Jump to content

WielkiAtraktor

Społeczność Astropolis
  • Posts

    1273
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

WielkiAtraktor last won the day on April 28

WielkiAtraktor had the most liked content!

1 Follower

Retained

  • Member Tittle
    Słonecznik

Kontakt

  • Strona WWW
    https://github.com/GreatAttractor/

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

WielkiAtraktor's Achievements

2.7k

Reputation

  1. Celne pytania. Pod tym linkiem można poczytać o dostępności timestampów w ramach różnych API do kamer. O ile dobrze rozumiem: Spinnaker (nowsze kamery FLIR) umożliwia włączenie timestampów... chyba idą wtedy z kamery (?) FlyCapture2 (starsze kamery FLIR/Point Grey): "PC system clock" (tj. kiedy klatkę odebrał driver po stronie kompa - do niczego), "1394 cycle time" - prawdziwy timestamp z kamerki, z momentu zakończenia naświetlania IIDC (DC1394) (starsze kamery FLIR/Point Grey, inni producenci) - "1394 cycle time" też powinien być dostępny, jak sądzę Gdy już dokopiemy się do tego właściwego timestampu z kamerki, to co on właściwie pokazuje? W modelach, jakie tu rozważamy, chyba nie ma wewnętrznego zegara czasu rzeczywistego z bateryjką... To raczej driver inicjalizuje zegar w momencie podpięcia do komputera. Czyli wciąż trzeba dokładnie ustalić, jaki mamy czas ustawiony w pececie.
  2. ...chyba jednak się nie sprawdzi. Zauważmy, że światło padające z jednej i drugiej strony ulegałoby potężnej dyfrakcji na takiej macierzy soczewek. Może się wręcz okazać po dokładnym policzeniu, że efektywna transmisja jest podobna dla obu stron (małe soczewki generują szerszy wzór Airy’ego i konstruktywna/destruktywna interferencja zaczyna bruździć... coś w tym stylu).
  3. Też mnie to ciekawiło, ale na razie nie znalazłem (pod hasłem „true one-way mirror” ludzie od razu przywołują Drugą Zasadę i tyle). Mój własny pomysł (do wiązki skolimowanej) to coś takiego: Powierzchnia między małymi soczkewami jest lustrzana. (Nie jest to idealnie jednokierunkowe, ale dolna strona przepuszcza do góry tylko niewielką część).
  4. No właśnie to z grubsza, że nie tworzą normalnego obrazu, a najwyżej oświetlają kamerkę spektrometru „osobnymi” niejako wiązkami.. Ale chyba jednak mogą! Przynajmniej w LBT; na tej stronie jest rysunek toru optycznego m.in. dla instrumentu LMIRCam, którego jednym z trybów pracy jest najwyraźniej robienie normalnych fotek: A rysunek jest dość sugestywny; niby wystarczy odbić od nachylonych luster i skierować w to samo miejsce: Do focenia może i wystarczy, ale na obserwacje wizualne nie pomoże; jak wspomniał szuu w starym wątku, a MateuszW w tym, fakt, że mamy własną soczewkę w oku i ograniczoną źrenicę, uniemożliwia zwiększenie jasności powierzchniowej obrazu obiektu rozciągłego na siatkówce za pomocą pasywnego instrumentu optycznego (co najwyżej można sobie obraz powiększyć). W przypadku jak na rysunku problemem byłoby chyba to nadchodzenie wiązek składowych z różnych kierunków. Okular+oko by tego skutecznie nie zebrały (...no chyba że mielibyśmy to jednokierunkowe lustro, i bezpośrednio nałożyli wiązki na siebie bez odchylenia).
