Skocz do zawartości
  • wpisów
    20
  • komentarzy
    332
  • wyświetleń
    54688

O blogu

Kulisy Astropolis i wiele wiecej

Wpisy na tym blogu

Adam_Jesion

Przed chwilą został zamówiony dziesiąty teleskop w Akcji Grupowych Zakupów TS'a. Pierwotna pula wynosiła 10 sztuk, co jak na 1 tydzień wydawało się racjonalną ilości - w końcu to bardzo drogi sprzęt.

Ewidentnie przewidziałem zbyt małą pulę tych teleskopów i w tej chwili staram się ją zwiększyć. Jeszcze dzisiaj wieczorem dam znać, czy się udało. Wygląda na to, że 20% bonus mocno zmienia obliczę rynku, co tylko potwierdza, że sprzęt astronomiczny jest za drogi. Tym bardziej więc się cieszę, że mogę temu naszemu małemu rynkowi pomóc w ten sposób - rezygnując ze swojej marży.

Ponieważ bardzo wierzę w transparentność i dostęp do informacji postanowiłem podzielić się z wami informacjami, jakie dokładnie teleskopy zostały zamówione. Myślę, że jest to unikatowa wiedza i warto się z nią zapoznać. Jest to swego rodzaju badanie - realne, bo przeprowadzone na prawdziwych portfelach, a nie suchych oczekiwaniach. Poniżej wykres:

akcja_ts.png

Jak widzicie, nie sprzedają się najtańsze teleskopy. Taka sama sytuacja była w przypadku kamer ASI - gdzie hitem była ASI1600 (przy podobnym udziale średniej półki). Na screenie zdradzam też odpowiedzi na pytanie, czy chcemy mieć na Astropolis stały dostęp do cen dealerskich. Odpowiedzieliście, że nie. Inaczej mówiąc, szkoda jest nam zapłacić niecałe 50 zł miesięcznie, żeby mieć dostęp do wszystkich marek w cenach średnio od 15 do 40% taniej. Tym pytaniem testowałem, czy nie dałoby się z tego zrobić formy na rozwój forum, czyli płatne konta, swego rodzaju klub, który utrzymuje projekt, a za to dostaje wiele benefitów, w tym bardzo wymierny - czyli kupowanie sprzętu tak, jakby całe Astropolis było dealerem i kupowało sobie sprzęt bez marży na zasadach stałych.

Nic z tego nie będzie, więc szkoda się nad tematem rozwijać. Muszę się zastanowić, czy to kwestia kwoty, czy generalnie sam model jest dla was dziwny.

Podsumowując - dzięki za kolejną fajną akcję, a teraz trzeba zacząć pracować nad kolejnym etapem akcji (biurokracja i logistyka).

Adam_Jesion

Mam wrażenie, że rynek astro (kamer) zaczyna się trochę ruszać. W tym roku pojawiło się tyle nowości, ile nie było w ostatnich 10 latach. Dzisiaj mogę oficjalnie ogłosić, że Atik wprowadza na rynek nową kamerę z matrycą KAF16200. To o tyle ciekawe, że jest to pierwsza matryca na rynku konsumenckim zaprojektowana z myślą o astronomii. To przekłada się na całkiem dobre parametry - jak na tę półkę cenową.

47721b9f-5896-4ec3-baf5-6fb64daf5aaf.jpg

Atik 16200 stanowi świetną opcję na upgrade dla kamer z KAF8300. Przy podobnej wielkości piksela (a więc detalu zdjęcia) uzyskujemy znacznie większe pole (wzrost z 4/3 na APSh). Potwierdzam tu moje zdanie o tym, co pisałem już przy Moravianie 16200 - jest to matryca, która wypełnia sporą niszę w klasie średniej wielkości matryc, czy coś, co znajduje się pomiędzy 8300, a typowym Full Frame (KAI11002).

Atik dla tej kamery zaprojektował zupełnie nową obudową i trzeba przyznać, że wygląda bardzo atrakcyjnie. Matryca zamknięta jest próżniowo, a komora wypełniona gazem szlachetnym (argon), co w połączeniu z podwójnym peltierem daje kamerze chłodzenie na poziomie 50 stopni Celsjusza (średnio -45). Sama elektronika też ma być na najwyższym poziomie i zapewnić szum odczytu nie gorszy niż 9e-. To oczywiście nie jest poziom nowych CMOSów, ale jak na CCD jest całkiem ok.

14b3e299-7704-4ada-aaf8-1d7987a4b20b.jpg

To co jest bardziej niż zadawalające, to waga kamery - wynosi 1.3kg, co jak na kamery tej klasy jest chyba w tej chwili najlepszym wynikiem.

Wygląda na to, że mamy kandydata na najpopularniejszą kamerę tego formatu w 2017 roku. I dobrze, niech to motywuje innych producentów, tym bardziej, że cena wynosi 2922 euro + VAT (w PL 23%). Do kupienia jest wersja mono, zaś kolorowa ma pojawić się w 2017 roku. Jak ktoś jest zainteresowany kamerą i chciałby być pierwszym jej użytkownikiem w PL, to oczywiście służę ofertą (niższą od katalogowej).

A Wy, drodzy forumowicze, co sądzicie o tym produkcie? Ma on sens?

Adam_Jesion

Trochę żałuję, że nie nagrałem z tego filmu, bo pewnie wartość użytkowa byłaby znacznie większa. Nie mniej - publikuję zdjęcie z operacji na żywym sercu montażu AZ-EQ5, może komuś się przyda, jak będzie chciał sam majstrować. Dla mnie to ciekawostka, bo pierwszy raz miałem na warsztacie klienta, który zlecił przegląd, serwis i modyfikację tego montażu. Muszę przyznać, że mocno mnie ta konstrukcja zaskoczyła. Jest naprawdę bardzo fajnie pomyślany i w sumie nie dostrzegłem jakiś szczególnych błędów konstrukcyjnych. Generalnie to powinno całkiem fajnie działać, choć oczywiście kluczowa jest tu jakość wykonania elementów. O ile dosyć łatwo poprawić kwestię łożysk (szczególnie tych na ślimaku, bo one są absolutnie kluczowe dla jakości trackingu), to już samego ślimaka i ślimacznicy nie tanio nie poprawimy. To tyle dobrych informacji. Poniżej te gorsze.

Montaż jest fatalnie poskładany. Jego konstrukcja wymaga od montażysty uwagi, myślenia i przede wszystkim wiedzy, jak to funkcjonuje. Niestety - egzemplarz który do mnie dotarł (praktycznie nowy) miał błędy montażowe praktycznie we wszystkich elementach - włącznie z fatalną regulacją napięcia paska, czy, co gorsza - dramatycznie ściśnięte łożyska na ślimaku (co oczywiście doprowadziło do ich uszkodzenia). Trochę to przykre :( W montażu, w smarze, wszędzie można było znaleźć sporo wiórów, opiłków i tym podobnych. Niestety - znalazłem je także w smarze na ślimacznicy (całe szczęście jeszcze nie uszkodziły w widoczny sposób samej powierzchni). Nie mniej - na pewno ta "ziarnistość smaru" nie jest dobrą cechą dla tak precyzyjnych zastosowań.

Sama procedura modyfikacji tego montażu to mniej więcej 2-3 razy więcej czasu niż w przypadku starych konstrukcji (np. EQ6). Miejcie to na uwadze planując operację. Jest po prostu nieporównywalnie bardziej skomplikowany (w dobrym słowa znaczeniu). Montaż też wymaga (i to umożliwia) bardzo precyzyjną regulację kilku elementów - co będzie dla niego kluczowe (i czasochłonne).

Podsumowując - ten montaż to bardzo fajna konstrukcja i ma wg mnie spory potencjał. Wrzucę wkrótce na warsztat także nowego EQ6 (na paskach), który przypomina konstrukcyjnie tego AZ-EQ5. Jestem ciekawy, co da się z niego wycisnąć. Gdyby wsadzić do nich precyzyjną ślimacznicę i ślimak, to ten montaż ma potencjał pracy jak AP, czy inny montaż premium. Reszta jest w nich naprawdę świetna.

