Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

No to trochę z rodzimych informacji

Z ciekawym komentarzem Wojtka Brzezińskiego

 

Edytowane przez zdzichu
  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, MateuszW napisał:

Ja również :) A ile te chłopy kasy marnują, którą można by wydać na rozwój nauki?

No ale... Rakiety boczne wahadłowców również wracały na Ziemię i były odzyskiwane, choć nie w takim pięknym stylu :) W wahadłowcu jedynie główny zbiornik szedł na straty. Tak się właśnie zastanawiam, dlaczego lądowanie rakiet Muska jest lepsze od takiego zwykłego spadania na spadochronie do oceanu. Na pewno koszt wysłania specjalistycznego statku do wyłowienia jest znaczny, ale czy większy od opracowania technologii lądowania Falconów i dodatkowego paliwa? Na pewno to się opłaca, tylko nie widzę dokładnie dlaczego :)

Jest zapewne wiele powodów. Odpowiednią liczba spadochronów też trochę waży. Szczególnie, że pewnie potrzebne jest też paliwo, by wyhamować człon, by za bardzo się nie przypalił.

No i woda morska nie zbyt dobrze działa na silniki.

Lądowanie ze spadochronem jest też dość twarde i to jeszcze dodaje potrzebnych napraw.

Dopalacze na paliwo stałe (szczególnie silniki) są też bardziej proste w budowie niż na paliwo ciekłe, co daje łatwiejszy serwis przed kolejnym lotem, ale jak pokazały wahadłowce - ich podejście do ponownego użytku mimo wszystko nie zdało się.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, MateuszW napisał:

Tak się właśnie zastanawiam, dlaczego lądowanie rakiet Muska jest lepsze od takiego zwykłego spadania na spadochronie do oceanu.

właściwie to dlaczago nam się wydaje że spadanie na spadochronie do oceanu jest "zwykłe"?

rakieta to taki helikopter (pionowy start).

dlaczego helikoptery lądują tam gdzie chcą zamiast normalnie spadać na spadochronie do oceanu?

(skąd potem byłyby wyławiane, rozkładane na części i z odzyskanych dobrych części budowano by nowe helikoptery... tak wyglądało odzyskiwanie silników wahadłowca :D)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, szuu napisał:

dlaczego helikoptery lądują tam gdzie chcą zamiast normalnie spadać na spadochronie do oceanu?

Ty to zawsze znajdziesz genialną analogię :)

Godzinę temu, MateuszO napisał:

Jest zapewne wiele powodów.

To chyba idealne podsumowanie tej kwestii.

Z jednej strony jest kwestia uszkodzeń przy spadku, uszkodzeń od wody, wyławianie i szukanie rakiety, system spadochronów. A z drugiej dodatkowe paliwo, system lądowania, wysłanie barki itd. Ktoś to wziął i przeliczył i wyszło, że druga opcja jest tańsza :) Nie ma tu chyba łatwej odpowiedzi.

Godzinę temu, MateuszO napisał:

Szczególnie, że pewnie potrzebne jest też paliwo, by wyhamować człon, by za bardzo się nie przypalił.

Hmm, rakiety boczne wahadłowca chyba nie robiły niczego innego, poza otwarciem spadochronu. O jakim hamowaniu piszesz? Wydawało mi się, że taki silnik się wypalał do końca i tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Fotosnajper 12 napisał:

Patrząc na to z innej strony, to nawet miliardy na koncie nie wiele dają jak w głowie sieczka. Następny śmieć kosmiczny. I czym tu się chwalić? 

Rakieta musiała być czymś obciążona do testu. To przynajmniej luksusowy śmieć i pamiątka firmowa. Na Księżycu też stoją śmieci, ale nikomu nie zagrażają. To co lata blisko Ziemi jest śmieciem, bo realnym zagrożeniem.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, MateuszW napisał:

Co do manekina - mylisz się. Przybliża nas do wycieczek na Marsa, bo był to test przed taką wyprawą. Teraz Musk wie, że tam doleci.

Ja tylko swoje 3 grosze, testy to są prowadzone na ISS. To tam ludzie są zamykani na małej przestrzeni i badani jak brak grawitacji i zamknięcie wpływa na motoryke i psychike człowieka. Spacex czerpie garściami z dokonań NASA i ESA korzystając przy okazji z zapewne rosyjskich silników. Robią to po prostu taniej, nic nowego w sektorze prywatnym. A cała reszta to 95% marketingu i ludzi entuzjastycznie krzyczących w studio gdy ktoś podniesie tabliczkę "aplauz".

