Jump to content

Jarek

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    1885
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

268 Good

About Jarek

  • Rank
    Kanopus

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Odradzam Celestrona Astromaster AZ. Montaż AZ tej serii ma "wrodzoną" wadę konstrukcyjną, bez usunięcia której kiepsko się będzie nadawał do obserwacji z dużymi powiększeniami, a więc np. planet i Księżyca. Pozdrawiam -J.
  2. Emilia, wprawdzie ten 90/900 w wersji AZ jest stosunkowo niezły, to pomysł z małym refraktorem na wieś wydaje mi się kontrowersyjny. To byłby raczej sprzęt dla nieszczęśnika z miasta, który musi mieć coś łatwego w przenoszeniu na duże dystanse lub upychać się na malutkim balkonie. Poza tym fakt, że to ma być teleskop także dla dziecka, niewiele tu zmieni. Ośmiolatka i tak nie będzie po przyuczeniu w stanie sama obserwować czegokolwiek poza Księżycem. Jeśli to ma mieć sens, to i Ty musisz w tym uczestniczyć. Z pierwszego postu odniosłem wrażenie, że sama też jesteś realnie zainteresowana astronomią i chcesz się w to bawić. Jeśli to prawda, to szkoda pieniędzy na małe refraktorki, gdy mieszkacie pod ciemnym niebem. Nie musi to być zaraz 8" (200/1200) Synta, ale 6" (150/1200) na Dobsonie będzie w sam raz. Sprzęt bardzo uniwersalny, do wszystkich obiektów. Nowa od biedy przypomina ceną Twój budżet, używana mieści się w nim. Obsługa prosta jak konstrukcja cepa. Rozmiary zbliżone do 8" kuzynki, ale waga sporo mniejsza, co ułatwi operowanie tym w ogródku. No i córka ma teraz 8 lat, jeżeli wspólne obserwacje z mamą przypadną jej do gustu, to za kilka sezonów z obsługą zacznie sobie radzić sama. Różnica w tym, co widać przez 150mm, a tym co widać w 90mm jest kolosalna.
  3. Arethal, mając wiejskie niebo, bierz duże lustro na Dobsonie 8-10" (czyli 200/1200 lub 250/1200). Uwzględnij tylko przy wyborze spore gabaryty sprzętu. Mam nadzieję, że nie musisz tego znosić gdzieś po schodach, a obserwacje możesz wygodnie prowadzić z podwórka/działki. Jeśli w grę wchodzi jakikolwiek przenoszenie sprzetu, weź mniejszy. Osobna kwestia to ew. przewóz autem, gdybyś z jakichś względów musiał się przemieścić z nim nieco dalej od domu (bo teren, drzewa, latarnie itp.). Przeanalizuj ten problem starannie. Przykładowo, 200/1200 to rura 25cm srednicy, długość ok 100cm, waga jakieś 8-9kg tubus i drugie tyle skrzynkowy montaż. 10" to mniej wiecej to samo, tylko rura grubsza (srednica) i parę kg więcej. Montaż paralaktyczny sobie daruj -do wizualnych obserwacji DS jest zbędny, a wymaga więcej roboty przy składaniu. O foto na razie nie myśl, to na ogół wymaga (może poza fotografią planetarną) całkiem osobnych rozwiązań sprzętowych. Początkujący często popełniają ten błąd. Próbują kupić duży teleskop na montażu paralaktycznym, bo ma to być "i do oglądania, i do foto". To jest sposób na kłopoty. Pozdrawiam -J.
