Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnio czytałem artykuł w Astronomii o Distro Astro Linux.

Jest to dystrybucja typowo pod Astro.

Czy ktoś z Was testował ten system?? Pytanie głównie kieruje do posiadaczy EOSów.

 

http://www.distroastro.org

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe czy nasz astro-foto-setup by chodził oparty o ASCOM?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie :-)

 

Z opisu na stronie wynika ze system jest naszpikowane oprogramowaniem astro.

Ciekawy jest też spis obsługiwanego sprzętu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z opisu wynika, że do komunikacji używany jest protokół INDI (http://www.indilib.org/). Do tego jest dużo narzędzi używanych w projektach NASA i okolic. Używałem INDI i udało mi się sterować HEQ5 (EQMOD jest sportowany pod INDI), focuserem moonlite i kamerą Atik. Działa też "blind plate-solve" sa pomocą astrometry.net (za darmo!). Ostatnio kupiłem koło filtrowe SX, ale jeszcze nie sprawdzałem, czy działa z INDI (powinno). Jako planetarium używałem KStars+EKOS. Więc można bez windowsa. Pytanie tylko, czy jest łatwiej, czy trudniej :) Mnie się nie uśmiechało płacić za narzędzia windowsowe, więc zmigrowałem się całkowicie na Linuxa (Ubuntu, nie distroastro) i daję radę. Ale ilość problemów do rozwiązania jest znaczna. Są więc plusy dodatnie i plusy ujemne. Jako że astrofoto jest dla mnie zabawą i eksperymentem, to takie podejście zdaje egzamin. Jak ktoś chce do maksimum wykorzystać pogodę w pónocnoeuropejskim klimacie, to chyba jednak lepiej postawić na Windowsa. Z Windowsem start jest szybszy i problemów powinno być mniej. Niestety trzeba trochę więcej zapłacić. Każdy musi sam zdecydować, co wybrać.

 

Pozdawiam,

milosz

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Miłosz za wstępny opis dystrybucji.

Na pewno zechęciłeś mnie do testów.

Niestety dopiero za dwa tygodnie będę mógł się za to zabrać :-(

 

Pozdrowienia z Katowic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zawsze można zainstalować co trzeba pod inną dystrybucją, szczególnie że ta wygląda na trochę starą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobno ASCOM daje sie po pewnych zabiegach (wykorzystuje .NET) uruchomic pod WINE.

 

Szkoda swoja droga, ze tworzone sa kolejne dystrybucje. Autorzy mogliby skupic sie na generowaniu repozytorium dla juz istniejacego wydania typu Scientific Linux (czy chocby i nawet Ubuntu), zamiast tworzyc swoja wlasna...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Linux... Unix, Solaris ech w 90; latach się bawiło. To tak jakby wyprać skarpety w pralce musiał byś dla niej 2 godziny pisać skrypty i sterowniki. Powodzenia.

nakompilowałem sie tych jąder i podziwiam że ktos jeszcze chce sie w to bawić.

 

Andrzej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Linux... Unix, Solaris ech w 90; latach się bawiło. To tak jakby wyprać skarpety w pralce musiał byś dla niej 2 godziny pisać skrypty i sterowniki. Powodzenia.

nakompilowałem sie tych jąder i podziwiam że ktos jeszcze chce sie w to bawić.

Teraz wystarczy zainstalować. Kompilować nic nie trzeba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiscie nie instalowalbym waskospecjalistycznej dystrybucji typu Distro Astro. Po prostu poszukalbym oprogramowania w repozytoriach dla najpopularniejszych dystybucji.

 

Akurat wspolczesny Linux jest raczej bardzo przyjaznym zwierzeciem (zaleznie od dystrybucji). W ciagu ostatnich lat bardzo wiele sie w tej kwestii zmienilo, i to w dobrym kierunku.

 

Jezeli nie znajdziemy programu natywnie przeznaczonego dla Linuxa, wiele Windowsowych aplikacji mozemy uruchomic dzieki WINE. Swietnie dziala w ten sposob np Guide 8.

 

Sam czesto korzystam z Winprogramow, pomimo, ze istnieja dedykowane aplikacje dla Linuksa o podobnym przeznaczeniu.

Np 40tude Dialog (klient Usenetu), IrfanView czy Notepad++ (czasami edytuje drobne rzeczy w innym kodowaniu znakow, niz UTF-8, a zmiana strony kodowej w tym programie jest bardzo wygodna, pliki z UTF-8 obrabiam jednak w natywnych edytorach dla Linuxa).

 

Niektore "planetaria" kierowane sa glownie dla uzytkownikow tego systemu, np Xephem czy KStars.

 

Swoje odpowiedniki maja Cartes du Ciel, Stellarium, Celestia.

 

Nocny Obserwator generujacy swietne mapy nieba dziala dzieki WINE.

 

Bardzo dobra aplikacja do wywolywania zdjec RAW jest Darktable.

