Jump to content
Hans

Amatorska kolimacja lornetek

Recommended Posts

Uwaga, to co w temacie to moja własna amatorska wiedza. Podparta bojami z lornetkami radzieckimi i niskobudżetowcami (nie chinczykami).

 

Będzie o tym jak amatorsko wykonać prostą kolimację.

 

Rozpoznana teoria.

 

Będę to rozbudowywał powoli, chyba, że uznacie że bredzę, a wątek jest szkodliwy.

 

bino2.JPG

 

Co na tym rysunku widać?

 

Kolorowe prostokąty to zakresy tolerancji fabrycznej kolimacji każdej szanującej się marki. Sa wyrażone w minutach kątowych. Jak widać, fabrycznie skolimowana lorneta może być rozosiowana nawet o 0,5* a przeciętny Kowalski nawet tego nie zauważy!

 

Zielone pole, to prawidłowe położenie osi optycznej (w zakresie tolerancji ludzkiego mózgu)

Żółte pole symbolizuje odchylenie osi optycznej które bedzie widoczne jako rozdwojenie obrazu.

 

W dolnym prawym rogu jest przedstawiona wada kolimacyjna w postaci "obrócenia" obrazu wokół osi optycznej w stosunku do drugiej osi optycznej (żeby było wesoło, to jak będą obie przekręcone w tym samym kierunku o kilkadziesiat (20) nawet minut, możemy tego nie zauważyć :) )

 

Co z tego rysunku wynika?

 

1. Kolimacja lornetki to nie tylko ustawienie obu torów optycznych równolegle. Ważne jest też, czy obrazy nie są przekręcone w stosunku do siebie.

2. Mózg ludzki potrafi "softwareowo" skorygować obraz w całkiem dużym zakresie.

3. Zakresy tolerancji mózgu są różne dla różnego rodzaju nieosiowości.

4. (tego nie ma na rysunku) Mózg ludzki nie lubi różnic w powiększeniu obrazu dla każdego oka. Wiekszość z nas połapie się już przy różnicy w okolicach 5%.

 

Zakresy tolerancji mózgu przeciętnego kowalskiego:

 

1. Tolerancja rozjazdu torów optycznych w płaszczyźnie poziomej (prawo<>lewo) jest większa niż w płaszczyźnie pionowej (góra<>dół).

2. Tolerancja pozioma jest większa na rozbieżność osi niż na zbieżność. (ważny feature przy amatorskiej kolimacji)

3. Tolerancja na, hmm... jak to nazwać... , kąt obrotu każdej z osi jest niewielka, tylko 15' kątowych.

 

To co powyżej odnosi się do przeciętnego Kowalskiego. Są osoby które dostrzegą rozkolimowanie w płaszczyźnie poziomej mniejsze niż 30', a są osoby (to nie żart) których mózg jest w stanie "softwareowo" zniwelowac nawet 3* rozjazd torów optycznych lornetki! (dzieci).

 

-------------------------------------------------------

 

Na fotkach ilustrujących omawiane zagadnienia znajdziecie klasyczną lornetkę 10x50. Oczywiście różne typy i modele lornetek będą się różnić od tej prezentowanej, ale jest ona dość standardowa, więc nadaje się do ilustrowania całego procesu. Większe różnice będą przy lornetkach dachowych, lornetkach z zoomem i lornetkach z okularami kątowymi.

 

FOTO1 :

kol1.JPG

 

FOTO2:

kol2.JPG

 

FOTO3:

kol3.JPG

 

Czyszczenie lornetki.

 

W domowych warunkach najczęściej czyścimy w lornetce tylko zewnętrzne powierzchnie optyczne. Do tego celu możemy spokojnie użyć szmatkę optyczną do czyszczenia okularów. Taka szmatka jest dostępna w każdym salonie optycznym, kosztuje pare groszy, nie zostawia farfocli i jest delikatna. Czyszczenie taką szmatką jest skuteczne dla delikatnie wypalcowanych szkieł i niewielkiego osadu kurzu. Nie usunie ona przylepionych na mokro farfocli (np. nasionka brzozy poprzylepiane do wilgotnych obiektywów lornetki w czasie nocnych obserwacji) i poważniejszych śladów tluszczu z łapek obserwatora. Oczywiście, teoretycznie można potrzeć mocniej, ale należy sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństwa. Jakiego? Ano takiego, że część lornetek ma bardzo delikatne warstwy MC które możemy takim tarciem uszkodzić. Na pewno delikatne (podatne na uszkodzenia mechaniczne) warstwy antyodblaskowe mają radzieckie lornety sprzed lat 90' (BPC, Tento, Kronos, Birkut) być może również inne o których nic nie wiem. Rozwiązaniem jest kosztujący ok. 30-40pln zestaw Hama do obiektywów foto z warstwami MC, lub jakiś odpowiednik. UWAGA! Nie każdy płyn tego typu będzie się nadawał! Ja używam płyny Hama 5902/5. Tylko w specyfikacji tego płynu znalazlem informację, że można nim czyścić optykę z warstwami MC. Innych nie ryzykowałem. Ten wymieniony stosuję od dłuższego czasu do okularów, refraktorów i lornetek, bez problemów z reakcją na płyn, warstw MC wymienionego sprzętu. W wymienionym zestawie mamy pędzelek z gruszką do czyszczenia na sucho i buteleczkę z 12ml płynu i własnym pędzelkiem. Jest skuteczny i nie zostawia smug. Po naniesieniu warstwy płynu i odklejeniu się zwalczanego syfu od szkla, zbieramy pędzelkiem farfocla, a wilgotną powierzchnię zostawiamy w spokoju aby płyn odparował (wystarczą minimalne ilosci).

