Skocz do zawartości

Jarek

Społeczność Astropolis
  • Zawartość

    1814
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

215 Good

O Jarek

  • Tytuł
    Kanopus

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Jarek

    [S] Akcesoria Statyw stalowy z redukcją EQ3-2/EQ5

    Ile waży ten statyw? To jest ten z nogami 1.5", tak? Rozumiem,ze modyfikacja tym adapterem jest odwracalna i głowicęEQ3-2 można zamontować bez przeszkód? Pozdrawiam -J.
  2. Fajna przygoda i relacja , Radku. Zazdroszczę i gratuluję wyczynu. Stanowi go sam fakt wejścia na taką wysokość bez aklimatyzacji. Niewątpliwie należycie z żoną do osób dobrze znoszących wysokość. Nie wiem na ile się orientujecie (to do wszystkich czytających), ale całkiem sporo zdrowych osób zaprawionych w marszach zakończyłoby wejście o takim profilu jak tu opisane odwrotem z poziomu rzędu 3800m. Po prostu nie byłyby w stanie kontynuować wędrówki, wszystko jedno w jakim tempie. Te same osoby po 1-2 dniowej aklimatyzacji poradziłyby sobie znakomicie. Wiem z własnego kilkukrotnego doświadczenia w górach. Pozdrawiam -J.
  3. Ja bym rozważył, jak wygląda wystawianie tuby przed dom. Typu jakieś schodki, czy też da się w miarę bezstopniowo (góra 1-3 płaskie stopnie na trasie). Swego czasu pomagałem nieraz koledze z pełną tubą 12" na Dobsie (SW) wystawiać ją do ogródka. Sam też dawał radę, choć to trochę wysiłku jest. O ile nie masz do pokonania jakichś konkretnych schodów, to bym został przy tych 12" w pełnej tubie. Ewentualnie dorobił jakaś płaską platformę ze sklejki z kółkami, by wygodniej się przemieszczać po płaskim w pojedynkę. Taką luzem, na której stawiasz Dobsa tylko do jazdy po ogrodzie/domu. Moim zdaniem taki zestaw (w warunkach j. w.) będzie bardziej przyjazny dla użytkownika niż konstrukcje rozkładane. Tamte wg. mnie maja sens gdy chcesz duży sprzęt przewozić na spore odległości. Wtedy szybkość rozstawiania sprzętu ma mniejsze znaczenie, bo to i tak całą wyprawa jest. No i sprzęt >12" w pełnej tubie jest tak ciężki, że nie ma mowy o przenoszeniu przez 1 osobę (to druga przyczyna istnienia składaków). Do przydomowych obserwacji składanie teleskopu z wielu części, więcej kontroli kolimacji, walka z kurzem to wg. mnie wady. Pełna tuba będzie w porównaniu z tym "bezobsługowa", o ile jej gabaryty umożliwiają 1-osobową obsługę. 12" wg. mnie jest tu rozsądną graniczną wielkością. Myślę, że kolega potwierdzi Pozdrawiam -J.
  4. Jarek

    Początek przygody

    pafcio, w kwestii montaży już Ci napisano. Ja dodam tylko w kwestii Barlowa: zapomnij. Nie tylko o 3x, ale o 2x też. W teleskopie z ogniskową 1200mm ma to sens tylko do fotografii planet kamerkami, do wizualnej obserwacji -żadnego. Zainwestuj w 1-2 dobre okulary. Nie szalej z powiększeniami, to częsty błąd. Do planet, zwłaszcza na Dobsonie, wystarczy Ci 15-170x. Pozdrawiam -J.
  5. Jarek

    Zakrycie Aldebarana, obserwował ktoś?

    Gratuluję szczęściarzom. W Lublinie na niecałe 30 min przed zakryciem gęste chmury, przez które przebijał Księżyc. Nadzieja matką głupich, wychodząc z domu (coś do załatwienia tuż przed 18-tą) zabrałem w plecaczku lornetkę. Gdy ponownie wyszedłem z budynku na zewnątrz na 10 min przed zakryciem, sypał gęsty śnieg. Co ciekawe, wieczorem jakieś 2-4 h ""po ptokach" rozpogodziło się zupełnie. Niebo było pięęęękne... Pozdrawiam -J.
  6. Jarek

    Jaki teskop na początek?

