Skocz do zawartości
Paether

Dokąd zmierza astronomia amatorska?

Promowane odpowiedzi

LibMar    3430

Ci ludzie wyczerpali już to co daje astronomia amatorska, a nie mają dostępu do levela wyżej (profesjonalna). I ich zainteresowanie mocno zmalało.

 

Z tym nie mogę się zgodzić :) Uważam, że nie ma czegoś takiego jak górny poziom. Można tylko dalej rozwijać swój punkt zainteresowań i osiągać coraz lepsze efekty. Cały czas widzę u siebie elementy, które można dalej kontynuować. Wiele osób uważa, że rejestracja planety pozasłonecznej stanowi już poziom profesjonalny. Ostatnio znajomi ciągle mi gratulują, że wyznaczyłem okres obiegu dla planety HD 189733 b. Kiedy idziesz krok dalej, odkrywasz, że jeszcze wiele jest do zrobienia. Rok temu uważałem, że rejestracja egzoplanety lustrzanką graniczy z cudem. Dzisiaj mogę powiedzieć, że da się złapać taki obiekt dysponując budżetem 600 złotych. Oczywiście regulamin obejmowałby zakaż pożyczania sprzętu. To o ponad połowę mniej niż Synta 8", którą najczęściej poleca się początkującym miłośnikom astronomii.

 

Rozwijasz dalej i widzisz, że wciąż możesz sporo zdziałać (mówię o swoim przypadku). Spadki jasności 0.01 mag przeobrażają się w tysięczne, a następnie dziesięciotysięczne części magnitudo. Coś, co wcześniej wydało się nierealne, dzisiaj nie stanowi większego problemu. Szukasz samodzielnie wiedzę, pytasz się innych bardziej doświadczonych o rady. Łączysz wszystko w jedną kupę i zaczynasz rozumieć coś, o czym wśród amatorów praktycznie się nie mówi. A ja wciąż do takich należę - w końcu robię to z przydomowego ogródka, często w budżetowy sposób (np. do pierwszej uchwyconej egzoplanety wystarczył stary, rosyjski teleobiektyw z uszkodzonym pierścieniem przysłony za nieco ponad 100 złotych). Idziesz dalej i wyznaczasz samodzielnie swoje cele - coś, co 20 lat temu zdawało się nierealne, dzisiaj twierdzisz, że jest możliwe. Granica poziomu "profesjonalnego" rozmywa się i starasz się kontynuować coraz głębiej. Tylko musisz chcieć i mieć zapał. Oczywiście piszę w sposób tak pozytywny, gdyż astronomia ma duże znaczenie. Studiuję kierunek kompletnie niezwiązany z astronomią, jednak znajduję czas na obie dziedziny. Czasem mam wrażenie, jakbym był na dwóch kierunkach naraz :)

 

Dlaczego takie osoby przestają interesować się dalej? Myślę, że przyczyną nie jest znudzenie się astronomią. Najlepiej to zauważyć po wyprzedażach sprzętu na giełdzie. A sytuacje są różne - nowe miejsce zamieszkania, problemy zdrowotne/rodzinne czy brak czasu. Czasami zdarza się niechęć do dalszego poszukiwania wiedzy wśród starszych osób. Spotykam takich dość często, u których można dostrzec zahamowanie rozwoju hobby i ciągle utrzymują się na tym samym poziomie (albo jak określiłeś, levelu). Egzoplanety to świeża gałąź wśród miłośników astronomii, która jest (szczególnie w Polsce) słabo poznana. Z tego powodu zdecydowałem się rozwijać hobby w tym kierunku.

  • Lubię 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szuu    3614

relacje z obserwacji kontra zdjęcia? to fałszywa analogia.

 

jest mało relacji z obserwacji.

ale jest też bardzo mało relacji z obróbki zdjęć! :D

(nie tutoriali tylko relacji!)

efektem obróbki zdjęcia nie jest relacja z obróbki zdjęcia a efektem obserwacji nie jest relacja z obserwacji!

 

i dlatego wyciąganie "oczywistych" wniosków z faktu że zdjęć jest ileś a relacji ileś nie ma sensu.

