Jump to content

Zloty miłośników astronomii w przeszłości


Recommended Posts

 

No niestety, niestety, ale może zadowoli Cię chociaż nagranie z całkowitego zaćmienia słońca w Suwałkach z 1953r? :)

 

Jak najbardziej. Opowiadał mi o nim ojciec. I miało miejsce prawdopodobnie 30 czerwca 1954r.

 

Czy jest to to samo zaćmienie, które zostało uwiecznione przez Budkę Suflera w piosence "Jolka, Jolka"?

"Dane nam było, Słońca zaćmienie,

następne będzie, może za sto lat".

Link to post
Share on other sites
  • Replies 93
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ponad 130 osób... ale będzie się działo!   Zobaczcie jak wyglądał obóz astronomiczny PTMA "jakiś czas temu". Czy ktoś się rozpoznaje?   Też się działo, mimo, a może dzięki temu, że była nas garst

No trudno, żebym siebie nie poznał Faktycznie była nas wtedy garstka miłośników astronomii a do dziś zostało nas dwóch.   Pamiętam doskonale tamten obóz (tak to się nazywało -nie zlot), więc parę

To jeszcze obiecane zdjęcie M 42 z Ostrowika rok 1979   Setup: Refraktor 140 f5, Montaż paralaktyczny z napędem grawitacyjnym i stabilizatorem Watta, Guiding ręczny, Film ORWO NP27, 1x300 se

Posted Images

A więc Agent S. to Nikodem! Coś takiego. Ja byłem na ostatnim zlocie "Keledrub 79".

To serdecznie pozdrawiam! Oczywiście poznaję wszystkich na zdjęciu wstępnym. I też pozdrawiam.

Ryszard.

P.S.

Na tym ostatni "Keledrubie" miałem przygodę podczas ostrzenia kosy. ( trzeba było skosić wysoką trawę pod namioty itp.)

Przeciąłem sobie prawie "na wylot" dłoń i musiałem potem jeździć co dzień do Warszawy na zastrzyki, co znacznie utrudniało życie. Moje "obowiązki" przejął wtedy Jurek. :)

 

Też Cię serdecznie pozdrawiam Ryszard, chociaż... nie do końca Cię pamiętam - ja nie byłem na Keledrubie 79 niestety.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Panowie, to jeden z najciekawszych wątków jaki powstał na forum w ciągu ostatnich 10 lat! :Beer:

Sprzęt jaki był wtedy dostępny, a raczej ATM to po prostu czapki z głów!

A o tym astrografie to prosimy Kolegę Grzędziela żeby napisał w tym wątku więcej!

 

I jak by się ktoś pytał, to ja z grupy Pasana... Wiekowej, nie tej genowej :D

Do Pasasmarasa brakuje mi pewnie z jakieś 25-35kg genów (i całe szczęście) ;)

 

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

 

Też Cię serdecznie pozdrawiam Ryszard, chociaż... nie do końca Cię pamiętam - ja nie byłem na Keledrubie 79 niestety.

 

Jesteś pewny, że Ciebie tam nie było?... Bo coś mi świta, że nas odwiedziłeś chyba na jeden dzień razem z kolegą (Arkadiuszem Królikowskim?). Hmm...ale pamiętam też, że możesz tego nie pamiętać :rofl: . No ale starym już, pamięć figle płata :icon_cool: .

 

Jurek

Edited by Izonix
  • Like 2
Link to post
Share on other sites

To taki smutny znak czasów, że kiedyś ludzie nie mając praktycznie nic, chcieli i potrafili zrobić tak dużo, a my teraz chcąc i mając praktycznie wszystko potrafimy tak niewiele...

Wasza historia, Panowie, jest piękna i inspirująca.

 

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

 

Jak najbardziej. Opowiadał mi o nim ojciec. I miało miejsce prawdopodobnie 30 czerwca 1954r.

 

Czy jest to to samo zaćmienie, które zostało uwiecznione przez Budkę Suflera w piosence "Jolka, Jolka"?

"Dane nam było, Słońca zaćmienie,

następne będzie, może za sto lat".

 

Tak, masz rację, to było chyba w 54..

Ale nie mówię o tym przypadkiem,

W 54 nie było mnie oczywiście jeszcze na świecie ale ostatnio robiąc porządki w domu znalazłem

szpulę z filmem 16mm, na którym jest nagrane to zaćmienie z okna samolotu!