Adam_Jesion

Parę lat temu lubiłem bawić się w takie porównania (bo są motywujące) i dzisiaj sobie o tym przypomniałem. Zrobiłem szybkie zestawienie i uświadomiłem sobie, że w przeciwieństwie do starych czasów, dzisiaj wszyscy mamy spory wybór. Z tego co widzę, inne fora radzą sobie bardzo dobrze i sytuacja wydaje się stabilna. Z rozgrzanej lawy wszystko ostygło i stało się prawdziwą skałą.

stat.JPG

Poniżej jeszcze porównanie z SGL (największe anglojęzyczne forum w tej części świata):

stat2.JPG

Wstydu nie ma, a biorąc pod uwagę, że trochę więcej ludzi mówi po ENG, to nie jest źle :P

Gdybyście sami chcieli się pobawić tym narzędziem, to polecam:
https://www.similarweb.com/

Adam_Jesion

Tak, jak obiecałem w poprzednim wpisie, nagrałem dzisiaj film pokazujący, jak wygląda i wstępnie działa kamera CCD czeskiej firmy Moravian. Zapraszam do oglądania, a poniżej dane techniczne:

  • matryca: KAF-16200 C2
  • rozdzielczość: 4540 × 3640
  • wielkość piksela: 6 × 6 μm
  • rozmiary matrycy: 27.2 × 21.8 mm
  • studnia: ~41,000 e-
  • szum odczytu: ~10 e- RMS
  • ciemny prąd: 0.08 e-/s/pixel przy 0 °C
  • sprawność kwantowa (większa niż KAF8300, zbliżona do 16803): 60%
  • proporcje matrycy (prawie kwadrat): 5:4
  • czas odczytu klatki: ~ 19s
  • rozdzielczość ADC: 16 bitów
  • binning: 1-4x
  • port: USB 2.0 High Speed



Adam_Jesion

Jak ja lubię tę robotę ;) Skończyłem właśnie zerowy przegląd montażu dla klienta, ale że jest to niezły rodzynek, to postanowiłem go wam pokazać. iOptron CEM25EC to najtańszy montaż na rynku, który wyposażony jest w "prawdziwy" enkoder w osi Ra, tzn. że bez guidowania jakość trackingu nie może być gorsza niż 0,3" kątowe, bo tyle wynosi błąd okresowy po skorygowaniu przez wspomniany enkoder (fizyczny na osi). Tym samy wchodzimy tu w kategorię najgrubszych maszyn, tj. Astro-Physics (wersja z endkoderami), 10Micron, ASA, itp., choć oczywiście z proporcjonalnie mniejszą nośnością (szczególnie do ceny).

Jestem ekstremalnie ciekawy, jak to się w rzeczywistości spisuje. A poniżej mój "first look" na ten montaż. A jutro zapraszam na unboxing Moraviana G3 16200 :)

Adam_Jesion

Kilka miesięcy temu obstawiłem współpracę z ZWO trochę w ciemno. Widząc, co zrobili w świecie fotografii planetarnej założyłem, że to samo może się wkrótce stać z DSami. Bawiąc się ASI1600 nie mam wątpliwości, że są na dobrej ścieżce do tego, żeby zagarnąć praktycznie cały rynek "taniej" astrofotografii.

Każdy kto dzisiaj kupuje ASI1600MM-C napotyka problem wyboru koła filtrowego. Są one drogie, albo za małe. Wygląda jednak na to, że wkrótce problem się rozwiąże, bo ZWO pokazało nowe koła filtrowe w kilku rozmiarach. Na zdjęciu widać małe koło (już dostępne), oraz 2 inne - 8 pozycji 1,25" oraz 7 dla filtrów 36 mm (idealnych pod chip 1600). Nowe koło jest bardzo lekkie (400 gramów) i ma być w 100% zasilane i sterowane przez hub np. ASI1600MM-C (albo każdej innej ASI z chłodzeniem). Na pewno koło tez będzie tanie (w porównaniu do innych).

Zastanawiam się teraz, czy z dogrywką "akcji specjalnej" nie zaczekać do premiery nowych kół filtrowych, bo podejrzewam, że kilka osób będzie chętna na cały zestaw. Dowiem się, kiedy te koła będzie można zamawiać.

Adam_Jesion

Obserwuję polską astrofotografię od samego jej początku. Wydaje się, że mam już kilka spostrzeżeń, które w ostatnim czasie całkiem mocno promieniują na moje postrzeganie naszej branży. Jak wiecie, miałem przerwę ponad 3-letnią. Dobrze to i źle. Źle, bo bardzo mi tego brakowało, a dobrze dlatego, bo nabrałem pewnego dystansu - szerszej perspektywy.

Robię znowu zdjęcia, rozmawiam z ludźmi, doradzam im, sprzedaję im sprzęt. Ale... 90% rozmów kończy się poradą, żeby nie kupowali nowego sprzętu. O ironio... dobry ze mnie handlarz - nie? :) No dobra, ale w czym rzecz?

Dostrzegłem pewne procesy, które wg mnie, prowadzą donikąd. Kupujemy sobie jakiś sprzęt, potem szybko dopada nas frustracja, bo okazuje się, że ten sprzęt nie chce sam działać - jak to mówią amerykanie - "out of the box". Przykrość. Co robimy? Męczymy się z nim trochę, rzucamy w kąt, żeby po jakimś czasie wpaść na genialny pomysł. Kupujemy nowy sprzęt. Lepszy, droższy. No niestety - okazuje się, że ten droższy jest jeszcze gorszy. Cięższy, większy, więc trzeba zmienić montaż. Często jest to newton, więc dochodzi masakra związana z kolimacją. Kupujemy całą walizkę akcesoriów do kolimacji, bo jak się nauczę, to będzie fajnie. I tak generuje przychody dla branży astronomicznej całymi latami. Fajnie.

Nakłada się tu jeszcze inny problem: chcemy mieć duży sprzęt. To mit pochodzący jeszcze z okresu obserwacji wizualnych, gdzie nie było innej drogi - kupowaliśmy wielkie lustra, żeby skompensować ograniczenia ludzkiego oka. Te zasady przenosimy do świata astrofotografii i choć oczywiście z punktu widzenia fizyki ciągle mają jakieś tam uzasadnienie, to jednak w świecie cyfrowym można hackować praktycznie wszystko - także ograniczenia wynikające z wielkości teleskopu.

Zamiast kupować wielkiego newtona namawiam was, wręcz apeluję, kupujcie mniejsze teleskopy, lżejsze i prostsze refraktory i oddajcie się przyjemności astrofotografii. Z dzisiejszymi kamerami (mały piksel) możecie nawet wejść w świat obiektywów fotograficznych i uzyskać cudowne efekty. To zwykła funkcja czasu, który poświęcicie na zbierania fotonów i obróbkę - zamiast walki ze skomplikowanym sprzętem.

Gorsze parametry mniejszego sprzętu można dzisiaj wspaniale kompensować narzędziami cyfrowej obróbki obrazu. Traktujcie matrycę jak kalkulator. Ma tylko policzyć wam fotony, a resztę już wyciągniecie sobie sami. Z moich eksperymentów wynika, że zamiast walczyć z szumem zdjęcia poprzez mnożenie wykładnicze czasu naświetlania (subekspozycji) znacznie taniej i efektywniej (w sensie czasu) jest nauczyć się uzyskiwać podobne efekty cyfrowo. Oczywiście nie twierdzę, że obróbką wygenerujecie fotony, które się nie zarejestrowały. Bynajmniej. Twierdzę jednak, że w szumie ukryta jest cała masa informacji i przy odpowiednich procedurach, da się ją wyłuskać i uzyskać bardzo akceptowalne zdjęcie. Trzeba oczywiście znaleźć złoty środek, ale z mojego doświadczenia wynika, że niezależnie od sprzętu w ciągu 3h (per kanał, kamera mono) da się zarejestrować praktycznie wszystko, co jest nam dalej potrzebne do obróbki. Możemy dalej świecić następne 3h, albo możemy zrobić to w komputerze w ciągu 30 minut, a w tym czasie zbierać materiał na kolejne zdjęcie. Co więcej, jak widać po wielu przykładach, taki ekwiwalent cyfrowy jest nierzadko lepszy, niż 3x dłuższe naświetlanie u osoby, która obrabiać nie potrafi.

I tu dochodzimy do puenty, którą chciałbym dzisiaj zarysować i poddać pod dyskusję. Jak wiele powinniśmy inwestować w naukę obróbki? Jaka jest waga tej umiejętność w kontekście wartości sprzętu? Bo wg mnie wygląda to tak, że dobra warsztatowo osoba jest w stanie z taniego zestawu zrobić dużo lepsze zdjęcie, niż mierna na super wypasionym astrografie.

Na pytanie "jak robić dobre zdjęcia" powinniśmy najpierw odpowiadać: ucz się obróbki materiału fotograficznego. Mi jest oczywiście łatwiej, bo blisko 20 lat zajmowałem się obróbką zawodowo, więc Photoshopem posługuje się sprawniej, niż moimi nogami. Teraz przynajmniej mogę wykorzystać te umiejętności na coś fajnego, a nie tracić czas na kolejne ch**** reklamy, których nikt nie cierpi. Z tej perspektywy czuję i widzę, jak to jest cholernie ważne.

