Jump to content

Marek_N

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    1,409
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1,937 Excellent

About Marek_N

  • Rank
    Arktur
  • Birthday 03/01/1977

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Kraków
  • Zainteresowania
    astronomia, fotografia, grafika 3d

Kontakt

  • Facebook / Messenger
    2790522

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. To była matryca CCD, wiec musiała w ramach jednego sensela mieć dwa fotodetektory - duży i mały. W CMOS'ie jest naturalne rozwinięcie tej idei, dzięki możliwości indywidualnego odczytu każdego piksela. Nie ma tam żadnego ograniczenia czułości, bo całość odbywa się sprzętowo poprzez zmianę wzmocnienia sygnału (dual ISO - taki sam DR w parach różniących się o 2-3 EV). Zdaje się masz na myśli Dual-ISO dostępne w Magic Lantern. Ale to umożliwia każda matryca CMOS. Problem jest w czym innym. W czasach gdy standardem w aparatach są matryce 24 Mpix, ciężko klientom sprzedać aparat z matrycą 6 Mpix. Szczególnie że rzadko zdarzają się sytuacje gdy zakres tonalny 14 EV nie wystarcza. A wtedy z pomocą przychodzi AEB czy filtry szare połówkowe. Sony żeby "sprzedać" ten pomysł, naciągnęło smartfonową matrycę do 48 MPix, tak żeby finalnie dostać 12 Mpix z większym DR.
  2. Pomysł może i ciekawy tyle że spóźniony kilka lat. A przecież nie mówimy o gotowej matrycy, tylko pomyśle / patencie na sprzedaż, bo nie sądzę żeby Niemcy chcieli cale matryce robić u siebie.... Japończycy z Sony zrobili to tak: pixel podzielili na 4 części (każda cześć ze swoim odczytem i przetwornikiem), dzięki czemu matryca może pracować w 3 trybach: - wysokiej rozdzielczości, - wysokiej czułości, - wysokiej rozpiętości tonalnej. Technologia nazywa sie Quad Bayer i już jest wdrożona w obecnych produktach (smartfonowy IMX586, nadchodzący FF IMX521, czy "astronomiczny" IMX294).
  3. Dzisiaj w Krakowie zachód Słońca i wschód Księżyca o tej samej porze (17:56), a pełnia dopiero jutro. Chyba coś się rozsynchronizowało.... :D 

