Jump to content

Stalker

Społeczność Astropolis
  • Content Count

    673
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

397 Good

About Stalker

  • Rank
    Miłośnik sztucznego nieba w każdej postaci
  • Birthday 11/26/1978

Kontakt

  • Strona WWW
    http://przenosneplanetarium.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyna
  • Skąd
    Komorów (50*50' N, 16*25' E)
  • Zainteresowania
    astronomia - szczególnie całkowite zaćmienia Słońca i docieranie do nich (6 zaliczonych), planetaria, szeroko rozumiana muzyka elektroniczna i okolice rocka, wędrówki po górach
  • Sprzęt astronomiczny
    Celestron NexStar 6SE, Coronado PST, TAL 1 (może nie jest to najbardziej wypasiony sprzęt pod Słońcem, ale jest na nim autograf gen. Mirosława Hermaszewskiego i to w dwóch egzemplarzach!)

Recent Profile Visitors

1,992 profile views
  1. Tutaj jeszcze jedna notka prasowa z animacją i statycznym zdjęciem z satelity Terra: https://www.nasa.gov/feature/jpl/nasa-instruments-image-fireball-over-bering-sea
  2. A tutaj animacja złożona ze zdjęć wykonanych przez japońskiego satelitę meteorologicznego Himawari 8. Świetnie widać różne efekty towarzyszące rozpadowi meteoroidu oraz efekty zmierzchowe (zmiana zabarwienia chmur na różnych wysokościach, nadejście nocy).
  3. Zachęcam do sięgnięcia do starego wątku, wszystko powinno się wyjaśnić: https://astropolis.pl/topic/39443-cloud-trophy-reaktywacja-archiwum/?tab=comments#comment-469467 I jeszcze tutaj: https://astropolis.pl/tags/cloud trophy/
  4. Możesz jeszcze zapoznać się z KStars Lite na Androida. Jeśli masz/miałeś do czynienia z Linuksem, to w środowisku KDE jest rozbudowany program KStars. Strona projektu: https://edu.kde.org/kstars/ Strona aplikacji na Androida: https://play.google.com/store/apps/details?id=org.kde.kstars.lite&hl=en
  5. Po pobieżnym przejrzeniu forum wydaje mi się, że ten wątek będzie odpowiedni, by wkleić tutaj obszerną fotorelację z efektów rewitalizacji Parku Centralnego w Świdnicy pod kątem zanieczyszczenia nieba światłem. Interesujące jest to, że lokalny portal internetowy poprosił dwie pracownice naukowe Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu o opinię. Częstujcie się: https://swidnica24.pl/2018/11/park-centralny-jak-lunapark-oceniaja-pracownicy-naukowi-uniwersytetu-przyrodniczego/
  6. Wspaniałe ujęcie. Masz doskonały punkt obserwacyjny. Gdzie to jest? Wydaje mi się, że pod ścianą deszczu widzę kilka kominów chłodzących jakiejś elektrowni.
  7. Dziękuję za odpowiedzi. Teraz już nie potrzebuję tych informacji, były mi potrzebne rok temu.
  8. Mam nadzieję, że stacja przekazuje wiarygodne parametry. Patrząc na obliczone godziny wschodu i zachodu Słońca i Księżyca mam pewne wątpliwości Oczywiście żartuję, nie bierz tego do siebie. Chciałbym jednak wiedzieć, skąd biorą się tak duże rozbieżności między obliczonymi przez Cumulusa a faktycznymi momentami zjawisk? Przecież współrzędne geograficzne są wprowadzone?
  9. Źródło: http://www.rp.pl/Zycie-Pomorza-Zachodniego/306229828-Centrum-Nauki-przycumuje-na-Lasztowni.html#ap-1
  10. Źródło: http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,21977142,dluga-droga-do-gwiazd-planetarium-odwleka-sie-w-czasie.html
  11. Źródło: http://miastozwizja.pl/budowa-obserwatorium-astronomicznego-i-planetarium-jeszcze-w-tym-roku
  12. Cytuję Twoje słowa: mamy przecież piękne polskie słowo "kosmonauta". Polskie? Na tej zasadzie polskim słowem jest smartfon albo szlafmyca, bo przecież funkcjonują w polskim języku i znajdziemy je we współczesnych słownikach. Dla mnie EOT i OT przy okazji. To nie forum językoznawcze. Brniemy w niepotrzebną dyskusję, za którą mimo wszystko dziękuję.
  13. Dobrze, zostańmy przy swoich spojrzeniach na każdą z tych kwestii. Przekonywanie siebie nawzajem na siłę to strata czasu. Nie widzę sensu rozbierania słów na części i analizowania każdej z nich z osobna. Jeśli chodzi o planetoidę/asteroidę, dla mnie EOT. A co do kosmo- i astronautów. Naprawdę nie wiesz, skąd to rozróżnienie? I jesteś pewien, że kosmonauta to polskie słowo?