Nie twierdzę, że masz nie kupować sprzętu. Staram się przekazać, że zanim dokonasz świadomego upgradu sprzętu wyduś z aktualnego ostatnie soki. Zaszokuj nas swoimi umiejętnościami. Gwarantuję, że satysfakcja będzie po stokroć większa, niż chwilowa euforia z zakupu wypasionego sprzętu, który i tak, wcześniej czy później, skończy na giełdzie. Postaw sobie jakiś próg inwestycyjny, zaplanuj drogę i kolejne kamienie milowego tego planu realizuj dopiero, jak zamkniesz poprzednie. Inaczej mówiąc, nie kupuj nowego sprzętu, jeżeli nie uzyskałeś dobrych efektów z poprzednim.

Brzmi dziwnie? Zauważcie, jak rzadkie jest to zjawisko. Na ogół sprzęt zmieniamy nie dlatego, że już robimy nim świetne zdjęcia, ale dlatego, że nic nam nie wychodzi. Jednocześnie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że droższy sprzęt w astrofotografii oznacza sprzęt znacznie trudniejszy.

Zyskany czas i energię witalną przeznaczajmy na doskonalenie siebie - czyli umiejętności obróbki, które są absolutnie fundamentalne w naszym hobby.

Mam nadzieję, że to, co tu napisałem rozjaśni komuś mrok frustracji astrofotograficznej i pozwoli podjąć lepsze decyzje. Jeżeli dla kogoś pieprzę oczywiste farmazony, to wybaczcie. :)

Poniżej mały przykład. Ten sam materiał bez obróbki (wrzucony przez forumowicza) oraz zdjęcie po inwestycji w umiejętności obróbki - nie w sprzęt. Zadajcie sobie pytanie, ile trzeba palić to zdjęcie dłużej, żeby uzyskać zbliżony efekt bez zaawansowanej obróbki?



i jeszcze cały crop 1:1

NGC281_crop.jpg

I na koniec - pamiętacie ten wpis?
http://www.jesion.pl/blog/w-poszukiwaniu-zlotego-grala-taniej-astrofotografii-kamera-atik-314e/

Aktualizacja: wrzucam PSD-ka tego zdjęcia, czyli plik z Photoshopa, który mniej więcej pokazuje, jak wygląda mój proces. Jeżeli nie rozumiesz, co tam jest, to znaczy, że powinieneś zastanowić się nad zgłębieniem wiedzy. Żeby zobaczyć ten plik w pełnej krasie potrzebujesz Photoshopa CC (są tam smarty, i inne rzeczy, które nie działają w starych wersjach).

https://www.dropbox.com/s/jj6iw2sgj3ty91w/NGC281_public.psd?dl=0

Adam_Jesion

albert-einstein.jpg

No dobra, czas na rozwiązanie tej zabawnej zagadki (link do wpisu z zagadką). Wydaje się banalna, ale wbrew pozorom jest bardzo pouczająca i pozwala zrozumieć pewne procesy.

Co się w zasadzie wydarzyło? Po zlocie kiedy przyjechałem do obserwatorium nie dokręciłem śruby od ustawiania polarnej w elewacji, co spowodowało natychmiastowe opuszczenie się montażu (pewnie o parę stopni). Obserwatorium jest 30 km od miasta, gdzie mieszkam, więc jakoś nie znalazłem w sobie motywacji, żeby tam jechać i to poprawić. Postanowiłem, że zrobię to przy okazji następnej zaplanowanej wizyty.

Złe ustawienie polarnej oznacza oczywiście rotację pola - w tym przypadku bardzo znaczną. Oczywiście rozwiązaniem są krótkie ekspozycje, co w przypadku ASI1600 nie stanowi problemu. Przy 120 sekundach w zasadzie nie widać grama rotacji, przy 300 sekundach jest już widoczna.

Źle ustawiona polarna, to źle ustawiona polarna – po grzyba drążyć temat – pomyślicie. Przez tę wpadkę odkryłem jednak coś interesującego.

Na walkę z hotpikselami i innymi defektami zawsze używam tzw. dithering, czyli przestawianie montażu po każdej klatce o kilka pikseli – dokładnie zawsze ustawiałem 4 px. Sądziłem, że to jest ok i tyle – nie myślałem nigdy o tym więcej. Tym razem też tak było.

Po zestackowaniu materiału zobaczyłem jednak coś strasznego – kuliste smugi, których środek wypadał gdzież z prawej strony kadru. To mi wykluczyło pattern pochodzący z kamery. Podejrzewałem jakieś efekty dyfrakcyjne od jasne gwiazdy (widywałem to czasami). Ale po wykonaniu kolejnego zdjęcia, gdzie nie było jasnej gwiazdy z boku kadru, efekt był niestety dokładnie taki sami. Okrągłe dziwne smugi.

gallery_158_47_35722.jpg

Wkurzyłem się, więc podszedłem do tematu „naukowo”. Przenalizowałem dokładnie, co dzieje się z tym materiałem w czasie stackowania, przy okazji odkrywając dosyć oczywistą (jak się już wie) zasadę.

Chodzi o rozmiar ditheringu w kontekście ilości klatek. Jeżeli mamy bardzo dużo klatek (100) to dithering na 4 piksele oznacza, że ten okrąg rozrzutu o średnicy 4 px będzie w dużej mierze zdominowany sygnałem z hotów, a jeżeli do tego mamy rotację, albo dryf guidera (stały, powolny), to muszą nam się ujawnić smugi, bo po prostu statystyczny udział nieprawidłowej wartości piksela w całym zbiorze (na obszarze ditheringu) będzie zbyt duży (wpłynie na ostateczną wartość tych pikseli po działaniu algorytmu).

Wykonałem swoje wyliczenia i empiryczne doświadczenia, które potwierdziły, że wartość rozrzutu klatek w ditheringu powinna wynosić 0,1 x ilość klatek (wynik nie mniej niż 2). Wtedy algorytmy tupu Sigma Clip (czy SD Max Gralaka z Maxima) całkowicie eliminują zjawisko.

Mam nadzieję, że w miarę jasno i logiczne to opisałem. Mi się ta widza przydała, bo ostatnie zdjęcie (Pacman) jest już perfekt pod względem jednorodności szumu (dithering 10px).

Adam_Jesion

We wczorajszym wpisie podniecałem się fajnym seeingiem - naprawdę był genialny, choć przy tak mocnym Księżycu kontrast nieba był fatalny. Niektórzy nawet w halpha wtedy nie fotografują, ale ja się nie pododaję :) To co wyszło z tej nocy bardzo mi się podoba. Ostrość jest absolutnie perfekcyjna jak na skalę 1,3" na piksel.

Przy okazji wprowadzam tu sobie na blogu nową kategorię WIP. Te oznaczenia znane są na wielu forach poświęconych wszelakiej twórczości i mają pokazywać "work in progress", czyli dzieło nieukończone. W ten sposób wykorzystam bloga do pokazywania różnych procesów nie zaśmiecając przy tym forum.

Zanim opublikuję zdjęcie zachęcam do ściągnięcia FITsa. To stack ~90 klatek po zaledwie 120 sekund (halpha 7nm), czyli jakieś 3 godzinki materiału. Stack jest surowy, po prostu połączone klatki po ditheringu, bez biasów, darków, flatów. Czyste jak dziewica.

Link do stacka (64MB):
https://www.dropbox.com/s/ykowwza1mveclgt/NGC281.fit?dl=0

Jeszcze ciekawsze jest to, jak naprawiłem ten montaż. Uczestnicy zlotu widzieli, jak szalał EQ6 (jednego z forumowiczów). Bo operacji i precyzyjnym tuningu działa jak malina. Sam jestem w szoku, że EQ6 jest w stanie uprowadzić perfekcyjnie (ziarnistość) skalę bliską 1 sekundzie kątowej. Przy klatkach 120 sek. czuje się ten montaż wyśmienicie i nie przeszkadza mu nawet dithering na 10px. Jak ktoś z Was nie lubi swojego EQ6, to dajcie znać. Zrobię z nim porządek.

Aktualizacja: zrobiłem szybkie DDP i równowagę w tle. 15 min zabawy. Poważniejszą obróbkę dopiero tu zrobię, ale później, bo muszę wychodzić.

NGC281_small.jpg

CDN.

PS. Jak Wam się podoba?

Adam_Jesion

gallery_158_48_7791.jpg

Nie ukrywam, że jestem mocno i emocjonalnie związany z tym montażem mimo, że głównie używałem ASA DDM85, a więc znacznie większego (i starszego) brata. Mimo to, wiele pracy i serca włożyłem w popularyzację 60-tki w Polsce. Efektem tego jest całkiem pokaźna ilość tych montaży, pewnie nawet większa, niż np. Astro-Physics, co jak na segment premium, jest całkiem niezłym wynikiem. Spędziłem wiele godzin na szkoleniu osób, jak z nich korzystać, jak wycisnąć możliwie najlepsze efekty. Te montaże zmieniły sposób w jaki dzisiaj patrzę na astrofotografię (i nie tylko ja). A teraz muszę podać przykrą wiadomość...

