Skocz do zawartości

LibMar

Moderator
  • Zawartość

    2587
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana LibMar w dniu 11 Lipiec

Użytkownicy przyznają LibMar punkty reputacji!

Reputacja

4817 Excellent

O LibMar

Kontakt

  • Strona WWW
    https://www.facebook.com/ObserwatoriumSOTES/

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Suwałki/Białystok
  • Zainteresowania
    Obserwacje fotometryczne (gwiazdy zmienne i tranzyty planet pozasłonecznych).
  • Sprzęt astronomiczny
    Kamera ASI178MM-c, montaż EQ5, Newton 203/800, Canon 300mm f/2.8 L, filtry fotometryczne BVRI, lornetka Eschenbach Trophy 10x50.

Ostatnie wizyty

17665 wyświetleń profilu
  1. @Hans cieszy mnie fakt, że obecny zestaw jest już tym absolutnym minimum, że coś da się robić z TESS. Najlepsze wyniki uzyskuję dla gwiazd po 10-11 mag i jak się okazało, dużo kandydatek ma właśnie taką jasność. Ale są też takie po 13-15 mag, które z 8" powinny być lepiej osiągalne - na tym skupiam się, aby w pełni móc korzystać też z większej tuby. Przejście to po prostu większa dokładność i precyzja, a to najważniejsze @Behlur_Olderys sporo tych pomysłów O studiach astronomicznych w zasadzie w ogóle nie myślę, gdyż czuję, że sama astronomia amatorska jest w pełni wystarczająca. Nie jest łatwo robić dwie rzeczy naraz, ale stawiam stomatologię na pierwszym miejscu. Astronomia jest czymś, co robię tylko w wolnym czasie. Niekiedy jest tak, że przez miesiąc nic nie mogę zrobić, a tym bardziej nie mając automatycznego obserwatorium (sprzęt wynoszę ręcznie). Sposobów jest mnóstwo, ale raczej jakiekolwiek inne źródło, to też dziesiątki stron regulaminów (Stypendium Ministra wydaje mi się łatwiejsze do ogarnięcia niż jakiś grant z UE). Jedynie na co zwracam uwagę, to konkursy. Był taki jeden niemal rok temu, o którym dowiedziałem się po czasie. Mam nadzieję, że będzie druga edycja. Z łączeniem sił, to coś na razie powoli rusza. Każdy projekt czy konferencja pozwala poszukać ludzi zajmujących się podobnymi sprawami. Wiadomo z kim kontaktować się i można wspólnie coś realizować. Zwykle są to prace naukowe, czyli to, na czym aktualnie się skupiam. W kwestiach finansowych nie ma (już jak widać) żadnego znaczenia, ale satysfakcja ogromna. Znane było zjawisko współodkryć egzoplanet przez amatorów, tylko trzeba wiedzieć z kim współpracować (np. KELT). Zwykle wygląda to tak, że to ktoś ze mną się kontaktuję niż piszę wniosek. Do KELT dołączyłem w zasadzie przez Facebooka publikując jedną z krzywych blasku tranzytu, po czym jeden z członków wysłał propozycję na PW Nazwę tematu widzę bardziej jako "dobrze napisaną" niż "odważnie napisaną". Temat ten jest tylko przemyśleniem o pewnym zdaniu w regulaminie, nie jest żadną skargą itp. Stypendium Ministra dla studentów z dorobkiem naukowym (prace, konferencje) jest tym, co aktualnie robię. Pasuje co do słowa. Ale jest pewien haczyk, napisany gdzieś dopiero w 2/3. Kto wymyślił i w jakim celu to ograniczenie, nie wiem. @Paether zostawmy jednak na koniec. Jedna zbiórka już kiedyś była (o filtr fotometryczny, a wyszły dwa! - 209% kwoty), więc serio głupio znowu jakiś zakładać. Poprzedni projekt jest w stanie finalizacji (praca naukowa zaakceptowana, czekamy na opublikowanie). Już nie widzę możliwości używania dwóch zestawów jednocześnie (zakup HEQ5 i ASI1600 jest możliwy tylko po sprzedaży obecnego montażu i kamery, dokładając), ale tymi rzeczami (poza guidingiem, który jest zalecany) byłbym w pełni gotowy. Może jakoś niespodziewaniw uda się do przyszłych wakacji, kiedy to obserwuję 10x częsciej niż np. w marcu (studia). @Jagho z supernowymi masz i będziesz miał duże pole do popisu - zawsze jakaś się pojawi Egzoplanety są wersją limitowaną - TESS z Keplerem obejmują ponad 80% nieba (85%?), a w nich te "najprostsze" zostałyby już wyczyszczone. Gdyby chciało się zwiększyć zasięg do tych pomijanych, to 50cm teleskop jest minimum - poza zasięgiem. Konkursy są chyba najlepszą metodą na niezależność, wydawało mi się również podobnie ze Stypendium Ministra. Ale jeśli nie... to dobrze wiedzieć. @Maro21 nigdy nie wpadłbym na taki pomysł, więc nic nie wiem Dzięki Wam za wsparcie słowne Trzeba robić to, co się lubi - szczególnie tym, jeśli coś udało się zrobić