 

Czasami mamy jednak problem z syfem w środku (wewnętrzna strona obiektywów / okularów i farfocle / plamy na pryzmatach). Tu trzeba rozkrecić lornetkę. Ponownie UWAGA! Rozkręcenie obiektywów / okularów prawdopodobnie zakończy się kolimacją. Niektóre lornetki są wodoszczelne i poprawne ich skręcenie może oznaczać dodatkowe szykany dla amatora. Jeszcze inne są wypełnione gazem szlachetnym i tych po prostu nie rozkręcajcie (z drugiej strony, jak w środku są farfocle to i tego gazu dawno już tam nie ma). Lornetkę rozkrecić tak, aby ją potem bezproblemowo poskładać do kupy jest względnie łatwo. Na FOTO3 literka B jest zaznaczone miejsce gdzie można znaleźć gwint tubusów obiektywów. Po odkręceniu będziemy mieli całkiem niezly dostęp do wewnętrznej strony obiektywów i "jakotaki" do pryzmatów. Po zdemontowaniu zaślepek korpusu - śrubki oznaczone na FOTO3 literką A, będziemy mieli więcej miejsca na operacje pędzelkiem. Czyścić delikatnie, nie wywierać żadnego nacisku na pryzmaty ani obiektyw. Po całkowitym odparowaniu płynu ponownie zamontować zaślepki - śruby A na FOTO3 i wkrecić korpusy obiektywów - gwint B na FOTO3. Jeżeli jakoś oznaczymy sobie ustawienie korpusu (kreseczka częściowo na korpusie częściowo na deklu) i dokręcimy go dokladnie w tą samą pozycję, to z dużym prawdopodobieństwem nie utraciliśmy kolimacji.

 

Przy czyszczeniu wewnętrznych stron okularów i tylnych powierzchni pryzmatow należy zdjąć okulary. Jak? Na FOTO2 zaznaczylem literką A śruby trzymające okulary. Najpierw zdejmujemy gumowe muszle oczne. Naszym oczom ukażą się malutkie śruby regulacyjne (przeważnie 3) pracy okularu. W wiekszości wypadków nie będziemy musieli ich odkręcać, ale czasem jest to konieczne (zależy od lornetki). Druga sruba oznaczona literką A jest centralna śruba na mostku. Po odkręceniu jej, okulary po kolei powinny dać się zsunąć z lornetki (zapamiętajcie kolejność pokładek). Mamy już dobry dostęp do wewnętrznej strony okularów i "jakotaki" do pryzmatów. Jeżeli zdejmiecie dekle korpusu - FOTO2, śruby oznaczone literką B dostęp będzie już bardzo dobry. Zasady czyszczenia analgiczne do tych opisanych przy demontażu tubusów obiektywów. Po wyczysczeniu wszystkiego skręcamy calość spowrotem w tej samej kolejności. UWAGA! Nie rozkręcajcie całego mostka! Okulary powinny dać się zdjąć bez rozkręcania mostka. Nie robierajcie też okularów. To przewaznie jest dosyć skomplikowane.

 

Poprawianie mechaniki

 

Czyli co zrobić gdy coś jest nie tak z mostkiem głównym lub z którymś okularem. Tak napradę to dużo nie zdziałamy, ale można pokusić się o regulację pracy okularów z własnym nastawem ostrości lub poprawe charakterystyki pracy mostka.

