Skocz do zawartości

exec

Społeczność Astropolis
  • Postów

    1 579
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez exec

  1. I to akurat jest powszechne obojętnie od kultury/zawodu/etc... Jejku, mam wrażenie, że powtarzam to samo zdanie na 5 różnych sposobów.... :D

    Powtarzasz to co Ci się wydaje, może po to, żeby w to wreszcie uwierzyć? ;)

    Powiem tak: gdybyś faktycznie wgryzł się nieco bardziej w psychologię społeczną, na którą się powołałeś, to byś wiedział, że różnice w zachowaniu tłumu zachodzą nawet między ludnością miejską i wiejską (w tym samym państwie, w tej samej kulturze). A co tu dopiero mówić o sytuacji, gdy zachodzi ogromna różnica kulturowa/cywilizacyjna. Czy naprawdę wierzysz, że niezależnie od tego kim są ludzie w danej grupie - zachowują się identycznie, bo są zgromadzeni w grupie? Czyli grupa kiboli i grupa sióstr zakonnych powinna się zachowywać tak samo?

     

    Nasza dyskusja pokazuje, że nie ma zbyt wielkiego postępu w zrozumieniu między ludźmi :)

    Nasza dyskusja pokazuje coś dokładnie przeciwnego.

     

    Nauki społeczne - nie jestem pewien, czy pomagają w zrozumieniu drugiego człowieka. Pomagają w ujęciu go w statystykę, wyliczenia możliwych wyborów, przeliczeniu wszystkiego na wymierne wartości. Wiele razy słyszałem, że naukę interesuje przewidywanie ilościowe i opis formalny, a nie "zrozumienie rzeczy"

    Znów błądzisz. Myślisz, że ujmowanie zjawisk w statystykę to sztuka dla sztuki? Tworzenie tabelek dla tworzenia tabelek? Wyobraź sobie, że przeprowadzam baddania dotyczące stanu służby zdrowia w państwach europejskich i wyniki tych badań zamieszczam w tabelach np: śmiertelność noworodków wg. państwa, zapadalność i umieralność na dane choroby - wszystko uszeregowane wg państwa(oczywiście przykład bardzo uproszczony). Czy uważasz, że to badanie to sztuka dla sztuki? Statystyka dla statystyki? Czy taka statystyka nie jest przypadkiem środkiem do celu? Celu, którym jest zrozumienie stanu w służbie zdrowia i ewentualne wyciągnięcie wniosków co do obszaru, w którym należy przeprowadzić najpilniejsze zmiany. Itd, itp.

    Na czym innym ma polegać nauka jak nie na nauce właśnie? Jak się nauczyć (czyli poznać) pewne zagadnienie, jeśli panuje w nim chaos, brak jest uporządkowanych danych, które możemy wykorzystać? Im więcej danych, tym więcej wiemy, tym dalej idące wnioski możemy wyciągać.

     

    BTW: tzw 'zrozumienie rzeczy' to zazwyczaj opinia subiektywna. Swoją drogą w naukach społecznych jak najbardziej istnieją różne teorie, modele itd. Tyle, że żeby te teorie mogły być uznane muszą opierać się na odpowiedniej ilości danych naukowych. Nawet przywoływana przez Ciebie psychologia społeczna to przecież nic innego jak różne teorie i modele działań grup/w grupach oparte na różnych badaniach (których wyniki są ujęte w bezsensowną statystykę...)

     

     

    Z ust znanych mi studentów (końcowe lata) psychologii nasłuchałem się też wiele o tym, że owszem, poznali ścisłe reguły metodyki, klasyfikacji, statystyki i radzenia sobie z przypadkami, ale jeśli ktoś nie był dobry w kontaktach z drugim, w rozumieniu pacjentów, to na studiach się nie nauczy. Że wszystkie te psychologiczne teorie i czynniki to nazywanie oczywistych rzeczy mądrymi nazwami.

    Bo tak to się może im wydawać z ich punktu widzenia. Psychologia bada i opisuje zachowania jednostek i grup w różnych sytuacjach i często śledząc te badania można sobie powiedzieć pod nosem (aha, no faktycznie - właśnie jest tak jak piszą!), ale nie są to wcale oczywiste oczywistości. Nauka psychologii pozwala uporządkować wiedzę, tak, że spotykając się z jakąś sytuacją - wiesz co to jest, skąd się bierze, jaki to mechanizm, do czego to prowadzi, jak to wzmacniać lub hamować.