  2. Od dłuższego czasu można było zobaczyć wzrost mojego zainteresowania w stronę prac naukowych. Chodzi tutaj o wnoszenie własnego wkładu w pewną działalność astronomiczną, aby zostało to gdzieś zapisane na stałe. Czyli w skrócie mówiąc, współautorstwo w pracach naukowych, które byłyby publikowane w prestiżowych czasopismach. Od trzech lat skupiam swoją uwagę ku planetom pozasłonecznym i prawdopodobnie zostanie to już na stałe. A jakiekolwiek poboczne projekty (np. gwiazdy zmienne) są raczej tymczasowe, gdyż za 10 lat nie zostanie praktycznie nic, co można odkryć. Nie bez powodu idę teraz bardziej w ich ilości niż jakości, aby w przyszłości (po 2030 roku) móc zając się ich dokładniejszym studiowaniem. To samo dotyczy się poszukiwania egzoplanet. W marcu 2018 roku opublikowałem informację o współodkryciu egzoplanety K2-232 b z grupą prowadzoną przez Liang Yu (MIT). To był ten moment, kiedy zauważyłem co mogę robić pod kątem astronomii w przyszłości - weryfikować nowe egzoplanety. A zbliżająca się misja TESS ma być tym apogeum amatorskich możliwości, które według wielu nie jest już poziomem amatorskim. Jednak jestem amatorem, gdyż nie zajmuję się astronomią zawodowo. Po 2023 roku zostanie praktycznie nic do odkrywania tranzytowo (hurtowo), więc to jedyna życiowa szansa, której nie chcę zmarnować. W związku z tym, zacząłem zastanawiać się jak mogę polepszyć swoje możliwości. Swoim sprzętem i tak osiągnąłem limit, którego nie spodziewałbym się cztery lata wcześniej. Kiedy istotne było określenie jasności gwiazdy co do 0.01 mag, teraz czwarte miejsce po przecinku zaczyna mieć już duże znaczenie. No kontynuuję dalej, bo co innego mogę robić - wyciskam ostatnie poty z jakiegoś tam obiektywiku, którym odkrywa się nowe egzoplanety. Przyszła pora na lepszy sprzęt, a obecnie kolejny "level up" to nie jakieś tam akcesorium za kilkaset, ale kilka tysięcy. Jestem studentem, nie dostaję wsparcia finansowego, kupuję tylko z drugiej ręki (aby wyszło taniej). To, co do tej pory mam, udało się uzbierać przez pięć lat. Postanowiłem więc skupić się pod kątem naukowym, aby wysłać wniosek do Stypendium Ministra. Ich interesują prace naukowe i czynny udział w konferencjach. To praktycznie jedyna moja szansa, więc spróbuję. A gdyby nie udało się, to martwić się będę później. Wniosek wysłałem parę dni temu, bo mam czas do 20 września. Okazał się być niekompletny, więc wziąłem jeszcze raz regulamin "Stypendium Ministra dla STUDENTÓW" i przeczytałem go dokładniej, aby nie popełnic znowu gafy. Bo mi termin zaraz minie. I spotykam tam takie o to zdanie: Strona: https://www.nauka.gov.pl/szkolnictwo-wyzsze/informacja-na-temat-stypendiow-ministra-za-wybitne-osiagniecia-dla-studentow-na-rok-akademicki-2018-2019.html I to całkowicie zrujnowało cały koncept. O ile mam na razie tylko jedną pracę opublikowaną w ważniejszym czasopiśmie, trzy (wkrótce 4) są obecnie w stanie oceniania. No trudno, nie zdążyłem - brakuje miesiąc-dwa, a to może dużo by dało. To w przyszłym roku byłbym pewniejszy z wnioskiem. Ale teraz wiem, że z góry i tak jestem skazany na niepowodzenie. Jestem studentem stomatologii, a nie astronomii. To drugie jest jedynie moim zainteresowaniem. Cały dorobek naukowy jaki do tej pory mam (i wkrótce będzie opublikowany), dotyczy właśnie tej dziedziny. W zasadzie niemal cały wolny czas spędzam z astronomią, działając dalej w stronę nauki. Wakacje, które się kończą, niemal całkowicie (poza praktykami studenckimi) wykorzystałem astronomicznie. Od lipca nie wykorzystałem ze zmęczenia tylko jednej pogodnej nocy. Wydaje sprzęt z własnej kieszeni na aparaturę, na wyjazdy konferencyjne. Teraz akurat wracam autobusem z Berlina, do którego zjechali się ludzie z całego świata na European Planetary Science Congress 2018 (sprawozdanie napiszę na forum dopiero, jak wrócę do domu). Nie, żeby tylko posłuchać, ale wygłosić własną prezentację. W Berlinie byłem pierwszy raz i było świetnie - nie żałuję wyjazdu, nawet jeśli mój udział nie ma żadnego wpływu na przyszłość finansową. Poznałem paru nowych ludzi od egzoplanet (z Finlandii i Grecji), więc mam do kogo zwrócić się w przyszłości. Wydawało mi się, że to jedyny sposób