynnego równania Schrodingera cząstka nim opisana np. elektron, foton możemy przebywać w kilku miejscach jednocześnie i robić kilka rzeczy naraz. W słynnym eksperymencie young'a ze szczelinami np. foton przechodzi przez dwie lub więcej szczelin w tym samym momencie, albo też nie przechodzi przez żadną z nich.
3.2. Funkcja Falowa Hawkinga – Hurtle'a – odpowiednik funkcji falowej w Kwantowej Kosmologii. Posiada ona tą samą dziwną z pozoru własność superpozycji, wedle której nasz wszechświat przebywa w n stanach jednocześnie. W porównaniu jednak do powyższej koncepcji Tegmarka – Aqiurre'a nie nadaje w sensie ontologicznym rzeczywistego istnienia Przestrzeni Hilberta ani nie zakłada jej izomorfizmu z przestrzenią.
3.3. Kwantowa Teoria Umysłu/Świadomości !! - Pokreślmy na sam początek że do tej pory nic takiego nie udało się stworzyć. Aczkolwiek istnieją próby jej stworzenia. Np Taylora wspomniana w książce Czarne Dziury: Koniec Wszechświata ? Oparta na Tachionach. Niestety te posiadające kontrowersyjne właściwości cząstki elementarne ( urojona i masa, prędkość nadświetlna, Tachiony poruszają się wstecz w czasie) do tej pory nie zostały zaobserowane. Gwoli przypomnienia wynikają one z pewnych szczególnych rozwiązań równań Teorii Względności, patrz np. Kontrowersyjna Teoria Próżni Fizycznej Szypowa. Bardziej prawdpopodobne opierają się na włączeniu świadomości jako nowego członu do równania Schrodingera, w związku z czym również świadomość przebywała by w stanie superpozycji. Inna droga to napisanie nowego równiania dla świadomości. Idąc dalej w tym momencie musieli byśmy uznać świadomość za nową wielkość fizyczną rozłożoną w przestrzeni. A jak wiemy każda wielkość określona na pewnej m- wymiarowej przestrzeni stanowi pole fizyczne.
4. Poziom IV – Wynika on z założenia hipotezy tak zwanego Matematycznego Wszechświata. Hipoteza ta autorstwa Maxa Tegmarka stanowi jedną z kandydatek na Ogólną Teorię Wszystkiego, obok Teorii Strun, Teorii Wielkiej Unifikacji (GUT) oraz Kwantowej Grawitacji ( Pętlowej Kwantowej Grawitacji ). Hipoteza ta nadaje obiektom matematycznym ontologicznej realności unifikując je z fizyczną rzeczywistością. Dla tego też, w Kosmologicznej Interpretacji Mechaniki Kwantowej, zakładamy izomorfizm wiecznie ekspandującej przestrzeni z Przestrzenią Hilberta. Zgodnie z nią wszystko co dookoła nas istnieje, włącznie z organizmami żywymi i nami samym możemy traktować jako jedną wielką strukturę matematyczną. Strukturę na tyle złożoną wewnętrznie, że możliwe jest istnienie w niej życia. Jeśli założymy że koncepcja ta jest walentna do obiektywnie istniejącej, niezależnie od nas ludzi rzeczywistości, dostaniemy kolejny trudny do zaakceptowania wniosek. Wniosek mówiący, że każda znana nam, możliwa do wyobrażenia oraz nie znana nam na razie struktura matematyczna gdzieś tam istnieje. Zbiór owych struktur nazywamy właśnie Mulitwerusm IV poziomu alias Fizyczną Rzeczywistością. Każda z tych struktur da nam przy tym inne podstawowe prawa fizyki. Np w innych częściach Fizycznej Rzeczywistości rządzonej inną strukturą nie będzie możliwe istnienie życia, a w jeszcze innej nie będzie Mechaniki Kwantowej, a co za tym idzie nie będzie Wieloświata III poziomu. W jeszcze innych zaś mogą istnieć jak to określił sam Tegmark mogą istnieć poziomy, których nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. 
W tych rozważaniach pominąłem i inne koncepcje wieloświata. Dość ciekawą jest np. ta stworzona przez fizyka amerykańskiego Lee Smolina nazywana Kosmologicznym Doborem Naturalnym. Stanowi ona próbę odpowiedzi na inne nie rozwiązane do tej pory pytanie czemu nasz wszechświat jest jak się wydaje idealnie dostrojony i przystosowany do istnienia życia, w tym też tego świadomego. Zdolnego do zadawania sobie pytań. Koncepcja ta zakłada, że najbardziej stabilne a poprzez to najdłużej istniejące są te wszechświaty, które rodzą jak największą ilość czarnych dziur. A te kolei są zaczątkiem nowych wszechświatów. Analogiem do biologicznej koncepcji doboru i ewolucji jest założenie że każdy nowy wszechświat który rodzi się z czarnej dziury we wszechświecie matczynym z pewną „ mutacją „ stałych fizycznych. W związku z tym tylko niektóre z nich będą zdolne podtrzymać życie. Jak dla mnie choć nie spotkałem się z takimi próbami w literaturze, tak rozumiany wieloświat dało by się zunifikować z poziomem II Tegmarka. Ale jak mówię nie spotkałem się z żadnymi próbami znalezienia dualności i izomorfizmów pomiędzy nimi prowadzącymi do ów unifikacji. 
Jeszcze inną wersję stanowi ta spopularyzowana przez dwóch innych fizyków i kosmologów Briana Greena oraz Briana Coxa. Tu wszechświaty traktuje się jak płaskie membrany dryfujące w 11 wymiarowej hiperprzestrzeni przewidywanej przez M- Teorię i opartą na niej Kosmologię Bran. Membrany te mogą się ze sobą zderzać powodując powstanie nowych wszechświatów. Liczb ich oszacowano na 1010^10^7. Co warte podkreślenia liczba ta której nie sposób nawet przedstawić w postaci dziesiętnej, rozpisanej na papierze, jest o wiele rzędów wielkości większa od liczby atomów składających się na materię naszego wszechświata, szacowaną na 10 ^80 . Membrany te posiadając różną liczbę wymiarów przesunięte są wobec siebie w owej hiperprzestrzeni. Analogicznie jak Krajobrazie Teorii Strun, ta różnica dopełnia je do hiperprzestrzeni w której są zanurzone.

oleks24f

oleks24f

 

Wasze zdanie: Jak się nazywasz, takim cię piszą?

Cześć.
W związku z tym, że zakończenie "Usługi" zbliża się już dużymi krokami, chciałem prosić Was, czyli osoby zainteresowane moimi książkami o wyrażenie swojej opinii, a właściwie o określenie swoich skojarzeń z imionami i nazwiskami bohaterów.
Ten krótki sondaż pozwoli mi poznać odczucia, mam nadzieję, przyszłych czytelników "Usługi" oraz potwierdzi, bądź nie, czy postaci będą wywoływać zamierzone przeze mnie emocje.
Proszę Was zatem o wpisanie w komentarzu pierwszych myśli na temat poniższych ludzi. Jacy są? Jakie cechy charakteru mogą mieć? Kim mogą być?

1. Jonas Peck
2. Niclas Berg*
3. Fitzgerald Fritz
4. Alan Silverman
5. Andrea Alford

* tak, Niclas, nie Nicolas.

wimmer

wimmer

 

Pierwsze próby z filtrem mgławicowym

Filtr UHC-S kupiłem niedawno, ale przez pogodę nie miałem okazji go wypróbować. Mając kilka dni wolnego pojechałem do mamy, która ma domek na małej wsi blisko granicy z Białorusią, w związku z czym jest u niej bardzo ciemno. Trzymam u niej teleskop, bo w mieście i tak za bardzo mi się nie przyda, a nawet gdyby to znoszenie go z 4 piętra jest trochę kłopotliwe i męczące. Chodzi o teleskop Sky Watcher 112/900. Aby maksymalnie wykorzystać okazję poczekałem aż do 1 w nocy, gdy gwiazdozbiory będą odpowiednio ułożone. Łabędź był już nisko, ale z odnalezieniem Hantli nie miałem problemu. Oglądane gołym okiem w obiektywie 25 mm wyglądały jak okrągła plamka światła ze słabo zauważalną strukturą. Po założeniu filtru stwierdziłem poprawę kontrastu. Mimo wiejskiego położenia w niezbyt gęsto zaludnionej okolicy, nad horyzontem mimo to zauważalna była pewna łuna dalekich latarń. Filtr znacznie to obniżył, co poprawiło widoczność mgławicy. Trudno było mi natomiast ocenić czy widoczność wewnętrznego kształtu hantli się poprawiła. Mimo wszystko w tak niskim położeniu mgławica nie była zbyt jasna. Teraz obróciłem teleskop w drugą stronę. Powodem dla którego czekałem do takiej pory, była chęć uchwycenia za jednym razem drugiej jasnej mgławicy - tej w Orionie, który wzeszedł wystarczająco wysoko. Od tej strony widoczność była gorsza, z powodu łuny znad Brześcia. Mgławica oglądana bez filtra już wyglądała dostatecznie wspaniale, z filtrem lepiej było widać pewne szczegóły w rodzaju bardziej oddalonych pasm czy ciemnego kształtu blisko centrum. Zauważalnie spadła jasność gwiazd wewnątrz mgławicy. Skoro miałem już te dwa obiekty, przesunąłem nieco pole widzenia aby na tej samej wysokości znaleźć M 78. Była ledwie widoczna w takich warunkach. Po dołożeniu filtra wprawdzie zmniejszyła się jasność tła, ale mgławica nie była jakoś lepiej widoczna. Potwierdzało to moje przypuszczenia, że dla mgławic refleksyjnych filtr wiele nie daje. Skoro miałem już teleskop skierowany w tą stronę, postanowiłem zajrzeć nieco wyżej, i w "nogach" Bliźniąt odnalazłem ładną gromadę M35. Potem przesunąłem się nieco w bok aby spróbować z M1 ale warunki nie były na tyle dobre. Ponieważ pojawiła się mgła na ostatek przesunąłem obiektyw w górę aby zobaczyć Plejady i na tym skończyłem obserwacje.