  • Lubię 6

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
♥ wimmer    3293

Szuu, już bardziej zamotać nie mogłeś? :P Z Twojej strony jest tylko zabawa słowna.
A ja staram się po prostu dociec, czy mi się to tylko wydaje, czy astrofotografowie od dawna są znacznie bardziej aktywni w swojej dziedzinie niż wizualowcy.
Wydaje mi się tylko? Czy może jest ich więcej? Czy może mniej, ale są bardziej aktywni. Czy może w końcu: ich "obserwacja" zawsze ma wynik w postaci zdjęcia, a obserwacja wizualowca w postaci wspomnienia.

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
LibMar    3430

A ja staram się po prostu dociec, czy mi się to tylko wydaje, czy astrofotografowie od dawna są znacznie bardziej aktywni w swojej dziedzinie niż wizualowcy.

Wydaje mi się tylko? Czy może jest ich więcej? Czy może mniej, ale są bardziej aktywni. Czy może w końcu: ich "obserwacja" zawsze ma wynik w postaci zdjęcia, a obserwacja wizualowca w postaci wspomnienia.

 

Może tak być. Na pewno należę do osób, które bardziej kierują się w stronę astrofotografii. Nawet patrząc pod kątem naukowym, zauważyłem przewagę fotografii nad wizualem. Większa dokładność, zasięg i różnorodność obiektów. A ponieważ mój kierunek tego wymaga, niestety, pozostawiłem wizual daleko w tyle. Do takiego poziomu, że została mi jedynie lornetka 10x50 :) Do 2013 roku obserwacje wizualne zajmowały u mnie ponad 90% czasu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
astrokarol    163

Na forach tak. Astrofotografowie są bardziej aktywni. I co ? To tylko fora (ile osób ?).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szuu    3614

Czy może w końcu: ich "obserwacja" zawsze ma wynik w postaci zdjęcia, a obserwacja wizualowca w postaci wspomnienia.

 

hmm, może lepiej: przeżyć, emocji, oczekiwań, satysfakcji.

i owszem tak może być że różnica w aktywności jest pozorna właśnie z braku materialnych efektów.

ale jak to stwierdzić skoro tych efektów nie ma.

 

a "10000 przysłowiowych ludzi z ulicy", którzy właśnie dowiedzieli się z telewizji że świeci wenus i zatrzymali się wieczorem żeby popatrzeć - czy są w tym momencie wizualowcami? może podzielą się wrażeniem ze znajomymi, na pewno nie napiszą o tym na forum.

 

ale to nie była tylko zabawa słowna.

miałem na myśli że "relacja z obseracji" to coś sztucznego, z zupełnie innej branży (w sumie - z twojej ^_^)

kto normalny pisze "relacje z obserwacji"!?

 

...a tak czy inaczej, wizual zawsze na końcu wygrywa bo wszystkie fotki oglądamy wizualnie B)(tak, TO już jest zabawa słowna!)

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Adam_Jesion    9509

Szuu, już bardziej zamotać nie mogłeś? :P Z Twojej strony jest tylko zabawa słowna.

A ja staram się po prostu dociec, czy mi się to tylko wydaje, czy astrofotografowie od dawna są znacznie bardziej aktywni w swojej dziedzinie niż wizualowcy.

Wydaje mi się tylko? Czy może jest ich więcej? Czy może mniej, ale są bardziej aktywni. Czy może w końcu: ich "obserwacja" zawsze ma wynik w postaci zdjęcia, a obserwacja wizualowca w postaci wspomnienia.

 

Bez wątpienia astrofotograficy są bardziej aktywni. Kiedyś zastanawiałem się, z czego to wynika. Przecież obserwacje wizualne można dokumentować na wiele sposobów - poczynając od szkiców, przez rejestrację literacką, a kończąc na podcastach, czy nawet video relacjach. Powiem tak - jakby ktoś nagrywał takie wideo z obserwacji, fajnie gadał, to ja sam bym to oglądał. A jaka zaraźliwa wirusowość by z tego była? Wydaje mi się, że trzeba do tego włożyć trochę więcej emocji i kreatywności. Potencjał jest - jak widać, niezbadany, bo nie kojarzę, żeby ktoś to sensownie zrobił.