na stypendium. Mój Uniwersytet sam w sobie nie jest w stanie przyznawać swojego stypendium, ze względu na inny (moim zdaniem) słaby wpis - spośród współautorów, muszę być w pierwszej piątce (Stypendium Ministra tego nie ma). Kiedy mówimy o odkrywaniu egzoplanet, nie jest to kompletnie możliwe. Każda taka praca składa się z co najmniej kilkunastu współautorów, a więc z góry jestem skazany na niepowodzenie. O wiele łatwiej jest zrobić jakąs ankietę o żywieniu i opublikować wnioski, które zajmują jedną stronę A4. To zazwyczaj robią tutaj studenci, spotkałem wiele takich prac. No nie porównam sobie tego jakościowo... nie bez powodu nie interesują mnie tego typu prace, aby coś takiego pisać. Uwielbiam swoje studia, chcę leczyć zęby... no i tyle. Rząd chyba z góry ustanowił, że jeśli jestem studentem stomatologii, to muszę być zainteresowany tylko i wyłącznie tym. To w sumie zabija chęć do rozwijania doatkowych pasji. Nie planuję studiować astronomii. To, co aktualnie robię, w zupelności mi wystarcza. Wspólpracuję z ludźmi od TESS czy KELT (chyba najmłodszy ze wszystkich, w dodatku amatorzy to <5% członków), mam niemal codzienny kontakt do ludzi z Caltech, MIT, Oxford czy Leigh University, co pozwala nieco ukierunkować się w tym co robię. Nie chcę zarabiać na astronomii, robię dla własnej satysfakcji i przyjemności. Nie domagam się pieniędzy, tylko myślę o wniosku stypendialnym na poszerzenie możliwości. To normalna rzecz, jedyna jaką widzę. Ale już wykreślona z listy. Zbierając dorobek, zacząłem skupiać się na konferencjach. Kolejne mam we Wrocławiu i raczej nie widzę już sensu jechać. 30 zł wydałem na zapis, ale przynajmniej dużo nie straciłem. Czyli w skrócie - dla amatorów i przyszłości pod kątem naukowym, związku nie widzę żadnego. Pozostaje mi obserwować tym co mam, mam nadzieję, że w ciągu roku zdążę dokupić HEQ5 i ASI1600 sprzedając obecne EQ5 i ASI178. Na pracach naukowych o zmiennych (które kieruję sam) spędziłem już ponad 300 godzin. Szkoda to marnować, niech już dokończę... mooooże do końca roku zdążę. Wniosek? Nie licz na kogoś, licz na siebie. Pozdrawiam. A na koniec, "małe" FAQ. Q: Czemu nie sprawdziłem tego wpisu w regulaminie wcześniej? A: Sam wniosek jest jakis zagmatwany i jak zwykle trzeba czytać 20 stron tekstu. Nie zwróciłem uwagę wcześniej na ten punkt. Z drugiej strony, gdybym zrezygował wcześniej widząc to, raczej dawno temu zrezygnowałem o działalnosci amatorsko-naukowej. Zreszą pomijam fakt, że samo to zdanie w regulaminie moim zdaniem nie ma żadnego sensu. Q: Stypendia są dla studentów, aby mogli rozwinąć się lepiej na swoim polu pracy. A: Nie widzę tego. Pierwsze, nie rozumiem co mają jakieś ankiety do potrzeby finsnsowania swojego pola pracy (na papier do kolejnych ankiet?). Drugie, przy zakładaniu gabinetu stomatologicznego, i tak każdy bierze kredyt lub ma już kogoś w rodzinie. Wszystko jedno czy dostanie, czy nie. Ja tam nie mam. Q: Będziesz stomatologiem, to bedziesz miał pieniążki na sprzęt. Nie możesz poczekać? A: Nie. Misja TESS, która jest moim głównym skupieniem (jak napisałem wcześniej - apogeum mojej pracy), wypada między wrześniem 2019 a listopadem 2020. Potem zostają nieliczne obiekty, "odpadki". Studia kończę dopiero we wrzesniu 2020, a więc nic nie zarobię. Będzie już za późno. Q: Dlaczego miałbym zrezygnować z konferencji we Wrocławiu? A: Bardzo obciąży mnie czasowo, bo wypada w trakcie studiów, w weekend. Nie daj Boże, że w poniedziałek mam jakies kolokwium. W ciagu roku i tak mam co najmniej kilkanaście prezentacji - czas ciągle szukam. Jakby od tego miało zależeć stypendium, no to warto. Ale myslę bardziej realnie, bo jechałbym w jedną stronę z 8 godzin. Q: Po co chcę rozwijać się dalej w stronę szukania egzoplanet, jak jedną już mam na koncie? A: A kto mi zabrania? Jedna planeta nie wynika z czystego przypadku. Już są dwie (o niej nie pisałem jeszcze, bo jest za wcześnie), a do dwóch obiecujących nie mam jeszcze potwierdzenia. Tu jest wiele do zdziałania. A moźe chcę pobić rekord świata wsród amatorów, który obecnie wynosi 34? : )) (https://www.astrosociety.org/society-news/2018-awards-recipients/) Q: Crowdfunding? A: To ostatnia rzecz o jakiej pomyślę.
  3. LibMar

