Skocz do zawartości

panasmaras

Społeczność Astropolis
  • Zawartość

    2016
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2264 Excellent

O panasmaras

  • Tytuł
    Barnardyn

Informacje o profilu

  • Płeć
    Nie ustawione
  • Sprzęt astronomiczny
    10x50, 16x70

Ostatnie wizyty

3842 wyświetleń profilu
  1. panasmaras

    XI Zimowy Zlot Miłośników Astronomii - Lipowiec 2019

    Jeśli mię Monsieur Excel nie kłamie, wolne miejsca się skończyły. Oczywiście płatności zweryfikują listę obecności, ale na ten moment można się wpisać jedynie na listę rezerwową.
  2. panasmaras

    XI Zimowy Zlot Miłośników Astronomii - Lipowiec 2019

    Darku, w ten weekend Paweł będzie to uzgadniał z ośrodkiem. Póki co, o ile mi wiadomo, dziś jest problem z dodzwonieniem się do Ostoi. Przy okazji, zostało już tylko kilka ostatnich miejsc. Sugeruję przyspieszyć procesy diecezjalne decyzyjne .
  3. panasmaras

    XI Zimowy Zlot Miłośników Astronomii - Lipowiec 2019

    No i pięknie - mamy już 30 zgłoszeń, parę zgłoszonych prelekcji i kilka dobrych pomysłów na konkursy (na pełen program musicie jeszcze chwilę zaczekać). Miejsca wolne jeszcze są - zapraszamy do zapisów. PS czy na sali są wegetarianie / weganie? Bo mam parę pomysłów na bezmięsnego grilla i dobrze by było wiedzieć, na ile osób miałbym tego przygotować
  4. panasmaras

    XI Zimowy Zlot Miłośników Astronomii - Lipowiec 2019

    Prosimy o chwilkę cierpliwości. Na razie dostaliśmy kilkanaście zgłoszeń, w tym i Twoje
  5. Mam tyleż spóźnioną, co ogromną przyjemność zawiadomić Was, że na przełomie stycznia i lutego będzie miał miejsce XI Zimowy Zlot Miłośników Astronomii. Podobnie jak rok temu, miejscem zlotowym będzie ośrodek Ostoja w Lipowcu, w jednym z najciemniejszych miejsc Beskidu Niskiego, na terenie Jaśliskiego Parku Krajobrazowego. http://www.lipowiec.pl/ Termin: 31 stycznia - 3 lutego 2019 r. Koszt zlotu: 370 zł. Cena zawiera koszulkę okolicznościową, noclegi, śniadania, obiady, kolacje z grilla, identyfikator, wspaniałą zabawę i piękne, zimowe, gwieździste niebo. Zgłoszenia prosimy wysyłać na astrozlot.zimowy.2019@gmail.com W mailu prosimy podać: - imię i nazwisko - nick z forum - rozmiar. Koszulki, oczywiście. - numer telefonu - datę urodzenia W mailu zwrotnym wyślemy pozostałe istotne informacje. Na tegoż maila można również zadawać kłopotliwe pytania, którymi nie chcielibyście zaśmiecać forum. Mamy tylko prośbę, by w tytule maila wpisywać nick oraz to, jakiego zagadnienia dotyczy treść (np. “zapisy”, “potwierdzenie płatności”, “pytanie organizacyjne”, “sprzedam opla”, “czy będzie kompot do drugiego”). Będzie to nam bardzo ułatwiało przebijanie się przez zawartość skrzynki. W najbliższym czasie postaramy się przedstawić przybliżony program zlotu. Na koniec standardowa prośba - jeśli ktoś z Was ma materiał na ciekawą prelekcję i chciałby się podzielić swoją wiedzą w zlotowym gronie, niech koniecznie da znać! I pamiętajcie: my się zimy nie boimy! - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - PS Chciałbym tylko uspokoić, że organizatorzy są ci sami, co zwykle - ja tu tylko troszku pomagam, bo Barszczowi zakleiła się klawiatura od wcinania kanapek przy kompie i nie miał jak Was poinformować. PPS Administratorami Waszych danych osobowych będą Paweł Barszcz i Marek Nawrocki. Dane zbierane są wyłącznie w celach rejestracji uczestników na zlocie, ich zakwaterowania w ośrodku Ostoja w Lipowcu oraz ubezpieczeniu na czas zlotu (NW). PPPS Gdybyście mogli/chcieli - dopisujcie w zgłoszeniu “Wyrażam zgodę na publikację nicka (ew. imienia) na publicznej liście zlotowej, widocznej w wątkach zlotowych na Astropolis.pl i Forumastronomiczne.pl”
  6. panasmaras