To koniec tych montaży. ASA DDM60 nie będzie już więcej produkowana. Nie będę zaczynał dyskusji, dlaczego tak się stało, ale pewnie jest to spory obszar do spekulacji. Zapewne oznacza to też znaczny wzrost ceny tych montaży na rynku wtórnym, a podejrzewam, że mogą być nawet droższe niż cena, za którą zostały kupione jako nowe.

ASA zupełnie przeformatowuje swoją linię produktową. Od dzisiaj wygląda następująco:
1. DDM85 Basic (45kg), wyposażony we wszystko, co trzeba (także hub USB)
2. DDM85 Standard 12V (60kg)
3. DDM85 Standard 24V (75kg)
4. DDM85 Premium 24V (100kg)
5. DDM160 (300kg)
6. DDM160 Twin (2x300kg)
7. widłowe montaże do wielkich teleskopów

To co jest ciekawe w tym zestawieniu to pojawienie się wersji DDM85 Standard z mocniejszym Direct Drive pozwalającym na montaż 75 kg teleskopów z akcesoriami. Do tej pory trzeba było decydować się na mega mocną i drogą wersję Premium. Teraz będzie łatwiej i sądzę, że to będzie popularny model.

Kolejną ważną informację jest to, że DDM85 Basic zastąpi segment DDM60, co oznacza - uwaga - niższą cenę. Nie będzie to dokładnie ta sama cena, co DDM60, ale jest znacząco niższa, niż poprzednia dla DDM85.

Tak czy siak - szkoda, że nie będzie już montażu ASA w cenie DDM60. Z moich prywatnych relacji wiem, że ten montaż był dla ASA totalnie nieopłacalny. Koszt jego budowy był bardzo podobny do 85-tki, a cena sprzedaży sporo niższa. Skupienie się na mniejszej ofercie produktowej pozwoliło ASA zejść z ceną przy podstawowej wersji DDM85.

ASA nie porzuca marzeń o tanim montażu Direct Drive dla mas. Musi jednak przedefiniować swoją strategię w tym segmencie :)

To co? Ktoś chciałby sprzedać swoją ASA DDM60? Oferty zbieram na PW ;)

Przy okazji z rozrzewnieniem wspomnę mój początek przygody z firmą ASA - wizytę w ich fabryce:
http://astropolis.pl/topic/37208-asa-oficjalnie-w-polsce-oraz-fotorelacja-z-fabryki/

post-158-0-43299300-1322149246.jpg

Adam_Jesion

gallery_158_48_627293.jpg

Ci, co mnie trochę lepiej znają wiedzą, że pochłaniam spore ilości książek (20-30 rocznie, w 99% non-fiction). Sporo czytam w temacie rozwoju ludzkości, nauki, wynalazczości i takich tam innych "głupot". Jest sporo dobrych książek (niestety wiele nadal tylko w ENG), ale są też książki ekstremalnie wybitne, dzieła, które trudno ogarnąć jednym przeczytaniem. Taką biblią ludzi chcących zrozumieć, jak działa człowiek, cywilizacja i ogólnie nasz gatunek, jest bez w cienia wątpienia książka Yuvala Noah Harariego - Sapiens: A Brief History of Humankind. Jeżeli jeszcze nie czytałeś tej książki, to marsz do jakiegoś sklepu z książkami (pewnie internetowego) i kup ją natychmiast. Gwarantuję Ci, że będziesz mi bardzo wdzięczny. To książka, przez którą spojrzysz na wiele rzeczy z zupełnie innej perspektywy. Dobra wiadomość jest też taka, że możesz ją przeczytać po PL (

Dzisiaj ogarnęła mnie euforia, bo właśnie przyszła z Amazona nowa książka Yuvala, niejako kontynuacja Sapiensa - Homo Deus - A Brief History of Tomorrow. O ile Sapiens odpowiada na wiele pytań dotyczących naszej historii (jako gatunku, cywilizacji), o tyle nowa książka stara się iść dalej - znacznie dalej. Rysuje człowieka w świecie inteligentnych maszyn, wielkich technologicznych rewolucji, a zapewne także czasów, kiedy będziemy całkowicie połączeni z technologią.

Odważny i ryzykowny temat. Nie wiem, jak sobie z nim poradzi, bo historię można mierzyć faktami i wiedzą, to z futurologią jest trochę większy problem. Choć z drugiej strony Ray Kurzweil używając mierzalnej nauki całkiem skutecznie prognozuje naszą przyszłość.

Mam wielkie oczekiwania wobec tej książki, choć boję się wielkiego zawodu. Z drugiej strony uspokajają mnie recenzje - podobno jest nie gorzej, a więc - genialnie. Ten facet jest kosmitą, bo żaden człowiek nie mógł się tak merytorycznie poślizgać (połączyć kropki) po tak wielu dziedzinach, które budują nasze ludzkie dziedzictwo (Sapiens).

Znikam na najbliższe dni i noce. Sorry :)

Adam_Jesion

Walka trwa - zagadka

W wątku o testach kamery ASI zauważyłem ciekawe zjawisko. Oczywiście czytelnicy tego wątku szybko zasugerowali, że na pewno to wina matrycy, ale jeżeli ktoś rozumie pewne zjawiska to od razu zauważy coś innego. W tym miejscu mam dla was zagadkę - bez nagrody :). Co to za zjawisko i dlaczego w ogóle powstaje. Piszę o tym, bo może się komuś przydać. To jak? Ktoś wie? (zdjęcia powyżej w galerii - coś nie działa jeszcze dodawanie do wpisów).

gallery_158_47_35722.jpg

gallery_158_47_455678.jpg

Przechodząc do tego, co tu się aktualnie dzieje, to obserwatorium otwarte, sprzęt się chłodzi. Będę fotografował dalej. A u Was jak sytuacja na froncie?

gallery_158_47_4709.jpg

PS. Przy okazji chciałem poinformować drogą społeczność, że możecie teraz pisać na Astropolis bardziej "prywatnie" - w formie blogów. Od dzisiaj wyświetlają się takie wpisy na liście nowych publikacji na głównej stronie. Inaczej mówiąc - dajemy Wam pełne audytorium - dużo czytelników :P

Adam_Jesion

Po 5 latach wprowadzam kilka znaczących zmian. Z pomocą bloga będę Was informował o nadchodzących ewolucja/rewolucjach, o tym, nad czym aktualnie pracujemy i tym, co jest dopiero w roboczej koncepcji. Zmiany są efektem tego, co dzieje się dookoła AF, na nim samym, a także niezrealizowanych do tej pory marzeń. Przez ostatni rok, może nawet dwa, AF stanęło w technologiczno-marketingowym miejscu. Mam nadzieję, że przez te zmiany uda się wrócić do dynamicznego rozwoju, jak przed laty.

 

Zaczynamy ostro, bo chcę się rozprawić z problemem, który na AF, a w zasadzie na każdym forum internetowym, jest największą bolączką właścicieli i całej kadry moderującej. Mówię tu właśnie o kwestii moderowania. Budzi ona wiele emocji i kontrowersji. Utopiści uważają, że anarchia jest najlepsza, zaś Ci, co zderzyli się z realiami prowadzenia forum, mając do czynienia z bogatym życiem zakulisowym wiedzą, że takie podejście to trumna dla przedsięwzięcia.

 

Jak sięgam pamięcią, to każda rewolucja prowadząca do powstania nowego forum opierała się zawsze na idei wyzwolenia "narodu" z rąk admina szaleńca, banującego niewinnych. Nie jestem lepszy, sam w imię i w obronie pewnego producenta sprzętu astronomicznego dokonałem rozłamu na pewnym forum, a potem sam musiałem go zbanować. Niestety - różnica między tym, co nam się WYDAJE, a tym, co zawiera WIEDZA, jest wielką czarną przestrzenią. Wiem też jedno, że pewne osoby są zwyczajnie niereformowalne. Późniejsze powroty, amnestie, nigdy nic nie wniosły. Problem wraca jak bumerang. Gdybyśmy byli inni, to przecież żadna administracja nie potrzebowałaby wiezienia. Jesteśmy sporą społecznością, trafiają się geniusze, ale i "czarne owce" nami nie pogardzą. Ot bezlitosna statystyka.

