Jump to content

MGRAstronomek

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    21
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

35 Neutral

About MGRAstronomek

  • Rank
    Alderamin

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Agent Smith, Dobry Boże, że wyjątkowo tak zacznę. Nie wiem co mnie podkusiło by tu zajrzeć, chyba ciekawość, że może ktoś znów wyskoczy z jakimiś rewelacjami. Co do Twojego ostatniego posta, trochę mi ręce opadły, jednak już przynajmniej wiem z czym jest problem... Otóż to, co jest obiektywnie dopuszczane w omawianym środowisku (o czym piszę kilka postów wyżej) nie musi być tożsame z moją opinią na ten temat. Ja do tego środowiska nie należę, a nawet należąc do niego nie muszę mieć takiej samej opinii jak, powiedzmy, 75% populacji tego środowiska. Jeśli więc piszę, że "coś komuś ewentualnie uchodzi", to nie znaczy, że jest to moja opinia, co komu powinno uchodzić. Ba, to nie jest żadne moje usprawiedliwienie tego stanu rzeczy! To jest tylko wyrażony tu przeze mnie fakt obiektywny - że zdaniem x-% danej grupy ludzi to może być uznane za mało istotne przewinienie. Kompletnie nie rozumiem, czemu mieszasz to, co ja piszę o innych (opierając się na obserwacjach ludzi), o jakiejś uśrednionej grupie osób z danego środowiska, z tym, co ewentualnie jest moim własnym stanowiskiem. I powiem tak - czuje się dziwnie musząc to tak dokładnie tu wyjaśniać. Moje posty były do pewnego momentu neutralne pod względem mojego stanowiska w tej sprawie, ale ty jak gdyby celowo wyszukujesz jakieś pojedyncze zdania, które po wyrwaniu z kontekstu można na siłę i przy odrobinie złej woli zinterpretować na niekorzyść osoby je piszącej. Nie wiem czemu tak jest. Nie będę edytować mojego posta, ponieważ informacje na jego temat są sprzeczne - Ty twierdzisz, że on cię w jakiś sposób obraża jak rozumiem czy tez jest niezgodny z prawdą, inny użytkownik z kolei pisze, że cytowanie jest dobre. Wolę, by admin to rozstrzygnął - wybacz ale dla mnie sprawa jest niejasna i tak będzie najlepiej. To nic osobistego.
  2. Wiele mogę zrozumieć - na przykład że nie lubisz czytać długich tekstów - ale proszę, nie pisz więcej, że moje stanowisko jest nieokreślone. Jest ono bardzo wyraźnie określone, ale specjalnie, by nie było już żadnych wątpliwości, napiszę raz jeszcze: nie toleruję kradzieży intelektualnej w nauce (i nie tylko), pod żadnym pozorem i bez żadnych wyjątków. Sugerowanie, że może być inaczej, mnie obraża (ale nie jestem na Ciebie obrażona personalnie, by też było jasne :)), ponieważ sama doświadczyłam takiej niesprawiedliwości. Nie będę się tu już powtarzać, wszystko jest szczegółowo i jednoznacznie przedstawione w moim "wyższym" poście. Tym samym kończę ten off-top.