    IC 4756 oraz NGC 6633

    Prawda, bardzo lornetkowe. Polecam
  7. Sen ogarnięty, można więc dopisać parę słów. Impreza wspaniała. @Adamo, organizacja jak zwykle pierwszorzędna. Żeby jeszcze tylko ten dziad na recepcji, co rozdawał identyfikatory nie był taki zrzędliwy. A nie, to byłeś Ty...! To już nic, nieważne... Ośrodek stworzył kapitalną przestrzeń zlotową - wszyscy w jednym miejscu, ciężko się rozminąć z kimkolwiek, a jednocześnie udało się uniknąć ciasnoty schroniskowo-hotelowej. Pewnie przy bardziej mokrej pogodzie, trochę byśmy zatęsknili to stężnickich kominków, ale aura była na szczęście wspaniała. Co prawda, skorzystałem tylko z pierwszej nocy obserwacyjnej, ale w niedzielę czekało mnie kolejne 14 godzin za kółkiem, musiałem więc być możliwie wypoczęty. Na samym zlocie było mnie trochę mniej - tak to bywa z mariażem wyjazdu zlotowego z rodzinnym. Cieszę się jednak, że - mimo iż nie nagadałem się z Wami - to przynajmniej poczułem, że jesteście. A sama Wasza obecność potrafi niesamowicie naładować baterie. Do zobaczenia na kolejnym!
  8. panasmaras

    Nikon WX 7x50 - recenzja live

    Co za obiektyw masz? Potworna dystorsja w dolnej części kadru, potworna... Ja bym reklamował
  9. panasmaras

    M51 - klejnoty z RODOS

    Na moje, jeśli któreś zdjęcie miałoby być określane jako landrynkowe, to Bogdana. U Ciebie jest szerszy kadr, w związku z czym złapałeś więcej (kolorowych, a jakże!) gwiazd. Może to więc zdziwienie, że kosmos jest aż tak kolorowy? Przewagą zdjęcia Bogdana jest proporcja skali obiektu do kadru - po prostu M51 lepiej w nim leży. A skoro skala jest inna, to przy podobnym kunszcie technicznym u Bogdana musiało znaleźć się więcej detalu, który robi bardzo duże wrażenie. Może stąd te ochy i achy?
  10. O której godzinie można się najwcześniej pojawić w ośrodku?
  11. panasmaras

