Jump to content

Jarek

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    1,836
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

246 Good

About Jarek

  • Rank
    Kanopus

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. messier111, a może zrób inaczej: Zacznij od dobrego, mobilnego montażu AZ, z zapasem nośności (patrz niżej) i tej tuby (90/500) lub lepiej 102/500. Wyłącznie do DS, mobilny sprzęt wyjazdowy. W późniejszym terminie natomiast dokupisz niedużą (również mobilną) tubę do obserwacji planet. Coś w stylu Maka127, refraktora 100/1000 itp. Skrajnie budżetowo nawet 90/900. Co da się łatwo wynieść z domu i przenieść kilkaset m na miejsce wolne od budynków i drzew lub używać na balkonie. Wbrew pozorom takie rozwiązanie może być lepsze i wcale nie wiele sumarycznie droższe. Obie tuby będą zamiennie dzieliły ten sam montaż, kątówkę i (przynajmniej częściowo) okulary. Aha, nie bój się kątówki z pryzmatem dachowym, odwracającej obraz. Teoretycznie obraz zawsze będzie lepszy w zwykłym astro-diagonalu, ale... Zwykle więcej zależy od jakości wykonania złączki po prostu (i to w obu wypadkach). Te 45-stopniowe kątówki z pryzmatem dawane w zestawach z teleskopami typu refraktor lub Mak zwykle są po prostu b. nędznej jakości. No i 45 st. kąt zmiany toru optycznego jest raczej niewygodny do astro. Można jednak dostać odwracające kątówki 90-stopniowe, tylko z zewnątrz wyglądające jak zwykły diagonal. Mam taką i sprawuje się znakomicie. Do krótkoogniskowego refraktora do przeglądu DS będzie b. praktyczna, ułatwiając nawigację po niebie. Pozdrawiam -J.
  2. messier111, Na Twoje pytanie nie ma 1 odpowiedzi. Jako sprzęt do przeglądu nieba i jasnych DS ten refraktor się sprawdzi, nawet na statywie foto. Jako sprzęt do planet, zapomnij. Bardziej nawet ze względu na ten statyw, niż samą optykę. Z aberracją jakoś tam można sobie poradzić, o ile tuba jest dobrze wyczerniona/wybafflowa na łącznie z wyciągiem. Mam 80/400, ale nie ten ze stajni SW, tylko jakiś inny wynalazek, o ile wiem znacznie gorszy pod tym względem. Dostrzeżenie 2 pasów na Jowiszu było problematyczne, z wyjątkiem idealnych warunków. 90-tka, zwłaszcza lepiej wykonana, powinna się sprawić bardziej znośnie, ale... Natomiast sprawą absolutnie krytyczną jest montaż. Głowica 2-osiowa typowa dla statywów foto/video nie nadaje się absolutnie do obserwacji z powiększeniami >ok. 60x Do DS to nie problem, planety - sorry, Winnetou... Wynika to z braku możliwości wyważenia tuby w osi podniesienia (Alt) lub alternatywnie mikroruchu w tej samej osi. Skutkuje to skokowym opadaniem tuby o kilka 10-tych stopnia po każdej zmianie kąta podniesienia . Jest to wrodzona wada tego typu głowicy. Nie mają jej rozwiązania typu AZ4, Giro, Dobson (ten odpada pod refraktor oczywiście), gdzie oś przechodzi przez środek ciężkości tuby. Są jeszcze wersje z mikroruchami (AZ4 GSO, Vixen Porta itp.), ale to już rollce-royce pod tubę jaką omawiamy. Alternatywnie, do b. małych lunet działają (lepiej lub gorzej wynalazki typu AZ3 + odpowiedniki (i AZ2, ale ten odpada w tym przypadku). Tam głowica jest nie wyważona, ale sprawę załatwia mikroruch w pionie. Problemem w montażach AZ do astro jest statyw, zwykle mniej kompaktowy i słabo składalny w relacji do całkiem mocnych statywów foto. Być może ideałem mobilności, byłoby znalezienie głowicy AZ, którą