Skocz do zawartości
ekolog

Ciekawostki ze świata nauki i techniki (doniesienia,komentarze,wnioski)

Rekomendowane odpowiedzi

Drugi post wątku zawiera arcyciekawy dla nas temat – Symulację Plejad :)

wiec ten pierwszy (tylko wyjątkowo tak spory) polecam raczej "po trochu", dla chętnych.

 

MODEL STANDARDOWY

 

Przeczytałem ostatnio, że jedyna teoria cząstek elementarnych,

która sprawdza się w eksperymentach "Model Standardowy" tak naprawdę nie jest teorią takowych cząstek (w sensie jej wzorów i sedna).

Te cząstki faktycznie to w niej nie istnieją jako "byty" pierwotne.

Są one tylko "zagęszczeniami takiego czy innego pola".

Fundamentami tej teorii są pola wypełniające przestrzeń.

Pola:

1. Elektryczne

2. Magnetyczne

3. Elektronu

4. Kwarka

5. Higgsa i inne.

W 1925 roku genialny Erwin Schroedinger zakończył erę absolutnej dominacji kwantowego("dyskretnego") rozumienia cząstek, które zawdzięczano Nielsowi Bohrowi.
Schroedinger Pokazał równania pola ("ewolucji" jego fal w jakimś okresie czasu) opisujące rzeczywistość w przestrzeni
bez potrzeby powoływania wcześniej do życia elektronu. Z równań tych wynikały konkretne takie a nie inne orbity elektronów.

Wnioski z równań opisujących "ulotne" pole rozciągające się w przestrzeni były niezwykle trafne,
względem tego co było wiadomo o elektronach, co bardzo zaskoczyło ówczesnych fizyków.

Także dzisiaj, po 88 latach od tamtego momentu, brzmi to niezwykle.

Tak samo jak ze wspomnianym elektronem jest z pozornie konkretnymi kwarkami, a w konsekwencji z pozornie konkretnymi protonami.

Dlatego wcale mnie nie dziwi, że współcześnie przypuszcza się, że nawet protony kiedyś się rozpadną.

Co jest prawdą? Proton czy lokalne zagęszczenie pola kwarków?

To już nie jest stary problem dualizmu korpuskularno-falowego tylko nowego podejścia (wielopolowego, odkrytego podczas budowy

"Modelu Standardowego", który zaskakująco dobrze sprawdza się podczas eksperymentów).

 

DRUK LATEKSOWY !


Już nie tylko w USA. Atramentówka na polimery (i to rozpuszczalne wodą -> wydruki nieszkodliwe dla użytkownika).
Ale jaka! Szeroka(bywają 5 metrowe ponoć).
Mówi mi o tym facet. Mówi, że fajne, że ma "wydruk". Gdzie?
O tu - przykleiłem piłkarza na drzwi.
Podchodzę do drzwi i oczom nie wierzę. Plakat piłkarza, barwy soczyste.
I szok! Piłkarz - skubaniec - jest żywy, podbija piłkę nogą!
A jeszcze piłka jakby bliżej nas (trójwymiar).
Okazało się, że druk może mieć dwie fazy i w drugiej nadrukowuje się mikrosoczewki,
a wcześniej "wymyśla" sekwencyjny "film" jaki zobaczy człowiek poruszajacy się.
Zamawia się druk pod przygotowany własnoręcznie obrazek (albo obrazki? Z tym 3d to nie wiem).
Chyba bmp (im wiecej pikseli dasz tym lepiej dla Ciebie bo powiększany).
Za "grosze" (małe serie, jednorazówki są akceptowane - i to jest przebój).
Na papierze? Nie koniecznie. Na wszystkim co niegrube.
Na folii, tekturze lub materiale - to masz kotarę.
A potem nawet - jak się uprzesz - możesz zalaminować, utrwalić (UV),
choćby na podłodze, co by deptać; na krześle co by siedzieć.
Tylko zdjęcie własnej twarzy - to nie polecam.
Można by (tak sądzę) na ścianę przykleić sobie całe niebo.
I łazić po pokoju, a Łysy i gwiazdy by się troszeczkę ruszały.
Albo na sufit i „gibać” się w łóżku. Stellarium.

 

PET. Pozytonowa emisyjna tomografia komputerowa.


Audycja w radiu na jego temat. Zaproszony ekspert medyczny mówi: PET w stosunku do wcześniejszych badań obrazowych jest jak rakieta międzyplanetarna do samolotu pasażerskiego. Trafiam do ośrodka PET. Na moje szczęście nie jako pacjent ale mam szansę kilkakrotnie porozmawiać dłużej z prawdziwymi fachowcami co w tym siedzą (jest ich w Polsce no chyba kilku). Zobaczyć wnętrze i funkcjonowanie tej "rakiety międzyplanetarnej". Atmosfera, organizacja rzeczywiście jak w Star-Trek. Badanie może dotyczyć pewnych chorób układu krążenia, i może paru innych. Najczęściej szuka tkanek zbyt szybko się dzielących.
Co kilka dni z niemieckiej elektrowni atomowej wyjeżdża do Polski kontener z zadatkiem na antymaterię.

Pacjent wypija. Po godzinie najwięcej glukozy przyswoi nietypowo "żarłoczna" tkanka. Co jakiś czas rozpada się atom cząsteczki glukozy. Wyemitowny pozyton styka się gdzieś zaraz ze zwykłym elektronem. Anihilacja.

W dwie strony lecą kwanty promieniowania. Łapie to inteligentny "kokon" dookoła pacjenta. Rozpoznaje pary i miejsce ich powstania. Cały człowiek jest badany od połowy ud do czubka głowy. Zdolność rozdzielcza kilka mm (to jest dana nieoficjalna - możecie mi nie wierzyć) "oficjalna" oczywiście gorsza bo trudno ryzykować diagnozę na krawędzi detalu. Po badaniu pacjent przez dobę ma omijać dzieci i osoby w ciąży. Bywa, że pacjent po prostu prosi domowników o opuszczenie mieszkania, bywa (co też wzrusza), że każe im zabrać domowego czworonoga.
Mocna, intelektualnie i emocjonalnie, sprawa jest taka. Pacjenci owi bez przerwy kręcą się obok personelu ośrodka. Lekarzy, pielęgniarek, rejestratorek. Podczas badania, a i trochę po nim coś tam załatwiają, pytają. Dlaczego ktokolwiek tam pracuje? Zarobki oceniam na niezłe (ewentualne, szybsze, prywatnie badanie kosztuje prawie 5 tys zł) ale co z tego. Otóż udało się uprzystępnić zwykłym (zatrudniającym się) ludziom wnioski o potencjalnyum zagrożeniu chorobą wynikające ze statystyki matematycznej i opisowej. Prawdopodobnie jest to objaśnienie typu: Czy jeździ Pani samochodem za miastem? Tak! To proszę sobie wyobrazić, że gdyby zrezygnowała Pani z podróży za miastem to wydłużyła by Pani swoje życie o tyle o ile tu Pani je skróci. Wszędzie czymś ryzykujemy. Zawsze jest coś za coś.