    To samo można powiedzieć o każdej nauce. Jak masz w koszu dwa jabłka i dołożysz trzy to każdy widzi, że jest ich pięć - tyle co palców u ręki. Ale jak trzeba wziąć 1543 kosze po 75 jabłek i zsumować, to już trzeba znać choć podstawy nauki zwanej matematyką. Tak samo nie trzeba nauki, bo każdy widzi, że gorące i lekkie iskry unoszą się nad ogniskiem do góry. Ale dopóki tego procesu nie opiszesz naukowo, to de facto go nie zrozumiesz. A bez zrozumienia tego procesu nie zrozumiesz innych - o wiele bardziej skomplikowanych. Itd itp.

     

     

     

    Policzenie prawdopodobieństwa, że coś zrobię to jeszcze nie zrozumienie, dlaczego to zrobiłem lub nie.

    Nauka raczej bada dlaczego coś zrobiłeś, a nie wróży czy coś zrobisz czy nie.

     

    Co do walki z głodem i biedą w Afryce - przykład raczej na upadek moralności niż jej wzrost. Wystarczyłoby zacząć z Afrykańczykami handlować jak z Chinami (uklon w strone Adama :) a problemy Czarnego Lądu zmniejszyłyby sie z dnia na dzień. Tu uwaga, nie mam na myśli handlu bronią!!!

     

     

    Pójdźmy dalej - wystarczyłoby, żeby dać każdemu Afrykańczykowi złotą rybkę i problemy też z dnia na dzień by się rozwiązały. :)

    Inaczej mówiąc - na dziś nie ma możliwości, żeby handlować z Afryką tak jak z Chinami. W Afryce nie ma państwa prawa, które umożliwiłoby bezpieczne otworzenie tam fabryki (jak w Chinach). W Afryce ciągle panuje mentalność plemienna (jak barbarzyńskiej Europie sprzed 2000 lat), gdzie rządzą lokalni watażkowie, którzy mają więcej broni niż inni i którzy toczą między sobą nieustanne wojenki przy okazji nie oszczędzając ludności cywilnej. Z Afryką nie handluje się nie dlatego, że się nie chce, tylko dlatego że się nie da.

    • Lubię 2
  2. A ja powiem: skoro ludzie w tłumie zachowują się inaczej, niż gdy są sami, to znaczy, że kwestie ogólnospołeczne nie są wypadkową kwestii indywidualnych

    Ach rozumiem! Czyli tłum Niemców zachowa się tak samo jak tłum Papuasów? Tłum górników-związkowców zachowa się tak samo jak tłum profesorów i doktorów na konferencji naukowej? No to dobrze wiedzieć - człowiek całe życie się uczy. ;)

     

    , a nadal nie znalazła sposobu, żeby łatwiej się rozumiało drugiego

    Czyli uważasz, że nie ma żadnego postępu w kwestiach porozumiewania się, dogadywania między sobą, wyjaśniania sporów itd?

    Ale zaraz - to w końcu jak to możliwe, że istnieją nauki społeczne (których celem jest właśnie lepsze zrozumienie innych ludzi/grup ludzi itd) a jednocześnie... a wiem już - sugerujesz, że nauki społeczne można potłuc o kant D. i że niczego nie wyjaśniają, nie przybliżają, nie ułatwiają? To już wiem - jesteś inżynierem i przeciwnikiem pro-ścisłowcem i 'antyhumanistykiem'.

    (te dwa zdania to tylko taki ironiczny żarcik ;) )

     

    A co w takim razie z filozofią, która też jest wymysłem cywilizacji i też służy lepszemu poznaniu ludzi i świata? Co z religią i moralnością? To też cywilizacyjne wymysły...

  3. Kaskę to bym uzbierał myślę że wystarczającą - na sprzęt do fotografii wydałem łącznie ok 6k i zdaję sobie sprawę że dobry teleskop + zestaw okularów to też trzeba by liczyć kilka tysięcy żeby móc cieszyć się efektami.

    Niezły teleskop i osprzęt do niego faktycznie kupisz za 6k, ale nie zestaw do astro-foto.