 

Zacznijmy od sprawy prostszej, czyli słabo pracujących okularów (mowa o mechanice, a nie optyce). Na FOTO2 widać, że prawy okular ma ściągnietą muszlę oczną a na odsłoniętym kołnierzu ujawniły się śrubki regulacyjne okularu - śrubka oznaczona literką A na okularku. Takich śrubek przeważnie odnajdziemy 3-4 na każdym okularze z własna korektą ostrości. Są one odpowiedzialne za opór / płynność pracy regulacji ostrości okularu. Najczestszą przyczyną problemów jest brak lub niedokręcenie którejś z nich. Amatorska aktywność w tym temacie sprowadza się do manualnego kręcenia śrubkami na chybił trafił i kontroli efektów tych poprawek poprzez zmiany ustawienia regulacji indywidualnej okularu i obu okularów na mostku. Wbrew pozorom, to prymitywne podejście potrafi dać bardzo dobre skutki gdy robimy to z wyczuciem i delikatnie. Odnalezienie prawidłowych (najlepszych) nastawów zajmuje kilka minut i nie powinno doprowadzić do rozkolimowania lornetki lub uszkodzenia okularu. Może się jednak okazać, że aktywność ta będzie wymagała potem kolimacji. Kiedy? Gdy luźno latający okular poprawnie osadzimy na jego tulei za pomocą opisanych wyżej śrubek, może zmienić się jego kąt osadzenia.

 

Nieco większym wyzwaniem jest doprowadzanie do ładu mostka lornetki. Tu praktycznie każda alktywność będzie potem wymagać kolimacji. Na FOTO2 jest oznaczona śruba na centralnym mostu - literka A. Po jej odkręceniu możemy zdjąc okulary (UWAGA! zapamiętać układ podkładek.) i obadać co jest nie tak z naszym mostkiem. Przeważnie przyczyną jest wyrobienie gwintu w centralnej osi lub uszkodzenie / wytarcie się którejś podkładki. Po prostu wymieniamy uszkodzone elementy na dostępne na rynku odpowiedniki lub naprawiamy zastane i po problemie. Jakie są najczęstsze przyczyny problemów?

 

1. - jeden z okularów spóźnia się przy kręceniu centralną ostrością i przesuwa się skokowo. - Jeżeli problem nie jest w śrubach regulacyjnych okularu, to poprostu za delikatnie jest on umocowany na mostku. Skuteczne jest podanie nieco grubszej od oryginalnej podkładki w odpowiednim miejscu (pod lub nad uchem okularu) i / lub mocniejsze skręcenie mostka.

 

2. - pokrętło centralnej ostrości nie ma graniczenia max. i min. nastawu. - wyrobił się kołnierz zabezpieczający gwitnu centralnej tulei - wymienić, dorobić lub wyprofilować na nowo

 

3 - mostek kiwa się - no to mamy problem, przeważnie trzeba będzie nagwintować od nowa lub wymienić centralną tuleję osi mostka

 

4 - zbyt luźna praca mostka - dokrecić mocniej śrubę centralną mostka - sruba A na FOTO2 lub zastosować dodatkową podkładkę (lub wymienic zużytą)

 

5 - zbyt ciężka praca mostka - za mocno skręcony mostek lub uszkodzona (zdeformowana) któraś z podkładek - wymienić

 

6 - ciężka praca ostrości centralnej - no tu przyczyn może być kilka, nie da się napisać która dokładnie wystąpiła, trzeba rozebrać i oblookać co mu szkodzi.

 

Kolimacja na obiektywach

 

Najprostszą kolimację klasycznej lornetki wykonuje się za pomocą mimośrodowych ringów przy obiektywach. FOTO3 literka C, a na fotce poniżej z bliska.

 

szklo7oc.jpg

 

Odkręca się osłonę obiektywu (nie zaślepkę tylko osłonę - jest na gwincie, czasami jest to gumowa osłona którą należy po prostu ściągnąć). Odkręca blokadę obiektywu (metalowy cienki ring z dwoma nacięciami widoczny dobrze na zbliżeniu - to ten z nacięciem bardziej na lewo) i ustawia pierwszy z obiektywów tak, aby jak najbardziej zbliżyć obrazy do siebie. Jak najlepiej się do tego zabrać? W noc z dobrymi warunkami (sucho, dobra widoczność gwiazd) rozłożyć sobie z dala od latarni stoliczek, obrać jakąś niezbyt jasną pojedyńczą gwiazdę jako testową - nie Vegę albo układ wielokrotny Epsilonów Lutni, coś niezbyt mocnego, co akurat jest dosyć wysoko, i nie ma towarzysza, teraz (czerwiec) niezłym obiektem była by na przykład Alfa Korony Północnej. Przygotować wszystko na stoliczku, odkręcić pierwszy ring zabezpieczający i postęować zgodnie z dalszym opisem. UWAGA! - obiektyw nie jest po odkręceniu ringu zabezpieczjącego niczym trzymany. Jeżeli skierujesz lornetkę w dół - obiektyw wypadnie. Ustawianie obiektywu polega na obracaniu mimośrodowego ringu siedzącego między tubą obudowy lornetki, a rantem obudowy obiektywu - na fotce z bliska to ten ze szczeliną bardziej na prawo. Najlepiej robić to tak:

 

1. Kierujesz lornetke na gwiazdę.

2. Ustawiasz dokładnie ostrość na każdym okularku.

3. Sprawdzasz rozjazd obrazów gwiazdy.

4. Przekręcasz mimośrodowy ring obiektywu o ok. 20*

5. Sprawdzasz rozjazd obrazów gwiazdy.

6. powtórka pkt. 4 (zawsze w tym samym kierunku)

7. powtórka pkt. 5.

