Jump to content

dobrychemik

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    175
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

96 Neutral

About dobrychemik

  • Rank
    Antares

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Kraków
  • Zainteresowania
    Ograniczam się głównie do astronomii, kosmologii, genealogii, biologii i chemii.
  • Sprzęt astronomiczny
    MAK SW 127/1500, NEWTON GSO 150/600, EQ3-2 + napęd 2D, Canon EOS M50

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. A skąd by się wzięły te tysiące bomb na orbicie Księżyca? Pojedynczo z Ziemi by tam były transportowane? Im więcej startów tym większe ryzyko, że za którymś razem bomba zostanie rozsiana w atmosferze.
  2. Projekt Orion to mrzonka. Wyobraźcie sobie co by było, gdyby taki napakowany tysiącami bomb atomowych statek uległ awarii i się roztrzaskał tuż po starcie. Przy awarii jest skrajnie mało prawdopodobne, by niewykorzystane bomby wybuchły, ale albo ulegną zniszczeniu i uwolnią materiał rozszczepialny, albo spadną nieuszkodzone i wtedy zlecą się tysiące poszukiwaczy skarbów, by sobie znaleźć swoją osobistą bombę atomową. Po miesiącu każdy desperat na Ziemi z dostępem do odpowiedniej gotówki mógłby sobie kupić taką bombę i poczęstować nią sąsiada.
  3. A czemu nie? Wszędzie się podreśla jaki to dobry RC do astrofoto, ale czy to od razu musi znaczyć, że jest zły do obserwacji wizualnych? Bardzo proszę o podanie konkretnych wad wykluczających RC z wizuala.
  4. Z budżetem ok. 7000 ja bym na pewno nie szedł w żadnego Dobsona, tylko wybrał jakiegoś rozsądnego paralaktyka z napędem. Choć na razie nie planujesz iść w astrofotografię, to przynajmniej będziesz już miał sprzęt, który w dowolnym momencie zaczniesz używać do focenia. A obserwacje wizualne też wg mnie są wygodniejsze, gdy cały czas masz obiekt w środku pola widzenia. Proponowałbym montaż EQ-5 z napędem (jakieś 2000 zł) a do tego tubę R-C 200/1600: https://teleskopy.pl/product_info.php?cPath=21_287&products_id=2753&lunety=Tuba GSO RC Ritchey Chretien 8 200 1600 f 8 OTA M LRS Sprzęt poręczny podobnie do MAKów, wyraźnie tańszy, a jakością obrazu nie ustępujący (kolega ma wersję 6 cali i bardzo sobie chwali R-C od GSO). Za pozostałe 2000 zł dokupisz niezbędne akcesoria, głównie okulary, filtry, kątówkę.
  5. Zrób zdjęcie wyciągu z zamontowanym okularem i ustawioną ostrością, porównam z moim GSO (mam 150/600 OTA). U mnie jest tak, że muszę używać przedłużkę 2.0/2.0, aby okular ostrzył - ognisko rzeczywiście mam mocno wysunięte.
  6. Masz tubę GSO. Czytałem, że GSO montuje lustra wyżej niż SW, dzięki czemu ognisko jest lepiej wyprowadzone i dostępne dla aparatów. Chyba że tuby do Dobsonów robią inaczej niż wersje OTA.
  7. A czemu gwiazdy są tak dziwnie zdeformowane, nawet w środku kadru?
  8. Ależ oczywiście! Zastanawia mnie tylko jak bardzo ingerujecie w fotografie i w jakim stopniu efekt końcowy jest jeszcze fotografią, a w jakim już dziełem sztuki. Odnoszę wrażenie, że skłaniacie się raczej ku dziełom sztuki. W żadnym razie nie traktujcie tego jako zarzut, astrofotografia amatorska ma dawać frajdę i każdy powinien ją uprawiać właśnie tak, jak ma ochotę. Po prostu po przeanalizowaniu tematu myślę, że mnie w astrofotografii bardziej pociąga uchwycenie informacji o obiekcie niż przedstawienie jego piękna. Pewnie skrzywienie zawodowe.
  9. Wg Ciebie mniejsza waga, mniejsze gabaryty i prostsza mechanicznie budowa nie stanowią przewagi bezlusterkowca nad lustrzanką? To, że oboma typami urządzeń można robić to samo, nie znaczy, że jedno z nich nie może być lepsze od drugiego. - Cena - cóż, jak coś jest lepsze, to zwykle jest droższe. - Wizjer optyczny - już wolę mieć wizjer z OLEDem i brak ruchomego lustra. A i tak niemal zawsze korzystam z ekranu, a nie wizjera. - Słabe baterie? Skoro aparat ma być mniejszy to i baterię ma proporcjonalnie mniejszą. Kupujesz dodatkową za 35 złotych (tyle dałem za zamiennik) i jest spokój. - Ceny obiektywów EF-M i EF są praktycznie takie same. Oczywiście wybór szkieł EF-M jest o wiele mniejszy, ale co to za problem? Kto planuje kupować do zaawansowanego, ale AMATORSKIEGO aparatu więcej niż 2-3 obiektywy? Poza tym po dokupieniu aktywnego (500 zł) lub pasywnego (100 zł) adaptera można podpiąć szkła EF do aparatu EF-M. - Kiepska giełda - Kuriozalny argument: wadą jest fakt, że ludzie nie sprzedają starych egzemplarzy nowego sprzętu? - Sama elektronika - elektronika akurat jest taka sama - Canon jakoś nie wpadł na pomysł, by robić inne procesory i matryce do obu typów sprzętu. Sugerujesz, że do droższego sprzętu selekcjonują gorsze procesory? Litości...