 

Obsluga starych kamer QHY:

http://homepage.ntlworld.com/c.rogers/QHY/

 

Swoja droga, pokazna baza oprogramowania astronomicznego:

http://www.skysoft.org/html/index.php?name=Sky_Db

Edytowane przez r.ziomber

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szereg aplikacji astronomicznych jest dostępnych pod Ubuntu. Najprostsze tutaj: http://www.junauza.com/2013/02/top-astronomy-applications-for-ubuntu-linux.html Sam bawiłem się trochę Stellarium i Celestią. Obie działały zupełnie bezproblemowo. Do obróbki astrofoto oczywiście GIMP (ciekawy blog tutaj: http://astroblogger.blogspot.com/2010/04/using-gimp-for-astrophotography-part-1.html ).

Edytowane przez tryfid

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem krótko. Im mniej problemów pod niebem tym lepiej.

Mając linuxa na laptopie nie czuł bym się pewnie poza domem np: na wakacjach gdzie nastawiam się na astro.

Sterowniki do kamer, sterowniki do aparatów. A jak się coś wywali w systemie? Bez netu się nie obejdzie. Weź chopie teraz szukaj rozwiązania w polu po nocy - a tu wiatr,-30 stopni i wilki jakieś.

Eksperymentalnie w domu - czemu nie.

Wiele programów wykorzystuje NetFramework. Pod Wine (dawno się linuxem nie bawiłem) nie postawisz. Podobnie z Ascomem.

 

Jadę czasem wiele kilometrów w konkretnym celu. Rozłożyć sprzęt - puścić sesję i pa pa. I tak muszę się pilnować żeby gdzieś babola nie strzelić. Miałbym jeszcze Linuxa pilnować? O nie nie nie. ;)

Edytowane przez _Spirit_
  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problemem z linuxem nie jest stabilność a jedynie brak sterowników i oprogramowania. Ostatnio znalazłem ciekawy, mobilny projekt. Sterowanie przez przeglądarkę np. na telefonie lub tablecie miniaturowego komputera z Linuxem obsługującym sprzęt Astro. http://sourceforge.net/projects/iastrohub/

 

 

Edytowane przez amber

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sterowniki to nie problem. Wielu producentów jest obsługiwanych przez INDI. Problemem jest oprogramowanie dla użytkownika "końcowego". Co z tego że gdzieś tam w INDI są "sterowniki", skoro nie mam prostej i fajnej aplikacji do fotografowania. W przypadku kamerek planetarnych jest parę opcji, ale i tak póki co Windows ma najlepsze.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaciekawiony tematem ściągnąłem dystrybucję. W wolnym czasie zrobię porządki na dysku i postawię. Opis możliwości wersji 3.0 tutaj: http://www.distroastro.org/features/

Tutaj ciekawy artykuł z nowojorskiego bloga poświęconego astronomii amatorskiej: http://www.cnyo.org/2014/11/17/distro-astro-3-0-is-out-just-in-time-for-cnys-hibernating-observers/

Tutaj ogólna recenzja i zrzuty ekranu: http://news.softpedia.com/news/Distro-Astro-3-0-Is-an-OS-Designed-For-People-Fascinated-by-Astronomy-Screenshot-Tour-465174.shtml

 

Pozdrawiam!

Edytowane przez tryfid

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Program Theli jest b.dobry. Coś na styl Maxima.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem krótko. Im mniej problemów pod niebem tym lepiej.

Mając linuxa na laptopie nie czuł bym się pewnie poza domem np: na wakacjach gdzie nastawiam się na astro.

Sterowniki do kamer, sterowniki do aparatów. A jak się coś wywali w systemie? Bez netu się nie obejdzie. Weź chopie teraz szukaj rozwiązania w polu po nocy - a tu wiatr,-30 stopni i wilki jakieś.

Eksperymentalnie w domu - czemu nie.

Wiele programów wykorzystuje NetFramework. Pod Wine (dawno się linuxem nie bawiłem) nie postawisz. Podobnie z Ascomem.

 

Jadę czasem wiele kilometrów w konkretnym celu. Rozłożyć sprzęt - puścić sesję i pa pa. I tak muszę się pilnować żeby gdzieś babola nie strzelić. Miałbym jeszcze Linuxa pilnować? O nie nie nie. ;)

Jeśli korzystarz na co dzień z Windowsa, to oczywiste, że na wyjazdowe party lepiej zabrać to, co się zna. Ja z kolei, na co dzień korzystający z Ubuntu, bałbym się wziąć na wyjazd Windowsa albo nawet inną dystrybucję Linuxa. W teren biorę zazwyczaj stary netbook, ze słabym hardwarem, na którym mam zainstalowny Ubuntu z lekkim menedżerem okien, który jest znacznie szybszy i bardziej energooszędny w tym przypadku od Windowsa. Oczywiście, jeśli nie ma danego softu lub sterownika pod Linuksem albo jest zawodny to niewiele da się zrobić. Czasem wirtualna maszyna może być wyjściem.