    @snoaker, powielę/uściślę pytanie Pav1007: 1) Skąd ogólnie chcesz prowadzić obserwacje (warunki miejskie, podmiejskie, wiejskie) 2) Charakter stanowiska obserwacyjnego i ew. sposób transportu sprzętu (balkon/taras, podwórko, miejscówka odległa od domu kilkaset metrów, pokonujesz schody/parter) Wszystkie te szczegóły są kluczowe przy wyborze jakiegokolwiek teleskopu. Przykładowo, jeśli chciałbyś obserwować z balkonu, a ten jest po północnej stronie budynku, to o tym stanowisku możesz zapomnieć. Jeśli np. kupiłbyś (tani a dobry) 6" (152mm) Newtona na Dobsonie, to w razie konieczności transportu po schodach i taszczenia gdzieś na otwartą przestrzeń 200-500m od domu pojawiają się poważne problemy logistyczne (jakiś pas nośny lub lepiej torba transportowa do noszenia tuby optycznej o wym. ok. 20x120cm). Itd. itp. Będzie o wiele łatwiej sensownie doradzić, jeśli podasz swoje warunki stanowiskowo-logistyczne. Pozdrawiam -J. P.S. Mars jest wymagającym celem nawet podczas opozycji. Nawet w relatywnie sporych teleskopach widać b. niewiele szczegółów. Na 100% nie ma sensu kupować sprzętu o aperturze mniejszej niż 90mm (refraktory) i 120-130mm (Newtony, Maki itp.).
  7. Niestety żadnych szans, przez wiele dekad jeszcze. Istniały prace studyjne nad misjami, które miały wyprzedzić Voyagery, ale tam bodajże limit rzędu 25km/s + zakładano, a i to z wykorzystaniem oprócz napędu jonowego zasilanego z RTG (radioizotopowo) działającego naście+ lat jeszcze asysty grawitacyjnej Jowisza... Realne jest natomiast spotkanie gdzieś niedaleko płaszczyzny ekliptyki z następnym takim obiektem, jeśli będzie wcześnie wykryty. Tak jak pisał Alice. Sonda musiałaby być dość lekka i posiadać moduł manewrowy zapewniający solidne dV, by rozszerzyć zakres możliwych celów. Mogłyby to być także "dziewicze" komety z obłoku Oorta, również ciekawy cel o podobnym zakresie parametrów orbitalnych. Rakietą nośną na zawołanie mógłby być duży ICBM (międzykontynentalny pocisk balistyczny) na paliwo stałe z demobilu. Trochę takich posłużyło za rakiety nośne dla komercyjnych czy wojskowych satelitów. Samo spotkanie byłoby ultrakrótkie, coś a la Giotto i kometa Halley'a - względna prędkość bodaj 68km/s. A to było już robione w latach 80-tych XXw. A propos skojarzeń z obiektem "obcych": pamiętacie "Opowiadanie Pirxa" Lema? Nie sposób uniknąć odniesień i wzruszeń, szarpiących za serce. Jeśli ktoś tutaj tego nie czytał nigdy, niech nadrobi. Jak najszybciej, koniecznie... Pozdrawiam -J.
  8. Zależy o czym mówimy. "Zabójcza" w sensie "taniego sprzętu do zastosowań hobbystycznych w domu". Bo oczywiście to są nadal tanie binary kupowane do pracowni studenckiej na zajęcia. A zaawansowany profesjonalny sprzęt laboratoryjny tej klasy z kamerą i oprogramowaniem, umożliwiającym analizę i obróbkę skalibrowanych zdjęć i np. Z-stacking będzie kosztował jeszcze 10-20x tyle, co podałeś. Akurat vis a vis innego sprzętu, którym się opiekuję, stoi taki, marki Olympus z resztą Pozdrawiam -J. P.S. Część tych binarów z oferty PZO ma wskazanego producenta: Optika. Czyli pewnie jak piszesz, rebrandowany Chińczyk. Podobnie jak tańsze "szkolne" sprzęty u innych dystrybutorów.
  9. Jarek