  10. Tak, Tak, dzięki bezlusterkowcowi nie bawię się projekcję okularową i efekty są lepsze. Odnośnie wizjera: mój model go ma. Co prawda to jest wizjer optyczny jak w lustrzankach, ale czy rzeczywiście używasz wizjera podczas robienia zdjęć astro? Ja wolę sobie patrzeć na większy ekranik. Podpinanie laptopa. Wydało mi się oczywiste, że nie muszę tłumaczyć, iż chodzi o pracę z kamerami astronomicznymi. To samo odnośnie pracy za dnia - nawet w nawiasie masz to wyjaśnione. Zamiast się na siłę głupio czepiać staraj się czytać ze zrozumieniem.
  11. Próbowałem projekcji okularowej w konfiguracji: MAK127 + Morfeusz9mm + redukcja gwintu + Panasonik Lumix FZ38. Po kilku nocach bawienia się w robienie zdjęć stwierdziłem, że to nie ma sensu i kupiłem bezlusterkowca Canon M50. Bezlusterkowce mają kilka zalet w porównaniu do lustrzanek czy też kamer specjalistycznych: - lżejsze i mniejsze niż lustrzanki - pod względem mechanicznym prostsza budowa niż lustrzanki, więc mniej elementów, które mogą się zepsuć - nie trzeba podpinać sprzętu do laptopa - dzięki sparowaniu z tabletem zdalnie robi steruje się aparatem bez jakichkolwiek kabli i z podglądem na ośmiocalowym ekranie - świetna sprawa - w ciągu dnia używasz jako zwykły, cywilny aparat/kamerę (przewaga nad specjalistycznymi kamerami astro)
  12. Obserwując zamieszczane tutaj przez Was fotografie zastanawiam się na ile tytułowy aforyzm G.B.Shawa, w oryginale przyrównujący kobiety do przekładów literatury, odnosi się również do Waszych dzieł. Nie da się nie zauważyć, że pod każdym zdjęciem z bardzo wyrazistymi kolorami od razu są liczne ochy i achy. Domyślam się, że każdy będzie deklarował, że tak obrabia zdjęcie, by kolory były "naturalne". A mimo to, każdy z Was, nawet wychodząc dokładnie z tych samych danych wejściowych, uzyska zauważalnie inny efekt końcowy. Być może nawet analizując odpowiednio duże próbki poszczególnych autorów można by wywnioskować o ich preferencjach kolorystycznych. Zastanawiam się nad Waszym podejściem. Czy podstawowym celem jest uzyskanie ładnego zdjęcia, które będzie się podobało możliwie licznym odbiorcom, czy może priorytetem jest zawarcie na zdjęciu jak najwięcej informacji (kolor służy nie tylko jako nośnik wartości estetycznej, ale i informacji o obiektach)? Albo może niektórzy mają na celu odwzorowanie jak najbliższe temu, co by człowiek zobaczył własnymi oczami, gdyby miał sposobność zobaczyć dane obiekty z bliska. Chętnie dowiem się z pierwszej ręki jak do tego podchodzicie. Ja sam jestem dopiero na samym początku przygody z astrofotografią i jeszcze nie wiem w którą stronę pójdę. Pomyślałem, że każdy z fotografujących mógłby przetestować swój sposób obróbki materiału. Zrobić sobie nocne zdjęcia np. swojej kuchni, albo psa na trawniku, czy też widoku plenerowego dokładnie z takimi samymi filtrami, kamerami etc. jak robi fotografie astronomiczne. Następnie taki materiał DOKŁADNIE TAK SAMO obrobić jak materiał z jakąś swoją ulubioną mgławicą. Ciekawe czy wyszłyby w miarę naturalne kolory czy jednak lekko bajkowe.
  13. Trochę a propos tematu tego wątku. Przypomniało mi się moje niezwykłe podekscytowanie, gdy jako dziecko pierwszy raz spojrzałem przez lornetkę (ruska 8×30) na nocne niebo. To było niesamowite! Gwiazdy wreszcie były widoczne nie jako punkty, ale tarcze! Rewelacja! Po kilku minutach kubeł zimnej wody na głowę, gdy postanowiłem wyostrzyć te tarcze i zniknęły zamieniając się w punkty
  14. Nie sądzę. Rynek sprzętu astronomicznego w Polsce jest mały i zdominowany przez DO. Inne sklepy kupujące u nich produkty Baadera można policzyć na palcach jednej dłoni doświadczonego drwala. To detal jest tutaj na pierwszym miejscu. W mojej opinii Detla jest zbytnio pazerna, dlatego wolę kupować w teleskopy.pl - ceny katalogowe niższe, a zawsze jeszcze coś się utarguje.
  15. DO jest dystrybutorem Baadera w Polsce i teraz uwaga, zabawna sprawa. DO oferuje korektor komy Baader MPCC w wersji z dodatkami do wizuala za 700 zł. Pomyślałem, że spróbuję taniej kupić w teleskopy.pl. I dało się: sprowadzili zestaw z DO i sprzedali za 650 zł. Podobna sytuacja jest z okularami Morpheus Baadera: DO 1000zł, teleskopy.pl 800 zł. Jakie marże detaliczne ma DO? Chyba jakieś horrendalne. Czy bycie oficjalnym dystrybutorem oznacza, że ma się mieć jak najwyższe ceny? Kiedyś mi się wydawało, że im mniej pośredników tym taniej, ale jednak decydująca jest nie ich ilość, ale zachłanność.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.