Jak to się znalazło w mojej szufladzie - nie mam pojęcia, ale podejrzewam, że było to przy okazji

przeprowadzki PTMA z Obserwatorium do CAMKu - walało się wtedy mnóstwo różnych "śmieci"

 

Samo nagranie ma oczywiście dużą wartość historyczną, w najbliższym czasie wyślę tę szpulkę do digitalizacji i

bedę rozpowszechniał... p[ewnie jak wrócę z zaćmienia w USA :)

 

Jako ciekawostkę dodam, że ten samolot z Polskimi naukowcami, jako że było to przy samej granicy, został "przejęty"

w powietrzu przez 2 sowieckie myśliwce i zmuszony do lądowania w ZSRR...

Obecni na pokładzie wrócili do Polski dopiero po pewnym czasie... ciekawe czy żyje jeszcze ktoś z tych ludzi,

żeby opowiedzieć tę historię ?

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

 

Jesteś pewny, że Ciebie tam nie było?... Bo coś mi świta, że nas odwiedziłeś chyba na jeden dzień razem z kolegą (Arkadiuszem Królikowskim?). Hmm...ale pamiętam też, że możesz tego nie pamiętać :rofl: . No ale starym już, pamięć figle płata :icon_cool: .

 

Jurek

 

He, he, jeśli byłem z Arkiem albo z Gdelem to faktycznie mogę nie pamiętać... ale to nie z powodu wieku :)

Edited by Agent Smith
  • Like 1
Link to post
Share on other sites

To taki smutny znak czasów, że kiedyś ludzie nie mając praktycznie nic, chcieli i potrafili zrobić tak dużo, a my teraz chcąc i mając praktycznie wszystko potrafimy tak niewiele...

Wasza historia, Panowie, jest piękna i inspirująca.

 

 

Stary, przesadzasz... jak patrzę na Wasze fotki i czytam co wiecie i potraficie to mi często szczęka opada...

Każdy z nas ma swój czas, i wykorzystuje go najlepiej jak potrafi... tak przynajmniej twierdził niejaki Budda :)

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Patrzę z podziwem na Wsze zdjęcie i z wielką estymą czytam Wasze posty. Dla nas (młodszych) to prawdziwie oldskulowe klimaty, a dla Was czasy młodzieńczej pasji i wigoru (szeroko rozumianego wigoru).

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

To taki smutny znak czasów, że kiedyś ludzie nie mając praktycznie nic, chcieli i potrafili zrobić tak dużo, a my teraz chcąc i mając praktycznie wszystko potrafimy tak niewiele...

Wasza historia, Panowie, jest piękna i inspirująca.

 

Nie no, bez przesady! Po prostu pogoda była lepsza, niebo czyste i czarne jak smoła, wiele nocy wyżowych. ( wystarczy dziś spojrzeć na mapę LP Białorusi - mieliśmy wtedy podobnie...).

Całkiem miło było...:)

Link to post
Share on other sites

Acha, jeszcze muszę dodać, że w pewnej fajnej włoskiej knajpie założyliśmy ( razem z właścicielem, Włochem prawdziwym i sympatycznym, "Towarzystwo Geriatryczne Warszawskie". Co piątek walczymy z oznakami (pierwszymi i nieśmiałymi jeszcze) "pesela" przy pomocy zacnych ludowych środków. Chętnie zorganizuję nasze spotkanie. Jakby co, to na PW.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Patrzę z podziwem na Wsze zdjęcie i z wielką estymą czytam Wasze posty. Dla nas (młodszych) to prawdziwie oldskulowe klimaty, a dla Was czasy młodzieńczej pasji i wigoru (szeroko rozumianego wigoru).

Najgorzej (albo wręcz przeciwnie), że ten "ogólnie rozumiany wigor" zupełnie nas nie opuszcza...co jest oczywiście dobrą informacją dla młodszych, prawda? :)

  • Like 3
Link to post
Share on other sites

Niezmiernie się cieszę, że wątek się spodobał. Chętnie podzielę się z Wami swoimi doświadczeniami z tamtych czasów. Mam sporo zdjęć, poszukam, zeskanuję i wrzucę na forum. Potrzebuje na to chwilę czasu ale super, że mam motywację aby poszperać w archiwach.

To były kompletnie inne czasy. Młodszym pewnie trudno zrozumieć, że z rzeczy niezbędnych do uprawiania naszego hobby nie było NIC. Teleskopów, obiektywów, luster, map i atlasów nieba. NIC. Nawet filmy do aparatów o wyższej czułości należało wyszarpywać dosłownie spod ziemi. Jedynym sposobem na pozyskanie sprzętu do obserwacji było zrobienie go sobie samemu. Pierwszym etapem była budowa lunety ze szkieł do okularów -dokładnie tak jak opisuje Wessel. Kolejny etap to szlifowanie lustra. Standardem było lustro 15 cm o ogniskowej 150 cm. Podjąłem się tego zadania ale poległem na etapie figuryzacji. Szczęśliwie zlitował się nade mną Lucjan Newelski i dał mi w prezencie gotowe lustro które sam kiedyś wyszlifował. Jestem mu za to dozgonnie wdzięczny -stałem się szczęśliwym posiadaczem Newtona. Oczywiście wszystkie dodatki jak tubusy, montaże, statywy, wyciągi okularowe itp trzeba było dorabiać samemu.