 

Przypominam, że kiedyś Hans nagrał dźwięk z testu/podcast. Klikało się jak wściekłe (może dlatego, że często tam bluzgał) ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Adam_Jesion    9509

 

a "10000 przysłowiowych ludzi z ulicy", którzy właśnie dowiedzieli się z telewizji że świeci wenus i zatrzymali się wieczorem żeby popatrzeć - czy są w tym momencie wizualowcami? może podzielą się wrażeniem ze znajomymi, na pewno nie napiszą o tym na forum.

 

 

 

Bardzo dobra uwaga. Zobaczcie, ile ludzi potrafiło ściągnąć Centrum Nauki Kopernik na obserwacje. Kilka tysięcy jednorazowo - tylko warszawiaków. Tego po prostu nie widać w codziennej lekturze forum, ale widać w statystykach (bo forum czytają).

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
♥ wimmer    3293

Na forach tak. Astrofotografowie są bardziej aktywni. I co ? To tylko fora (ile osób ?).

 

Cóż, Karolu, nie dojdziemy najwidoczniej do porozumienia i pozostaniemy z dokładnie odmiennym zdaniem, ponieważ:

Nigdzie i nigdy nie natknąłem się przypadkiem na astronoma amatora. Nigdy nie spotkałem takiego na wycieczce, na spacerze w parku, nie usłyszałem o takim w autobusie, pracy, kawiarni, czy szkole. Natomiast wszystkich, których znam, spotkałem w Internecie, w 99% na forach.

Biorąc pod uwagę, że Internet jest głównym źródłem informacji dla młodzieży (i starszych też), uważam, że portale i fora internetowe o tematyce astronomicznej stały się wizytówką środowiska miłośniczej astronomii. Stały się głównym członem. Stały się wynikiem wyszukiwania. Czy tego chciały, czy nie.

 

Przykładu podawać nie muszę, ale podam: młody człowiek chce się dowiedzieć, czy przez teleskop zobaczy Jowisza. Nie będzie szukał tych wszystkich rozsianych po kraju miłośników astronomii, których jest mnóstwo, ale nie wiadomo gdzie ich szukać, tylko wejdzie w wyszukiwarkę i wpisze swoje pytanie. Wyszukiwarka przeniesie go prawie na pewno na jedno z for internetowych o tematyce astronomicznej.

 

To nie "tylko fora", jak napisałeś. To aż fora. Miejsca w wyjątkowo łatwym dostępem, gdzie każdy może czerpać garściami wiedzę. Kiedy chce i ile chce.

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
♥ wimmer    3293

 

a "10000 przysłowiowych ludzi z ulicy", którzy właśnie dowiedzieli się z telewizji że świeci wenus i zatrzymali się wieczorem żeby popatrzeć - czy są w tym momencie wizualowcami? może podzielą się wrażeniem ze znajomymi, na pewno nie napiszą o tym na forum.

 

 

Nie liczy się. Oni się zainteresowali na minutę. A my tu o miłośnikach astronomii, którzy czynnie uprawiają swoje hobby.

 

 

Bardzo dobra uwaga. Zobaczcie, ile ludzi potrafiło ściągnąć Centrum Nauki Kopernik na obserwacje. Kilka tysięcy jednorazowo - tylko warszawiaków. Tego po prostu nie widać w codziennej lekturze forum, ale widać w statystykach (bo forum czytają).

 

Też się nie liczy, gdyż CNK to placówka naukowa. Robią to, ponieważ taka jest ich funkcja. A my tu o miłośnikach, hobbystach, normalnych "nas".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
astrokarol    163
Napisano (edytowane)

Po pierwsze ile może być ludzi się tym intersujący ? 50 tyś w Polsce ? Statystycznie 1 osoba na 760 :D A niech będzie nawet 300 tyś - to nadal tylko 1 na 126 ...

Nie rozumiem - to ludzie mają chodzić z plakietką "Astronom" ? Skąd wiesz ilu ominąłeś takich ludzi ? Chyba każdego po kolei nie pytasz czy interesują się astronomią ?

Owszem. Ktoś poszuka informacji czy widać Jowisza przez teleskop. I na tym koniec. Co najwyżej się logują na forum. Ale żeby od razu się pisać ?

 

Piszą "to tylko fora" miałem na myśli małą grupę reprezentatywną. Ręka by mi uschła gdybym nie doceniał for jako np. źródeł informacji.

 

Na forach są bardziej aktywny są moim zdaniem astrofotografowie ponieważ wstawienie zdjęcia to kilka kliknięć a relacji to czasem kilkaset słów.