     

     

    wybrałem ten model bo jego wypożyczenie na miesiąc to ~60zł - także wydatek niewielki, a coś już da się ocenić w temacie czy mnie to wkręca czy zniechęca ;-)

    Tak? To wyobraź sobie taką sytuację: chcesz spróbować jazdy na rowerze i zanim kupisz rower chcesz jakiś wypożyczyć i sprawdzić czy Ci się spodoba. No to wypożyczasz składaka ze scentrowanymi kołami, z luzami na łożyskach i w piaście, z siodełkiem które nie trzyma wysokości i ciągle się obraca na boki i z oponami, z których co chwila schodzi powietrze. Wsiadasz na rower próbujesz jechać, ale co chwila rozbijasz się o kolejny problem - a to siodełko znowu się obniżyło, a to z opon powietrze zeszło, a to kierownica lata bo ma luzy... i stwierdzasz że ta cała jazda na rowerze jest do dupy. Ale czy na pewno jazda na rowerze jest do dupy? A może to tylko ten rower?

     

    Co chciałbym fotografować? Ostatnio jak księżyc miał swoją pełnie akurat w perygreum to skoczyłem sobie na pola z lustrzanką z zoomem i statywem i powiem że widok na pełnym zoomie (przybliżenie cyfrowe 10x) naprawdę robił wrażenie. A to był tylko średniej klasy teleobiektyw do lustrzanki, więc zakładam że widok księżyca (czy też innych obiektów) przy użyciu teleskopu musi robić super wrażenie -i to chciałem popstrykać.

    Księżyc jest jeden i niepowtarzalny. Innych podobnych obiektów nie ma. Jeśli chcesz robić zdjęcia tylko Księżycowi (i ewentualnie planetom) to za pomocą tego teleskopu można od biedy - ale nie za pomocą lustrzanki, tylko jakiejś kamerki (np. webcam). Jeśli chcesz robić zdjęcia innym obiektom (galaktyki, mgławice itd) - to tym czymś nie da rady.

    • Lubię 1
  4. i być może wydźwięk "może wikipedia" został cokolwiek źle sformułowany.

    Źle sformułowany? Przecież to był typowy ironiczno-prześmiewczy zwrot próbujący stłamsić pozycję oponenta - pokazać, że 'co on tam wie'... Czy chodziło o coś innego?:rolleyes:

    Zresztą - po co mamy czekać na jakiś odnośnik do bibliografii - jeśli wiesz o co biega, to przedstaw to własnymi słowami. :)

    • Lubię 1
  5. Pismo wystartowało, jest w nim sporo ciekawych tekstów dla amatorów (chyba to do nich pismo jest adresowane) i dziwi mnie fala krytyki - dobrze, że chociaż w formie raczej grzecznej.

    Zajmowanie pozycji typu "pan dobra rada" kosztuje niewiele, trudniej coś zrobić.

    Oczywiście, że trudniej... ale to chyba dobrze, że ludziom zależy na tym, aby pismo było lepsze i żeby odniosło sukces? Bo chyba temu służy konstruktywna krytyka.

    Pianie peanów na pewno poprawi samopoczucie Twórców, ale tak naprawdę im nie pomoże.

    • Lubię 1
  6. Długośc życia? W starożytnym Rzymie c.70 lat średnio :)

    Zapomniałem się jeszcze do tego odnieść: chciałeś powiedzieć, że Ci się pomyliła siódemka z dwójką? Średni czas życia w starożytnym Rzymie to 22-28 lat.

     

    Chciałbym tylko zauważyć, że największy mord w historii ludzkości miał miejsce w samym środku cywilizowanej Europy i został popełniony przez jeden z najbardziej cywilizowanych narodów przy niemałej pomocy zdobyczy najnowszej nauki i techniki. Tak więc uważał bym z takimi rozgraniczeniami, że ludobójstwo to tylko w dzikiej Afryce, a w cywilizowanym kraju to nie do pomyślenia. Smierć zadana za "inność" przez "dzikusa" maczetą jest taką samą śmiercią jak ta zadana przez człowieka w wyprasowanym mundurze, który lubi Mozarta i czytuje Nietzschego w oryginale.