    Jakby tak stworzyć nowy dział?

    Teraz o takich planach chyba często pisze się w statusach
  4. LibMar

    Nowe odkrycia gwiazd zmiennych - wątek zbiorczy

    Powoli skupiam się na podsumowaniu wakacyjnych obserwacji, ponieważ za dwa tygodnie rozpoczynam kolejny rok studiów. W tym celu przygotowałem piątą wersję generatora krzywych jasności, czyli znowu inny wygląd + parę usprawnień/ułatwień, których tu nie widać (bo są w Excelu ). Na pierwszy ogień, mamy zmienną typu EW z O'Connell effect. Pewnie wyjdzie ich ponad dwadzieścia.
  5. Algorytm jeszcze nic nie robi, bo muszę poświęcić dobrych kilka godzin, aby to dokładniej sprawdzić A lista to-do robi się coraz dłuższa. Bardziej skupiałbym się tym, ile gwiazd referencyjnych znajduje się powyżej/poniżej wygładzonej średniej kroczącej (czyli piramidki i dołki "wyzerujemy"). Jeśli mamy 10 referencyjnych, to wartości 3-7/3-7 byłyby dobre do sprawdzenia, natomiast 0-2/8-10 do usunięcia. W formie porównania można dać też 2-8/2-8, z odrzuceniem 0-1/9-10. I wracamy do punktu wyjścia, czyli zestackować to, a nie uśredniać w Excelu (czyli wyzbyć się kroczącej ). Zabawa dla gościa, co zajmuje się statystyką. Jestem w tym słaby, więc maxa materiału nie wycisnę Przynajmniej cieszy, że w pewnym stopniu wychodzi dokładniej. Postaram się znaleźć jakiś inny tranzyt, który najlepiej do tego się sprawdzi - czyli jakiś pełny z praktycznie zerowym trendem i podobnym rozrzutem przez całą noc. WASP-3 b jest okej, ale ciutkę ucięty z lewej strony. Ale referencyjnych ma też dużo. Do tej krzywej użyłem ich jedenaście z ~20 (ale nie chciałem brać już tych odległych). Tak też dodam, mediany raczej nigdy nie stosowałbym. Na tych pojedynczych pomiarach ma zawsze większy rozrzut, więc raczej nie ma magii, aby w pewnym przypadku dało lepszy efekt. Testy będą wkrótce, na razie mam sporo innych projektów do ukończenia. Być może bardziej efektywne będzie po prostu sprawdzanie jakości gwiazd pod wzglęem FWMH, max ADU dla pierwszego czy np. czwartego najjaśniejszego piksela. To wtedy czegoś jak "średnia krocząca" nawet nie będę wspominał, którego i tak po stackowaniu nie widać ani śladu. Ale średnia krocząca to wciąż lepsze niż wprowadzenie prawdopodobnego kształtu tranzytu już na samym początku. Czyli w zasadzie całość opiera się na jednym - mamy 30 klatek na jednego stacka i musimy poznać, które tylko zestackować, aby w każdym przypadku (tą samą metodą) dawały najmniejszy rozrzut między sobą.
  6. O właśnie, to w jakimś innym wątku pisałem. Jeśli gwiazda zmienna jest odchylona przy każdej gwieździe referencyjnej tylko w jedną stronę, to oznacza, że ze zmienną jest coś nie tak (gdy wiemy, że tego wzrostu/spadku nie powinno być, za krótkie na flary). I to nawet jest szybkie do wykonania.
  7. LibMar

    Mamy polską zmienną typu R Coronae Borealis (RCB)!