da się przykręcić do trójnogu foto. Np. Giro Mini, ale są różne modele. Poszukaj w sklepach astro, zarówno PL, jak I DE. Istnieje co prawda jeszcze inna alternatywa, ale piekielnie droga :głowice foto gimbalowe i 2-3osiowe z mikroruchami. Kosztują majątek.Tę ostatnią robi tylko Manfrotto, o ile wiem. Aha, widziałem jeszcze fajne rozwiązanie typu ersatz: kolega z kręgów lubelskiego PTMA powiesił kiedyś SW 80/400 na... głowicy kulowej o b. dużym przekroju, takiej z wycięciem do kadrowania w pionie. Stopka głowicy leżała więc stale na boku, robiąc za oś Alt a la AZ4. Tylko wtedy tuba wisi non-stop wyłącznie na gwincie 1/4" i miłosierdziu boskim. Po prostu 80/400 b. lekkie jest - choć tamten miał wymieniony wyciąg na 2", więc przytył. Pozdrawiam -J. P.S. Sam rozważam m. in. ten 90/500 jako sprzęt podróżny na południowa półkulę + zaćmienie. Mój stareńki 80/400 jest trochę za słaby (relatywnie, w porównaniu z lornetką) na przyzwoite obserwacje DS, biorąc pod uwagę wygodę użytkowania refraktor vs. lornetka. Za mała różnica apertury. Z kolei same obserwacje zaćmienia spokojnie robi się sprzętem o mniejszej aperturze. Na ostatnie 2 (1 Słońca i 1 okazyjnie Księżyca) pojechała zamiast 80-tki zwykła lunetka 20x50.
  3. tomchm, nie wprowadzaj jakichś mitów. Pierwszy raz słyszę, by ktokolwiek podawał 1500m npm jako granicę występowania choroby wysokościowej! Bzdura kompletna. Realna możliwość jest od 3000m w górę. Od tej (w przybliżeniu) wysokości zdrowy człowiek odczuwa już wyraźnie objawy niedotlenienia. Poważne lub nie, zależy bardzo mocno od indywidualnej kondycji. Wiem m. in. po sobie (i to niestety ).Trzeba pamiętać, że liczy się czas, w jakim na tę wysokość się przenosisz z okolic poziomu morza. Kluczowe słowo aklimatyzacja. Problem w tym, że ma ona różne fazy i tak naprawdę pełną adaptację do wysokości zyskujemy się w czasie liczonym w wielu dniach. W kontekście obserwacji astro (takich wyjazdowych do krajów z wysokimi górami) jest to pewien problem. W sensie, gdy mieszkamy nisko, grubo poniżej np. 2000m i wjeżdżamy jednorazowo autem/kolejką linową na jakąś przełęcz czy pagór o wysokości >3000m. Wtedy wysokość "trzepnie". Potencjalnie kasując komfort obserwacji i zapewne jakoś osłabiając zdolności percepcyjne oczu. W tym ostatnim aspekcie nie mogę nic konkretnego powiedzieć, bo to zagadnienie dla specjalisty (zakres medycyny sportowej i lotniczej pewnie). Tym niemniej jakieś wielkie komplikacje zdrowotne nie grożą. Na pewno nie przy krótkim (kilka godzin) pobycie i jeśli wysokość nie przekracza tych 3000-3200m. Ktoś mi mówił, że podobno nagłe przeniesienie zdrowego człowieka z poziomu morza na 5000m może/powinno spowodować jego śmierć w ciągu 24h (ot, taki skrajny przykład). Wracając do realnych sytuacji i obserwacji astro w górach, prostym rozwiązaniem przy takim hipotetycznym urlopie astro wysokogórskim jest poświęcić 1-2 dni na wysokogórskie wycieczki celem aklimatyzacji. Potem już spokojnie można spędzić noc w górach na astro obserwacjach... Ludzie rutynowo latają samolotami do La Paz w Boliwii czy Leh w Ladakhu (Indie - tu byłem, patrz niżej), a to oznacza nagłe przeniesienie na poziom 3200-3500m (w Leh lotnisko 3.2k, miasto 3.5k). Takie rzeczy się odchorowuje. Dotyczy to też miejscowych, którzy np. wracają do domu po dłuższym pobycie w Delhi czy gdziekolwiek na nizinach. Po prostu 