  3. Nie mogę powiedzieć, że w pełni się z tym nie zgadzam. Pod niektórymi opiniami trudno mi byłoby się w całości podpisać, nie uważam też, by było właściwie naśmiewanie się z omawianego przypadku, który moim zdaniem naprawdę potrzebuje pomocy. Sporo osób próbowało już z dobrego serca pomóc, w sposób jak najbardziej merytoryczny (np. tłumacząc grzecznie, czemu pewnych rzeczy robić nie należy, lub po wielokroć poprawiając gramatycznie i merytorycznie artykuły pisane przez Adama do gazet). Pomoc ta nie przyniosła w wielu przypadkach żadnych rezultatów i wciąż były popełniane te same błędy, stąd śmiem przypuszczać, że tutaj właściwszą pomocą może być tylko pomoc specjalisty. Jest to rada, która nie jest obraźliwa ani złośliwa. Osobiście nie mam czasu ani chęci wnikać, z jakiego Adam jest środowiska, jak się wychowywał itp. Interesuje mnie stan obecny i konkretne błędy, jakie popełnia, oraz to, jak te błędy mogą wpłynąć na: A) środowisko naukowe, B ) środowisko promocji astronomii w Polsce, C) społeczny odbiór astronomii w Polsce D) moje i moich współpracowników/znajomych szanse na pracę/zdobycie grantu na działalność związaną z promocją nauki w Polsce. Nie mam pewności, czy Adam ma na te sprawy silny wpływ, ale faktem jest, że przyznanie mu ostatniej nagrody to pewien niebezpieczny precedens, który na razie wydaje się niewinny, ale może w efekcie doprowadzić do negatywnych zmian w postrzeganiu pewnych zachowań, w tym do większej społecznej akceptacji kopiowania cudzych treści czy przedstawiania fałszywych wyników własnych badań. W tym kontekście szczególnie groźne wydają mi się doniesienia o fałszowaniu jakichś wykresów obserwacyjnych - o ile bowiem w nauce na chwalenie się własnymi osiągnięciami i spychanie w cień osiągnięć współpracowników jest, że tak powiem, do pewnego stopnia ciche przyzwolenie, to już fałszowanie danych postrzegane jest niemal jako zbrodnia, zamach na naukę samą w sobie. Przyznanie nagrody osobie, która wg. forumowiczów ma takie "dokonania" na koncie może szczególnie wśród osób młodych, studentów, dać wyraźny sygnał, że to jednak nic takiego - to samo w sobie zapewne nie zabije polskie astronomii, ale jeśli kilka osób w ciągu kolejnych lat powieli takie zachowania, narazi nas to na śmieszność - także na arenie międzynarodowej. Dość silny sprzeciw Was - forumowiczów - daje jednak nadzieję, że może nie jest aż tak źle, że większość piszących tu osób jednak widzi wyraźnie tę granice pomiędzy "dobrem a złem" w nauce, że sprzeciwiacie się plagiatom i zmyślaniu. Zauważmy też, że nie sposób pisać o pracy Adama w całkowitym oderwaniu od jego osoby - bez żadnej jego oceny. Nasze dokonania zawodowe czy wręcz naukowe definiują nas w dużej mierze, tak więc trudno jest to całkiem rozgraniczyć. Adam - poprzez swoją autopromocję w mediach oraz przez sam fakt, że został nagrodzony tym vice Noblem studenckim - staje się osobą publiczną, dając - świadomie lub nie - przyzwolenie na pisanie o sobie, także w kategoriach najsurowszej krytyki. Nie wolno nam go obrażać tak po prostu, ale wolno nam omawiać jego działania.
  4. Offtop się robi, ale muszę powiedzieć, bo się nie zrozumieliśmy. Powyższy cytat nie powinien być rozumiany jako "wielu profesorów kradnie lub na bezczela dopisuje się do czyjejś pracy, ale poza tym są to różni ludzie, czasem lepsi czasem gorsi, czasem szkodzą bardziej a czasem mniej, więc niektórym można to wybaczyć". Chodziło o to, że czasem faktycznie z zewnątrz wygląda to tak, że doktorant się narobił, zrobi jakieś obserwacje, przeanalizował je, potem napisał program który coś na ich bazie liczył, no i opisał te wyniki w publikacji - no a profesor "tylko" wyjaśnił mu, jakiej konkretnie metody użyć, jaki algorytm będzie dobry, lub jakie równania fizyczne trzeba zakodować w programie. W takim przypadku profesor jako osoba doświadczona, mentor, może przypisywać sobie także autorstwo pracy, bo wykonała do niej jakieś sensowne podwaliny teoretyczne. Ale czym innym jest sytuacja, gdy doktorant coś sam odkrył (w danych obserwacyjnych), sam to opisał, a promotor-profesor czy dr hab jedynie na każdym kroku kontrolował ten proces pracy naukowej i udzielał wskazówek w stylu: tak może być, tak, idź dalej w tym kierunku, sprawdź jeszcze ewentualnie czy osoba x z kraju y już tego samego nie odkryła. Wówczas nie widzę żadnego sensu, by takiego profesora wpisywać jako głównego autora powstającej publikacji tylko dlatego, że jest profesorem - czy też w ogóle by go dopisywać. Dla mnie moralnego obiektywizmu też nie ma, co więcej, traktuję takie sprawy wyjątkowo poważnie, na co mogłabym podać szereg przykładów, ale nie chcę się rozpisywać o konkretnych osobach. Nie umiem się z takimi negatywnymi zachowaniami pogodzić, przez co też moje losy po studiach potoczyły się tak a nie inaczej. Świń jest sporo, także w nauce, a czasem widząc nawet jawną niesprawiedliwość nikt nie reaguje, bo i co zrobić, nie każdy jest tak odważny by wstawiać się za kimś pokrzywdzonym, bo ryzykuje wówczas własnymi szansami na pracę w zawodzie czy zdobywaniem kolejnych tytułów. Między innymi dlatego część z nas tu piszących tak bardzo przeżywa to, że zdarzają się przypadki umniejszania zasług w pracy zespołowej w nauce, czy też fałszowania danych pomiarowych.