 

Obraz z kolimowanego obiektywu będzie zataczał kręgi o średnicy ok. 0.3 - 0.6*

 

Po zbliżeniu obrazów do minimalnej odległości zakręcasz z powrotem ring zabezpieczający i powtarzasz czynność na drugim obiektywie. Jeżeli nie jesteś w stanie osiagnąć zespolenia obrazu gwiazdy za pierwszym ustawieniem powtórz czynność. UWAGA! to najbardziej prymitywna metoda. Nie wypalcuj obiektywów, nie dopuść by wyleciały w trakcie kolimacji.

 

Jeżeli ta kolimacja nie wystarczyła, musisz ruszyć pryzmaty, ale to oznacza, ze lornetka prawdopodobnie odbyła jakiś lot. Opis jak to zrobić w następnym punkcie.

 

Kolimacja na pryzmatach

 

Kolimacja na pryzmatach niesie ze sobą ryzyko braku powrotu do stanu wyjściowego. Dlaczego? Bo do każdego toru optycznego mamy dwie zmienne (dwa pryzmaty) i zależności między nimi. Tak naprawdę to nie mam pojęcia jak skorygować obrót jednego z torów optycznych wokół swojej osi. Natomiast skutecznie kolimowałem na pryzmatach standardowe rozbieżności osi (rozjazd w pionie i poziomie). Zacznijmy od początku.

 

1. Obrazy gwiazd nie są punktami tylko przecinkami (kreseczkami) - oczywiście mogą być przy okazji rozdwojone itp.)

 

Wada częsta po upadku lornetki lub po zbyt intensywnym wytrzęsieniu jej (w delikatniejszych modelach)

 

Oznacza to, że jeden z pryzmatów (lub oba) nie są w swoim siedzisku. Na rysunku poniżej narysowałem o co chodzi. Pryzmat nr. 1 siedzi jak trzeba ale 2'ka opuściła sie nieco w stosunku do pierwotnego położenia (kolor niebieski). Kolimacja polegała na ustawieniu pryzmatu tak aby dotykał całą płaszczyzna do swojego towarzysza, (a nie tylko krawędzią) i ustawieniem zbieżności punktowych już obrazów. Często pryzmat nie ma jakiś specjalnych wyprofilowań w obudowie które utrzymywały by go na miejscu. W większości tanich lornetek napotkamy po prostu klej (lepszy lub gorszy, więcej lub mniej) To może również nas zmusić do użycia go.

 

pr1.JPG

 

2. Obrazy gwiazd punktowe ale rozdwojone. Przesunięcie obrazu tylko w jednej osi.

 

Wada częsta po uderzeniu lornetką w jej płaszczyźnie (bokiem w jakąś przeszkodę).

 

Oznacza to, że prawdopodobnie tylko jeden z pryzmatów uległ przesunięciu i, że tylko przy jednym będziemy gmerać. Na FOTO1 zaznaczyłem rozmieszczenie śrub kolimacyjnych w klasycznej lornetce. Kolimacja generalnie polega na kręceniu tymi śrubkami Trzeba to jednak robić ostrożnie i z głową. Mój algorytm wygląda tak:

 

1. Kontrola obrazu na niezbyt jasnej pojedynczej gwieździe

2. Obrót pierwszej ze śrub o ok 20-30* (zapamiętujemy śrubę i kierunek obrotu).

3. Jeżeli obraz gwiazdy przesunął się w linii na której mamy rozjazd, przechodzimy do pkt 5. jeżeli nie, przechodzimy do pkt. 4.

4. Cofamy ruszoną śrubę kolimacyjną dokładnie do pozycji startowej i powtarzamy pkt. 1-2 ale na innej śrubie.

5. Gdy mamy juz zlokalizowaną śrubę odpowiedzialną za korektę w pożądanej przez nas linii, wykonujemy kolejny obrót o 20-30* ale w przeciwnym kierunku do pierwszej próby. To nam dało powrót do pozycji startowej ale mamy już rozpoznaną śrubę którą powinniśmy kręcić i kierunki zmian w powiązaniu do kierunków obrotu śruby kolimacyjnej.

6. Obrotami po 20-30* w odpowiednim kierunku, doprowadzamy do zjednoczenia obrazów (po każdym obrocie o 20-30* kontrolujemy obraz!)

