Skocz do zawartości

lumen

Społeczność Astropolis
  • Liczba zawartości

    207
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

50 Neutral

O lumen

  • Tytuł
    Antares

Ostatnie wizyty

1267 wyświetleń profilu
  1. Wprawdzie jestem zadeklarowanym zwolennikiem refraktorów ale przy tak skromnym budżecie na początek - skoro ma to być teleskop na balkon do oglądania Księżyca i planet - pomyślałbym o Maku 102 na montażu azymutalnym AZ-3, Miałem kiedyś taki zestaw i muszę przyznać, że dał mi wiele radości. Nawet więcej, niż większy Mak 127, nie mówiąc już o Syncie 8 (za którą nigdy nie przepadałem), często polecanej tutaj nawet na miejskie balkony, co jest zupełnym nieporozumieniem. Przy odrobinie szczęścia kupisz taki zestaw, oczywiście używany, w założonym budżecie (500-600 zł). Krótkie refraktory achromatyczne np. SW 120/600 są fajne do przeglądu nieba za miastem w szerokim polu, i w zasadzie tylko do tego się nadają. Na Księżycu i planetach będzie w nich wychodzić nieprzyjemna aberracja chromatyczna, więc tych obiektów sobie za bardzo nie pooglądasz. Długie achromaty o mniejszej światłosile są trochę lepsze pod tym kątem, ale ich długość może stanowić problem w przypadku małych balkonów, i jeszcze większy w przypadku tanich, rachitycznych montaży (chodzi o duże drgania odbierające przyjemność z obserwacji). Montaż AZ-3 (można go kupić na giełdzie nawet za 150-200 zł) też nie jest mistrzem udżwigu, ale Maczek 102 to bardzo krótka tuba, więc z AZ-3 sprawuje się bardzo dobrze. Mak 102 to teleskop typowo księżycowo-planetarny i praktycznie bezaberracyjny. Dzięki długiej ogniskowej (dłuższej niż polecane tutaj refraktory) można nim uzyskiwać duże powiększenia, a mała światłosiła sprawia, że nie wymaga drogich okularów. Daje ładne obrazy nawet z okularami z giełdy za 50 zł (w przypadku Synty 8 koszt zakupu jednego okularu musiałbyś pomnożyć x10).Minusy to dłuższy czas chłodzenia i małe pole widzenia, ale do Księżyca i planet duże pole nie jest konieczne . Na początek to naprawdę bardzo fajny sprzęt, a potem się zastanowisz co dalej. Jeśli to hobby Cię wciągnie, to pomyślisz o większym teleskopie (np. refraktorze APO/ED) Oczywiście gdybyś zwiększył budżet, to alternatyw byłoby więcej, ale przy podanym przez Ciebie będzie to moim zdaniem realne i satysfakcjonujące rozwiązanie. To tak ode mnie
  2. Analogia byłaby wtedy, gdyby kolega poszedł do Biedronki i spytał, czy nie znają kogoś z Lidla. I jak widać, czasami warto zadawać takie pytania
  3. Ja osobiście odradzałbym kupowanie Nikona Action 10x50 EX, ponieważ ta lornetka daje dość nieprzyjemne odblaski na jasnych obiektach. np. na Księżycu. Jeżeli zależy Ci na 10x50 (choć moim zdaniem lepszym wyborem w przypadku podstawowej lornetki jest 8x40), to na Twoim miejscu pomyślałbym o Ecotone Kamakura 10x50 WP 2, które o wiele lepiej radzi sobie z odblaskami niż Nikon (ponoć ma więcej elementów pokrytych powłokami przeciwodblaskowymi). Jest przy tym równie dobra optycznie, jak i pod względem wykonania. Jedynie wizualnie prezentuje się może trochę gorzej, ale to rzecz gustu. Na forach znajdziesz opisy z porównania tych lornetek, o ile dobrze pamiętam kolegi polarisa.
  4. lumen

    Nasadki Bino.

    Denis Levatić przerabia nasadki mikroskopowe, dostosowując je do standardów astro. Aby znaleźć takie przekonwertowane bino Zeissa, nie trzeba szukać na astromarcie
  5. lumen

    Nasadki Bino.