  4. Bezel, kwestia wprawy i kilku prostych metod. Na początku każdemu skakanie po gwiazdach sprawia trudności. O zaczynaniu od łatwiejszych obiektów już sam wiesz. Ale to są dwa osobne aspekty tak naprawdę: łatwość zlokalizowania obiektu (położony w łatwym do identyfikacji układzie bliskich, jasnych gwiazd) i łatwość jego dostrzeżenia (jasność powierzchniowa, rozmiar kątowy i najważniejsze ciemność tła nieba). Tak np. M101 świetnie spełnia pierwsze kryterium, pod względem drugiego jest b. trudna (i to mimo dużych rozmiarów). Moje rady ogólne: 1. Starhopping do obiektu uprawiaj po układach gwiazdek -wyszukuj na mapie i odnajduj na niebie charakterystyczne układy geometryczne -pary gwiazd, trójkąty/czworokąty, jakieś łuki czy skupiska. Zwracaj uwagę na ich orientację. 2. Zorientuj się, jakie jest (mniej więcej) pole widzenia Twojego szukacza. To praktyczne, Twoje własne, bo np. patrząc w okularach korekcyjnych możesz nie widzieć całego "fabrycznego" pola szukacza. To Ci daje możliwość określenia podczas szukania, o ile możesz/musisz się przesunąć w daną stronę, żeby dość do obiektu lub kolejnego punktu orientacyjnego. Bezcenne przy szukaniu obiektów położonych daleko od jasnych gwiazd odniesienia. Na mapki z programów planetaryjnych można czasem nanosić wskaźniki kątowej odległości -jakieś pointing circles itp. wynalazki. To się przydaje bardzo jako skala odniesienia. 3. Jeśli masz prosty szukacz bez kątówki i odwracania obrazu, to obraz w nim jest do góry nogami, a nie lustrzanie odbity. Oczywiście można go docelowo wymienić na taki z odwracaniem obrazu (prosty lub kątowy). Ale w zwykłym szukaczu po prostu wystarczy odwrócić mapkę do góry nogami i już jest dobrze. Najpierw celujesz w jakaś gwiazdę widoczną gołym okiem "po lufie" wg. mapki w normalnej pozycji, potem odwracasz ją do góry nogami i korzystasz konsekwentnie z szukacza. Wymaga treningu, ale potem nie sprawia trudności. Istnieje nawet zaleta: w Newtonie obraz też jest do góry nogami, wiec przeskok z pola widzenia szukacza do pola widzenia okularu jest intuicyjny. Niemniej, szukacz z obrazem ziemskim jest wg. mnie lepszy jako docelowe rozwiązanie. Szczególnie dla osób noszących okulary, jak np ja. Ale jak dotąd się nie zaopatrzyłem w taki Mam nadzieję, że pomogłem. Z czasem każdy na to wpada sam, ale podpatrując cudze sztuczki to idzie szybciej i można sobie oszczędzić części tych małych porażek na etapie nauki. Czystego i ciemnego nieba, pozdrawiam -J.
  5. Leszku, po lekturze wątku przychylam się do opinii lkosz, że to mógł być drugi samolot. Oczywiśce, trudno stwierdzić jednoznacznie / robić jakieś analizy (brak zdjęć, siłą rzeczy), więc z formalnego punktu widzenia UFO. Niemniej podawane przez Ciebie szczegóły pasują mi bardzo do teorii samolotu na innym kursie i pułapie, tylko bardziej odległego od obserwatora niż pierwsza maszyna, wyraźnie widoczna/zidentyfikowana przez Ciebie. Poszlaki/przypuszczenia: -mniejsza widoma prędkość kątowa drugiego obiektu, ale jakoś w zbliżonym zakresie bardzo pasuje tutaj (odpada balon i jakieś satelity) -brak widzialności samego płatowca jest wytłumaczalny większą odległością i ew. dodatkowo innym oświetleniem przez słońce drugiego obiektu; ten i następny punkt potwierdza częściowo podany przez Ciebie fakt, że obiekt był na granicy widzialności w lornetce -to co w sytuacji jak wyżej dostrzegałeś to były albo silne flary/odblaski od ustawionych pod odpowiednim katem elementów skrzydeł/kadłuba albo po prostu jego światła antykolizyjne, często zapalone są także w dzień podczas przelotu Na 80% pasuje mi to do tego scenariusza, ale oczywiście możemy tylko zgadywać. Sam kilka razy miałem do czynienia z nietypowymi obiektami, które dopiero po dalszej obserwacji dawały się zidentyfikować jako "zwykłe" odrzutowce. Tutaj po prostu tej możliwości identyfikacji nie było, obiekt nie był skłonny do bliższego zaprezentowania się Pozdrawiam -J.