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musk nie korzysta z rosyjskich silników, dla tego jest tańszy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
Godzinę temu, Krzychoo226 napisał:

Ja tylko swoje 3 grosze, testy to są prowadzone na ISS. To tam ludzie są zamykani na małej przestrzeni i badani jak brak grawitacji i zamknięcie wpływa na motoryke i psychike człowieka. Spacex czerpie garściami z dokonań NASA i ESA korzystając przy okazji z zapewne rosyjskich silników. Robią to po prostu taniej, nic nowego w sektorze prywatnym. A cała reszta to 95% marketingu i ludzi entuzjastycznie krzyczących w studio gdy ktoś podniesie tabliczkę "aplauz".

Oj, nie zgodzę się. Testy rakiety to testy, jak każde inne, testuje się wszystko od Twojego setupu astro po ludzi :)

Testy działania nieważności na człowieka to owszem robota przede wszystkim NASA, ESA (i Roskosmos), ale czemu tu się dziwić, jak mamy tylko jedną stację kosmiczną i nie jest ona Muska? To chyba dobrze, że agencje kosmiczne dzielą się wynikami badań i każda inna firma nie musi ich bezsensowne powtarzać, tylko może zająć się czymś nowym.

Jak już zauważył lemarc, Musk nie używa rosyjskich silników, tylko swoich! 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Merlin_1

Cała ta rakieta to jego pomysł, projekt i technologia. A technologia automatycznego ładowania to absolutnie przełomowa rzecz, do której NASA mogłaby dojść pewnie najwcześniej za kilka lat.

Musk wprowadza wiele przełomowych rozwiązań, a przy tym dobrze gospodaruje budżetem, przez co zostawia z tyłu wszystkie agencje kosmiczne i ich "ślamazarne i toporne" działanie. 

Edytowane przez MateuszW

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Skoro celem podboju kosmosu w XXI w jest podróż człowieka na Marsa, to musimy zrealizować kilka etapów..

1.Start z Ziemi.

2.Dotarcie na orbitę  Marsa.

3.Lądowanie na powierzchni Marsa.

4. Start z Marsa

5. Powrót na orbitę Ziemi.

6. Powrót na Ziemię.

Etap 1. Cóż, z grubsza damy radę.

Etap 2. Patrząc na ISS? Odpowiedni ludzie,  przy odpowiednim zaopatrzeniu i rozrywce :icon_lol:, dadzą radę.

Etap 3. Wylądujemy bez problemu, nawet gdyby to miał być lądownik z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, podczepiony do spadochronu.

Etap 5 = etap 2. Poniekąd.

Etap 6. W miarę opanowany.

Pozostał etap 4. Bez niego nie będzie wywiadów, autografów, wizytacji w szkołach i zakładach pracy.:icon_lol: Nie będzie ogólnoświatowego hurraoptymizmu i euforii. Żeby zrealizować etap 4, musimy w odpowiedni sposób zrealizować etap 3. Najpierw trzeba wyłożyć kupę miliardów, a kto ma to zrobić? NASA? Czyli kto?  I tutaj na arenę wchodzi Musk. Mamy ogólnoświatową firmę, akcjonariuszy, sprzedaż, zysk, badania, dostęp do najnowszych technologii. Podróż na Marsa nie potrzebuje największych rakiet na świecie. Potrzebuje takiej, która wyląduje i wystartuje na skale. Jak coś pójdzie nie tak, to paru ludzi zostanie w skarpetkach, jak wszystko pójdzie dobrze, będą milionerami, albo przynajmniej właścicielami kawałka skały na Marsie. Dobre i to. Zawsze można dać ogłoszenie. Sprzedam działkę 500m2 w okolicach czapy lodowej Marsa. Cena 5 miliardów dolców. Biznes jak każdy. I jeszcze kolejka będzie. Póki co kupujemy Teslę.:icon_lol: Może Polonez to, to nie jest, ale też jeździ.:icon_lol: Mniej więcej tak to widzę.

