Jump to content

Piotr K.

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    162
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

141 Good

About Piotr K.

  • Rank
    Antares

Recent Profile Visitors

1,060 profile views
  1. Hej, co do wieku, to za kilka miesięcy skończę 44 lata Ale zdecydowanie widzę rôżnicę w obrazie z achro i Maka czy EDka, więc to jest w dużej mierze kwestia osobnicza Co do achromatu 6" (150/750), to miałem go przez kilka miesięcy. Kupiłem go jako wymiatacz galaktyczny, mniejszy i bardziej przenośny od Newtona 10" na Dobsie. Ale okazało się, przynajmniej w dość pobieżnym teście (nie sprawdziłem powiększeń większych niż 25x), że lorneta TS 28x110 wyraźnie lepiej sobie radzi z wyłuskiwaniem galaktyk. Zaskoczyło mnie to, ale tak wyszło. Więc dwa tubusy jednak sporo dają. A co do tego co pisze @vmisiu, że do miasta najlepiej się sprawdza 5", to być może chodzi też o szeroko pojęte kwestie logistyczne - w sensie, że 6" jest już dość trudne do wciśnięcia np. na wąski balkon, a 1" więcej nie robi tak dużej różnicy w stosunku do 5", żeby usprawiedliwiało to niewygodę czy trudności w operowaniu teleskopem na balkonie. W takim wypadku 5" achro może wygrywać z 6"
  2. Hej O ile do Twoich postów o achromatach mam olbrzymią sympatię (kilka lat temu, gdy zaczynałem przygodę z astro, to właśnie one skłoniły mnie do zakupu achro 120/600), o tyle z powyższą tezą nie mogę się zgodzić. Jeśli coś umożliwia dostrzeżenie DSów na zaświetlonym miejskim niebie, to jest to właśnie duża apertura. Jak największa, bo to dzięki niej można użyć większego powiększenia i przygasić tym samym tło nieba. Od dawna mam kilka różnych teleskopów, achro 120/600 i 80/400, EDki 120 i 80, oraz Newtona 10", robiłem wielokrotnie porównania z domowego tarasu (południowa część Wrocławia), i wniosek zawsze był ten sam - w Newtonie 10" jestem w stanie wyłapać np. trzy najjaśniejsze galaktyczki w łańcuchu Markariana, mimo zaświetlenia - a w jakiejkolwiek mniejszej aperturze nie ma na to szans. Co do Maczków, to wg mnie inwestycja w Maka w mieście ma jak najbardziej sens - bo Mak bardzo dobrze pokaże obiekty US. W achro nie ma na to szans. Dlatego wg mnie do miasta są dwie opcje - albo Maczek i skupienie się na USach, albo duży Newton, dający i USy, i umożliwiający wyłuskiwanie DSów (nie obserwacje, tylko wyłuskiwanie, na zasadzie "o, tu chyba trochę coś widać"). Albo i Maczek i Newton, choć biorąc pod uwagę, że Newton pokaże i USy i DSy to Maczek staje się zbędny. A krótkie achro wg mnie do miasta jest najsłabszym wyborem, bo ani USów nie pokaże dobrze z powodu aberracji, ani DSów nie wyłuska z powodu zbyt małej apertury. To takie moje 3 grosze w tym temacie
  3. Która nic nie daje - i dlatego nigdy bym sobie nie pozwolił na stwierdzenie "nie mam sobie nic do zarzucenia". Ale dobra, nie ma co o tym dyskutować, bo po pierwsze to nie jest forum ekologiczne, a po drugie takie dyskusje nic nie wnoszą i do niczego nie prowadzą. @Nova Trzeba napisać "@" i pierwsze parę liter loginu, a potem wybrać właściwy.