    Dzięki! Tymczasem mieliśmy kilkudniowe pociemnienie zmiennej, co zostało zauważone przez czterech obserwatorów dzięki własnym pomiarom fotometrycznym (pogrubione niżej). Te pomiary V oraz I wykonałem podczas ostatniej nocy Jesiennego Star Party (i to była końcówka). Gwiazda osłabła z poziomu 14.8 mag do 15.6 mag. Co ciekawe, wizualni obserwatorzy tego nie dostrzegli. 2018 Sep. 13.81840 - 14.734 - V - DUBF 2018 Sep. 13.81840 - 14.729 - V - DUBF 2018 Sep. 13.00300 - 14.8 - Vis. - PYG 2018 Sep. 11.59199 - 14.83 - V - ASAS-SN 2018 Sep. 11.14377 - 14.764 - V - DLM 2018 Sep. 11.10455 - 14.757 - V - DLM 2018 Sep. 10.81000 - 15.0 - Vis. - BOZ 2018 Sep. 08.92500 - 12.728 - I - MGAB 2018 Sep. 08.90200 - 15.086 - V - MGAB 2018 Sep. 08.13181 - 15.580 - V - DLM 2018 Sep. 07.82799 - 15.618 - V - DUBF 2018 Sep. 07.03500 - 14.9 - Vis. - PYG 2018 Sep. 06.81000 - 15.0 - Vis. – BOZ 2018 Sep. 06.57497 - 15.30 - V - ASAS-SN 2018 Sep. 06.07300 - 15.0 - Vis. - PYG 2018 Sep. 05.13319 - 15.118 - V - DLM 2018 Sep. 04.12707 - 14.980 - V - DLM 2018 Sep. 04.04387 - 14.940 - V - STAC 2018 Sep. 03.13114 - 14.886 - V - DLM 2018 Sep. 02.94894 - 14.907 - V - DUBF 2018 Sep. 02.92300 - 12.461 - I - MGAB 2018 Sep. 02.91500 - 13.729 - R - MGAB 2018 Sep. 02.90700 - 14.869 - V - MGAB 2018 Sep. 02.04912 - 14.819 - V - STAC 2018 Sep. 02.04765 - 14.791 - V - STAC Mamy też pierwsze otrzymane spektrum, o dość małej rozdzielczości. Kolejne obserwacje będą bardzo potrzebne, gdyż na chwilę obecną istnieje możliwość, że IRAS 03536+6235 może należeć do typu YSO (czyli młoda gwiazda z dyskiem pyłowym). Pociemnienie trwało dość krótko, co jest trochę nietypowe jak na RCB. Obserwujemy dalej! Pozostały jeszcze dwa tygodnie do studiów, potem będą to sporadyczne pomiary... Liczę na aktywność innych, którzy pomagają w dopełnieniu krzywej
  8. I takie odstające faktycznie pojawiają się na krzywej Właśnie one usuwają się już po selekcji pięcioprocentowej.
  9. Musi być faktycznie coś na rzeczy, jeśli zwykłe uśrednianie (które jest łatwe do ogarnięcia) wcale nie pomaga. Stacki mają to do siebie, że pomiary są adekwatne do sytuacji - ta sama głębokość, wyjście i wejście o takim samym kształcie, podobny trend. Raczej niekoniecznie szum. Może zmienność obrazu gwiazdy, skoro mam małą skalę (1.65"/px) i trzymam się jak najostrzejszego obrazu, jak tylko mogę? I to wpływa na duże zmiany S/N na każdej klatce? Jak trzymam się wartości histogramu średnio 45%, to ten skacze mi między 40% a 50%, niekiedy schodząc pojedynczo do 30-35% rozlewając się na sąsiednie. To może takie wprowadzają na starcie gruby błąd. Bardzo fajnym porównaniem byłoby też wykonanie tego samego tranzytu (albo nawet płaskiej krzywej, łatwiejsze w analizie) korzystając z długich czasów ekspozycji, czyli 120s. Tylko, że mój montaż tyle nie uprowadzi Dopóki nie pojawi się nowa wersja Muniwina, raczej nic nie zdziałam. Sprawdzenie innymi algorytmami (np. jakość gwiazd, największa wartość ADU piksela czy któraś wartość z kolei wewnątrz apertury) na razie za każdym razem wymaga po kilka godzin pracy komputera, więc trzeba poczekać, aż będzie zajmowało to mniej niż 30 minut. Może to będzie wydajniejsza i dokładniejsza metoda, która w innych przypadkach może różnie działać. Bo taki rozrzut może być dodatkowo wywoływany np. przez kiepskie prowadzenie, gdzie jakość gwiazd będzie dobrym wyznacznikiem (która być może ma większy wpływ na rozrzut niż sam seeing). Wpływ musi być nieznaczny, skoro przy każdej obserwacji wychodzi mi praktycznie to samo, co przewiduję (jest powtarzalność). Jak seeing jest dobry, to jest ciut lepiej. Jak gorszy, no to ciut gorzej… ale mój schemat pozostaje zawsze taki sam. Obrazując myśl odrzutów, myślę bardziej w takim kierunku: mamy grupę 100 studentów na jednym roku, z których mają wyrosnąć dobrzy stomatolodzy (a co tam ). Jedni uczą się lepiej, drudzy gorzej. Chcemy, aby w Polsce byli coraz lepsi stomatolodzy i dobrze o mówiono o ich wykonywanej pracy. Ale część stomatologów nie chodziła na zajęcia i ma pewne braki - skutkuje to częstymi skargami od strony pacjentów, że coś źle robią. No bo nie nauczyli się, nie wiedzą. Zaczyna pojawiać się opinia jakich mamy beznadziejnych młodych dentystów, więc umawiają się do tych starszych. Gdybyśmy wywalili ze studiów paru studentów, to byłoby spoko, bo nie ma tych, przez których najprawdopodobniej pojawiłaby się taka negatywna ocena. Opinia pozostaje dobra. Taka jest moja opinia pod kątem odrzucania pomiarów. Traktowanie każdego pomiaru do ostatecznego wyniku równoważnie jest czymś w stylu: każdy dentysta poprawia stan zdrowia w naszym społeczeństwie, jeden lepiej, drugi gorzej. Moglibyśmy nawet studentów po pierwszym roku zatrudniać, bo przecież coś już wnoszą i mogą sporo pomóc w środowisku! To moim zdaniem zły kierunek. A ideałem jest wypośrodkowanie ilu tych studentów (*mających studia gdzieś*) moglibyśmy wyrzucić. (sam oczywiście nie życzę nikomu powtarzania roku ) EDIT: @Gajowy, w Berlinie musimy faktycznie nad tym pogadać, wyjaśnisz mi też czym ta regresja ważona jest
  10. Kolejne fajne porównanie. Ten materiał potraktowałem wieloma metodami uzyskując różne dokładności pomiarowe. Zwykłe uśrednianie (wykres 2), co robiłem w 2017, okazało się najgorszą metodą pod względem dokładności - błąd standardowy w tym przypadku wynosi 3.2 mmag. Wszystkie klatki po normalnym zestackowaniu do tego samego czasu integracji jest lepsze - mamy 2.8 mmag (wykres 1). Trzeci i czwarty wykres to znowu uśrednianie pojedynczych pomiarów, ale z odrzutami. Najpierw 10%, potem 20%. No i te 20% wcale nie okazało się lepsze od dziesięciu A połączenie obu sposobów (wykres 5) dało 2.0 mmag - czyli stack + wywalenie 20%. Ciekawe ile wyszłoby po usunięciu tylko 10%. Dostałem wiadomość od autora Muniwina, że doda te "skróty fotometryczne", a więc będzie można to szybciej wykonywać i sprawdzać Odpowiednie podejście do materiału tak jak w astrofotografii, daje lepsze rezultaty. Myślę, że jest szansa poprawić wynik do 1.5 mmag, co powinno być spokojnie osiągalne przez 8" teleskop (prawdopodobnie 1.0 mmag z ASI1600 oraz 8" na odpowiednim montażu).
  11. LibMar