  6. Światłosiła teleskopu nie ma bezpośredniego wpływu na jasność obrazu w teleskopie w przypadku obserwacji wizualnych, inaczej niż w foto. Tę bowiem reguluje źrenica wyjściowa, a tę z kolei dobór ogniskowej okularu (razem z powiększeniem). Poczytaj jakiś słowniczek podstawowych pojęć związanych z obserwacją przez teleskop, znajdziesz tego pełno w sieci. Co do Barlowa: nie ma absolutnie żadnego sensu. W tym teleskopie masz 1800 mm ogniskowej, dobór okularu do dużych, planetarnych powiększeń jest więc bezproblemowy. Można by go użyć do zwiększenia skali obrazu przy foceniu, ale patrz następny akapit. Fotki Księżyca: policz, jaka część kadru zajmie tarcza Księżyca. 1) Macie z bratem aparat z matrycą małoobrazkową. Znajdź, ile milimetrów ma krótszy bok matrycy u Nikona w tym formacie (23.5 mm). 2) Sprawdź, jaka będzie średnica obrazu Księżyca w ognisku głównym. Średnie rozmiary kątowe to 31/60 stopnia (bywa więcej lub mniej, więc przyjmij 33-34/60), czyli 31" (minut kątowych). Wartość w stopniach dzielisz przez 57.3 aby otrzymać wartość w mierze łukowej (radianach, w praktyce traktujesz to jako ułamek bezwymiarowy). Teraz (przybliżenie dla małych kątów!) mnożysz uzyskaną wartość przez długość ogniskowej teleskopu i uzyskujesz rozmiar obrazu tarczy Księżyca (w tych samych jednostkach co ogniskowa teleskopu, najprościej w mm). Dla 34' wychodzi mi na szybko jakieś 17.8 mm. W ten sposób wiesz już, czy Księżyc zmieści Ci się w całości (dla pełnej klatki i 1800mm na 100% tak). Gdybyście chcieli focić tylko fragmenty tarczy, wtedy kłania się Barlow (najprosciej) lub projekcja okularowa. W pierwszym przypadku mnożysz ogniskowa teleskopu przez krotność Barlowa, reszta bez zmian. Z projekcją okularową jest więcej zabawy, jakby co doczytaj w sieci. Mjać 1800 mm ogniskowej na starcie chyba nie warto, Barlow będzie O.K. A teraz tip tylko dla Maka lub S-C: teleskopy nie mają ustalonej ogniskowej. Serio! Ten sam casus co w obiektywach foto z wewnętrznym ogniskowaniem. Faktyczna wartość ogniskowej "pływa" wraz ze zmianą ustawienia ostrości. Można to wykorzystać do regulacji skali obrazu w niewielkim zakresie, montując aparat na złączkach o różnej długości. Z drugiej strony sprawia, że te wszystkie wyliczenia powyżej są nieco przybliżone Pozdrawiam -J.
  7. Zakup Barlowa do obserwacji wizualnych w teleskopie z ogniskową 1200 mm moim zdaniem mija się całkowicie z celem. Zaoszczędzone pieniądze lepiej wydać na dobry krótkoogniskowy okular do planet (6-7 mm ogniskowej). Odnośnie fotografii, Dobsonem od biedy da się coś tam na planetach powalczyć i tu ewentualnie Barlow dla zwiększenia ogniskowej, ale ogólnie może być to i tak dyskusyjne z wielu powodów (brak jakiegokolwiek prowadzenia ułatwiającego utrzymanie dłużej obiektu w kadrze, preferowanym detektorem raczej kamerka działająca w trybie filmowym niż klasyczny aparat itd. itp. -cała masa zagadnień, nie jestem praktykiem). Obawiam się, że w miarę efektywnie Dobsonem to możesz prostymi technikami Księżyc focić i ew. Słońce przez przedni filtr Baadera i tylko tutaj Barlow się nada do wydłużenia ogniskowej, by sensownie wypełnić kadr. Ognisko główne + Barlow daje Ci tylko 2 możliwe wartości ogniskowej. Zależy, jakim aparatem chcesz focić, bo to osobna (i ważna -rozmiar matrycy, wymienna optyka tak/nie) sprawa. W pewnych sytuacjach może lepiej byłoby zastosować projekcję okularową, bo daje bardziej płynną kontrolę nad skalą obrazu (łatwo zmieniać efektywna ogniskową układu). Z kolei projekcję pozaogniskową to tylko, jeśli chcesz koniecznie telefonem focić (w każdym innym przypadku odradzam!), bo to i tak jedyny sposób podpięcia w takim przypadku. Bieda-sposób. Pozdrawiam -J.