    Folia n3,8 do obserwacji słonca lornetką

    Mamy jakiś pomysł. https://www.forumastronomiczne.pl/index.php?/topic/4916-uzbrajamy-lornetkę-w-filtry-nd5-tanio-szybko-i-bezpiecznie/ Niemniej, kup folię ND5. O ile mi wiadomo, ND3,8 nie została stworzona do obserwacji wizualnych.
  12. Kwietniowy wypad do Blizin odkładałem w nieskończoność. A to zmęczenie, a to przejrzystość niezadowalająca. Świetne wymówki, prawda? Jednak pewien niepokojący głos z tyłu głowy mocno zagnieździł myśl, że jeśli nie skorzystam choć raz z dobrej pogody, będę wkrótce żałował. Stanęło na nocy sobotnio-niedzielnej. Mimo znacznej niepełnoletności, Księżyc długo panoszył się na niebie, głaszcząc łydkę Polluksa złotym blaskiem. Srebrny Glob miał zachodzić dopiero koło drugiej, a to oznaczało ledwo godzinę ciemnego nieba, nim Słońce da znać, że jest płycej niż 17° pod horyzontem. Chcąc złapać coś nowego, musiałem zawęzić zarówno obszar, jak i rodzaj obiektów. Miało być wiosennie, więc padło na gromady kuliste z naciskiem na Wężownika. Zupełnie na rozgrzewkę poszła M13 w Herkulesie, ale mimo dobrej przejrzystości i niezłych szans na wyzerkanie rozbicia obrzeży gromady, odezwał się kark i kategorycznie stwierdził, że mierzę zbyt wysoko. Nie, żaden ból mi nie dokuczał - po prostu zrobiłem się wygodny. Opuściłem Tereskę dobrych kilkadziesiąt stopni w kierunku M19, lecz na tyle niespiesznie, by chwilę nacieszyć oko messierami o numerach pięć, dwanaście i dziesięć, z których jeden (M12) pokazał wątły (ale jednak!) ślad ziarnistości swojego halo. M14 z pobliską NGC 6366 odpuściłem kompletnie, bo wiedziałem, że z tą drugą musiałbym się chwilę pobawić, mnie zaś zależało bardziej na południowej części gwiazdozbioru. Idąc dalej w dół pozwoliłem sobie tylko zanotować w pamięci, że M107, którą bardzo lubię, tym razem nie zachwyciła - prawdopodobnie widziałem ją ostatnio w znacznie lepszych warunkach. Teraz wydała mi się mdła, przygaszona i jakby nieco nieregularna. Sprawnie przeszedłem do dania głównego - Messiera 19. Gromada leży w bardzo charakterystycznym miejscu, więc nawet pod niezbyt wybitnym, blizińskim niebem łatwo ją namierzyć i dostrzec, flankowaną od wschodu i północy przez trzy pary gwiazd. Wisząc nisko nad horyzontem, wyglądała dość skromnie. Była umiarkowanie miękko zatopiona w niezbyt bogate w gwiazdy tło, będąc jednak wystarczająco wyraźnym obiektem, by nie sprawić żadnej trudności w 10x50, o 22x85 nie wspominając. Zdawała mi się jednak w jakiś sposób piękniejsza, niż jej rzeczywisty obraz tej nocy, być może przez wspomnienie blasku gromady widzianego z okolic zwrotnika. Zerknąłem do Interstellarum, a ten podpowiedział, że w okolicy kręcą się dwie siostrzyczki - NGC 6293 i 6284. Pierwszą złapałem w Teresce z marszu - wystarczyło przesunąć pole widzenia nieznacznie w lewo, by subtelny, acz wyraźny i puchaty punkt zamajaczył pod trójkątem niewiele jaśniejszych odeń gwiazd. Fuji również nie miał większych problemów z pokazaniem obiektu, który nawet w dziesięciokrotnym powiększeniu był niegwiazdowy. Nieco bardziej wymagająca dla oczu okazała się NGC 6284, choć nawigacyjnie bardzo łatwa - wystarczy odskoczyć od M19 między dwie górne pary flankujących ją gwiazd i iść na północny wschód po lekko połamanym sznureczku słabych słońc do wieńczącej go parki, obok której szukana kulka próbuje zlać się z tłem. O ile gromada nie sprawiła problemów w 22x85, o tyle potrzebowałem kilku minut zerkania, by dostrzec ją w 10x50. Interstellarum i okolice M19. Kolejnym celem był Messier 62, na pograniczu Wężownika ze Skorpionem. Łapię się więc łańcuszka słabych gwiazd i schodzę do kolejnej parki słońc, pod którą powinna być kulka. Tymczasem zamiast niej widzę ciemny grzbiet lasu, leżącego sześć koma osiem kiloparseka bliżej (bez sześciuset metrów). Ale jest i wyrwa między drzewami, która zdaje się przykrywać ciut jaśniejszy kawałek tła. Czyżby sześćdziesiątkadwójka? Przesuwam stanowisko o kilka metrów w bok i łapię małą puchatą plamkę. Kwadrans z okładem później, kiedy Ziemia nieco się obróci, złapię ją i w Fujinonie. Wracam do okolic NGC 6293. Kiedy przesuwam pole widzenia w lewo, natrafiam na równoległobok słońc, który coś mi mówi, lecz nie od razu odgaduję, co. Olśnienie - tak, przecież tu kończy się Mgławica Fajka! Jednak przy tej wysokości nad horyzontem, nie łapię ani skrawka krawędzi jednej z najwyraźniejszych ciemnotek na niebie. Tylko skrajne zubożenie ilości gwiazd w polu widzenia podpowiada, że patrzę na ciemną mgławicę, jednak jej nie widząc. Próbuję złapać leżącą w połowie fajkowej rurki gromadę kulistą NGC 6355, lecz również nie dostrzegam niczego, prócz skąpo rzuconych gwiazd. Przechodzę do Skorpiona. Klasyk, jakim jest M4 przestaje być sztampą, kiedy mam tak niewiele okazji, by go podziwiać. Znów mam pewne rozdwojenie jaźni, patrząc na gromadę, bo warunki pozwalają jedynie