  5. Skądże, wcale tego nie mówi (to rzeczywiście byłaby bzdura). Mówi, że z przytłaczającym prawdopodobieństwem w przyszłości zaobserwujemy głównie stany o równym rozmieszczeniu atomów. W istocie, z niezerowym prawdopodobieństwem kiedyś tam układ wróci do dowolnego stanu (tw. Poincarego o powracaniu), np. do takiego, gdzie atomu gazu nagle stłoczą się w jednym rogu. Tylko trzeba „trochę” poczekać. Dlatego magiczne lustro jednokierunkowe wydaje się podejrzane: ono przecież zawsze, ze 100% prawdopodobieństwem, miałoby sortować fotony i utrzymywać ten stan.
  6. No nie, w ten sposób się nie da - napisałem w pierwszym poście, dlaczego to gwałci. Co do VLT - o ile rozumiem, to jest tylko do spektrometrii; tj. z płaszczyzny ogniskowej każdego teleskopu bierzemy światło z obrazu interesującej nas gwiazdy, i przekazujemy je (w dość złożony sposób) dalej, by ostatecznie oświetlić nim spektrometr (i tak z kilku stron). "Kombinowanego" obrazu do normalnej fotografii tak nie uzyskują.
  7. Ciekawe! Tu (?) chyba więcej o tym samym: Incoherent Combined Coude Focus.
  8. Ktoś zaproponował to kiedyś na forum astronomia.pl („noktowizor czysto optyczny”), o czym wspomniałem w tym poście: A uniemożliwia, bo jeśli rozważymy zamknięte lustrzane pudełko wypełnione jednorodnie fotonami, to po przegrodzeniu go takim lustrem fotony w końcu wylądowałyby po jednej stronie - taka konfiguracja miałaby mniejszą entropię niż przedtem. @Behlur_Olderys taki "beam combiner" składa tylko wybiórczo niektóre długości fal, prawda? Nie da się tym chyba wypadkowo wzmocnić wiązki, jak chciałby dobrychemik.
  9. Dobry temat, właśnie czytałem niedawno artykuły nt. HabEx i LUVOIR. Drobna uwaga do tego, co napisałeś o mikropędnikach: Wybrano je nie dlatego, że akurat koła zamachowe psuły się w Hubble'u i Keplerze, ale dlatego, że ich niepożądany wpływ na strukturę teleskopów jest znacznie mniejszy („echem niosące się” zniekształcenia, drgania itd.), i można dokładniej i delikatniej dawkować te „szturchnięcia”. Ma to sens, w końcu pędniki są rozmieszczone gdzieś na końcach struktury, a koło byłoby w środku i siłą rzeczy przy rozkręcaniu napierałoby mocno na statek tylko w miejscu zamocowania ośki. Ciekawiło mnie, po jakie licho LUVOIR ma taką wielką osłonę ― jak szersza, to lepiej chłodzi, czy jak?.. Otóż chodzi po prostu o możliwość celowania bliżej Słońca (to 15-metrowe lustro w końcu ciut wystaje).
  10. Seeing wczoraj taki sobie, ale coś udało się złapać między chmurami (RC8/Lunt 50): 30-sekundowe odstępy, razem 48 min.:
  11. Ba, nawet na zdjęciu kamerką planetarną i obiektywem 55 mm kilku najjaśniejszych się dopatrzyłem (mapa).
  12. Ciekawie ma się sprawa z M104 (Sombrero). Ta jasna, jednorodna „mgła” w obrębie pierścienia pyłowego to też gwiazdy (bardzo rozległe zgrubienie centralne), i jako mrowie obiektów dyskretnych (a nie lita „ściana”) nie zasłaniają tego, co za nimi, więc widać też tylną część pierścienia (np. na dokładnym zdjęciu z HST).
