Jump to content

Mareg

Społeczność Astropolis
  • Posts

    426
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Mareg

  1. Bardzo popieram inicjatywę, ale niestety, jestem poza Krakowem do końca miesiąca. Może przy następnej pełni mi się uda do Was dołączyć.
  2. No tak, przy większym teleskopie z wydrukami 3D zaczynają być schody. Dlatego ja takie wydruki po prostu zlecam, jak już zrobię jakieś tekturowe prototypy i wiem, że działa. Co do "zaślepek" na tył teleskopu, to bardzo dobrze sprawdzają się takie "kapiszony".
  3. Dziękujemy @Wiesiek1952 za zdjęcie ! Do hipotezy że to pająk jest winny nie pasuje też kąt tych jasnych dodatkowych spajków, który jest 45* w stosunku do normalnych spajków. Więc powód problemu też powinien być ustawiony 45* w stosunku do pająka, co kieruje moją uwagę na te śruby obok wyciągu, zgaduję, że mocujące stopkę szukacza. EDYTA: O, @janekosa ma podobne podejrzenia ! I tak nie masz pogody, więc w tym czasie może spróbuj uodpornić swój telep na takie odblaski. Proponuję: Na wejściu teleskopu zrób z jakiejś tektury prowizoryczną przysłonę z otworem średnica lustra + 20 mm, tak aby przysłonić wszystkie te śruby, które na pewno w niczym nie pomagają. Zrób najprostszy na świecie odrośnik owijając tubę karimatą, który też będzie wstępnie kolimował wiązkę wpadającą do teleskopu, wycinając to co i tak nie trafia do wyciągu, a tylko rozprasza się w tubie i podnosi poziom tła. Na próbę może to być z 30 cm poza tubę, tak żeby na pewno nie winietowało przy prowizorycznym ustawieniu karimaty. Obie opcje możesz przetestować osobno, żeby się przekonać, co one dają, bo mogę się założyć, że pomogą nie tylko na te dodatkowe spajki z tematu wątku. Jak zobaczysz czy i na ile pomagają, możesz zrobić już porządne przeróbki "na stałe": Bafel (bafla ?) na wejściu tuby jako wydruk 3D. Wtedy będzie precyzyjnie i możesz margines zmniejszyć do średnica lustra + 5 mm z każdej strony. Karimatę możesz usztywnić wstawiając wręgi - bafle 3D. Wtedy będzie dokładniejsze kontrolowanie kształtu i odrośnik-kolimator może być pewnie trochę dłuższy. Ale nie przesadzaj z długością, bo dłuższy odrośnik to też większy żagiel na wiatr. Może jakieś inspiracje znajdziesz na zdjęciach w tym wątku. Osobiście stawiam, że propozycja 1. już załatwi sprawę. 2. może całkowicie załatwić problem parowania lustra wtórnego, tak że grzanie może stać się niepotrzebne, pewnie w zależności od tego jak długi będzie odrośnik i czy telep pracuje w dużej wilgoci, np. na jakiś łąkach. Powodzenia i koniecznie napisz, jak się sprawa potoczy, ku nauce nas wszystkich tutaj.
  4. Czy wszystkie ramiona pająka mają taką samą grubość, nawet to z kablem ? Jeśli tak, to ciekaw jestem jak to jest zrobione. Jeśli nie, to może być problemem. W każdym razie fajnie byłoby to zobaczyć na zdjęciu ...
  5. Można próbować powolnego podgrzewania optyki, żeby uniknąć kondensacji po obserwacjach. U mnie działa to bardzo dobrze. Przy składaniu sprzętu po obserwacjach trzymam otwarty wiatrołap o powierzchni kilku m2, tak żeby się on wyziębił jak najbliżej temperatury otoczenia. Wtedy wstawiam tam sprzęt z założonymi wszystkimi deklami, zatyczkami i materiałowymi osłonami, i zostawiam na kilka godzin. Przez ten czas wiatrołap się powoli ogrzewa tylko przez drzwi prowadzące do ogrzewanego holu, bo na podgrzewanie sprzętu zakręcam tam kaloryfer. Potem wstawiam sprzęt do astropokoju, ale wszystkie przykrywki, dekle i pokrowce dalej są założone przez następne parę godzin. Wszystko odtykam dopiero jak optyka na pewno ma temperaturę pokojową. Przy pakowaniu się do samochodu sprawy się komplikują, ale może można próbować trzymać krytyczne rzeczy w wyziębionym bagażniku i podgrzewać stopniowo dopiero po powrocie do domu.