7. Możemy przejechać z kolimacją aż do rozdwojenia obrazu w przeciwnym kierunku. Zobaczycie że mimo iż widać przesunięcia gwiazdy już przy minimalnych korektach, to gdy już złapiemy ją w punkt, to możemy zobaczyć ponownie rozjazd (w drugą stronę) dopiero po całkiem poważnym kręceniu śrubką nastawną (mózg nas oszukuje - "softwareowo" sobie skubaniec justuje w locie - patrz podpunkt "rozpoznana teoria").

 

Gwiazda w większości lornetek będzie pokonywać dystans ok. 0,5* na jeden obrót śruby kolimacyjnej. Tanie lornetki potrafią mieć te mechanizmy bardzo nieprecyzyjne (skokowe działanie, brak działania, niefokalne działanie - obrót śruby w prawo i w lewo o ten sam dystans nie powoduje powrotu obrazu do pozycji wyjściowej itp.). Czasami tandetność ich wyklucza jakąkolwiek kontrole procesu kolimacji i wtedy nie bardzo ma to sens (chyba że będzie nam sprzyjać szczęście i ustawimy ją na ślepo).

 

3. Obrazy gwiazd punktowe ale rozdwojone. Przesunięcie obrazu w obu osiach (po ukosie).

 

Wada częsta po upadku lornetki lub po zbyt intensywnym wytrzęsieniu jej (w delikatniejszych modelach).

 

Oznacza to, że prawdopodobnie więcej niż jeden z pryzmat uległ przesunięciu i, że przy więcej niż jednym będziemy gmerać. Algorytm jest analogiczny do kolimacji przy rozosiowaniu w jednej linii, tyle ze po rozpoznaniu która śrubka nam odpowiada za co, kolimujemy najpierw pionie a dopiero potem w poziomie (tak mi subiektywnie zawsze łatwiej).

 

pr2.JPG

 

PAMIĘTAJ!

 

Możesz zawsze oddać lornetkę do sklepu myśliwskiego na kolimację (nawet jak sklep jest mały i nie mają własnego punktu optycznego, to będa wiedzieć gdzie jest najbliższy pacjent potrafiący skolimować lornetkę) Będzie cię to kosztowało od 50 do 250 pln - zależy jak wielkim monopolistą w danym regionie jest serwisant - ale sprawe masz zalatwiona poprawnie, bez ryzyka i fachowo. Jest jednak możliwość, że profesjonalista odmówi kolimacji twiedząc, że twoje bino jest zbyt tandetne aby zrobić to dobrze (np. luzy na okularze przekraczają 0.5* i położenie twojego bina na maszynie mija się z celem. Czasami trafisz na ortodoksa, który nie tyka się szmelcu który nie jest Docterem, Svarowskim lub Zeissem bo to poniżej jego godności i było by profanacja :szczerbaty: ) Możesz też wysłać lornetkę do AK, ale pamiętaj, że przesyłanie lornetek gdziekolwiek za pomocą Poczty Polskiej to niezbyt dobry pomysł.

 

Pozdrawiam.

  • Like 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do znakomitego artykułu autorstwa Hansa pozwolę sobie dorzucić dwa linki z anglojęzycznego serwisu Cloudynights.

Są tam zdjęcia ukazujące poglądowo co nieco w temacie budowy tanich Chińskich lornetek (np. gdzie szukać śrub kolimacyjnych).

 

http://www.cloudynights.com/item.php?item_id=416

 

http://www.cloudynights.com/item.php?item_id=343

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hans jak zwykle szczena mi opada jak patrze na twoje nowe ,,dziecko".

 

Kilka uwag od milosnika rozbierania wszystkiego na czesci. :D

 

Osobiscie nie polecam kolimowania lornetki wlasnorecznie. Lepiej jednak czas poswiecony na kolimacje poswiecic na wybor lornetki bez wad.

Czesto lornetka ktora ma badziewna kolimacje juz przy zakipie nie moze zostac skorygowana wlasciwie ze wzgledu na badziewne wykonanie, ogniskowa obiektywow/ okularow moze byc znaczaco rozna, przy kombinowaniu przy mocowaniu optyki moze byc zamalo ,,zapasu", zeby dobrze wszystko ustawic.

 

I jeszcze raz odradzam kolimowania wlasnorecznego.

Bierzesz lornetke, rozkrecasz, przestawiasz szkielko, dokrecasz, sprawdzasz.

Po 10 takich powtorzeniach zaczyna sie to robic denerwujaco-meczace.

Z regoly jak juz jestes przekonany, ze wszystko jest ok, po kilku minutach patrzenia przez lornetke lapiesz sie na tym, ze zezujesz bez niej. I dupa blada trzeba robic od nowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hans jak zwykle szczena mi opada jak patrze na twoje nowe ,,dziecko".

 

(...)