    1. Alice

      Alice

      Kolejny dowód na płaską :D

  4. Tyle że interferometr F-P czy proste jedno bądź trzy - warstwowe powłoki AR to jest banał. Tego drugiego (AR) to sie nawet nie liczy, bo porządny optyk z pamięci dopasuje materiał (nie ma ich dużo) do wsp. załamania szkła. Schody zaczynają się przy złożonych filtrach z wieloma wnękami rezonansowymi, bo prosta teoria o ćwierćfalówkach (o której się uczyłeś na studiach) przestaje tu działać. Taki filtr to 50-200 warstw, a każda o innej grubości. Całe szczęście jest to proces, który da się zautomatyzować, poprzez liczenie kolejnych przybliżeń - bo zmienna jest tylko jedna - grubość warstwy. Ale ręcznie to chyba rzecz niepoliczalna. Osobnym zagadnieniem jest produkcja takich filtrów. Nowoczesne napylarki IBS kładą te warstwy z dokładnością około 1-2 nm. Zrobiłem sobie szybko symulacje i wyszło mi, że dla błędu 1 nm i 50 warstw, około 10% filtrów typu UHC "ląduje w koszu", a dla dokładności napylania 2 nm już ponad 25% (warunek > 90% T dla linii 486, 496 i 501 nm, FWHM 24-30 nm). Czy okulary astronomiczne są trudniejsze w zaprojektowaniu niż filtry? Myślę że tak, zanim dojdzie się do etapu optymalizacji, którą może wykonać komputer, jest dużo więcej zmiennych, niż w przypadku filtrów. Tyle że 82 i 100 stopniowe okulary ES to klony TV, w których zapewne tylko powymieniali gatunki szkła na tańsze. Inaczej mówiąc chińscy projektanci zaczęli prace od etapu optymalizacji gotowej formuły optycznej. To co było najtrudniejsze mieli za sobą.... No i ostatnia sprawa - czy na cenę produktu bardziej wpływa trudność w jego zaprojektowaniu czy wytworzeniu?
  5. Rozumiem że jesteś wybitnym specjalistą od budowy cepa.... Bo o budowie filtra interferencyjnego nie masz bladego pojęcia. a. Explore Scientific (ES) to amerykańska firma handlowa markująca sprzęt astro, b. Jinghua Optical Corporation (JOC) to chińska firma produkująca okulary dla ES, c. które są zbudowanie na bazie szkła katalogowego jednej z chińskich hut szkła, d. szlifowaniem, nakładaniem warstw AR, toczeniem obudów, składaniem tego w całość, zajmują sie pewnie jeszcze inne podmioty (ciągle w chinach). -- e. filtry astronomiczne ES kupuje u jakiejś podrzędnej chińskiej firemki, nakłada swoje logo i sprzedaje z kilkukrotnym zyskiem (na tym polega handel, czym sie firma ES trudni) Lumicon, Omega Optical, Astrodon - producent sprzętu, produkcja w USA Astronomik - producent sprzętu, produkcja w Niemczech PS.1. - Filtr interferencyjny jest drogi, bo jego budowa jest mega skomplikowana (to nie jest barwione-kolorowe szkiełko, jak się może specjaliście od cepów wydawać) PS.2. - Firmy nakładające cienkie warstwy robią produkty głownie na rynki telekomunikacyjne, IT i naukowe. Tam się obraca potężną kasą, wiec nie opłaca im się robić jakiejś "taniochy" dla astro-amatorów. Zwłaszcza że to stosunkowo małe zamówienia. Dotyczy to szczególnie chińczyków - filtry astronomiczne robią tam tylko ci, posługujący sie starą technologią PVD (osadzanie wiązką elektronową), przy pomocy której można wykonać tylko proste filtry (typu UHC-S, albo takie z jedną wnęka rezonansową jak Baader OIII). A chińczyk który zainwestował w nowoczesne urządzenie typu IBS (napylanie w polu magnetycznym), szuka znacznie zasobniejszych rynków zbytu dla swoich produktów.
  6. Nobla dostali profesor wraz ze swoim doktorantem. Czyli było tak, że pomysł wyszedł od doktoranta, czarną robotę odwalili magistrzy i studenci, a pod całością podpisał się profesor. Mieli szczęście, że to nie było w Polsce, bo Nobla dostał by Tużnik, a profesorek obszedł by sie smakiem A tak juz bardziej serio, to chciałbym zwrócić uwagę, że wzmiankowany naukowiec jest astronomem, a badaniem eksploracji przestrzeni kosmicznej zajmuje się astronautyka. Czyli mówi to z punktu widzenia pół-laika. Wg mnie znacznie ciekawsze jest inne zagadnienie. Czy fuzja jądrowa to najwydajniejszy sposób pozyskiwania energii jaki może nam zaproponować Natura? Czy wraz z rozwojem nauki okaze się, że są znacznie potężniejsze jej źródła? Bo osobiście uważam, że na energii atomu to co najwyżej zbadamy / skolonizujemy / będzie eksplorować US i jego bliskie okolice. Wyprawa na odległość setek lat świetlnych, to będzie jak budowanie drabiny na Księżyc.
  7. Dzięki za wywołąnie do "tablicy" Najważniejszym parametrem filtra typu UHC czy OIII jest jego szerokość połówkowa - decydująca o kontraście pomiędzy obserwowanym obiektem, a tłem. Dla filtra UHC musi ona wynosić w zakresie 22-30 nm. Węższe filtry będą obcinały jedną z linii widmowych, a za szerokie będą zbyt słabo kontrastowały. Dla wizualnego filtra OIII szerokość połówkowa powinna wynosić pomiędzy ~10 a 14 nm. Zależność jak wyżej, przy czym bardzo wąskie filtry tego typu (np. Baader 8 nm). nie dość że przepuszczają tylko jedną linie (500,7 nm) to są zbyt ciemne dla w miare komfortowej pracy oka. Więcej tematu filtrów UHC nie ma co rozwijać. Tobie również radzę nie dyskutować, dopóki sam nie porównasz filtra o dobrej reputacji (z listy którą przedstawił @astrokarol ) z takim o słabej, bo to są naprawdę bardzo wyraźne różnice, a szkoda żeby Ci ktoś po latach wytykał pisanie niesprawdzonych informacji Podpisuje się pod tą listą w 100%. Ew. dorzuciłbym Optolonga L-eNhance, który w paśmie UHC na szerokość połówkową ~24 nm, i kosztuje znośne 700 zł (z chin) - 850 zł (z europy). Do tego to filtr do astro-foto, więc jakościowo (refleksy, warstwy AR itp) będzie nawet lepszy od typowych filtrów do wizuala.
  8. Obraz może zawieraÄ: tekst