  6. Po paru nockach używania przerobionej latarki wg opisu wcześniej następna wersja jest jeszcze bardziej przyciemniona i ma zmniejszoną czułość na machanie ręką. Rezystor roboczego LEDa został zwiększony do 200 Ω, a rezystor podczerwonego LEDa od automatyki do 3 kΩ. Troszkę więcej na ten temat jest tutaj.
  7. Od niedawna mam te Oriony 2x54 i dziś w nocy sprawdziłem pole widzenia pod w miarę ciemnym niebem. Jedocześnie widziałem Kapellę i Ruchbah w Kasjopei, co wg SkySafari daje pole nawet ciut większe niż deklarowane 36 stopni. Lornetka daje mi ładne obrazy mimo mojego astygmatyzmu.
  8. Taki wykres znalazłem na stronach Farpointa, z porównaniem OIII Lumicona i Baadera. Ciekawe, czy różnice nie są naciągane np. najlepszy Lumicon vs. najgorszy Baader...
  9. Ja mam astygmatyzm i dalekowzroczność i bez okularów potrafię wycelować teleskop tylko w najjaśniejsze obiekty, może do 3 magnitudo pod niebem 20 mag/arcsec^2, bo gwiazdki są bardzo rozmazane. W okularach gwiazdy mam ostre i punktowe, Plejady widzę jako wyraźnie rozdzielone pojedyncze gwiazdki, Mizara też rozdzielam. Mam okulary ze szkłami firmy Seiko, które mogę polecić także ze względu na trwałość powłok - mam je już pewnie z cztery, pięć lat i nie mają żadnej ryski. Ale przez teleskopy i lornetki daję radę obserwować bez okularów. Jedynie przy większych źrenicach wyjściowych na jasnych gwiazdach pokazuje się mój astygmatyzm, ale nie tak, żeby mi to przeszkadzało w obserwacjach. Najlepiej moje wady wzroku widzę na celowniku red-dot: zamiast plamki mam kłębek z czerwonych niteczek o bardzo skomplikowanym kształcie. W okularach jest sporo lepiej, ale to nie jest plamka, którą czysto widzą członkowie rodziny z dobrym wzrokiem. Mam nadzieję, że lepsze okulary pomogą Ci w obserwacjach.
  10. Na Twoich zdjęciach nie ma bezpośredniego widoku LW, więc nie wiemy, czy ono jest koncentryczne z wyciągiem. Czy jak patrzysz, to tak jest ? Czy wyciąg jest na pewno dobrze ustawiony ? Jak przejeżdżasz wyciągiem od minium do maksimum z włożonym Cheshire, to obrazy przy ekstremalnych położeniach są koncentryczne ?
  11. Myślę, że miejskie zaświetlenie mogło Ci zmnieszyć źrenicę oka, co przycięło źrenicę wyjściową. To spowodowało przyciemnienie obrazu i efektywne zmnieszenie światłosiły lornetki, co zmnieszyło jej wady optyczne. Mniesza źrenica pomaga też na zmniejszenie wpływu ewentualnych wad wzroku. Ciągle pamiętam jak raz na jeszcze jasnym niebie widziałem fazę Wenus w budżetowej lornetce 8x40. Fakt, że wtedy Wenus była wysoko nad horyzontem i miała fazę pewnie z 30 %, ale jak dotąd nigdy mi się nie udało tego powtórzyć nawet w lepszych i większych lornetkach. Myślę, że powody są podobne jak z Twoim Saturnem. Aby zweryfikować powyższe hilotezy właśnie wydrukowałem przysłony 70 mm nasuwane na tubusy lornety 25x100. Łatwo mogę też dołożyć mniejsze redukcje. Mam nadzieję, że pogoda pozwoli to potestować na Jowiszu i Saturnie zanim warunki ich obserwacji się całkiem pogorszą.