    Ten mord był dokonany przez ludzi wychowanych jeszcze w XIX wieku lub początkach XX - czyli jeszcze w relatywnie 'dzikim' okresie. Zresztą II Wojna nauczyła nas sporo. M.in to, jak straszna potrafi być technologia połączona z niebezpiecznymi, radykalnymi ideologiami rodem ze starożytności czy innego średniowiecza. Od tego czasu dużo w ludzkiej mentalności się zmieniło. Samo to, że w trakcie Zimnej Wojny nie użyliśmy broni A. i że teraz dobrowolnie się z niej rozbrajamy o czymś świadczy. Wyobrażasz sobie dzisiaj wojny z nalotami dywanowymi na ludność cywilną? Nawet w trakcie obecnych wojen w Iraku czy Afganistanie celowe działania wymierzone w ludność cywilną są niedopuszczalne (jak np kontrowersyjna sprawa Nangar Khel, gdzie polski patrol ostrzelał wioskę, w której ponoć schowali się partyzanci i w wyniku tego ostrzału zginęło sześciu cywilów - sprawa była głośną na całą Polskę i żołnierze o mały włos nie trafili na długie lata do więzienia). Także nie tylko same społeczeństwa, ale nawet wojny są coraz bardziej humanitarne.

     

    Osiągnęliśmy w tej dziedzinie bardzo dużo, ale wcale przez to nie jest na świecie mniej nienawiści, zbrodni, chciwości, zawiści i depresji.

    Ależ oczywiście, że jest mniej nienawiści i zbrodni - dziwne, że ktokolwiek to w ogóle to neguje.

     

    A choćby z ostatnich lat - kompletny chaos i załamanie relacji międzyludzkich po huraganie Katrina, czy zamieszki w Londynie.

    Załamanie cywilizacyjne, ciężki kataklizm zawsze powoduje ogromny chaos i zniszczenia. - czy to coś dziwnego? No i czy to zaprzecza, czy potwierdza tezę? Bez cywilizacji lepiej czy gorzej byśmy sobie poradzili z takimi kryzysami jak ten w Nowym Orleanie, czy po ostatnim trzęsieniu ziemi na Haiti?

     

    Myślę jednak. że w większości to, co mówisz jest prawdą, nie powinienem mówić, że nie osiągnięto zupełnie niczego. Ale dotyczy to bardziej kwestii właśnie społecznych, niż indywidualnych - tak mi się wydaje.

    A jak kwestie społeczne mogą istnieć w oderwaniu od indywidualnych? Przecież kwestie ogólnospołeczne to wypadkowa wszystkich kwestii indywidualnych. Ruchy humanitarne (na przykład) pomagające chorym w Afryce nie mogłyby istnieć bez rzeszy wolontariuszy, którzy chcą im pomagać. Bez indywidualnej empatii, którą wykazują wolontariusze to wszystko nie byłoby możliwe.

    • Lubię 1
  7. Nie mówię, że ten sposób jest lepszy, niż zdobycze cywilizacji. Mówię tylko, że o ile w innych dziedzinach ludzkość jest tak do przodu, to w kwestii relacji międzyludzkich, wspomnianego już wzajemnego zrozumienia, empatii czy życzliwości nie zrobiono praktycznie nic.

    (...)

    Naprawdę, latamy na Księżyc, wyobrażamy sobie dużo więcej "niemożliwości", a nie możemy zmienić się CHOĆ TROCHĘ na lepsze w środku? Ba, nie potrafimy sobie nawet tego wyobrazić? A może takie rzeczy nie są już ważne?

    Jak możesz w ogóle takie bzdury (i to z taką pewnością) opowiadać? Jak to nie zrobiono nic? Wraz z rozwojem technicznym cywilizacji następuje rozwój kulturalny, moralny i światopoglądowy - w ogóle wszystko co nazywamy rozwojem społecznym. W cywilizowanych krajach nie zabija się ludzi za inność, czy za niezwykłe poglądy. Nie pozwalamy ludziom umierać bo stracili pracę czy dom (noclegownie, jadłodajnie, pomoc społeczna). Dziś gdyby wykonywać publiczne brutalne tortury na skazańcu w środku jakiegoś miasta skutkiem byłoby oburzenie, a nie radość mieszkańców. Nie zgadzamy się na zabijanie innych pod byle błahym pretekstem itd. Czy Ty na serio tego nie widzisz? Rozwój cywilizacyjny to nie tylko technologia i gadżety.

     

    Ja wybrałbym wzajemne zrozumienie. Nie mówię jednak tym samym, że Higgs jest zły i ludzie go szukający tacyż. Mówię tylko, że pogarda dla ludzi, którzy nie szukają Higgsa, ale raczej wzajemnego zrozumienia, jest zła.

    I nie rozumiesz, że Twoje filozoficzne rozważania są możliwe tylko dlatego, że akurat żyjesz w okresie cywilizacyjnego prosperity i wszystkie Twoje bardziej przyziemne potrzeby (jedzenie, mieszkanie, bezpieczeństwo) są już zaspokojone, więc możesz się zająć dywagacją na tematy wyższego rzędu?