    1. HAMAL

      HAMAL

      Będzie padał deszcz? :grin:

       

      Zawsze można pokazywać ludziom na przykładzie deszczu jak większa optyka łapie więcej fotonów niż mniejsza :D
       

  9. Jako teleskop "maksymalnie" mobilny posiadam SW 80/400 2", ale ze wszystkimi dodatkami (statyw, głowica, okulary, kątówka, krzesełko) to jest max 5 kg. Wg mnie więcej niż 7-8 kg nie ma sensu dźwigać dla takiej apertury. Szczególnie że poza planetami i Księżycem (które spokojnie obejrzysz spod domu) i tak będzie Cie ograniczać źrenica wyjściowa do powiększeń 50-60x na DS. Więc nie ma co sie pchać w stalowe statywy i ciężkie głowice. Ze statywów polecam aluminiowy LT-1, bądź jakiś porządny, duży, chiński statyw foto. To będzie droższą opcją ale też dużo mobilniejszą Z głowic AZ-4, bądź jeśli na statyw foto - AZT6 Na sąsiednim forum, dwóch Astromaniaków buduje krótką serie mobilnych dobsonów o parametrach lustro: 235mm, ogniskowa: 1400mm, f/6, waga: 12 kg, Mieści sie do pokrowca o średnicy 40 cm i wysokości 30 cm + rurki. https://www.astromaniak.pl/viewtopic.php?f=5&t=53484&start=0
  10. 360mm da bardzo fajne pole na FF, ale ta jasność.... Najpierw marudzenie że mało pogodnych nocek, a potem kupowanie jakiejś ciemnicy f/6 Maro, mogłbyś pokazać jak wyglądają gwiazdki z tandemu IMX178 + Samyang 135mm f/2?
  11. Przeczytałem cały wątek na AM jak i tutaj i moje wrażenia są następujące: Zastrzeżenia do Organizatora / Aurory: - Wycieczka miała charakter taki trochę "Survivalowy" - totalnie po jak najmniejszych kosztach. Wiem że wyprawy Tomka tak wyglądają ale.... survivalowcy to indywidualiści. To nie ma szans na wyprawie dla 20 osób. - Nikt nie będzie organizował wycieczki dla 20 osób na drugi koniec świata dla samej satysfakcji. To za duża odpowiedzialność i spore problemy logistyczne. To chyba oczywiste, że stało za tym podłoże finansowe. I nie mam nic do Aurory że chciał zarobić na takim zorganizowanym wyjeździe. Tylko jak się bierze pieniądze za usługę, to trzeba mieć już jakieś doświadczenie w jej wykonywaniu. Tutaj był czysty żywioł - a nie za to ludzie płacili. - 500 zł wpisowego za "święty spokój". Mega głupie rozwiązanie. W przypadku problemów, nikt nie chciał się kwapić do pomocy organizatorowi (a nie za jego plecami) bo już za to zapłacili - więc teraz wymagają. Zamiast tego trzeba było po prostu podać cenę wycieczki wyższą o np. 1000 zł. Było by na niespodziewane wydatki, a reszta by trafiła do kieszeni organizatora i pewnie nawet nikt by nie miał mu tego za złe. - Odwoływane rezerwacje - hotelarze nie są głupi i wiedzą z kim można tak pogrywać. Przypuszczalnie taka duża, a nie zorganizowana formalnie grupa jest najłatwiejszym celem dla tego procederu. I pewnie jest na to sposób (robienie dwóch rezerwacji w różnych hotelach?) tylko do tego trzeba mieć doświadczenie którego Aurora nie miał (a za co wziął pieniądze). - I najważniejsze - grupa jest zintegrowana do max 5-6 osób. Powyżej tej liczby zaczynają się tworzyć podgrupy, których cel jest często rozbieżny z ideą organizatora. Zaczyna się układanie swoich planów, podkopywanie dołków.... to wszystko miało tu miejsce. Kolega Daniela to chyba najgorsze co mogło spotkać Tomka. Sam takiej wyprawy nie zorganizuje, za to wszystko by w jej trakcie zrobił inaczej. I oczywiście nie powie tego sam, tylko ma rzecznika prasowego - Daniela. I tutaj przejdę do zastrzeżeń do drugiej strony: - Nigdy bym nie wpłacił takiej kasy Organizatorowi bez umowy co dokładnie będzie wchodziło w plan wycieczki (ubezpieczenia, noclegi, transport, wyżywienie, miejsca do