1 dzień turysta spędza na kwaterze, często waląc się do wyra. Następnego funkcjonuje już w miarę normalnie, ale lepiej kolejne 1-2 dni przeznaczyć na wycieczki nie wymagające jakichkolwiek przewyższeń. Dopiero 3/4 dnia pojechaliśmy na wycieczkę samochodową (kierowca z agencji), w czasie których pokonywaliśmy 2 przełęcze >5k (sic! - tam się to da robić autem/autobusem/ciężarówką). Na I-szej koledzy poszli 10m wyżej na górkę obejrzeć czorten/stupę, a ja "umierałem" cichutko na parkingu w kąciku (a miałem 1 dzień aklimatyzacji w Leh więcej). Na II-giej nie odstawałem już od innych. Pobyt na obu trwał od 0.5-1h, zjazd w dół witało się z ulgą. Za to po powrocie do Leh obserwowałęm sobie lornetką Strzelca, wiszącego wysoko na niebie w porównaniu z PL. Jedne, co mi przeszkadzało, to światła Leh... Oczywiście wszystkie te dywagacje unieważnić może sytuacja, jeśli ktoś ma poważne problemy zdrowotne z układem oddechowym lub krwionośnym. Dla takich osób nawet wypad w polskie góry <2500m może być problemem. Ale to są konkretne przypadki medyczne, a nie norma. A już 1500m jako "bariera dźwięku dla lotnika" to jakieś wymysły... Pozdrawiam -J.
  4. W górach, w krótkiej skali przestrzennej i w przybliżeniu (bez uwzględnienia krzywizny Ziemi i depresji widnokręgu) możesz to zrobić dla dowolnej miejscówki przy pomocy jakiejkolwiek mapy topograficznej. Zarówno papierowej, jak i cyfrowej online. Nawet google maps wystarczy. Tylko w menu w rozwijalnym oknie po lewej wybierz opcję "Teren". Przy odpowiednim powiększeniu mapy oprócz cieniowanego reliefu terenu pojawią się poziomice. Wyznaczasz poziomą odległość (ze skali/znacznika skali mapy) i przewyższenie (z poziomic) okolicznych szczytów/przełęczy/grzbietów z danego miejsca w interesujących Cię kierunkach. Kąt pionowy dostajesz z arctangensa. Nie tak znowu dawno obczajałem w ten sposób widzialność zaćmienia Księżyca w dość interesującej scenerii górskiej w Azji. Niestety nie przydało się, bo krytycznego wieczoru jeszcze tam nie dotarliśmy, a zabawę zepsuły monsunowe chmurwy Pozdrawiam -J.
  5. ['] Co za nieszczęście! Jakoś tak później niż zwykle loguje się na forum i tu taka wiadomość Pana Janusza osobiście znałem słabo, z dwóch zaledwie wizyt w firmie na Mogilskiej... Ale to od Niego właśnie kupiłem wiele lat temu swój pierwszy prawdziwy teleskop, jeszcze z oryginalnej, własnej produkcji Astrokraka... Ucząc się obserwacji nieba i obsługi sprzętu korzystałem z Jego korespondencyjnych rad, także i później. Te "pionierskie" czasy każdego świeżo upieczonego astroamatora zawsze najbardziej zostają w pamięci. Znałem Go też z aktywności (nieraz dość burzliwej, ale zawsze barwnej i zaangażowanej) na różnych forach miłośników astronomii, a "przeszedłem" przez kilka z nich, poczynając od historycznych już teleskopy.pl. Niewątpliwie straciliśmy kolejną osobę, która wyróżniała się w naszym środowisku. Wszyscy przeminiemy, ale dużo bardziej boli, gdy odchodzi ktoś w sile wieku, mający przed sobą jeszcze szmat aktywnego życia. 52 lata zaledwie... O, rany! Sądziłem zawsze, że dzieli nas trochę więcej lat... -J. ['] ['] [']