     

     

    Jak można oczekiwać, że nauka ma coś w tym temacie zrobić?

    A nie można? A czy w ogóle nauka i postęp cywilizacyjny nic w tym temacie nie zmienił? Tak jak pisałem powyżej - wg mnie zmienił bardzo dużo - i to radykalnie. Ludzie z cywilizowanych krajów nie muszą już być tak brutalni, znieczuleni na nędze i niedolę sąsiada, tacy radykalni jak miało to miejsce dawniej (lub jak ma to miejsce w krajach bardzo słabo rozwiniętych). Także nauka umożliwiając zabezpieczenie podstawowych potrzeb umożliwiła zainteresowanie się wyższymi potrzebami.

  8. No i właśnie - czy posłanie kogoś na służbę wbrew jego woli przyczynia się do jego szczęścia? A sprzedanie w niewolę? A sprzedanie dziecka w niewolę do burdelu?

     

    I o to się wszystko rozbija. Niewolnik może być szczęśliwy, ale niewola nie jest rzeczą która przysparza szczęścia. Tak samo jak kalectwo, głód, nędza, czy brak poczucia bezpieczeństwa. Jeśli można te czynniki wyeliminować to generalnie lepiej czy gorzej?

    • Lubię 1
  9.  

    Uważasz, że niewolnik nie może być szczęśliwym człowiekiem?

    Może i może. Na pewno jednak niewolnictwo nie jest czynnikiem przysparzającym szczęścia, a raczej je odbierającym. Tak samo jak człowiek bez rąk, czy sparaliżowany w wypadku - może być szczęśliwy? Może, czy amputacja rąk, lub złamany kręgosłup przyniósł mu szczęście? Czy może jednak lepiej, pełniej i szczęśliwiej żyje się ludziom nie sparaliżowanym?

     

    Głodni ludzie nie mają prawa być szczęśliwymi?

    Tutaj ten sam idiotyczny schemat. Pewnie mogą, ale raczej nie są. Zaspokojenie głodu i pragnienia to podstawowa potrzeba fizjologiczna, bez której praktycznie żadne inne potrzeby się nie liczą.

     

    Pójdźmy dalej - zzy człowiek bez powietrza, duszący się może być szczęśliwy? Może i przez jakieś 20 sekund może, ale generalnie będzie przerażony widmem zbliżającej się śmierci.

     

    Promowanie ciemnoty? Kto jest ciemniejszy - ten, który nie wie, co to grawitacja, czy ten, który nie wie, co to miłość? przyjaźń? piękno?

    Jak rozumiem - wg Ciebie ludzie nauki nie wiedzą co to miłość i przyjaźń? Wg Ciebie cywilizacja oznacza likwidację miłości, przyjaźni i piękna? A zastanów się na spokojnie przez chwilę - czy nie jest dokładnie na odwrót?

     

    Odpowiedz, proszę, chcę poznać Twoje motywy i zrozumieć! Wiem, że potrzeba zrozumienia myślących inaczej to rzadkość wśród racjonalistów. Czy jakkolwiek się nazywacie. Ludzie nauki? Ścisłowcy?

    A to ja czasami nie mogę się powstrzymać od śmiechu, gdy najambitniejszą lekturą wśród absolwentów politechnik (magistrów!!!!) jest Harry Potter, a najciekawszy film - zgodnie słyszę "Awatar". Już nie mówiąc o dyskusji o filozofii, społeczeństwie czy kulturze tekstami w stylu "śmietnik", "pedalstwo", "humanistyczne coś" itp... Pełnia człowieczeństwa!

     

    Proszę wybaczyć momentami zgryźliwość, ale sam nie lubię być obrażany (wierzę, że nikt nie lubi). A zamiatanie rzeczy pod dywan jest spoko, dopóki mówimy o odpadkach z kuchni, a nie pytaniach o sens życia, znaczenie szczęścia i roli nauki.

     

    Być może to kontrowersyjny pogląd, ale moim zdaniem dobrobyt to jeszcze nie szczęście.

    Względny dobrobyt i poczucie bezpieczeństwa to absolutna konieczność, żeby w ogóle zacząć myśleć o pięknych i wzniosłych ideach 'wyższego rzędu'.