Edytowane przez wiaterwiater

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, MateuszW napisał:

Oj, nie zgodzę się. Testy rakiety to testy, jak każde inne, testuje się wszystko od Twojego setupu astro po ludzi :)

Testy działania nieważności na człowieka to owszem robota przede wszystkim NASA, ESA (i Roskosmos), ale czemu tu się dziwić, jak mamy tylko jedną stację kosmiczną i nie jest ona Muska? To chyba dobrze, że agencje kosmiczne dzielą się wynikami badań i każda inna firma nie musi ich bezsensowne powtarzać, tylko może zająć się czymś nowym.

Jak już zauważył lemarc, Musk nie używa rosyjskich silników, tylko swoich! 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Merlin_1

Cała ta rakieta to jego pomysł, projekt i technologia. A technologia automatycznego ładowania to absolutnie przełomowa rzecz, do której NASA mogłaby dojść pewnie najwcześniej za kilka lat.

Musk wprowadza wiele przełomowych rozwiązań, a przy tym dobrze gospodaruje budżetem, przez co zostawia z tyłu wszystkie agencje kosmiczne i ich "ślamazarne i toporne" działanie. 

Lądujemy na kometach i fotografujemy powierzchnie Plutona. Dlaczego lądowanie silnikiem rakietowym miałoby stanowić problem? Żadna agencja się tym nie zajmuje, bo najwyraźniej nie jest to konieczne (równie dobrze można odpalić spadochrony). Serio nie róbcie z gościa drugiego Leonardo, są ludzie i cale instytucje które prawie codziennie tworzą prawdziwą magię, ale robią to po cichu bez parcia na szkło.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzecz w tym że firma Muska może wykolegować inne duże firmy w branży wynoszenia satelitów, bo jest tańsza, sprawniejsza i nowocześniejsza. Prawa rynku są nieubłagane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Krzychoo226 napisał:

Dlaczego lądowanie silnikiem rakietowym miałoby stanowić problem? Żadna agencja się tym nie zajmuje, bo najwyraźniej nie jest to konieczne (równie dobrze można odpalić spadochrony).

Najwyraźniej jest to konieczne, bo nieporównywalnie tańsze, niż spadochrony, co niniejszym Musk pokazał. A dlaczego żadna agencja tego nie zrobiła, skoro to nie stanowi problemu? Może jednak stanowiło problem i jest to przełom?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, MateuszW napisał:

Najwyraźniej jest to konieczne, bo nieporównywalnie tańsze, niż spadochrony, co niniejszym Musk pokazał. A dlaczego żadna agencja tego nie zrobiła, skoro to nie stanowi problemu? Może jednak stanowiło problem i jest to przełom?

Biorąc pod uwagę że Cassini do samego końca przesyłał dane na Ziemię będąc w atmosferze Saturna to chyba już wcześniej potrafiliśmy korzystać z silników korekcyjnych :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie chodzi o to coś gdzieś kiedyś lądowało albo manewrowało silnikiem rakietowym.

chodzi o to, że wraca na ziemię i ląduje pierwszy stopień rakiety wielostopniowej wynoszącej coś na orbitę. pierwszy stopień czy coś bardzo dużego, ciężkiego, drogiego i mającego decydujące znaczenie o udźwigu całości.

  • Lubię 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale czy jest to przełom? Dopalacze i wahadłowce też wracały. Może w inny sposób i nie tak tanio ale cena tego co wynosiły i istotności misji była nieporównywalna z wynoszeniem jedzenia dla ISS więc koszt wysłania jednego statku po boostery nie miał znaczenia... Może jest coś magicznego i nieintuicyjnego w silniku rakietowym który wraca ustawiony pionowo i hamuje głównym ciągiem i tak to ludzi elektryzuje. Nie widzę tu przełomu, widzę obniżenie kosztów i dużo marketingu, no i to dziwne tracenie połączenia tuż przed lądowaniem z silnikami które jednak nie wylądują :)

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przełomem było wystrzeliwanie pierwszych petard przez starożytnych chińczyków, potem były już tylko ulepszenia ^_^ prawie zawsze chodzi tylko o ulepszenia, tysiące ulepszeń jedno za drugim.