  4. @Nova @astrokarol Akurat na wybory polityczne chodzę, bo też uważam, że każda mała cegiełka się liczy (choć tak w gruncie rzeczy wyborcy mają zerowy, lub niemal zerowy wpływ na to, co się potem dzieje w kręgach rządowych). Natomiast co do ekologii, to - mimo, że wbrew pozorom również jestem idealistą - niestety, ale moje dotychczasowe doświadczenie jest takie, że takie różne małe działania poprawiają co najwyżej samopoczucie tych nielicznych osób, które je wykonują. A cała reszta ma to w nosie, bo liczy się wygoda i rozrywka. Ewentualnie hajs - przyroda zawsze przegra z biznesem. Jedyna możliwość wg mnie, żeby rzeczywiście zaczęło się coś zmieniać, to pojawienie się bezpośredniego zagrożenia zdrowia ludzi, a jeszcze lepiej - życia. "Bezpośredniego" w sensie "w środę palisz w piecu meblościanką, a w piątek ty i twoja rodzina umieracie na raka płuc". Odroczenie skutku np. o miesiąc już będzie o wiele mniej motywujące. A wszelkie akcje informacyjne itp. mają tylko taki skutek, że ludzie kiwają głowami, tak tak, oczywiście, jesteśmy za ekologią, a potem i tak robią to samo co robili. Zresztą my też - powinniśmy się zrzec komputera, smartfona, samochodu, zacząć kupować np. ryż na wagę, a nie w plastikowych woreczkach itp. Ile z nas to robi? Ja nie, bo nie mam na to czasu. Albo np. powinienem zrezygnować z jeżdżenia autem za miasto na obserwy - i też tego nie robię. I nie zacznę robić, bo ważniejsze jest dla mnie spotkanie z astrokumplami i pogapienie się we w miarę jeszcze ciemne niebo. Czyli wygrywa wygoda.
  5. Słonko, sam fakt, że żyjesz w kraju cywilizacji zachodniej powoduje, że zużywasz masę zasobów planety. To, czy jeździsz rowerem albo oszczędzasz prąd ma znaczenie marginalne. Na samo wyprodukowanie Twojego roweru schodzi pewnie więcej zasobów, niż przeciętny mieszkaniec Etiopii czy innego podobnego kraju zużywa w rok, albo i przez całe życie.
  6. Oczywiście, że wpłynie. Pośrednio. Ideą Starlinka zdaje się jest to, żeby dostęp do internetu był wszędzie, na całej kuli ziemskiej. Ale żeby mieć dostęp do internetu, to trzeba mieć prąd, którym zasilane są chociażby urządzenia z przeglądarkami internetowymi. A co zrobią lokalsi w jakichś wioseczkach gdzieś na końcu świata, jak im zamontują w miarę stabilne źródła prądu? Otóż pierwsze co zrobią (oczywiście po założeniu sobie konta na Facebooku), to ponastawiają wszędzie gdzie się da nowe lampy. Jestem sobie nawet w stanie bez problemu wyobrazić akcje charytatywne, przeprowadzane przez różne NGOsy zatroskane losem dzieci w Kenii czy w innym Mozambiku, pod tytułem "Elektryczność w każdej wiosce na pustyni! Kup cegiełkę i pomóż dzieciom z Afryki w skorzystaniu z edukacyjnych zasobów internetu!". W efekcie ani się obejrzymy, a te różne Namibie, do których latacie podoświadczać ciemnego nieba, pod względem LP zaczną wyglądać tak jak Europa. A najbliższa ciemna miejscówka będzie na Marsie, tak jak napisał @Behlur_Olderys . Nie robię sobie żartów Mam na myśli tą "inwigilację ciasteczkową", która już ma miejsce - za każdym razem, gdy klikamy "Accept" w okienku "We value your privacy" po wejściu na jakąś nową, wcześniej nieodwiedzaną stronę www. Obecnie dzięki dokładnemu profilowaniu użytkowników internetu można manipulować masami i zmieniać chociażby wyniki wyborów w polityce. Wyobrażacie sobie, co się bedzie działo, jak do internetu dostaną dostęp te miliony czy nawet miliardy ludzi żyjących obecnie np. w Afryce w warunkach mniej-więcej kamienia łupanego? Jaka skala manipulacji będzie możliwa w takich społecznościach? Całkowicie się z tym zgadzam. Nie życzę sobie, żeby jakiś biznesmen, nawet jeśli wizjoner i idealista, samowolnie umieszczał sobie setki satelitów na niebie które "należy" także do mnie, bez mojej zgody, tylko dlatego, że uważa, że każdy człowiek na Ziemi marzy o tym, żeby mieć wszędzie dostęp do internetu. Takie podejście trochę mi przypomina sytuację, w której mieszkańcy jakiegoś miasteczka położonego