     

    Bo czemu tyle narzekających, mimo - jak zauważa Adam - życia niczym pączek w maśle w domu z łazienką, dostępem do ciepłej wody, gazu, prądu, i sklepem za rogiem? O to mi przecież najbardziej chodzi!

    A to nie wiesz, że ludzie lubią narzekać i narzekać zawsze będą? Pewnie nie wiesz, że to na co dziś narzekają to błahostki w porównaniu do tego na co narzekali dawniej?

     

    Gdyby tylko ludzie zamiast odkrywać Higgsa sprawili, że mniej byłoby malkontentów!

    Baju baju, będziem w raju! I gdyby jeszcze każdy kochał bliżniego i na dodatek każdy by każdemu we wszystkim pomagał, gdyby nie było kłamstwa i zdrady, gdyby nie było kradzieży i wojen i gdyby każdego na dzień dobry przytulał serdecznie to by było w ogóle super, no nie? Tyle, że to jest tak samo niemożliwe jak to, żeby każdy nagle dostał skrzydeł i zaczął latać.

     

     

    Sami zastanówcie się: świat z OTW i mechaniką kwantową, czy świat bez narzekania, zazdrości i obmowy? Wiem, że to brzmi jak utopia, ale podobnie sto lat temu brzmiały pewnie marzenia o locie na Księżyc... Dobrze czasem pomyśleć na ten temat.

     

    P.P.S.

    Bo nie mogłem się powstrzymać:

    Nie byłoby tak łatwo o niewolnictwo bez prochu,

    Rasizm jest dużo łatwiejszy, gdy znamy zasady dziedziczenia,

    trudno byłoby o ustrój feudalny bez pieniędzy i umiejętności wykuwania stalowych mieczy.

    Także widzę te argumenty cokolwiek obosiecznymi... :)

    1. Niewolnictwo w epoce prochu było jedynie cieniem dawnego niewolnictwa (starożytność)

    2. Dziedziczenie to bardzo stara zasada, chyba tak stara jak sama instytucja rodziny. Rasizm natomiast może bardzo dobrze istnieć niezależnie od tej zasady.

    3. Feudalizm to złagodzona i unowocześniona wersja systemu niewolniczego.

     

    Mam wrażenie, że Ty byś chciał, żeby ludzie żyli jak zwierzęta - instynkty, zaspokojenie podstawowych potrzeb, bez jakichś wynalazków. Zagonić mamuta, zabić, zjeść, ze skóry zrobić kufajkę - nikt by się nie martwił jakimiś cywilizacyjnymi wymysłami - wtedy to byłaby dla Ciebie pełnia szczęścia tak? Coś zrobiłeś w tym kierunku - żeby tak żyć?

     

    jakoś nie widzę zasadniczych przyczyn dla których niewolnik w starożytnym rzymie miałby być mniej szczęsliwy niż dzisiejsza kasjerka w biedronce. oboje mogą być czasem mniej lub bardziej zadowoleni, mogą lubić swoją pracę albo ją ledwo tolerować, mogą zapominać o ciężkich warunkach ciesząć się towarzystwem rodziny i znajomych,

    Zależy jaki niewolnik. Jeśli masz na myśli sługę w domu bogatego pana to faktycznie może mieć nawet niezłe życie. Ale człowiek sprzedany w niewole za długi czy jakieś przewinienia i wywieziony do przymusowej pracy w kamieniołomach, czy innej cementowni, z perspektywą że pozostało mu (średnio) jeszcze tylko kilka lat życia w takich warunkach (bez rodziny i przyjaciół, bez możliwości robienia tego co by chciał, de facto bez żadnego własnego życia) raczej nie będzie zbyt szczęśliwy.

    I na koniec wracając do przykładu Hansa. Jestem przekonany, że w całej historii ludzkości można by znaleźć wiele matek, które wysłały swoje dzieci "na służbę", aby zapewnić im lepsze życie. I zapewne niektóre z tych dzieci były bardzo nieszczęśliwe, wyzyskiwane, ale niektóre zadowolone, że mają wikt i życie na lepszym poziomie niż rodzeństwo, które pozostało w domu.

    Posłać na służbę (służba nie jest przymusowa), a sprzedać w niewolę to dwie różne bajki, które niestety niektórym się tu mieszają.

    Do dziś można spotkać (w biedniejszych rejonach Azji) sytuację, w której matka sprzedaje kilkuletnie córki do burdeli, bo inaczej grozi jej (matce) głód. Do takich właśnie patologii prowadzi nędza i beznadzieja, która dawniej była tak powszechna na całym świecie (i niestety w wielu rejonach ciągle jest).