Ciekawy jest rozwój tej techniki. Dawniej pokazywała kontur człowieka i rozmyte struktury gdzieś tam ale bez organów wewnętrznych. To ogromnie utrudniało działania lekarzom. Musieli niejako zgadywać gdzie to dokładnie jest. Wszak pacjent układa się zawsze trochę inaczej.
Obecnie równocześnie z podstawowym badaniem jest robiony nieco lżejszy Tomograf i kolorowe obrazy na ciemnym tle - świecenia czegoś - ukazują się w otoczeniu rzeczywistych organów. To był przełom! I stąd może ta entuzjastyczna wypowiedź eksperta w radiu.


TEORIA STRUN

 

Posiłkuje się bardzo zaawansowanym aparatem matematycznym (w tym geometrycznym).

Uważa się, że pracują w niej naukowo osoby o największych zdolnościach matematycznych.

Jest ona dopiero rozwijana, miedzy innymi, dlatego, że obecnie brakuje dobrej teorii dwóch sytuacji

(Ogólna Teoria Względności i Model Standardowy "nie sięgają" tam wystarczająco):

1. Zjawisk zachodzących we wnętrzu czarnej dziury.

2. Zjawisk, które zachodziły w fazie Wielkiego Wybuchu jeszcze wcześniej (ułamek sekundy)

niż w momencie, o którym potrafimy już coś wywnioskować z obserwacji astronomicznych.

Czyli wtedy gdy nasz kawałek wszechświata (lub on cały) mieścił się w wyjątkowo małej objętości.

Tu konkuruje na przykład z teorią kwantowej grawitacji pętlowej, która już zdecydowanie lansuje tezę,

że Wielki Wybuch był Wielkim Odbiciem.

Generalnie teoria strun zakłada istnienie większej liczby wymiarów.

Punktowa cząsteczka (z naszego punktu widzenia) jest tam tylko jednym końcem jakiegoś włoska (struny)

- jakby jego "cebulką". "Włoska" rozpostartego w dodatkowych kilku wymiarach przestrzeni ponad te trzy co znamy:

wysokość, szerokość, głębokość. "Włoski" owe mogą być powiązane z czymś typu membrana (zwana "braną").

Biorąc pod uwagę to co napisałem wcześniej można powiedzieć, że, w kwestii rozwijania jej,

jest ona tylko dla orłów.

Podobnie złożone problemy matematyczne występują w dziedzinie nadprzewodnictwa i zjawisk zachodzących

w bardzo niskich temperaturach. Pojawiają się tam całe masy splątanych elektronów, ich zestawów

prawie nie można "opanować" wzorami.

Około 20 lat temu Instytut Niskich Temperatur we Wrocławiu był bardzo silną placówką naukową.

Swego czasu mój znajomy, naukowiec - niskie temperatury, wzruszył się socjologicznie,

i ja też, jak usłyszałem o co chodzi.

Pojechał na konferencję naukową na jakiś tam temat z tym związany.

Po jednej z sesji kilka osób (ale bliżej 9 niż 3) - w istotny sposób w niej uczestniczących - poszło na obiad.

Mój znajomy też. Nagle uzmysłowił sobie, z pewną dozą smutku, że, w przeciwieństwie do niego,

wszyscy pozostali konsumenci wspólnego obiadu mają już Nobla! :)

 

TWIERDZENIE BELLA (COŚ JEST SZYBSZE NIŻ ŚWIATŁO)

 

Szczęśliwie dla nas temat jest na polskiej Wikipedii opracowany nie gorzej niż na innych


http://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie_Bella


Wśród fizyków "obowiązuje" obecnie teoria zakładająca zjawisko splątania.
"Wyszła" ona naukowcom nie w drodze genialnej koncepcji i intuicji lecz prozaicznie ... z obliczeń.
Splątanie jest absolutnym, i jakże emocjonującym, wyjątkiem w naszym świecie.
Coś jest przekazywane szybciej niż światło, natychmiast!
Gdy kwant pochodzący z pewnego rozpadu trafia na coś, choćby na Ziemi, dopiero wtedy natura "losuje" jego spin. W tym momencie drugi kwant z tej pary, może nawet miliony lat świetlnych dalej, też ustala swój spin (na przeciwny). Z takim spinem zadziała podczas jego zderzenia z materią. Sumaryczny spin musi być zachowany bo to wynika z innej, jeszcze staranniej zbadanej cechy natury. Spin jest to cecha, którą można by rozumieć jako coś nieco podobnego do ładunku elektrycznego ale ukierunkowanego, w którąś stronę w przestrzeni.
Alternatywna (intuicyjna) teoria zakładała by, że kwanty od początku mają "wylosowane" przeciwne spiny.
Wydaje się, że nie można wykazać jak jest naprawdę.
Eksperymentalne rozstrzygnięcie tej kwestii Albert Einstein uważał za niemożliwe. Sprytny sposób wymyślił Bell i zrealizowano kilka eksperymentów. Są zdarzenia fizyczne, które powodują pojawianie się nawet dwóch splątanych atomów (pewną cechą). Dla nas (astroamatorów) ciekawy jest wniosek:
Niech do mojego teleskopu, z odległego obiektu zmierza milion kwantów. 950 tysięcy ma nie wyjaśniony, potencjalnie dowolny, spin, a 50 tysięcy konkretny (bo ich splątany odpowiednik gdzieś "zdetektował" w kosmosie). To oznacza, że te

kwanty w locie są jakby nie równe sobie (dwie "kasty"). Pojawia się nowa, jedno-bitowa cecha kwantów: "ukonkretnienie spinu" (tak/nie). Dla fizyka znającego mechanikę kwantową to jest prawie „naturalne”.

Taki fizyk uważa (akurat wiem), że, być może, z pewnego punktu widzenia, ta para może być czymś bardziej konkretnym i jednolitym niż dla nas typowe obiekty w przestrzeni.