przy lesie, który ich żywi i odziewa, jarają się pojawieniem się ogromnych harvesterów do wycinki lasu. Bo te harvestery takie nowe, kolorowe, mają migające światełka, i nikt ich wcześniej nie widział. I organizują wspólne pikniki na oglądanie jak te harvestery przejeżdżają przez rynek miasteczka. Ale umyka im ten drobny fakt, że za moment te właśnie śliczne nowe harvestery wyrżną w pień ten las, który jest dla ludności miasteczka źródłem utrzymania. Tak, wiem - analogia nieco przesadzona (oby ) Użyłem określenia "powinni", mając na myśli "spodziewałem się, że astrofotografowie (i astroamatorzy) najwięcej emocji będą wykazywać przy obserwacjach obiektów naturalnych". Jakby nie patrzeć, astrofotografia jest pewnego rodzaju fotografią przyrodniczą, polegającą na uwiecznianiu wyglądu natury. Dlatego zaskoczyło mnie to, że wątek dotyczący całkowicie sztucznego zjawiska ma już 10 stron, wypełnionych postami pełnymi ekscytacji. Oczywiście, nikomu nie bronię jarać się tym czym się jara - po prostu zaskoczyła mnie intensywność i liczebność reakcji. Serio, od czasu jak jestem na forach astro to nie pamiętam takich reakcji - chyba nawet tranzyt Wenus czy Merkurego nie był traktowany z takimi emocjami... A poza tym - budowanie z Lego wg własnych pomysłów to jednak trochę coś innego niż jaranie się czymś, co w dalszej perspektywie może nam mocno utrudnić uprawianie naszego hobby (patrz początek posta), a dodatkowo spowoduje lawinę innych problemów (więcej dostępu do internetu to więcej ludzi ślęczących po nocach i gapiących się w ekrany, a więc więcej bezsenności, depresji itp. itd.). Która właśnie dzięki rozwiązaniom typu Starlink ma niestety szansę szybciej się zakończyć
  7. Ja pierniczę, jestem w lekkim szoku. Chyba nigdy żaden DS, ani nawet supernowa, nie wzbudziły takiej ekscytacji, jak te kolejne dziesiątki czy setki kilogramów kosmicznego śmiecia, wyprodukowanego przez ludzi. Wyczekiwanie w piżamie, żeby koniecznie zobaczyć jakieś świecące, sztuczne cholerstwa, które docelowo tylko zwiększą uzależnienie ludzkości od internetu i usprawnią inwigilację? Szok. Astrofotografowie, którzy teoretycznie powinni się jarać zjawiskami naturalnymi, stoją w rządku jak Polska długa i szeroka, podekscytowani jak dzieci, żeby zobaczyć produkty człowieka, które być może przyczynią się do jeszcze większego LP i zakłócą astrofoto i obserwacje wizualne. Jak dla mnie to te całe Starlinki mogą się spalić w cholerę w atmosferze, a pod niebem będę robił co się da, żeby mieć ich w polu widzenia jak najmniej.
  8. Żeby przy ISO 100 osiągnąć podobną jasność obrazu, co przy ISO 800, to trzeba naświetlać 8x dłużej (albo otworzyć szerzej obiektyw - jeśli np. przy ISO 800 mieliśmy f/5.6, a przy ISO 100 daliśmy f/2.8, to trzeba naświetlać tylko 2x dłużej - bo f/2.8 to 4x więcej światła niż f/5.6). Wyższe ISO maskuje szum odczytu, ale zmniejsza nam zakres dynamiczny (łatwiej przepalić jasne gwiazdy) - to są wszystko rzeczy podstawowe, z których zdaję sobie sprawę, jak również z tego, że na finalną widoczność DSa na zdjęciu ma wpływ masa dodatkowych czynników. Dlatego nie ma sensu mówienie, że "tylko wysokie ISO daje dobre rezultaty", albo "tylko niskie ISO", bo różne są aparaty, i różne są warunki panujące w danym momencie na miejscówce podczas sesji. Ale odbiegamy od tematu - przypominam, że wątek dotyczy dziwnego gradientu, który pojawia się na gwiazdach. Przyjrzałem się dokładniej fotkom z Jupitera, i mam wrażenie, że na nich też jest to przekolorowanie - gwiazdki na górze kadru są bardziej pomarańczowo-żółte, a na dole bardziej niebiesko-zielonkawe. Efekt jest słabszy niż na fotkach z Samyanga, ale zdaje się, że jest. Być może ma to związek z czasem ekspozycji - Jupiterem naświetlałem max 60 sekund, bo nie miałem jeszcze guidingu, a Samyangiem minimalnie 120 sekund. Muszę to jeszcze potestować, bo na 100% pewności nie mam, czy to faktycznie dłuższy czas ekspozycji wpływa na ten gradient.