zwiedzania). Już na tym etapie było by jasne czego się spodziewać i za co się tak naprawdę płaci. Odnoszę wrażenie że tutaj było wszystko ustalane zbyt luźno - co w finale nie spełniło wyobrażeń uczestników. - zastrzeżenia Daniela i Kolegi - skoro z pół rocznym wyprzedzeniem Kolega zrobił swój własny plan wycieczki, to po cholerę pchał się na wyjazd zorganizowany przez Aurore?? Miejsce wylotu, plan pobytu, koszt pobytu, miejsce zaćmienia - wszystko im nie pasowało! - Zły wybór miejsca zaćmienia - absurd. Każdy sie nastawiał na zaćmienie nisko nad horyzontem - to miała być główna jego atrakcja. Już abstrahując od tego że punkt kulminacyjny wszelkich zaćmień jest tak mocny, że po fazie całkowitej dalszy przebieg zjawiska mało już kogo obchodzi, to jeśli Daniela tak to interesowało - jest pełno aplikacji do symulacji terenu, mógł pojechać z Tomkiem i Matim na rekonesans. - zastrzeżenia co do "śmieciowego jedzenia". Obalone przez inną uczestniczkę wyjazdu - typowe czepialstwo. Niestety ten i powyższy punkt każą podchodzić ze sporym dystansem do opinii Daniela. Podsumowując: Aurore przerosła organizacyjnie ta wyprawa. Z obecnym doświadczeniem już na pewno wie co by zrobił inaczej / lepiej. Niestety odnoszę wrażenie, że to był "skok na kase". Jednorazowy. A szkoda bo stopniowo nabierając doświadczenia, mógłby uczynić z tego typu wypraw dodatkowe źródło dochodu, i nie musieć prosić o zbiórki / datki.... Druga strona (uczestnicy) też nie jest bez winy, ale w większości jest to spowodowane błędami Tomka.
  12. Jasne, co tam model klimatyczny naukowców z Uniwersytetu w Chicago.... w wyborczej o tym nie pisali, to jakby "mechanizmu" nie było. Co najwyżej obaliłem Twoje postrzeganie tego zagadnienia. Przecież nie piszę o przyczynach ocieplenia, tylko jego przebiegu, mechanizmach obronnych planety i możliwych skutkach GO, w które w mediach które cytujesz są mocno wyolbrzymiane. Czy Ty w ogóle zajrzałeś w którąkolwiek z tych symulacji? Sprawdziłeś jak sie zmieniają wyniki w zależności od nawet niewielkich zmian danych wejściowych? Coś co by dało Ci chociaż małą namiastkę wiedzy jak te procesy realnie działają i do czego prowadzą? Poniżej kolejna symulacja - wzrost temp. powierzchni do 2100 roku (względem 2019), wg modelu gdzie jednym z kluczowych czynników jest wzrost stężenia CO2 o 1% na rok (czyli mocno pesymistyczny, bo nie zakładający żadnych redukcji emisji CO2): Zaznaczyłem kółkiem jakieś miejsce w Polsce - powiedzmy, że to Warszawa. Do końca obecnego wieku temp w tym miejscu (bez uwzględnienia MWC) wzrośnie o ~3.5 K. Dużo, no nie? Tyle że te 3.5 K to jest dokładnie różnica średniej temp. pomiędzy Warszawą a Budapesztem. Ale o tym sza.... za dużej ilości osób w Polsce podoba się węgierski klimat Ale zamiast tego w mediach straszyli, że jak wzrośnie temp o kolejny 1.0 K to dojdzie do niekontrolowanych zamieszek i w ogóle świat stanie nad przepaścią Powyższy wpis ma charakter lekko zaczepny, bo wiadomo że wzrost temp. rodzi również wiele innych problemów i wyzwań. Ale o tym innym razem.... -- A w kolejnym wpisie na co jako kraj - (nie) mamy wpływ, co nam (nie) grozi i w jaką działalność będącą konsekwencją GO powinniśmy przeznaczać pieniądze.