 

A placówki dlaczego się nie liczą ? Dzięki nim rozpowszechnia się astronomia tak ? Może ktoś "wsiąknie" na dłużej ?

Edytowane przez astrokarol
  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Fotosnajper 12    179
Napisano (edytowane)

Witam.

Nigdzie i nigdy nie natknąłem się przypadkiem na astronoma amatora. Nigdy nie spotkałem takiego na wycieczce, na spacerze w parku, nie usłyszałem o takim w autobusie, pracy, kawiarni, czy szkole. Natomiast wszystkich, których znam, spotkałem w Internecie, w 99% na forach.

 

Akurat to mnie nie dziwi. ;) Jak dostrzec człowieka schowanego w swojej miejscówce, gdzie głucho wszędzie, ciemno wszędzie? :o

 

Obserwuję ruch krótkofalarski od ok. 1990 roku. Są wzloty i upadki. Są lata "grubizny", szczególnie jak rośnie aktywność słoneczna. Są i lata chude. Obecnie, chyba po lekkim zmęczeniu materiału smartfonami, tabletami, ipadami i innymi bajerami, młodzi zapragnęli pogadać do innej gruszki. Ba, niektórzy nawet przejawiają chęć nauki titawy, co dzisiaj już uznawane za przeżytek. Fakt, łæczńość poszła w kierunku cyfryzacji, ale jeszcze mowa w eterze nie zniknęła. Jak będzie z astronomią. Wydaje mi się, że podobnie. Taka sinusoida, więc myślę, że za kilka lat będzie trochę sucho, jeżeli dzisiaj uznajemy, że jest rozkwit, po czym znowu rozkwit i znowu susza. Ale to tylko przypuszczenia. I czy to będzie wizual lub foto to zgadnięcie równoważne z odgadnięciem cyferek w totka na szóstkę.

 

Pozdrawiam.

Edytowane przez Fotosnajper 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
gryf188    907

Z jednej strony wiem o co chodzi Wimmerowi i zgadzam się z jego zdaniem . Ludzie którzy od wielu lat interesują się aktywnie astronomią , mają po jakimś czasie dołek kiedy ich zapał przygasa i pozornie odchodzą od astronomii.Widzą ,że warunki do obserwacji pogarszają się, inni zrobili już wiele zdjęć i znudzili się .Jednak nigdy nie porzucają swojej pasji na stałe. Jeśli są prawdziwymi pasjonatami wracają wcześniej czy później. W większości z nas astronomia zmienia się, z wizuala przechodzimy do astrofotografii , by tam pozostać, lub z czasem znów cieszyć się obserwacjami wizualnymi. Starzejemy się i z czasem okazuje się ,że np. na zlotach tak samo ważne jak obserwacje czy astrofotografia jest samo spotkanie towarzyskie z innymi pasjonatami astronomii.

Z drugiej strony rośnie nowe pokolenie astropasjonatów , napędzając się nawzajem . Astronomia amatorska nie zginie , będzie miała się dobrze . Będzie na pewno trochę inna tak jak zmienia się z czasem świat, ale będzie.

  • Lubię 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
♥ wimmer    3293

 

A placówki dlaczego się nie liczą ? Dzięki nim rozpowszechnia się astronomia tak ? Może ktoś "wsiąknie" na dłużej ?

 

Odczytałem temat wątku jako rzecz traktującą o naszym środowisku - miłośników astronomii. Placówki to raczej zawodowcy (z wyjątkiem tych szczęściarzy, którzy pracują wykonując swoje hobby).

Czy w temacie chodzi o nas - zbiór amatorów, czy o planetaria, astrobazy i placówki też? Nie wiem. Może twórca tematu sprecyzuje. Droga placówek i droga amatorów może się różnić.

  • Lubię 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Lysy    3462

Ja jestem jednak optymistą jeśli chodzi o rozwój astronomii.

 

Pomimo dużego i gwałtownie wzrastającego zaświetlenia zawsze zostaną tereny, na których da się uprawiać wizual.

Co prawda skręciłem zupełnie w stronę obserwacji lornetkowych...:)

 

Namiast astrofoto? W dużym mieście pozostaje w zasadzie jedynie narroband, z tym że różnica w fotkach miejskich i "wiejskich"

nawet w foto wąskopasmowym jest spora...Wkrótce pozostaną tylko planetki do zabawy w astrofotografię.