  14. Nie popadajmy w skrajności... Ja się nie zżymam na asteroidę - po prostu uważam to słowo za kalkę z angielskiego, niepoprawną biorąc pod uwagę naturę tych ciał, rozpowszechnioną dzięki amerykańskim filmom i dosłownym tłumaczeniom zagranicznych artykułów w polskich mediach i dlatego jej nie używam. Z astronautą pojechałeś po bandzie. Zaraz pojawi się sugestia, że jestem wrogiem słowa "astronomia", bo przecież to dosłownie nauka o gwiazdach, a przecież współczesna astronomia zajmuje się gwiazdami jako jednymi z wielu obiektów występujących w Kosmosie. Więc może "kosmonomia"...? Ale spokojnie, bez urazy. Żeby wyraźnie pokazać intencje przy pisaniu tego akapitu, dodam na końcu taki znaczek: Co do tabloidów natomiast, to nie miałem zamiaru kpić z Ciebie personalnie. Po prostu dałem wyraz swojej niechęci do pewnego ogólnego zjawiska. Kończę temat, bo robi się off-topic.
  15. Jeśli mówimy o fizycznych właściwościach tych ciał, to planetoida jest oczywista - "podobna do planety". Zakładam, że odkrywcy pierwszych planetoid nadali im tę nazwę mając na myśli planety skaliste, tzn. typu ziemskiego. Planetka też jest odpowiednim określeniem, zgrabnym synonimem, choć może w tekstach naukowych pisanych po polsku zdrobnienie wydaje się infantylne i stąd zapewne ten termin obecnie jest rzadko używany. Asteroida to - jak wiadomo - "podobna do gwiazdy" - i jeśli chodzi o odczucie wizualne, to nazwa jest odpowiednia. Sugeruje jednak, że skoro gwiazda jest wielką gazową kulą o wysokiej temperaturze, to asteroida też ma co najmniej jedną z tych cech, a tak przecież nie jest. I jeszcze impakt - nie można powiedzieć po prostu uderzenie albo zderzenie? Skoro mamy odpowiednio bogatą listę polskich odpowiedników, dlaczego ich nie używać, tylko kalkować z angielskiego? Poza tym prawidłowo będzie "impakt asteroidy" zamiast "impakt z asteroidą". Można też napisać "zderzenie z planetoidą/asteroidą" lub "uderzenie planetoidy/asteroidy". Co do stylu tabloidowego, to nie przekonuje mnie on ani trochę. Wręcz przeciwnie - powoduje on u mnie odruch zamknięcia przeglądanej strony. Uważam, że tabloidyzacja języka mówionego i pisanego jest jedną z większych porażek naszych czasów. Można mówić do tzw. przypadkowego społeczeństwa prostym językiem, ale bez nadmiernych uproszczeń, bez infantylizacji, bez ziomalskiego klepania po ramieniu. Nie jestem sztywniakiem, lubię humor sytuacyjny i słowny, sam się nim posługuję, gdy trzeba, ale nie nadużywam go. W swojej pracy popularyzatorskiej mam do czynienia z różną publicznością i wiem, że do każdej grupy trzeba dobrać nieco inny język. Zakładam, że jeśli mam do czynienia z młodzieżą w wieku licealnym, ma ona bogaty zasób słownictwa, ale niekoniecznie fachowego. Po co mam używać niezrozumiałych terminów, jeśli mogę zastąpić je odpowiednikami z życia codziennego? To podejście tym bardziej odnosi się do dorosłych. Nie widzę powodu, dla jakiego miałbym udawać mądrzejszego niż jestem tylko dlatego, że mam większy zasób słów z astronomii czy fizyki stworzony i zrozumiały dla fachowców z danej dziedziny. Można przekazać tekst o pewnej długości używając mądrego, naukowo brzmiącego języka albo napisać go używając potocznych sformułowań i sięgając do żargonu tylko tam, gdzie jest to niezbędne. Gwarantuję, że większa interakcja z widzem/słuchaczem/czytelnikiem będzie wtedy, gdy tekst będzie zrozumiały. Jeśli posługuję się żargonem, to odzew będzie bliski zeru z co najmniej dwóch powodów: a) publiczność niewiele zrozumie, nawet jeśli ktoś złapie ogólny sens wypowiedzi, będzie bał się odezwać czy dopytać, żeby nie wyjść na niedouczonego. Żeby nie było, że to teoretyczne rozważania zza klawiatury - powyższą filozofię stosuję w planetarium i sprawdza się ona doskonale.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.