 

Zazwyczaj też, Linux wymaga mniej opieki niż Windows. Ładnie się skryptuje (BASH, Python itp.), dzięki czemu można sobie zautomatyzować pracę, nie straszą wymuszone restarty (twój komputer nigdy nie zrestartuje się za 10 minut). Warto tu wspomnieć np. o ImageMagick - program o funkcjonalności Gimpa, który działa w terminalu, bez GUI, idealny do wsadowego przetwarzania dowolnej liczby grafik. Można go połączyć np. z Theli (ten też działa w terminalu) i uzyskać mocne, darmowe, nieinteraktywne, skrojone dla własnych potrzeb narzędzie do obróbki grafiki.

 

Odpowiednikiem .NET w Linuxie jest Mono http://www.mono-project.com/docs/about-mono/compatibility/ . Z kompatybilnością bywa oczywiście różnie ale podobnie jak z Wine, czym starsze oprogramowanie tym większa szansa na działanie - po prostu jest zawsze jakiś poślizg z implementacją nowości z windowsowego API.

 

Nie chcę tutaj prowokować wojenek pt. jakis system jest lepszy. Każdy ma swoje wady i zalety, każdy spisuje się lepiel lub gorzej w określonych zastosowaniach. Uważam jednak, że dla kogoś z zacięciem programistycznym Linux jest warty rozważenia, szczególnie przy przetwarzaniu danych: grafiki, pomiarów itd.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Linux... Unix, Solaris ech w 90; latach się bawiło. To tak jakby wyprać skarpety w pralce musiał byś dla niej 2 godziny pisać skrypty i sterowniki. Powodzenia.

nakompilowałem sie tych jąder i podziwiam że ktos jeszcze chce sie w to bawić.

 

Andrzej

 

No tak, to było w latach 90 czyli 20 lat temu. W informatyce to przecież są wieki. Jak wyglądała wtedy konkurencja? Jednozadaniowy DOS lub niebieskie ekrany śmierci Windowsa 3.1x i 95. Pewnie, że dzisiaj się przeciętny użytkownik nie bawi w kompilowanie, bo nie ma potrzeby. Dla najpopularniejszych dystrybucji prawie zawsze istnieje już skompilowana wersja binarna (dlatego warto zostać przy sprawdzonych i popularnych dystrybucjach). Instalacja softu sprowadza się do wpisania polecenia "instaluj program". Żadnego szukania po internecie, ściągania instalek, klikania, wskazywania ścieżek itd.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałem walczyć z astro pod Linuxem ale chwilowo poległem. Generalnie jest tak, ze wszystko z osobna w miare działa. Po kolei:

- są sterowniki INDI do całego sprzętu, który mam (kamery Atik i QHY, koło filtrowe SX, focuser moonlite, montaż HEQ5 - eqmod)

- jest planetarium, które spina to wszystko podobnie jak maxim - KStars z 'pluginem' EKOS

- jest platesolving przez astrometry.net (działa bardzo fajnie i bardzo szybko)

- jest autofocus w EKOSie (działa całkiem dobrze - porównywałem z maską bahtinova) - nie wiem, czy robi kompensację temperaturową, nie sprawdzałem.

- jest automatyzacja sesji (wykonaj X ekzpozycji z filtrem A, później Y ekspozycji z filtrem B...)

Po całym miodzie powyżej łyżka dziegciu:

- autoguiding nie działa (przynajmniej ja nie jestem w stanie go ogarnąć - plugin nazywa sie linguider)

- eqmod pod Linuxem działa odrobinę inaczej niż pod windowsem (w sensie wyników). Rezultat jest taki, że guiding przez PHD2 też nie za bardzo działa.

 

Czyli w teorii wszystko jest cud-miód i orzeszki, ale w praktyce jest kicha. Może to tylko problem z tuningiem ustawień, ale chwilowo dałem sobie na wstrzymanie. Najpierw doprowadzę guiding do działania pod windowsem a poźniej mam nadzieję doprowadzić do identycznych wyników pod Linuxem. Jak mi się uda, to będzie rewelacja. INDI można w praktyce (sprawdzałem) uruchomić nawet na tanich ARMowych dev-boardach (np raspberyPI albo bananaPI) co redukuje liczbę kabli ciągnących się za montażem i teoretycznie powinno poprawić wyniki :)

 

Pozdrawiam,

milosz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Odszedł od nas Janusz Płeszka
      Wydaje się nierealne, ale z kilku źródeł informacja ta zdaje się być potwierdzona. Odszedł od nas człowiek, któremu polskiej astronomii amatorskiej możemy zawdzięczyć tak wiele... W naszym hobby każdy przynajmniej raz miał z nim styczność. Janusz Płeszka zmarł w wieku 52 lat.
        • Smutny
      • 156 odpowiedzi
    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
    • Mamy polską zmienną z zaćmieniowym dyskiem protoplanetarnym
      W ten weekend, korzystając z danych ASAS-SN (All Sky Automated Survey for Supernovae), wykryłem nieznaną do tej pory zmienną typu R Coronae Borealis. To jedna z najrzadszych typów gwiazd zmiennych - do tej pory odnaleziono zaledwie ~150. Ich poszukiwanie nie należy do najprostszych, gdyż swoimi wskaźnikami barwy (B-V, J-K etc.) nie wyróżniają się zbytnio, dlatego szybciej jest przeszukać krzywe blasku.
        • Lubię
      • 20 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.