 

Koniec moderatorów, początek moderacji społecznej

 

Kilka lat temu, na innym moim portalu wdrożyłem dosyć oryginalny system moderacji społecznej. Na początku każdy był sceptyczny. Nie można pozwolić ludziom decydować o poziomie forum, bo większość społeczności to ludzie "nie do końca odpowiedzialni" - delikatnie ujmując. Uważając, że nie można skreślać pomysłu, który jest niesprawdzony, wdrożyłem system za zasadzie eksperymentu socjologicznego. Dzisiaj, po 2 latach jego funkcjonowania uważa się, że ów portal szczyci się największym poziomem komentarzy w polskim internecie. Co się stało? Dlaczego z pozoru banalny i prosty system sprawdził się w grupie ludzi o średniej wiekowej poniżej 20 lat? Dlaczego skutecznie zniechęcił trolle od aktywności? Szczerze? Nie wiem... Wiem jedno, działa i jest genialny w swojej skuteczności.

 

System opiera się na opcjonalnej możliwości oceny postu - ale nie oceny progresywnej, a prostego "kciuka" uniesionego w górę. Jedym słowem, nie oceniamy postów, a tylko je rekomendujemy, jeżeli uważamy, że osoba i jej post na to zasługują. Odbywa się to z pomocą specjalnego modułu, który znajduje się pod spodem postu. W załączniku do tego wpisu możecie zobaczyć, jak to będzie wyglądać w praktyce.

 

Obiekt graficzny, pojawiający się w lewym górnym rogu postu aktywuje się dopiero w momencie zdobycia określonej liczby rekomendacji. Do tego momentu jest niewidoczny. Ten prosty trick pozwala dobrym materiałom zdobywać jeszcze więcej ocen, a przez to zwiększać swój zasięg (materiały z duża ilością rekomendacji będą dodatkowo promowane). Zwykły post, jeżeli nie posiada żadnych głosów nie będzie tak rozbudowany. Znajdzie się pod nim tylko mała linijka z "kciukami". Rozbudowanie graficzne postów ciekawych da im dodatkową rozpoznawalność - łatwo będzie można je zauważyć w natłoku innych.

 

A teraz druga strona lustra - "kciuk w dół". To najbardziej kontrowersyjna część systemu. O ile pierwsza opisana funkcja opiera się na pozytywnych emocjach, o tyle druga skierowana jest w te przeciwne - negatywne. Od tej pory to Wy sami będziecie usuwać postu i całe wątki, jeżeli post jest jednocześnie starterem wątku. Niewiarygodne? Wcale nie...

 

Wiem, że wydaje się niektórym użytkownikom, że administratorzy nie mają co innego do roboty, tylko siadają wieczorem do komputera i myślą, co by tu jeszcze wywalić, albo kogo zbanować. To oczywiście legenda wytworzona przez naturalnych wrogów, czyli usuniętych trolli. Mnie to nie dziwi, przyzwyczaiłem się, choć mimo wszystko, gdyby mi to było obojętne, to nie wprowadzałbym powyższych zmian. Mówię szczerze - moderowanie postów, usuwanie ludzi, należy do najbardziej niewdzięcznej pracy, z jaką miałem do czynienia przez całe swoje życie. Nigdy wcześniej nie udało mi się wyhodować w życiu wroga, natomiast dzięki AF mam już ich pewnie kilkunastu, a ci nienawiścią zarażają kolejnych. I to jest przykre, to boli...

 

Teraz trolle będą obawiać się nas wszystkich - społeczność AF. Wspólnie będziemy ich punktować żółtymi kartkami, które w rzeczywistości symbolizowane będę przez wspomniany kciuk - widoczny po prawej stronie załączonej ilustracji (kolor czerwony).

 

Kliknięcie w takich przycisk oznacza oddanie głosu za usunięciem postu. Nie będę pisał, jakie posty są niewłaściwe. Granice dobrego smaku, kultury, kryptoreklamy są bardzo różne na różnych forach. Sama społeczność określi, czego nie chce widzieć. Zapewne stworzymy jakiś dokument, w którym będziemy spisywać te zasady, głównie obserwując, co wylatuje z AF. Będzie to regulamin, zasady postępowania dla tych, którzy nie chcą zbierać minusów, a mają wątpliwości co do dopuszczalnej formy ich egzystencji na forum.

 

Ja ze swej strony bardzo jasno określę, czego nie chcę widzieć na forum, w kontekście samej podmiotowości, poniesionych nakładów i całej strony biznesowej - jako platformy komunikacyjnej. Są to rzeczy związane głównie z moją odpowiedzialnością prawną, ale nie będę też tolerował jakiejkolwiek formy reklamy podprogowej, w szczególności tej, która bezpośrednio konkuruje z aktualnymi projektami realizowanymi przez AF, a także te, które są jego przyszłością. W zamian za to AF będzie odpłatnie udostępniać swoją powierzchnię reklamową podmiotom komercyjnym chcącym przekazywać Wam swoje informacje i promocje. Z drugiej strony AF będzie bezpłatnie wspierać wszystkie akcje popularyzatorskie, których organizatorzy zwrócą się z taką prośbą. Warunkiem takiej kooperacji jest całkowita transparentność i niekomercyjność działań oraz wpływ AF na warstwę merytoryczną przedsięwzięcia.

 

System AF wspierać będzie także inicjatywy amatorskie w postaci ciekawych stron domowych (WWW), biuletynów astronomicznych i wszystkich innych przejawów ludzkiej kreatywności. Wkrótce przedstawimy specjalny moduł, w którym będziecie mogli zgłaszać swoje projekty, z którymi chcecie dotrzeć do szerokiej grupy odbiorców AF.

 

To tyle, czego nie będzie. Teraz wracam do tego, co będzie. Ważnym elementem systemu nadawania minusów jest lista osób, które minus przyznały wraz z jego uzasadnieniem. Lista rozwija się po kliknięciu "Kto odradza". Kolejny obrazek w załączniku przedstawia wygląd modułu "minusów".

 

To bardzo kluczowe zagadnienie, ponieważ praktycznie całkowicie wyeliminowuje "przekręty". Głos jest jawny, udokumentowany. Grupy wzajemnej adoracji są natychmiast widoczne, także wszystkie inne potencjalne patologie systemu. To działa!

 

Przy osobach oddających plusy i minusy widoczne są cyfry. Pewnie zastanawiacie się, co one przedstawiają. To bilans ocen. Jak nietrudno się domyślić, to narzędzie zostanie wykorzystane do nadawania banów.

 

Jeżeli osoba ma problem z utrzymaniem dodatniego bilansu swoich postów, to wniosek jest prosty. Nie jest akceptowana przez społeczność AF. Co może spotkać takiego kandydata na banitę?

 

1. primo - traci swoje posty, bo je usuwacie, za to dostaje minusy.

2. po osiągnięciu konkretnej liczby bilansowej ujemnej, delikwent dostaje systemową blokadę pisania na okres 1 tyg.

3. jeżeli tydzień okaże się zbyt krótkim czasem na poprawę swojej postawy - system przyzna kolejne wyróżnienie - tym razem miesiąc absencji forumowej,

4. jeżeli po miesiącu społeczność AF nie podniesie bilansu powyżej ZERA bezwzględnego - serwer AF podziękuje użytkownikowi w imieniu społeczności - DOŻYWOTNIO - oczywiście wielbionym przez trolle BANEM.

 

Tym prostym mechanizmem wszyscy możemy zapanować nie tylko nad trollami, ale także nad jakością stylistyczną i merytoryczną postów. Nagradzając osoby zaangażowane, które wiele robią dla naszej społeczności, a karcąc czarne owce - w ostateczności się ich pozbywając. Są inne fora, które z otwartymi rękami powitają naszych banitów.

 

Z doświadczenia wiem, że system ten odstrasza wszystkie osoby mające w swoim portfelu talentów trollowanie. Ban od społeczności jest zupełnie czymś innym, niż ban od admina, którego potem można pokazywać jako tyrana, z którym trzeba walczyć, a społeczność? No co można zrobić? Powiedzieć, że społeczność AF to "chamy", nie doceniające mojego geniuszu? Jak to brzmi?

 

To tyle, jeżeli chodzi o rewolucję w moderacji, bo przyznacie chyba, że jest to prawdziwa rewolucja na skalę całego środowiska. Ta zmiana może oznaczać grubą kreskę. Nie mam nic przeciwko temu, żeby dotychczasowi banici pozwolili się jeszcze raz zweryfikować - tym razem Wam wszystkim.

 

Zmiany w plebiscycie

 

Organizacja plebiscytu, w którym tak chętnie bierzecie udział jest niezwykle pracochłonna i skomplikowana. W tej chwili cała procedura przeprowadzana jest ręcznie, głównie za pomocą rąk Sumasowych i Hansowych. Brawo chłopaki, ja wymiękłem po pierwszych edycjach.