Pamiętam jak z Krzyśkiem Woźniakiem organizowaliśmy nasz pierwszy obóz w 76 roku. Potrzebne było pisemne pozwolenie właściciela gruntu na którym chcieliśmy się rozbić. Poświadczenie tego pozwolenia przez sołtysa. Dalej z tym szło się do Urzędu Gminy do wójta po "błogosławieństwo" no i oczywiście potrzebne było pozwolenie od lokalnych władz partii (PZPR) na zorganizowanie "zgromadzenia" powyżej trzech albo pięciu osób. Wszystko w formie podań na piśmie. Panietam te godziny godziny czekania na "audiencję" u miejscowego notabla. Do tego dochodziło cierpliwe tłumaczenie co to jest obóz astronomiczny, czym różni się od harcerskiego i czy nasza działalność nie zagraża przewodniej roli partii. Całe załatwianie trwało chyba ze 2 miesiące ale było warto.

Był natomiast zapał, była pasja, która nas łączyła i łączy do dziś. Te nasze obozy, wspólne obserwacje i inne działania pozostały w mojej pamięci jako najfajniejsze wspomnienia z młodości.

  • Like 9
Link to post
Share on other sites

Nie no, bez przesady! Po prostu pogoda była lepsza, niebo czyste i czarne jak smoła, wiele nocy wyżowych. ( wystarczy dziś spojrzeć na mapę LP Białorusi - mieliśmy wtedy podobnie...).

Całkiem miło było... :)

 

Tak Rysiek, było bardzo miło... Był ruski juwel mogący podgrzać (zagotować) wszystko, np. budyń w 10l garnku na mleku od krowy pani sołtys. Była Beata, Elwira i całe szczęście, że chyba tylko jedna noc deszczowa, bo nie wiem jak by się to skończyło gdyby zeszło na tematy poza astronomiczne... B) .

 

Jurek

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

 

Tak Rysiek, było bardzo miło... Był ruski juwel mogący podgrzać (zagotować) wszystko, np. budyń w 10l garnku na mleku od krowy pani sołtys. Była Beata, Elwira i całe szczęście, że chyba tylko jedna noc deszczowa, bo nie wiem jak by się to skończyło gdyby zeszło na tematy poza astronomiczne... B) .

 

Jurek

Ech...ja pamiętam tylko te pogodne noce...MW tak świeciła, że czytać można było!

Link to post
Share on other sites

 

Tak Rysiek, było bardzo miło... Był ruski juwel mogący podgrzać (zagotować) wszystko, np. budyń w 10l garnku na mleku od krowy pani sołtys. Była Beata, Elwira i całe szczęście, że chyba tylko jedna noc deszczowa, bo nie wiem jak by się to skończyło gdyby zeszło na tematy poza astronomiczne... B) .

 

Jurek

 

Tak, gdyby noce były deszczowe moglibyśmy zamiast tego budyniu przerzucić się na wisiel.

Co to jest wisiel, zapytacie?

Wisiel to kisiel na winie.

A juwel zwany pieszczotliwie granatem - uruchamiana najczęściej poprzez oblanie benzyną i podpalenie

ruska maszynka do gotowania.

Czasem popuszczał zaworek zbiornika z benzyną, wówczas juwel odlatywał jak kometa, z ognistym ogonem.

Bardzo spektakularne zjawisko.

Fajną zabawą było gotowanie na juwlu w namiocie :)

 

Poniższe zdjęcie: Keledrub 74, Niepołomice. Pierwszy wisiel w życiu. Takie rzeczy się pamięta.

 

Wino "Melsztyńskie", za nim juwel, nogi Krzysia Woźniaka, który nam przepis na wisiel zapodał.

 

Co to ma wspólnego z astronomią? Nie mam pojęcia, ale chyba coś ma.

 

wisiel.jpg

 

 

 

  • Like 7
Link to post
Share on other sites

"A juwel zwany pieszczotliwie granatem - uruchamiana najczęściej poprzez oblanie benzyną i podpalenie

ruska maszynka do gotowania.

Czasem popuszczał zaworek zbiornika z benzyną, wówczas juwel odlatywał jak kometa, z ognistym ogonem.

Bardzo spektakularne zjawisko.

Fajną zabawą było gotowanie na juwlu w namiocie :)"

 

No popatrz, a ja myślałem, że tylko mój tak miał. Też przy tym budyniu chciał mnie podpalić. A "wisiel" kojarzę właśnie z Krzyśkiem Woźniakiem, hmm... muszę spróbować :D.