Zaciekawiony

Zaciekawiony

 

Czy nasz umysł dało by się opisać za pomocą nowego kwantowego pola zbudowanego z hipotetycznych Tachionów ?

Ten wpis będzie hmm bardziej filozoficzny i w stu procentach spekulatywny. To efekt moich własnych przemyśleń co do natury świadomości i umysłu. Zdaję sobie też sprawę że większości twierdzeń które tu zebrałem i opisałem być może nigdy nie da się udowodnić na drodze stricte empirycznego doświadczenia.

W każdym razie zapraszam do lektury moich wypocin, które napisałem swego czasu i do dyskusji pod wpisem gdyby te wypociny kogoś zainteresowały.

Niedawno spotkałem się z bardzo ciekawą i intrygującą hipotezą dotyczącą umysłu. Postanowiłem więc przedstawić ją wam wraz z moimi własnymi przemyśleniami. A więc co byście powiedzieli na to by cały umysł wraz ze świadomością opisać jako kwantowe pole tachionowe. Takie podejście co do struktury umysłu będzie oczywiście zredukowaniem podłóg Redukcjonizmu epistemologicznego całej psychologii do fizyki pól kwantowych. (Lamża 2015)
Dla przypomnienia dla tych co nie za bardzo wiedzą czym jest Tachion (z greckiego ταχύς tachýs – szybki, prędki)- jest to hipotetyczna cząstka elementarna posiadająca pewne niezwykłe i wręcz nawet magiczne właściwości. Tachiony bowiem poruszają się z prędkością nad świetlną, prędkość światła jest dla nich nieprzekraczalna tyle że z dołu, w związku z tym przybywają one z przyszłości, poruszają się one w dół w czasie.
Ich masa spoczynkowa wyraża się liczbą urojoną (-i), lecz nie wiadomo do tej pory czy takie coś ma jakikolwiek sens fizyczny. Właściwości takie wynikają ze szczególnych rozwiązań równań pola grawitacyjnego Einsteina w ogólnej teorii względności. Cząstki takie pojawiają się na przykład w równaniach teorii próżni fizycznej Szypowa. (Szypow 2010).
Cząstki te spełniają ujemne równanie Einsteina: E = -mc2, m= -iμ, E = -iε. Skoro tachiony przybywają z przyszłości to można by za ich pomocą popuścić się matematycznie opisać działanie naszej intuicji, wizji czy przeczuć. Po prostu była by to informacja przybywająca z przyszłości, dokładniej mówiąc przeciekającą za pomocą zjawiska Dekoherencji Kwantowej z jednej z wielu możliwych wariantów przyszłości stanowiących zbiór rozwiązań kostki kwantowej w wieloświatowej interpretacji Mechaniki kwantowej Everetta. Jak też było by wynikiem oddziaływania przyszłości na teraźniejszość w tej wersji pośród wielu możliwych w myśl teorii przedstawionej przez mnie skrótowo w zdaniu powyższym. Zgadzało by się to też z pewną konstrukcją czasu w filozoficznych teoriach jego natury, nazywaną czterowymiarowością.
Koncepcja ta zakłada że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją obok siebie w tym samym momencie. Nie spotkałem się z czymś takim, ale rozszerzmy to na teorię Everetta, w takiej postaci że obok siebie istnieje wiele różnych wariantów przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Łamiąc zasadę Brzytwy Ockhama można założyć, że w każdej takiej wersji istnieją różne warianty naszego umysłu zbudowane z pola tachionowego, które w swoisty sposób łączyło by różne warianty przyszłości z różnymi wariantami teraźniejszości.
W takim modelu należało by założyć dość fantastyczną tezę o tym, ze nasz umysł i świadomość przybywa z przyszłości lub też, ze jest w pewien trudny sobie do wyobrażenie sposób osadzona w przyszłości. Mogło by to tłumaczyć przywoływane w ksiąźce - Zero Ograniczeń Joe Vitala, kontrowersyjne badania amerykańskiego neurologa Libeta, przywołane przez Claxtona, które pokazywały, że nasz umysł podpowiada nam co mamy zrobić przed podjęciem przez nas świadomych decyzji. (Vitale 2015) Jeśli weźmiemy pod uwagę to co przedstawiłem wyżej to wyjaśnienie tego faktu przestaje już być tak tajemnicze i niezwykłe.
Podsumowując jeśli przyjmiemy taką hipotezę to nasz umysł traktować powinniśmy jako pole kwantowe, gdzie tachiony były by odpowiedzialne za przenoszenie oddziaływań będących naszymi myślami, intencjami czy też podświadomymi programami. W tym ujęciu tachiony były by szczególnym i niezwykłym rodzajem bozonów cechowania. Należy jednak pamiętać, że zbudowanie pełnej według twierdzenia Goodla teorii umysłu będącego polem tachionów oddziałujących z materią i innymi rodzajami pól kwantowych, opartych o inne bozony cechowania jest z matematycznego i fizycznego punktu widzenia niezwykle trudne. (Taylor 1985)
Nie zapominajmy też, że tachiony nie zostały do tej pory zaobserwowane i pozostają na razie tylko hipotetycznymi cząstkami elementarnymi. Inaczej też wtedy trzeba by było patrzeć na kwestię życia po śmierci i reinkarnacji, gdyż przy założeniu istnienia takiego pola i takiej natury naszej świadomości, należało by założyć że cała informacja o nas zawarta jest w tym polu. Po śmierci informacja ta nie ulega zniszczeniu lecz nadal istnieje niezależnie od ciała, do którego w pewnym stopniu może się przyczepić i jeśli przyjmiemy reinkarnację (syn. Metempsychoza), to przyjmuje ona po prostu coraz to inne fizyczne formy, znany z Buddyzmu i wielu innych systemów filozoficznych cykl karmiczny.
Pokazuje to również pewną niezależność umysłu od ciała i brak sensu stricte ekwiwalencji pomiędzy nimi. Teoria taka była by też mostem łączącym współczesną naukę z ezoteryką i filozoficzną metafizyką. Wspomniany taki cykl karmiczny prowadził by w końcu w tej teorii do oświecenia czyli pełnym zrozumieniu tego pola i stania się nim, odrywając się od koinomaterii budującej nasze ciała. Szypow ujął to jako uzyskiwanie coraz to wyższych poziomów inteligencji aż do poziomu najwyższego, nazywanego przez nas Bogiem. (szypow 2010)
Bibliografia:
1. Ł. Lamża: (2015), Granice Kosmosu- Granice Kosmologii, Copernicus Center Press, Kraków,
2. J. Taylor: (1985), Czarne dziury: koniec wszechświata?, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa,
3. G. I. Szypow (2010), Teoria Próźni Fizycznej w Popularnym Wykładzie,
4. J. Vitale; I. H. Len (2015), Zero Ograniczeń, Sekret Osiągnięcia Bogactwa, Zdrowia I Harmonii Ze Światem,
Strony internetowe:
1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tachion

oleks24f

oleks24f

 