  8. Krótkoogniskowe refraktory (przynajmniej te przeznaczone do wizuala) tak mają. Bez kątówki nie wyostrzysz z okularami, z aparatem też. Brakuje zakresu wyciągu,bo ognisko jest mocno wysunięte do tyłu (konstrukcyjnie -krótki tubus), uwzględniając drogę optyczną w kątówce. Potrzebna jest dosyć długa przedłużka do wyciągu, by podłączyć aparat na wprost. Zwłaszcza, jeśli to nie lustrzanka, tylko np. bezlustro albo jakaś kamerka, gdzie odległość rejestrowa jest mała. Spróbuj testowo zamontować aparat przez kątówkę, od razu zweryfikujesz problem. Pozdrawiam -J.
  9. rafklim, dla to miałby być niemal wyłącznie sprzęt na wyjazdy turystyczne b. daleko od domu. W dodatku "ruchome", a nie stacjonarne wakacje tydzień-dwa na jakiejś kwaterze, gdzie możesz przylecieć z 3 wielkimi walizami. Nie spakujesz do 80 L plecaka 8" Dobsona, w raz ze sprzętem turystycznym i cała resztą Ten typ podróży narzuca pewne ograniczenia. Zdarzało mi się chodzić wiele dni po górach z lornetami 15x60, 10x50, refraktorem 80/400. Z bólem, ale wykonalne. Być może ta kompaktowa luneta 100mm (tylko w wersji kątowej, inna nie wchodzi w grę) to maksimum tego, co dałoby się nosić w ten sposób i to tylko wtedy, gdyby cel był wystarczająco atrakcyjny (hity nieba południowego, jakieś Magellany, Omega Centauri itp.). Czy dobrze rozumiem, że Ty raczej szukasz mobilnego sprzętu podstawowego? Np. nie masz auta i na pozamiejskie obserwacje musisz dojechać rowerem, autobusem albo pociągiem? W takim przypadku zamiast tej lunety absolutnie polecałbym Ci raczej jakiś krótki refraktor astro 100-120 mm na przyzwoitym montażu AZ. Taki zestaw jestes w stanie załadować na plecy i pojechać (autobus/pociąg) na noc gdzieś za miasto. W przypadku roweru musiałbyś zainwestować w przyczepkę. Nie jestem pewien, ale wg. mojej oceny nawet zestaw N150/750 + AZ4 dałoby się tak umobilnić, a to już b. przyzwoitej wielkości sprzęt,w dodatku relatywnie tani. Taką M13 powinien już jako tako na gwiazdy rozdzielać. W N130/650 to była mleczna kulka-kasza z paroma gwiazdkami na krawędzi. Pozdrawiam -J.
  10. Zapomnij. To jest po pierwsze tylko 65mm apertury. To już lepiej brać lornetkę. Po drugie, nie ma (chyba) możliwości zastosowania okularów 1.25", i ew. filtrów do nich. To samo eliminuje mi z rozważań Celestrona Ultimę, który w wersji 100 mm jest sporo tańszy od Trailseekera. A 100 mm Regal ED nie na moją kieszeń niestety. To byłby głownie sprzęt do DS w egzotycznych miejscówkach (typu Kanary, Ameryka Pd., południowa Azja), z dodatkową funkcją teleskopu na zaćmienia Słońca i Księżyca. Do zaćmień duża apertura zbędna, ale na DS-y to podstawa, inaczej wystarczy lornetka 50-60 mm. Szczegółowych obserwacji planet tym sprzętem nie przewiduję, więc aberracja chromatyczna ma drugorzędne znaczenie. 100 mm luneta to wielki klamot. Ale z doswiadczen z refraktorkiem 80 pamiętam, że jakiś kolosalnych przewag nad lornetką to on nie miał, nie dawał efektu "Wow". Za mała różnica w aperturze w stosunku do wygody obserwacji, jak sądzę. Nie wiem na 100%, czy do Chile pojadę z Trailseekerem, czy raczej kompletem bino 10x50 (DS-y) + lunetka Yukon 20x50 (zaćmienie Słońca). Ten ostatni sprzęt jako zaćmieniówka sprawdził się świetnie w USA, mimo, że to tania lunetka z dolnej półki (aberracja była lekko widoczna ). Pozdrawiam -J.