  5. Nie ma sprawy, ja nie uważam że to jest dobre. Ani bardzo częste. Ani dopuszczalne dla mnie. Ale zdarza się. Im kto wyżej w hierarchii i ważny na uczelni, tym na więcej wybryków może sobie czasem pozwolić. Nie będę tu ściemniać, że wszyscy naukowcy są kryształowo czyści i zawsze priorytetem dla nich jest dobro ogółu, bo różnie bywa - mówię tu o szkolnictwie wyższym w ogóle, nie po prostu o astronomii. Jednak jeśli student już na 1 roku zaczyna w taki sposób kozaczyć, to ja nie za jasno widzę jego przyszłość na wydziale. Dodam że nie chodzi mi tu o praktyki kadry uczelnianej takie jak chamska kradzież całej czyjejś pracy czy plagiat, bo to jest raczej absolutna rzadkość, natomiast zdarzyć się może, że np. doktor, profesor, pisząc publikację razem z doktorantem wywyższają tam swój udział w tej pracy, argumentując to np. swoim większym doświadczeniem, mimo że to doktorant wykonał powiedzmy 75% faktycznej roboty. To są w praktyce bardzo różne przypadki i nie sposób je ocieniać jedną miarą, ale bywa że taki profesor dopisuje się jako główny autor publikacji, bo jest profesorem i już! Sama tego nie doświadczyłam jak próbowałam robić doktorat, ale nasłuchałam się wiele od różnych osób z różnych wydziałów.
  6. Poniekąd rozumiem Twoją potrzebę wzięcia autora tego wątku pod ochronę, jednak w pewnych kwestiach trochę się mylisz. Po pierwsze, wszystkie piszące tu osoby, które powołują się na wywodzenie się ze środowiska akademickiego, są po prostu absolwentami studiów (nie pracownikami). To, że znają to środowisko lub pracują w dziedzinach związanych z astronomią to inna sprawa - nie należy jednak przyjmować naszych wypowiedzi jako oficjalnego stanowiska UJ. Nie jesteśmy - z te go co wiem nikt z nas tu piszących - pracownikami ani rzecznikami tej uczelni. Nie podpisujemy się więc UJ jako miejscem pracy, ale miejscem, gdzie studia kończyliśmy i to całkiem niedawno. Co za tym idzie, nie obowiązują nas tu jakieś ścisłe zasady co do prowadzenia dyskusji w tej sprawie. Co do pisania do organizatorów konkursu w sprawie zasad - jest duża szansa, że ktoś z UJ oficjalnie to zrobi. Druga sprawa - to jest wątek założony przez jego autora, który sam podał tu swoje imię i nazwisko, nie chcąc być anonimowym. Pozwalając nam przez to na każdą, nawet najsurowszą, dopuszczalną w polskim prawie krytykę. Sam zaczął rozmowę, sam musi ponosić jej konsekwencje. Nasze uwagi płynące w jego stronę nie są wcale tak bardzo personalne - ja na przykład używam często uogólnień - "pokolenie obecnych dwudziestolatków robi to tak i tak". Złe praktyki tego typu będę krytykować i będę o nich pisać. To jest ważne. To poważna sprawa. To jest także dyktowane troską o jakość promocji nauki w naszym kraju. Zauważ, że dajemy Adamowi pewne rady. A dlaczego publicznie? Choćby dlatego, że tu założył wątek. Także dlatego, że tu na foruj możemy mieć pewność, że nie będzie w stanie kasować naszych nieprzychylnych postów jak np. na FB. Słowa Adama o tym, że nie wszyscy pracownicy UJ są mu przychylni, głęboko mną wstrząsnęły. Nie wiem, skąd u niego w ogóle takie założenie, że pracownicy mieliby być przychylni studentowi. Przepaść między tym, jak on widzi studia i w ogóle życie akademickie, a jak ono wygląda w rzeczywistości, jest wielka. Nie da się ukryć. Nawet nie wiem, co jest gorsze - ale najsurowiej jest z tego co wiem traktowane fałszowanie danych obserwacyjnych/pomiarowych. Znam osobę, która przez takie coś wyleciała ze studiów, i to na wysokim już roku. Gdyby ktoś naprawdę chciał Adamowi zaszkodzić i miał twarde dowody na takie działania, mógłby mu wiele w życiu namieszać. Ale mam nadzieję, że tak nie będzie. Tym niemniej to jest POWAŻNA SPRAWA.