 

Eee tam nowe, popatrz na daty ;) Jest cała masa watków wartych rekomendacji napisanych przez userów w ostatnich latach. Za każdym razem jak wpadam na takie watki szukając czegoś dla pytajacych świeżynek, odruchowo rekomenduje te posty bo zapomiane stają się zabytkami do muzeum. Moim zdaniem naprawde wartościowe opracowania. Zachęcam do "stemplowania" równiez starszych , cennych postów" Newbie szukając czegoś wyszukiwarką forumową bedzie miał mniejsze szanse na przeoczenie perełki. A jest tego troche, oj jest. Opisów, manuali, porównań, zestawień...

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwaga, to co w temacie to moja własna amatorska wiedza. Podparta bojami z lornetkami radzieckimi i niskobudżetowcami (nie chinczykami).

 

Będzie o tym jak amatorsko wykonać prostą kolimację.

 

Kurde, panie Hans korzystalem z Twoich doswiadczen... ale dopiero po zaniesieniu 2 BPC moich do optyka i zaplacilem kupe forsy wtedy (300) a wystarczylo 30 min. na balkonie patrzac na anteny i na Twe nieocenione rady....... ech... niech zyje Astroforum :D:angry:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem w sieci obszerny artykuł na temat wykonania prostego kolimatora, toteż czuję, że powinienem się nim podzielić.

 

http://sites.google.com/site/rchamon/home/sun-images-method-for-collimation-of-binoculars

 

Metoda wydaje się genialnie prosta, dając przy tym ogromne możliwości. Tak sobie tylko myślę, że przy budowie i regulacji (kolimacji kolimatora?) należy się wykazać naprawdę dużą precyzją, żeby cała operacja przyniosła dobre efekty.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
...Kolimacja na obiektywach

Najprostszą kolimację klasycznej lornetki wykonuje się za pomocą mimośrodowych ringów przy obiektywach.

...Odkręca się osłonę obiektywu... czasami jest to gumowa osłona którą należy po prostu ściągnąć).

Odkręca blokadę obiektywu (metalowy cienki ring z dwoma nacięciami widoczny dobrze na zbliżeniu - to ten z nacięciem bardziej na lewo)...

Jednak po 5 latach DO Everest 12x60 rozkolimowała się. Nie było większej prowokacji - upadku czy czegoś podobnego, po prostu jej używałem i woziłem (w starej teczce-dyplomatce).

Pomyślałem - spróbuję, nie mam obu lewych rąk. Gumę, owszem, ściągnąłem, ringi dobrze widać. Tylko czym je odkręcić? Próbuję szpikulcem scyzoryka, popycham małym srubokrętem: a gdzież tam! Za chwilę się omsknie i po obiektywie. Wziąłem głęboki oddech, schowałem lornetkę spowrotem.

Po zastanowieniu wysłałem maila do Delta Optical, czy by nie skolimowali. Owszem, proszę przysłać do Mińska, tylko dobrze opakować, będzie kosztować ok. 60 zł, zależnie od stopnia uszkodzenia.

A do sklepu w Warszawie można przywieźć?

Można.

Przywiozłem, po trzech dniach dzwonią, żeby odebrać.

Ile kosztuje?

Nic, kolega zrobił tak, jak się dało.

Dało się widać całkiem nieźle, bo nie zauważam wad, jest w porządku.

Kolejny raz DO wykazała się klasą (a ja zdrowym rozsądkiem, nie niszcząc sprzętu).

Czego i Wam życzę.

 

PS.

Hans, nie zrozum tego opacznie. Uważam, że Twój opis jest świetny, jednak należy mierzyć zamiar według sił.

Share this post


Link to post
Share on other sites
(...)

 

PS.

Hans, nie zrozum tego opacznie. Uważam, że Twój opis jest świetny, jednak należy mierzyć zamiar według sił.

 

Pewnie. I to moim zdaniem najrozsądniejszy ruch!

 

(...)

 

PAMIĘTAJ!

 

Możesz zawsze oddać lornetkę do sklepu myśliwskiego na kolimację (nawet jak sklep jest mały i nie mają własnego punktu optycznego, to będa wiedzieć gdzie jest najbliższy pacjent potrafiący skolimować lornetkę) Będzie cię to kosztowało od 50 do 250 pln - zależy jak wielkim monopolistą w danym regionie jest serwisant - ale sprawe masz zalatwiona poprawnie, bez ryzyka i fachowo. (...)

 

Tylko czasem niema komu dać bina do roboty.