Edytowane przez ekolog
  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SYMULACJE KOMPUTEROWE

 

Około 30 lat temu wykład na powyższy temat (na polibudzie) zaczął się od informacji:

 

Mamy dwie główne metody takiej symulacji:

1. Analiza kolejnych przewidywanych zdarzeń

2. Analiza wszystkich miejsc w kolejnych chwilach.

Druga metoda bardziej obciąża komputer, ale jest cenniejsza.

 

I dalej wykładowca podał przykład:

 

Obrona przed atakiem wojennym z powietrza.

 

Metoda symulacji 1. Dwa zdarzenia:

a. Pocisk wystrzeliwany w kierunku śmigłowca.

b. W przewidywanym wcześniej momencie pocisk trafia albo nie.

 

Metoda 2.

a. Pocisk wystrzelony.

b. leci

c. leci

d. Trafił albo nie

e. nie trafił to leci dalej

f. trafił w wyżej położony śmigłowiec albo w samolot wroga :)

 

Około dwa, trzy lata temu symulacje komputerowe wykazały, że w gazowo-pyłowych

obłokach gwiazdy tworzą się stosunkowo często dwie obok siebie naraz.

Nie jest to może zaskoczeniem ale oznacza, że układy podwójne są podwójnymi

już od momentu narodzin ich gwiazd, a nie skutkiem przypadkowego "złapania się" potem.

Tego nie można było ustalić drogą obserwacji gdyż te obłoki bardzo utrudniają

bezpośrednią obserwację narodzin konkretnej gwiazdy.

 

Ostatnio zasymulowano historię Plejad czyli Messiera 45

("Świat Nauki" na bazie Steven Stahler "The Dynamical Evolution of the Pleiades").

Wbrew uprzednio akceptowanym teoriom okazało się, że nie następuje w nich segregacja gwiazd

taka jak się przypuszcza w gromadach kulistych (pewne bardziej do środka inne dalej).

Następuje natomiast bardzo stopniowe poszerzanie całego jakby "roju pszczół".

Na skutek sporadycznych ale nieuchronnych przypadkowych minięć jakiejś większej gwiazdy

z układem podwójnym. Jedna z mniejszych jest wyrzucana z układu,

a nadlatująca współtworzy nowy układ podwójny.

W sumie jednak rój lata potem po szerszych trajektoriach.

Cały mechanizm zapewnia gromadom otwartym bardzo długie istnienie bez definitywnego rozproszenia.

Mechanizm ten byłby bardzo trudny do wydedukowania (teoretycznie).

 

Pozdrawiam

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SZTUCZNY GŁĘBOKI "SEN"

 

Angielska Wiki:

 

Istnieje wiele projektów badawczych badających obecnie, jak osiągnąć stan "hibernacji" u ludzi.

Zdolność ludzi do hibernacji byłaby przydatna z wielu powodów, takich jak ratowanie życia ciężko chorych lub rannych, tymczasowo umieszczanych w stanie hibernacji (porównaj śpiączkę).

Ponadto hibernacja byłoby przydatna dla ludzi podczas różnych proponowanych planów podróży międzygwiezdnych w przyszłości.

Podobne do ewentualnego ludzkiego stanu hibernacji jest zawieszanie lub spowalnianie procesów życiowych,

za pomocą środków zewnętrznych, bez usypiania.

 

 

Największym sukcesem w tej materii jest wyleczenie z wścieklizny pewnej dziewczynki w USA kilka lat temu.

Leczenie oparło się na spostrzeżeniu, że nie sam wirus wścieklizny zabija tylko reakcja tkankowa na niego czyli widoczne pod mikroskopem zmiany stanowiące reakcję nań. Sam wirus po jakimś czasie by zginął, w mimo wszystko niegościnnym dla niego organizmie.

 

Leczenie opierało się zatem na maksymalnie głębokim uśpieniu dziewczynki spowalniającym prawie wszystkie procesy życiowe przez wiele tygodni {sic!}.

Zarazem jednak nie można było przesadzić, gdyż manewrowano jej stanem blisko strefy śmierci.

Była to mozolna, nieprzerwana praca wielu lekarzy. Dlatego ta udana kuracja kosztowała milion dolarów.

 

Pozdrawiam

p.s.

Nie tylko my (astroamatorzy) możemy narzekać na pogodę ostatnio.

obrazek z:

http://bielskobiala.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,13654659,Zaby_nadal_hibernuja__Juz_o_dwa_tygodnie_za_dlugo.html?bo=1

Hibernacja.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Największym sukcesem w tej materii jest wyleczenie z wścieklizny pewnej dziewczynki w USA kilka lat temu.

 

Chodzi zapewne o tzw. Milwaukee protocol. Nie chodziło tu bynajmniej o "hibernację" ani "maksymalne spowolnienie procesów życiowych", a jedynie o sztuczną śpiączkę, czyli maksymalne zahamowanie aktywności mózgu (m.in. ketaminą) z równoczesnym podawaniem leków antywirusowych. Wiąże się to z hipotezą, że śmierć od wścieklizny jest wynikiem ostrej dysfunkcji mózgu, która, jeśli układ odpornościowy miałby czas na usunięcie wirusa, jest odwracalna.

 

Różowo nie jest, bo oprócz wspomnianej dziewczynki mamy tylko 2 przypadki przeżycia (na 25 prób w pierwszej wersji terapii oraz kolejne 3 (na 11 prób w wersji zmodyfikowanej (oczywiście wszystko to dotyczy wścieklizny w późnej fazie objawów neurologicznych, gdzie nie podano szczepionki krótko po możliwym zakażeniu).

 

Co gorsza, wystarczyłoby, żeby rodzice Giese (owej dziewczynki) podali jej szczepionkę (100-procentowa skuteczność) po tym, jak ugryzł ją podniesiony nietoperz, zamiast ograniczyć się do przemycia ranki wodą utlenioną...