    Waga przeciwwagi do SW 150/750

    Nie prościej, taniej a zdrowiej pociąć i nawiercić jakieś hantle do ćwiczeń? Albo małe talerze od sztangi? Osobiście nie widziałem przeciwwag do montażu EQ robionych z ołowiu. Zwykłe żeliwo. W tych sportowych przyrządach też. Różnica objętości w stosunku do ołowiu nie taka wielka: gęstość ok. 7.8-7.9g/cm3 zamiast 11g/cm3 Pozdrawiam -J.
  10. Obiecałem sprawdzić te nowe binary z pracy. No więc jest to sprzęt z PZO Warszawa (www.pzo.waw.pl): http://sklep.pzo.waw.pl/mikroskopy-stereoskopowe/seria-edu/mst132-edu-bk-stereoskopowy-dia-epi-detail Niestety, katalogowa cena zabija (2.5k PLN), ale może w ich ofercie znajdzie się jakiś tańszy, a funkcjonalny sprzęt. A jak nie, to przynajmniej można prześledzić, co taki sprzęt mieć powinien. Ten daje 45x w wersji podstawowej, ma oświetlenie z góry i z dołu (w świetle przechodzącym też może). Tu masz taki za 1200+: http://sklep.pzo.waw.pl/mikroskopy-stereoskopowe/inne-mikroskopy-stereoskopowe/mst133-stereoskopowy-20x-40x-led-dia-epi-detail Tańsze binary się pewnie tradycyjnie znajdzie w Delcie, Fotozakupach , Teleskopach i u reszty krajowych dystrybutorów optyki.gdzieś widziałemt taki niedrogi z pow. do 40x, a po wymianie okularów 80x. Chyba w Delcie, ale musisz sprawdzić. Pozdrawiam -J.
  11. Jarek

    Jak jasna jest zorza?