Hipotetyczne wielkoskalowe konstrukcje obcych cywilizacji

A więc dalej rozważając nasz cykl wpisów w których rozważamy fakt istnienia innych cywilizacji niż nasza, dzisiaj omówimy sobie hipotetyczne megakonstrukcje obcych. Budowane np wokół gwiazd w celu pobierania z nich energii lub by spowolnić ich nieubłaganą ewolucję i w konsekwencji śmierć np w wybuchu Supernowej. Mówię tu np o Sferach Dysona, ich odmiany znanej jako Rój Satelit Dysona- Harropa czy wreszcie rozbudowanej wersji takich sfer koncentrycznie zawierających się w sobie, znanych jako Mózg (Umysł ) Matrioszki. Omówię tu też coś takiego jak Pierścień Nivena, będący czymś w rodzaju gigantycznej koncentrycznej stacji kosmicznej umożliwiającej życie w warunkach atmosfery i grawitacji wewnątrz niej. Wybaczcie też za ewentualne powtórzenia gdyż o tych konstrukcjach mówiłem już trochę w poprzednich wpisach, a ten ma tylko usystematyzować, rozszerzyć wam i powtórzyć wiedzę o nich. Nie zapominajmy też i o tym, że jeśli cywilizacje w ogóle bawią się w budowanie jakichkolwiek konstrukcji, te rzeczywiście istniejące wcale nie muszą przypominać omawianych tu teoretycznych modeli. Cywilizacje mogą nas tu zaskoczyć swą pomysłowością, ale to już czyste spekulacje więc je zostawmy sobie na inny raz, ok A więc zaczynając od pierwszej z nich, najprostrzej wersji, czyli zwykłej Sfery Dysona. Stanowi ją budowla otaczająca koncentrycznie gwiazdę i wykorzystująca całą wypromieniowaną przez nią energię na użytek cywilizacji. Zaproponowana została ona po raz pierwszy przez amerykańskiego fizyka i futurologa Freemana Dysona w 1959 roku w prestiżowym czasopiśmie naukowym. Konstrukcja taka jest jednak grawitacyjnie niestabilna w czasie, co stanowi jej główną wadę. Dzieje się tak dla tego, że wypadkowa siła przyciągania między sferą a jakimkolwiek obiektem znajdującym się wewnątrz niej wynosi zero. A więc bez aktywnego wspomagania w naszych rozważaniach pomińmy już jakiego rodzaju, gwiazda mogła by zdryfować i zderzyć się ze ścianami konstrukcji, doprowadzając do katastrofy. Aby nasze rozważania nie były nudne opowiem wam, że w ostatnich czasach pojawiły się ciekawe lecz dość kontrowersyjne dowody obserwacyjne na istnienie czegoś w tym rodzaju wokół jednej z gwiazd w obrębie gwiazdozbioru Łabędzia. Gwiazda ta znana pod dość mało ciekawą i niczym się nie wyróżniającą nazwą katalogową KIC 8462852 obserwowana przez kosmiczny teleskop Keplera wykazuje ciekawe i dość nietypowe 20 % spadki jasności wskazujące na jakiś obiekt przechodzący przed tarczą gwiazdy w płaszczyźnie kierunku obserwacji. Takie spadki jasności wskazujące np na istnienie planet nazywamy Tranzytem. Bardziej popularne wyjaśnienie mówi o roju odłamków po komecie, meteorach orbitujących wokół gwiazdy. Takie spadki jasności mogą jednak wskazywać też na pobieranie z niej energii, poprzez jakieś sztuczne urządzenie. Co ciekawe zgadzało by się to z przewidywaniami zespołu pracującego nad programem SETI, mówiących że najłatwiej będzie nam wykryć obecność cywilizacji po zbudowanych przez nich konstrukcjach.
Coś co nazywamy Rojem Satelit Dysona- Harropa różni się od zwykłej Sfery tym, że nie stanowi litej konstrukcji a właśnie rój satelit okrążających gwiazdę w skorelowanych ze sobą orbitach.
O wiele bardziej rozbudowaną i wewnętrznie złożoną konstrukcją jest tak zwany Umysł Matrioszki, który w istocie jest gigantycznym Hiperkomputerem zdolnym do niemal nieograniczonych hiperobliczeń nie ważne jak złożonych obliczeniowo w ujęciu Kołomogorowa. Całość opiera się na zbudowanych z nanokomputerów Sfer Dysona, przy tym każda przystosowana jest do pracy na innym poziomie temperatury a co za tym idzie dalej na innej długości fali promieniowania emitowanej przez gwiazdę centralną. Opisać to można jako relację odwrotności od odległości od gwiazdy, Wynika z tego że pierwsza sfera przystosowana jest do pracy w najwyższej temperaturze, a ostania do najchłodniejszej zbliżającej się lub nawet osiągającej wartość temperatury mikrofalowego promieniowania tła, pozostałego po Wielkim Wybuchu. Na takim hiperkomputerze można by wedle spekulacji dokonać tak zwanej emulacji umysłów wszystkich ludzi do wirtualnej rzeczywistości lub symulować rozwój innych cywilizacji jak też implementować symulacje całych Wszechświatów. Choć co niezmiernie ważne sam mechanizm jego działania jest obecnie tematem gorących debat i spekulacji.

oleks24f

oleks24f

 