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ciekawostka ornitologiczna o kukułkach i srokach - i jajkach! - czyli temat prawie wielkanocny ^_^

"Przez długi czas uczonym, próbującym wytłumaczyć, dlaczego ptaki, które potrafią rozróżnić obce jaja, nie zawsze wyrzucają je z gniazda, nie przychodziło do głowy najprostsze wyjaśnienie: kukułki i starzyki zmuszają do uległości rodziców zastępczych stosując mafijne metody zastraszania nieposłusznych [...]. Hipoteza mafijnego zachowania kukułek została potwierdzona dopiero w badaniach hiszpańskich. W południowej Hiszpanii kukułki składają jaja w gniazdach srok, ale też od czasu do czasu te gniazda niszczą. Obserwacje wykazały, że znacznie częściej niszczone są gniazda srok, które wyrzuciły kukułcze jaja. Taka taktyka jest korzystna dla kukułek, ponieważ sroki, którym zniszczono gniazdo, budują nowe i składaja w nim nowe jaja, pomiędzy które kukułka znów może podrzucić jajo. Pytanie - czy sroka nauczona doświadczeniem będzie mniej pochopnie usuwać intruza? Okazuje się, że tak: kukułki nauczyły sroki moresu i te ostatnie uświadomiły sobie, że lepiej się pomęczyć i wychować obce pisklęta obok własnych, niż ryzykować śmierć całego swojego potomstwa."

"Piękno neurobiologii" Jerzy Vetulani

 


wesołych świąt! :flower:

  • Lubię 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpierw trochę o kulisach praw autorskich.

 

Co, akurat w tym wątku, może się przydać innym, którzy zdecydują się tu opisać jakąś ciekawostkę.

 

Obiło mi się o uszy, że "Świat Nauki" bardzo pilnuje swoich praw autorskich.

Skanowanie ich tekstów (lub oryginalnych obrazków) ma ponoć być niedozwolone bezterminowo (np 100 lat).

Nie wnikam w to specjalnie, ale, z powyższych choćby względów, ich obrazków lub skanów nie zamieszczę.

 

Poniżej nawiązuje do materiałów z dwóch numerów z różnych lat. Jednego bardzo świeżutkiego!

 

Przypuszcza się, że około 200 tys lat temu pierwsi Homo Sapiens musieli

stopniowo emigrować z centralnej do południowej Afryki, z powodu

ówczesnego jakiegoś "globalnego ocieplenia" lub suszy (są przesłanki jej zaistnienia).

 

Dlatego historia rozwoju narzędzi (i dzieł sztuki) używanych przez naczelne

po ich rozstaniu się z linią Szympansów i Bonobo często wspomina o RPA.

 

HISTORIA NARZEDZI I DZIEŁ SZTUKI

 

2.6 mln lat temu odłupki otoczakowe {pierwszy obrazek}

Odłupanie ostrej płytki z prawie okrągłego kamienia (otoczaka)

znalezionego gdzieś nad rzeką.

 

Zdaniem badacza to był największy przełom

w historii ludzkości, albo przynajmniej w historii narzędzi

- gdyż "pierwszy raz wymyślono coś z niczego"

 

(pojemność mozgoczaszki twórcy - australopiteka 0.5 litra)

 

1.7 mln lat Kamienne pięściaki obrobione dwustronnie. {drugi obrazek}

Taki pięściak kształtem przypomina ziarno słonecznika tylko że długie na około 25 cm,

Ciężki i bardzo niebezpieczny dla wroga, nawet dużego zwierzęcia.

Najbardziej znane miejsce odkrycia: Turkana w Kenii

(pojemność mózgoczaszki twórcy - Homo Ercetus 0.9 litra)

 

0.5 mln lat temu Ostrza kamienne osadzane w drewnianych rękojeściach; odpowiednik dzisiejszego noża

(Homo heidelbergensis, pojemność mózgoczaszki jeszcze bardziej zbliżona do występującej u Homo Sapiens)

 

164 tysiące lat temu precyzyjne małe ostrza (typu lancet, skrobaczka, subtelny grot)

uzyskiwane przez rozłupywanie kamienia po podgrzaniu go do odpowiednio dobranej,

bardzo wysokiej temperatury

RPA (pojemność mózgoczaszki Homo Sapiens Sapiens 1.3 litra)

 

75 Tysięcy lat temu. Pierwsza rzecz ozdobiona ewidentnie artystycznym rysunkiem.

Płytka ochry w artystyczny sposób ponacinana rysunkiem jakby ładnego siatkowego płotu

(trzy druty nośne poziomo i ukośna krata siatki).

Materace ze specjalnej (najlepszej znanej botanikom) rośliny odstraszającej komary i pasożyty.

RPA (pojemność mózgoczaszki Homo Sapiens Sapiens 1.3 litra)

 

To poniżej to znowu cytat, a nie mój wybór, aktualnie najwspanialszego "narzędzia".

 

Obecnie (2013 rok) "całkowicie bezemisyjne samochody seryjne produkcji Japońskiej"

 

Pozdrawiam

p.s.

Czemu akurat te auta i w jakim stopniu bezemisyjne (co z zapleczem i produkcją)? ;)

narzedzia_otoczakowe.jpg

piesciak.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Voyager 1 - pierwszy obiekt zbudowany przez człowieka, który opuścił*** układ słoneczny ...zbliża się do Ziemi!

 

nie, to nie prima aprilis ani scenariusz star treka, mimo że rozpędziliśmy naszą sondę do rekordowej prędkości, to w skali kosmosu prędkość ta jest tak mizerna że wyprzedzą ją nawet Ziemia poruszająca się po swojej orbicie (prędkość ziemi: 30km/s, voyager: 17km/s), i dlatego w pewnych okresach roku podróżując razem z Ziemią doganiamy Voyagera a w innych pozwalamy mu odlecieć coraz dalej.

czyż nasza technologia nie jest żałosna? ^_^

(na stronie NASA można sprawdzić aktualną odległość i zobaczyć czy wreszcie przestał się zbliżać)

 

na ten zaskakujący fakt zwrócił moją uwagę fajny art odpowiadający na hipotetyczne pytanie "Czy przy obecnie dostępnej technologii bylibyśmy w stanie wysłać bezzałogową misję która sprowadziłaby Voyagera z powrotem?"

 

***natomiast co do opuszczenia przez V1 układu słonecznego to wiele zależy od definicji...

 

  • Lubię 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jak już się zbliżymy do Voyager-a , to sugeruję podmianę płytki dvd . Ja tam bym na niej własnego adresu nie umieszczał :) .

 

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki Xinins.

Podpowiedziałeś mi tu sensowny chyba pomysł, że wypowiedzi nieco luźniejsze,

niemniej z elementem naukowym lub technicznym (choćby na obrazku)

też by tu pasowały od czasu do czasu. Od razu dam przykładzik.

Futurologiczny (niebieski tekst uzupełnia obrazek).

 

Pozdrawiam.