    Nie wprowadzaj w błąd, ponieważ w przypadku Mak-ów, SCT oraz przynajmniej niektórych Newtonów w wersji flex (czyli z rozsuwaną tubą) nie trzeba ŻADNYCH przeróbek, aby używać ich z nasadkami bino. Maki i SCT są wręcz stworzone do używania z nasadkami bino. Refraktory także nie wymagają w tym celu przerabiania, tylko wkręcenia w nosek nasadki albo przed kątówkę soczewki Barlowa o odpowiedniej krotności albo korektora. Takie soczewki znajdują się zresztą w standardowym wyposażeniu wielu modeli nasadek binokularowych. Można tez kupić nasadkę bino, która ostrzy także z refraktorami i zwykłymi Newtonami bez żadnych dodatkowych elementów optycznych w postaci soczewki Barlowa.korektora, ale to już droższy zakup, a ponadto te nasadki mają ponoć małe przeloty optyczne i w szerszych okularach długoogniskowych pojawia się winieta. Chodzi o nasadki binokularowe z tej serii: https://www.teleskop-spezialisten.de/shop/Teleskop-Zubehoer/Binocular-Ansatz/1-25-Binoansatz-1-1-Vergroesserung-voller-LichtWegAusgleich::3729.html , Na rynku są także refraktory, które bezproblemowo ostrzą z większością nasadek bino (ale to niewiele modeli). W przypadku standardowych refraktorów oraz nasadek, aby uniknąć tego dodatkowego elementu optycznego po drodze, można faktycznie rozważyć skrócenie tuby. Osobiście nie wyobrażam sobie używania teleskopu bez nasadki bino, zwłaszcza pod kątem obserwacji Księżyca. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jak już raz kolega spojrzy na Księżyc dwuocznie, to na pirata nie będzie już chciał na niego patrzeć. Z budżetowych nasadek bino poleciłbym Baader Maxbright albo William Optics (ale dobrze fabrycznie skolimowaną, ponieważ WO ma pryzmaty przyklejone na stałe i nie ma możliwości bezinwazyjnej korekty tej kolimacji). Warte rozważenia są także nasadki bino TS.
  6. Po prostu zgadzam się ze stwierdzeniem, że najlepszy teleskop to taki, który jest najczęściej używany. Synta 8 była również moim pierwszym teleskopem, a kupiłem ją dlatego, że była powszechnie polecana na forach. Nie mając żadnego doświadczenia z teleskopami kupiłem ją i okazało się, że taka krowa na nieduży balkon w mieszkaniu na 4 piętrze w bloku bez windy, na dodatek w oświetlonym mieście, gdzie i tak nie da się wykorzystać jej możliwości - to zupełne nieporozumienie. Na wyjazdy zaś pod ciemne niebo brakowało mi zapału, aby za każdym razem rozkręcać i dźwigać ją po schodach. Szczerze mówiąc, nie chciało mi się jej wynosić nawet z pokoju na balkon. Nosiłem go tak kilka razy do samochodu i z powrotem, ale kolimowanie Newtona po takich eskapadach było dla mnie dodatkowo upierdliwe. Również rzekoma ekonomika tego teleskopu, o której przed zakupem naczytałem, się tak dużo, w istocie okazała się wątpliwa, ponieważ na podstawowe okulary, w którym mogłem w pełni wykorzystać jego możliwości wydałem dwa razy więcej niż na sam teleskop. Co z tego, skoro służył głównie jako stojący mebel w domu, na dodatek zajmujący dużo miejsca, mimo, że w tym charakterze był całkowicie bezużyteczny ?
  7. Przez moje ręce przewinęło się sporo teleskopów, ale chyba najbardziej cieszyłem się ze sprzedaży Synty 8
  8. Jeżeli nie przeszkadza Ci, że Newton 10" na montażu Dobsona to ciężka "krowa", która waży ok. 30 kg, a w samochodzie zajmuje całe tylne siedzenie i pół bagażnika (to pod kątem wyjazdów) to może być dobrym wyborem. Z tym, że musisz mieć świadomość tego, że jest to światłosilny teleskop, który aby wykorzystać jego możliwości wymaga dobrych (czytaj: drogich) okularów. Czyli musisz się liczyć z dodatkowym wydatkiem, co najmniej 1.000 zł. Przez kitowe szkiełka niewiele w nim zobaczysz, nawet pod ciemnym niebem. Dlatego moim zdaniem warto wziąć pod rozwagę używany SCT 8" z giełdy, który jest bez porównania lżejszy i bardziej mobilny, a do tego montaż AZ-4. Przy odrobinie szczęścia zmieścisz się w budżecie. Dodatkowym plusem takiego rozwiązania jest to, że da się go używać z dobrym skutkiem nawet z budżetowymi okularami, a ponadto bezproblemowo współpracuje z nasadkami bino. Jak już raz kiedyś spojrzysz na Księżyc przez nasadkę dwuoczną, to jednym okiem nie będziesz już chciała obserwować ;-)