    Mateusz, rozpiętość jasności zorzy może być ogromna. Wszystko zależy od natężenia i dynamiki zjawiska. Trzeba się indywidualnie dostosować. Ja zwykle fotografowałem z przysłoną 2.5-2.8 (tak jak pozwalał obiektyw) na ISO 800 lub (sporadycznie) 400. Czasy bardzo się wahały w zależności od siły zorzy. Jeśli jest wyjątkowo słaba i statyczna, to ok. 20s (zdarzało się i 30s). Na ogół jednak był to przedział 15-20s, czasem 10-15s. Gdybym miał jaśniejsze szkło, skracałbym bardziej. Za długie czasy przy silnej zorzy natychmiast rozpoznasz po przepaleniach. Problem jest taki, że na zorzę warto inwestować w jasne szkło i możliwie krótkie (ale nie kosztem zbyt słabej ekspozycji) czasy. Dlaczego? Po prostu zorza się rusza i przy średniej dynamice na zdjęciach nie rejestrują się na ogół jej subtelne struktury - przemieszczają się znacznie w czasie ekspozycji, co widać często gołym okiem (dosłownie, sam pamiętam takie rozległe roszady w trakcie naświetlania 15s klatki). Dlatego spora część fotek da nam jasne plamy czy smugi bez detali. To, że na wielu klatkach subtelne liniowe struktury jednak się rejestrują, zawdzięczamy samej zorzy -po prostu w danym przypadku zdecydowała się "poczekać" albo dana struktura zapaliła się intensywnie na kilka zaledwie sekund i nie zdążyła "pojechać". To jest kwestia losowa. To stąd właśnie opłaca się brać obiektyw o jak największej jasności i nie przymykać go, skracając czasy. Zwiększa to odsetek udanych zdjęć, na których złapiemy coś więcej, niż jednorodną zieloną smugę. Większa ostrość optyki w wyniku przymknięcia nie ma tu praktycznego znaczenia dla jakości zdjęć. Krajobrazu nie widać lub ledwo majaczy w ciemności, a gwiazdy są i tak punkcikami, chyba, że obiektyw jest zupełnie nędzny i ma sporą komę -raz się tak załatwiłem nasadką szerokokątną. Czasy 20-30s zrobią Ci z gwiazd lekkie kreski i tak (ruch pozorny nieba). Pozdrawiam -J.
  12. Hans, lemarc i kilka osób podaje Ci prawidłową ścieżkę. To czego szukasz to mikroskop w świetle odbitym, z zasady zwykle stereoskopowy, tzw. binokular. Ma on z reguły niewielkie powiększenia maksymalne, rzędu 25-45x, czasami po wymianie opcjonalnych akcesoriów można wycisnąć w lepszych modelach 2x więcej. Główną cechą tych mikroskopów oprócz konstrukcji stereoskopowej jest to, że pracują głownie w świetle odbitym (odpowiedni oświetlacz, opcjonalnie mogą mieć też ekstra podświetlenie od spodu). Druga sprawa, to ich obiektyw lub obiektywy(bo są 1-2 obiektywowe) charakteryzują się sporą ogniskową, co za tym idzie dużą odległością roboczą (to przyczyna ograniczonych powiększeń).Te dwie cechy to jest klucz do oglądania powierzchni dużych obiektów. Czyli kamieni i owadów na przykład. Mikroskopy "stolikowe" (do szkiełek) są mikroskopami w świetle przechodzącym. Do Twoich celów (w zasadzie) się nie nadają. Brak podświetlenia z góry. To można jeszcze chałupniczo rozwiązać, są też drogie zabawki z oświetleniem przez obiektyw (b. rzadkie nawet w laboratoriach). Ale głównym problemem są krótkoogniskowe obiektywy. Po prostu te mikroskopy są skonstruowane do oglądania płaskich preparatów z dużą rozdzielczością. Taki obiektyw 4x jeszcze wisi kilkanaście mm nad przedmiotem, ale od 10x robi się już bieda, kilka milimetrów odległości roboczej lub mniej, a zakres ruchu stolika nie pozwoli Ci na odjechanie dalej, by zmieścić tam większy kamyk, no, może jeszcze mucha/mrówka na szkiełku wejdzie. Podobnie jakieś drobiazgi typu ziarna piasku czy okruchy minerałów. Warunek -rozwiązać sprawę oświetlenia od góry. Podsumowując: albo idziesz w dobry binokular czyli taki, w którym da się wyciagnać więcej niż 40-45x, najlepiej mający gniazdo projekcyjne na kamerkę/aparat, albo dorabiasz dodatkowe oświetlenie do "zwykłego" mikroskopu na szkiełka (warto znaleźc taki z duzym zakresem ruchu stolika) i badasz wyłącznie małe gabarytowo próbki. Jeśli problem oświetlenia da się tanio rozwiązać (mocne białe diody tuż przy próbce?), to może być nawet tańsze od binokularu wysokiej klasy. Zwłąszcz, jeśli jakiś mikroskop już masz. Ale to zgadywanka z mojej strony. Pozdrawiam -J. P.S. U mnie w pracy akurat kupiono serię niezłych a prostych binokularów, w tym jedną sztukę z wyjściem na kamerę. Wersja podstawowa ma 45x i oświetlacze z góry i dołu, wymieniając akcesoria dostaje się 80 czy 90x. Nie pamiętam niestety marki ani ile kosztowały, ale to nie były tanie zabawki. Mogę sprawdzić w poniedziałek.
  13. Jarek