 

 

Ten się śmieje kto się śmieje ostatni powiedział szczurus erectus gigantus :)

naczelne.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Roboty realne, współczesne, jeszcze kierowane częściowo przez ludzi, są już obecne w Polsce.

 

Natomiast w USA powstał robot, który, na podstawie wirtualnego rysunku (projektu) wprowadzonego do pamięci,

decyduje jak ustawić części i sam spawa nietypowe konstrukcje,

rozkazując człowiekowi ich ustawianie i kontrolując go przy tym.

Dla testu zrobili całe rusztowanie jakiegoś auta terenowego do zadań specjalnych

(na które zresztą jest spore zapotrzebowanie).

Szybciej i taniej niż robi je ekipa doświadczonych spawaczy.

 

 

U nas ostatnio pojawił się anty-imigracyjny robot. Ten testowany był akurat nie uzbrojony.

Do łapania nielegalnych imigrantów - wspomniano akurat nie o zachodniej granicy.

Producent to oczywiście nie Polska. Zapewne celuje w zapotrzebowanie na południowych granicach UE,

zważywszy na skutki globalnego ocieplenia.

 

Nieco wcześniej pojawił się w Polsce (we Wrocławiu) taki pół-robot operacyjny.

Co istotne, a na zdjęciu nie widać, do robota można podłączyć

dwie takie "konsole" i jeden lekarz może podglądać, uczyć lub nadzorować drugiego

podczas operacji.

 

Robot ma zalety dosyć niesamowite. Między innymi:

Praktyczny brak ran pooperacyjnych (znaczy malutkie).

Operowanie w powiększeniu 10x!

Brak drgań zarówno ciała pacjenta jak i ...

ręki chirurga :)

 

Jako że jestem z Wrocławia, znam się trochę na tym (moim skromnym zdaniem) co ujawniłem w wątku:

 

http://astropolis.pl/topic/34241-a-gdy-zly-los-czlowieka-dotknie/page-3?do=findComment&comment=425907

 

oraz potrafię naciskać na ludzi, miałem okazję "wciskać" znajomego człowieka na taki zabieg.

Poznałem realia. Finasowanie (tak nietypowego zabiegu) stanowi niestety dla szpitala problem (formalny,itp).

Niemniej "odpuściłem" ze względów technicznych - akurat robot nie pasował idealnie do zadania.

 

 

http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,11567683,Roboty_pilnuja_granicy_zamiast_ludzi__FOTO__WIDEO_.html#MlynSST

 

http://www.nowoczesna-klinika.pl/pl/artykuly/18/Wyposazenie_Sprzet_medyczny/1/362/Pol_roku_intensywnej_pracy_robota_da_Vinci

 

http://odkrywcy.pl/kat,111404,title,Robot-da-Vinci-bedzie-operowal-w-Polsce,wid,12942329,wiadomosc.html?smg4sticaid=611132

idzie_nowe.jpg

da_Vinci_S_HD_System.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najnowsze doniesienie - niesamowite!!

 

A jednak chimery "pół czy ćwierć" ludzkie mogą się pojawić. Jest zgoda!

 

Świnia z elementami ludzkimi. Wszędzie. Może nawet w mózgu.

 

http://fakty.interia.pl/nauka/news-japonczycy-chca-wyhodowac-swinsko-ludzka-chimere-jako-dawce-,nId,1007766

 

...

Naukowcy zarzucają Nakauchiemu, że jego metoda budzi wątpliwości etyczne. Chodzi przede wszystkim o to, że w mózgach świń-chimer będą się znajdowały również ludzkie neurony.

Japoński naukowiec twierdzi jednak, że i na to znalazł sposób: odpowiednimi manipulacjami genetycznymi można zapobiec temu, żeby z ludzkich komórek macierzystych powstawały komórki mózgu, jak również komórki rozrodcze i wiele innych. Wystarczy do ludzkich komórek macierzystych dodać gen, który podczas rozwoju embrionalnego blokuje formowanie się określonych tkanek i komórek.

 

 

 

"Wystarczy do ludzkich komórek macierzystych dodać gen" ... łatwo się pisze, a różnie to bywa w praktyce ;)

 

 

 

Pozdrawiam

chimery.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie byle kto. Sam Elon Musk. Ten co na serio planował budowę na Marsie kilku szklarni

z roślinkami (ale - zgodnie z ideą Szuu - bez ludzi). Bo nie biedny facet. Oj nie.

 

Jak widzimy poświęcił całą swoją noc dla dobra ludzkości i ...

wymyślił nowy rodzaj transportu.

 

Wydaje się kontrowersyjny.

Bo z jednej strony rozrzedzone powietrze w rurze (trzeba wypompowywać na całej długości)

a z dołu jakby poduszkowiec (znowu się wpompowuje powietrze w obieg).

No ale może ten pojazd jedzie tak szybko, że tego bardzo rozrzedzonego powietrza zbiera

na jednostkę czasu akurat tyle żeby dołem wypuszczać jako napęd.

 

Niemniej podczas hamowania, a zwłaszcza rozpędzania wstępnego ta sztuczka nie wystarczy.

Czyżby wtedy "odpalał" ciąg z butli sprężonego powietrza? Znowu "straty" w rurze ;)

Rozwiązania techniczne pozwlające non stop odpompowywać powetrze z całej rury jakieś tam istnieją

Moim zdaniem. Coś podobnego (próżnię) zapewne mamy w Wielkim Zderzaczu Hadronów.

 

 

:astro:

 

Ciekawszy, z punktu widzenia naszej pasji, byłby zapewne pociąg magnetyczny w rurze

praktycznie całkiem pozbawionej powietrza, jak w kosmosie {sic!}

Wsiadałoby się do takiego pociągu przez śluzy, jak w najlepszych filmach SF :)

 

Chociaż tego podszkowca to też może nie tak łatwo (wcale) "załadować" ludźmi

i puścic w ruch ze stacji, bez strat "podciśnienia" w całej rurze

- jakieś śluzy chyba będą potrzebne?!

 

Pozdrawiam

 

według:

http://fakty.interia.pl/nauka/news-pneumatyczna-poczta-dla-ludzi,nId,1010214

 

Elton_nie_wyspany.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://fakty.interia.pl/nauka/news-najdawniejsze-korale-z-zelaza-pochodza-z-kosmosu,nId,1013729

 

Okazuje się, że meteoryty znajdywane przez ludzi przyspieszyły rozwój cywilizacji może nawet o tysiące lat.

 

Pozwoliły rozwinąć technologię, która potem była "jak znalazł" za darmo.