  7. Można być uzależnionym od wielu rzeczy, nie tylko od wódki czy papierosów, ale też od np. sportu, a także i zapewne od sławy. Żaden ze mnie psycholog, ale być może to jest ten trop. Aby nieco zmienić kierunek tematu, pozwolę sobie tu wkleić link do czegoś, co może się przydać osobom będącym na początku ogólnej nauki astronomicznej. Ktoś pisał że Adam nie używa plików FITS itp. - i to mnie zainspirowało. Może Adamowi lub komuś z Was się to do czegoś nada. A Beginner's Guide to Working with Astronomical Data - basic concepts and tools like Topcat, DS9 and Python programming: https://arxiv.org/abs/1905.13189
  8. To naturalne, że nie wszystkie osoby są przychylnie nastawione. To są ludzie, którzy zwykle sporo osiągnęli, mają swoje sprawy, a studentów jest z 30-50. Skąd pomysł, by pracownicy byli jakoś szczególnie przychylnie do Ciebie nastawieni? Wykonują swoją pracę i tyle. Podejrzewam, że student do ok. 3 roku dla nich w ogóle nie istnieje w kategoriach naukowych. To jest tylko student początkujący, który albo skończy studia, albo nie. Może jak zdaje bardzo dobrze egzaminy, to zostanie pozytywnie zapamiętany przez tego czy innego profesora, ale nic więcej. Tu nie ma miejsca na jakąś przychylną sympatię czy coś podobnego. Wiem, brutalny świat. Hmmm. Czyli zaczął się męczyć rozgłos, ale dopiero wtedy, gdy zaczął on zamierać. Czyli męczył cię raczej spadek popularności. Bo nie wiem, co nam chciałeś przez to powiedzieć?
  9. Jak ja wam zazdroszczę że macie okazję do ich obserwacji
  10. Aha jeszcze jedno Adamie: nikt nie lubi krytyki - może poza totalnymi masochistami, zapewniam Cię że każdego ona dotkliwie boli, po prostu większość z nas uczy się to ukrywać i radzić sobie z nią, a i czasem brać ją pod uwagę. Nie jesteś tu wyjątkiem, krytyka jest straszna! Ale weź pod uwagę że jesteś dorosłym facetem, jeśli chcesz cokolwiek osiągnąć w astronomii, to musisz nauczyć się to jakoś znosić, bez względu na to czy w przyszłości chcesz pracować w planetarium, w redakcji czasopisma o astronomii, czy robić doktorat. To jest elitarna i arcyciekawa dziedzina, którą obecnie interesuje się jednak wiele osób, i zawsze ktoś będzie próbował cię skądś wygryźć. Czasem krytyka będzie też zresztą niesłuszna! Dobrze byłoby, żebyś się na to uodpornił. I nie musisz się do tego przyznawać, bo ludzie generalnie wiedzą, że inni ludzie źle krytykę znoszą. Masz tez oczywiście zalety, np. jesteś osoba która jest wierna swej pasji, nie narzeka w stylu "jak tak kocham tę astronomię, no ale ta zarobki, buuu, a mój kolega to pracuje jako programista w korporacji i ma tyle kasy a ja nie wiem co ja zrobię, może rzucę to za 5 lat bo za mało tu płacą". Tak, to na przykład mogę o tobie dobrego powiedzieć. Tylko nie chciałabym teraz, by ta pochwała była źle rozumiana i przeinaczana. To co powyżej napisałam nie oznacza, że cie chwalę ogólnie, że uważam że robisz dobrą robotę, że masz nagle postępy czy coś takiego. To oznacza tylko i wyłącznie to, co tu jest napisane - że przynajmniej nie narzekasz na stosunkowo niskie wynagrodzenia osób z zawodem astronoma, co zaliczam na plus, bo nie tolerują takiego marudzenia. Nic więcej. Na tym chyba kończę temat z mojej strony.