    Rakiety na paliwo stałe

    Jakby Ci to powiedzieć... W tej kwestii to masz niestety dosyć niską świadomość techniczną. Tym samym narażasz w jakimś stopniu własne bezpieczeństwo. W miarę niezawodne mogą być lonty fabrycznej produkcji, o powtarzalnej jakości, a nie amatorskie badziewie Bóg wie z czego. Spali Ci się szybciej, płomień przeskoczy, albo wiatr go zdmuchnie, ale nie do końca a Ty podejdziesz sprawdzić. To samo, jak Ci (częściowo) zgaśnie w dyszy, bo się wysunął albo źle osadzony, ale coś tam się tli w środku. Albo przypali korpus silnika zanim on sam zaskoczy. Jest wiele możliwych ścieżek awarii, a cały system wymusza obecność operatora przy rakiecie w niektórych momentach. Zapłonnik elektryczny nie ma większości tych wad. Niebezpieczna może być tylko inspekcja po ewentualnym niewypale, ale i tak daleko mniej ryzykowna niż z lontem, a łatwo ten problem zniwelować konstrukcją zapłonnika (minimalna ilość materiału pirotechnicznego na drucie -albo zapali od razu, albo nie, wystarczy odczekać dłuższą chwilę dla pewności). Doczytaj naprawdę, jak to robią inni i jakie środki bezpieczeństwa stosują. Ja się tym nie bawiłem w praktyce, tylko sporo czytałem w ramach, hmm, przymiarek. Dlatego na tym kończę. Pozdrawiam -J.
  14. Jarek

    Planety w Sk804

    Dołączę do kolegów i powiem brutalnie: zabawa z planetami przy pomocy 80/400 nie ma żadnego sensu, strata czasu i pieniędzy. Teoretycznie coś tam zawalczysz lepszymi okularami, ale mizerny zysk nie wart kosztów. Tym bardziej, że za te same pieniądze po prostu kupisz lepszą tubę. Pomysły typu 90/900, albo Mak 102. Ewentualnie krótkie achromaty, ale wtedy o większej aperturze. Coś w stylu 102/500, 100/600, 120/600 itp. Generalnie tuba klasy 100/600 wydaje się sensownym kompromisem. Pozdrawiam -J.
  15. Jarek

    Rakiety na paliwo stałe

    Na tym forum to niespecjalnie. Nie ta tematyka. Co do modelarzy, to oni raczej ze względów bezpieczeństwa używają fabrycznych silników. Jest parę stron i 1-2 fora w polskim necie poświęcone amatorskiemu rakietnictwu w oparciu o własnoręcznie robione paliwa i silniki. Znacznie więcej można znaleźć w j. angielskim. W szczegóły nie chcę wchodzić, bo to są źródła o b. różnym charakterze pod względem zaawansowania technicznego. Od silników z papieru lub PCV, po konstrukcje metalowe wielokrotnego użytku. A wraz z poziomem zaawansowania rosną też b. mocno poważne kwestie związane z bezpieczeństwem, jak wiesz tu nie ma miejsca na poważne błędy, bo płaci się za nie zdrowiem, kalectwem lub gorzej. Znajdziesz sam i dopasujesz do poziomu swojej wiedzy i zaplecza warsztatowego. Z angielskiej literatury polecam jednak stronę Roberta Nakki. To już wprawdzie high-tech (aż po loty wysokościowe), ale są tam też opisy prostych konstrukcji z PCV, no i mnóstwo teorii oraz wiedzy empirycznej. Z tego co widzę, eksperymentujesz z karmelkiem, który ma sprawdzoną reputację jako względnie bezpieczne paliwo. Nie jestem praktykiem, ale jedną z przyczyn Twoich niepowodzeń może być stosowanie lontu jako zapłonnika. Bardzo zawodne, może powodować uszkodzenia silnika, no i wreszcie bardzo niebezpieczne dla operatora. Dużo pewniejszy jest zapłon elektryczny, a jest bardzo prosty i tani w wykonaniu (pełno opisów w sieci). Zapewnia całkowicie zdalną pracę, co jest absolutnie kluczowe dla bezpieczeństwa. Przejdź na ten system jak najszybciej, jeśli masz zamiar kontynuować to hobby. Jeśli chodzi o przepalenia korpusu silnika, to warto zwrócić uwagę na wewnętrzną izolację komory silnika, szczególnie tam, gdzie do końca spalania nie chroni ścianek samo ziarno paliwa -typu wewnętrzne warstwy papieru przesycone czymś względnie ogniotrwałym (jakieś kleje do płytek ceramicznych, kity, silikon wysokotemperaturowy). Szczególnie istotne są strefy przy końcu ziarna paliwa. Pozdrawiam -J.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.