 

Jakby ktoś potrzebował jakiś wyjasnień to dajcie znać na wątku, ostatnio kolimowałem Skymastera 16x70 po tragicznym locie. Pacjent zadowolony, lornetka sprawna, wszystko odbyło sie na pryzmatach... :)

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, ja niestety pozbawiłem nieodwracalnie ślicznej zielonej gumy na pryzmatach swojego FOMEI-a 10x50, szukając śrub kolimacyjnych -bez skutku. Zastanawiam sie,czy brac się za mimośrody, jeśli są, czy odpuścić i kupic nową. Lorneta przez ładnych 5 lat walczyła w górach w plecaku, nie licząc wypadów podmiejskich. W tej chwili jest już rozkolimowana tak,że nie nadaje się do użytku. W okolicy pryzmatów jest tylko pojednycza zalakowana śrubka, myśle, że to raczej jakaś blokada, a nie regulacja

Pozdrawiam

-J.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciężko odpowiedzieć bez popatrzenia. Pryzmaty często siedzą w kleju, a śruba po prostu bardziej lub mniej je wychyla. (BTW, nie bijcie za podpuszczanie, ale jakby ktoś odkrył w sobie zmysł penetratorski :) to prosze zaglądnąć pod gumy Skymastera 16x70 i popatrzeć na pryzmaty po odkręceniu tubusów obiektywów;) Klej to bardzo hmmm... rozpowszechnione rozwiązanie. - tylko żeby było jasne, takie badania z bardzo wysokim prawdopodobieństwem zakończą sie koniecznością kolimacji, no i gumy trzeba bedzie jakoś potem ładnie przypacykować).

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem w sieci obszerny artykuł na temat wykonania prostego kolimatora, toteż czuję, że powinienem się nim podzielić.

 

http://rchamon.iies.es/collimation_methods...ages_method.htm

 

Metoda wydaje się genialnie prosta, dając przy tym ogromne możliwości. Tak sobie tylko myślę, że przy budowie i regulacji (kolimacji kolimatora?) należy się wykazać naprawdę dużą precyzją, żeby cała operacja przyniosła dobre efekty.

 

Pozdrawiam

Witam

 

Niestety metoda wykonania tego ponoć prostego kolimatora jest już niedostępna w sieci . Czy ktoś z kolegow ma to w swoim komputerze ??

chcialbym zapytac rownież czy jest jakaś prosta metoda sprawdzenia czy lornetka jest dobrze skolimowana ? Oczywiscie na oko niby wszystko jest w porządku ,ale widzialem kiedyś coś w necie ( podswietlenie lornetki przez zarowkę , i sprawdzanie rzutowanych przez nią obrazow ,ale czy to dokladnie tak wyglądalo to nie pamietam . Generalnie ,jak sprawdzić czy kolimacja jest wykonana prawidlowo w 100% czy moze jeszcze nalezy cos dopiescić .

 

pozdrawiam

Edited by RZADKI

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy lornetkę można rozkolimować lekkimi stuknięciami odpowiadającymi upadkowi lornetki z jakiś 5 cm? Stuknąłem tak przez przypadek dwa razy o statyw, i nie wiem czy popsułem kolimacje czy to raczej efekt "mózgowy" strachu o nowy sprzęt? Wydaje mi się że to drugie, ponieważ obrazy mam nałożone na siebie, tylko wydaje mi się że lekko bolą mnie oczy. Ale to chyba tylko siła sugestii. Pozdrawiam Daniel

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko zależy od konstrukcji lornetki. Przyzwoitej nie rozkolimujesz delikatnym puknięciem, a nawet silniejszym uderzeniem lub niewielkim upadkiem. Gówniana potrafi rozkolimować sie od noszenia w plecaku (np. Meade 10x50).

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest danio115

Mam na myśli Celestrona 15x70. Do jakiej Twoim zdaniem klasy sprzętowej ona się zalicza? Mogła się rozkolimować takim leciutkim uderzeniem? :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jak niby Hans ma to wiedzieć?

 

To jest gdybanie.

 

Następnej pogodnej nocy wceluj lornetkę w jakiś jasny obiekt (bardzo jasna gwiazda, Jowisz, Wenus - ważne, żeby w polu widzenia nie było żadnych równie jasnych punktów odniesienia), a następnie oddalaj oczy od okularów. Powtórz ćwiczenia kilka razy starając się nie skupiać na tej plamce. Jeśli szybko będziesz widział rozdwojony obiekt, lornetka jest rozkolimowana i tyle. :astronomer2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Pepin :notworthy: Tak zrobię :rolleyes: Niestety nie dzisiaj bo sypie śnieg :blink: Kiedy się ta zima skończy !!???