  9. Dokładnie o to chodzi - większy szum przy wyższym ISO ukrywa pasy. Tak rozumiem to co piszą pod powyższym linkiem i pod tym: http://dslr-astrophotography.com/iso-dslr-astrophotography/ A te koncentryczne okręgi to właśnie jest przypadłość Samyanga, piszą o tym np. tu: https://www.cloudynights.com/topic/581302-concentric-ring-problem-with-d800e-and-samyang-135mm/ @Tayson, co masz na myśli pisząc "ABE"? Aberrację chromatyczną?
  10. Hej, dzięki za odpowiedzi! Nie umiem ocenić, czy te pasy są wynikiem uszkodzenia, bo nie mam skali porównawczej - ten Canon 1000D od @Maro21 to jedyny aparat który jak na razie używam w astrofoto. Ale opierając się na tym, co piszą tu http://dslr-astrophotography.com/iso-values-canon-cameras/ : Canon cameras can suffer from banding noise and you might find that you need a higher ISO even than listed below to cancel this out properly. wywnioskowałem, że przy niskim ISO takie pasy mają prawo się pojawić. @Tayson, zwróć uwagę, że ta fota z pasami jest na ISO 100. Jeśli możesz, sprawdź proszę którąś robioną na ISO 800 - tam już tych pasów nie powinno być. Ale tak jak pisałem - być może te pasy są wynikiem uszkodzenia, a nie naturalną cechą matrycy tego Canona. Zastanawiam się rzeczywiście nad zakupem aparatu, więc możliwe, że niedługo będę mógł porównać i sprawdzić...
  11. Hej, dzięki wszystkim za odpowiedzi Samyanga sprawdziłem - nie ma żadnych styków z tyłu, czyli teoretycznie w sofcie powinno być tak samo i dla Samyanga, i dla Jupitera (chyba że konstrukcja samego bagnetu jakoś się różni). Poniżej link do kilku zipów z rawami: https://we.tl/t-hb2BbvABMB W każdym zipie jest po 10 rawów, wszystkie robione tym samym egzemplarzem Canona 1000D. Trzy zipy są z rawami z Samyamgiem, jeden z rawami z Jupitera 37A. Każda sesja była robiona na innych ustawieniach czasu i iso, w Samyangu przysłona f/2.8 albo f/4.0, Jupiter na f/5.0 (tak, 5.0, ustawione na oko pomiędzy 4.0 i 5.6). Rawy z Jupitera załączam do porównania - raczej nie widzę na nich tego poczerwienienia na górze i poniebieszczenia / pozielenienia na dole kadru. W przypadku Samyanga najbardziej ten gradient widać bodajże na rawach z ustawienia f/2.8, 120 s, iso 800.
  12. Ja staram się wywolywać rawy przed stackowaniem, bo bardzo mi zależy na w miarę "naturalnych" kolorach, uzyskiwanych zawsze w ten sam sposób. Regim (program do stackowania którego używam) przy debayeryzacji daje zieloną dominantę, którą można usunąć później, ale jest to już arbitralna ingerencja w kolor, której chcę unikać. Digital Photo Profesional 4 daje kolor niemal taki sam jaki jest na jpg-ach z aparatu, bez żadnej ingerencji z mojej strony, dlatego z nim kombinuję. Z ciekawości - wrzuć może rawy z Nikona do jakiegoś dedykowanego nikonowego softu do wywolywania, i zobacz czy ten dziwny gradient znika. U mnie w DPP4 znika, stąd wniosek że to kwestia softu. Ale nie wiem (jeszcze ) jak ustawić np. RawTherapee (daje większe możliwości od DPP4), żeby ten gradient zniknął. A jeszcze zauważyłem, że DPP4 traktuje inaczej rawy z tego samego Canona 1000D, ale robione z Jupiterem 37A. W rawach z Samyanga są automatycznie usuwane hoty i chyba lekkie odszumianie, a w rawach z Jupitera tego nie ma. Mimo, że to dokładnie ten sam aparat! Interpretuję to tak, że soft aparatu "zaszywa" w rawie jakieś informacje o obiektywie, i że z Samyanga ma tych informacji więcej niż z Jupitera. Bo Samyang ma standardowy canonowski bagnet, być może z jakimiś złączami (muszę to sprawdzić), a Jupitera podłączam przez adapter eos-m42, więc elektronika aparatu totalnie nie wie, jakie szkło ma założone.