 

Automatyzacja astrofotografii - taka jest pewnie dalsza droga ewolucji. Same procesy obróbki - raczej pozostaną do ogarnięcia

samodzielnie. Z tych samych materiałów wyjściowych (co widać doskonale chociażby w pierwszej edycji Astrowizji) można otrzymać

niemal krańcowo różne efekty :) Tutaj całkowita automatyzacja jest raczej trudna.

 

Właściwie przy odpowiednim budżecie można pokusić się już dzisiaj o całkowite zautomatyzowanie zbierania materiału, a w dalszej perspektywie -

o udostępnianie takich setupów zewnętrznym userom. I ma to głęboki (również ekonomicznie) sens.

 

Jednak "ostateczna prawda" leży moim zdaniem (wybaczcie świadomą egzaltację) w tej romantycznej otoczce która jest nieodłącznie

związana z naszym pięknym hobby - i to się raczej nie zmieni :)

 

  • Lubię 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
plesniak    662
Napisano (edytowane)

Moja pierwsza astrofotka to kometa Hale'a-Boppa wykonana Canonem EOS Elan IIe z obiektywem 400mm na filmie Reala 400. Mineło 20 lat i mi sie nie znudziło. Już w 1981 roku pisałem książki o ufoludku który nazywał się Grimaldi Tycho. Skąd 7-latek w tamtych latach nazywał ufoludka wykorzystując kombinację nazw kraterów -sam już nie pamietam. Pewnie encyklopedia PWN. Mięło tyle lat i mi się nie znudziło ale co ciekawe jak bawiłem się w wizual to nie interesowały mnie fora internetowe. Oczywiście TAŁ dał pierwszy wizual. Pierwsze foto cyfrowe to 2009 rok Olympusem z powiększeniem opt. 24x - łapałem nawet księżyce Jowisza. W końcu zakup SCT i prawdziwa zabawa. Technika bedzie się tak rozwijać, że się nie będziemy nudzić, pozostaną przejściowcy, którzy hobby będą traktować jak zajawkę na biznesowych spotkaniach, a teleskop jako rzeźbę w gabinecie prezesa. I jeszcze jedno wiem, że jestem totalnie początkujący w cyfrowym astrofoto ale mam nadzieję, że za 5 lat będę robił zdjęcia które przynajmniej raz w roku pojawią się w PAPOD :)

Edytowane przez plesniak
  • Lubię 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
HAMAL    6929

Zresztą astrofotografia jest też naturalnym sposobem rozszerzania swoich możliwości poznawczych kosmosu. Kto z nas może dotknąć wizualnie detali Galaktyk? A czyniąc nawet najsłabszą astrofotografię pierwej cieszy nas widok ramion, potem ich detali w postaci mgławic itp. podobnie jest z naszymi mgławicami które wizualnie niewiele oferują a fotograficzni i owszem "Zobacz Kochanie! Jest, widać w centrum ciemne pyły ! Wrzucam na forum !! :D

  • Lubię 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
panasmaras    2114

relacje z obserwacji kontra zdjęcia? to fałszywa analogia.

efektem obróbki zdjęcia nie jest relacja z obróbki zdjęcia a efektem obserwacji nie jest relacja z obserwacji!

 

Otóż to!

 

Wydaje mi się tylko? Czy może jest ich więcej? Czy może mniej, ale są bardziej aktywni. Czy może w końcu: ich "obserwacja" zawsze ma wynik w postaci zdjęcia, a obserwacja wizualowca w postaci wspomnienia.

 

Temat był wałkowany ładnych parę razy i wciąż ta sama pułapka: zdjęcie vs relacja.

I znów się powtórzę - jeśli chcesz zrobić sesję wizualną dla siebie, jedziesz w pole i obserwujesz. Jeśli chcesz zrobić sesję astrofoto dla siebie, jedziesz w pole, zbierasz materiał, a potem siedzisz ładnych parę(naście/dziesiąt) godzin nad obróbką.

Jeśli fotograf i wizualowiec chcą się podzielić swoją sesją, różnica jest kolosalna. Fotograf może podzielić się w kilka minut.