Skala Kardaszewa

W poprzednim wpisie omawialiśmy sobie problem braku jakichkolwiek śladów obcych cywilizacji mimo ogromu wszechświata i związanego z tym dużego prawdopodobieństwa ich istnienia. Dzisiaj opowiem wam o tak zwanej Skali Kardaszewa. Czyli skali, która ma na celu ustalenie poziomu zaawansowania danej cywilizacji. Kryterium jest tu ilość produkowanej przez cywilizację energii. Twórcą tego typu klasyfikacji jest rosyjski astrofizyk i kosmolog Nikołaj Kardaszew, który zaproponował ją w roku 1964, jak sam mówił pomysł na nią wpadł mu do głowy przy obserwacji kwzara CTA-102. Co bardzo ważne w naszych rozważaniach zapamiętajmy fakt że skala ta jest skalą logartymiczną !! a to znaczy nie mniej ni więcej to, że osiąganie coraz wyższych poziomów odbywa się w coraz to krótszych okresach/przedziałach czasu. I jest to intuicyjnie dla nas zrozumiałe, gdyż produkcja coraz to wyższych energii implikuje krótszy czas na osiąganie wyższego zaawansowania technologicznego. A poprzez to produkcję jeszcze większej ilości energii i tak dalej i tak dalej. A wraz z rosnąca w czasie energią jesteśmy w stanie sięgać głębiej w procesy i prawa przyrody, modyfikować je i kto wie może nawet samemu je programować ale o tym jeszcze potem opowiemy sobie bardziej szczegółowo. Znany kosmolog i astrobiolog Carl Sagan zaproponował tu prosty wzór matematyczny na obliczanie poziomu przy znanej ilości generowanej energii: K=log10W-6/10, gdzie K to właśnie poziom na skali, W to energia i moc w Watach produkowana przez cywilizację. I nie przejmujcie się tu stałymi liczbowymi dobranymi po to by ustandaryzować i znormalizować statystycznie obliczenia. Dobrze a więc jak już mniej więcej wiemy i orientujemy się czym ta słynna skala jest przejdźmy do omówienia i scharakteryzowania sobie poziomów jakie są w niej wyróżnianie:
- Poziom 0 - na tym etapie dopiero co kształtuje się kultura i zaczątki cywilizacji wsród inteligentnych stworzeń, które wyewoluowały na planecie. By móc mówić, że osiągnęły one ten poziom, potrzeba tego by istoty te budowaly już pierwsze konstrukcje, posiadały jakiś rodzaj pisma, zorganizowany handel, prawa ustanawiające reguły współżycia w grupach itp. Inaczej mówiąc jest to okres od pojawienia się świadomości swojego istnienia do ukształtowania się cywilizacji technicznej sensu stricte. Dla przykładu nasza cywilizacja lokowana jest gdzieś na granicy poziomu 0 i następnego poziomu I (planetarnego). Dla tego, że obecnie wykorzystujemy tylko 0,16% całej dostepnej na naszej planecie energii. Wartość K we wzorze Sagana wynosi dla nas 0,71.
- Poziom I inaczej nazywany Planetarnym- na tym poziomie wykorzystywana jest cała dostępna na macierzystym świecie energia. Czerpana np z trzęsień ziemi, wybuchów eksplozywnych wulkanów, tsunami, burz, huraganów itp. Poprzeż to cywilizacja taka jest w stanie panować nad swoją planetą. uczy się kontrolować i modyfikować jej pogodę, zapobiegać różnego rodzaju katastrofom naturalnym, wykorzystuje reakcję termojądrowe takie jak te które zachodzą we wnętrzu gwiazd oraz jest już zdolna do kolonizacji kosmosu. Na tym poziomie pojawiają się też zunifikowane rzady stanowiące jeden wielki organ rządzący planetą, coś podobnego ma miejsce i u nas na ziemi. Wszyscy widzimy tworzenie się globalnej wioski, czy unie państw jak unia europejska. Na tym poziomie mówić można też o osiąganiu poziomu technologicznej osobliwości lub zbliżenie się do granicy jej osiągnięcia.
- Poziom II - tu już na pewno osiąga się technologiczną osobliwość. Macierzyste gwiazdy przestają już być tylko obiektami widzianymi na niebie, lecz stają się źródłem energii. Cywilizacje na tym poziomie są w stanie budować wielkie konstrukcje wokół swoich słońc, takie jak Sfery Dysona- Narropa. Ten drugi wariant stanowi po prostu rój sond okrażających gwiazdę, podczas gdy zwykła Sfera Dysona stanowi litą konstrukcję otaczającą gwiazdę. Konstrukcje takie mogą być budowane również i dla tego by spowolnić lub zatrzymać ewolucję i śmierć gwiazdy.
- Poziom III- cywilizacje są tu zdolne do czerpania energii z wielu gwiazd w swojej galaktyce, wokół których budować mogą wspomniane wyżej i we wczorajszym moim wpisie megakonstrukcje. Energia czerpana może być też i z tak egzotycznych dla nas obiektów jak czarne dziury, gwiazdy neutronowe czy pulsary.
I tu można by skończyć, gdyż Kardaszew wyróżnił tylko te trzy poziomy adekwatnie zresztą do poziomu wiedzy o kosmosie w latach 60 XX wieku. Następne cztery poziomy dodane zostały później między innymi przez Asimova, a więc przypatrzmy się i im, bo moim zdaniem tu dopiero zaczynają się dziać niezwykle ciekawe rzeczy o których wspomniałem na wstępie. I teraz jest czas byśmy rozpatrzyli je szczegółowiej.
- Poziom IV- cywilizacje zdolne do czerpania energii z całej supergromady galaktyk. Wiedząc przy tym że w skład supergromady wchodzić może setka gromad i grup galaktyk, a w nich zawartych mogą być setki galaktyk. A w pojedyńczej galaktyce tysiące gwiazd możemy sobie tylko wyborazić jaką ilością energii dysponować mogła by taka cywilizacja. Można by tu mówić już o terrformowaniu światów, oraz eksperymentach typu zasiedlania tych światów życiem przyniesionym z innej planety lub stworzonego sztucznie. Prawdopodobnie jest też już zdolna do manipulacji kontinuum czasoprzestrzennym. Odkryła też Ogólną Teorię Wszystkiego (OTW).
- Poziom V- cywilizacje zdolne do czerpania energii ze wszystkich istniejących w obrębie obserwowalnego wszechświata supergromad galaktyk. Być może zdolne do manipulacji wymiarem Plancka, zmiany struktury subtelnej i programowania praw fizyki, choć w większym stopniu dotyczy to dwóch następnych już postbiologicznych nieomal boskich cywilizacji.
- Poziom VI- cywilizacje zdolne do zmiany znanych praw fizyki, manipulowania nimi i tworzenia własnych uniwersów w obrębie osadzonego w krajobrazie teorii strun (10500możliwości ) wieloświata II poziomu, a w razie potrzeby ucieczki do nich z umierającego macierzystego wszechświata. Może również manipulować tymi już istniejącymi uniwersami. Kto wie czy przypadkiem my sami jak i nasze uniwersum nie jest eksperymentem takiej boskiej postbiologicznej cywilizacji z jakiegoś równoległego kosmosu, albo nie jesteśmy ich potomkami którzy uciekli z zapadającego się wszechświata.
- Poziom VII- cywilizacja boska na jeszcze wyższym poziomie niż VI, praktycznie nieśmiertelna i niezniszczalna. Zdolna do kreacji innych wszechświatów i czerpania z nich energii. ilość energii uzaleźniona jest tylko i wyłacznie od liczby i romiarów tworzonych uniwersów. Zdolna przeżyć nawet wtedy, gdy kreacja nowych zniszczy uniwersum pierwotne.
Jak więc widzimy na wyższych poziomach zaciera się granica pomiędzy magią i nauką, tym co fizycznie możliwe i niemożliwe do urzeczywistnienia. Wraz jednak ze wzrostem zrozumienia rzeczywistości wzrasta prawdopodobieństwo tego o czym pisałem wczoraj, że boskie, postbiologiczne cywilizacje nie będą zainteresowane kontaktem z resztą wszechświata, uważając wiedzę posiadaną przez inne rasy za elementarną. Było by to więc wyjaśnienie słynnego paradoksu Fermiego. Posiadając przy tym OTW były by zdolne do takiej władzy nad prawami przyrody, że były by niezrozumiałe dla reszty ras o niższym poziomie.

oleks24f

oleks24f

 

Paradoks Fermiego a Prawdopodobieństwo istnienia innych cywilizacji we Wszechświecie