 

Rozpoczęliśmy pracę nad całkowicie zintegrowanym z forum systemem galerii i plebiscytu. Pierwsza jego część to wdrożenie możliwości automatycznego zgłaszania prac, poprzez umieszczenie specjalnego przycisku pod załącznikiem. Użytkownik zamieszczając zdjęcie w naszej galerii może wyrazić zgodę na umieszczenie go w tejże galerii, poprzez zaznaczenie specjalnego znacznika, który dostępny będzie przy dodawaniu załączników. Jeżeli nie wyraża takowej zgody, pod jego zdjęciem nie pojawi się magiczny przycisk, którym społeczność oddaje głosy na zdjęcie.

 

Jak można się domyślić, system wymaga dołączenia zdjęcia jako załącznika. Oczywiście nadal będziecie mieć możliwość wstawiania zdjęć w formie linka, ale traktowane to będzie jako brak zgody twórcy na wykorzystanie tego zdjęcia do działań Astro-Forum.org i AstroGalerii. Myślę, że to pozwala wyklarować pewne nieścisłości i wątpliwości co do tego, które zdjęcia możemy używać w tych działaniach, a które nie (pojawiały się na PW protesty, chcę tego uniknąć).

 

Jak wygląda ten przycisk zobaczycie w ilustracjach załączonych we wcześniejszych paragrafach tego tekstu.

 

Zapraszam do dzielenia się swoimi przemyśleniami, obawami, a przede wszystkim radością ;) Zdemotywować do działania jest bardzo łatwo, co innego poklepać po ramieniu i powiedzieć, GOOD JOB. Sam system ocenimy pewnie nie wcześniej niż po 3-6 msc. działania. Pewne jest jedno - koniec z opluwaniem moderatorów i administratorów. Chcieliście decydować o moderacji, proszę bardzo. Oddam w Wasze ręce odpowiednie narzędzia i wierzę, co tam - jestem przekonany, że to zadziała. Przypominam, że już raz to przeprowadziłem na innym serwisie. Wersja systemu wdrażana na AF ma usunięte błędy, które do dzisiaj są w wersji oryginalnej.

 

Programiści mnie chcą zabić za ten pomysł. Wdrożenie tego systemu oznacza bardzo znaczące modyfikacje silnika AF i to w wielu miejscach na różnych płaszczyznach. Trzeba jeszcze przemyśleć wiele kwestii technicznych, np. co się będzie działo, jeżeli połączone zostaną jakieś posty? Punkty mają się sumować, czy resetować? No ale to już nasz problem, jakoś się uporamy.

 

UPDATE: System został wdrożony 1 października 2008 roku o godzinie 0:00.

 

afmoderatorzy.jpg afmoderatorzy2.jpg

Adam_Jesion

Kiedy 35 lat temu wyśliznąłem się na świat, pierwsze co moje mikre oczęta zobaczyły, to kamera SBIG. W czasie pierwszej komunii, miast o zegarku elektronicznym z kalkulatorem, jak moi ziomale - o SBIGu marzyłem. Nie inaczej bywało w czasie pierwszych podbojów koedukacyjnych...

 

No tak, bzdury piszę, a może anegdotę? Tym lekko głupawym wstępem chciałem zwrócić uwagę, na pewne interesujące z punktu widzenia socjologicznego, może także handlowego, zjawisko dotykające naszą społeczność od dosyć dawna - w zasadzie od zawsze. Duch Sbiga! Można by odnieść mylne wrażenie, że poza wspomnianą marką w kamerach nie mamy żadnego wyboru. Jeżeli już nasz poziom wtajemniczenia osiągnął rank - "chory nieuleczalnie", zaczynamy myśleć o docelowym rejestratorze fotonów. Czytamy fora, oglądamy galerię i... wybieramy Sbiga. Czy to dobry wybór, czy jedny? Dlaczego tak się dzieje? Na te pytania chciałbym spróbować podyskutować w tym wpisie, a później pod nim - z wami, ofcoz - jak mawia młodzież.

 

Patrząc chłodną na powyższą sytuację, nie sposób zastanowić się nad powodami takich wyborów. Mam to nieszczęście, że naście lat pracuję nad skuteczną manipulacją rynku, czyli ogólnie pojętą reklamą. Cóż - kiedyś mieliśmy do czynienia z dostosowywaniem produktu do rynku, dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Bierny marketing się nie liczy i zajmują się nim już tylko "lamerzy" branży, czyli malutkie agencje robiące popierdółki dla "wujka". W cenie jest "kształtowanie popytu", czyli aktywne wmawianie konsumentowi, że potrzebuje np. IPODa, bo inaczej umrze - czyli wypadnie z "mainstreamu" społecznego. Z jeden strony, praca w takiej branży jest naprawdę fascynująca, z drugiej potwornie męczy, nierzadko moralnie. Ja sobie założyłem, że do póki nie pracuję dla dóbr szybko-niszczących, to sobie poradzę (fajki, gorzałka, fastfoods, etc.). Kiedyś pracowałem dla producentów raka, ale długo nie wytrzymałem. Wystarczył dostęp do badań i tzw. case studies przypadków skutecznych działań (vide inspirowanie x latków poprzez umieszczanie paczek papierosów na wysokości ich wzroku - czyli pod ladą).

 

Przeskakujemy teraz do naszej branży. Całe szczęście, astronomia nie powoduje raka, więc spokojnie i z przyjemnością mogę się nią rozkoszować. A jak sprawa wygląda z producentami? Ogólnie dobrze. Branża jest tak świeża i niedojrzała, że jeszcze daleko nam do działań podprogowych. W tym kontekście rozbawiony jestem kampanią np. TeleVue, która w swojej komunikacji marketingowej używa skojarzeń z rodziną, dzieckiem, nie jest niebezpieczne - produkt dobry, sam się broni. I czy TV zapakuje nam te okulary w dziecięce wózki, czy przywiezie na furmance, jest raczej drugorzędne. Podejrzewam, że jest to nieskalana strategią wizja grafik. Ot tak sobie wymyślił. Może żona akurat w stanie błogosławionym? Who knows... nie ważne.

 

Powyższy przypadek nie jest bez znaczenia dla następnego paragrafu, o którym chciałem napisać. Ilustrował on sympatyczny brak strategii, przypadek, do tego mało skuteczny z pkt widzenia analizy strategii reklamowej. Jest natomiast coś, co zwraca moją tępą uwagę, poszukującą oznak przemyślanych strategii. Myślę i chce powiedzieć o marketingu szeptanym (buzz marketing), gdzieniegdzie zwany wirusowym, choć osobiście rozdzielam te dwa pojęcia. Czym jest buzz? Modą? Hypem? Głupotą? Zazdrością?... Buzz jest wszystkim tym, co w sobie chcielibyśmy widzieć i tym, czego pragniemy od innych. To marketingowy trick manipulujący naszą wrodzoną zazdrością, co gorsza, na bazie całkowicie podprogowych reakcji. Buzz jest skuteczny tylko w jednym przypadku, kiedy zaraża nim autorytet.

 

 

Marketing wirusowy to zjawisko, które istnieje wśród społeczności od zawsze, ale zdiagnozowano i wdrożono w strategię stosunkowo nie dawno. 100 lat temu wszystkie kobiety na jednej ulicy piekły te same ciasta, kupowały identyczne sukienki, panowie mieli te same kosiarki do trawy, nawet papierosy palili te same. Aż w drugiej połowie XX wieku, pewna marka obuwnicza wpadła na genialny pomysł. Był to Reebok, który nie bardzo radząc sobie z ekspansją Adidas'a, postanowił przyjrzeć się bliżej, czemu ludzie chcą nosić buty X, a nie Y. Paradoksem okazały się wyniki badań, bo argument o "lepszości" całkowicie nie istniał. Z jakiegoś powodu, młodzież na college'ach (główny target odbiorców) wybierała Adidas, a nie Reebok, który jeszcze nie był tak znany, jak dzisiaj. Odpowiedź była prosta. Lud w skali masy, społeczności, naśladuje swoich liderów. Jeżeli lider nosi Adidasy, to bez zmiany obuwia u tegoż lidera, nie ma szans na Reeboki u ludu. Co więc trzeba było robić, żeby Reebok stał się wielki? Kupić liderów i obuć ich "lepszymi" - bo Reebokowymi buciorami. Stworzono pierwszą i świadomą kampanię, opartą o Buzz Marketing. Masowo wręczano nowe Reeboki wcześniej typowanym jednostkom. No i bingo... Za chwilę wszyscy w szkołach zaczęli nosić Reeboki.

