Jump to content

Piotr K.

Społeczność Astropolis
  • Posts

    538
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

Recent Profile Visitors

3277 profile views

Piotr K.'s Achievements

341

Reputation

  1. Hej, jakiego używasz flattenera? Po wpisaniu w SkySafari parametrów ED120 + FF/R 0,85x od SW i Canona 6D pole widzenia wychodzi tylko trochę większe niż na Twoim zdjęciu, czyli niewiele brzegów obrazu odciąłeś. I drugie pytanie - na czym wieszasz tego ED120, że ciągniesz suby po 5 minut? Też mam ED120, do tej pory używałem go do wizuala, ale przymierzam się do foto - a to długa tuba, lubiąca wpadać w drgania...
  2. Nie tylko się wybieram, ale też prowadzę tam część zajęć. Z rejonu Wrocławia jedzie jeszcze dwóch kolegów. Może jeszcze ktoś, ale o tych dwóch wiem :)
  3. Są jeszcze wolne miejsca na Izerskie Długie Ekspozycje 2021 - ok. 9 miejsc. Zaliczka 50 pln, łączny koszt ok. 200 pln z noclegiem i wyżywieniem (nie pamiętam dokładnej kwoty). Tu są podstawowe informacje: http://www.astro.uni.wroc.pl/astroizery/ide/ide2021.html Jeśli ktoś jest chętny to trzeba pisać na astroizery@astro.uni.wroc.pl. Szczerze polecam, fajna atmosfera, ciemne niebo, ciekawe wykłady i masa rozmów z pasjonatami astronomii
  4. A nie są to przypadkiem wióry zestrugane w trakcie siłowego odkręcania srebrnego pierścienia...? W moim EQ3-2 kilka lat temu też wszystko rozkręciłem, przesmarowałem i wymieniłem podkładki, i ten srebrny pierścień dał się odkręcić bez problemu. Ale gdybym wcześniej nie obejrzał tutoriala, to zdarłbym gwint do cna, bo w życiu bym sam nie wpadł, że na obwodzie pierścienia są blokujące śrubki robaczkowe. Z tego co piszesz wynika, że te śrubki poluzowałeś bez problemu, ale i tak mam wrażenie, że to siłowe odkręcanie pierścienia wynikało ze zdzierania jakiegoś metalu metalem... :/
  5. Nie kolego, taki zestaw daje Ci dokładnie taką samą ogniskową jaką masz, czyli 500 mm. Jedyne co się zmienia przy mniejszym sensorze to pole widzenia - im mniejszy sensor, tym jest mniejsze. Liczy się skala zdjęcia, czyli to, ile sekund łuku (arcsec) przypada na jeden piksel. Jeśli mamy dwa sensory różnej wielkości, ale o tym samym rozmiarze piksela, to dla obu skala (=„powiększenie”) jest identyczna. Jedyna różnica to pole widzenia, czyli ile nieba mieści się w kadrze. To tak, jakbyś w Photoshopie zrobił crop i wyciął np. środkową część kadru, po czym powiększył ten wycinek na cały ekran. Wygląda jakby było większe powiększenie, ale tylko pozornie.
  6. Wobec tego bardzo przepraszam za moje zrzędzenie, i posypuję głowę popiołem - myliłem się. Przepraszam
  7. Panowie, wy naprawdę sądzicie, że autorka wątku uważnie przeczyta wszystko, co tu wypisujecie, i że się jeszcze odezwie? Stare konie, a w bajki wierzą Laska teraz już nawet nie pamięta, że tu cokolwiek napisała, a fundusze dawno przeznaczyła na „ugruntowanie cnót niewieścich”, tzn. błyszczyk, tipsy i kosmetyczkę. Mało tu dzieciaków pisze takie posty? „Mam 300 pln i chcem kupić teleskop, polećcie coś”. Po czym następuje burza mózgów userów forum, zażarta dyskusja, sto pomysłów i propozycji, a dzieciak się więcej nie odzywa, bo miał kaprys na teleskop, ale mu przeszło po 15 minutach, a czytać jakichś technicznych wywodów mu się nie chce. A wyście się już tu nawet zdążyli pokłócić jak przedszkolaki (a ja to wszystko czytam, nie wiem po co ).
  8. Bardzo podobny efekt obserwuję w moim Samyangu 135 mm. Jaśniejsze gwiazdy wychodzą w miarę OK, ale słabsze zawsze mają mniej lub bardziej delikatny zielonkawy odcień. Kombinuję nad tym od lat. Najpierw sądziłem, że to może przez zbyt krótkie ekspozycje - miałem wąziutkie histogramy, ledwo odklejone od lewej, sądziłem, że może przy rozciąganiu zielony idzie w prawo nieproporcjonalnie dalej niż czerwony. Ale potem zacząłem naświetlać dłużej, histogramy mam teraz w ok. 1/5-1/4 wykresu, a efekt zieloności nadal się utrzymuje, i nie jestem w stanie tego ogarnąć w "uczciwy" sposób - to znaczy pracując tylko na levelsach, bez zaznaczania samych gwiazd i bez stosowania protez typu HLVG. Ostatnio podejrzenie padło na aberrację chromatyczną - to dzięki Sirilowi, który defaultowo rozdziela