  11. rafklim, niestety. Zewnętrznej kątówki absolutnie nie dołożysz, nie starczy drogi optycznej. Jak wiesz, to nie refraktor astro tylko ziemska luneta obserwacyjna o odmiennej konstrukcji: z wewnętrznym układem pryzmatów odwracających obraz. Które pełnią jednocześnie funkcję wewnętrznego focusera/wyciagu okularowego (poprzez zmianę ich rozstawu następuje zmiana położenia ogniska względem okularu). Tylko po co kombinować, skoro ta sama luneta występuje w wersji z wewnętrzną kątówką 45 st. (jako luneta kątowa ). EDIT: O.K., teraz w linku widzę jaka promocja na tę prostą wersję, ale barier technicznych nie przeskoczysz. Mam te lunetę na oku od paru lat, bo dzięki umiarkowanej wadze i gabarytom potecjalnie nadaje się na teleskop podróżny na wyjazdy trampingowe z plecakiem. Fakt, że kątówka i focuser są wbudowane w korpus jest w takich zastosowaniach pewną zaletą. Trochę się jeszcze waham ze względu na nadal spore gabaryty i cenę, ale tak czy siak ta luneta to jest sposób na kompaktowe, przewoźne i przenośne 100 mm apertury. Skoro kiedyś mogłem chaszczować (krótko) przez tajgę lub zasuwać po piargach z refraktorkiem 80/400 w plecaku... Rzecz w tym, że ta zabawka waży delikatnie mniej lub tyle samo co sporo tańszy SW102/500, a potrzebujesz do niej mniej szpejów (do SW kątówka, obejmy i dovetail w niektórych wersjach). Pozdrawiam -J.
  12. Średnica wyciągu (1.25" czy 2") określa jedynie maksymalne pole widzenia okularu (przy odpowiedniej konstrukcji do tego) i zarazem teleskopu. Po prostu jest to związane z maksymalną możliwą do zmieszczenia w tej tulei średnicą diafragmy (przesłony) polowej okularu. W praktyce oznacza to tyle, że okulary długoogniskowe, aby miały duże pola widzenia, potrzebują (oprócz oczywiście odpowiedniej optyki) technicznie większej tulei, a tym krótkoogniskowym wystarczy 1.25". Patrząc na to z drugiej strony, tj. od samego teleskopu: okular w zasadzie powiększa i rzutuje do oka obraz rzeczywisty tworzony w płaszczyźnie obrazowej przez obiektyw teleskopu. Dla obiektów astro, czyli odległych "w nieskończoności", pokrywa się ona z płaszczyzną ogniskową. Rozmiary tego obrazu (które musi "objąć" okular) wyznaczają rzeczywiste pole widzenia teleskopu. Przykład: kątowe rozmiary Księżyca to (upraszczając) ok. 0.5st. W przybliżeniu 0.01 w mierze łukowej. W teleskopie o ogniskowej 750 mm (np. 150/750) daje to ok. 7.5 mm średnicy. Dla 1500 mm (Mak127mm) to jest 15 mm. Zatem w obu tych teleskopach bez trudu dobierzesz okular w standardzie wyciągu 1.25", który pozwoli zobaczyć całą tarczę Księżyca z pewnym marginesem dookoła. Ale już w Maku 180 masz ogniskową bodajże 2700 czy 2800 mm i bez wyciągu 2" może to być trudne, bo rozmiar diafragmy polowej w okularach 1.25" nie przekracza 27-28 mm. Wracając do Newtona 150/750: są robione zarówno z wyciągiem 1.25" jak i 2". Ten 1.25" spokojnie daje rade w obserwacjach wizualnych, jeśli nie masz bardzo dużych wymagań odnośnie pola widzenia. Powiedzmy, że najniższe powiększenie które warto przyjąć to takie ze źrenicą wyjściową 5 mm, czyli 150/5 = 30x. To oznacza okular 750/30 = 25 