 

W czasach MTV liderzy na poziomie lokalnych społeczności przestali wystarczać, toteż Nike poszedł wyżej i zaczął sponsorować gwiazdy, m.in. NBA. Proces trwa do dzisiaj i jest przykładem wyjątkowo skutecznych działań marketingowych. Mamy media, nosimy, robimy, naśladujemy celebrytów - chcąc czy nie chcąc. To dzieje się na progu podświadomości. W sondażu nikt się nie przyznaje do faktu, jakby był podatny na marketing wirusowy. Wyniki efektywności kampanii całkowicie przeczą takim odpowiedziom.

 

Pewnie w tej chwili się zastanawiacie, o czym tu Jesion pieprzy. Kogo na forum astronomicznym obchodzi marketing, a tym bardziej sektor obuwniczy. Tak się jednak składa, że mamy co nieco wspólnego. Obserwując rynek kamer astronomicznych (nie tylko kamer) mam nieodparte wrażenie, że witam się ponownie z Buzz marketingiem. Całe szczęście, że w Polsce nie spotkaliśmy się (jeszcze) z próbą świadomego wykorzystania tej techniki sprzedaży, ale ewidentne jest to, że naśladujemy naszych gooru. No dobrze, a skąd nasi gooru czerpią swoje sprzętowe inspiracje? Od większych gooru, najlepiej zaoceanicznych. A skąd gooru zaoceaniczni czerpią swoje wybory? Wybierają po prostu sprzęt najlepszy.

 

No tak, i tu mógłbym artykuł zakończyć, bo wszystko wygląda dobrze, prawidłowo można by rzec. Niestety - żartowałem. Gooru zaoceaniczni nie do końca wybrali sami. Sbig kilkakrotnie przeprowadził akcje buzz marketingu dając swoje nowe kamery Gooru - oficjalnie do testu. Tak jest do dzisiaj. Wszyscy googru dostają kamery od Sbiga. Największa akcja dotyczyła średnio udanej kamery STL11000. Oczywiście, kamery nie są złe, więc większego niesmaku nie ma. Problem tylko w tym, że są też inne, o których pies z kulawą nogą nie zapyta. Mój artykuł, wbrew pierwszemu odczuciu, nie jest próbą czepiania się Sbiga, jego strategii marketingowych, czy Bóg wie, czego jeszcze. Tak jest i to normalne, że każdy producent chce sprzedać swój asortyment, a jeżeli ma jakiekolwiek opcje na uczynienie ze swojego modelu produktu kultowego, to byłby głupi, jeżeli by nie skorzystał.

 

Nasz młody rynek całkowicie zachłysnął się Sbigiem, pewnie dlatego, że jest w wieku niemowlęcym. O bardzo emocjonalnym traktowaniu kamer mogą świadczyć płonne dyskusje, które nie raz odbywały się na forum. Tymczasem, światowy rynek kamer przeżywa najlepszy w historii okres. Tyle ciekawych i rewolucyjnych rozwiązań nie było jeszcze nigdy. Dzieje się sporo, a będzie jeszcze więcej.

 

Ale o tym przeczytacie w kolejnej części artykułu, w którym chciałbym zaprezentować najlepsze, wg mnie, premiery roku. O niektórych słyszeliście, innymi będziecie zaskoczeni.

 

Disclaimer: Powyższy artykuł przedstawia nieobiektywne i całkowicie egoistyczne urojenia autora. Jego forma i cel służyć ma jedynie rozrywce czytelników Astro-Forum.org. Absolutnie nie ma na celu decydowania o tym, jakie kamery należy bądź nie należy kupować.

 

 

Adam_Jesion

Przez mój wypadek troche odstawiłem firmowe sprawy, ale dzisiaj zaintrygowany mailem od kolegi forumowego postanowilem sprawdzić, jak stoją nasze projekty w sondażach. Okazuje się, że moja strona PJKM zmasakrowała konkurencję w rankingach. Pozostaje mi pogratulować sobie i całemu zespołowi za pracę nad tym projektem.

 

Poniżej wyniki Gazety Wyborczej.

 

Picture_1.png

 

Jako ciekawostkę, mogę Wam przybliżyć jak wyglądają pracę nad takim projektem - oczywiście w skrócie.

 

Etap I

 

Oferta, konkurs ofert, kontakt bezpośredni, rozmowy biznesowe, ustalanie budżetów, budowa harmonogramu. Potem na następnych spotkaniach roboczych powstają pierwsze koncepcje i szkice. Poniżej przykładowe storyboardy.

 

JKM1.jpg

Tu nie ma p. Janusza, bo idea wcześniejsza zakładała pokazywanie młodych liderów partii. Potem zmieniliśmy tę koncepcję.

 

JKM2.jpg

To alternatywny koncept. Mi zależało nad tym, aby jednak pokazać kandydata całego, czyli zupełnie inaczej niż konkurencja. Mam przesłanki ku temu, żeby podejrzewać, że z naszej zasady skorzystała potem inna agencja, która wykorzystała nasz koncept na pokazanie całej osoby w formie video-intra (innego kandydata). U nas nie zostało to zrealizowane z powodów budżetowych.

 

Etap II

 

Moja koncepcja zostaje przeforsowana i przechodzimy do kolejnego etapu. Wybieram fotografa i zaczynamy organizować sesje fotograficzną. Równocześnie rozpoczynają się prace nad zawartością merytoryczną serwisu, opracowywanie wywiadów na stronę, a także prace nad identyfikacją wizualną Platformy JKM (logotypy, kolory etc.). Wiele pomysłów zostało udupionych, kilka narzuconych odgórnie. Tak to już bywa ;)

 

Poniżej kilka zdjęć z sesji. Zdjęcia wstępnie wykonane cyfrą, potem już profesjonalną kamerą średnioformatową.

 

IMG_7429.jpg IMG_7454.jpg IMG_7465.jpg IMG_7472.jpg IMG_7481.jpg IMG_7508.jpg IMG_7545.jpg IMG_7550.jpg

 

W miedzyczasie wykonane zostały także zdjęcia prywatne - w domu w Józefowie.

Sesja była czystą przyjemnością. Masa zabawy, kawałów sypanych przez p. Janusza. Jako człowiek robi niezwykłe wrażenie i bez wątpienia jest wyjątkowy z nieprawdopodobną wprost wiedzą z zakresu historii polityki światowej. W ciągi kilku godzin o historii dowiedziałem się wiecej, niż ze szkoły ;)

 

Etap III

 

Ostateczny projekt w Photoshopie.

 

PJKM_www_3.jpg

Tak wyglądał ostateczny projekt zanim został przekazany do działu programistycznego.

 

Rozpoczynają się prace programistyczne. W projekcie bierze udział 3 programistów. 2 zajmuje się kodowaniem strony i bazami danych (wdrożony został zaawansowany system zarządzania treścią), jeden zajmuje się animacją elementów w technologii Flash.

Kiedy system zarządzania treścią już działa, osoby odpowiedzialne za treść mogą czynić swoją powinność.

Pierwsza testowa wersja zostaje oddana do testów w sztabie wyborczym.

 

Etap IV

 

Testy, poprawki, zmiany itp. Strona cały czas żyje. Dodawane są nowe treści itp. Projekt cały czas trwa, aczkolwiek od strony budowy został zakończony. Aktualny etap to "administracja i aktualizacja". Z naszej firmy na stałe wydelegowane są 2 osoby pilnujące strony oraz kilka po stronie sztabu.

 

Gdybym miał ocenic skale przedsiewziecia internetowego, to jest to raczej mały projekt. Od 1996 roku zrealizowałem setki projektów na platformie internetowej. Od małych po gigantyczne budżety, gdzie zatrudniani byli graficy, fotograficy, muzycy, studia od efektów itp. Dla nafciarzy robiliśmy zdjecia ze śmigłowców, gdzie indziej gubiliśmy się w gąszczu lasu i błocie. Robiliśmy luksusowe hotele, jak i słowackie zaciszne pensjonaty. Piliśmy za darmo w świetnych klubach, bo to też moi klienci ;) Naprawdę dużo tego było...

 

Od kwietnia razem z moim partnerem buduję nową spólkę intermedialną (nie tylko internet) - SkyGroup Sp. z o.o. Udało nam się już pozyskać kilkunastu klientów z całej europy (Polska, Słowacja, Niemcy, Anglia, Austria). Z wieloma pracujemy na bazie stałej umowy. We wrześniu (po 2 kwartale dzialalności) jako Spółka uzyskaliśmy rentowność, co przy sporych kosztach i niemałej, jak dla nas inwestycji jest wynikiem bardzo ciekawym.

 

Nie ma nic za darmo. Pracuję tak jak przed laty - po kilkanaście godzin dziennie. Teraz po wypadku siedzę w zaciszu domowym, ale też pracuję.

 

Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłem, a przy okazji dowiedzieliście się, czym się zajmuję. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania z branży reklamy i internetu, z chęcią pomogę.