  9. Że co? Źrenica wyjściowa to jeden z najważniejszych parametrów podawanych przez producentów lornetek. Jest to wypadkowa wielkości obiektywu i powiększenia. Lornetka 15x70 ma źrenicę wyjściową ok. 4,6mm (70mm / 15), lornetka 8x30 - 3,75mm (30mm / 8), natomiast lornetka 10x50 - 5mm (50mm / 10). Oczywiście im większa źrenica wyjściowa, tym lepiej lornetka sprawuje się w nocy. Nie bez powodu do obserwacji nocnych, w tym astronomicznych ale też w myślistwie preferowane są "jasne" lornetki 7x50mm i 8x56, których źrenica wyjściowa wynosi ok. 7mm.
  10. @astrokarol Co mi po teoretycznie większym zasięgu taniej lornetki 15x70, skoro z powodu mniejszej źrenicy wyjściowej (czyli w praktyce ilości światła wpadającego do oka) i dodatkowo słabej transmisji, spowodowanej użyciem kiepskich warstw przeciwodblaskowych na okularach, obiektywach i pryzmatach - obraz w niej jest dużo ciemniejszy i mniej kontrastowy niż w dobrej optycznie 10x50, a jakby tego było mało, na dodatek zabarwiony na żółto?
  11. Napiszę tak. Miałem przez jakiś czas Celestrona Skymaster 15x70 i byłem z niej bardzo zadowolony. Dopóki nie spojrzałem przez Nikona Action EX 10x50. Różnica w obrazach to była właściwie przepaść na korzyść tej drugiej, nie mówiąc o jakości wykonania. Pod ciemnym niebem wspomniany Nikon zupełnie deklasuje te wszystkie Skymastery i Starlighty 15x70, pomimo mniejszego powiększenia i obiektywów. Oczywiście jest od nich droższy, podobnie jak Ecotone/Kamakura 10x50 WP2, która optycznie podobała mi się nawet bardziej od Nikona. Dlatego napisałem o lornetce Delta Optical 10x50 Silver, która jest tańsza w zakupie, a optycznie w mojej ocenie stoi na poziomie ww. Nikona 10x50 EX i Ecotone/Kamakury 10x50. Tutaj można o niej poczytać pod kątem obserwacji astronomicznych: http://www.astromaniak.pl/viewtopic.php?f=22&t=41116&hilit=silver
  12. Moim zdaniem, w cenie do 300 zł nie da się kupić "dobrej" nowej lornetki. Mając taką kwotę do wydania, pomyślałbym o używanej Delcie Optical Silver 10x50. W mojej ocenie jest to lornetka o klasę lepsza od lornetek z serii DO Starlight czy Celestron Skymaster. Przy ich dość słabej optyce korzyści z nieco większego zasięgu (na papierze) będą właściwie niezauważalne, a konieczność zakupu i używania statywu z racji powiększenia oraz gabarytów będzie bardziej uciążliwa, nie mówiąc już o większych kosztach. Poza tym uważam, że większy zasięg na papierze bynajmniej nie oznacza, że przez taką lornetkę zobaczy się więcej, ponieważ w lornetkach najważniejsza jest optyka. Dobra optycznie, choć niekoniecznie droga lornetka np. 10x50 pokaże więcej niż przeciętna 15x70, ale o tym trzeba się osobiście przekonać.
  13. Nie kupuj podstawowego SkyMastera 15x70, ponieważ jest to bardzo słaba lornetka, zarówno optycznie jak i pod względem jakości wykonania. Warta może 200 zł, jeśli kupisz jako używkę, ale nie więcej. Mając 500 zł do wydania zdecydowanie wolałbym kupić chociażby popularnego Nikona Action 10x50 EX z giełdy albo chwaloną na forach Ecotone/Kamakurę 10x50 WP2. Optycznie i mechanicznie te lornetki dzieli w zasadzie przepaść, oczywiście ze wskazaniem na Nikona i Kamakurę. Choć ja osobiście preferuję raczej mniejsze lornetki, w granicach 8x40. Piszę to na podstawie własnych doświadczeń, bo miałem w rękach wszystkie te lornetki, zarówno w dzień jak i w nocy. Po tym, jak spojrzałem przez Kamakurę 10x50 (która też jest lornetką mocno budżetową), Skymastera 15x70 od razu sprzedałem. Szkoda na niego oczu i pieniędzy..No chyba, że lubisz lornetki z plastikowymi tubusami, dające zażółcone i średnio kontrastowe obrazy, które w dodatku trzeba kłaść na poduszce, żeby się nie rozkolimowały - to ta lornetka będzie nawet dobrym wyborem. O ile oczywiście uda Ci się kupić nierozkolimowaną - ja swoją od razu po zakupie musiałem odesłać do serwisu, bo powodowała ból głowy przy obserwacjach. Oddawanie jej do sklepu i zamiana na inny egzemplarz drogą wysyłkową nie miało według mnie sensu, ponieważ jak można poczytać na forach wśród nowych SkyMasterów w ogóle jest dość trudno o dobrze skolimowane lornetki. Co do nowszej wersji PRO się nie wypowiadam, ponieważ nigdy przez nią nie patrzyłem.
  14. Cześć

     

    Wysłałem PW w sprawie kupna okularów  0,965". 

     

    pozdrawiam

     

    Mariusz

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.