  6. victoriaax, ten refraktor 70/500 odpuść od razu. Prawie nie ma przewagi nad lornetką. Z pozostałych najlepsze będą Dobsony 6" i 8". Ale ważna jest logistyka: to są duże sprzęty i wybór zależy od miejsca zamieszkania vs. miejsce obserwacji vs. sposób transportu. To są absolutnie krytyczne sprawy, niedoceniane przy wyborze sprzętu przez początkujących. Napisałaś, że będziecie jeździć z nim na działki. To idealne w przypadku obserwacji obiektów tzw. głębokiego nieba (DS - Deep Sky). Czy oprócz tego masz możliwość obserwacji spod domu? To b. sensowne w przypadku obserwacji planet i Księżyca, bo światła lamp nie są tu wielką przeszkodą, a odpada jeżdżenie. Czy mieszkacie na parterze, czy na piętrze? Schody!!! Czy potencjalne (przy)domowe stanowisko obserwacyjne to otwarty ogródek/plac blisko domu, czy balkon/taras? Jak daleko od domu jest parking/garaż, gdzie teleskop będziecie ładować do auta? Czy do auta łatwo się ładuje ponadmetrową tubę? Idealny hatchback z dzieloną kanapą. Teraz konkrety do tych pytań: -Dobsony6"/8" to 2 elementy: tuba o długości nieco ponad 100cm, średnicy 20/25cm odpowiednio i skrzynka montażu (o podobnych gabarytach w obu modelach). -Istotna różnica jest w wadze całego zestawu. Kilkanaście kg, ale 6" jest tu o ładnych kilka kg lżejszy i to jest konkretna sprawa przy przenoszeniu (schody, długa trasa na parking itp.) -Torba transportowa na tubę (trzeba coś zaadaptować) lub pas nośny z taśmy pozwala na jednoczesne przenoszenie tuby i montażu przez 1 osobę. -Dobsony słabo się nadają na małe balkony z racji gabarytów (z tym jeszcze da się żyć) oraz (przede wszystkim) niski montaż -b. przeszkadza balustrada, ale można zrobić skrzynkę/podstawkę o wys. 30-40cm. Zatem optymalny wybór zależy od Waszych warunków lokalowo-logistycznych, sformułowanych w pytaniach j.w. W szczególnych okolicznościach lepszym wyborem mógłby się okazać nawet 150/750 na EQ3-2 -część obserwacji na małym balkonie lub brak możliwości przewozu dłuższej tuby w aucie. To też 6", tylko krótsze. Pozdrawiam -J.
  7. Drone, jeśli kątówkę założyłeś tak jak na zdjęciach, tzn. wylotem w bok, to obraz będzie do góry nogami, ale lustrzanie odbity. Jeżeli dasz wylot kątówki do góry (jak to się zwykle robi), to obraz będzie prawidłowy góra-dół, ale lewo-prawo będzie jak w lustrze. Normalka. Tak jak Ci pisali kompas i JSC, są kątówki 45st. i 90st. odwracające obraz i one dają normalny, ziemski obraz w refraktorze. Lekkie rozdwajanie się obrazu może być spowodowane wadą obiektywu, ALE BEZ PANIKI: to najprawdopodobniej były tylko turbulencje powietrza, jeśli (zwłaszcza w sezonie grzewczym) obserwowałeś przez otwarte okno. Równie dobrze mógł to być też skutek obserwacji przez podwójną okienną szybę. Powiększenie 35x (okular 20mm z teleskopem 700mm ogniskowej) może już od biedy ujawniać takie efekty. Przy obserwacjach z balkonu, jeśli stosujesz powiększenia rzędu 100x + (Księżyc, planety) należy zamykać za sobą drzwi, bo uciekające ciepłe powietrze skutecznie degraduje obraz. Aha, ten okular 20mm może być nędznej jakości. Nie wiem, czemu jest oznaczony literą H. To może nic nie znaczyć, ale też może to być okular Huyghensa. Spróbuj jakoś to sprawdzić (może w opisie/specyfikacji/instrukcji podają, co jest w zestawie). Za minimum przyzwoitości uważane są okulary typu Plossl lub Kellner. W razie czego można wymienić, ale to temat na później, jak opanujesz w miarę sprzęt w obecnej konfiguracji. Przypomnij, jakie okulary masz w zestawie poza tą 20-ką. Powodzenia w oswajaniu sprzętu i udanych obserwacji. W razie kolejnych problemów, pytaj. Pozdrawiam -J.