Tymczasem napisanie relacji czasem trwa 2-3 godziny, a czasem zdarza mi się pisać taką tydzień plus tydzień na poprawki, zanim ją wypuszczę (faktem jest, że to są ostatnio jakieś makabryczne tasiemce). Oczywiście można tez relacjonować na krótko i można się uwinąć z całą pisaniną w godzinę.

Absolutnie nie twierdzę, że przez to fotograf robi swoje szybciej. Wręcz przeciwnie - jeśli wizualowiec zechce popracować nad zebranym materiałem (notatki lub świeża pamięć) tak długo, jak musi popracować fotograf, wyjdzie z tego niechybnie relacja. Inna sprawa jest taka, że relacja nie jest niezbędna.

Zerknijcie, ile prac astrofotograficznych to tzw. szybkie strzały - jest godzinka czy dwie nieba, można zapuścić rejestrację jakiegoś obiektu, potem obrobić go jedną z bardziej standardowych ścieżek (zakładam, że doświadczony fotograf ma pewne etapy obróbki ogarnięte do tego stopnia, że obróbka trwa stosunkowo krótko) i wyjdzie bardzo ładne zdjęcie, choć oczywiście o ograniczonym zasięgu. Niemniej - wiele takich zdjęć widziałem i są przyjemne dla oka.

Szybki strzał wizualowca, to wypad na spontanie, czasem zupełnie bez użycia atlasu - i tylko śmiga się po znanych obiektach i głęboko oddycha. Relacja? Po co? Jest pięknie tak, jak jest.

 

Przecież obserwacje wizualne można dokumentować na wiele sposobów - poczynając od szkiców, przez rejestrację literacką, a kończąc na podcastach, czy nawet video relacjach.

 

Można, jak najbardziej. Ale sęk w tym, że nie trzeba tego robić, żeby to wciąż był pełnowartościowy wizual.

Poza tym - może się mylę, ale wizualowcy mają w pewnym sensie mniej pogody. Owszem, sol lucet omnibus, ale jednak w okolicach pełni nie zrobi się dobrej sesji wizualowej (tutaj utożsamiam wizual z obserwacją DSO, ale przyznajmy, że jest to zdecydowanie najszerszy nurt wizualowy). Natomiast fotograf może popełnić w tym czasie piękną astrofotografię w paśmie Hα.

Jeszcze dalej odnośnie aktywności - fotograf może zebrać materiał i potem do niego wracać. W wizualu - o ile mogę sobie wyobrazić spisanie starych notatek po dłuższym czasie leżakowania tychże w szufladzie, o tyle nie wyobrażam sobie spisania nowej relacji na podstawie notatek, które już raz zostały spisane i "ubrane" w relację.

 

Poza tym - @Wimmer - podobnie jak Hamal, też odnoszę wrażenie, że opierasz swoje odczucia w znacznej mierze na starej gwardii. Być może również na aktywności wizualowej na Astropolis.

Jeśli pozwolicie, pochwalę się statystykami wizualowymi z Forum Astronomicznego - w 2016 powstało 35 tematów z relacjami z sesji wizualowych teleskopowych, 14 tematów lornetkowych i 24 Obiekty Tygodnia. Daje to średnio 1,4 nowego wątku na tydzień - co wciąż nie jest aktywnością porównywalną z astrofotografią, ale z pewnością nie jest wymieraniem wizuala.

Co więcej, mimo całkiem dobrych statystyk wzdychamy do roku 2015, który był jeszcze lepszy - 68 tematów wizualnych teleskopowych, 30 lornetkowych i 42 Obiekty Tygodnia. Czyli 2,7 tematu na tydzień.

Słowem uzupełnienia zaznaczę tylko, że kilka(naście) spośród tych wątków zawiera kilka sesji, a niektóre z nich są w zasadzie notatnikami obserwacyjnymi, w których wciąż dodawane są nowe wpisy.

Biorąc pod uwagę, że Polska lubi siedzieć pod chmurami, większość kraju ma latem jedno- czy dwumiesięczną dziurę białonocną, jest więcej niż dobrze.

 

W tym roku są już trzy spisane sesje plus jeden Obiekt Tygodnia. Jeśli będzie pogoda w kolejny nów - relacje się posypią, zawsze tak jest.

  • Lubię 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


×