My ludzie już od wieków zadajemy sobie pytania o nasze miejsce w Kosmosie, o to czy jesteśmy sami czy też jest tam jeszcze ktoś kto tak samo jak my spoglądając na rozgwieżdzone niebo zadaje sobie te same pytania. No dobra bądźmy szczerzy nie wiadomo czy sobie zadaje bo nie wiemy jaką posiada mentalność, jaki rodzaj inteligencji i świadomości reprezentuje itp, ale o tym opowiem dalej i w kolejnych wpisach. Dzisiaj spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie czemu do tej pory nie odkryliśmy jeszcze żadnych śladów innej cywilizacji. Zaczynając od początku istnienie innych światów rozpatrywali już filozofie greccy np Epikur (341- 270 r. p.n. e. ), który pisał między innymi tak "We Wszechświecie istnieje nieskończona liczba światów podobnych jak i niepodobnych do naszego ". W czasach nam bliższych niezwykle zbliżone tezy i co warte podkreślenia niesprzeczne z najnowszymi odkryciami i obserwacjami astrofizycznymi głosił Giordano Bruno. W czasach współczesnych co i róż odkrywane są jakieś nowe Egzoplanety. Pojawia się tu właśnie wielkie pytanie czemu mimo pozornie niezwykle dużego prawdopodobieństwa istnienia innych światów, ras i cywilizacji nie odkryliśmy żadnych śladów ich istnienia. Wszelkie obiecujące bycie przełomowym odkryciem poszlaki takie jak Sygnał WOW! okazywały się być niewypałami, gdyż według najnowszych analiz i rewizji pochodziły od przelatujących komet i asteroid. Odpowiedzi na powyższe pytanie stara się udzielić tak zwany Paradoks Fermiego, chodź musimy tu pamiętać że wszelkie tego typu rozważania są w większości czystą spekulacją wprowadzaną a priori i bazują na tym co znamy z Ziemi, co z oczywistego powodu nie koniecznie musi być prawdą w innych miejscach Kosmosu. A więc zagłębmy się w przeanalizowanie kilku z teoretycznie nieskończenie wielu wyjaśnień. Z heurystycznego punktu widzenia najprostrzą z odpowiedzi jest ta, że oni nigdy nie istnieli, przez co dochodzimy do tak zwanej Hipotezy Rzadkiej Ziemi, która zakłada że procesy prowadzące do powstania życia są unikalne i wyjątkowe dla naszej planety. Niestety Hipoteza ta łamie w otwarty sposób słynną i obowiązującą we wszystkich modelach kosmologicznych słynną słabą zasadę kosmologiczną, gdyż wprowadzała by wtedy wyjątkowość jednych miejsc uniwersum od innych. Inne warianty tego typu hipotez zakładają niszczenie przez prawa rządzące przyrodą złożonego życia, a jak zapytacie się a np poprzez sterylizację całych planet przez wybuchy bliskich Supernowych albo bardziej gwałtownych rozbłysków gamma i związanych z nimi Hipernowych. Oprócz tego samo złożone życie może doprowadzać do swojego unicestwienia poprzez osiąganie punktu technologicznej osobliwości, wszelkie wojny w tym atomowa, degradacja macierzystej planety i wiele, wiele więcej możliwych zagrożeń.
Zakładając jednak że inne rasy istnieją, być może komunikacja z nimi jest z fizycznego punktu niemożliwa gdyż rozrzuceni jesteśmy od siebie w kosmosie w zbyt dużych odległościach od siebie. Poprzez to z kolei jakkiekolwiek próby kontaktu z innymi gwiazdami poza własnym układem są zbyt kosztowne i ekonomicznie nieopłcalne. Problemy te teoretycznie obejść można by wysyłając w przestrzeń kosmiczną sondy i całe oparte na nich misje bezzałogowe, których celem była by eksploracja i badanie innych gwiazd. Pomysł takiej misji zobrazowany został w filmie Wirtualna Podróż na Planetę Darwin IV (ang. Alien Planet) lużno opatym na książce Wayna Barlowa pod tytułem Expedition. Na marginesie mówiąc zapozanie się z tak z filmem jak i z książką bardzo wam polecam. Lecz tu pojawia się problem czekania często długie lata na jakkiekolwiek wiadomości zwrotne od sond, w czasie których z daną cywilizacją stać się może wiele często niezbyt optymistycznych rzeczy. A wszystko poprzez teorię względności zakazującą wszelkich prędkości w rozchodzeniu się sygnałów większych od światła i podróży z taką prędkością dla ciał o masie większej od zera. Obejść można było by to poprzez zastosowanie zjawiska splątania kwantowego do przesyłu danych pomiędzy obserwatorem na planecie a sondą. Być może istnieje też coś takiego jak Boska Kwarantanna odseparowująca cywilizacje od siebie tak w przestrszeni i czasie, po to by nie dochodziło między nimi do międzyplanetarnych konfliktów. Teza ta jest jednak jak dla mnie zbyt metafizyczna i zakładająca jakiś trancsendentny aspekt ewolucji życia w kosmosie. Choć kto wie może przed nami istniały inne cywilzacje, z tym że z czasem zaczęły one degenerować, wymierać, niszczyć się w konfliktach pomiędzy sobą. To prowadziło by do tego, że w naszym koryzoncie czasowym bylibyśmy jedyną rozumną rasą, a co do innych tego typu ras moglibyśmy szukać jedynie ich śladów w postaci np megakonstrukcji wokół gwiazd itp. Takie konstrukcje nosza nazwę Sfer Dysona, czasem też Sfer Dysona- Narropa, Pierścieni Nivena, hiperkomputerów Umusłów Matrioszek. Te ostatnie mają postać koncentrycznych Sfer Dysona, nakładajcych się na siebie i pracujących w odpowiedniej do odległości od gwiazdy tempertaurze stąd nazwa Matrioszka. Ostanimi czasy głośno bylo o jednej z gwiazd, która wykazywała w krzywej blasku ciekawy tranzytowy ślad czegoś co mogło by być pierwszą z odkrytych przez nas Sfer Dysona lub czymś w tym stylu. Inna koncepcja mówi o tym, że to my jeteśmy pierwsi i pierwsi zadajemy sobie tego typu pytania. Inne cywilizacje mogły też osiągnąć punkt technologicznej osobliwości i albo ulec samozagładzie lub osiągnąć taki punkt rozwoju że wszelki kontakt z resztą wszechświata stał sie w ich pojęciu zbyteczny. Zaklada się przy tym że hiperkomputer typu umysłu Matrioszki zdolny jest do tworzenia całych gigantycznych wirtualnych rzeczywistości typu ala Matrix do których takie cywilizacje mogły ucieć, tudzież przenieść samą tylko swoją świadomość porzucając swoje materialne ciała. Takie hipotezy są przykładem zastosowania do rozważań pojęcia Transcendencji w tym przypadku wirtualnej. Takie cywilizacje na tym już co tu ukrywać egzotycznym dla nas poziomie wiedzy i zrozumienia stają się postbiologicznymi superinteligencjami ekwiwalentnymi co do boskich VIII poziomów zaawansowania na Skali Kardaszewa.
A co jeśli takie hipotetyczne cywilizacje stosują do komunikacji technologie i środki daleko przerastające nasze zrozumienie, przypominam tu i to nie jest śmieszne, że my szukając obcych dalej operujemy tylko sygnałami radiowymi; nawet słynne SETI w całości się na nich opiera. Być może nie rozumiemy, nie dostrzegamy lub nie potrafimy poprzez takie a nie inne mózgi dostrzec prób kontaktu z nami innych inteligentnych istot. Poprzez nasze mózgi właśnie dostosowane do takiego a nie innego środowiska, takich a nie innych sygnałów sprawdzających się przez pokolenia wszelkie takie próby kontaktu traktujemy jako objawy chorób psychicznych itp. Mówię tu o takich kanałach kontaktu jak wszelkiego rodzaju Channelingi z Plejadanami i wieloma innymi rasami, które ponoć są w stanie odebrać tylko pojedyncze wrażliwe osoby. Inne to podania o demonach, duchach, bogach, wróżkach zachowane w dawnych podaniach i świętych księgach wielu religii. Choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego że społeczność naukowa do której de facto należę nie eksploruje dziedzin, które teraz poruszam traktując je jako pseudo i paranaukę. To zobaczmy jak tego typu przekazy próbuje się wyjaśniać za pomocą stanu splątania kwantowego umysłów, na czym opierać miała by się też telepatia. Takie przesyły wiadomości bazujące na zasadzie nielokalności w mechanice kwantowej nie wymagały by właściwie opuszczania planety, i co istotne zauważmy, że stan splątania jako przesył wiadomości, w istocie most Einsteina- Rosena według rozważań Leonarda Susskinda i Juana Malcadeny pomiędzy cząstkami nie łamałby by zasady względności. A czemu oj to pozwólcie że wytłumaczę wam już w innym wpisie. Skrajna postać takich rozważań uważa wszelkich mistyków, szamanów, schizofreników, jasnowidzów czy też tak zwanych kontaktowców za przykłady zniekształconych i źle rozumianych kontaktów z innymi rozumnymi rasami, lub efekt uboczny na niedostosowanych do tego umysłach Homo sapiens sapiens. Wszystkie te spekulacje oparte są jednak tylko na naszej niewiedzy i nie mają praktycznie żadnej wartości stricte naukowej.
Jeszcze inna grupa hipotez koncentruje się na pomyśle, że ziemia jest z jakiegoś powodu odizolowana, być może z racji niskiego poziomu technologicznego. Po jej osiągnięciu być może staniemy się bardziej atrakcyjni do kontaktu, rasy takie jak nasza mogą być też uważane za niebezpieczne z racji ich prymitywności.
Na koniec kontakty międzyplanetarne, mogą uchodzić w mentalności kosmicznych egzospołeczeństw jako przejaw dziwactwa, mogą być zakazane w lokalnym prawie i religii. Mogą więc być to czyny karane przykładowo śmiercią, odizolowaniem itp, a wszelkie dyskusje na temat innych form życia uchodzą za temat tabu. Wiąże się to że wspomnianą przeze mnie inną mentalnością i rodzajem świadomości/inteligencji które ewoluowały w odmiennych od naszej warunkach. Brak kontaktów może być też spowodowany ksenofobizmem, lękiem przed obcymi lub złymi wspomnieniami ze wcześniejszych prób nawiązania kontaktu z agresywnymi rasami.
Pozdrawiam i do zobaczenia w następnych wpisach Alex

oleks24f

oleks24f

 

Transit Timing Comparison - jeszcze płytsze tranzyty egzoplanet?

Witam,

W ostatnim czasie przyszedł mi do głowy pewien pomysł, na podstawie którego można byłoby wyznaczyć prawdopodobieństwo zarejestrowania tranzytu. Polega to na tym, że na podstawie znanej już długości trwania tranzytu można określić po której stronie krzywej jasności znajduje się spadek jasności wynikający z obecności tranzytu. Aby tego dokonać, należałoby porównać średnią wszystkich ocen obejmujących potencjalny przedział tranzyt egzoplanety z każdej minuty. Wymyśliłem więc nazwę TTC - Transit Timing Comparison (porównanie momentu wystąpienia tranzytu do znanej danej).

Weźmy sobie przykładowy tranzyt, którego czas trwania wynosi 120 minut. Początek ma miejsce o 23:00, a koniec o 01:00. Daną gwiazdę rejestrowaliśmy od 20:00 do 04:00, przez osiem godzin. Głębokość tranzytu wynosi 0.01 magnitudo. Przyjmujemy, że jedna klatka miała 10s ekspozycji i nie było żadnych przerw pomiędzy kolejnymi ujęciami.

Korzystamy ze znanej danej, czyli długości trwania tranzytu - 120 minut. Jeśli jedna klatka miała 10s, to w ciągu 2 godzin wykonamy 120 x 6 = 720 klatek. Tak dużą liczbę pomiarów będziemy uśredniali przez całe dwie godziny trwania tranzytu. Wszystkie uzyskane przez nas pomiary fotometryczne wrzucamy do Excela i wykonujemy zwykłe uśrednianie dla kolejnych klatek. Można też przeprowadzić dla każdej minuty, czyli na przykład:

Wszystkie pomiary uśrednione z przedziału 20:00 do 22:00.
Wszystkie pomiary uśrednione z przedziału 20:01 do 22:01.
Wszystkie pomiary uśrednione z przedziału 20:02 do 22:02.
Wszystkie pomiary uśrednione z przedziału 20:03 do 22:03.
[...]
Wszystkie pomiary uśrednione z przedziału 01:59 do 03:59.
Wszystkie pomiary uśrednione z przedziału 02:00 do 04:00.