  12. Tak jak obiecałem, piszę jak przerobiłem latarkę czołową Orion RedBeam, której mini-recenzja jest parę postów wyżej. Prąd roboczego LEDa w latarce w wersji fabrycznej z trzema bateriami AAA dla maksymalnej jasności świecenia wynosi 200 mA. Przy takim prądzie latarka jara niemiłosiernie i popatrzenie się na nią nawet w dzień jest bolesnym doświadczeniem, po którym oczy dochodzą do siebie ładnych parę minut. Pozostałe trzy poziomy jasności świecenia są uzyskane przez modulację szerokości impulsów zasilających roboczego LEDa. Jest bardzo dokładnie tak jak pisze instrukcja i prądy LEDa są dla tych trybów 50 %, 10 % i 5 % prądu przy pełnej jasności a jasność świecenia zmienia się tak samo jak prąd. Taka realizacja przyciemniania świecenia powoduje, że jak zmienimy maksymalny prąd świecenia, to pozostałe tryby idealnie zachowują odniesienie do prądu maksymalnego. W wersji fabrycznej tylko najsłabszy tryb 5 % ma jasność która w końcu nie rani mojego wzroku. Problem jest jednak taki, że aby wyłączyć latarkę świecącą na 5 % trzeba niestety przejść przez 100 % naciskając jedyny przycisk latarki. Dlatego już po kilku pierwszych minutach zabawy z latarką wiedziałem, że trzeba tę fabrycznie nową latarkę koniecznie naprawić. Latarka ma tryb włączania/wyłączania machaniem ręką przed wbudowanym nadajnikiem podczerwieni, która to podczerwień odbija się od naszej ręki i wraca do wbudowanego odbiornika. Niestety, ten automatyczny tryb działa tylko z maksymalną jasnością. Dlatego moim zamiarem była redukcja maksymalnej jasności na tyle, żeby to była jasność, której da się użyć w zupełnej ciemności i która także nie spowoduje oślepienia przy przypadkowym bezpośrednim popatrzeniu na roboczego LEDa. Znów niestety, ten automatyczny tryb w praktyce mi się zupełnie nie sprawdzał, bo włączanie i wyłączanie było tak czułe, że latarka zapalała się przy zbliżaniu głowy do okularu czy szukacza. Przed przeróbką opisaną dalej ten tryb był dla mnie kompletnie bezużyteczny. Wyjmując jedną baterię i zastępując ją zworą, np. taką jak na zdjęciu poniżej, obniża się maksymalny prąd LEDa dwa razy, do około 100 mA, co powoduje taką samą redukcję jasności świecenia. Dla logarytmicznej charakterystyki czułości oka nie jest to jednak duża zmiana: jest trochę lepiej, ale wciąż sporo za dużo. Maksymalny prąd świecenia jest ustalony rezystorem 10 Ω w rozmiarze 1206. Na poniższym zdjęciu jego lokalizacja jest zaznaczona przez #. Jest to największy rezystor na płytce. Wymieniłem go na 100 Ω (już widoczny na zdjęciu), czyli 10 razy więcej, co zredukowało proporcjonalnie maksymalny prąd LEDa do około 10 mA. Jeśli ktoś koniecznie chce zostawić trzy baterie, to taki sam prąd LEDa będzie z rezystorem 200 Ω. @tomekL, rezystor spokojnie da się wylutować jedną lutownicą, tak jak to opisywałem post wyżej. Po takiej robocie czyszczę płytkę etanolem na patyczkach higienicznych. Z dwoma bateriami i rezystorem 100 Ω można przy latarce komfortowo czytać książkę w zupełnej ciemności. Przy 5 % nadal można czytać, ale już tylko w środku wiązki. Wielokrotne przełączanie od 5 % do 100 % i z powrotem nie psuło mi adaptacji wzroku przy czytaniu w kompletnej ciemności. Czułość automatycznego włączania/wyłączania zredukowałem zwiększając rezystor nadawczego LEDa podczerwieni. Oryginalnie jest to 100 Ω w rozmiarze 0603, zaznaczone przez * na poniższym zdjęciu płytki. Zwiększyłem go aż 20 razy do 2 kΩ. Teraz aby latarkę przełączyć trzeba machnąć dłonią "na płasko" jakieś 5 cm przed nią. Machanie z 10 cm już latarki nie przełącza. W warunkach laboratoryjnych teraz ten tryb automatyczny wydaje się dobrze działać. Zobaczymy jak będzie przy prawdziwych obserwacjach.