     

    Dziś ludziom komfort który mają zamglił obraz sytuacji na tyle, że wydaje im się, że dawniej było z grubsza podobnie jak dziś, tyle że nie było internetu, tv, telefonów i samochodów. Ale nie, nie było podobnie. Brud nędza, rozpacz, ogromna niesprawiedliwość i niepewność każdego następnego dnia, który może być ostatnim, bo w razie co znikąd pomocy, znikąd nadziei (no, może jedynie w Bogu nadzieja...).

    • Lubię 3
  10. Oj no oczywiście, że zauważyłem. Ale również odniosłem wrażenie (czytając od nie tak dawna AP), że większości forumowiczów będzie bardziej zależy na treści (wiedza, ale nie w pigułce) niż na przyciągającej wzrok szacie graficznej.

    Oczywiście - każdy powie, że zależy mu na treści, a nie na szacie graficznej, wyglądzie itd. To jest zdroworozsądkowe wyjaśnienie. W rzeczywistości jednak w większości wypadków zbyt surowy/toporny i odbiegający od obecnych standardów wygląd odstrasza potencjalnych i zniechęca aktualnych czytelników. Fakt jest taki, że większość decyzji o zakupie podejmujemy na podstawie danych, które podsuwają nam emocje, a nie rozum(mimo że twierdzimy inaczej :rolleyes:).

     

    Oczywiście, pewnie redakcji by się marzyło, żeby w swoim czasopiśmie dzięki świetnej, merytorycznej treści zdobyli uznanie rynku i mogli szybko potroić nakład..., ale to tak nie działa. Sama treść, bez odpowiedniego - nowoczesnego, dostosowanego do stylu i poziomu treści opakowania sobie z tym zadaniem nie poradzi.

     

     

    Cóż, niechlujnie przygotowane czasopismo pewnie i mnie by nie przekonało.

    Na koniec jednak przyznajesz, że co prawda mówiłeś, że zależy Ci głównie na treści..., ale chwilę później mówisz, że jednak treść bez dobrego opakowania by Cię nie przekonała. :szczerbaty:

    A przecież Ty jesteś zaawansowanym astroamatorem - co ma powiedzieć początkujący, albo taki co to coś kiedyś o astronomii słyszał, nawet go to zainteresowało i teraz zobaczył Astronomie Amatorską na półce. Żeby takich ludzi przyciągnąć i przekonać do kupna - to jest marketingowe wyzwanie. Takich trzeba atakować głównie 'opakowaniem' i liczyć na to, że treść będzie na tyle dobra, żeby już zostali. :)

  11. exec, czemu ty tak się denerwujesz? :)

    np. te 2 naprawdę nic a nic mi nie mówią...

    Bo wykazujesz wyjątkową ignorancję i brak szacunku dla czasu, który ludzie poświęcają, żeby Ci pomóc. Nie wiem, może to takie pokolenie, które chce, żeby za nie myśleć i podawać wszystko na gotowo na tacy... Tobie wypunktowałem dokładnie czego potrzebujesz, a Ty piszesz "eee tam i tak nic nie rozumiem". Czyli najlepiej powinniśmy Ci oprócz gotowej listy dać jeszcze opisy tych wszystkich części (najlepiej ze zdjęciami!) plus linki do kilku różnych sklepów i modeli tych części, oraz opis wad i zalet każdego konkurencyjnego produktu. Potem opis jak to wszystko poskładać (z fotoporadą i videoporadą wrzuconą na youtube), no nie?

    A może trochę, chociaż odrobinę własnej inicjatywy? Masz listę i masz google tak jak każdy inny. Wpisujesz nazwę części plus nazwę jakiegoś sklepu internetowego - i już masz? Przerasta to Twoje możliwości? Ogarnij się...:unsure:

  12. Człowieku, czego nie zrozumiałeś? Może wytłumaczyć Ci pierwsze zdanie? Proszę bardzo: do fotografowania planet potrzebujesz kamery która będzie mogła zrobić przynajmniej 30 klatek na sekundę. Do tego najlepiej nadadzą się kamery internetowe. Zrozumiałe? Dalej streszczając: do fotografowania DS potrzebujesz minimum lustrzanki (ok 1000zl) plus montaż EQ3-2 (ok 1000zł) plus obiektyw (ok 300-500zł). Na koniec przetłumaczę ostatnie zdanie: Synty 8" nie wykorzystasz do fotografowania DS. Nie przychodzi mi do głowy czego jeszcze można nie zrozumieć...

