Jump to content

qbanos

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    3,122
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

qbanos last won the day on July 7

qbanos had the most liked content!

Community Reputation

1,434 Excellent

1 Follower

About qbanos

  • Rank
    Astro-Forum.org
  • Birthday 10/18/1985

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.astrofotografia.szczecin.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Sprzęt astronomiczny
    Kowa 8.5x44
    Kowa 32x82

Recent Profile Visitors

2,664 profile views
  1. No dobrze, to gwoli podsumowania i zakończenia tematu z mojej strony: 1. Odpowiedzialność za umieszczenie informacji jest oczywiście moja - zrobiłbym to ponownie, bo uważam, że źle się dzieje gdy ludzie robią takie wałki. Tym bardziej, że częścią wyjazdu była zbiórka na pomagam.pl. Natomiast umieściłbym to tak jak uważam i gdzie uważam i tu zmierzamy do punktu nr 2. 2. Edytowanie postów, manipulowanie treścią bez zgody użytkownika - co zrobił szanowny admin. Paether mógł sam założyć wydzielony wątek o tytule wymyślonym samodzielnie, w którym jako drugi czy kolejny znalazłby się mój post. Alternatywnie, mógł zwrócić się do mnie i załatwić ten temat bezpośrednio ("słuchaj, jest taka sprawa.. jaki byś dał tytuł tego wątku..."). Zamiast tego postanowił wyedytować mój post i założyć wątek "w moim imieniu", czego nie akceptuję. Ponadto, teraz nie mogę zmienić tytułu tego "własnego" wątku - dlaczego? @Paether - uważam, że zbyt serio traktujesz swoją rolę tutaj. Kompletny brak komunikacji, ręczne sterowanie i osądzanie zachowań użytkowników ("nie potrafi wziąć za to odpowiedzialności"). Na innych forach nie spotkałem się z takim nieprofesjonalizmem. Do tego trudno się odnieść inaczej jak po prostu niezrozumienie tematu.
  2. Jestem na forach od długiego czasu (prawdopodobnie dłuzej niż ty) i nie zdarzyło się, żeby ktoś wstawiał treść bez mojej zgody podpisując to moim nickiem. Jeżeli tutaj panują takie zwyczaje to czas się rozstać. Mam sporo innych, ciekawszych rzeczy do robienia w życiu, niż użeranie się z jakimś adminem. P.S. Że tak jeszcze zacytuję: "Qbanos, który rozpoczął dyskusję, wydzieloną przeze mnie do niniejszego tematu, nie potrafi wziąć za to odpowiedzialności i wbrew regulaminowi forum edytował swój wpis. Tytuł nowego wątku jest mój, prowodyrowi dyskusji nie bardzo się podoba (choć nie wiem dlaczego) i zedytował na bardziej oddające istotę sprawy 'qwerty', więc wolę to tutaj zaznaczyć. Dla informacji pozostałych o co chodzi w tym wątku:" NIE OCENIAJ - jeżeli to ma być mój wątek to chce żeby się nazywał tak jak napisałem. Nie pasi? A wolność słowa??? Tego regulamin nie obejmuje???
  3. Granat? Chyba coś ci się myli. Post to nie nowy wątek. Jako admin powinieneś to rozróżnić. I to jest dopiero słabe. Jak wydzielasz część dyskusji do nowego wątku to podaj siebie jako autora i weź za to odpowiedzialność. Ja nie wyrażam zgody na to co zrobiłeś z moim postem (pomijam ręczne edytowanie - to zdecydowanie za daleko posunięta ingerencja). Proszę o natychmiastowe jego usunięcie i mnie jako autora.
  4. Panie administratorze - bez mojej zgody zostałem autorem tego wątku, a tego nie chcę, bo temat jest kontrowersyjny. Dlatego proszę o usunięcie mojego postu - możesz w zamian wstawić po prostu link do AM (osobiście). P.S. Tytułu też nie nadawałem - dość nieładnie generować tekst i podpinać kogoś innego jako autora.
  5. No dobra, ale jeśli jakikolwiek materiał powstaje na bazie zrobienia w jajo tylu osób, to trzeba o tym napisać (ku przestrodze). Wiarygodność takiej zrzutki staje pod dużym znakiem zapytania w tym momencie...