  13. Tak i bez tej baflowanej osłony praktycznie nie obserwuję. Zdjąłem ją jedynie do testów przysłony 3x110 mm i nie zakładam tylko jak jest większy wiatr. Wszystkie Twoje zyski z takiej osłony-odrośnika zdecydowanie potwierdzam. Co do prądów cieplnych, to nie wydaje mi się, żeby były jakieś większe, z tym, że telep wystawiam zwykle ładnych parę godzin przed obserwacjami, a ostatnie pół godzinki, godzinkę, to się adaptuje już z założoną osłoną i poodkrywanymi lustrami. Obserwuję z pokrowcem założonym na dół tuby (ortalion z gumką), bo u mnie tak jest sporo lepiej, pewnie głównie dlatego, że prądy stają się o wiele wolniejsze. Polecam zrobić test, jak to jest u Ciebie, z tym, że koniecznie dopiero jak teleskop będzie już dobrze zaadaptowany do otoczenia i po założeniu pewnie chwilę znów poczekaj.
  14. Zachęcony ciekawymi rezultatami pozaosiowego przysłaniania Taurusa 300/1500 do bezobstrukcyjnej apertury 110 mm postanowiłem sprawdzić, jak będzie działać taka potrójna przysłona. Z pojedynczą przysłoną obraz gwiazd z Newtona był praktycznie refraktorowy, a rozdzielczością zdecydowanie przewyższał EDka 80 przy dobrych warunkach. Natomiast w KAŻDYCH warunkach rozdzielczość z przysłoną była gorsza od pełnej apertury, z jej 24-roprocentową obstrukcją i trójramiennym pająkiem. Podobnie na Księżycu, ZAWSZE było mniej detalu, nawet przy średnich warunkach, pewnie głównie przez dużo ciemniejszy obraz dawany w tym samym okularze. Więc aby było więcej światła, pojedynczą przesłonę zastąpiłem układem trzech. Moja potrójna przysłona wyglądała tak: Cała konstrukcja jest z tektury przyklejonej do wydrukowanego kołnierza, wchodzącego w górną klatkę Taurusa. Same przysłony 110 mm są wycięte z czarnego papieru, bo można dokładniej wyciąć otwory niż w tekturze i taka przesłona jest cieniutka, co minimalizuje odbicia światła od jej brzegów. Taka maska z wielokrotnymi otworami nosi nazwę maski Hartmanna i jest czasem używana do dokładnego ogniskowania, gdyż obrazy z każdej apertury schodzą się przy idealnym ustawieniu. Czym dalej od ogniska, tym większa separacja pomiędzy obrazami dyfrakcyjnymi z każdej apertury. Nam tu jednak nie chodzi o ogniskowanie, tylko zrobienie z Newtona 300 mm trzech takich prawie-refraktorów 110 mm, których światła się sumują i dają obraz o jasności odpowiadającej jednemu refraktorowi o aperturze sqrt(3)*110 ≈ 190 mm. Działanie maski zacząłem testować na gwiazdach, które często używam do sprawdzania seeingu. Obserwacje i wnioski: Po rozogniskowaniu obrazu każdy z nich żyje sobie swoim własnym życiem seeingowym. 3 obrazy dyfrakcyjne mają różne zniekształcenia od seeingu. Przy rozogniskowaniu w pewnym momencie widać prążki od wzajemnej interferencji wiązek. Pewnie też dlatego, że symetria rozmieszczenia trzech otworów nie jest idealna i przez to drogi optyczne od otworów do lustra nie są równe. Przy tylko lekkim rozogniskowaniu, jak obrazy są blisko siebie, to widać wzajemne drgania każdego z obrazów. Nie było możliwe idealne nałożenie trzech wiązek i np. Epsylony miały jakiś taki interferencyjny drobniutki wzorek. Alnitak (separacja 2.2", składniki 1.7 i 3.7 mag) z przysłoną był ładniejszy, bo główny składnik mniej „iskrzył” na boki, pewnie też dlatego, że był po prostu ciemniejszy. Składniki E i F (mapka w tym artykule) Trapezu w M42 bez przysłony były wyraźnie rozdzielone, z przysłoną wcale, pewnie głównie przez ich mniejszą jasność. Ale ostateczny cios tytułowej potrójnej przysłonie zadał jednak Jowisz, obserwowany w dobrych warunkach (XW 5, 300x). Liczyłem że przysłona eliminująca obstrukcję lustra wtórnego i pająka poprawi kontrast obrazu. Niestety, nic takiego nie zaobserwowałem. Obraz był po prostu sporo ciemniejszy, przez co tracił detal a kontrast zostawał na takim samym poziomie. Taki rezultat testów na Jowiszu jest dla mnie totalnym zaskoczeniem. Bardzo chętne się dowiem, czy ktoś robił już jakieś podobne testy lub ma pomysł, dlaczego taka potrójna przysłona nie poprawia kontrastu obrazów z Newtona f/5.