obraz na kanały, więc od razu widać, który kanał jest ostry, a który nie. Załączam animowanego gifa z wycinka kadru koło M107 (stack z ok. 70 klatek po 2 minuty, Canon 4000D, iso 1600) - Samyang 135 mm, przymknięty do f/4, ostrzone maską Bahtinova najlepiej jak się dało. Załączam też wersję kolorową tego wycinka kadru, można sobie pomierzyć pipetką kolory poszczególnych gwiazdek. Jak widać G jest w punkt, R nieostre, a B też by mogło być lepsze. Podejrzewam, że zielonkawe gwiazdki biorą się stąd, że gdy G jest ostry, a więc punkty są małe i jasne, to R jest nieostry, a więc jasność R w obszarze pokrywającym się z G jest mniejsza (bo R jest "rozlane" na większej powierzchni). Stąd mogłaby się brać przewaga jasności G i zielonkawość gwiazdek, której nie da się wyrównać samymi levelsami - albo ja nie umiem, mimo wielu prób i różnych kombinacji.
  9. W 100% to popieram. Ten "kawałek kartonu" jest idealny do objęcia jednym rzutem oka tego, co w danym momencie widać na niebie, pozwala też z szerszej perspektywy zrozumieć ("poczuć") jak to działa. Obrotowa mapka to taki rzut oka z szerszej perspektywy, podczas gdy wszelkiego rodzaju aplikacje zawsze mi się kojarzyły z oglądaniem nieba przez dziurkę od klucza - owszem, można oddalić widok, tak że widać całe niebo, ale wg mnie to nie to samo. Poza tym przy korzystaniu z aplikacji osoby początkujące muszą na początku ogarnąć nie tylko niebo, ale też zasady obsługi danego programu. Prowadzę od czasu do czasu zajęcia z astronomii amatorskiej dla początkujących, i widzę, że dzięki prostocie obrotowych mapek ludzie błyskawicznie zaczynają "czuć" co, gdzie i kiedy powinno być na niebie widoczne. Fajnie też można ludziom uzmysłowić, że dane konstelacje są widoczne przez cały rok - tylko że czasem w nocy, a czasem w dzień Ponadto mapka obrotowa ma jeszcze jedną zaletę - nie można zrobić zooma, nic z niej nie znika ani się na niej nie pojawia w zależności od powiększenia. Jest na niej zaznaczone raptem kilkanaście czy kilkadziesiąt obiektów, zawsze tych samych, i dlatego wg mnie na początek jest idealna do ogarnięcia podstaw. W przypadku programów typu Stellarium strasznie mnie drażni, że obiekty pojawiają się i znikają w zależności od ustawionego powiększenia - jest to strasznie mylące i bardzo utrudnia zgrubne zorientowanie się, jakie obiekty w danym momencie są widoczne. A poza tym mapce nigdy się nie wyczerpie bateria, nie niszczy adaptacji wzroku do ciemności i nie szkodzi jej wilgoć (a w każdym razie mniej niż telefonowi), no i jest tania jak barszcz
  10. Jak dla mnie to jest zwykły błąd okresowy, który rozkminiałem animacją w podobny sposób kilka lat temu w EQ3-2. Ale jeśli wcześniej też fociłeś bez guidingu, tą samą ogniskową, i tego efektu nie było, to nie wiem...
  11. I tak oto zostałem roszczeniową młodzieżą z wyuczoną bezradnością Ale że z krytykowaniem mojej skromnej osoby nie mam żadnego problemu, więc co mi tam - mogę być A na serio, to myślę @Agent Smith , że trochę opacznie odczytałeś moje intencje. Nie chodzi mi o to, żeby ten czy ów stary wyjadacz pokazywał workflow pt. „zrób tak i tak, a będziesz miał gwarantowany APOD”. I absolutnie nie uważam, że ktokolwiek ma obowiązek pomagania. Ponadto bardzo lubię czytać wszelkie instrukcje obsługi (jakiś czas temu rzuciłem się np. na manual do Sirila i przeczytałem go od deski do deski), więc moje pytanie dotyczyło wyłącznie namiaru na źródła, które warto poznać, ponieważ ich autorzy wiedzą co robią, i robią to prawidłowo. Nie oczekuję, że ktoś mi poda gotowe przepisy. To, co napisał kolega @Grzędziel o sałatkach jarzynowych w sosie HST zrozumiałem jako wniosek dotyczący prac publikowanych tu na Astropolis. Wg mnie 99% tych prac jest na poziomie dowodzącym, że autorzy mają opanowane podstawy warsztatu, stąd było moje pytanie - jeśli te prace oceniane są tak nisko, to z jakich źródeł wiedzy korzystać, żeby nie popełniać takich (dla mnie niewidocznych) błędów? Ale możliwe, że chodziło o jakieś faktycznie zmasakrowane bohomazy np. z Astrobin, z przyciętymi histogramami, buraczkowo-zielonym balansem kolorów itp. Na Astrobin raczej nie zaglądam, więc nie wiem, co tam się pojawia - ale gdy czasem zerknę, to faktycznie zdarza mi się zdziwić, źe ludzie publikują takie potworki, w których nawet ja widzę podstawowe błędy. Więc może chodziło o takie właśnie potworki, a nie o to, co się pojawia na AP :)