Pozdrawiam

Daniel

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze by było,przed sprawdzaniem kolimacji lornetki,znac śwój rozstaw oczu na dal i do niego dodac jedną średnicę obudowy okularu (jeżeli są jednakowe)i na ten wymiar ustawic rozwarcie lornetki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A da się wywnioskować coś z tego, że gdy przeprowadziłem test w dzień na oddalonym budynku, to okno poddaszowe, po oddalaniu oczu od okularu rozdwajało się, a dopiero po chwili widziałem jak dwa obrazy w małych kółkach powoli lecą i nakładają się na siebie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popatrz na to okno,bez lornetki,a potem przez dostrojoną lornetkę.Złożenie obrazów,przy dobrze skolimowanej lornetce,powinno nastąpic natychmiast(ułamek sekundy).Spróbuj,tak samo popatrzec na krawędż oddalonego dachu.Jeżeli,po przyłożeniu lornetki,widzisz dwie krawędzie dachu,a po chwili się schodzą w jedną,to lornetka jest rozkolimowana.Na takie przesunięcie wzrok jest szczególnie uczulony i objawi się to bólem po dłuższych obserwacjach.Po oderwaniu oczu od lornetki,rownież gołymi oczami powinna krawędż dachu byc widoczna jako jedna linia,natychmiast.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okno jest wyjątkowo niedobrym obiektem do sprawdzania kolimacji. Chodzi o to, że im więcej jest znajomej "treści" wokół testowego przedmiotu, tym łatwiej nasz mózg wpada na pomysł, żeby włączyć "softwarowe" ujednolicanie dwóch rozbieżnych obrazów. Dlatego polecam patrzeć na jasną gwiazdę lub planetę - po prostu punkt - otoczony morzem pustki. Wtedy nasz rozum głupieje i pomiar nie jest obarczony żadnym błędem. Jeśli popatrzysz na okno budynku czy lusterko samochodu, twój mózg w lot znajduje inne "punkty zaczepienia", rozpoznaje znajomy kształt i w ogóle kojarzy go z zapamiętanym obrazem domu albo auta, po czym szybciutko włącza korekcję.

 

Czasem jednak przeprowadzenie testu na gwiazdach jest niemożliwe. Z moich doświadczeń wynika, że dobrym obiektem zastępczym jest w takim przypadku np. malutki kurant na szpiczastej wieży, widziany na tle bezchmurnego nieba. Ustawiasz lornetkę tak, by w polu widzenia był tylko obiekt (kurant, krzyż, kula etc.) na wąziutkim pręcie i wkoło ocean błękitu (dach poza polem widzenia) i sprawdzasz. Ponieważ poza kurantem nie ma na czym "zaczepić" wzroku, brak punktów odniesienia, mózg z większą łatwością zaprzestaje scalania rozbieżnych obrazów.

 

Można też spróbować upolować w nocy odległe światełko, np. na kominie albo maszcie radiowym. Zasada jest prosta: obiekt testowy ma być malutki i wyraźny, najlepiej o regularnych kształtach, otoczony pustką.

 

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Danio115, dobry test na kolimację lornety jest taki: wybierasz kilka wyraźnych obiektów w róznej odległości, dopasowujesz lornetke do oczu, ustawiasz [na każdym testowanym obiekcie osobno] ostrość itp. Następnie patrzysz na przemian raz jednym okiem, raz drugim [na ten sam obiekt]. Przy dobrze skolimowanej lornetce efekt powinien być następujący:

-kierunek góra-dół: całkowity brak przesunięcia obiektu w polu widzenia

-kierunek lewo-prawo: możliwe minimalne przesunięcie,większe dla blisko położonych obiektów, zanikające szybko do zera dla obiektów odległych.

Pozdrawiam

-J.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki. A wybiera się może ktoś z Was w kwietniu na Kudłacze z AstroCD? Może tam ktoś by mi pomógł z kolimacją?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy,jeżeli podwiniemy osłony gumowe na tubusach (Celestron 15x70)i postawimy lornetkę pionowo na powierzchni płaskiej,to czoła tubusów powinne przylegac na całej powierzchni? Czyli,osie obiektywów powinne byc równoległe względem siebie i osi mostka??

Share this post


Link to post
Share on other sites

W teorii tak, ale w praktyce da sie skolimować niewielkie odchylenia mechaniczne operując na obiektywach i pryzmatach.

 

Pozdrawiam.

 

PS. To że nie przylegają nie musi świadczyć o nieosiowości. Np. Jakaś końcowa zaslepka/zakrętka/osłonka może być minimalnie krzywo co bedzie bez zznaczenia taktycznego dla osi optycznych.

Edited by Hans

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lornetka Celestron Sky Master 15x70 i Bressery,mają soczewki obiektywów wciśnięte do plastikowych celi i sklejone.Cele z obiektywami,są wkręcane na gwincie,do plastikowych tubusów i również sklejone.Do kolimacji pozostają tylko po dwa wkręty w korpusie,z każdej strony.Na czym bazowac,żeby sprawdzic domowym sposobem,czy lornetka "patrzy" tam,gdzie powinna,a nie skośnie na boki,lub góra-dół.To jest też potrzebne na początku kolimowania lornetki,żeby jedną stronę ustawic w prawidłowym kierunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.