  6. Mało tlenu + stromy podjazd i samochód stanął. Wcześniej, jak było w miarę płasko, to sobie radził w miarę normalnie pomimo wysokości 4300 m npm. Może gdyby był w manualu to dałoby się jeszcze coś z niego wykrzesać, a tak to niestety. Ale nie ma tego złego, poszliśmy z buta
  7. Warto dodać, że 1200 m przed końcem tej drogi Nissan Pathfinder, którym jechaliśmy, dał za wygraną i powiedział, że on dalej nie jedzie. To było na 5000 m npm. Ostatni odcinek pokonaliśmy zatem drugim, Nissanem NP300 (półciężarówką). Samochodem osobowym nie da się tam dojechać.
  8. A próbowaliście z nimi gadać po hiszpańsku? Bo my tak, i w końcu nas wpuścili, pomimo naszego karygodnego spóźnienia
  9. Jeżeli mogę mieć uwagę, to małe gwiazdki/słabe są bezbarwne - efekt małej ilości materiału w RGB i konieczności odszumiania. A do samego VLT udało Wam się wejść?
  10. Dalekie obserwacje za dnia były jednym z dodatkowych aspektów wyprawy - dzięki Alicji, naszemu ekspertowi w tym zakresie Na dowód zamieszczam kilka zdjęć Lornetkowicza (Alicja zawsze miał przy sobie Fujinona ) Oraz zdjęcie Świętego Wulkanu Llullaillaco (czyt. Jujajaco, ten po prawej - 6739 m n.p.m) z obiektywu 200 mm . To najwyższy czynny wulkan na ziemi! Odległość do góry z miejsca wykonania zdjęcia wg PeakFinder wynosiła 243 km... Po lewej wulkan Socompa. Od siebie dodam jeszcze kilka zdjęć. Bartek, Alicja i ja (od lewej) w Atacama Cosmology Telescope na Cerro Toco. Alicja własnie zażył tlenu z butli - stąd ten banan na twarzy Ja żułem liście koki - banan mniejszy. Bartek to nie wiem co zażywał Bratanie się z lokalną społecznością. Ostatniej soboty pobytu uczestniczyliśmy w obchodach Święta San Pedro i San Pablo (Piotra i Pawła). Procesje, tańce, śpiewy, muzyka - świetne doświadczenie lokalnego folkloru. Cinco Amigos nad Laguną Tebinquiche (od lewej Krzysiek, Bernie, Bartek, Alicja i Tomek). Skrzyżowanie w Vallenar I jeszcze trochę folkloru - apacheta czyli kamienny kopczyk. Wiele takich w Andach, a także innych górach świata. Nazwa wywodzi się z j. keczua i ajmara. Są one z reguły częścią starych dróg inkaskich, jako drgowskazy i oznaczenia. Wierzono, że wędrowiec, który zostawi kamyk i np. liście koki w ofierze Matce Ziemi (Pachamama) będzie chroniony podczas swojej podróży. A musicie wiedzieć, że tamtejsi indianie to bardzo wytrzymali piechurzy - wiele razy widzieliśmy idących wzdłuż drogi (Ruta 5 - Panamericana) ludzi, nierzadko kilkadziesiąt kilometrów od najbliższego miasta. Pozdrawiam
  11. Krzysiek, genialnie opisałeś to co przeżyliśmy. A foty znacznie lepsze od moich z Sigmy 24-35 f/2 .
  12. Danilo Vidal, nasz przewodnik po ALMA, mówił, że nie dość, że urodził się Finem, to jeszcze blondynem... Pomiar wilgotności powietrza w tym dniu na płaskowyżu Chajnantor (czyt. Czachnantor) pokazywał 1.5%.
  13. Krzysiek, zapomniałeś o muzeum oponiarstwa w Baquedano, gdzie nie chcieliście się zatrzymać (nie wiedzieć czemu). Na tej oceanicznej skale wylegiwały się stada uchatek patagońskich - fajnie wyszły na foto!
  14. Ok. 14 na imprezę helikopterem przybywa prezydent Chile Sebastián Piñera, który odwiedza m.in. 3.6 m teleskop. Nas zaszczyca sam Dyrektor Generalny ESO, Prof. Xavier Barcons, z którym zamieniamy kilka słów i robimy sobie pamiątkowe zdjęcie. Na imprezie obecna jest oczywiście również prasa - dziennikarz The New York Times Sebastian Modak (The 52 Places Traveler) przeprowadza z nami wywiad (głównym bohaterem jest Bernie, bo tylko jego nazwisko ktoś w USA jest w stanie wymówić J). Do przeczytania tutaj (str. 5). NYTimes-The52PlacesTraveler.pdf 14:30 – 15:20 Kolejna atrakcja dnia – koncert gitarzysty z legendarnego zespołu Marillion: Steve’a Rothery wraz z przyjaciółmi. Panowie wymiatają na scenie u stóp nieczynnego już szwedzkiego radioteleskopu Submillimetre Telescope (SEST). Magia! 