  15. Regularnie jeżdżę na szosówce z osprzętem Shimano 105 i łańcuch mi beż żadnych regulacji wytrzymuje jakieś 8 - 10 tysięcy, z tym, że regularnie go smaruję co tydzień, czyli co jakieś 100 - 150 km. W gorszą pogodę i w zimie jeżdżę na góralu z osprzętem Deore i tu łańcuch z regularnym smarowaniem wytrzymuje mi pewnie połowę z tego, z tym że z jazdą 100 % szosa. Wg mnie regularne smarowanie znacznie wydłuża czas życia i łańcucha, i zębatek. A łańcuchy od lat smaruję tylko olejem do łańcuchów firmy Rohloff. Można kupić 50 ml za 20 złotych na popularnej platformie zakupowej. Mi to wystarcza pewnie na jakieś 20 tysięcy kilometrów.
  16. Mariusz, moje typy na odpowiedzi na Twoje pytanie z samego początku wątku są mniej więcej takie: Jeśli Ty i ja patrzymy przez ten sam sprzęt dający źrenicę wyjściową 4 mm, Twoja źrenica oka ma 6 mm, moja 4 mm, to będziemy widzieć tak samo jasno, takie samo pole widzenia. Jedyna różnica będzie taka, że ja będę musiał dokładnie dobierać pozycję oka, tak żeby cała ŹW trafiła w moją źrenicę, a Ty będziesz miał margines na przyłożenie oka. Jeśli Ty i ja patrzymy przez ten sam sprzęt dający źrenicę wyjściową 6 mm, Twoja źrenica oka ma 6 mm, moja 4 mm, to sądzę, że będzie tak: - Mój obraz będzie miał mniejszą jasność, bo część światła z okularu nie trafi do mojej źrenicy oka. - Rozdzielczość obrazu będzie taka sama, bo przecież zależy ona tylko od apertury i nie zmienia się ze źrenicą wyjściową, gdy zmieniamy okulary. - Pole widzenia będziemy mieć takie samo, bo przecież zależy ono tylko od pola okularu i powiększenia teleskopu, a te mamy takie same. - Nawet gdy obserwujemy jakimś teleskopem z obstrukcją, jej wpływ na nasze obrazy będzie taki sam (pomijając to że mój obraz jest już ciemniejszy) bo obstrukcja nie zmienia się ze źrenicą wyjściową. Tyle samo ile moje oko "przytnie" apertury teleskopu, tyle samo "przytnie" obstrukcji, bo apertura i obstrukcja "są w obrazie wymieszane": rosnąca obstrukcja zmienia obraz dyfrakcyjny punktowego źródła światła a cały obraz w okularze składa się ze złożenia takich obrazów dyfrakcyjnych, odpowiadających punktom składowym obserwowanego pola widzenia. Tak się składa, że wczoraj w nocy przerabiałem praktycznie temat, bo po raz pierwszy niebo ≈ 20 mag/arcsec2 obserwowałem Newtonem 300/1500 ze źrenicą wyjściową 6 mm (Ploosl 32 mm Baadera) zamiast jak dotąd 4 mm (APM XWA 20). Było chyba na styk z moją źrenicą oka przy takim zaświetleniu, bo przy dobrze centralnym patrzeniu miałem normalny obraz, za to przy lekkim przesuwaniu oka obraz mi się ścinał z jednej strony, co dobrze było widać jak wypełniłem pole widzenia rozogniskowaną jasną gwiazdą. Plusy dodatnie ŹW 6 mm w stosunku do mojej standardowej 4 mm: M31 troszkę lepiej widoczna M33 zdecydowanie lepiej widoczna Plusy ujemne: Bardzo nieestetyczne jasne tło Bardziej widoczny mój astygmatyzm na jasnych gwiazdach, które w centrum pola były jeszcze bardziej pojechane niż ze ŹW 4 mm (obserwuję bez okularów) Moje wnioski: Przy lepszym niebie na obiektach o małej jasności powierzchniowej miałbym zdecydowanie lepsze obrazy ze ŹW 6 mm, kosztem pojechanych jasnych gwiazd. Co ciekawe, słabe gwiazdki mam zawsze fajnie punktowe, niezależnie od ŹW. Pod takim niebem na razie zdecydowanie wolę ŹW 4 mm, bo nawet jak mniej widać, to jest jak dla mnie o wiele estetyczniej. Ale jeszcze bardzo mało widziałem tym Plooslem 32 mm, więc może dla niektórych obiektów zmienię zdanie, zwłaszcza jak w nim będzie coś widać, a w okularze 20 mm zupełnie nic. Zatrzymuję się na 6 mm jako mojej największej ŹW, bo latka lecą, a zysk z walki o 7 mm byłby pewnie marginalny nawet pod dobrym niebem. Warto mieć jakiś okular (może niekoniecznie topowy) dający ŹW w okolicy 6 - 7 mm na specjalne okazje: ciemne niebo lub potrzeba szerokiego pola..