  8. Jedna z najgłupszych możliwych porad, wręcz skandaliczna. To jest sprzęt b. specyficzny, jako podstawowy teleskop zupełnie bez sensu. Apertura niewiele większa jak w lornetce, a jednocześnie krótka ogniskowa/ogromna światłosiła. Do DS nie pokaże więcej niż zwykła lornetka, przegrywając z nią polem widzenia i komfortem użytkowania. Do planet zaś nie nadaje się zupełnie: spora aberracja chromatyczna i niska rozdzielczość, trudność doboru okularów planetarnych przy tak krótkiej ogniskowej. Jedyna zaleta to mobilność. Jeśli więc już ktoś chce iść w światłosilne, mobilne achromaty, to tak od 100mm F/5, lepiej F/6 (102/500, 100/600) itp. Pozdrawiam -J. P.S. Wiem, bo mam 80/400 kupiony jako lunetka na wyjazdy zaćmieniowe. Co prawda jest to tuba inna niż SW 80/400, o nieco gorszych (prawdopodobnie) parametrach, ale fizyki się nie oszuka w żaden cudowny sposób.
  9. Witaj na forum _vitoriaax! Koledzy dobrze Ci radzą. Zacznij od dobrej lornetki 10x50, 8x56, 11x56 itp. Budżet masz aż nadto wystarczający. 10x50 przyzwoitej klasy kosztuje 600+ PLN. Starczy na jakiś podręczny atlas nieba, latareczkę z czerwonym światłem do czytania po ciemku bez oślepiania oczu i możesz zaczynać. Pamiętaj o kilku rzeczach: -Lornety klasy 15x70, 20x80 to sprzęt typowo statywowy. Niech Ci nawet na myśl nie przyjdzie próbować kupić do użytku z ręki czegoś o powiększeniu ponad 10-11. Nawet lornetka 10x50 waży 800-1000g i utrzymanie jej stabilnie (zwłaszcza przy większych kątach podniesienia, typowych dla astro) przez dłuższy czas to wyzwanie. Docelowe zabieranie statywu i dużej lornety 70-80mm tylko do astro na stacjonarne wakacje nie jest głupim pomysłem. Tylko to raczej kolejny etap rozwoju. Najpierw lorneta 50mm, potem statyw (taki z nadmiarem udźwigu, patrz dalej), a potem do tego lorneta 15-20x średnicy 70-80mm. Taki zestaw to jest duże kilka kg gratów i łącznie więcej, niż Twój budżet. Bo odradzam tani złom optyczny w stylu Bressera. Ja mam np. SkyMaster-a 15x70 i ta lorneta po latach już nie trzyma kolimacji itp., jakość obrazu obecnie uważam za słabą. -10x50 czy 8x56/11x56 to maksimum tego, co można od biedy zabrać na dłuższą wycieczkę pieszą czy ogólnie w jakąś podróż na lekko w stylu trampingowym (przemieszczamy się z plecakiem z miejsca na miejsce, wiem, pewnie to nie Twój przypadek). Temat znam z autopsji, bo ongiś (teraz sporadycznie) taszczyłem taką lornetę w plecaku po górach w kraju i za granicą (i nie mówimy tu o 1-dniowych wycieczkach z kwatery/schroniska, tylko o trekach z namiotem itp. gratami). Zacząłem od 15x60 (Bresser, a jakże ) i to był błąd -za duże powiększenie, ogólnie za duża i ciężka, jakość słaba. Szybko zmieniłem na 10x50 i tego bym się trzymał. Ale te pierwsze widoki lornetkowego nieba z gór Turcji, Rumunii pamiętam do dziś. -10x50 jest na tyle uniwersalna, że oprócz astro na wyjeździe od biedy może pełnić role lornetki turystycznej. Od biedy, bo jest do tego celu nieco za duża i za ciężka. Głównie chodzi o to, że z tego powodu nie da się jej stale nosić na wierzchu. Dlatego zalega w plecaku i używa się jej rzadko w czasie wędrówki/zwiedzania. Tu lepiej się sprawdzą szkła klasy np. 30mm (ale do astro to za mało). Ale znów: przy stacjonarnej turystyce wycieczki w widokowe miejsca to co najwyżej jednodniówki na lekko. Zatem da się nawet 50-tkę nosić wygodnie w futerale z dłuższym paskiem (przedłużyć fabryczny w razie czego?) przez bark, jak torebkę i wtedy jest O.K., wygodnie, a sprzęt pod ręką. Pozdrawiam i trzymam kciuki za realizację wakacyjnej astronomii - warto!!! -J.