(następnym przełomem byłaby winda kosmiczna na orbitę)

 

co ciekawe, dawniej lądowanie silnikiem rakietowym było oczywiste i intuicyjne. od zawsze tak robiły praktycznie wszystkie rakiety w świecie science fiction (do dzisiaj to robią). dopiero potem w epoce podboju kosmosu przez związek raczecki i usa nauczyliśmy się że to nienormalne - prawdziwe rakiety spadają przecież na spadochronach a lądowanie rakiet to fantazja :D

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, szuu napisał:

co ciekawe, dawniej lądowanie silnikiem rakietowym było oczywiste i intuicyjne. od zawsze tak robiły praktycznie wszystkie rakiety w świecie science fiction (do dzisiaj to robią). dopiero potem w epoce podboju kosmosu przez związek raczecki i usa nauczyliśmy się że to nienormalne - prawdziwe rakiety spadają przecież na spadochronach a lądowanie rakiet to fantazja :D

Mam takie skojarzenia z filmem  z dzieciństwa :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 minut temu, szuu napisał:

przełomem było wystrzeliwanie pierwszych petard przez starożytnych chińczyków, potem były już tylko ulepszenia ^_^ prawie zawsze chodzi tylko o ulepszenia, tysiące ulepszeń jedno za drugim.

(następnym przełomem byłaby winda kosmiczna na orbitę)

 

co ciekawe, dawniej lądowanie silnikiem rakietowym było oczywiste i intuicyjne. od zawsze tak robiły praktycznie wszystkie rakiety w świecie science fiction (do dzisiaj to robią). dopiero potem w epoce podboju kosmosu przez związek raczecki i usa nauczyliśmy się że to nienormalne - prawdziwe rakiety spadają przecież na spadochronach a lądowanie rakiet to fantazja :D

Ok wybaczcie że mam inne zdanie, że nie fascynują mnie mrzonki w złotych papierkach typu elektryczne dachówki, hyperloopy, czy poruszane tutaj lądujące rakiety :) Ja, zapluty karzeł reakcji nasa i esa już milknę, kontynuujcie.

Edytowane przez Krzychoo226

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a jeszcze w temacie "zaśmiecania"

po wielu wiekach beztroskiego podboju natury nauczyliśmy sie trochę wstydzić zostawiania po sobie syfu. "śmieć" to nie brzmi dumnie :P

jednak w przestrzeni kosmicznej poza ziemią nie ma ekosystemu, który dałoby się "zaśmiecić" (przynajmniej nic o tym nie wiemy). raczej można powiedzieć, że te wszystkie asteroidy, pyły i co tam jeszcze krąży to właśnie są śmiecie. cały układ słoneczny zawalony jest śmieciami pozostałymi po ukształtowaniu się planet i słońca. musk wyrzucił papierek po cukierku zwiedzając wysypisko śmieci, zamiast go schować i wyrzucić w domu do kosza :D

 

jeżeli już uprzemy się krytykować ten czyn, to nie jako zaśmiecanie ale odwrotnie - pozbawił nas cennych surowców, z których zbudowano ten samochód. one raczej już nie wróca na ziemię.

  • Lubię 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, szuu napisał:

musk wyrzucił papierek po cukierku...

Dobre porównanie , skoro w kosmos poleciała sama zewnętrzna skorupa auta :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Polecane

    • Poszukiwanie nowych mgławic planetarnych
      Witam,
       
      Przed chwilą otrzymałem maila o nowym odkryciu kandydatki na mgławicę planetarną, która otrzymała oznaczenie Mur 1. Oprócz tego, znalazłem także interesujący region (H II lub YSO), który uzyskał oznaczenie Mur Object 1. O co chodzi i co to są za znaleziska? Już wszystko wyjaśniam
       
      Kilka tygodni temu skontaktowałem się z francuzem Trygve Prestgardem, którego często można spotkać wśród takich projektów, jak SOHO Comets czy VSX (bardzo rzadkie zmienne, np. typu R Coronae Borealis czy YSO). Obecnie skupia się na poszukiwaniu nowych mgławic planetarnych na zdjęciach z obserwatoriów, mając na koncie kilkadziesiąt takich obiektów. Postanowiłem spróbować i poświęciłem na to około 15-20 godzin. Efekt? Dwa nowe znaleziska, które dostały oznaczenia na podstawie mojego nazwiska: Mur 1 oraz Mur Object 1.
       