  11. OK. Wiele zostało już oczywiście powiedziane, popieram pomysł by nie kontynuować dalej tego wątku, tym bardziej że jakieś tam przepraszam jednak padło, czy szczere czy nie, to już sam Adam musi przede wszystkim sobie odpowiedzieć. Chcę jeszcze raz podkreślić, że nie mam wielkich pretensji do Adama o to, że startował w konkursie. Ani że wygrał i nagrodę przyjął (ilu z nas odmówiłoby przyjęcia nagrody, lub np. czegoś ważniejszego, jak premia czy nowa praca) nie mając do końca nawet pewności, czy to coś akurat nam się należy? Tu Adam może podpierać się decyzja komisji. Oczywiście mógłby nagrody nie przyjąć, ale chyba nie w tym rzecz, lepiej gdyby wygłosił oświadczenie chwalącego przy tej okazji Gabriela, opowiedział, jak to dokładnie było, ile Gabriel faktycznie zrobił. Mi by to wystarczyło. Natomiast sposób oceny kandydatów przez władze konkursu jest niepoważny, nie ma tam prawdziwej weryfikacji dokonań użytkowników, nie ma weryfikacji ocen ze studiów, ba, wątpię by ktoś sprawdzał, czy dany kandydat faktycznie jest (jeszcze) studentem. Tam ewidentnie powinien być wysyłany skan legitymacji studenckiej, dokument potwierdzający wpis na dany rok, cokolwiek. Opinia dyrektora też by się przydała, ostatecznie ten studencki nobel ma promować studentów będących przykładem. Niezwykle trudno jest dokonać ich właściwej oceny bez opinii kogoś z danej uczelni, jest to w zamierzeniu konkurs, w którym studenci oceniają studentów, ale chcą promować jakiś wzór studenta do naśladowania. Tylko jak studenci sami mają rzetelnie ocenić innych studentów? To jest trochę niepoważne. Gdyby jeszcze ta nagroda stawiała sobie inne cele... ale to ma być przecież wybór "najlepszych studentów w Polsce". Który to jest dokonywany zupełnie w oderwaniu od Szkół Wyższych. Dość subiektywnie i zostawiając otwartą furtkę dla wszelkich przekłamań. Wystarczy, że ktoś umiejętnie przedstawi innym same swoje sukcesy, oczywiście je wyolbrzymiając, a nie wspomni o porażkach, i komisja jest przekonana do tej osoby. ale komisja złożona z samych studentów nie ma doświadczenia, więc potem są różne efekty. Adam poczynił pewien krok pisząc tu do nas i po części przyznając się do błędów. Nie mnie oceniać, na ile ta wypowiedź jest autentyczna, ale powiem raz jeszcze: jemu na obecnym etapie kształcenia nie jest potrzebny rozgłos i wywiady, a po prostu zaliczenie studiów. Pisząc o sobie dużo, zapraszając na uczelnie TV bez konsultacji, udzielając nie autoryzowanych przez UJ wywiadów itp. zraża do siebie środowisko naukowe tej uczelni. Zraża nawet wtedy, gdy ma sensowne dokonania - jak odkrycie tej gwiazdy. Chodzi o samą formę nachalnej autopromocji i wychodzenia przed szereg, czego to środowisko nie lubi. Przy okazji Adam sprawia, że wiele osób o nim mówi, a więc i ludzie patrzą na niego i widzą, że np. nie zaliczył 1 roku. I będą to pamiętać. Opinia taka będzie ciągnąć się latami, także w przypadku pomyślnego zaliczania kolejnych lat studiów. Im więcej szumu wokół siebie, tym bardziej będzie się ciągnąć. W obecnej sytuacji Adamowi, by wiele osób zapomniało o jego uczelnianych wpadkach, przydałaby się już chyba tylko zmiana ekipy rządzącej na UJ. To zresztą dobra wiadomość, do dyrekcja się co jakiś czas zmienia, więc przy odrobienie szczęścia za kilka lat decyzyjne osoby nie będą już za bardzo pamiętać o jego wybrykach. Jednak aby tak było, musiałby całkowicie zmienić swe nastawienie i postępowanie. Teraz. Na pocieszenie dodam, że Adam nie jest ani jedynym, ani pewnie ostatnim studentem, który ma parcie na szkło i uważa siebie za wyjątkowego z racji samego tylko zainteresowania astronomią i studiowania tej rzadkiej (w sensie: dosyć elitarnej) nauki. Tacy ludzie byli już, ale rzadko dobrze kończyli. Zwykle taka nachalna postawa, przeświadczenie o własnej wyjątkowości, robienie szumu, wywyższanie się, powoduje sprzeciw środowiska i pewien ostracyzm. I jest tak nawet wtedy czy student (a także doktorant czy nawet młody pracownik!) wykazuje sensowne postępy w nauce czy pracy! To środowisko po prostu nie lubi takiego zachowania, tak samo nie lubi np. przedstawiania publicznie pracy zespołowej w taki sposób, by - celowo bądź tez nie - umniejszać zasługi innych członków zespołu. Takie działania mogą być ewentualnie dopuszczane, gdy ktoś zajdzie bardzo wysoko, czyli jest np. dr hab, i ma wiele faktycznych sukcesów. Ale nie wcześniej. Także Adam... studiuj, przede wszystkim pokaż ludziom, że jesteś w stanie pozaliczać przedmioty, choć kilka. To nam naprawdę zaimponuje najbardziej, co więcej - wtedy masz szansę zmienić opinię o sobie w środowisku.