  13. Zrobiłem przyrodniczy użytek z nowej kamerki i nakręciłem komarze larwy i poczwarki wyłowione z beczki na deszczówkę. Następnym razem postaram się o jakieś naczynie z płaskimi ściankami, tutaj musiałem zadowolić się kieliszkiem. Fragmenty spowolnione mają prędkość 1/7,5x (226 fps -> 30 fps): (linki do co ciekawszych momentów w opisie). YT popsuł trochę drobne szczegóły swoją rekompresją, więc wstawiam osobno fragment z pracującymi wachlarzykami gębowymi (w zwolnionym tempie): wachl.mp4 Nakręcone kamerą Blackfly-S BFS-U3-16S2M z obiektywem C-mount 16 mm/1,4@f/3 z dodatkowym adapterem 5 mm robiącym za pierścieniem makro (skala 10,3 µm/pix, pole widzenia ok. 15x11 mm):
  14. Po sześciu latach użytkowania Chameleona 3 postanowiłem zaopatrzyć się w nową kamerę do astrofotografii US. Myślałem o większym sensorze (2/3" zamiast 1/3"), ale ponieważ mój obecny zestaw do Hα (oparty o etalon Lunta 50) ma ograniczone pole widzenia, poszedłem w stronę szybszej akwizycji (co powinno też pomóc w pracy z aperturą 200 mm). Wybór padł na Blackfly-S BFS-U3-16S2M z sensorem IMX273, o nieco drobniejszych od Chameleonowego ICX445 pikselach (3,45 µm, 1440x1080). Kamera osiąga 226 fps przy pełnej klatce i odpowiednio więcej przy małym ROI, aż do 886 fps@320x240. Przy takiej ilości danych wychodzą pewne ograniczenia — np. w laptopie do akwizycji mam tani SSD 1 TB oparty o (dość wolny) flash QLC, i zapis w tym tempie (ok. 330 MiB/s) jest możliwy tylko do zapełnienia szybkiego bufora (który ma ok. 40 GiB). Jeśli nie damy napędowi chwili wytchnienia na rozprowadzenie tych danych w tle, dalsze zapisy pójdą prosto do QLC w mizernym tempie ~80 MiB/s. Czyli do time lapse'ów dłuższych niż kilka minut będę musiał iść na jakiś kompromis co do ROI i liczby kl/sek. Porównanie wielkości z Chameleonem (po lewej); BF ma wymiary 3x3x3 cm, nie licząc kołnierza C i gniazda GPIO z tyłu: Ponieważ do dyspozycji są 3 kwadratowe ścianki (na dole przykręciłem adapter statywowy), nakleiłem radiatory, by zbić temperaturę o kilka stopni: Zgodnie z oczekiwaniami, w Hα występują nieznaczne pierścienie Newtona. Przy f/11,2: Przy f/7 są prawie niewidoczne: i po zestackowaniu z lekkim dryfem nie ma ich: Te przy f/11,2 znikają przy minimalnym nachyleniu kamery, więc najpewniej będę używał tiltera (i/lub flatów). Oczywiście musiałem przetestować ten maksymalny „klatkaż” Oto zapłon główki zapałki w 870 fps, spowolniony do 30 fps: zap03.mp4
  15. No nie, veto! Tip/tilt rekompensujemy programem stackującym, to już z głowy (tj. jeśli mowa o astrofoto US, nie o jakiejś spektroskopii słabych gwiazd czy coś). Mnie AO interesuje dla sytuacji, gdy „trzeba się martwić resztą” (modami wyższych rzędów), dokładnie jak pokazałem na tym krótkim wideo we wcześniejszym poście. Czyli seeing jest tak zły, że każde czoło fali z każdego kierunku w polu widzenia w każdej chwili jest pogięte (r₀ ≪ D), czyli nie ma w ogóle ostrych klatek/fragmentów do wybrania i zestackowania, czyli lucky imaging jest bezsilny. A mając AO mógłbym spokojnie kupić np. Dobsona 14" i mieć pewność, że jak jest bezchmurnie, mogę łapać małego Marsa czy Neptuna (albo środek tarczy Jowisza) i niezależnie od seeingu będę miał jakieś skorygowane ostre klatki do stackowania.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.