    Matryce CCD i CMOS

    Widziałeś jaki jest ampglow w ASI224, ASI174 i ASI290 (ten akurat najmniej)? Nie bez powodu wybrałem ASI178. Czasem robię testowe ekspozycje na 60s i ampglow nie robi większego problemu, że nawet nie stosuję darków. A jak ktoś bardziej wymaga, to sobie je dorobi. 60 sekund ekspozycji to jeden z uniwersalnych stosowanych czasów w CMOSach do astrofoto.
  12. LibMar

    Matryce CCD i CMOS

    Lubię tego typu wątki, bowiem bardziej interesuje mnie praktyka niż teoria, tak więc posty te wyrównują co o tych różnicach wiem Odpowiedzią CCD vs CMOS jest "to zależy", gdyż tak naprawdę sami musimy zastanowić się nad jego zastosowaniem. Taką samą odpowiedź uzyskasz w astrofotografii i fotometrii. Widzę nawet coraz więcej analogii. Są przypadki, kiedy interesuje Cię bardziej rozpiętość tonalna, w innym np. prędkość. CMOS to zabawy z większą ilością materiału, skoro stosujemy krótsze czasy ekspozycji. I stackowanie ich po większą rozpiętość może sporo pomóc Pytanie czy CMOS nadaje się w fotometrii rodzi też sporą dyskusję nawet na AAVSO. Owszem, długie czasy przy takiej studni nie wnoszą już nic nowego i wprowadzimy już spory błąd w momencie zapisu. Rozrzut wynika z aspektów takich jak scyntylacja, szumy oraz zapis wartości. Trzeba wiedzieć jak do tego podejść, stąd przychodzi z pomocą praktyka. Fotometrię przeprowadzam zawsze na wysokim gainie (150-225), gdzie studnia jest nieco mniejsza niż 4096. Pomimo, że jest to 14-bitowa kamera, to informacja zmieściłaby się w 12-bit. A po co tak robię? Rozpiętość jest nadal tak szeroka, że zmiana wartości o jeden spowoduje różnicę w wartości magnitudo pewnie o jakąś dziesięciotysięczną część. Jeśli wszystkie pomiary wahają mi się o +/- 0.05 mag, to w zasadzie mało mnie interesuje czy pomiar ma dokładnie 0.9483 mag zamiast 0.9484 mag, skoro wszystkie i tak znajdą się między 0.90 a 1.00 mag. Jak damy bardzo długi czas i gwiazda przez seeing zdąży się "ustabilizować", to zwiększa się potrzeba ustalenia dokładniejszej wartości pomiaru i rozpiętość może nie wystarczyć. Takie klatki sobie stackuję zwiększając jednocześnie rozpiętość, nie martwiąc się w zasadzie o dodatkowe szumy wprowadzane większą ilością klatek - one i tak są bardzo niskie. No i wchodzi też kwestia selekcji klatek - pewnie kontrowersyjne (jak pisał w sąsiednim wątku @Gajowy), jednak po raz kolejny wskazujące, że delikatnie poprawiają wynik. Nawet ostatnio opisana metoda całkowicie unika problem ze stosowaniem średniej kroczącej. Bowiem stackuję sobie klatki, które w żaden sposób nie nachodzą na siebie. Równie dobrze ktoś może poprosić mnie o materiał do analizy, a ja wyślę takie stacki - na nich nie dowiesz się czy było po 30x4s lub 25x4s. One i tak po selekcji są dokładniejsze i sam zauważy, że są precyzyjne. Na dowolnych referencyjnych wyjdzie to samo, nawet tych, których nie brałem do analizy przeprowadzając selekcję. Coś na styl superstacków Ba, są nawet dokładniejsze niż ręczne kalkulowanie średnich pojedynczych pomiarów z takimi samymi odrzutami (to ciekawe, ale istotnie tak jest za każdym razem). Astrofotografów jest dużo i robią masę eksperymentów na różnych parametrach i istnieje masa wniosków. Fotometria to wąska dziedzina, trudna do ogarnięcia z powodu dziesiątek zmiennych od których zależy dokładność pomiarowa. Nie eksperymentuje się zbytnio, ludzi takich jest mało. Ja chcę eksperymentować i nadal nie przesiadłem się na CCD o podobnej cenie. Dochodzę do wniosków, o których sam pewnie nie dowiem się czytając w Internecie - bo tego po prostu nie robi się i nie ma konkretnego przepisu na CMOS. Wiedza pozostaje tutaj nadal na poziomie ograniczeń CCD, gdzie żadnych selekcji nie robi się. To doskonale rozumiem, skoro wywalenie klatki 120s bardzo boli. Nastały czasy, kiedy wywalenie klatki 4s, których mam już tysiące, wcale nie boli. Dobrze wiadomo czemu nie robi się 4s z CCD - długi czas zapisu, większy poziom szumu, przewaga 16-bit w zasadzie niczego nie wnosi. Mogę powiedzieć, że jest to nawet przepis na pracę naukową, która mogłaby znaleźć się w prestiżowych czasopismach naukowych. Ale temat ten jest tak szeroki i wymaga wieeeeelu prób (moje 100 nocy obserwacyjnych na