mm. Sprawdź, jakie pole widzenia dadzą Ci z tym teleskopem dostępne okulary o tej ogniskowej w standardzie 1.25". Tak czy owak ze względu na maksymalny rozmiar diafragmy nie przekroczy ono wartości: 28/750 = 0.0373, czyli 0.0373*57.3 = ok. 2.13 st. (dość przyzwoity limit). W praktyce pewnie mniejsze z racji konstrukcji konkretnego okularu i winietowanie, tak z 1.5-1.7 st. Jeśli uznasz, że koniecznie warto mieć większe pole, tylko wtedy wyciąg 2" w tym teleskopie ma sens. Zauważ, że wszystkie pozostałe okulary (do średnich i dużych powiększeń) spokojnie tak czy owak mogą być (po co przepłacać) w standardzie 1.25". To dlatego w komplecie z wyciągiem 2" dostaniesz przejściówkę pozwalająca montować w nim także okulary 1.25". Nawet jeśli zdecydowałbyś się na 2" wyciąg, to przy ogniskowej teleskopu 750 mm sens miałby co najwyżej 1 okular tego typu, ten o najdłuższej ogniskowej. Pozostałe, nawet jeśli zdecydujesz się na drogie szerokokątne okulary, są dostępne w standardzie 1.25". Na marginesie: w teleskopach z krótką ogniskową wyciąg 2" montuje się często także ze względu na zastosowania foto, ale to już inna bajka, choć również związana z polem widzenia układu. Zauważ, że w innej sytuacji jest posiadacz Newtona np. 200/1200. Tam by uzyskać duże pole widzenia przy źrenicy wyjściowej 5 mm, wyciag 2" staje się właściwie koniecznością. Przyczyną dłuższa ogniskowa teleskopu. To, co Ty przy tej samej źrenicy wyjściowej obejmiesz w 150/750 okularem 1.25", w 200/1200 będzie dostępne już tylko z okularem 2". Czysta geometria. Pozdrawiam -J.
  13. Ba! Ale wiesz, że przez okno, zwłaszcza otwarte, to kiepski pomysł? Turbulencje cieplejszego powietrza uciekającego z budynku robią bigos z obrazu... Co do dłuższych spacerów z EQ3-2, jako że jestem praktykiem, to kilka użytecznych rad. Zakładam, że masz wersję z alu statywem. A zatem: 1. Trójkątna półka na akcesoria na łączniku spinającym nogi statywu -RAUS!!! Zamiast na śmietnik na dno kartonu/szafy, żeby sprzęt nie był zdekompletowany na wypadek, jakbyś kiedyś zmieniał montaż i odsprzedawał stary. To "coś" teoretycznie powinno usztywniać 3-nóg, ale to bzdura (luz i tak na zawiasach łącznika), statyw sobie radzi TAK SAMO bez niego. Sprawdzone. Za to ta %$^&* (aż 3 śruby mocujące) uniemożliwia całkowicie choćby częściowe szybkie złożenie trójnogu w transporcie. Problemem jest wtedy nawet sforsowanie drzwi na balkon (nie wspominając o opuszczeniu domu) i niepoobijanie mebli... Na szczęście jest zbędna. Jako nie zawadzający zamiennik polecam podstawkę pod doniczkę średnicy 10-12cm (u mnie ma 13cm). Zamocowana do centralnego elementu łącznika nóg trójnogu (ten spinający element ma przelotowy otwór, idealny na małą śrubkę) nie blokuje składania nóg statywu, mieści się między nimi w pozycji złożonej. 