Teraz wyobraźmy sobie jakie uzyskamy pomiary. Przy pomiarach z przedziału od 20:00-22:00 do 21:00-23:00 nic się nie dzieje - gwiazda ma stałą jasność. Później coraz bardziej obejmujemy przedział z tranzytem. Ocena 23:00-01:00 powinna pokazać jak najniższą jasność. Później mamy już wszystko na odwrót, niemal jak lustrzane. Z reguły, rozrzut pomiarowy maleje wraz z pierwiastkiem drugiego stopnia ilości wykorzystanych klatek obejmujących cały tranzyt. Czyli, jeśli mamy na podstawie pojedynczej klatki:
1 klatka -> rozrzut +/- 0.04000 magnitudo
4 klatki -> rozrzut +/- 0.02000 magnitudo
16 klatek -> rozrzut +/- 0.01000 magnitudo
64 klatki -> rozrzut +/- 0.00500 magnitudo
256 klatek -> rozrzut +/- 0.00250 magnitudo
1024 klatek -> rozrzut +/- 0.00125 magnitudo
Czy to się sprawdza? Trudno mi powiedzieć, gdyż rozrzut pomiarowy po uśrednieniu 29 pomiarów dla HD 189733 b (ten, co łapałem we wrześniu) wyszedł mi 8x mniejszy zamiast 5.38 razy (pierwiastek z 29 to 5.38). A więc wyszło jeszcze lepiej.

Co przedstawia taka krzywa jasności uzyskana po uśrednieniu takich pomiarów? Jak wiadomo, będzie trzeba wykorzystać środkowy fragment z uśrednianego czasu. Więc jeśli przedział wynosi 2 godziny od 20:00 do 04:00, to na osi X będziemy mieli pomiary od 21:00 do 03:00.



1 - moment do odcinka 21:00-23:00, czyli ciągle obejmujemy moment, kiedy gwiazda zachowywała wciąż stałą jasność
2 - moment z 21:00-23:00, gdzie zaczynamy obejmować wejście planety pozasłonecznej na tle tarczy gwiazdy
3 - moment na przykład z 21:12-23:12, gdzie po dwunastu minutach egzoplaneta już całkowicie znajduje się na tle gwiazdy
Coraz większy spadek jasności na skutek wejścia powoduje, że odcinek 2-3 nie jest stały. Podobnie będzie z 5-6.
4 - coraz bardziej obejmujemy obszar krzywej jasności z tranzytem, nie jest do odcinek stały ze względu na zjawisko dark limbening (najpierw planeta zakrywa brzegi gwiazd, które wykazują niższą jasność powierzchniową niż centralna część gwiazdy)
5 - dotarliśmy do momentu 22:48-00:48, gdzie od 00:48 stanowi trzeci kontakt (rozpoczęcie wyjścia z tarczy gwiazdy)
6 - minimum jasności, centralny moment tranzytu
7-11 - analogicznie do powyższych, lecz na odwrót (od 5 do 1)

Jaki to miałoby sens w rejestrowaniu tranzytów?
Wyznaczając szczyt uzyskanej piramidy, możemy określić moment minimum jasności. Ponieważ jasności są zakłamane (nie powinno się porównywać tak duży odstęp czasu), mówimy tutaj tylko o prawdopodobieństwu. Wyznaczając średnią dużej ilości pomiarów, możemy pokusić się o wyznaczenie

Dlaczego wykres jest do góry nogami? Jeśli obserwujemy spadek jasności, to "piramida" powinna iść do dołu?
Tak jak mówiłem, ten wykres nie obejmuje zmiany jasności, lecz prawdopodobieństwo wystąpienia tranzytu. Najniżej (0%) to fragmenty obejmujące maksymalną jasność, a najwyżej (100%) to te, które obejmują najmniejszy blask. Jeśli gwiazda ma 8.00 mag, a w maksimum osiągnie 8.01 mag, to 8.00 stanowi 0%, 8.005 - 50%, a 8.01 - 100%.

Czy można wykorzystać tę metodę przy odkrywaniu egzoplanet?
Tak, ale z ograniczeniem. Planeta musi być mała (czyli największe szanse, że nie została jeszcze zarejestrowana), a okres obiegu trwa jak najkrócej. Wówczas długość tranzytu będzie bardzo krótki i uda się nam objąć całą piramidę. Wiadomo też, że nie znamy długości trwania tranzytu. Niektóre można byłoby łapać od razu na krzywej pojedynczych pomiarów, inne niekoniecznie. A tym bardziej idąc w kierunku zmian o amplitudzie dziesięciotysięcznych części magnitudo. Stąd robimy taki wykres/mapę, gdzie na osi X byłby długość trwania zjawiska, a na osi Y amplituda zmian jasności. Mapka taka byłaby jakby obrazkiem, na przykład mającym 500x500 pikseli. Do tego byłoby trzeba napisać już program, gdyż w Excelu ciężko widzę takie obliczenia. Jeśli zarejestrujemy jakiś sygnał, to powinien pojawić się charakterystyczny pik. Daję tylko przykład pierwszego obrazka z Google'a, o co mi chodzi:



Na koniec, przedstawię na szybko zrzut ekranu z Excelu. To, co widzicie, to jest ta metoda (TTC) przeprowadzona na archiwalnej obserwacji HD 189733 b (pierwszy udany tranzyt). Zjawisko trwało 105 minut, a ja rozpocząłem 40 minut przed i skończyłem 20 minut po. Skutek? Ucięta piramida! Mimo to, wciąż udało się uzyskać szczyt piramidy. Nie konwertowałem więc na prawdopodobieństwo i stąd zostawiłem też spadek w kierunku dolnym. Warto zauważyć, że różnica między dwiema poziomymi liniami to już tylko 0.0005 magnitudo!



Analogicznie biorąc wszystkie wyliczenia, kamera ASI1600 (na próbnych testach przeprowadzonych przez Adama Jesiona) umożliwiłaby rejestrację tranzytu o 40% mniejszym rozrzucie pomiarowym niż dla lustrzanki (0.00015 a 0.00025 mag). Aby to powiedzieć, musiałbym użyć "półtora dziesięciotysięcznej" oraz "dwa i pół dziesięciotysięcznej" części magnitudo. W tym momencie chyba już mógłbym powiedzieć o stutysięcznej części magnitudo, aby było łatwiej A jak wyglądałby więc tranzyt na granicy możliwości? Piramida byłaby po prostu zamaskowana, a pomiary latałyby w górę i w dół. Jeśli jakikolwiek spadek się pojawi, to najprawdopodobniej jego minimum byłoby znacznie przesunięte.

Plusy metody:
- łatwość i szybkośc wykonania (możliwość przeprowadzenia takiej metody nawet podczas transmisji internetowych na żywo)
- możliwość rejestrowania tranzytów o głębokości do 0.0003-0.0008 mag za pomocą lustrzanki (kamery jeszcze lepiej, być może i poniżej 0.0001 mag przez całonocną obserwację)
- możliwość rejestrowania planety wielkości Ziemi na tle gwiazdy wielkości Słońca w odległości do 1000 lat świetlnych
- można powiązać z pierwszą częścią metody live binning oraz lucky imaging, choć nie jest to konieczne
- można powiązać z wyborem dynamicznych gwiazd referencyjnych
- coś, co nie wykorzystywano do tej pory, więc jest szansa rozwinąć temat (?)
- szansa na zarejestrowanie antytranzytu, gdyż krzywa ma podobny charakter

Minusy metody:
- brak możliwości wykorzystania metody uśredniania (etap 2/2 w live binning)
- wymagany bardzo długi czas trwania obserwacji (letnie noce mogą być nawet nieco za krótkie)
- tranzyt musi wypaść jak najbliżej momentu dołowania Słońca, aby załapać z jak największą dokładnością
- dłuższe tranzyty są niemożliwe do zarejestrowania tą metodą - dla przykładu, 240-minutowy tranzyt wymaga minimum 12-godzinnej obserwacji (240 x 3 = 720 minut)
- na ich podstawie nie uzyskamy dużej ilości sensownych danych - praktycznie nic więcej niż "o, złapało się!"
- tylko do pojedynczych tranzytów egzoplanet, podwójne już nie

LibMar

LibMar

 

Pierwsza świąteczna gwiazdka w roku 2016!

Małymi krokami zbliżają się do nas święta Bożego Narodzenia, których astronomiczną ikoną od wielu lat jest pierwsza gwiazdka. W anno domini 2015 jej rolę pełniła usytuowana w gwiazdozbiorze Woźnicy gwiazda Kapella, która jako pierwsza wyłoniła się z błękitu rozświetlonego nieba. W tym roku wszystko wskazuje na to, że będzie nieco inaczej, a rolę pierwszej gwiazdki wyjątkowo zagra planeta, - zapraszam do oglądania!







slvmtz

slvmtz

 

Jakie teleskopy z TS'a zamówiliście - badanie

Przed chwilą został zamówiony dziesiąty teleskop w Akcji Grupowych Zakupów TS'a. Pierwotna pula wynosiła 10 sztuk, co jak na 1 tydzień wydawało się racjonalną ilości - w końcu to bardzo drogi sprzęt.

Ewidentnie przewidziałem zbyt małą pulę tych teleskopów i w tej chwili staram się ją zwiększyć. Jeszcze dzisiaj wieczorem dam znać, czy się udało. Wygląda na to, że 20% bonus mocno zmienia obliczę rynku, co tylko potwierdza, że sprzęt astronomiczny jest za drogi. Tym bardziej więc się cieszę, że mogę temu naszemu małemu rynkowi pomóc w ten sposób - rezygnując ze swojej marży.