      Possible Planetary Nebula - Mur 1
       
      Okazuje się, że na niebie wciąż nieco przeoczono, a do nich należą np. mgławice planetarne. Na chwilę obecną są to jedynie kandydatki, określane na podstawie widoczności w różnych pasmach (DSS, PANSTARRS, DECaPS, AllWISE). Kolejnym celem będzie określenie spektrum, co ma zweryfikować charakter PN (planetary nebula) obiektu. Od strony egzoplanet, możemy porównać do sytuacji, kiedy odnaleźliśmy powtarzalne tranzyty obiektu mogącego być rozmiarami planetą, ale trzeba jeszcze sprawdzić jego masę metodą radialną.
       
      Trzeba wspomnieć, że rzadko są to wyjątkowe źródła - są słabe (>17 mag), małe kątowo i rzadko kiedy ukazują swoje piękne kolory. Bo te jaśniejsze już wykryto wcześniej
       
      Oraz pozycja Mur 1 w programie Stellarium. Jak widać, z Polski go nie zobaczymy, bowiem leży w konstelacji Kila. Jest bardzo słaby (19-20 mag), więc jego rejestracja wymaga nieco poświęcenia.

       
      Na początku przyszłego roku zostanie opublikowany artykuł z nowymi znaleziskami, wśród których pojawi się powyższy obiekt. Prowadzi go również Francuz (Pascal Le Du), więc można spodziewać się, że raczej nie będzie on po angielsku Również wtedy będziemy mogli wyszukać go m.in. w bazie Simbad/VizieR czy HASH (http://hashpn.space/). Na chwilę obecną jedynie przekazując tę informację dalej.
       
      A tak z kolei wygląda Mur Object 1 - nie jest to mgławica planetarna, choć przypomina wyglądem. Zdaje mi się, że jeszcze będzie dokładniej sprawdzone co to takiego jest. Leży w konstelacji Żagla (także niebo południowe).

      Jaka jest efektywność? Przez kilkanaście godzin odnalazłem 9 podejrzanych celów, z czego dwa okazały się trafione - jeden znany (ale nieopublikowany jeszcze w Simbad) oraz Mur 1. Oprócz tego, Mur Object 1. Pozostała szóstka to pięć słabych galaktyk oraz jedna gwiazda (która wydawała się nieco bardziej rozmyta niż reszta w kadrze, ale jednak to gwiazda).
       
      Bardzo fajny projekt, który postaram się rozwinąć nieco bardziej, u boku poszukiwania nowych egzoplanet
        • Lubię
      • 4 odpowiedzi
    • Warsztaty Obróbki Astrofotografii - XIII zlot miłośników astronomii, Roztocze
      Paweł Radomski wraz z "Astrozloty.pl" oraz PTMA Lublin zaprasza na dwudniowe Warsztaty Obróbki Astrofotografii, które odbędą się na 13 zlocie miłośników astronomii - Roztocze, Kraina nad Tanwią w dniach 7-8 września 2018 roku.
        • Kocham
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 30 odpowiedzi
    • Gwiazda, która zmieniła wszechświat
      Od lat twierdzę, że każde, nawet pozornie nieciekawe zdjęcie kosmosu, nosi w sobie jakąś ukrytą „tajemnicę”. M31 to pewnie najczęściej fotografowany przez amatorów obiekt na nocnym niebie. Tak wyeksploatowany i pocztówkowy, że nikt już w niego nie klika. Tym razem przebiegle nie nazwałem wpisu M31 – lubię, jak ktoś czyta, czy ogląda moje wypociny. Co więc ciekawego można znaleźć na kolejnej fotce M31?
        • Dziękuję
        • Lubię
      • 16 odpowiedzi
    • Superbolid w Rosji. Jest szansa na „mundialowy” meteoryt!
      W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania superbolidu, który był widoczny 21 czerwca nad południowo-zachodnią Rosją! To może oznaczać, że spadł tam „mundialowy” meteoryt…
        • Lubię
      • 2 odpowiedzi
    • Astrofotografia krótkoczasowa by Lukasz83
      Postanowiłem założyć temat w którym będę gromadził moje kolejne próby i efekty zmagań z astrofotografią krótkoczasową tak żeby wszystko było w jednym miejscu. Celowo nie piszę "lucky imaging" bo ta nazwa powinna być zarezerwowana dla bardzo krótkich czasów tak poniżej 100ms. W moim przypadku czasy pojedynczych klatek będą oscylować w granicach 1s-10s.
        • Lubię
      • 94 odpowiedzi
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.