  13. Wbrew ogólnej "myśli", która przewija się przez wiele opracowań - Klimat na naszej planecie to nie jest domek z kart, który rozsypie się po drobnej zmianie jednego elementu (np. stężenia CO2 w atmosferze). Wprost przeciwnie - równowaga wypracowana w czasie setek milionów lat jest ciężka do zakłócenia, a do jej ciągłego odkształcania wymagana jest coraz większa energia. No to kilka ciekawych informacji: 1. Prawo Plancka i promieniowanie ciała doskonale czarnego. W skrócie - cieplejsze ciało emituje znacznie więcej energii. Ile więcej? Możemy to sprawdzić np. korzystając z kalkulatora na stronie: http://climatemodels.uchicago.edu/rrtm/ Wg niego, zwiększenie stężenia CO2 z poziomu 280 ppm do 400 ppm, powoduje efekt cieplarniany na poziomie ~2.0 W/m2 Jeśli poskutkowało to globalnym ociepleniem tylko o 1.0K, to wskutek tylko tego procesu w kosmos zostanie wyemitowane nadmiarowe ~1.7 W/m2. A przecież mówi się o wzroście temp. nawet o około 1.5 K. 2. Wpływ zwiększenia stężenia CO2 [ppm] na efekt cieplarniany. Kolejny kalkulator: http://climatemodels.uchicago.edu/modtran/ Jak widać przy obecnych stopniach stężenia CO2 w atmosferze jego wpływ na efekt cieplarniany jest praktycznie liniowy. Wykres kropkowany uwzględnia obecność pary wodnej (nakładające się zakresy pochłaniania promieniowania). Całościowo przy stężeniu CO2 na poziomie 400 ppm, Para wodna zgromadzona w atmosferze odpowiada za 87,5%, CO2 - 12%, a CH4 - 0,5% efektu cieplarnianego. Wg tej konkretnej symulacji - bo rozbieżności przy różnych danych wejściowych potrafią być ogromne) - to też pokazuje jak ciężko coś prognozować i wyciągać daleko idące wnioski.... 3. Wzrost temperatury w skali świata w latach 1950-2018 - model CCSM4 http://climatemodels.uchicago.edu/maps/ Jak widać największa różnica obejmuje rejony podbiegunowe - zapewne w związku z malejącym albedo. Do "ucywilizowania" otwiera się np. cały rejon północnej Rosji i Kanady. Dla Polski średni wzrost temp w tym czasie to około 1.5 K. Wszystkie różnice rzędu 2.5-3.5 stopnia to zapewne wpływ MWC, będący pożywką dla mediów. Tutaj taka uwaga. Często w przekazach straszy się że "ziemia stanie się miejscem znacznie mniej przyjemnym do życia". Ja bym powiedział że raczej przesunie sie strefa komfortowego* życia na północ. * - komfortowego - rzecz względna, np dla ludzi z południa Europy w Polsce jest super tylko pogoda do kitu bo zimno. Zresztą np. zeszły rok był w PL rekordowo ciepły ale wcale nie było upałów, tylko stabilna pogoda z dużą ilością dni słonecznych. 4. Ustępująca wieczna zmarzlina uwolni wielkie ilości CO2. Jak widać z powyższej mapy, najwyższe wzrosty temp. obserwuje sie w rejonach północnej Rosji. Lecz wbrew głoszonej tezie, że idzie za tym uwalnianie zgromadzonego w glebie pod lodem CO2, to właśnie tereny te w największym stopniu czyszczą powietrze z CO2: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/transcoded/1/18/Assimilation_of_OCO-2_Carbon_Dioxide_into_the_GEOS_Simulation.webm/Assimilation_of_OCO-2_Carbon_Dioxide_into_the_GEOS_Simulation.webm.360p.vp9.webm - oglądać od 1:50 5. Naturalne stabilizatory klimatu. Oceany - woda świetnie rozpuszcza CO2, do tego woda o większej zawartości CO2 jest gęstsza i opada na dno. CO2 lepiej rozpuszcza się w zimnej wodzie i jest w nią ciągle zasilany z topiących się lodowców. Powietrze - ciepłe powietrze ma przy stałej zawartości pary wodnej mniejszą wilgotność względną, co znaczy że jest w stanie jej więcej pomieścić. Przekłada się to również na wzrost ilości chmur, czyli zmniejsza bezpośrednie nasłonecznienie terenu. Roślinność - maksymalna wydajność procesu fotosyntezy zachodzi przy znacznie większych ilościach CO2 w atmosferze. Jedno jest pewne - kolejna epoka lodowcowa szybko nam nie grozi No i rzecz ostatnia. Co jest prawdziwym powodem nadmiarowego efektu cieplarnianego: - wzrost konsumpcjonizmu? - rozwój gospodarczy biednych rejonów? - przeludnienie planety? Ponieważ to wszystko są czynniki ludzkie to nie można uciec od geo-polityki. Przez ostatnie 50 lat wojny toczą się praktycznie tylko o dostęp do surowców kopalnych. Więc nikt z nich tak szybko nie zrezygnuje. Rozwiązaniem sporej części problemów była by kontrolowana fuzja jądrowa, tylko że żadnemu z trzech mocarstw specjalnie na tym zależeć nie będzie.