15:23 Pierwszy kontakt rozpoczyna zaćmienie. Obserwujemy wizualnie przez lornetki Fujinon 10x50, Kowa Highlander 32x82, stabilizowaną Canon 10x42L i inne. Chłopaki robią też zdjęcia. W miarę zbliżania się do totality szukamy zjawisk, o których opowiadał nam Bernie i czekamy w napięciu, wraz z tysiącem innych osób. Obserwujemy obrazy Słońca przez camera obscura – wystarczy do tego zwykła kartka z dziurkami. Światło dnia zmienia się nie do poznania. Bliżej totality nawet gołym okiem widać sierp Słońca na niebie. Spada znacząco temperatura (jakby poprzednio było ciepło) i wszyscy wyciągają puchowe kurtki. Kilkadziesiąt sekund przed totality część z nas obserwuje shadow bands – niewielkie fluktuacje atmosfery porówywane zwykle do refleksów na dnie basenu w słoneczny dzień. Tomek obserwuje, że ich natężenie jest znacząco mniejsze niż w 2017. Zapewne istotną rolę odgrywa mniejsza ilość słupa powietrza nad nami (jesteśmy na wysokości 2400m). 16:39 – 16:41 TOTALITY. Nie da się opisać słowami jak to wyglądało. Kompletna miazga, dziura w niebie, czarne Słońce – można użyć każdej przenośni. Zdjęcia również nie oddają tego zjawiska w pełni. Zaćmione Słońce jest ogromne (zdecydowanie większe niż na foto), obok niego wiszą na granatowym niebie planety i gwiazdy. Część z nas obserwuje tylko wizualnie, bo to ich first time. Inni cykają fotki na dłuższe ogniskowej dzięki czemu mamy poniższy materiał. Zaglądamy w okulary bino gdy kończy się diamond ring rozpoczynający totality. Korona rozciąga się na całe pole widzenia okularów 21x (63 stopnie) symetrycznie wydłużona. Na godzinie 6 widać różowe protubernacje. Kosmos. Kilka sekund później (jak nam się wtedy wydawało) Bernie oznajmia, że zaraz koniec – jak to, już? No tak, 1 minuta i 52 sekundy. Odrywamy oczy od bino, by móc przez chwilę podziwiać zjawisko gołym okiem. I zdecydowanie taki sposób obserwacji polecamy. Kończący diamond ring wygląda nieziemsko. 16:42 – 20:00 Faza całkowita się kończy, ale zaćmienie trwa nadal. Choć trzeba przyznać, że spora część ludzi zwija już swoje sprzęty i udaje się w stronę busów z obawy (słusznej) przed korkami w drodze powrotnej. Zgodnie z programem jednak ostatni transport na dół wyjeżdża ok 21.00, a to oznacza, że będziemy mogli zostać w La Silla do nocy astronomicznej! Słońce kończy ten piękny dzień w niesamowitej scenerii, ale dla nas zostało jeszcze coś na deser. Teren La Silla jest dzisiaj wyjątkowo oświetlony ze względów bezpieczeństwa, ale i tak nad Andami wschodzi pięknie Droga Mleczna z czerwonym airglow. Bartkowi udaje się złapać bolida w jednym kadrze z radioteleskopem, a ja fotografuję światło zodiakalne w miejscu gdzie jeszcze niedawno wisiało czarne Słońce… Na zdjęciach widać sznury świateł samochodów stojących w korkach. 90% ludzi wraca na południe do La Sereny. Dobre planowanie się jednak opłaciło – my jedziemy na północ w kierunku Vallenar, gdzie korków praktycznie nie ma. ---------------------------------------------------------------------------------- W okolicy La Silla, oprócz imprezy ESO, odbywało się co najmniej kilka innych eventów zaćmieniowych, skupionych w obozach u podnóża gór przy autostradzie. Łącznie w okolicy przebywało tego dnia kilka tysięcy osób. Czyli kilkset razy więcej niż na co dzień J. Zaćmienie było punktem kulminacyjnym naszej wyprawy. 2 dni później, czyli w ostatni czwartek, wyruszliśmy z powrotem w stronę Europy. To co, w grudniu 2020 r. środkowe Chile/Argentyna, a potem w 2021 r. Antarktyda? Pozdrawiamy Jakub, Mateusz, Krzysztof, Bartek, Marek, Bernie, Tomek i Maks
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.