  12. A jak oceniasz prawdopodobieństwo, że ten zalew dziesiątkami zmasakrowanych sałatek jarzynowych bierze się z podanej wyżej porady pt. "trzeba samemu eksperymentować"? Pytam o podstawy warsztatu, a dostaję odpowiedż, że materiałów jest dużo i trzeba szukać samemu. Czyli wracamy do punktu wyjścia - chcesz się czegoś nauczyć poprawnie, to musisz sam do tego dojść. Pewnie, że jest sporo materiałów po angielsku. Można się z nich np. dowiedzieć, że w Sirilu jest taka czy inna świetna opcja, i choć autor tutoriala nie ma pojęcia, jak jej używać, to z pewnością dobrze, że jest, i "it's fun to play with" (The Lazy Geek, o ile dobrze pamiętam), albo że autor tutoriala nie przesuwa środkowego suwaczka dalej w lewo niż prawy brzeg górki histogramu, żeby uniknąć data clipping (nie pamiętam, który to był geniusz obróbki), albo że dzięki założeniu aparatu z APS-C do RedCata uzyskujemy ogniskową 400 mm (imć pan Jones z Astrobackyard). Itp. Itd. Nóż się w kieszeni otwiera Dzięki za namiar. Książka jest dostępna na Amazon w cenie odpowiedniej dla tuzów Astropolis : https://www.amazon.com/Making-Every-Photon-Count-Astro-Photography/dp/B00J5PL6JK lub dla normalnych ludzi na First Light Optics: https://www.firstlightoptics.com/books/making-every-photon-count-steve-richards.html Nawet chciałem zamówić, ale rzut oka na spis treści (dzieki za zdjęcie! ) kazał mi się zastanowić. Na ok. 200 stron niecałe 50 wydaje się dotyczyć kwestii parametrów ekspozycji i obróbki (Film your object, Finish your object, Correcting optical aberrations), a reszta to informacje sprzętowe. Jeśli wg Ciebie to, co dotyczy obróbki, jest wartościowe, to książkę zamówię. Dobra, ale teraz na poważnie - wiem, że podanie konkrentych, wartościowych linków wcale nie jest takie proste. Siedzę od lat w akwarystyce, przez ten czas zdobyłem wiedzę i doświadczenie pozwalające mi mniej-wiecej ogarniać temat, ale gdy od czasu do czasu dostaję pytania jak zacząć, to łapię się na tym, że nie potrafię podać konkretnych namiarów na wartościowe źródła. Bo doświadczenie i świadomość co i jak nabywa się przez lata, zdobywając wiedzę z książek i z netu, a potem weryfikując w praktyce własnymi działaniami, co jest skuteczne, a co nie. Żródeł, z których przez lata korzytałem, było tyle, że nie sposób sobie ich przypomnieć ani odnaleźć na zawołanie. Po prostu pewne rzeczy się już wie, bo się nimi nasiąkło przez te wszystkie lata Ale zamiast konkretnych linków zawsze jestem w stanie podać kilka podstawowych zasad, które początkującego uchronią przed porażką. Więc może z takiej mańki by to ugryźć w kwestii astrofotografii? Kilka podstawowych zasad, które można zastosować będąc na początku nauki astrofotografii, gdy korzysta się z DSLRa lub kamery OSC, możliwych do zastosowania w darmowych programach typu DSS i GIMP. Nie mówię o tym, żeby nie obcinać histogramu z lewej, bo to raczej każdy wie (a może nie?) - ale o takich, które - gdy się je złamie - powodują ból zębów zaawansowanych astrofociarzy. Choć z drugiej strony zasada typu "nie dopuszczaj do rozlewania się gwiazd przy rozciąganiu histogramu" niewiele da - bo co z tego, że ją znam, jeśli nie umiem tego zrobić w GIMPie...
  13. A gdzie można poczytać lub obejrzeć instrukcje o (prawidłowych) podstawach warsztatu? Serio pytam
  14. Moje doświadczenie z Equinoxem 120 SW i montażem AZ4 na stalowych nogach 1,75” jest takie, że przy niskich powiększeniach rzędu 30x jest bardzo dobrze, a przy wysokich, planetarnych, drgania tuby zaczynają być widoczne. Equinox 120 to długa i ciężka tuba, łatwo wpada w drgania, które wprawdzie gasną po kilku sekundach, ale przy dużym powiększeniu obiekty szybko uciekają z pola widzenia, więc znowu trzeba dotykać montaż albo teleskop, znowu drgania, i tak w kółko. Dlatego planety najlepiej mi się obserwowało Dobsonem GSO 10”, a Equinox był do DSO. PS: „z tym, że” piszemy osobno
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.