Ponieważ bardzo wierzę w transparentność i dostęp do informacji postanowiłem podzielić się z wami informacjami, jakie dokładnie teleskopy zostały zamówione. Myślę, że jest to unikatowa wiedza i warto się z nią zapoznać. Jest to swego rodzaju badanie - realne, bo przeprowadzone na prawdziwych portfelach, a nie suchych oczekiwaniach. Poniżej wykres:



Jak widzicie, nie sprzedają się najtańsze teleskopy. Taka sama sytuacja była w przypadku kamer ASI - gdzie hitem była ASI1600 (przy podobnym udziale średniej półki). Na screenie zdradzam też odpowiedzi na pytanie, czy chcemy mieć na Astropolis stały dostęp do cen dealerskich. Odpowiedzieliście, że nie. Inaczej mówiąc, szkoda jest nam zapłacić niecałe 50 zł miesięcznie, żeby mieć dostęp do wszystkich marek w cenach średnio od 15 do 40% taniej. Tym pytaniem testowałem, czy nie dałoby się z tego zrobić formy na rozwój forum, czyli płatne konta, swego rodzaju klub, który utrzymuje projekt, a za to dostaje wiele benefitów, w tym bardzo wymierny - czyli kupowanie sprzętu tak, jakby całe Astropolis było dealerem i kupowało sobie sprzęt bez marży na zasadach stałych.

Nic z tego nie będzie, więc szkoda się nad tematem rozwijać. Muszę się zastanowić, czy to kwestia kwoty, czy generalnie sam model jest dla was dziwny.

Podsumowując - dzięki za kolejną fajną akcję, a teraz trzeba zacząć pracować nad kolejnym etapem akcji (biurokracja i logistyka).

Adam_Jesion

Adam_Jesion

 

Nowa kamera Atik 16200 już ogłoszona

Mam wrażenie, że rynek astro (kamer) zaczyna się trochę ruszać. W tym roku pojawiło się tyle nowości, ile nie było w ostatnich 10 latach. Dzisiaj mogę oficjalnie ogłosić, że Atik wprowadza na rynek nową kamerę z matrycą KAF16200. To o tyle ciekawe, że jest to pierwsza matryca na rynku konsumenckim zaprojektowana z myślą o astronomii. To przekłada się na całkiem dobre parametry - jak na tę półkę cenową.



Atik 16200 stanowi świetną opcję na upgrade dla kamer z KAF8300. Przy podobnej wielkości piksela (a więc detalu zdjęcia) uzyskujemy znacznie większe pole (wzrost z 4/3 na APSh). Potwierdzam tu moje zdanie o tym, co pisałem już przy Moravianie 16200 - jest to matryca, która wypełnia sporą niszę w klasie średniej wielkości matryc, czy coś, co znajduje się pomiędzy 8300, a typowym Full Frame (KAI11002).

Atik dla tej kamery zaprojektował zupełnie nową obudową i trzeba przyznać, że wygląda bardzo atrakcyjnie. Matryca zamknięta jest próżniowo, a komora wypełniona gazem szlachetnym (argon), co w połączeniu z podwójnym peltierem daje kamerze chłodzenie na poziomie 50 stopni Celsjusza (średnio -45). Sama elektronika też ma być na najwyższym poziomie i zapewnić szum odczytu nie gorszy niż 9e-. To oczywiście nie jest poziom nowych CMOSów, ale jak na CCD jest całkiem ok.



To co jest bardziej niż zadawalające, to waga kamery - wynosi 1.3kg, co jak na kamery tej klasy jest chyba w tej chwili najlepszym wynikiem.

Wygląda na to, że mamy kandydata na najpopularniejszą kamerę tego formatu w 2017 roku. I dobrze, niech to motywuje innych producentów, tym bardziej, że cena wynosi 2922 euro + VAT (w PL 23%). Do kupienia jest wersja mono, zaś kolorowa ma pojawić się w 2017 roku. Jak ktoś jest zainteresowany kamerą i chciałby być pierwszym jej użytkownikiem w PL, to oczywiście służę ofertą (niższą od katalogowej).

A Wy, drodzy forumowicze, co sądzicie o tym produkcie? Ma on sens?

Adam_Jesion

Adam_Jesion

 

Podsumowanie obserwacji tranzytów planet pozasłonecznych w 2016 roku

Witam!

Zamiast pisać oddzielny temat, postanowiłem napisać w postaci bloga. Okres wakacyjny już minął, stąd nie ma teraz czasu na obserwacje nieba. Tak to będzie przez najbliższe kilka lat - przez trzy miesiące "masowo" zajmuję się astronomią praktyczną, pozostały czas to teoria. Czyli w większości szukanie informacji, co można robić kolejnym latem. Tym samym warto podsumować zmagania związane z rejestracją egzoplanet, które w moim życiu były dość przełomowe.

Początki zainteresowań planet pozasłonecznych miały miejsce bodajże w 2012 roku, gdy Rafał Reszelewski został odkrywcą w projekcie Planet Hunters. Pomyślałem, że też spróbuję swojego szczęścia. Po przeanalizowaniu kilku tysięcy krzywych, zostałem wpisany do "odkrywców" trzech potencjalnych egzoplanet. Jaka była z nimi historia, tego nie mam pojęcia. Po trzech latach próbowałem zalogować się ponownie, ale odkryłem, że moje konto zostało usunięte. Co więcej, po wpisaniu czegokolwiek w Google, nic nie znalazło. Nawet na maila wciąż nie dostałem odpowiedzi. No trudno, ale przynajmniej nabyłem trochę doświadczenia z czym to się je.

Ponieważ od wielu lat zajmowałem się obserwacją gwiazd zmiennych (oczywiście sporadycznie, były to oceny przypadkowych gwiazd), powoli wchodziłem coraz głębiej w temat fotometrii. Dlatego w 2011 roku planowałem wziąć udział w OZMA przedstawiając swój projekt dotyczący obserwacji gwiazd zmiennych rotacyjnych. Niestety, pogoda i czas nie pozwoliły uzyskać wystarczającej ilości danych, dlatego porzuciłem.

W 2015 roku wróciłem ponownie do planet pozasłonecznych. Miałem już za sobą parę prób przeprowadzania fotometrii, ale wciąż nie znałem wiele podstaw. Spróbowałem swojego szczęścia łapiąc HD 189733 b w konstelacji Liska. Niestety, moja pierwsza próba była nieudana. Rozrzut pomiarów był tak duży i nie wiedziałem zbytnio czego mam oczekiwać. Czekałem na drugą próbę, jednak nie pozwoliły do tego warunki. Za każdym razem tej nocy niebo opanowały chmury. Tak się zakończyły obserwacje egzoplanet w 2015 roku - czyli w zasadzie nic ciekawego.

Obiecałem sobie, że w 2016 roku zaobserwuję pierwszy tego typu obiekt w życiu. Nie było łatwo, gdyż zakupiłem nową kamerkę Altair GPCAMV2 IMX224. Żyjąc z myślą "niskie szumy, to i lepsze pomiary", narobiłem tylko trudu. Skala z 800mm była tak duża, że nie potrafiłem opanować całego zestawu. Stąd pierwsze trzy próby (TrES-2 b, WASP-33 b i CoRoT-2 były nieudane. Postanowiłem wrócić do Canona i założyłem obiektyw Pentacon 4/200 na mocowaniu M42. Kolejną (czwartą) próbę miałem przeprowadzić już z dwóch zestawów - lustrzanki i 200mm, oraz kamery na 600mm. W końcu się udało - zarejestrowałem tranzyt planety pozasłonecznej HD 189733 b! I to na dwóch detektorach!



Byłem z tego powodu bardzo przeszczęśliwy. Zdarzyło mi się nawet skakać z radości! Marzenie od dawna zostało w końcu spełnione. Ale co dalej? Postanowiłem, że będę łapał kolejne tranzyty - również innych planet. Każda kolejna obserwacja dawała mi nieco doświadczenia. W tym momencie mogę zauważyć przynajmniej 6 rzeczy, które zrobiłem nie tak przy pierwszej próbie. Zaczynając od kiepskich parametrów ekspozycji, poprzez słabe ustawienie montażu na biegun i na obróbce danych kończąc.

Kolejne próby z egzoplanetami szły jak z górki. W ciągu trzech dni miałem już na koncie drugą planetę pozasłoneczną - tym razem HD 209458 b (Ozyrys) w Pegazie. Co ciekawe, jest to pierwsza egzoplaneta zarejestrowana metodą tranzytu. Tym razem przełamałem kolejną barierę - przecież spadek jasności wynosi tylko 0.016 mag, podczas gdy HD 189733 b ma około 0.028 mag!