  14. To w końcu pod czym się podpisujesz? Bo Twoja wypowiedź z pierwszego cytatu to ogólna myśl, która się przewija w tym wątku i w opozycji do której są wypowiedzi Zbyszka. Ciężko tu mówić o fanach, skoro np. Astrokarol wyraźnie pisze, że achro f/5 leży poza jego kręgiem zainteresowań, a Astrobonq czy ja nie mamy potrzeby "eksponowania zalet tych konstrukcji poza granice możliwości", bo mamy też większe teleskopy. To zwyczajna ocena....
  15. W grę wchodzi za dużo takich czysto osobniczych cech żeby wskazać jeden, najlepszy typ teleskopu. - miejsce obserwacji: okno-balkon / ogród / miejscówka za miastem - akceptacja dużego gabarytu i wagi - tolerancja dla wad optycznych I najważniejsze - jaki sposób obserwacji nas najbardziej zaciekawi: - podziwianie jasnych klasyków - "zaliczanie" drobnicy Na wielu astro spotkaniach miałem do czynienia z klasyczną Syntą 8". Główna zaleta - cena. Patrząc przez nią to właśnie przez pryzmat ceny, również ją polecałem.... do momentu, gdy pomagałem komuś w transporcie tego teleskopu. Duże, ciężkie, nieforemne bydle.... A przy większych trussowych Newtonach (począwszy od mojego Taurusa 270, przez 330 do 400) wypada już dość blado. Tam gdzie dominuje nad achromatem 120mm f/5 (kuliste, galaktyki) - sam dostaje potężnego łupnia od większych braci. A teraz najlepsze. Pomagając pewnej parce w transporcie i w pierwszych obserwacjach Syntą 8, zabrałem również swojego mini-travelerka czyli SW 80/400 na statywie foto. Pojawiły się ironiczne uśmieszki itp. Ok - oglądamy Syntą 8 - Saturn (są pierścienie - jest radość), M13 (ledwo rozbita - ale marzenie spełnione), Podwójna w Perseuszu (nawet fajna). No to pytam - a chcecie obejrzeć te dwie gromadki w tym małym teleskopiku? Hmm... pokaż! Pokazuje i tylko słysze.... o k@#$%aaa! Dalej - Plejady - o ja pi@#%^le..... itd.... Widzę po ich reakcji, że obraz z 80/400 bardziej im się podoba (punktowość, kontrast ale zapewne również przez wgląd na jego rozmiar i cenę). I na końcu stwierdzenie - to taki refraktorek też musimy kupić! Zrobiłem to trochę z premedytacją - uczestniczyłem w wielu otwartych pokazach dla ludzi i reakcja jest zazwyczaj dość podobna - postronne osoby spodziewają się po wielkim teleskopie fajerwerków, a nie maja dużych oczekiwań po "maluchu". Tymczasem to w tym "maluchu" jest zazwyczaj pokazywana klasyka DS - Plejady, Złóbek, Podwójna itp - obiekty rozległe i wymagające przestrzeni wokół, czego nie zapewni im Newton i inne konstrukcje o długiej ogniskowej. Efekt "wow" jest zawsze przy Księżycu, Saturnie, Jowiszu (tu już mniej) i gromadach otwartych. Za to dość stonowane reakcje są przy "kulkach" (rozbitych) i wszelakich mgiełkach, które na podmiejskim niebie prezentują się dość "smętnie". Oczywiście nikt nie zwraca uwagi na jakieś brzegowe wady optyczne itp. Więc sam nie daj sie zastraszyć, że bez paczki okularów za wielokrotność ceny teleskopu, nie będzie udanych obserwacji. Tak że jak widzisz nic nie jest oczywiste w 100%, a większe nie zawsze znaczy lepsze.... Najważniejsze to czerpać przyjemność z prowadzonych obserwacji. Sprzęt to tylko medium pośredniczące, które z upływem czasu i rosnącej świadomości obserwacyjnej wymienisz na lepszy dla siebie.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.