  10. Mogę się niemal założyć, że te chatki ze zdjęcia od kol. berkut123 stoją sobie gdzieś w szwedzkiej albo fińskiej Laponii (ew. podobne klimatycznie miejscówki w kilku stosownych krajach od Norwegii po Kanadę i Alaskę). A te szyby służą do podziwiania zorzy polarnej Pozdrawiam -J.
  11. Bóg Wojny wschodzi nad Baltoro Kangri, ok. tygodnia przed opozycją. Gdzieś tam, ledwie 8-10km za tą górą, dwie zwaśnione armie trzymają zbrojną straż naprzeciw siebie. Oby pozostawały w pokoju, bezczynne...
  12. Nie rezygnuj. Spróbuj wykonać własny adapter ze... sklejki lub drewna. W formie półeczki na lornetkę, mocowaną do niej za tubusy np. gumami bagażowymi. lub prostym zaciskiem. Takie rozwiązanie możesz znaleźć w necie. Z boku tej półeczki wykonasz prostopadłe ramie wchodzące w uchwyt głowicy montażu (gniazdo dovetaila). Nie wiem, który typ AZ4 masz, ten od SW, GSO, czy inny, ale każdy się nada pod taki adapter. Aha, zadbaj o to, aby zacisk/mocowanie samej lornetki umożliwiało wstępnie wyregulować rozstaw okularów lornety, przynajmniej przed ostatecznym przytwierdzeniem jej do adaptera. Można ja np. zamocować za jeden tubus. Możliwości jest wiele. Pozdrawiam -J.
  13. Gdyby chodziło o DS-y, to zdecydowanie tak. Po prostu większa powierzchnia apertury zbierająca światło, nawet uwzględniając obecność lustra wtórnego w torze optycznym (obstrukcja) i mniejszą sprawność optyczną układu lustrzanego. Natomiast jeśli chodzi o planety -nie wiem. Teoretycznie apertura sporo większa, ale obstrukcja lustra wtórnego w Newtonach ma spory wpływ na kontrast (i w jakimś stopniu praktyczną rozdzielczość), co jest sprawą kluczową. Wręcz panuje obiegowa opinia, że na tym typie obiektów długoogniskowy refraktor potrafi doścignąć Newtona o średnicy nawet 1.5x większej. Czy tak jest rzeczywiście nie umiem powiedzieć, a tu masz tylko 30% różnicy. Mogłyby się więc okazać porównywalne. W przypadku tej pary (N130/900, R90/900) musiałby się wypowiedzieć praktyk z doświadczeniem na obu tych teleskopach. Ja refraktora 90-tki nie miałem, mam nędznej jakości krótką 80-tkę (F/5), patrzyłem okazyjnie przez 100-kę, a i to w dzień Z okolic 130mm miałem Newtona 130/650 i mam Maka 127/1500. To zupełnie inna optyka. Dlatego przy wyborze między tymi 2 konkretnymi teleskopami uwzględnij także stabilność montażu (drgania to zabójca ustawienia ostrości przy dużych powiększeniach) i ogólną wygodę obsługi: -EQ2 jest z pewnością wystarczający pod 90/900, tu nie ma wątpliwości -130/900 generuje znacznie większy moment bezwładności i ta druga tuba jest co najmniej na granicy nośności montażu; jedni twierdzą, że O.K., inni, że nie bardzo -to, że EQ3-2 byłby tutaj sporo lepszy (pod 130/900) to jestem w stanie sam ocenić na podstawie swoich doświadczeń z tym montażem -obie tuby mają prawie tę samą długość, "chudszy" refraktor będzie poręczniejszy w transporcie -refraktor zasadniczo nie wymaga okresowej kolimacji, Newton tak -Newton musi być dość długo chłodzony do temp. otoczenia przed obserwacjami (min. 1h), refraktor jest szybko gotów do pracy Pozdrawiam -J.