 

Cytuję:

 

Starożytne, egipskie, żelazne paciorki, przechowywane w Petrie Museum na University College London zostały wykute z kawałków meteorytów, a nie wytopione z rudy - informują naukowcy z tego ośrodka w "Journal of Archaeological Science".

 

Naukowcy obejrzeli też wewnętrzną budowę koralików i stwierdzili, jak je obrabiano. Jak twierdzą, paciorki powstały z większych fragmentów żelaza, które starożytny rzemieślnik najpierw ostrożnie i cienko wyklepywał, a potem zwijał. Czynności te powtarzał prawdopodobnie wiele razy. "Jest to technologia całkiem inna niż zwykłe nawiercanie koralików z kamienia i przemawia za zaawansowanym zrozumieniem, z jakim kowale pracowali z tym dość trudnym materiałem"

 

... kiedy później ludzie nauczyli się wytapiać żelazo z rudy, rzemieślnicy obrabiający metale korzystali zapewne z doświadczenia niemal dwóch tysięcy lat, kiedy zajmowano się obróbką żelaza z meteorytów.

 

Pozdrawiam

 

fu.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:dobrze:

 

" :dobrze: " oznacza "niech żyje light pollution"? ^_^

 

ale dmuchawiec rzeczywiście ładny!

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale dmuchawiec rzeczywiście ładny!

 

Jak ci się podobają nowoczesne dmuchawce to specjalnie dla Ciebie masz teraz nowoczesne "latawce" :)

 

Air Show w Radomiu całkiem niedawno. "Latawce" z całego świata {sic!}

 

Te zdjecia warto kliknać bo są spore

i robią wtedy MOCNE WRAŻENIE :yes:

 

 

zwłaszcza to na samym dole :o

 

 

Pozdrawiam

ras3.jpg

ars44.jpg

asr9.jpg

asr14.jpg

radom_air_show.jpg

asr5.jpg

asr11.jpg

asr17.jpg

ras2.jpg

Edytowane przez ekolog
  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak byłem na IX pikniku lotniczym w Krk. Jest co wspominać.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mount Rushmore rzeźbiono młotami pneumatycznymi i dynamitem.

Wtedy też był kryzys w USA - pracowali jak alpiniści, z biedy,

niekiedy ludzie z lękiem wysokości. :o

 

Polecam film ale ... uwaga ... tylko dla osób bez lęku wysokości.

Zapewne przypomni dawne klimaty ex-alpinstom, których co nieco jest wśród nas.

 

 

Absolutnym priorytetem i najważniejszym celem budowy (jawnie!)

było przyciąganie turystów do owego regionu celem zarabiania na nich,

a nie żaden patriotyzm :D

 

 

Prezydenci muszą dbać o wygląd, to przecież jeden z najbardziej znanych monumentów na świecie.

Rzeźba wystąpiła nawet w thrillerze Alfreda Hitchcocka pod tytułem Północ,

północny zachód z 1959 roku. Co prawda nie w roli głównej, lecz jako dekoracja w ważnej,

finałowej scenie filmu. Naukowcy zapewniają, że Washington, Jefferson, Roosevelt i Lincoln

przetrwają jeszcze setki pokoleń.

Obliczyli, że ich twarze erodują tylko o jeden cal na 10 tys. lat.

 

Bo to jest granit Panie i Panowie!

 

A na koniec największa niespodzianka naukowa. Budowa trwała wiele lat.

Wbrew wstępnym przypuszczeniom i "statystykom" nikt przy niej nie zginął :)

 

Patrząc na zdjecie w lewym, górnym rogu, gdzie widać jak wielu ludzi

"wisi" obok siebie, wydaje się to nieprawdopodobne :o

 

 

{2 obrazki}

National Park zamknięty!!

National Park Service (strona) też nie działa

- z powodu zamieszania fianasowego - podobnie jak NASA.

 

 

Pozdrawiam

p.s.

Post "trzymałem/dopieszczałem na jutro.

Ale jutro po programie Galileo będziemy mieli pełno gości (liczę na to)

to dziś wrzucam, żeby jutro nie przeszkadzać odwiedzającym plebiscyt.

Mount_Rushmore.jpg

NASA_MR.jpg

mora.jpg

nasa_mnie_wkurza.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obrazki ilustrują możliwości wynikające z istnienia, obecnie, niezwykle lekkich

ale i wytrzymałych materiałów. Ten słoń znajduje się najprawdopodobniej w Nowym Jorku,

według mojej znajomej z USA, którą poprosiłem o odnalezienie miejsca uchwyconego

na tej fotografii. Przypuszczam, że ten samochód też korzysta z bardzo nowoczesnych

farb, ochrony antykorozyjnej, stopów metali i rozwiązań technicznych XXI wieku.

Opony to już na pewno nie są zabytkowe.

 

Obrazek z drogi zamieszczam w tym wątku bo mam pytanie bardzo techniczne.

 

Czy ktoś z Was zna się trochę na takich rejestratorach obrazu

i może wyjaśnić czy to zdjęcie zrobiono z jadącego samochodu czy też

z aparatu tkwiącego sobie spokojnie i w bezruchu (w aucie lub samodzielnie)

gdzieś obok lub nad drogą?

 

Skoro już tyle o autach to ciekawostka.

W ciężarówkach olej wymienia się znacznie rzadziej niż w autach osobowych.

Zdaniem mojego znajomego, który o tym czytał (czy słyszał) z dość wiarygodnego

źródła, tak częsta, jak zalecana, wymiana oleju w autach osobowych jest

przesadą, na której zarabiają wszyscy, którym pasuje taka sytuacja (zalecenia).

To zupełnie tak samo jak z przesławną obniżką progu poziomu złego

cholesterolu, przy którym, na wynikach badań, zaznacza się, że już „nie zdrowy”.

Jak wprowadzono zmianę nagle (statystyka jest nieubłagana) pojawiło się

pełno nowych chorych i wzrosło spożycie odpowiednich leków. Dziennikarskie

śledztwo (w zachodniej Europie) ujawniło, że za udanymi naciskami na zmianę norm

opisu wyników badań laboratoryjnych stali ludzie powiązani z producentami tych leków {sic!}

 

Pozdrawiam

p.s.

Przy okazji polecam link.

Tam można zobaczyć powierzchnię Księżyca w powiększeniu nie takim marnym jak my

tu, na ziemi, w porywach bardzo dobrego seeingu osiągamy (niechby nawet 450 razy?)

lecz (z tej perspektywy) około 50 milionów razy, nieprawdaż?