różnych celach to za mało, w dodatku robione ciągle tą samą kamerą i obiektywem), że nie chciałbym się podjąć. Minusem jest jedno - czasochłonność. I sporo miejsca na dysku Ale uzyskanie danych z 10-cm obiektywu porównywalnych dokładnością do wyników robionych z CCD i 20-30 cm teleskopem już cieszy Ale później nie jest tak różowo. W pewnym momencie okazuje się, że większym teleskopem brakuje Ci pola widzenia, a gwiazdy stają się coraz bardziej rozmyte przy tak małym pikselu. Obecne droższe kamery CMOS (tak jak 294 czy 071) spisywałyby się doskonale i mielibyśmy widoczny "level wyżej". Poza jednym - są to kamery kolorowe, a więc kończą się schody. Dla jednych (wybrani astrofotografowie) to okno na przyszłość, dla innych (np. w fotometrii) jest ono zamknięte. Tak jak pisałem wcześniej - widzę dużo analogii w astrofoto i fotometrii. Tutaj porównam sobie sytuację, gdzie ktoś fotografuje M51 metodą "lucky imaging", a do stacka dobiera najostrzejsze klatki. Łukasz nie bez powodu to robi Nie każda klatka musi zawierać potrzebną informację. Te, które zostały obarczone seeingiem w największym stopniu, Łukasz sobie odrzuci - takie są w zupełności niepotrzebne. Fizycy ostro krytykujący tego typu zabiegi trzymają się stałych zasad, uważanych zawsze za niezmienne. Jeśli jest udowodniona przewaga w dokładności po wywaleniu (mówię tylko o tym przypadku w tym poście, w innych może nie działać!!!), którego nie można było określić nigdy wcześniej, to dalsze tego typu komentowanie rozumiem coś w stylu wyparcia... Cenne są zdania, co zawiera nie tak lub należy poprawić - możemy wtedy pogadać. Stąd jestem zwolennikiem krótszych czasów niż dłuższych. I teraz znajdzie się taki jeden, któremu CMOS ma wszystko co potrzeba, a inny potrzebuje kamerę do czegoś innego, gdzie nie wystarczy. Każdy działa w tym kierunku, co lubi. Dyskusja tak jak tutaj, murowana. Wesselowi interesują długie czasy ekspozycji i wyciąganie słabych detali, które w 16-bit mają lepszą szczegółowość. W 12-bitowym CMOSie różnica o jeden robi już diametralną zmianę. Trzeba najpierw wystarczająco dobrze naświetlić słaby obiekt. O ciemnych mgławicach z ASI nie wypowiem się - nie wchodzę powyżej 30s, więc trudno mi ocenić jak to jest. Tak samo ze słabymi obiektami, bowiem swoje cele obserwacyjne zawsze doświetlam do pożądanej minimalnej wartości w histogramie. W zasadzie nie zwracam teraz uwagi na drogie kamery powyżej 10 tysięcy, bo są poza zasięgiem ponad 95% amatorów, a te mają zastosowanie bardziej profesjonalne. Myśląc o zastosowaniu kamer CMOS, myślę tylko o tych tańszych, z pokroju 178 czy 1600. ASI183 to jakby taki mix obu modeli, czego efektem jest wielka rozdzielczość i pliki ważące dziesiątki megabajtów. No to znowu wracamy do CCD, gdzie tracimy sporo czasu na zapisanie klatek o krótkich ekspozycjach... nie moja droga
  13. No właśnie, to jest 30 GB materiału (3716 klatek). Stacki okazały się być dokładniejsze niż średnie, co jest przewagą - można je łatwo wysłać. W tym przypadku to zaledwie 124 pliki (30x mniej).
  14. W zasadzie to już jest niemal automat - po wrzuceniu klatek, zaznaczasz wszystkie etapy, które chcesz zrobić. Konwersja, klatki kalibracyjne, szukanie gwiazd, dopasowanie. I po jednym przycisku czekam 2-3 godziny. Zapisuję je w postaci 1-klatkowych stacków, bo one są przesunięte. Tak, że gwiazdy znajdują się zawsze w tej samej pozycji X oraz Y. Po analizie w AIJ (selekcji), wracam do Muniwina i stackuję teraz do 120s (po 30 na jeden stack). Nie mogę od razu przejść do AIJ, bo ten ma problemy z dopasowywaniem gwiazd, więc na takich trzeba pracować. Wszystkie skalibrowane stacki po 1 klatce chciałbym teraz zestackować, a one są już odpowiednio przesunięte. Po co miałbym na nowo wyszukiwać gwiazdy i na nowo dopasowywać, skoro mam dopasowane - chciałbym od razu kliknąć stack, ale nie da się. Nie mogę skopiować pierwszego projektu, bo w Muniwinie nadal pozostają wszystkie klatki (tylko potem pojawiają się errory "File not found"). I to jest właśnie ten proces, który trwa 2 godziny... @Behlur_Olderys, podałbyś mi w jaki sposób mogę szybko usunąć wybrane pliki z folderu, mając listę ich nazw? W Excelu mogę wygenerować listę klatek do