  13. Do astrofoto planetarnego potrzeba kamery, która będzie w stanie zapisać choćby 30kl/s np. niektóre kamery internetowe.

    Do DS potrzebujesz minimum lustrzanki z małymi szumami (najlepiej Canon) plus montaż z prowadzeniem w minimum jednej osi czyli eq3-2 plus napęd plus lunetka biegunowa plus dovetail plus piggyback plus jakiś stałoogniskowy obiektyw (to jest minimalne minimum). Synty duo tego nie wykorzystasz.

  14. Exec,

     

    M57 jest na tyle jasna, że nie trzeba wspaniałego niebo, żeby dostrzec ją w lornetce - inna sprawa, że w lornetce nie odróżnisz jej od gwiazdy.

    No właśnie - to gdzie będzie lepiej się prezentować - w lornetce, czy w tym teleskopie? Z M13 i wieloma innymi mgiełkami jest podobnie. Tak więc na pytanie Janka czym ten obraz przewyższał ten dawany przez dobrą lornetkę odpowiadam: jasnością i ilością detalu w obserwowanym obiekcie.

     

    Jeśli będziesz kiedyś obserwował pod naprawdę ciemnym niebem, porównaj M31 w dobrej lornetce i Twoim teleskopie. Spróbuj też przy pomocy obydwu urządzeń poprzeglądać Drogę Mleczną lub znaleźć jakieś duże obiekty o niewielkiej jasności powierzchniowej, wtedy powinieneś zrozumieć, dlaczego niektórzy wolą dobrą lornetkę od takiego teleskopu.

    Ja nie mam problemów ze zrozumieniem dlaczego niektórzy używają lornetki (sam też jej używam). Rozumiem, że jest pewna grupa ludzi uwielbiających lornetki, ale nie ma co idealizować lornetek - zdecydowaną większość DSów teleskop 70/500 pokaże lepiej niż lornetka 10x50. Myślę, że nawet M31 teleskop przy powiększeniu 16x (3.25 stopnia) pokaże lepiej ze względu na dwukrotnie większą ilość światła, co przekłada się na zasięg większy o ok 1 magnitudo.

  15. Któreż to mgiełki widziałeś Exec'u tak dobrze przez to cudo-nie-cudo i czym ten obraz przewyższał dawany przez prawdziwą lornetkę?

    hahaha.gif

    M57 - o ile w lornetce dostrzec ją w ogóle to sztuka, to już w tym teleskopie było (słabo, bo słabo, ale jednak) pierścień/tarczę przy 71x. Poza tym wyłapałem tą mgiełkę z centrum miasta podczas pełni przez lekkiego cirrusa. Spróbuj tego samego z lornetką. :flirt:

    M13 - pod ciemnym niebem widoczny kształt i granulacja na obrzeżach przy 35x

    Tej nocy porównywałem do obrazów z lidletki i Zeissa 10x50 i jakby się nie starać lornetki zostawały daleko w tyle.

  16. Senkju, zdecydowanie przesadzasz. Miałem taki teleskop (i to na lekko uszkodzonym az2) i dawał sporo frajdy. To mały i lekki teleskopik, który cudem techniki nie jest, ale za cenę teleskopu-zabawki masz coś co nie jest już tylko zabaweczką. Skoro można obserwować lornetkami, to tym bardziej można tym teleskopem, który ma zasięg o 1 magnitudo większy od lornetki, ma statyw i wymienne okulary. Cudów nie ma, ale mgiełki widać o wiele lepiej niż w lornetce, nie mówiąc już o planetach (wbrew temu co piszesz pierścienie Saturna widać).

     

    Top po prostu tani teleskop entry-level dobry do dzieciaka lub dla kogoś kto ma bardzo napięty budżet.

  17. W SCT kolimacja ma bardzo duże znaczenie jeśli chodzi o ostrość obrazu. Natomiast obserwacja przez okno to już w ogóle katastrofa.

    Swoją drogą - kilkanaście minut nie wystarczy na wychłodzenie teleskopu (a właściwie zrównanie jego temperatury z temperaturą otoczenia). Przy takiej zamkniętej konstrukcji trzeba z godziny (a w zimie nawet i dwóch...).

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.