 

Tak samo, jeżeli jesteś perfekcyjny w grafice, flashu, php i bazach danych, na pewno będę miał dla ciebie pracę!

Adam_Jesion

Znowu afera

I no znowu mamy aferę z udziałem tych samych bahaterów. Napisałem parę "ciepłych" słów, które przyszły mi do głowy.

 

Nie mogę zrozumieć, jak to jest, że dany cwaniak uprawia swoją konsekwentną politykę, polegającą na manipulacjach, a wiele dobrych ludzi łapie się na to od lat. Ciągną za nim jak stado ślepych baranów. Cokolwiek nie powie, to oni mu wierzą - jak w św. obrazek. Nie potrafię tego pojąć.

 

Mam charakter wojownika - walczę z patologiami. To co wydaje mi się zaletą, w pewnych okolicznościach spowodowało moją porażkę. Nie potrafię tolerować takich działań. Wiadomo, że w życiu codziennym jest bardzo trudno, ale mam na tym polu jakieś sukcesy. Odruchowo zmieniam świat wokół siebie. Czy to źle? Myślę, że właśnie problemem tego kraju jest akceptacja, może odczucie bezradności, w stosunku do cwaniactwa i kombinatorstwa. Na Boga, nie może być tak, że aktywność i działanie w dobrej wierze staje się, w ocenie publicznej, wadą - balastem.

 

Wydawałoby się, że prowadzenie forum to błacha, nic nie znacząca sprawa. Kiedy robiliśmy przewrót kilka lat temu, razem z Radnymi zbudowaliśmy coś, co wydawało się utopią. Nasza nadzieja i dobra wola była tak niewiarygodna, że wiele osób nie zaufało nam i od razu przeszło na stronę "wroga". To było bolesne doświadczenie. Teraz po latach wszyscy patrzymy na to inaczej. Nie mogę odeprzeć myśli, że to co tu się działo i dzieje, jest w pewnym sensie polityką w mikro skali.

 

Wiele poświęciłem tej inicjatywie, tak samo jak wielu Radnych. I tylko my wiemy, kto jaki wkład włożył w to forum. Dla mnie osobiście najbardziej przykre jest to, że zła ocena działania jest wprost proporcjonalna do aktywności. To właśnie moja cena, ale widocznie, tak to w praktyce wygląda. Chcesz mieć spokój, nie rób nic.

 

Ileż to miałem problemów przez wielogodzinne angażowanie się w forum. Choćby rodzinnych. Bywało, że forum pochłaniało mi kilkanaście godzin dziennie przez wiele tygodni. Było pasją, samo w sobie. Kiedy potem mojej żonie pokazałem, jak to zostało ocenione przez forumowiczów, nie kryła łez. Wiedziała, jakim to było dla mnie dnem.

 

Wierzcie, że nawet coś tak ulotnego jak forum, może stać sie sensem życia i celem samym w sobie. Bez zapłaty, bez korzyści materialnych. Uważam, że te 2 lata pracy z wieloma cudowanymi ludźmi było jednym z bardziej ciekawych okresów w moim, w sumie aktywnym, życiu. Jak łatwno powiedzieć, to tylko jakieś tam forum...

 

W sumie, dla forum poświęciłem także samą astronomie. Bardzo trudno uprawiać obydwie "role".

 

Gdzie jestem dzisiaj? Nie wiem... Naprawdę mam wątpliwości. Zapewne za chwilę przyjdzie mi przeczytać wiele gorzkich słów od moich "fanów" z południa. Znowu stanę przed decyzją, czy poruszyć na radzie temat usuwania postów. Z drugiej strony, mam wrażenie, że zupełnie nic nie usprawiedliwia ataków na moją osobę, więc pytanie, skąd w ogóle takie dylematy?

 

Na głowie mam nową firmę z masą obowiązków (jak to w startup'ach), formalności z likwidacją szkody wypadkowej, do tego problemy z przemieszczaniem (przeniosłem na okres leczenia biuro do domu). Każdą wolną chwilę, głownie nocami, znowu przeznaczam dla AF. Niedługo mamy zlot w Jodłowie. Nie wiem, czy do tego czasu kupie nowe auto, może zabierze mnie Hans. Muszę jeszcze przygotować projekty nowych koszulek, oraz pewnej niespodzianki, którą opracowaliśmy w radzie. Nie wiem, czy się wyrobię. Zlot już za tydzień. Trudno z czasem. Gadżety są dla nas strategicznym produktem. Z tego utrzymujemy forum, a przy oglądalności rzędu 15 tys. msc (unikalnych userów), są to już koszty konkretne.

 

Mamy wiele pomysłów. Potrzebujemy czasu, spokoju i Waszego wsparcia duchowego (dla siebie, przecież tego nie robimy). Nothing more...

 

Nie szukam poklasku za działalność na rzecz naszego, wspólnego forum. Oczekuje tylko obiektywności w ocenie. Mam nadzieję, że ten post w jakiś sposób pozwoli Wam zrozumieć moje emcjonalne podejście do AF. Jest cześcią mnie, częscią mojego życia i zrobie wiele, aby bronić jego dobrego imienia - naszego wspólnego imienia.

 

PS. Oszołomstwu mówie "NIE"!

Adam_Jesion

Blogi na AF

Jak pewnie zauważyliście, zakupiłem dzisiaj moduł do blogów. Nie wiem, czy to się u nas przyjmie, ale świat oszalał, to i my możemy do czegoś to zagospodarować. Pomysłów mam sporo, ale może i Wam coś przyjdzie do głowy.

 

Można przecież prowadzić swój dziennik obserwacyjny. Można codziennie wrzucać swoje kolejne „Marsy”. Można w końcu pisać o swoim psie i czymkolwiek innym ;)

 

Co prawda, pamiętniki obserwacyjne miałem wprowadzić dopiero na SkyScope.org, ale w sumie, nie ma co czekać.

 

Oczywiście trzeba to teraz wszystko przetłumaczyć. Masakra. Może ktoś ma wolne moce i chce się pobawić w tłumaczenie?

 

Sam system blogowy jest bardzo rozbudowany. Można robić w zasadzie wszystko to, co na forum – włącznie z załącznikami. Zostawiłem w administracji sporo opcji, które pozwalają konfigurować bloga wg swoich upodobań.

 

Czekam na uwagi.

Adam_Jesion

Nagła wizyta w szpitalu

No dobra, miało być testowo, ale może tak spróbuję się trochę pouzewnętrzniać. Będę tu pisał, co ciekawego dzieje się w kulisach Rady Forum, a także dowiecie się, jak wygląda prowadzenie forum od kulis. Pewnie czasami nabazgrze też coś, co Was zupełnie nie zainteresuje. Taka jest już specyfika blogów.

 

Co mnie dzisiaj wkurzyło? Mam pogorszenie stanu zdrowia po niedawnym wypadku. Umówiłem się z lekarzem, że jak będzie problem, to mam do niego wracać. No i tak dzisiaj zrobiłem. Zadzwoniłem do żony, żeby wróciła z pracy i zawiozła mnie do szpitala. Pojechaliśmy i no masakra – chcieli mnie wyrzucać drzwiami i oknami. Zupełnie nie liczył się mój stan. Kazano mi czekać, nie wiadomo na co, bo przecież wszyscy zapracowani. Z całym szacunkiem dla kulejącej służby zdrowia, ale to co oni tam robią można robić 100x szybciej. Ale srał ich pies… Najgorsze jest to, że traktują zbolałego człowieka jak jakiegoś intruza, co zawraca im dupę.

 

Nie ważne, że kiedy robili mi prześwietlenia w szpitalu, to oczywiście lekarz dał mi nie moje klisze, tylko jakiegoś biednego człowieka, co pewnie też miał wypadek. Trochę się zirytowałem, bo przecież nie mogę mieć pewności, czy ów genialny lekarz, nie poczynił mojej diagnozy na podstawie nie moich zdjęć klatki piersiowej.

 

Oczywiście okazało się, że w raporcie z mojego przyjęcia są same bzdury. Generalnie nic mnie „podobno” nie bolało, w ogóle – luz blues… Chłopaki się zabezpieczają, jakby co…

 

Po paru godzinach czekania miałem już dość. Z jednej strony bardzo słabo mi się siedziało, bo przecież łóżka to nie dla mnie, wolne tylko krzesła. Z drugiej strony cenie swój czas i nie lubię, jak robi mnie się w wała. Zabrałem się z cudownego szpitala wolskiego i pojechałem do prywatnej kliniki – wszak moje zdrowie cenniejsze od Dzięgów.

 

Teraz przynajmniej wiem, co mi jest…

 

Jaki morał z tego? Nie stać nas na chorowanie ;)

×