  13. Hej, od czasu gdy z Canonem 1000D używam Samyanga 135 mm (jakieś 2 miesiące) zauważyłem, że pojawił mi się dziwny gradient na gwiazdach. Gwiazdy w górnej części kadru mają zafarb czerwonawy, a w dolnej niebieskawo-zielonkawy, i nie zależy to od rejonu nieba / wysokości nad horyzontem. To jpg z surowego stacka z ostatniej sesji, trochę tylko podciągnąłem saturację i rozblurowałem całość, żeby lepiej pokazać kolorki gwiazd: Na stacku z rawów wywołanych do tiffów w RawTherapee widać to jeszcze wyraźniej (ponownie trochę podciągnięta saturacja i blurek): Zacząłem podejrzewać, że może ten Samyang jest jakiś nie teges, ale chyba jest OK, ponieważ wywołanie rawów do tiffów w dedykowanym programie Canona Digital Photo Profesional 4 daje normalne kolory (stack z tiffów, podciągnięta saturacja + blur): Ktoś się może z czymś takim spotkał, i ma jakiś pomysł co z tym fantem zrobić...? Zapewne da się to skorygować jakąś maską i korektą gradientu w PSie / GIMPie, ale chodzi mi o rozwiązanie, które będzie działać automatycznie, tak żeby już w trakcie debayeryzacji / stackowania uzyskać jednolity kolor gwiazd w całym kadrze. Co najdziwniejsze, gdy używałem zwykłego Jupitera 37A 135 mm, to kolory gwiazd były jednolite w całym kadrze, dopiero po przejściu na Samyanga pojawił się ten kiks... Ponadto aparat też jest raczej sprawny, bo dzienne zdjęcia wychodzą OK...
  14. Hej, na Astromaniaku jest wątek "Wrocław i okolice", tam się na bieżąco umawiamy na wyjazdy - mamy mocną grupę kilku osób stale jeżdżących w teren (o ile jest pogoda ), są wizualowcy, są astrofociarze, mamy sporo sprzętu, więc jak coś to zapraszamy
  15. Jeszcze w uzupełnieniu do poprzedniego posta - pamiętasz moje pomiary ze wskazówką przyczepioną bezpośrednio do napędu EQ3-2? Jeden obrót wału napędu trwał ok. 15 minut, więc powtarzalne prawidłowości błędu PE zaczynało być widać dopiero po mierzeniu przez godzinę. Napęd cyklicznie przyspiesza i zwalnia - przekłada się to na ruch gwiazdek na kolejnych zdjęciach na zmianę w przód i w tył (bo napęd raz kręci się szybciej niż niebo, a raz wolniej), a na wykresie PHD widać to właśnie jako sinusoidę w RA. Ten wykres, który pokazałeś, na pierwszy rzut oka wygląda jak fragment sinusoidy wynikającej z PE, ale gdy się weźmie pod uwagę, że pomiar trwał nieco ponad 2 minuty, to staje się oczywiste, że taki kształt to drobna fluktuacja, więc trudno cokolwiek wyrokować. Trzeba to puścić przez dłuższy czas. Oczywiście, że seeing ma spore znaczenie przy guidingu - przecież w guidingu chodzi o to, żeby gwiazdka guidująca była cały czas w tym samym miejscu kadru kamerki guidującej. Seeing powoduje, że gwiazdka "pływa", a czas takiego ruchu to ułamki sekund. Dlatego ważne jest, żeby nie ustawiać czasu ekspozycji guidingu na zbyt niskie wartości (pisał o tym @Maro21 na AM) - bo jak dasz czas np. 1 sek, to przypadkowe ruchy gwiazdy wynikające z seeingu, zamiast się uśrednić, zaczną być brane przez PHD2 jako ucieczki, które należy korygować. U mnie z ogniskową guidera 90 mm i pikselem kamerki 3,75 um tego problemu raczej nie ma, bo zmiany położenia gwiazdki wynikające z seeingu są w tej skali minimalne. Ale przy większych skalach (w sensie mniej arcsec/px) zaczyna to być istotne. A co do tego, gdzie na wykresie widać seeing - wg mnie najlepiej go widać na wykresie Dec, z wyłączonym guidingiem w Dec. Ruchy gwiazdki wynikające z seeingu to te "zęby piły" - raz w górę, raz w dół, losowo, niezależne od ogólnego, długoczasowego trendu ucieczki gwiazdy w górę lub w dół (czyli ogólnego nachylenia wykresu Dec, które z kolei wynika z niedokładnego ustawienia na Polarną). W RA mogą jeszcze dochodzić drobne zrywy napędu, niezależne od głównego sinusoidalnego trendu PE, dlatego seeing wolę oceniać w Dec.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.