 

Tam, na trzecim filmiku od góry (nr 3), od 59 skundy, można zobaczyć coś bardzo zaskakującego

- polecam - lekki szok :o

 

http://astropolis.pl/topic/42632-nagrania-video-z-eksploracji-kosmosu/?do=findComment&comment=511684

 

 

EDIT:

Wielkie dzięki kolego Bujarek

Materiał to, najpewniej, nie jest już taki sobie zwykły "dawny" brąz tylko nowocześniejszy (dodałem obrazek z wiki)

Słoń ma mniej więcej naturalne rozmiary i waży jak w naturze - zatem musi być w środku pusty :)

 

 

881715.jpg

1251666.jpg

1256705.jpg

braz.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, wg poniższego artykułu słoń stoi na trąbie w NY i waży 5 ton:

http://www.wnyc.org/story/158345-giant-upside-down-bronze-elephant/

 

 

Obrazki ilustrują możliwości wynikające z istnienia, obecnie, niezwykle lekkich

ale i wytrzymałych materiałów. Ten słoń znajduje się najprawdopodobniej w Nowym Jorku,

według mojej znajomej z USA, którą poprosiłem o odnalezienie miejsca uchwyconego

na tej fotografii.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najnowszy "Świat Nauki" donosi, że powstała nowa dziedzina
naukowo-techniczno-organizacyjna: "epidemiologia sądowa".

 

Obecne zaawansowanie metod badania materiału genetycznego jest spore.
Badanie genów wirusów żółtaczki wielu chorych osób w pewnym mieście
pozwoliło stworzyć "drzewo rodowe" wzajemnych powiązań tych wirusów
("potomnych") i udowodinić, że pracownik laboratorium szpitala
w miejscowości Exter w stanie New Hamshire niejaki David Kowalski
używał tych samych igieł do wstrzykiwania sobie narkotyków co potem
do pobierania krwi od pacjentów. Bezmyślna oszczedność narkomana!
Trochę pechowo, że akurat tak brzmiące nazwisko miał ów człowiek. :(

 

Podobne śledztwo wykryło podobne praktyki pewnego anastezjologa w Walencji.
Ten jegomość zaraził HCV 275 osób.

 

Co mamy w Europie w odniesieniu do innej podobnego rodzaju choroby?

Już dawno pisano, że obecnie AIDS nie jest to już choroba li tylko pewnych mniejszosci.
Ponadto wg:

 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,8311,title,Liczba-zakazen-HIV-wzrosla-w-Europie-o-8-proc-w-2012-roku,wid,16207593,wiadomosc.html

 

Liczba chorych na AIDS utrzymuje się na wysokim poziomie w Europie;
w zeszłym roku liczba zakażeń wzrosła o 8 proc. - wynika z opublikowanego raportu WHO
i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC).
W Polsce liczba osób z wirusem HIV wzrosła według WHO z 24 tys. (18-32 tys.) w 2001 roku
do 35 tys. (28-46 tys.) w 2011 roku.


Do tego dochodzi spora liczba przypadków nie wykrytych, nie uświadomionych.

Co to oznacza?
Moim zdaniem oznacza, że w średniej wielkości mieście Polski bywa nawet
kilkadziesiat takich osób. To już nie są przysłowiowe "księżycowe szanase"
na zarażenie się. Codziennie mijamy się z nimi na ulicach, w sklepach, itd.
Jednak od samego mijania i dotykania tych samych przedmiotów nic nam nie grozi.

Nie o taką drogę zarażenia chodzi.

 

W Rosji (obrazek- newsletter z zakresu nauki [epidemiologii/statystyki] - z wczoraj) - przeliczcie proporcje w stosunku do Polski {sic!}

- sytuacja staje się fatalna, chyba można to już nazwać zalążkiem katastrofy demograficznej!

 

Pozdrawiam

epidemiologia.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SpaceShipTwo (SS2) – suborbitalny załogowy statek kosmiczny firmy Scaled Composites (jako model 339),
przeznaczony do celów turystyki kosmicznej.
Przedsiębiorstwo Virgin Galactic planuje utrzymywanie floty pięciu takich statków.

Cena za lot będzie wynosiła około 200 tys. dolarów. {zapewne w 2014 dojdą do skutku}
Czas trwania lotu wyniesie około 2,5 godz., z tego kilka minut w przestrzeni kosmicznej w stanie nieważkości.
Planuje się przeprowadzanie startów co tydzień.
W grudniu 2007 r. Virgin Galactic dysponowała 200 zgłoszeniami przedpłat.
95 proc. chętnych przeszło testy przeciążeń do 6-8 g.
W marcu 2012 poinformowano, że jako 500. klient na listę chętnych do lotu zapisał się
amerykański aktor Ashton Kutcher.

W tym roku osiągnieto w testach niezłe wyniki - na przykład taki

http://www.forbes.com/sites/alexknapp/2013/09/05/virgin-galactics-spaceshiptwo-succeeds-in-second-rocket-powered-flight/

Silnik rakietowy został uruchomiony na 20 sekund. Statek osiągnął maksymalną wysokość 69000 stóp.

 

Rozwijany przez NASA "Mighty Eagle" („Potężny Orzeł”)
to mały lądownik, napędzany ekologicznym paliwem. {90 procent czystego nadtlenku wodoru}
Technologie, które pomaga testować, mogą być w przyszłości zastosowane w nowej generacji małych,
inteligentnych lądowników, zdolnych do osiągania różnych naukowych oraz eksploracyjnych
celów na powierzchni Księżyca, asteroid i innych ciał niebieskich.
Więcje na:
http://en.wikipedia.org/wiki/NASA_Mighty_Eagle

 

Historia to też nauka. Coś co nie każdy chyba wie. Ja nie wiedziałem:

Bolszewicy grabili wszystko i bez litości, a za złupione w Rosji i sprzedawane na Zachodzie złoto kupowali sprzęt wojenny. Tylko dzięki temu mogli stłumić bunty ludności chłopskiej i utrzymać się u władzy.

Grabież tę opisuje historyk Sean McMeekin w książce „Największa grabież w historii”. Jak dotąd nie budziła ona zbyt wielkiego zainteresowanie historyków, choć - jak zaznacza autor - bolszewicy „wydarli "wrogom klasowym" znacznie więcej złota, srebra, klejnotów niż naziści ofiarom Holokaustu.