Niestety, mój zestaw jest bardzo ograniczający. Można powiedzieć, że w zasięgu znajdują się tylko cztery egzoplanety dla 60D i Pentacona 4/200. Kolejne dwie (WASP-33 b i WASP-69 prawdopodobnie również się zarejestrowały, ale nie mam 100% pewności. Powtórka za rok będzie konieczna! Jako ciekawostkę dodam, że tę drugą łapałem na zlocie Astropolis. Chyba tylko kilka osób śledziło moje dokonania, które wyszły tak sobie. Ale nie ma co się zrażać - temat nie jest prosty i nie będziemy od razu ekspertami. Na następnym zlocie na pewno się uda

Obserwowałem także jeden tranzyt, który wyszedł mi najlepiej niż kiedykolwiek. Miałem w planach przeprowadzenie również transmisji internetowej na żywo z takiego zjawiska. Dopiero czwarta próba była udana - cieszę się, że mamy takie zjawisko na koncie. To pierwsza tego typu transmisja w Polsce i druga na świecie!



Warto zauważyć, że powyższe krzywe zawierają oceny tylko pojedynczych pomiarów. Zachęcony działaniami Scotta Degenhardt'a (w temacie "Live binning"), postanowiłem uśrednić pomiary do 29 sąsiednich, w celu uzyskania dokładniejszej krzywej kroczącej. Co wyszło z powyższej krzywej? Coś, czego nie spodziewałem się:



Aż szkoda, że nie udało się zaobserwować końcówki przez chmury. Nawet ostatnie pomiary zdają się być niepoprawne, skoro tendencja jest nieprawidłowa. Ale warto zwrócić uwagę na resztę krzywej tranzytu. Z pojedynczych pomiarów o rozrzucie +/- 0.02 mag uzyskałem krzywą kroczącą, gdzie rozrzut wynosił już tylko +/- 0.0025 mag!!! To może być klucz do przyszłych rejestracji tranzytów egzoplanet. Jak można zauważyć, nawet lustrzanką można uzyskać doskonały kształt krzywej jasności. Jak się ma do metody "live binning"? Trudno powiedzieć. Osiągnąłem rozrzut o 16.7% lepszy niż w jego przypadku, więc nie było trzeba stosować krótkich ekspozycji. Ale z drugiej strony, ciekawe co by wyszło, gdybym faktycznie nagrywał tą metodą

Jeszcze tydzień temu wybrałem sobie cel, aby w 2017 roku uzyskać dokładność pomiarową lepszą niż +/- 0.005 mag, aby łapać tranzyty o takim samym spadku jasności. A wystarczyło tylko jeszcze raz przejrzeć materiał, który uzyskałem nieco ponad 1.5 miesiąca temu. Dla mnie genialne - zwykłą lustrzanką można łapać tego tyle, aż w głowie się nie mieści. Już teraz liczba dostępnych obiektów (dla obecnego zestawu) zwiększyła się z 4 do 20. Co więcej, planowany zakup kamery ASI178MM-c powinien dodatkowo zwiększyć zasięg nawet do dwustu takich obiektów!

W takim razie, jaki będzie główny cel na 2017 rok? Lubię ambitne plany i wybieram tak samo trudny, podobnie jak w przypadku pierwszej udanej rejestracji tranzytu egzoplanety. Chcę zarejestrować planetę należącą do grupy superziemi i przełamać kolejną barierę w obserwacji odległych światów. Takie rzeczy robi się na świecie, ale chyba nikt nie próbował robić tego lustrzanką. Mam nadzieję, że zdążę, ponieważ do zakupu ASI178 potrzebna będzie kwota pochodząca ze sprzedaży 60D. Realizacja będzie miała w ciągu najbliższych kilku miesięcy, a więc czekamy

Dodam, że do zarejestrowania superziemi potrzebuję osiągnąć dokładność lepszą niż +/- 0.0020 mag. Jak widać, jesteśmy bardzo blisko tej granicy, gdyż nieświadomie udało się zejść do +/- 0.0025 mag.

LibMar

LibMar

 

Serwis i modyfikacja SW AZ-EQ5 - zdjęcia

Trochę żałuję, że nie nagrałem z tego filmu, bo pewnie wartość użytkowa byłaby znacznie większa. Nie mniej - publikuję zdjęcie z operacji na żywym sercu montażu AZ-EQ5, może komuś się przyda, jak będzie chciał sam majstrować. Dla mnie to ciekawostka, bo pierwszy raz miałem na warsztacie klienta, który zlecił przegląd, serwis i modyfikację tego montażu. Muszę przyznać, że mocno mnie ta konstrukcja zaskoczyła. Jest naprawdę bardzo fajnie pomyślany i w sumie nie dostrzegłem jakiś szczególnych błędów konstrukcyjnych. Generalnie to powinno całkiem fajnie działać, choć oczywiście kluczowa jest tu jakość wykonania elementów. O ile dosyć łatwo poprawić kwestię łożysk (szczególnie tych na ślimaku, bo one są absolutnie kluczowe dla jakości trackingu), to już samego ślimaka i ślimacznicy nie tanio nie poprawimy. To tyle dobrych informacji. Poniżej te gorsze.

Montaż jest fatalnie poskładany. Jego konstrukcja wymaga od montażysty uwagi, myślenia i przede wszystkim wiedzy, jak to funkcjonuje. Niestety - egzemplarz który do mnie dotarł (praktycznie nowy) miał błędy montażowe praktycznie we wszystkich elementach - włącznie z fatalną regulacją napięcia paska, czy, co gorsza - dramatycznie ściśnięte łożyska na ślimaku (co oczywiście doprowadziło do ich uszkodzenia). Trochę to przykre W montażu, w smarze, wszędzie można było znaleźć sporo wiórów, opiłków i tym podobnych. Niestety - znalazłem je także w smarze na ślimacznicy (całe szczęście jeszcze nie uszkodziły w widoczny sposób samej powierzchni). Nie mniej - na pewno ta "ziarnistość smaru" nie jest dobrą cechą dla tak precyzyjnych zastosowań.

Sama procedura modyfikacji tego montażu to mniej więcej 2-3 razy więcej czasu niż w przypadku starych konstrukcji (np. EQ6). Miejcie to na uwadze planując operację. Jest po prostu nieporównywalnie bardziej skomplikowany (w dobrym słowa znaczeniu). Montaż też wymaga (i to umożliwia) bardzo precyzyjną regulację kilku elementów - co będzie dla niego kluczowe (i czasochłonne).

Podsumowując - ten montaż to bardzo fajna konstrukcja i ma wg mnie spory potencjał. Wrzucę wkrótce na warsztat także nowego EQ6 (na paskach), który przypomina konstrukcyjnie tego AZ-EQ5. Jestem ciekawy, co da się z niego wycisnąć. Gdyby wsadzić do nich precyzyjną ślimacznicę i ślimak, to ten montaż ma potencjał pracy jak AP, czy inny montaż premium. Reszta jest w nich naprawdę świetna.

Adam_Jesion

Adam_Jesion

 

Astropolis na tle innych for w PL i Europie

Parę lat temu lubiłem bawić się w takie porównania (bo są motywujące) i dzisiaj sobie o tym przypomniałem. Zrobiłem szybkie zestawienie i uświadomiłem sobie, że w przeciwieństwie do starych czasów, dzisiaj wszyscy mamy spory wybór. Z tego co widzę, inne fora radzą sobie bardzo dobrze i sytuacja wydaje się stabilna. Z rozgrzanej lawy wszystko ostygło i stało się prawdziwą skałą.



Poniżej jeszcze porównanie z SGL (największe anglojęzyczne forum w tej części świata):



Wstydu nie ma, a biorąc pod uwagę, że trochę więcej ludzi mówi po ENG, to nie jest źle

Gdybyście sami chcieli się pobawić tym narzędziem, to polecam:
https://www.similarweb.com/


Adam_Jesion

Adam_Jesion

 

Kamera Moravian G3-16200 - pierwszy rzut oka

Tak, jak obiecałem w poprzednim wpisie, nagrałem dzisiaj film pokazujący, jak wygląda i wstępnie działa kamera CCD czeskiej firmy Moravian. Zapraszam do oglądania, a poniżej dane techniczne:
matryca: KAF-16200 C2 rozdzielczość: 4540 × 3640 wielkość piksela: 6 × 6 μm rozmiary matrycy: 27.2 × 21.8 mm studnia: ~41,000 e- szum odczytu: ~10 e- RMS ciemny prąd: 0.08 e-/s/pixel przy 0 °C sprawność kwantowa (większa niż KAF8300, zbliżona do 16803): 60% proporcje matrycy (prawie kwadrat): 5:4 czas odczytu klatki: ~ 19s rozdzielczość ADC: 16 bitów binning: 1-4x port: USB 2.0 High Speed



Adam_Jesion

Adam_Jesion

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.