selekcji. Wyglądałaby coś w tym stylu: delete C:/(…)/frame_0048.fts delete C:/(…)/frame_0053.fts delete C:/(…)/frame_0077.fts delete C:/(…)/frame_0092.fts delete C:/(…)/frame_0115.fts To było coś, że zapisywało się linijki pliku .txt, ale w innym formacie (.cfg? .bat?). Po otwarciu tego pliku miało automatycznie zrobić to, co jest w kodzie wyżej - usunąć wybrane pliki. Kiedyś coś takiego miałem, ale nie mogę znaleźć - było w jakimś tutorialu o IRIS. Ręczne usuwanie kilkuset klatek spośród kilku tysięcy zajęło mi 30 minut. To znacznie szybciej niż googlowanie w poszukiwaniu tego sposobu (bez skutku), przez co straciłem dobre 15 minut.
  15. W tym wątku widzę tylko o stackowaniu. W ówczesnych czasach występowała inna metoda, która polegała na wykonywaniu tylko długich czasów ekspozycji (np. po 2 minuty). I to właśnie robi się dalej w obserwatoriach. Unikamy wtedy wprowadzenia dodatkowego szumu. CMOS z tym nie ma problemu. Głupotą nazwałbym wysyłanie takiej obserwacji do ETD: A duży rozrzut pomiarowy wynika z zastosowanych krótkich czasów ekspozycji. Przez 4s, gwiazda na skutek zaburzeń przez atmosferę nie zdąży się ustabilizować jasnościowo. Tu trzeba pakietować (jakoś nie lubię tego słowa) po 2 minuty. Fajnie też widać różnicę w dokładności przy 0.46. Wymagana była poprawka w ostrości i tak naprawdę skopałem. Kolejny raz widzę, że rozogniskowanie nie zawsze poprawia wynik, a ewentualne zastosowanie większej apertury, zwiększa dodatkowo rozrzut. Standardy się zmieniają. Podejście do obróbki w CMOSach jest inne niż w CCD, choć nie miałem z nimi nigdy do czynienia. Po prostu tutoriale i przewidywania dokładności nie sprawdzają się. W przeszłości nigdy nie stosowano krótkich czasów, bo masz długi czas zapisu. Tak długi, że tracisz tyle cennego materiału, że długimi czasami wyjdzie Ci dokładniej. Dlatego robienie 120s zamiast 5x20s może być bardziej precyzyjne, jeśli po każdej klatce potrzebujesz 4s na zapis. Tutaj inaczej - albo wybieram 1x120s przy jakimś sporym defocusie (a po co?), albo 30x4s z możliwością selekcji. Nie podejmę się tego, mając 6x20s. Z kolei 30x4s, 60x2s czy 120x1s - jak najbardziej. A zestackowanie w każdym przypadku przyczyni się do uzyskania podobnej dokładności pomiarowej, pod warunkiem, że jest podobnie mocno doświetlona (tutaj operowałbym różnym gainem). Udowodniłem to sobie na podstawie HD 209458 b. Ale... dlaczego? Po prostu niski poziom szumów CMOS. Szum odczytu przy takich stackach nadal jest na bardzo niskim poziomie. Minus krótszych czasów - gorzej dla słabych gwiazd. Ale nie interesują mnie teraz słabe gwiazdy, ważne, że WASP-3 b jest dobrze naświetlona (do 50% histogramu). Fajnym przykładem jest HD 6121 - zmienna typu Delta Scuti o amplitudzie 0.006 mag. Stacki i uśrednianie nie pokazały nic wyraźnego. Po usunięciu ok. 20% - niespodzianka! Widać falowanie zgodne z efemerydami (tam gdzie max/min, ono występuje). Szkoda, że nie mam na tyle dobrego materiału, aby to zrobić ponownie nowym sposobem. Po drodze muszę przejść do AIJ, a ten nie radzi sobie dobrze z rozjechanymi gwiazdami na skutek kolimacji. Dopiero później dowiedziałem się jak odpowiednio ustawić swój obiektyw, aby zostały punktowe. Stąd każda osoba pracująca z CCD przez wiele lat, zawsze będzie kierowała się metodą długich czasów, bo wydaje się niezmienne. Na AAVSO ludzie do dzisiaj kłócą się co jest lepsze. Zwykle jest tak, że osoba z CCD zostaje przy CCD, a ludzie z CMOSem zostają przy CMOSie. Dokładnie jak na forum co kilka tygodni. W rzeczywistości mają rację z CCD oraz CMOS. Kluczem jest tutaj zastosowanie, co nas interesuje. CCD jest "dla leniwych" ( ), natomiast z CMOSem trzeba posiedzieć trochę dłużej. W przypadku tranzytów, tanim sprzętem (do 10 tysięcy) masz większe pole do popisu CMOSem. Drogi CCD z wielką matrycą i większym teleskopem (np. CDK) sprawdzi się lepiej, bo ma nadal duże pole widzenia przy dużej średnicy. Przy takim samym budżecie, z niskimi kwotami lepiej sprawuje się CMOS, z większymi (100+ tysięcy) - CCD. Zupełnie tak samo jest w astrofotografii I co ważne - tranzytów. Bo jak interesuje nas szukanie gwiazd zmiennych, to lepiej rozważyć CCD.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.