  17. Stosunek jasności w dzień i w nocy możesz oszacować używając aparatu fotograficznego. Powiedzmy, że w dzień będziesz miał czasy naświetlania 1/1000 s na ISO 100, a w nocy 10 s na ISO 1600, więc stosunek czasów to 10 000 a ISO 16, w sumie 160 000. Odpowiadałoby to różnicy 13 magnitudo.
  18. Rozdzielczość, która zależy od średnicy wiązki światła. Pojedyncza apertura musi być większa pierwiastek z trzech razy od apertury każdego z trzech identycznych refraktorów, aby w obu przypadkach powierzchnia zbierania światła była taka sama, więc ten pojedynczy teleskop będzie miał 73 % większą rozdzielczość.
  19. Oto mój prototyp maski Hartmanna do zrobienia trzech wiązek o średnicy 110 mm, które są potem "sumowane" w Newtonie 300/1500. W tym wypadku wszystkie wiązki są ogniskowane na jednym parabolicznym lustrze, ale nie widzę teoretycznych przeszkód, żeby każda wiązka była tworzona na oddzielnej sekcji takiego lustra. Prototyp zrobiony parę dni temu, testowanie jak tylko pogoda pozwoli. Pewnie podobnie można zsumować wiązki z pozaosiowych teleskopów typu Herschela, przynajmniej teoretycznie. W praktyce wszystkie składowe teleskopy musiałyby mieć idealnie ustawione fazy obrazu, co na pewno byłoby sporym wyzwaniem jeśli chodzi o stabilność mechaniczną i temperaturową.
  20. W porównywalnej jakości masz Baadera Classic Ortho 32 mm z polem 50* i ER 21 mm, nówka za 259 zł.
  21. To w takim razie będę się spieszył, żeby nie być dużo później niż Wy.
  22. Ja chętnie. Byłbym pewnie pomiędzy 20-tą a 21-wszą.
  23. W piątek też nie dam niestety rady. Ale w końcu mogę w sobotę. Więc może zróbmy drugie spotkanie w sobotę, też w CK Browar, dla tych, co nie mogą w piątek ? W sobotę w Krakowie ma lać, więc dyskusje przy zimnym napoju nie powinny być żadną konkurencją dla nieba. A ekipa z piątku może zostawić dla nas zeszyt z notatkami gdzieś w Browarze.
  24. Ja oglądałem końcową godzinę tranzytu Io EDkiem 80 i Newtonem 300/1500 przy dość dobrym seeingu. W EDku siedział XW 3.5 a w Newtonie była walka pomiędzy XW 5 i BCO 6. Zdecydowanie wygrał orciak kontrastem, któremu na pewno pomógł Księżyc mocno zozświetlający wnętrze teleskopu. Może też pomogło dodatkowe wyczernienie BCO, w postaci kombinacji welluru i matowej farby. W BCO 6 cały czas było widać czarną kropeczkę cienia i zaraz obok niej rozświetlonego Io, który wspaniale z nią kontrastował. W tle były pasy, a na tym najciemniejszym było spore owalne pojaśnienie, taka mini anty-WCP. W refraktorze było mniej szczegółów, ale mimo małej źrenicy wyjściowej (0.5 mm) kolory pasów były sporo ładniejsze niż w Newtonie, bo bardziej nasycone i kontrastowe. Cały czas było pięknie widać kropeczkę cienia, ale już bez samego Io. Do obserwacji planetarnych muszę częściej rozstawiać razem te dwa teleskopy, bo dają one fajnie uzupełniające się obrazy.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.