  12. Poczekacie jeszcze dosłownie 40-45 min z zamknięciem tematu? Chciałabym dopisać coś od siebie, jako przedstawiciel absolwentów UJ, ale teraz na moment muszę wyjść. To co napiszę będzie spokojne i bez złośliwości
  13. Tak jest nie tylko w budownictwie, ale więcej nie powiem bo mi nie wypada... Branża inżynierska, cóż, też mam swoje własne obserwacje w tym temacie. Coś w tym jest.
  14. No dobrze, też jestem kobietą. Chętnie poudzielam się w innych wątkach, ale na razie czytam forum bo wcześniej tu nie bywałam A co do głównego wątku... nie sądzę, by ktoś tu Adama nienawidził. Bez urazy, ale on nie ma raczej zdolności, by wywoływać aż tak silne odczucia. Mnie on osobiście nieco irytuje, bo szkodzi nauce i całemu środowisku astrofizycznemu. Także popularyzacji tej tematyki, która sama w sobie jest dość wrażliwa i podatna na ataki ("po co komu ta astrologia/astronomia?, " gapicie się w te gwiazdki i co z tego macie", "czy ufo to już widzieliście", "panie, a na co komu kolejny Kopernik?") i na pewno nie potrzebuje ośmieszania poprzez cytowanie Wikipedii na szeroko rozreklamowanym, autorskim filmie, ani naciągania faktów co do odkrycia gwiazdy z plamami, przedstawianej często tak, jakby była jedyna i niepowtarzalna. Przyznanie tej nagrody to jest klasyczne pokłosie pchania się z autopromocją zawsze i wszędzie, przy jednoczesnej manipulacji faktami. Weźmy pod uwagę, że Adam jest człowiekiem bardzo młodym, i generalnie w obecnym pokoleniu osób w wieku 20+ istnieje tak czy inaczej dość powszechne przekonanie, że trzeba być "przedsiębiorczym", czyli właśnie pchać się wszędzie, nawet tam gdzie formalnie nie wypadałoby - że trzeba o sobie mówić, pisać i robić wokół siebie szum. I mieć przekonanie o swojej wyjątkowości oraz wielkości, wraz z niezachwianą wiarą, że "nam się należy", przy czym innym już niekoniecznie cokolwiek się należy, oraz że to właśnie nasza działalność jest najbardziej wybitna. Trend ten jest ogólniejszy i w nauce nie dotyczy bynajmniej tylko tej jednej osoby - zdziwilibyście się, jak ludzie potrafią się zachowywać, ale o tym pisać nie będę. Taka postawa pewnie sprawdziłaby się w telewizji, sztuce czy show biznesie, ale z punktu widzenia nauki - która z założeń powinna być oparta na skromności, wysiłku, ciągłym kwestionowaniu własnej wiedzy i dyskusji z innymi - jest to postawa zabójcza. Droga donikąd.
  15. Trudno się nie zgodzić, z drugiej strony to jego delikatnie mówiąc "niewłaściwe" zachowanie być może z czegoś wynika - nie znamy całej jego historii. Pomóc próbowano mu dawniej, gdy jeszcze mało kto wiedział, jak bardzo on kręci i kombinuje celem osiągnięcia własnych korzyści. Oczywiście jest też możliwe, że facet jest po prostu dupkiem ;).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.