 

Jurek

Link to post
Share on other sites

"A juwel zwany pieszczotliwie granatem - uruchamiana najczęściej poprzez oblanie benzyną i podpalenie

ruska maszynka do gotowania.

Czasem popuszczał zaworek zbiornika z benzyną, wówczas juwel odlatywał jak kometa, z ognistym ogonem.

Bardzo spektakularne zjawisko.

Fajną zabawą było gotowanie na juwlu w namiocie :)"

 

No popatrz, a ja myślałem, że tylko mój tak miał. Też przy tym budyniu chciał mnie podpalić. A "wisiel" kojarzę właśnie z Krzyśkiem Woźniakiem, hmm... muszę spróbować :D.

 

Jurek

No właśnie, pamiętam ten przepis, ale nigdy nie wypróbowałem. Chyba zaraz nastawię i dam znać co i jak... :)

Chociaż...skąd ja takie Wino zdobędę. Trzeba będzie chyba do Jeruzala wpaść....Jurek P. pozdrawiam! (może nas czytasz przypadkiem).

 

Edited by ryszardo
Link to post
Share on other sites

Dzięki, dzięki.

Mało mam tych zdjęć, niestety (albo stety -zależy kogo spytać)

 

Teraz uzupełnienie - tak wyglądał "nasz Pawilon" chyba w 1974r.
Tuje rosły od południowej strony...w zastraszającym tempie.

Były różne projekty i pomysły jak je powstrzymać.. na pomysłach się rzecz jasna skończyło.

 

Fotka zrobiona z dachu Obserwatorium UW.

 

pawilon.jpg

 

 

  • Like 1
Link to post
Share on other sites

Pawilon jak żywy, kurde to już 40 parę lat ....echhh

Czy " Melsztyńskie" to ten sam szczep siarki co wermut " Wigraszek " to nie jestem pewny, ale zapas " Mamrota" jakby co mam :D

  • Like 2
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Our picks

    • Aktualizacja silnika Astropolis - zgłaszanie uwag
      Dzisiaj zaktualizowaliśmy silnik Astropolis do najnowszej wersji (głównie z powodów bezpieczeństwa). Najpoważniejsze błędy zostały już naprawione, ale ponieważ aktualizacja jest dosyć rozbudowana (dotyczy także wyglądu), drobnych problemów na pewno jest więcej. Bez was ich nie namierzymy. Dlatego bardzo proszę o pomoc i wrzucanie tu informacji o napotkanych problemach/błędach.
        • Like
      • 33 replies
    • Insight Investment Astrophotographer of the Year 2020 – mój mały-wielki sukces :)
      Jestem raczej osobą która nie lubi się chwalić i przechwalać… ale tym razem jest to wydarzenie dla mnie tak ważne, że postanowiłem podzielić się z Wami tą niezwykle radosną dla mnie wiadomością.
       
      Moja praca zajęła pierwsze miejsce w kategorii „Planety, komety i asteroidy” podczas tegorocznego konkursu Insight Investment Astronomy Photographer of the Year 2020.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 81 replies
    • Zobaczyć powierzchnię Wenus.... - mapa promieniowania termicznego (sezon 2020)
      Zacznę od zdjęcia a potem będą technikalia, opisy zbierania materiału oraz informacje o obróbce
      6 maja faza Wenus zmalała poniżej 20% więc zaczął się najlepszy okres kiedy możemy podejmować próby rejestracji promieniowania termicznego powierzchni Wenus. Czas ten potrwa mnie więcej 17-18 maja kiedy to planeta będzie już zbyt blisko Słońca i kontrast zmaleje uniemożliwiając (lub utrudniając) rejestrację tego zjawiska.
        • Love
        • Thanks
        • Like
      • 30 replies
    • Własny guider? Ależ to bardzo proste !
      "Guider? Ależ to bardzo proste". Co to jest guider to raczej większość z nas wie. Jak dobrać jego parametry do posiadanego setupu - uuuuu... tu już gorzej. Nie wdając się w rozważania naukowe chcę Wam dziś zaproponować prosty i świetnie działający guider dla setupów głównych o skali obrazu 1.5 arcsec/piksel i mniejszej, czyli od 1.5 do nieskończoności ( wiadomość dla Taysona).
        • Love
        • Like
      • 44 replies
    • Montaż "Wirus 2020"
      A właściwie montażyk. Ponieważ mam od niedawna drukarkę 3D zająłem się analizą projektu podlinkowanego przez Gayosa w temacie o wydrukach 3D.
        • Love
        • Like
      • 123 replies

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.