W pierwszych latach po rewolucji październikowej Rosja bolszewicka nie wytwarzała niczego, co można by sprzedać za granicę. Bolszewicy dysponowali tylko skonfiskowanym złotem i innymi metalami szlachetnym, czy diamentami. To właśnie za nie kupowali broń i materiały wojenne.

Jest to – jak stwierdza autor - klucz do zrozumienia największej zagadki rewolucji rosyjskiej: jak to się stało, że bolszewicy mając przeciwko sobie cały świat i pozostawiający za sobą ruinę, zdołali mimo to utrzymać się przy władzy.

Zaraz na początku swoich rządów bolszewicy zlikwidowali wszystkie prywatne banki i zaczęli obrabowywać wszystkie depozyty bankowe.

„Praw własności odmawiano każdemu uznanemu w latach czerwonego terroru za "wroga ludu": kułakom, bogaczom, oficerom białych, podejrzanym elementom, mieńszewickim kontrrewolucjonistom”.

Powstał specjalny urząd - Gochran, gromadzący skonfiskowane metale, kamienie szlachetne i dzieła sztuki. Do końca 1921 r. Gochran zgromadził dobra o wartości dzisiejszych 45 mld dolarów.

Bolszewicy „wydarli "wrogom klasowym" znacznie więcej złota, srebra, klejnotów niż naziści ofiarom Holokaustu.

Gdy sprzedano już zapasy carskiego złota, w 1922 roku bolszewicy obrabowali prawosławne monastyry i ławry. Poprzedzili tę akcję brutalną kampanią propagandową. Wykorzystując klęskę głodu na Powołżu, rzucili mające ugodzić w Cerkiew (prowadzącą zresztą akcję pomocy dla głodujących) i usprawiedliwić rabunek - hasło: „Zamień złoto na chleb”.

Pozdrawiam

300px-SS2_and_VMS_Eve.jpg

207093_456707924350505_2099832679_n.jpg

304761_451787791509185_1003321829_n.jpg

MARS_Scientific_SS2_PF02_Second_Powered_Flight_5_Sep_2013-300x218.jpg

Mighty_Eagle_lander_flying_Aug_8_2012.jpg

spaceshiptwo-drop-launch.jpg

Edytowane przez ekolog

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nikt poważny nie podważa naukowego (tak!) faktu, że CO2 jest gazem cieplarnianym.

Ludzkość spala rocznie 8 mld ton węgla, około połowę z tego Chiny (3.8 mld ton).

W latach 2000-2011 wzrosło zużycie wszystkich paliw kopalnych.

O 21% gazu, o 35% ropy i o 44% węgla.

W tym czasie w Polsce zużycie węgla nie wzrosło lecz minimalnie spadło.

Spadło odrobinę w Australii, Niemczech i USA. Spory wzrost nastąpił w Indiach, a ogromny w Chinach.


Poważny pomysł (aczkolwiek kwestionowany przez Greenpeace) to składowanie CO2

pod ziemią w lukach skalnych, „po-naftowych” lub pod dnem oceanów. W USA na badania i testowanie wydano w ciągu 30 lat 6.5 mld dolarów. W Ameryce Północnej udało się wstrzyknąć CO2 w kilku miejscach kilkadziesiąt tyś. ton i nie stwierdza się, na razie, uciekania.

Norwegowie znaleźli milę pod dnem Morza Północnego złoże gazowe i zmagazynowali tam przez 17 lat milion ton CO2. Za perspektywiczne uważa się magazynowanie w dnie oceanów w złożach solankowych. Inny pomysł to wykorzystywanie podmorskich bazaltów wulkanicznych z nadzieją, że CO2 przereaguje z wapniem i magnezem tych skał.


Skuteczne magazynowanie CO2 trochę kosztuje. Nie są to jednak astronomiczne kwoty. Chiny badają i rozwijają temat. Wydaje się (albo miejmy nadzieję), że nie czynią tego na pokaz i naprawdę przewidują, że inaczej grozi im spór z resztą świata naukowego i nie tylko.

post-26058-0-93289000-1409399295_thumb.jpg

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecana zawartość

    • Amatorska spektroskopia supernowych - ważne obserwacje klasyfikacyjne
      Poszukiwania i obserwacje supernowych w innych galaktykach zajmuje wielu astronomów, w tym niemałą grupę amatorów (może nie w naszym kraju, ale mam nadzieję, że pomału będzie nas przybywać). Odkrycie to oczywiście pierwszy etap, ale nie mniej ważne są kolejne - obserwacje fotometryczne i spektroskopowe.
        • Lubię
      • 3 odpowiedzi
    • Odszedł od nas Janusz Płeszka
      Wydaje się nierealne, ale z kilku źródeł informacja ta zdaje się być potwierdzona. Odszedł od nas człowiek, któremu polskiej astronomii amatorskiej możemy zawdzięczyć tak wiele... W naszym hobby każdy przynajmniej raz miał z nim styczność. Janusz Płeszka zmarł w wieku 52 lat.
        • Smutny
      • 161 odpowiedzi
    • Małe porównanie mgławic planetarnych
      Postanowiłem zrobić taki kolaż będący podsumowaniem moich tegorocznych zmagań z mgławicami planetarnymi a jednocześnie pokazujący różnice w wielkości kątowe tych obiektów.
      Wszystkie mgławice na tej składance prezentowałem i opisywałem w formie odrębnych tematów na forum więc nie będę się rozpisywał o każdym obiekcie z osobna - jak ktoś jest zainteresowany szczegółami bez problemu znajdzie fotkę danej mgławicy na forum.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 22 odpowiedzi
    • SN 2018hhn - "polska" supernowa w UGC 12222
      Dziś mam przyjemność poinformować, że jest już potwierdzenie - obserwacja spektroskopowa wykonana na 2-metrowym Liverpool Telescope (La Palma, Wyspy Kanaryjskie). Okazuje się, że mamy do czynienia z supernową typu Ia. Poniżej widmo SN 2018hhn z charakterystyczną, silną linią absorpcyjną SiII.
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 11 odpowiedzi
    • Zbiórka: Obserwatorium do poszukiwania nowych planet pozasłonecznych
      W związku z sąsiednim wątkiem o zasadach przyjmowania stypendiów, po Waszej radzie zdecydowałem się założyć zbiórkę crowdfundingową na portalu zrzutka.pl. W tym wątku będę informował o wszelkich aktualizacjach, przychodzących także po zakończeniu.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 85 odpowiedzi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.