2. Nosić statyw możesz z założoną głowicą (bez przeciwwagi!!) lub bez (sam statyw). Ja robię to pierwsze, co oszczędza roboty na stanowisku i mniej osprzętu do noszenia w plecaku z akcesoriami. Pewnie parę osób skrytykuje mnie za to, bo istnieje pewne ryzyko uszkodzenia mechaniki głowicy -ma sporo wystających elementów, połączonych z przekładniami, zaciskami mikroruchów itp. mechaniką, wrażliwą na udary. Ja po prostu staram się uważać i nie walić częściami głowicy w drzwi itp. przeszkody. Warto też tak ustawić osie głowicy, by wrażliwe / wystające elementy (pokrętło mikroruchu w RA, pręt przeciwwagi) wystawały jak najmniej (nie na boki). Zwalniam za to hamulce obu osi -nawet jak w coś walnę, to uderzenie nie pójdzie na przekładnie. 3. Przy założonej głowicy statyw alu jest za lekki, by w jakikolwiek sposób zamocować do niego pas nośny. Fika kozła. Po prostu środek ciężkości zestawu leży bardzo wysoko, "na terenie" samej głowicy. Jedynym sposobem jest użycie przeciwwagi montażu (jak ktoś już tu pisał, do pracy z Makiem 127 wystarcza jedna) jako balastu. Najlepiej mocować ją do transportu po wewnętrznej stronie którejś z nóg statywu. Kwestia szybkiego mocowania jest tu istotna. U mnie sprawdza się przywiązana na stałe gumowa linka bagażowa do roweru pozbawiona haków. Ale to tylko jeden z możliwych patentów. Ważne, by było to pewne, niezawodne, bez części do zgubienia po ciemku (jakieś luźne nakrętki czy klamry) i szybkie/łatwe w użyciu (np. bardzo cienka linka się nie sprawdzi, bo wiąż/rozwiąż to w rękawiczkach na mrozie). 4. Pas nośny -b. krótka taśma poliestrowa/nylonowa na ramię. Dół mocujesz do górnej części nogi statywu, górę niestety trzeba do głowicy, do dolnych, nie pracujących mechanicznie elementów jej podstawy. Być może da si ęcałość przywiązać punktowo do zawiasu nogi statywu. Pętla ma być krótka, ale na tyle obszerna, by dało się wygodnie wsunąć w nią ramię w najgrubszym możliwym zimowym ubraniu. W ten sposób cały zestaw wieszasz sobie na ramieniu (trzyma się nieźle) i w każdej sekundzie możesz go też wygodnie postawić z powrotem na ziemię. O robieniu dłuższej taśmy nośnej i noszeniu tego przez bark zapomnij, bo to blokuje plecy, a ty musisz mieć mały plecaczek na resztę wyposażenia. Zaś drugi bok ciała okupuje torba z teleskopem (ta jest noszona przez bark). 5. Pilot i pojemnik z bateriami - te lądują we wspomnianym plecaczku z resztą osprzętu (razem ze składanym stołkiem wędkarskim, pudełkiem na okulary i innymi drobiazgami). Teoretycznie wejdą do torby z teleskopem, tylko po co. W każdym razie zdecydowanie odradzam noszenie ich podpiętych do montażu - jawne proszenie się o pourywanie kabli/wtyków. Z racji wykolegowania oryginalnej półeczki ze statywu trzeba wymyślić patent, gdzie podczas pracy umieścić te dwa elementy. Pilota odkładam w razie potrzeby na zastępczą półeczkę skradziona doniczce, a baterie albo tam, albo wieszam przy nodze statywu na prowizorycznym haczyku ze spinacza (pojemnik baterii ma ucho z materiału). W tym drugim przypadku nie jest to dobre rozwiązanie (potencjalny generator drgań na wietrze), ale już tak u mnie zostało. Wymyśl jakieś porządne mocowanie, jakąś kieszeń z materiału czy taśmy itp. Tak uzbrojony mogę ruszać sam na obserwacyjną miejscówkę z dala od domu. Was będzie na ogół dwoje, więc łatwiej. Więcej grzechów nie pamiętam, jakby co to pytaj śmiało. Udanych obserwacji z/spod domu i w terenie. Pozdrawiam -J.