na dostrzeżenie krągławego pojaśnienia, ale wspomnienie zdaje się podpowiadać swoje, że pojaśnienie jest ziarniste. Jak by nie było, jest to jeden z niewielu obiektów, który wciąż robił wrażenie po Omedze Centauri. Próbuję też sił z NGC 6144, ale blask Antaresa jest zbyt silny. W końcu i ta kulka prawdopodobnie padnie - tak przynajmniej wynika z konfrontacji tego, co zapamiętałem ze zdjęciami z DSS. Niemniej, w 10x50 jest daleko poza zasięgiem. Wpadam jeszcze na zaskakująco wyrazistą M80 i odbijam ku górze, do pary Messier 9 - NGC 6356. Tako rzecze Aladin: u góry NGC 6356, w środku Messier 9, na prawo od niego - Barnard 64. Na dole niewiele większa od gwiazd NGC 6342. Widok w Teresce przywodzi na myśl dwa słowa: puchate i aksamitne. Obie gromady są jasne (M9 jaśniejsza), obie dość duże (M9 większa), obie wtopione niezwykle miękkim gradientem w tło. Ciężko oderwać wzrok. Dopiero później, już po obserwacjach przypominam sobie nie dostrzeżonym tym razem o Barnardzie 64, wtulonym w zachodni skraj M9. Skupienie na jednym rodzaju obiektów, jak widać, działa w dwie strony. Trochę krwi postanawia mi napsuć NGC 6342, leżąca jakiś stopień na południe od emdziewiątki. Nie przypominam sobie, by była bardzo kłopotliwa, jednak tej nocy wymaga kilku powrotów i usilnych prób przypomnienia sobie, który to fragment siatkówki był najbujniej pokryty pręcikami. Udaje się przy którejś próbie, choć przez kilka godzin będę trwał w małej niepewności, dopóki nie sprawdzę czy liche pojaśnienie, które zdawałem się widzieć, pokrywa się z pozycją gromady kulistej na zdjęciach w Aladinie. W przerwach między łowieniem kulek odwiedzam z Fujinonem starych znajomych: E Barnarda, B138 i B140 w Orle. Na zachód od tej pierwszej zwraca uwagę wyraźnie odcięta krawędź Wielkiej Szczeliny, lecz w katalogach nie znajduję oznaczenia, które mogłoby za owe odcięcie odpowiadać. Dłuższą chwilę zatrzymuję się przy M27 - w końcu to jest jeden z tych widoków, które przekonują cię, że zakup lornety 22x85 był najlepszym możliwym wyborem. Koniec sesji to spacer po obłokach Tarczy i Małym Strzelca - oraz wszystkim pomiędzy, co samo wpadnie oko. Zaczynam więc od ziarnistej Dzikiej Kaczki (M11) z jej lucidą wybijającą się w nieprawdopodobnie ciasnym mrowiu gwiazd, łapię zawsze przepiękną plamę Barnarda 103, ucinającą przebogate pole gwiazdowe leżące na wschód odeń, łapię w tymże polu gwiazdowym niewielką, ale wyraźną gromadę kulistą NGC 6712. Odbijam dalej na południe do M16, która wygląda jak rozświetlony przez garść gwiazd portal, gasnący powoli ku południu. Dalej w dole wisi wyraźna M17 i niezwykle niepozorna M18. W tej drugiej dopatruję się ciasno upakowanej trójki gwiazd w północnej części oraz kilku skromnych punktowych światełek poniżej, co razem tworzy ładny asteryzm łapki. Niecały stopień na zachód zauważam jeszcze Westę, świecącą nieco słabiej niż pobliska gwiazda szóstej wielkości. Daję kolejny jednostopniowy krok w dół do Małego Obłoku Gwiezdnego Strzelca. Z całej ciemnej menażerii przesłaniającej Messiera 24, wyłuskuję parkę Barnardów 92-93 oraz dwoisty ślad Barnarda 304. Widok piękny, ale brakuje kontrastu. Zanim odbiję kilka stopni w prawo, odhaczam jako dostrzeżone dwie gromady na tle M24: NGC 6603 oraz Collindera 469. Wycieczkę kończę widokiem Messiera 23 wraz z ledwie dostrzegalnym czubkiem ciemnej maczugi Barnarda 84a. Kiedy odrywam wzrok od lornet, widzę, że poziomy wał obłoków Drogi Mlecznej, choć wzniósł się wyżej, stracił ten ułamek kontrastu, który decyduje o zamknięciu sesji. Postanawiam więc odpuścić, choć zdaję sobie sprawę, że za dwa miesiące będę marzył i o takich warunkach, i o Słońcu “aż” 16° pod horyzontem. Chwilę jeszcze skaczę po niebie, uzbrojony w Fujinona, lecz i te harce szybko się kończą. Rzucam jeszcze okiem na trójkę planet i zwijam się dotleniony, ale astronomicznie nienasycony, za to z mocnym postanowieniem jak najszybszego powrotu pod niebo - zaraz, gdy tylko Księżyc przestanie przeszkadzać. Mocne słowa, jak na emeryta.
  13. Prawie jak w filmie "Łaskawość Stalina" "...a mógł zabić" Z ostatniego zlotu wracaliśmy niemal identyczną trasą, poza odcinkiem górskim - tam jechaliśmy przez Strzyżów - Lutczę - Brzozów - Sanok. Nie przypominam sobie złej nawierzchni, za to w paru miejscach - świeżutki asfalt.
  14. Miło mi poinformować, że Najlepsza z Żon postanowiła ufundować ładne nagrody na konkursy - torbę (Adept) i plecaczek (Żbik). W sam raz na astroklamoty (choć niekoniecznie na głowicę astrofoto) PS. Dziecko na zdjęciu ani ajfon nie stanowią części zestawu PPS. gdyby komuś zdjęć było mało, niech se kliknie (to tylko Instagram, nie ugryzie)
  15. panasmaras

    Syriusz na linii z gwiazdami z pasa Oriona?

    Nie, nie wywołałeś. Po prostu nie rozumiesz prostych odpowiedzi, dlatego tak się to ciągnie.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.