  14. No, bez przesad, to był tylko trekking, a nie wspinaczka Fotki robione z Concordii, to nawet 5k nie ma. Ale miejsce widokowe jak niewiele na świecie. Nocą Księżyc był już w kwadrze, więc z gwiazdami ładnie wyszedł sam krajobraz. Na zdjęciu ze Skorpionem i Mitre Peak był on tuż poza kadrem, stad ta ciemna ściana i świecące chmurki nad szczytem. Ogólnie dotarliśmy na poziom 5-5.1k maksymalnie. Poza jedną podgrupą, która robiła przełęcz 5.6k. Oni mieli widoki, także na gwiezdne niebo i wschód słońca... Skoro się już wydało, skąd fotki, to wrzucę potem jedną z Marsem Pozdrawiam -J.
  15. Poważnie rozważyłbym tego Dobsa 150/750, ze względu na poręczność tuby w transporcie. Mieszkam na 3-cim piętrze bez windy, teleskop na obserwacje woziłem maluchem. Sam zaczynałem od 130/650 na Dobsonie i tej apertury było trochę mało do różnych zadań. Trochę używałem też 200/1000 na montażu Dobsona własnej roboty. Lepszy optycznie od 150/750 (i tańszy ciut) byłby ten 150/1200, ale rozumiem opory przed taszczeniem metrowej rury po schodach. Z drugej strony udawało mi się nosić i wozić 200/1000 (choć Tobie nie polecam). Pomyśl jednak, czy nie warto wykorzystać lepszej optycznie 150/1200. Problem transportu na podstawie swojej praktyki widzę tak: 1) Przenoszenie: Potrzebujesz albo torby transportowej (proponuję jakiegoś gotowca typu pokrowiec na 2 pary krótkich nart, sprawdź obwód przed kupnem), albo oszczednościowo pas nośny przez bark, zamontowany na tubie (nie trzeba go nawet demontować na stanowisku. Druga koncepcja jest najtańsza, kupujesz w pasmanterii kilka m taśmy polestrowej/nylonowej takiej jak na pasy nośne plecaków. Wada to brak osłony przed obijaniem tuby, torba lepsza. 2) Ładowanie do auta: Małe gabaryty pojazdu nie są przeszkodą. Woziłem Dobsa 130/650 jak i 200/1000 w 126P. Ideałem jest hatchback ze składaną i dzieloną tylną kanapą. Pozwala to jeszcze zabrać towarzystwo na obserwacje. Jeśli nie, to masz 2 opcje: -tuba 150/750 wchodzi do tylnego bagażnika każdego, najmniejszego nawet auta osobowego; piszę nie tylko na podstawie doświadczeń z moimi teleskopami, ale uczestniczyłem w wyładunku/załadunku takiej tuby z/do bagażnika w polu za miastem. -tuba 150/1200 nie wchodzi w poprzek w bagażniku, bo nadkola. Być może wejdzie na tylną kanapę, ale to jest problem przy załadunku (użeranie się z drzwiami, nie mówiąc o autach 3-drzwiowych); u mnie sprawdziło się ładowanie tuby na rozłożony przedni fotel; mocowanie gumy bagażowe + pas bezpieczeństwa. Dawałem radę z tubą 200/100, 150/1200 ma podobną długość (100-115cm vs niecałe 100cm u mnie), za to mniejszą średnicę. Pozdrawiam -J.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.