  14. Poprę tutaj Sebastiana Ś. Pod Maka 127 EQ3-2 czy jakiś dobry AZ typu AZ4 lub inne -jeden grzyb. AZ będzie mobilniejszy, jednak łatwiejszy w przenoszeniu i z definicji łatwiejszy/szybszy w składaniu na stanowisku (mniej elementów do połączenia czy zgrubnej choćby regulacji). Z drugiej strony, EQ da większy komfort obserwacji przy dużym powiększeniu. Uwaga do Rychubil: ta przewaga będzie bardziej widoczna, jeśli montaż będzie miał napęd. Napęd w 1 osi do EQ3-2 jest dość tani i bardzo rekomenduję jego zakup. Do obserwacji wizualnych paralaktyk nie wymaga przecież jakichś dokładnych regulacji, może być ustawiony zupełnie na oko. Pi razy drzwi wypoziomować trójnóg, kąt zaklinowania głowicy w szerokości geograficznej ustawiony 1 raz na zawsze dla okolicy w której mieszkamy. Kierunek w azymucie znów pi razy drzwi mniej więcej i obiekt przy powiększeniu 150x dryfuje przez pole widzenia przez wiele minut, a nie kilka/kilkanaście sekund. Podsumowując: montaż AZ zawsze będzie mobilniejszy i prostszy w obsłudze, ALE EQ3-2 jest na tyle mały i lekki, że da się przystosować do efektywnego przenoszenia z bardzo małym gabarytowo teleskopem. A to pozwala zachować jako taką mobilność zestawu w sensie jego własnoręcznego przenoszenia na spore odległości, pod warunkiem zastosowania paru prostych sztuczek, o których pisałem. Dlatego może on być w miejskich zastosowaniach mobilnych konkurencyjny (bo komfort na planetach). Co oczywiście pozostaje kwestią wyboru konkretnego użytkownika. Które z rozwiązań komu pasuje bardziej. W przypadku żadnego większego paralaktyka nie wydaje mi się to możliwe. Pozdrawiam -J. P.S.1 Zaznaczam, że mój EQ3-2 to stary model, bez prostego w obsłudze gniazda dovetaila jak we współczesnej wersji (u mnie tylko listwa pod obręcze). To oznacza, że aby przypiąć Maka (też stary wzór, z niebieską tubą) do głowicy, muszę się męczyć z nakrętkami motylkowymi. To jedyne proste udogodnienie, które wymyśliłem. Łatwiej po ciemku celować nakrętkami w wystające gwintowane szpilki, niż śrubami na ślepo zgrywać 2 łączone otwory... P.S.2 Z racji ograniczeń j.w. biję się z myślami nt. przejścia kiedyś na Maka 150. EQ3-2 go nie udźwignie, chyba, że ze stalowymi nogami, a i tego nie jestem do końca pewien. EQ5 nie da się rutynowo nosić na duże odległości. Zostaje jakiś AZ, ale tu wolałbym mieć mikroruchy. Problem w tym, że albo jest tanio i sztywno bez mikroruchów (SW AZ4), albo za mała nośność (np. Vixen Porta) lub niepewna sztywność/podatność na drgania przy dużym obciążeniu (AZ5). A jak jest wszystko co trzeba, to drogo
  15. Krótko, żeby autor wątku nie miał mętliku: 1) Mak 127 2) refraktor 102/500 3) refraktor 120/600 1a) refraktor Selestron 102 SLT z montażem Ad1.: można go powiesić na montażu AZ4 lub EQ3-2. Na AZ3 absolutnie nie pójdzie bez przeróbki (patrz niżej). Sam mam zestaw na EQ3-2 starego wzoru i noszę go czasem po osiedlu na odległość 0.5-1km od domu (3-cie piętro bez windy). W wersji z alu-statywem wymaga przywiązania przeciwwagi gumą bagażową do nogi statywu, bo inaczej całość ma za wysoki środek ciężkości do noszenia na dosztukowanej nylonowej taśmie na ramieniu (głowicy nie zdejmuję). Sama tubę nosi się wygodnie w torbie transportowej, która jest w komplecie z teleskopem. Do tego mały plecaczek z reszta drobiazgów i składanym stołkiem wędkarskim. Ad2.: Może iść w konfiguracji z AZ3 Ad3.: Sprzedawany z AZ3, ale to już słoń na nogach komara trochę. Problemem nie jest tu nośność montażu jako taka, ale konstrukcja głowicy. Można poprawić działanie za pomoca 2 kawałków grubego kątownika alu i paru śrub, wieszając tubę z boku głowicy, a więc niżej (bliżej osi podniesienia). Poprawia to pracę mikroruchu w osi pionowej i zabezpiecza przed przeciażeniem podkładkę cierną (hamulec) na śrubie, która w tym montażu stanowi zgrubną oś pionową. Z makiem 127 głowica AZ3 "popuszcza" na tym elemencie i tuba opada samowolnie do tyłu celując w zenit. Refraktor SW120/600 ma mniejszą średnicę (mniejsze ramię momentu siły działającego na oś), więc dlatego jeszcze daje radę "na styk" utrzymać się na tym montażu bez przeróbki, skoro taki zestaw jest w sprzedaży. Modyfikację warto zrobić i tak, bo prosta a wiele zmienia. Każdy z tych teleskopów wystarczy Wam na początek, da się użyć na balkonie, wynieść z domu na zewnątrz i przenieść na spory dystans. Pozdrawiam -J.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.